Stanisław Michalkiewicz: „Z gadzinowego funduszu” czyli… NPW albo „brzoza warszawska”.


fragment:

…”Więc kiedy premier Tusk obiecał panu pułkownikowi Laskowi „sporo pieniędzy” za odpowiednie „rozpowiadanie” o smoleńskiej katastrofie, natychmiast do „propagowania prawdy” włączyła się niezawodna „Gazeta Wyborcza” , która do pieniędzy ma, jak wiadomo, specjalnego nosa. Ale czy tylko dla pułkowników i redaktorów Pan Bóg stworzył rzeczy smaczne? Jasne, że nie tylko, toteż do wyścigu ruszył pan profesor Ireneusz Krzemiński, co pokazuje, że w polskiej socjologii też mamy kryzys, również finansowy. Ale czy tylko dla pułkowników, redaktorów i socjologów Pan Bóg stworzył rzeczy smaczne? Jasne, że nie tylko – więc do wyścigu o obiecane „spore pieniądze” stanęły również „człowieki kultury” w osobie pana reżysera Juliusza Machulskiego, który zgłosił gotowość nakręcenia komedii filmowej o smoleńskiej katastrofie i nawet przedstawił najśmieszniejszy moment – że „nabzdyczony prezydent” rozkazuje lądować „na kartoflisku”. Widać na tych przykładach, że nie tylko wojskowi i nie tylko redaktorzy, ale również człowieki nauki, a zwłaszcza socjologowie, no i oczywiście – człowieki kultury za pieniądze gotowe są zrobić wszystko – nawet zatańczyć na rurze.

całośc tu: Z gadzinowego funduszu – Stanisław Michalkiewicz.

………………………………………………………………………………………………..

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„Jeśliby ktoś spytał mnie, który z punktów węzłowych historii związanej z tragedią z 10-04, jest tym największym „supłem”, który na razie nie został ani przecięty, ani rozwiązany, to odrzekłbym: praca polskich prokuratorów wojskowych (tudzież instytucji z nimi związanych, szeroko rzecz ujmując), którą możemy określić kryptonimem „warszawska brzoza” (analogicznie do „brzozy smoleńskiej”). Na stronie NPW mamy czarno na białym podane, że: W pierwszych dniach po katastrofie  przebywający na miejscu zdarzenia polscy prokuratorzy wojskowi nie prowadzili samodzielnie żadnych czynności procesowych[1]. Koresponduje to zresztą intrygująco z tym twierdzeniem prok. gen. A. Seremeta, który w wywiadzie dla Czerskiej Prawdy (kwiecień 2012) stwierdził (a propos „brzozy smoleńskiej”), iż prokuratorzy widzieli ją bezpośrednio po katastrofie. Niestety bowiem, nie tylko Seremet „bezpośrednio po katastrofie” nie widział żadnej brzozy w Smoleńsku, ale też żaden z prokuratorów wojskowych z Polski.

Nawiązując zaś do tego enigmatycznego cytatu ze strony NPW należałoby powiedzieć po prostu, nieco go korygując, iż 10 Kwietnia „na miejscu zdarzenia” prokuratorzy wojskowi z Polski nie prowadzili żadnych czynności procesowych – nawet niesamodzielnie. Jak pisałem w notce o KBWLLP[2], płk dr E. Klich, z którym paru prokuratorów wojskowych zabrało się owego dnia do Smoleńska na Siewiernyj jakiem-40 (045; tym, co rankiem miał mieć „awarię” na Okęciu) ponoć o godz. 15:30, wspominał, że z delegacją znad Wisły musiał najpierw przeczekać na pokładzie po wylądowaniu dwie godziny. Tak długo trwały „formalności”. Następnie zaś delegacja ta udała się na krótką wieczorną wycieczkę po polance samosiejek z gospodarzami, gdzie przy „ogonie tupolewa” zostały polskim przedstawicielom przez tychże gospodarzy „okazane czarne skrzynki”. Te zaś potem nocą, jak opowiadał z kolei płk Z. Rzepa, poleciały w kartonach do Moskwy (i płk. Rzepą między innymi też)[3]. I tyle, jeśli chodzi o jakiekolwiek „oględziny” po „katastrofie” na „miejscu zdarzenia”.
 
Tym niemniej to nie byłby pełny obraz sytuacji z 10-04, ponieważ, przynajmniej wedle poczynionych w 2010 r. ustaleń P. Nisztora i K. Galimskiego, (którzy już od bardzo długiego czasu nie zajmują się „sprawą”, tak jak i inni przedstawiciele mediów zależnych i niezależnych, pokornych i niepokornych), prokuratura wojskowa w godzinach popołudniowych 10-04 wysyła ludzi na Okęcie[4]. Lotnisko to wprawdzie oficjalnie „miejscem zdarzenia” żadnego nie było, ale akurat od niego jakieś „czynności procesowe” się zaczynają. Pewnie dlatego że Wojskowy Port Lotniczy był o te kilkaset kilometrów bliżej niż np. XUBS, ktoś może powiedzieć. Albo też dlatego, że na stołecznym lotnisku było więcej do zabezpieczenia, prawda. Tak się bowiem złożyło, jak już historia „smoleńsko-warszawska” nam pokazała na przestrzeni minionych lat, że o ile zdjęć wschodniej części Siewiernego (rzecz jasna „po katastrofie”, bo z czasem „sprzed” niej jest nieco gorzej i z zachodnią częścią tego lotniska w dn. 10-04 także) upubliczniono sporo – o  tyle zdjęć WPL z czasów wylotów delegacji jest tyle co nic. Z tego ostatniego wynika, że fotosy WPL zabezpieczono tak dobrze, że aż za dobrze. I ktoś niegramotny mógłby podejrzewać, że NPW coś ukrywa przed ludźmi, jakby cokolwiek do ukrycia mogło być. Mimo upływu czasu zresztą „wątek okęcki” pozostaje pilnie strzeżony nie tylko przez NPW, ale i zaprzyjaźnione media z lewej i prawej strony oraz wszystkie środowiska polityczne, zarówno rządowe, jak i opozycyjne. Uwaga „wszystkich” niezmiennie spoczywa na „końcóweczce” oraz polance samosiejek.
 
Hipnoza społeczna trwa w najlepsze, aczkolwiek, i samą polankę samosiejek z popołudniowych (lokalnego czasu) godzin 10-04 okrywa mgła tajemnicy wojskowej, ponieważ do dziś nie wiadomo, kto, jakie i ile zdjęć pobojowiska wykonał – wraz z ewentualnymi fotografiami ciał podczas „ewakuacji” prowadzonej rzekomo od godz. 15-tej rus. czasu (za pomocą czerwonych i fioletowych trumien). Prawdopodobnie byli to borowcy (z Katynia), lecz – znów zgodnie z ustaleniami Galimskiego i Nisztora – ich materiały utajniono[5] (tak jak wiele innych dokumentów, ustaleń etc.[6]). Co w takim razie z kłębiącymi się w okolicach remizy strażackiej i bocznej bramy Siewiernego żurnalistami i operatorami, którzy mogliby zrobić mnóstwo zdjęć aparatami, komórkami, kamerami etc.? Legenda głosi, że nie mogli oni o własnych siłach dotrzeć do polanki samosiejek, tak szczelny był kordon ruskich mundurowych wokół „miejsca katastrofy”. Ale przecież nie jest to do końca prawda, bo, jak pamiętamy, kamery – także polskiej telewizji – towarzyszyły politykom (zarówno rządowym, jak i opozycyjnym) na pobojowisku i, co należy zdecydowanie podkreślić, kamery te były w pobliżu ciał. Przynajmniej tych trzech, które w jakiś sposób, „wyeksponowano” (R. Kaczorowskiego, L. Kaczyńskiego i K. Putry), a nie „ewakuowano” w godzinach popołudniowych. Czy w takim razie nie mogły te telewizyjne kamery – zwłaszcza na potrzeby czynności procesowych – dokładnie sfilmować wyglądu i stanu tychże ciał? Czy też ktoś, np. krzątający się owego wieczoru w Smoleńsku P. Kowal, dopilnował, by operatorzy nie dokumentowali tego? To pytania, które czekają na odpowiedzi…
…kiedy „brzoza warszawska” zostanie przełamana – kiedy zacznie na jaw wychodzić to, co się naprawdę z Delegatami stało. Jeszcze bowiem parę miesięcy, a upłynie 5 lat od „zdarzenia”. A może scenariusz (rozpisany ponad politycznymi podziałami) jest taki, że następne 5 lat będzie to samo, co widzieliśmy/słyszeliśmy/czytaliśmy do tej pory? Czyli scholastyczne, choć gasnące z roku na rok z racji „zmęczenia materiału”, spory między smoleńskimi „wypadkowcami” a „wybuchowcami”? Z węzłami w „węzełkowej” historii związanej z 10-04 jest tak, że niektóre z nich to rozmaite „zbiegi okoliczności”, a niektóre to sploty celowych działań różnych instytucji i środowisk dbających o to, by hasło „ludziom nic nie mówimy” pozostało jak najdłużej aktualne…”

podobne: Kolejna rocznica “katastrofy w Smoleńsku” – zimna wojna trwa i tu: Katastrofa smoleńska oraz: Telefony w sprawie Smoleńska

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Reklamy

2 comments on “Stanisław Michalkiewicz: „Z gadzinowego funduszu” czyli… NPW albo „brzoza warszawska”.

  1. Pingback: Polacy w 1940 roku mordowani byli w trybie specjalnym. Katyń był największym kłamstwem Europy XX wieku. Brytyjczycy wiedzieli kto dokonał zbrodni ale prawdę zataili. Putin wykorzystuje tragedię smoleńską (podobnie jak Stalin używał Katynia) do

  2. Pingback: Psy się gryzą na podwórzu a kruk krukowi oka nie wykole… co Polakom po Smoleńsku? | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s