Prof. Zbigniew Pełczyński: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona. O patriotyzmie słów kilka.


15.04. Kraków (PAP) – Tożsamość narodowa nie jest dana, nie rodzimy się z nią. Jest ona tworem, który człowiek sam kształtuje w ciągu życia – przekonywał w poniedziałek w Krakowie filozof i polityk prof. Zbigniew Pełczyński, obywatel Polski i Wielkiej Brytanii.

Spotkanie profesora z pasjonatami historii odbyło się przy okazji promocji anglojęzycznej książki „Zbigniew Pełczyński: A Life Remembered”, którą napisał Dawid McAvoy, były student Pełczyńskiego. „Sprawa polskości i patriotyzmu jest skomplikowana. Identyczność narodową człowieka kształtują doświadczenia, edukacja, przeżycia. Zawsze chciałem odgrywać jakąś rolę w Polsce” – powiedział profesor. Jak opowiadał, w młodości chciał udowodnić swój patriotyzm wstępując do Armii Krajowej, aby czynnie walczyć o wolność ojczyzny. Po wojnie jednak nie chciał żyć w Polsce rządzonej przez komunistów. „To nie był kraj, do którego duchowo się przygotowywałem i poświęcałem” – wyjaśniał przyczyny decyzji pozostania w Wielkiej Brytanii i przyjęcia obywatelstwa brytyjskiego. „Niektórzy emigranci uważali przyjęcie brytyjskiego obywatelstwa za zdradę” – dodał. Profesor mówił, że w Wielkiej Brytanii robił wszystko, aby działać na rzecz Polski, zwłaszcza po 1956 r. kiedy po wizycie w kraju zobaczył, że władza komunistyczna jest powierzchowna, a Polacy nie utracili tożsamości narodowej.

Profesor podczas wykładów na Uniwersytecie Oksfordzkim starał się m.in. przybliżyć Brytyjczykom obraz Polski, a potem uświadomić czym jest stan wojenny. O sytuacji Polski rządzonej przez komunistów rozmawiał także z dziennikarzami. Szczególną zasługą mieszkającego w Wielkiej Brytani profesora była działalność na rzecz polskich studentów i naukowców. To w wyniku jego rozmów z władzami Uniwersytetu Oksfordzkiego, Polacy mogli, głównie w latach 80., wyjeżdżać na staże i stypendia do Wielkiej Brytanii. Profesor przyznał, że najwięcej studentów przyjeżdżało z Krakowa. „Liczba zgłoszeń z Uniwersytetu Jagiellońskiego była równa sumie wszystkich aplikacji nadesłanych z innych polskich uczelni. Było to możliwe dzięki temu, że wszyscy studenci krakowskiej uczelni mogli ubiegać się o wyjazd – w przeciwieństwie do innych szkół wyższych, których władze ograniczały liczbę osób mogących ubiegać się o stypendium” – powiedział profesor.

Podczas wieczoru podkreślił też, że założona przez niego Szkoła Liderów ma dawać młodym ludziom nie tylko wiedzę, ale i uczyć ich praktycznych umiejętności, zwłaszcza przywódczych. „Polskie uniwersytety nie dają środowiska, w którym młody człowiek może się rozwijać. Szkola Liderów ma wypełniać lukę tych uczelni” – powiedział Pełczyński. Spotkanie w Krakowie zorganizowało Muzeum Historii Polski w Warszawie oraz krakowski Klub Jagielloński. Zbigniew Pełczyński urodził się w 1925 r. w Grodzisku Mazowieckim. Podczas II wojny światowej był członkiem Armii Krajowej. Uczestniczył w powstaniu warszawskim. Po wojnie studiował na brytyjskich uniwersytetach ekonomię, filozofię polityczną, politologię . Przyjął brytyjskie obywatelstwo. Doktor filozofii politycznej. Znawca filozofii Georga Hegla.

całośc tu: Prof. Zbigniew Pełczyński: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona – Stooq.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

…Ciężko się z tym nie zgodzić o czym mówi Pan profesor. Zresztą każde jedne uczucie i poczucie z jakim człowiek się przez całe życie styka i którymi emanuje na innych jest zależne od pewnych oczywistych zewnętrznych bodźców, które weryfikują nasze sympatie i antypatie. Raz wprowadzając nas w euforię (tudzież patos) a innym razem pogłębiają niechęć a nawet budzą wstręt. Po pierwsze nie można nikogo kochać czy szanować wbrew sobie. Można sobie tłumaczyć że się to czy tamto powinno („ojczyznę kochać trzeba i szanować – Nie deptać flagi, nie pluć na godło” – jak śpiewał Muniek Staszczyk) ale na dłuższą metę człowiek ma wyczerpane zasoby cierpliwości. Jest dobrze kiedy w takich chwilach człowiek  zachowuje się z godnością, bez nadmiernego wylewania na wszystko wokół „żółci” (czyt. bezzasadnej złości). Dobrze kiedy niechęć i obrzydzenie do pewnych zjawisk nie przesłania takiemu człowiekowi prawdziwej ich przyczyny, i potrafi on dzięki tej trzeźwości trafnie zidentyfikować obiekt, ku któremu te antypatie powinny być kierowane.

Jak mawiał Józef Piłsudski: „Naród wspaniały tylko ludzie k…y!” Bo czyż nie jest w istocie prawdą, że to my sami zdecydowaliśmy pośrednio (odkąd bierzemy udział w demokratycznych wyborach) o tym jak dziś wygląda nasze państwo? Czy to nie na nas właśnie ciąży jarzmo odpowiedzialności? Czy to przypadkiem nie my wybieramy od ponad 20 lat te tzw. „elity”, które potem w naszym imieniu sprawują nad nami władzę? Czemu więc narzekamy, a na kraj (który niczemu nie jest winien jako podmiot) wylewamy pomyje własnej niekompetencji i głupoty? Odbudujmy więc w sobie polską tożsamość poprzez pracę nad samym sobą, bo nikt inny za nas tego nie zrobi. W jaki sposób? Według mnie należy spełnić trzy podstawowe warunki.

Pierwszym elementem jest pamięć historyczna, która jest bazą wszelkiego patriotyzmu. Pamięć o tym wszystkim co się narodowi przydarzyło na przestrzeni dziejów jest niezbędna do zaistnienia poczucia tożsamości narodowej. Wiedza to klucz do wszelkiego poznania, więc kto nie zna historii swojego kraju, ten nie będzie też miał prawidłowego poglądu na to z czym powinien się identyfikować (kultywować) a o czym tylko pamiętać. Tego kto doprowadził do zaniku nauki lekcji historii w polskiej szkole, można bez wahania nazwać rakiem na duszy narodu, gwałcicielem tożsamości (o ile nie dosadniej). Ale jeszcze gorszym patogenem jest nauka fałszywych, przeinaczonych, bądź wybiórczych faktów z historii.

Jelity przy pracy, orzeł, krew, zdrajcy, PolskaDrugim elementem nierozerwalnie związanym z pierwszym, dopełniającym go i rozwijającym, jest poszanowanie i kultywowanie pamięci o dawnych wydarzeniach poprzez tradycję, czyli konkretne ZACHOWANIE się. Jak istotny jest ten drugi element pokazało 120 lat niewoli Polski, która bez kultywowania i samokształcenia się narodu w „rytuale” tradycji (i bez dalszego przekazywania wiedzy o niej), nie przetrwałaby w kolejnych pokoleniach, i skończyła się wraz ze śmiercią pierwszego które historię tworzyło, zapisało i pamiętało, ale „zapomniało” przekazać potomnym.

Trzeci element bez którego w moim mniemaniu patriotyzm w ścisłym znaczeniu nie może być uznany za patriotyzm (wszak wrogowie  naszego państwa też znają historię i potrafią ją przekazywać kolejnym pokoleniom wrogów Polski, po to by z nią skutecznie walczyć i niszczyć w zarodku na hasła klucze) jest wyciąganie PRAWIDŁOWYCH wniosków z tej historii i nie powielanie błędów w trosce o prawidłowy rozwój tkanki narodu, która jest nośnikiem pamięci i jej przekaźnikiem na kolejne pokolenia. Chodzi o piętnowanie tego co w historii było błędem (pamiętanie dlaczego) i prowadziło nas ku upadkowi, a kultywowanie tego co nas umacniało, kształciło i ubogacało. I tu nie chodzi tylko o przyjmowanie do wiadomości takich czy innych postaw, ale reagowanie na to co się dzieje w czasie rzeczywistym (choćby poprzez nazywanie rzeczy po imieniu), i realizowanie pewnych postaw w teraźniejszości, która też kiedyś będzie historią. Słowem wprowadzanie w czyn słusznych wniosków. Ilu dziś tak robi? Ilu ludziom udaje się w codziennym życiu reagować na to co się dzieje wokół z ich państwem? W moim mniemaniu niewielu, bo błędy z historii wciąż są MASOWO (nie tylko przez (nie)odpowiedzialną władzę) powielane.

rys. Rafał Zawistowski

rys. Rafał Zawistowski

Pamiętajmy o tym, że nie jest ŻADNYM przejawem patriotyzmu „chodzić na wybory” po to tylko by skreślić krzyżyk. Zwłaszcza jeśli odbywa się to w sposób bezkrytyczny i bez namysłu czy aby prawidłowo wybieram. Nie jest też takim przejawem „płacenie podatków”, co starają się nam wmówić nasi „umiłowani przywódcy”. Są to wyłącznie obowiązki prawne wobec władzy, które równie dobrze mogłyby nie istnieć bez żadnej szkody dla poczucia patriotyzmu, a w pewnych wypadkach nawet wręcz przeciwnie. Bo czyż prawdziwy patriota musi być zmuszany do płacenia podatków, albo do wyboru swoich nadzorców? Nie ma nic patriotycznego w pozbawianiu ludzi ich dorobku i prawa do samostanowienia. Wybranie sobie kogoś kto nami ma kierować to przejaw niewolniczych skłonności a nie patriotyzmu. To samo dotyczy płacenia podatków, które po przekroczeniu pewnego rozsądnego poziomu mają znamiona zwykłego haraczu jaki się płaci mafii a nie ojczyźnie. Przejawem patriotyzmu jest życie SAMODZIELNE według takich zasad, które nie organizują nam życia a są wyłącznie elementem porządku, gdzie nikt nie musi nami kierować przy wytwarzaniu dobrobytu, ani przy dzieleniu się owocami swojej pracy z innymi obywatelami. Spontaniczna, oddolna i dobrowolna dobroczynność to przykład prawdziwego poczucia wspólnoty i tożsamości z rodakami. Przywódcy państwowi powinni stać na straży tego, by w kraju były odpowiednie warunki dla rozwoju SAMORZĄDNOŚCI, żeby ludzie sami chcieli identyfikować się ze swoim państwem a co za tym idzie z jego władzami. Zamiast zachowywać się jak łupieżcy, rządzący powinni dbać o to, by obywatele czuli się w państwie bezpieczni, mieli poczucie sprawiedliwości i własnej godności.

Niestety z tego powodu że „wybrańcy narodu” (dziś to się nazywa „przedstawiciel ustawowy”) mają nad nami coraz bardziej nieograniczoną władzę, to mogą w każdej chwili ściągnąć Polskę na dno. Dno gospodarcze, kulturowe i społeczne – co niniejszym robią podpierając się właśnie tym że „naród ich wybrał”. Gdyby ci ludzie nie mieli nad nami tej władzy (wystarczy uchwalić odpowiednią ustawę by to co bezprawne stało się „zgodne z prawem”), a mają ją niemal we wszystkim – od kwestii ekonomicznych poczynając (podatki, zadłużanie i przymusowy udział w piramidzie finansowej ZUS, oraz ograniczanie prawa własności), poprzez kulturowe („publiczna edukacja”, „publiczne media”, czyli propaganda ideowa na PUBLICZNE zamówienie i za nasze pieniądze), na czysto fizycznej kontroli kończąc (rozbudowany i pozbawiony obywatelskiej kontroli aparat przymusu, który zatracił zdolność służby narodowi a służy wyłącznie władzy czyli sobie) z wątpliwej jakości „służbą zdrowia”… więc gdyby ci ludzie nie mieli nad nami tej władzy to MUSIELIBY nam rzeczywiście służyć jako OBROŃCY naszych praw (a jednocześnie swoich), tj. wolności i własności prywatnej. Nie zachowywaliby się jak nasi właściciele, wykorzystując w sposób bezczelny dane im uprawnienia, rugując z tkanki narodu patriotyzm. Poczucie wspólnoty i identyfikacji z państwem przestanie istnieć, jeśli władza dalej będzie zafałszowywać historię (lub będzie traktować ją w sposób instrumentalny), jeśli będzie odcinać naród od jej źródeł, czy rugować z umysłów (ducha) Polaków chęć SAMOSTANOWIENIA o sobie w wymiarze ekonomicznym, społecznym, oraz kulturowym. Tego rodzaju polityka skutecznie zamazuje pamięć o tym co nas ukształtowało jako Polaków, tj. o umiłowaniu wolności osobistej i wynikającym z tego poczuciu godności jako istoty ludzkiej. Tego rodzaju czyszczeniem zajmował się marksizm kulturowy który „przywędrował” do nas razem z komunizmem. Była to idea stojąca w jawnej sprzeczności (i wrogości) wobec zasad „cywilizacji łacińskiej”, które swojego czasu uczyniły nasz naród (a co za tym idzie państwo) silnym gospodarczo, militarnie, kulturowo i duchowo….

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Tymczasem oddaliśmy władzę nad sobą, nad naszą wolnością i własnością tzw. „elitom”, które żadnej z tych zasad nie kultywują, a wręcz je zwalczają by zrobić z nas „ludzi sowieckich”, tj. potulnych wobec bezprawia, i by tym łacniej doić na własne potrzeby. Lata komuny i 25 lecie „socjalizmu z ludzką twarzą” zdołało wyprać umysły „większości” Polaków do tego stopnia, że dziś sami domagają się i wybierają takich „przedstawicieli” którzy im obiecują „opiekę” i że wszyscy będą mieli „po równo”. Patriotyzm zaś to przespacerowanie się po ulicy z okazji „Święta niepodległości” tudzież „Wojska Polskiego” i wywieszenie flagi na balkonie. Te piękne (bo publiczne) przyznanie się do państwa to niestety nic nie znaczące dla dalszego poprawnego biegu spraw w Polsce gesty. Ot rytuał jak inne. Polecam: Docent J. Kossecki o Marszu Niepodległości oraz katastrofie demograficznej w kontekście debaty sejmowej.

Patriotyzm z prawdziwego zdarzenia (tj. wyciąganie wniosków z przeszłości i kultywowanie w praktyce pozytywnych postaw i idei) reprezentuje na co dzień naprawdę znikomy odsetek naszego społeczeństwa (nie wiem czy jeszcze narodu). Zważywszy na system wyłaniania władz do rządzenia państwem (zwanym „demokracją”), gdzie decyduje większość (choćby i statystyczna) nie jest możliwe żeby ten odsetek kiedykolwiek ujął ster rządów. Żeby to nastąpiło mniejszość musiałaby stać się większością. Ludzie musieliby MASOWO chcieć zauważyć że coś jest nie tak, a po drugie musieliby się zmobilizować by coś z tym faktem zrobić, całkowicie zmieniając dotychczasowy sposób postrzegania otaczającej ich rzeczywistości i własną w tym wszystkim rolę. Wymagałoby to porzucenia drogi na której jest im w większości z jednej strony wygodnie, a z drugiej popadli w apatię (chocholi taniec) choć wiedzą doskonale że ich życie w tym kraju dalekie jest od normalności (wystarczy się porównać z krajami rozwiniętymi). Nie wystarczy jednak tylko „wiedzieć” że coś jest nie tak, ale należy coś z tym faktem zrobić i ZAREAGOWAĆ czynnie, tymczasem spora część Polaków tkwi w bierności, a inna część – ta najbardziej aktywna, reaguje emigracją (i trudno jej się dziwić).

Dlatego też ta garstka patriotów która widzi że Polska stacza się po równi pochyłej (za sprawą rządów samozwańczych elit rodem z postkomuny), nie powinna nigdy przestać wołać do ludzi i prosić ich o obudzenie się z maligny socjalizmu, libertynizmu i pogardy dla tego co wymaga pracy, poświęcenia i  odpowiedzialności czyli patriotyzmu właśnie. Czego każdemu szczeremu patriocie życzę. Oby ich nigdy nie dopadła apatia i beznadzieja tej trudnej (i niewdzięcznej) misji, zwłaszcza gdy przeciw nim staje skorumpowany władzą aparat państwa, który ma wszelkie siły i środki by swoją morderczą dla Polski praktykę kultywować bez przeszkód aż ku zupełnemu wytępieniu wszelkich przejawów polskości w kraju nad Wisłą…

Polska w łańcuchachDokąd Zmierzamy – Stanisław Michalkiewicz

„…Wróć nowej Polsce świetność starożytną

I spraw, niech pod Nim szczęśliwą zostanie

Niech zaprzyjaźnione dwa narody kwitną,

I błogosławią Jego panowanie

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie…

 Ojczyznę wolną racz nam zwrócić, Panie!

…Odys

cytat: „…Idea jest prosta. Prawica popiera zharmonizowane ze sobą wartości: wiarę, rodzinę, tradycję, własność prywatną i wolność jednostki. Wartości te kwitną najlepiej w systemie wolnościowo-konserwatywnym. Ponieważ jesteśmy Polakami, zajmujemy się głównie sprawami polskimi w polskim środowisku i w ramach obecnie istniejącego państwa polskiego (a robiliśmy to nawet jak go nie było, pod zaborami). W tym sensie jesteśmy nacjonalistami, chociaż naturalnie nacjonalistami jagiellońskimi. To nie krew, nie pochodzenie, a deklaracja przynależności i pozytywne podejście do pięciu wymienionych wyżej wartości determinują polskość.

Wiemy też, że człowiek jest wolny, a jeśli chce, to z wolnej woli poddaje się jedynie Chrystusowi. Jednocześnie bierze na siebie z wolnej woli odpowiedzialność za siebie i rodzinę, ale również za sąsiedztwo i naród. Narzuca sobie samemu obowiązki czy też siłą woli przyjmuje je z pokorą – wobec słabszych i bardziej potrzebujących. Bóg pobłogosławił nam bardziej, wobec tego mamy obowiązki wobec innych, musimy im pomagać – dając wędkę, a nie rybę. A naturalne jest, że staramy się też propagować wśród innych nasze wartości, szczególnie że doświadczenie historyczne jednoznacznie pokazuje ich potęgę i korzystny wpływ na rozwój narodu. Tak uzbrojeni przeszłością stąpamy twardo w teraźniejszości i patrzymy śmiało w oczy wyzwaniom przyszłości…” (całość tu: I powstanie prawica jak Feniks z popiołów! czyli…)

podobne: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? oraz: Do przyjaciół narodowców… a także: Dziedzictwo „króla Stasia” czyli… ”Wyzwoliciele z polskości”. polecam również: POtrioci o patriotyźmie, czyli… „Nie znam się ale się wypowiem”

Patriotyzm, młody

Reklamy

16 comments on “Prof. Zbigniew Pełczyński: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona. O patriotyzmie słów kilka.

  1. Pingback: Od klasyki Jezuitów do postępowej ZNP czyli… o zawłaszczeniu edukacji i informacji przez pro rewolucyjne „elity”. O drodze do wynarodowienia i „dobrej zmianie” w gimnazjach | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s