Liturgia Wielkiej Soboty. Dzień oczekiwania i święcenia pokarmów.


19.04.2014 (IAR) – Wielka Sobota to dla katolików czas oczekiwania i ciszy. Przychodzą do kościołów, aby poświęcić pokarmy na wielkanocny stół i adorować Chrystusa.

Tradycja wiary mówi, że po śmierci Jezus zstąpił do otchłani i obudził Adama i Ewę „ze snu śmierci” Dziś, tak jak i wczoraj, w kościołach nie odprawia się mszy – podkreśla ksiądz Mateusz Matuszewski. Jest tak, bo w Wielki Piątek Jezus umarł. Czas śmierci to czas nieobecności Chrystusa w Kościele. Wierni czuwają, aż do wieczornej Wigilii Paschalnej.

W Wielka Sobotę w kościołach święci się pokarmy: chleb – na pamiątkę tego chleba, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni; mięso – na pamiątkę baranka, którego spożywał Jezus podczas ostatniej wieczerzy w Wieczerniku oraz jajka, które symbolizują nowe życie.

Pismo Święte uczy, że Boga mamy spotkać nie tylko w świątyni, także w drugim człowieku, naszym bliskim. Święcenie pokarmów, a później wspólny posiłek mają to przypominać.

W polskiej tradycji jest także odwiedzanie Grobów Pańskich w kościołach.

IAR/Grzegorz Maciak/zr       …źródło: stooq.pl

podobne: Liturgia Wielkiego Piątku. Misterium Męki Pańskiej

Wieczorem rozpoczynają się obchody Wigilii Paschalnej — w myśl przepisów liturgicznych jej ceremonie należą już jednak do Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Kończy się adoracja przy Grobie Pańskim. Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony do tabernakulum, a umieszczaną w niektórych grobach figurę Chrystusa zdjętego z krzyża należy przykryć białym płótnem; obok pojawia się posąg Chrystusa zmartwychwstałego.

W kościele gasną światła, bo wigilia jest oczekiwaniem na zmartwychwstanie Chrystusa. Bogata liturgia Wigilii Paschalnej, stanowiącej centralny fragment, trwającego od czwartku Triduum Paschalnego, składa się z czterech części.

Obchody zmartwychwstania Jezusa Chrystusa rozpoczynają się po zapadnięciu zmroku. Przed kościołem rozpala się ognisko, którego płomienie zostają poświęcone przez kapłana, ubranego w białe szaty. Następnie od poświęconego ognia zapala się paschał (dużą świecę), symbolizujący Chrystusa, czyli Światłość świata, co ma uzmysławiać, że dokonała się Pascha, przejście z mroku do jasności, ze śmierci do życia.

W uroczystej procesji paschał zostaje wniesiony do świątyni i umieszczony w ozdobnym świeczniku. Po trzykrotnym śpiewie kapłana: „Światło Chrystusa” i odpowiedzi wiernych: „Bogu niech będą dzięki” — zgromadzeni mogą zapalić swoje świece. Liturgia światła kończy się odśpiewaniem tzw. Orędzia paschalnego, czyli modlitwy dziękczynno-uwielbiającej, która wysławia łaskę zbawienia.

Liturgia słowa Wigilii Paschalnej jest wyjątkowo rozbudowana. W pełnej wersji składa się ona z dziewięciu czytań, przeplatanych psalmami i modlitwą. Pierwsze siedem czytań pochodzi ze Starego Testamentu. Cykl czytań starotestamentowych kończy się bożą obietnicą oczyszczenia i przemiany człowieka.

W tym momencie zapala się światła na ołtarzu, uderza się w dzwony, a celebrans intonuje hymn „Chwała na wysokości Bogu”. Po nim następuje czytanie z Listu św. Pawła do Rzymian, który mówi o tym, że chrzest zapewnia wiernym uczestnictwo w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Po radosnym Alleluja czytany jest tekst Ewangelii o pustym grobie. Liturgię słowa zamyka homilia.

Trzecia część uroczystości Wigilii Paschalnej, poświęcona jest tajemnicy sakramentu chrztu. Liturgię chrzcielną poprzedza odśpiewanie Litanii do Wszystkich Świętych, która podkreśla jedność Kościoła. Przebieg liturgii eucharystycznej nie odbiega w swym zasadniczym kształcie od normalnej mszy świętej. Uroczystości Wigilii Paschalnej kończą się komunią świętą i uroczystym błogosławieństwem.Ostatnim akcentem jest wezwanie do udziału w procesji rezurekcyjnej, która w warunkach polskich bywa przenoszona na niedzielny poranek.

źródło: niezalezna.pl

obraz malował Mariusz Lewandowski

obraz malował Mariusz Lewandowski

Całun Turyński – fakty i mity.


Jezus złożony w grobie - Ignacio Pinazo

Jezus złożony w grobie – Ignacio Pinazo

Według tradycji Całun Turyński to płótno, którym okryto ciało Jezusa złożone w grobie. Wizerunek Chrystusa miał się na nim odcisnąć w jakiś tajemniczy sposób. Wytłumaczenie tego zjawiska z punktu religijnego przychodzi łatwo. Co o tym mówi nauka?

Prof. Idzi Panic: Nauka na ten temat wypowiada się bardzo ostrożnie. Z prostego powodu – nikt nie był przy zmartwychwstaniu. Jeśli mielibyśmy ściśle identyfikować Całun Turyński z postacią Jezusa, musielibyśmy najpierw mieć wiarygodnego świadka. Nie wiadomo jednak, co wydarzyło się w grobie. Ewangeliści opisują, że kiedy rano kobiety przyszły do grobu, ten był pusty. Nie ma fizycznego dowodu na to, że Jezus w tym płótnie leżał i to płótno opuścił. To jedna strona medalu. Ale jest też druga. Wiadomo, że na całunie odbite są ślady ukrzyżowanego człowieka. Człowieka martwego.

Skąd wiadomo, że był martwy?

Bo na całunie są ślady płynów surowiczych, takich jakie wydziela organizm w krótkim czasie po śmierci. Patolodzy badający płótno jednoznacznie stwierdzili, na są tam pozostałości płynów organicznych, ale nie ma jakichkolwiek śladów rozkładu. Oznacza to, że człowiek ten w leżał w całunie nie więcej niż jakieś 30-36 godzin. Ale to nie wszystko. Specjaliści z amerykańskiej grupy badawczej Shroud of Turin Research Project dowiedli, że na całunie nie ma śladów tak zwanego przesunięcia. Kiedy ktoś ściągałby okrycie z leżącego człowieka, świeże ślady krwi na okryciu musiałyby ulec wydłużeniu. To tak jak z opatrunkiem na skaleczonym palcu. Gdybyśmy obejrzeli ściągnięty z palca opatrunek pod mikroskopem, na zakrzepłej krwi zauważylibyśmy kierunek ruchu. Tymczasem tam tego nie ma, obraz jest bezkierunkowy.

Poza tym wizerunek na płótnie jest termostabilny. Całun przetrwał kilka pożarów i wpływ bardzo wysokich temperatur. Gdyby obraz postaci był namalowany farbami, musiałby ulec degradacji. A on nadal wygląda tak samo. Co więcej, badania wykazały, że wizerunek jest nieprawdopodobnie płytki, ma mniej więcej 40-42 mikrony. Jest jak współczesna fotografia, jak obraz wykonany laserem. Nie dałoby się namalować go farbami w taki sposób, by barwnik nie wniknęła w głąb płótna. Szczególnie używając średniowiecznych technik.

Pojawiają się jednak opinie, że to Leonardo da Vinci sfałszował Całun Turyński. Tak twierdzi amerykańska artystka Lillian Schwartz, która przekonuje, że da Vinci odbił na płótnie swój wizerunek, używając do tego światłoczułego siarczanu srebra.

Nie zgadza się w tym jeden podstawowy fakt. Płótno znane jako Całun Turyński pojawia się w wiarygodnych źródłach z Europy Łacińskiej 100 lat wcześniej, nim urodził się Leonardo da Vinci. Słyszałem też ostatnio, że Całun Turyński miał namalować Giotto di Bondone. Otóż wizerunek na płótnie nie ma śladów ruchu, który zdradziłby jego twórcę. Jeżeli coś piszemy lub malujemy, musimy wykonać ruch w jakimś kierunku. A na całunie brak tego odwzorowania.

Może w takim razie wizerunek Jezusa odciśnięto pod wpływem wysokiej temperatury? Widziałem w jednym z programów telewizyjnych taki eksperyment – rozgrzany metalowy posąg owinięto płótnem, na którym pojawiło się odbicie szczegółów rzeźby.

Jest taka teoria, bardzo interesująca. Nazywam ją teorią żelazka. Niektórzy jej zwolennicy posuwają się nawet do twierdzeń, że jakiegoś człowieka umęczono na wzór Jezusa, zabito, po czym owinięto płótnem i „obrobiono” przy pomocy wysokiej temperatury. Problem polega na tym, że całun jest materią, która musiałaby zareagować na gorąco. Niech pan weźmie swoją białą koszulę, przytknie do niej rozgrzane żelazko i odczeka chwilę. Wierzchnia warstwa płótna się przypali. Tymczasem materia całunu nie uległa takiej reakcji, wykazały to badania.

Poza tym – proszę sobie wyobrazić, że prasuje pan po nierównej powierzchni, jaką jest ludzkie ciało. Na płótnie powstaną fałdy. Tam czegoś takiego nie ma. Ten obraz jest trójwymiarowy, postać jest przedstawiona z ogromną dokładnością medyczną. Widać nie tylko wybroczyny płynów ustrojowych, ale także rany, jakie zadano temu człowiekowi. Był torturowany, doświadczył niewyobrażalnego cierpienia. Miał połamany nos, popękane kości jarzmowe.

A co pokazały wyniki badań śladów krwi?

Obecność krwi potwierdzono całkiem niedawno. Wiemy już, że człowiek, którego okryto płótnem, miał grupę krwi AB. Co ważne, przed kilkunastu laty wykonano obraz genetyczny śladów krwi i okazało się, że jej rozpad wskazuje na wiek mniej więcej 1,9 tys. lat. Ale w trakcie badań udało się ustalić coś jeszcze. Tam, gdzie są plamy krwi czy płynu surowiczego, tam nie ma odbitego wizerunku. Znaczy to, że najpierw na całunie został położony człowiek, potem spłynęły z niego resztki płynu surowiczego, a dopiero potem powstał wizerunek. Nie odwrotnie. To by potwierdzało tezę o zmartwychwstaniu.

Albo o wyjątkowo genialnym fałszerzu…

Ale tam jest kolejna fenomenalna sprawa. Monety w oczodołach zmarłego, ułożone zgodnie z żydowską tradycją pogrzebową. Żaden średniowieczny fałszerz nie były w stanie ich odwzorować. I to nie przypadkowych monet, bo badania wykazały, że jedną z nich jest lepton bity przez Poncjusza Piłata od 29 roku naszej ery. Jest mało prawdopodobne, by w średniowieczu odtworzono lepton Piłata, nawet jeśli by o takiej monecie wiedziano. Poza tym w żadnym z eksperymentów nie udało się z taką dokładnością odwzorować leptonu na płótnie.

Skąd w takim razie wziął się na Całunie Turyńskim?

Trudno powiedzieć. Wygląda to tak, jakby obraz postaci ze wszystkimi szczegółami przeniosła na płótno jakaś energia, coś w rodzaju trwającego bardzo krótko wyładowania.

Jednak podstawowym zarzutem co do autentyczności Całunu Turyńskiego jest badanie metodą radiowęglową. Datowanie na podstawie rozpadu izotopu węgla C14 dowiodło, że płótno powstało między połową XIII wieku a końcem XIV.

Trzy niezależne laboratoria – w Arizonie, Oksfordzie i Zurychu – które prowadziły te badania, wykonały swoją pracę solidnie. Rzeczywiście, każde z nich uzyskało inny wynik, ale ja bym na to nie zwracał zbyt wielkiej uwagi, bo akurat metoda takiego datowania w tym przypadku może nie być zbyt dokładna. Warunkiem uzyskania wiarygodnego wyniku jest dokładne oczyszczenie materiału z naleciałości, które odkładały się na nim przez setki lat. Jeśli tego nie zrobimy, suma badania izotopów może się nałożyć. To by tłumaczyło rozpiętość tych dat. Dziwi mnie w tej sprawie co innego.

Pobrana z płótna próbka została podzielona najpierw na dwie połowy, potem jedną z nich dodatkowo podzielono na trzy części – po jednej dla każdego laboratorium. Druga próbka miała pozostać w Turynie i po wykonaniu tamtych badań miała posłużyć do zestawienia z całunem celem weryfikacji wyników i potwierdzenia, że jest oryginalna. Ale człowiek odpowiedzialny wraz z jednym z kanoników turyńskich za dostarczenie tych próbek przekonał kanonika, że on sam przekaże wszystkie próbki do laboratoriów. Co więcej, ani nie dostarczył próbki kontrolnej do badań, ani nie przywiózł jej do Turynu celem weryfikacji. Więc tak naprawdę – z naukowego punktu widzenia – nie wiemy do końca, co te laboratoria badały.

Kim był ten człowiek?

Włoska prasa podawała, że chodzi o pracownika British Museum. To historyk sztuki, zdeklarowany przeciwnik autentyczności całunu. Dla mnie to zwykła nieuczciwość, nie miał prawa odbierać drugiej próbki, nie miał prawa gdziekolwiek jej zawozić. Takie zachowanie podważa wyniki badań. Ale na przykład prof. Dymitr Kuzniecow, jeden z autorów radzieckiego programu nuklearnego, który wyjechał do USA w 1989 roku, twierdził, że według jego badań izotopowych płótno z Całunu Turyńskiego ma około 2 tys. lat.

We włóknach odkryto również pyłki roślinne. Jakie?

Max Frei-Sulzer, biolog i kryminolog z Zurichu wyizolował pyłki 58 roślin, przy kilku się pomylił, ale to nie ma wielkiego znaczenia. Ciekawsze jest to, że znalazł tam pyłki halofitów, czyli roślin, które rosną w środowisku słonym, nad Morzem Martwym i kwitną w okresie naszej Wielkanocy, a żydowskiej Paschy. Zbyt dużo zbiegów okoliczności przemawiających przeciwko fałszerstwu.

Dużo zbiegów okoliczności i dużo wątpliwości. Chciałbym wrócić do pierwszego pytania. Czy po tylu badaniach nauka potrafi wyjaśnić, jak powstał Całun Turyński?

Odpowiedź jest jedna: to jest nie do wyjaśnienia. Każde ze zjawisk odwzorowanych na płótnie możemy wyjaśnić z osobna, ale nie da się wyjaśnić ich występowania jednocześnie.

źródło: Historyk dla dziennik.pl

podobne: Liturgia Wielkiego Piątku. Misterium Męki Pańskiej

polecam również: „Całun przyjął Jezusa martwego, a oddał Go żywego”  ks. prof. Waldemar Chrostowski

Całun Turyński

Całun Turyński

Liturgia Wielkiego Piątku. Misterium Męki Pańskiej


Wielki Piątek jest jedynym dniem w ciągu całego roku liturgicznego, w którym nie odprawia się Mszy Świętej. W tym dniu bowiem dokonała się jedyna ofiara Jezusa Chrystusa, której pamiątką jest każda Eucharystia.

W miejsce Mszy Świętej będziemy uczestniczyć w liturgii Męki Pańskiej, którą sprawuje się w godzinach popołudniowych. W niektórych miejscach i regionach istnieje tradycja odprawiania przed południem Drogi Krzyżowej lub Misterium Męki Pańskiej. W wielu krajach protestanckich, w których Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy, organizuje się procesje z krzyżem przez miasto, które bywają traktowane jako najważniejsze przeżycie Wielkiego Tygodnia.

Na początku wieczornej liturgii w milczeniu będziemy uczestniczyli w akcie prostracji, czyli uniżenia, którego dokona kapłan, padając krzyżem przed ołtarzem i nawiązując w ten sposób do pokory Syna Człowieczego, który „uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci”. My także klękając, oddamy cześć Jezusowi, który dla naszego zbawienia postanowił przyjąć ogołocenie i śmierć krzyżową. Będziemy jeszcze kilkakrotnie dzisiaj padać na kolana w geście czci i naszego uniżenia. Stanie się to podczas lektury opisu męki Jezusa według św. Jana, gdy po słowach zwiastujących Jego skonanie uklękniemy w ciszy. Po raz kolejny padniemy na kolana w geście adoracji Krzyża, „na którym zawisło zbawienie świata”. Potem uklękniemy, oddając cześć Jezusowi, który przychodzi do nas w Komunii Świętej.

Centrum liturgii Wielkiego Piątku stanowi tajemnica krzyża. Opis Męki Pańskiej, którego słuchać będziemy w skupieniu, jeszcze raz ukaże nam całe cierpienie Jezusa, począwszy od okoliczności Jego zdrady, przez Jego zbawczą mękę, odrzucenie przez ludzi, których ukochał, aż po tragiczne, przeżywane w opuszczeniu przez Ojca konanie, które było zwieńczeniem męczeństwa Chrystusa.

Następna część liturgii to rozbudowana uroczysta Modlitwa Wiernych, która obejmuje dziewięć intencji, które będą kolejno odśpiewywane, a następnie po krótkiej przerwie dopełniane modlitwą celebransa. Jeszcze niedawno (starsi to pamiętają), po każdym wezwaniu padało wezwanie „Klęknijmy” i „Powstańmy”, a cały kościół padał na kolana i przez chwilę modlił się we wskazanej intencji. Dzisiaj zostało to uproszczone, ale nadal wielkopiątkowa modlitwa wiernych pozostaje uroczysta. W centralnym momencie liturgii przed ołtarz zostanie w uroczysty sposób wniesiony i ukazany naszym oczom krzyż jako znak naszego ocalenia. To na nim dokonało się nasze Odkupienie. Jednak nie chodzi tu tylko o podziwianie tego, co uczynił dla nas Jezus, nawet nie tylko o pokorne uczczenie znaku Jego męki. Chodzi o nasze „tak”, naszą akceptację tajemnicy krzyża, którą symbolicznie wyrazimy pocałunkiem składanym na wizerunku Ukrzyżowanego. Gdy będziemy podchodzić do świętego wizerunku Ukrzyżowanego Pana, by dotknąć go naszymi ustami (nieważne, czy w trakcie, czy po skończeniu liturgii), pamiętajmy, że to nie tylko tradycja. Pocałunek na drzewie krzyża jest wyrazem miłości do Jezusa (oby nie był pocałunkiem judaszowym), ale także wyrazem zgody na tę postać krzyża, która objawia się w naszym życiu. To może być krzyż kłopotów rodzinnych, nieporozumień w pracy, w rodzinie, utraty źródła utrzymania, trudności w kontaktach z bliźnimi, własnych niepowodzeń, znoszonych chorób i przeciwności, niepomyślności losu, braków, przykrości, krzywd, upokorzeń, strat… ileż okazji do objęcia krzyża i powiedzenia Panu: „Chcę przyjąć mój krzyż!”. On jest narzędziem mojego zbawienia. Tylko łącząc mój krzyż z Krzyżem Jezusa, czyli składając Bogu w ofierze to, co trudne i bolesne w moim życiu, wkraczam w misterium krzyża, stając się nie obserwatorem, lecz uczestnikiem ofiary Jezusa.

W polskiej tradycji po skończeniu liturgii zanosi się procesjonalnie Jezusa Eucharystycznego do kaplicy Bożego Grobu, w której wystawiony jest On w monstrancji do adoracji. Jest to bardzo piękny zwyczaj, którego nie znajdziemy w kulturze innych krajów. Tam liturgia męki Pańskiej kończy się ciszą i rozejściem do domów. Nasze adoracje Jezusa Eucharystycznego są okazją do osobistej i wspólnotowej wdzięczności oraz głębokiego spotkania z Chrystusem obecnym wśród nas w znaku Eucharystii, w którym pozostaje wciąż żywy.

o. dr Piotr Andrukiewicz CSsR                                                         za Wirtualna Polonia

Cóż żem Ci uczynił - Mariusz Lewandowski

Cóż żem Ci uczynił – Mariusz Lewandowski

podobne: Liturgia Wielkiego Czwartku. Obyczaje. Ostatnia Wieczerza i ceremonia omycia nóg.

polecam również: Wykonało się…

oraz: Śmierc i zmartwychwstanie Jezusa to hymn o miłości

Dobra Nowina: Symbolika Krzyża

Śmierc i zmartwychwstanie Jezusa to hymn o miłości


Z 1 Listu do Koryntian św. Pawła z Tarsu. „Hymn o miłości

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

Śmierc i zmartwychwstanie

Śmierc i zmartwychwstanie

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”(J 3,16)

podobne: Wykonało się

Poniewieranie Chrystusa i Jego Kościoła – Najwyższy Czas!


Chrostowski: Kto odpowiada za śmierć Jezusa? Poniewieranie Chrystusa i Jego Kościoła – Najwyższy Czas!.

fragment:

Dlaczego nikt nie zawołał: „Dość”?

„Wrogość wobec Jezusa była tak daleko posunięta, że nie mógł liczyć nie tylko na współczucie, ale nawet na litość swych prześladowców. Potwierdza to straszliwą siłę zła, które zwłaszcza w konfrontacji z dobrem ujawnia swoje najbardziej mroczne strony. Kiedy dzieje się coś dobrego, jedyną odpowiedzią powinna być wzajemność dobra, to znaczy dobro powinno wyzwalać nowe dobro. Ale nie zawsze tak jest, a nawet paradoks polega na tym, że w pewnych sytuacjach dobro daje upust siłom zła. Zło w konfrontacji z dobrem, szczególnie gdy jest bezkarne, staje się bezczelne, aroganckie i natarczywe. Przybiera monstrualne formy, prześcigając samego siebie w pomysłowości okrucieństwa i przewrotności. Tak było i tym razem. Gdy zawiodły hamulce moralne i zasady etyczne oraz zdrowe rozeznanie, widok umęczonego Jezusa, który był przedmiotem nienawiści Jego oskarżycieli, jeszcze wyraźniej uzewnętrznił to, co istniało w ich wnętrzu, czyli nienawiść, która obróciła się w otwartą wrogość.”…

…”Krew jego na nas i na dzieci nasze!

Piłat - Pan Jezus skazany na smierc - Jerzy Duda Gracz

Piłat – Pan Jezus skazany na smierc – Jerzy Duda Gracz

Każdy człowiek ponosi indywidualną odpowiedzialność za swoje czyny. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej ani przechodzenia winy z pokolenia na pokolenie. Ci, którzy wnosili ów okrzyk, działali we własnym imieniu. Ale to nie wyczerpuje znaczenia męki i śmierci Jezusa, bo nie chodzi o skazanie zwykłego człowieka, lecz o zbawczą śmierć Syna Bożego. Jezus umarł za grzechy nas wszystkich, a więc za Jego skazanie i śmierć na Kalwarii są odpowiedzialni wszyscy ludzie. Jego oskarżycielami i wykonawcami okrutnego wyroku były konkretne osoby, które ponoszą odpowiedzialność historyczną. Natomiast z perspektywy religijnej odpowiedzialność ponosi każdy z nas, a jest to szczególnie widoczne, gdy dopuszczamy się grzechu. Sobór Trydencki pod koniec pierwszej połowy XVI wieku orzekł, że bardziej niż ci Żydzi, którzy wznosząc haniebny okrzyk na dziedzińcu pałacu Piłata, nie wiedzieli, kim Jezus jest, odpowiedzialność za Jego śmierć ponoszą ci chrześcijanie, którzy wyznają Jezusa, a mimo to grzeszą. Szkoda, że te słowa są tak mało znane…

…”W ostatnim pytaniu chciałem odnieść się do aktualnych wydarzeń dotyczących Kościoła. W związku ze skandalami seksualnymi Kościół znów poddawany jest surowej ocenie.

Nie potrzeba wielkiej wnikliwości by widzieć, że konkretne nadużycia czy występki, których dopuszczają się niektórzy duchowni, stają się pretekstem do niezwykle silnych i wyrafinowanych ataków na cały Kościół. Nie byłoby to możliwe w stosunku do innych wspólnot religijnych. Tytułów prasowych typu: „Grzeszne czyny Kościoła” nie sposób sobie wyobrazić np. wobec Synagogi. Sam sposób przedstawiania tej problematyki jest pełen manipulacji, której trzon stanowi pogarda wobec chrześcijaństwa i jego wyznawców. Nie ma drugiej wspólnoty religijnej, która wobec swej dawnej i bliższej przeszłości podjęła tak wszechstronny rachunek sumienia. Zarzuca się Kościołowi, że zamiata winy pod dywan. Tak, ale jest to dywan Chrystusowego miłosierdzia i przebaczenia, które piętnując grzech, oszczędza grzesznika i daje mu szansę nawrócenia. Wyraźnie widać, że Kościół ma nie tylko przyjaciół, ale i zajadłych wrogów, dla których każdy pretekst jest dobry, by szkalować i oczerniać wszystkich chrześcijan. A przecież problemy i nadużycia moralne występują nie tylko w obrębie Kościoła katolickiego. Istnieją wszędzie!„…

…Zachęcam do lektury całości… Świetny artykuł

…Odys

podobne: Liturgia Wielkiego Piątku. Misterium Męki Pańskiej oraz: Ziemkiewicz: “Wieczna wojna” czyli… “Pokój ludziom DOBREJ woli”

polecam również: Pedofilia w Kościele. Ideologiczny raport Komitetu ONZ. Bezpardonowy atak marksizmu.

Wykonało się - Mariusz Lewandowski

Wykonało się…


Wykonało się - Mariusz Lewandowski

Wykonało się – Mariusz Lewandowski

Klęczysz w Ogrójcu ludzko strwożony, Po twarzy ścieka pot zakrwawiony                            Do Ojca wznosisz drżące ramiona                                                                                                Dziś się dokona!

Wita Cię Judasz krzywym spojrzeniem, Za nim kohorta w zbrojnym odzieniu              Przyjmujesz zdrajcy mdły pocałunek                                                                                 Szatański werbunek

Stoisz wśród „swoich” jak zbój powiązany, Za „złą odpowiedź” spoliczkowany                            Piotr na dziedzińcu kłamie jak z nut                                                                                        Szatan go zwiódł

Sąd przed Piłatem – pyta „kim jesteś?”, Mówisz o „prawdzie” i o „królestwie”                   Gdy nie znajduje W Tobie nic z winy                                                                                       Szatan – z Cezara kpiny!

Namiestnik jednak chce Cię ratowac, Idzie do tłumu by negocjowac                                    Gdy propozycję swoją ogłasza                                                                                                  Szatan im szepce – Daj Barabasza!

Władzą się chełpi próżny Rzymianin, Choc w prawie biegły – jednak poganin               Odwaga jego pryska jak mysz                                                                                                  Szatan do tłumu – Na krzyż!

Lecz najpierw muszą Cię ubiczowac, Cierniowym wieńcem skroń koronowac                    „Oto jest Człowiek!” – Piłat wskazuje                                                                                     Szatan w twarz pluje

Już przesądzony Jezu Twój los, Życie w Twym ciele wątłe jak kłos                            Przygniata drzewo a ból przenika                                                                                           Szatan gdzieś znika

Nadchodzi pierwszy objaw męczeństwa, Ciało odmawia Ci posłuszeństwa                          Gdy Weronika chustą twarz chłodzi                                                                                            Ulga przychodzi

Płaczą niewiasty nad Twoim losem, Tłum się przepycha, padasz pod ciosem                         Na chwilę tylko Szymon ból koi                                                                                                 Szatan się boi

Pniesz się pod górę na swą Golgotę, Tam skończą kaci swoją robotę                                   Jesteś na miejscu siły już brak                                                                                                 Padasz na wznak

Zdejmują z Ciebie szatę zbroczoną, Stawiają dłuższy drzewiec pionowo                          Tępymi gwoźdźmi tną Twoją skórę                                                                                         Wciągają z belką na górę

Tłum wokół krzyża ciągle się złości, Żołdacy grają o szatę w kości                                     „I.N.R.I.” Twej winy napis widnieje                                                                                        Szatan już się nie śmieje

Mija na krzyżu kolejna godzina, Dajesz swej matce nowego syna                                          Łotr który wisi tuż po sąsiedzku                                                                                                Prosi Cię szczerze – jak dziecko

„Pragnę” szepczesz przed końcem życia, Dają Ci ocet w gąbce do picia                                  Wołasz do Ojca, z żalem w swym głosie                                                                               „Wykonało się”

Na Twe konanie świat drgnął w posadach, Tłum jęczy w strachu „biada nam, biada!” Zasłona przybytku rozdarta została                                                                                        Ciemnośc nastała

Lecz chociaż ciało Jezusa zabite, Niebo przed ludźmi będzie odkryte                                    Bóg się z miłością do nas nie kryje                                                                                          Szatan gdzieś wyje.

Odys – Wykonało się                                                                                                                        30 marca 2013r

Jacek Kaczmarski: „Kara Barabasza” do obrazu Gustave Dore


(za M. Bułhakowem)

W karczmie z widokiem na Golgotę
Możesz się dzisiaj napić z łotrem
Leje się wino krwawe, złote,
Stoły i pyski świecą mokre.
Ten ścisk to zysk dla gospodarza,
Wieść się po mieście szerzy chyża,
Że można ujrzeć tu zbrodniarza,
Co właśnie wyłgał się od krzyża.

Daj nam Barabasza – Historie Biblijne w tysiącu obrazach – Gustave Dore

Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!

Pije, lecz mowy nie odzyskał,
Jeszcze nie pojął, że ocalał.
Dłoń, która kubek wina ściska -
Jakby ściskała łeb bretnala

Stopy pod stołem plącze w tańcu
Szaleńca, co o drogę pyta:
Każda z nich stopą jest – skazańca,
A wolna! Żywa! Nieprzebita!

Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!

Piją mieszczanie i żebracy,
Żołdacy odstawili włócznie
I piją też po ciężkiej pracy,
Bawi się całe miasto hucznie.
Namiestnik dał dowody łaski!
Bez łaski – czymże byłby żywot?
Toasty, śpiewy i oklaski
- Jest na tym świecie sprawiedliwość!

Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!

Ryknął Barabasz śmiechem wreszcie,
Ręce szeroko rozkrzyżował -
I poszła nowa wieść po mieście:
- Żyje! Żartuje, bestia zdrowa!
Słychać w pałacu, co się święci,
Próżno się Piłat usnąć stara,
Bezładnie tańczą mu w pamięci
Słowa – polityka, tłum i wiara…

Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz pije też!

W karczmie z widokiem na Golgotę
Blask świtu po skorupach skacze,
Gospodarz przegnał precz hołotę
I liczy zysk. Barabasz płacze.

Żyjemy! Dobra nasza!
Co z życia chcesz, za życia bierz!
Pijmy za Barabasza!
Barabasz człowiek też!

Jacek Kaczmarski – Kara Barabasza
22.3.1989

poprzednio: “Kariera Nikodema Dyzmy”