Turczyn rośnie w siłę… bez „Unii”


fragmenty:

Najbardziej wymownym dowodem na to, że przynależność do Unii Europejskiej i korzystanie z łaskawych unijnych dotacji nie jest warunkiem ekonomicznego rozwoju w naszej części świata, jest Turcja, nazywana europejskim państwem granicznym (97 proc. jej terytorium znajduje się w geograficznie definiowanej Azji). Pomimo że kraj ten od 2005 roku prowadzi intensywne rokowania w sprawie akcesji do Unii Europejskiej, zapoczątkowane jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych, to swoimi gospodarczymi sukcesami dowodzi, że jedynie poleganie na sobie i poszanowanie podstawowych praw ekonomicznych jest prawdziwym i trwałym źródłem rozwoju. Na tle stagnacyjnych gospodarek europejskich Turcja jawi się jako prawdziwy ekonomiczny tygrys, tym bardziej że zarówno pod względem powierzchni, jak i liczby ludności jest to kraj dość duży”….

…”Do końca lat siedemdziesiątych polityka ekonomiczna władz tureckich skoncentrowana była na celnej, antyimportowej ochronie krajowego przemysłu i dopiero ostatnie ćwierćwiecze skutkowało stopniową liberalizacją ekonomiczną połączoną z oszczędną polityką budżetową, co daje obecnie Turcji tak znakomite wskaźniki gospodarcze.”

…”Polski rząd na stronach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów chwali się, że nasz skumulowany wzrost za ostatnie pięć lat wyniósł 18 proc., tymczasem tylko z przytoczonych wyżej danych widać, że taki sam przyrost PKB Turcy osiągnęli w kresie 2010-2011, czyli w dwa lata. Wprawdzie szacunkowe dane za 2012 rok są mniej optymistyczne (wzrost ok. 3,2 proc.), ale nie hamują one tureckich ambitnych planów infrastrukturalnych na najbliższy okres. Stopa bezrobocia oscylująca w latach poprzednich wokół kilkunastu procent, sukcesywnie spada (wyjąwszy kryzysowe lata 2008-2009), by z 11 proc. bezrobocia notowanego w 2010 roku spaść poniżej 9 proc. pod koniec roku 2011. Także pod koniec 2011 roku budżet państwa zanotował nadwyżkę – zjawisko dawno zapomniane w finansach krajów UE, w tym niestety także w Polsce – a relacja długu publicznego w stosunku do PKB również oscyluje na bezpiecznym, niespełna 40-procentowym poziomie. Jest to tym bardziej istotne, że jeszcze w 2006 roku relacja ta wynosiła ponad 46 proc., a w latach dziewięćdziesiątych zadłużenie to wynosiło ponad 70 proc. PKB. Czyli jednak można, i to szybko, obniżać zadłużenie, a jednocześnie zwiększać tempo wzrostu gospodarczego.”…

…”Tak samo jak w przypadku inwestycji infrastrukturalnych, rolnictwo tureckie nie korzysta z tzw. programów i środków unijnych, a jednak kraj ten jest jednym z kilku na świecie całkowicie samowystarczalnych żywnościowo. Stało się tak, mimo że jeszcze na początku lat siedemdziesiątych stan tureckiego rolnictwa oceniano jako krytyczny. Nie oznacza to, że obecnie rolnictwo tureckie nie korzysta z pomocy rządu – oznacza jedynie, że te programy i dopłaty, które np. w Polsce odbywają się za pośrednictwem agend unijnych, Turcy realizują poprzez własny budżet. Tureckie rolnictwo zatrudnia blisko jedną trzecią całkowitej siły roboczej i obala przekonanie, że we współczesnym rolnictwie rację bytu mają jedynie gospodarstwa wielkopowierzchniowe. W Turcji jedynie 6 proc. z ponad 5 milionów gospodarstw rolniczych ma powierzchnię większą niż 20 hektarów. Mimo to Turcja jest jednym z największych producentów nie tylko roślin charakterystycznych dla cieplejszego klimatu – jak winogrona, oliwki, herbata czy bawełna – ale także takich jak buraki cukrowe, pszenica, tytoń, pomidory, jabłka czy cebula. Rozwija się także produkcja mleka i mięsa – zarówno wołowego, jak i drobiowego.

całośc tu: Mazur: Turecki cud gospodarczy. Czyli można bez Unii – Najwyższy Czas!.

…Zawsze powtarzałem, że likwidacja barier celnych w efekcie naszego wejścia do UE nie tyle co pozbawiła nas potężnego zastrzyku pieniędzy z ceł i podatków importowych ile Polska będąc nieprzygotowana strukturalnie na otwartą konkurencję z przemysłem i rolnictwem zachodnim, została skazana na porażkę i powolne straty na wewnętrznym rynku produkcji i pracy… W efekcie Polska stała się rynkiem zbytu dla relatywnie tańszych towarów z zagranicy a ludzie którzy mieli nasz kapitalizm budować zmuszeni byli zamknąć swój interes i teraz w większości pracują na zachodzie pomnażając ichni kapitał. Kolejnym  wydarzeniem, które pogrążyło naszą konkurencyjność były ustępstwa wobec Paktu z Nicei (pamiętacie słynne „Nicea albo smierc!„) czego konsekwencją było późniejsze „wydymanie” nas m.in. na tzw. „dopłatach” do produkcji rolnej, które miały wyrównać nasze szanse wobec zachodnich gospodarek… W efekcie tych dwóch wydarzeń staliśmy się tanią siłą roboczą, która jest za droga dla Polski ale za to bardzo tania dla krajów zachodnich (podczas kiedy np. holenderscy niewykwalifikowani pracownicy pracują za 15 EUR na godzinę – nie wspominając o ichnich „fachowcach” – to, polski niewykwalifikowany pracownik pracuje za 8-9 EUR z dwa razy większą wydajnością)…

Wobec powyższych faktów uważam, że należy podnieść radykalnie konkurencyjność naszych firm przez drastyczną obniżkę obciążeń podatkowych i w ten sposób pozwolić na rozwój POLSKIEGO biznesu. Należy wykorzystać kryzys jaki trawi Europę do odbudowania konkurencyjności polskiej gospodarki. Ponieważ kiedy ona się dźwignie a ludziom byt się polepszy wrócą wtedy do Polski nasi „zarobieni” na zachodzie rodacy, co da dodatkowego kopa gospodarce a Polska podniesie się gospodarczo sama i za kilkanaście lat będzie nas 50 mln… Innej drogi nie ma, ponieważ w obecnym systemie jesteśmy niewolnikami innych gospodarek, które nas drenują z najzdolniejszych pracowników nie wspominając o haraczu jaki płacimy bubkom z Brukseli.  Te komuchy dają nam chętnie pieniądze na budowę niepotrzebnych nikomu stadionów, basenów, aquaparków, orlików, „schetynówek” i innych budowli „nieużyteczności publicznej” (o dodatkowych kosztach dla samorządów), które nie dość że kosztują dwa razy drożej to do tego w połowie są budowane na kredyt. Nie wspomnę tu o nieszczęsnych „drogach szybkiego ruchu”, które w niczym oprócz kosztów nie przypominają autostrad zachodnich! a które przyczyniły się do bankructwa małych i średnich całkowicie POLSKICH firm budowlanych. Uważam ponadto że bezkrytyczne i propagandowe podejście „naszych” polityków do takiej polityki wydatkowania pieniędzy publicznych to co najmniej sprawa kryminalna. Celowo, nas zadłużono i przy pomocy „naszych” polityków całkowicie zniszczono naszą gospodarkę żeby nie stanowiła konkurencji dla zachodnich „partnerów”.

…Wracając do artykułu – Turcja podbije Europę bez jednego wystrzału i tym razem nie będzie potrzebowała swojej doborowej piechoty – Janczarów, zrobi to rękami zwykłych obywateli.

…Odys

Janczarzy, także janczarowie (tur. yeniçeri – dosł. nowe wojsko) – doborowe oddziały piechoty tureckiej stanowiące trzon wojsk Imperium Osmańskiego od XV do XIX wieku.

Janczarzy, także janczarowie (tur. yeniçeri – dosł. nowe wojsko) – doborowe oddziały piechoty tureckiej stanowiące trzon wojsk Imperium Osmańskiego od XV do XIX wieku.

 

Reklamy

2 comments on “Turczyn rośnie w siłę… bez „Unii”

  1. Pingback: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne? | Łódź Odysa

  2. Pingback: „Je suis idiot” czyli… marsz EUnuchów i haracz dla Turcji. Czy zamachy w Belgii to wystarczający powód do zaostrzenia przepisów „antyterrorystycznych” w Polsce? | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s