„Między Niemcami a Rosją”, czyli Polska niepodległa w trzech scenariuszach


fragment artykułu Pana Romualda Szeremietiewa: „Trudne, możliwe, konieczne…

(…)Podstawy współczesnej polskiej myśli i działania politycznego formowały się w XIX wieku przy braku państwa polskiego. Ukształ­towane w tych okolicznościach wyobrażenie celów narodowych, także sposoby i metody ich osiągania, mimo upływu dwu wieków ciągle powielają się. Postawy polityków polskich układają się w kilku głównych nurtach. Pierwszy stanowią ci, którzy określają siebie jako realistów. Ten realizm dawniej skłaniał do liczenia się z siłą najbardziej realną – z zaborcami. Brak wiary we własne siły i klęski narodowych zrywów niepodległościowych wskazywały, że właściwą postawą powinno być  podporządkowanie się najeźdźcom prowadzące w sytuacjach skrajnych nawet do kolaboracji.

Drugi nurt łączy zwolenników opierania polityki polskiej o siły zewnętrzne nazywany czasem polityką orientacji, tj. orientowania się na kogoś. Ta koncepcja wychodzi z założenia, że Polacy zbyt słabi na prowadzenie niezależnej polityki muszą zabiegać o protekcję i wsparcie jakiegoś mocarstwa.  Wówczas spełniając oczekiwania protektora, wykazując swoją przydatność dla jego polityki można będzie budować mniej lub bardziej suwerenny własny byt – Księstwo Warszawskie z nadania cesarza Napoleona, lub Królestwo Polskie pod panowaniem cara Rosji. Tak rozumował w 1945 roku lider PSL Stanisław Mikołajczyk sądząc, że po akceptacji dotkliwych sowieckich żądań zbuduje za zgodą Stalina quasi suwerenne państwo polskie. Z lepszym efektem ten sam model działania zastosował komunista Władysław Gomułka, gdy w 1956 roku dochodził w PRL do władzy z projektem „polskiej drogi do socjalizmu”. Podobny sposób uprawiania polityki – podporządkowania się silniejszym – jest charakterystyczny dla ludzi obecnie rządzących Polską.

Niekiedy słyszy się, że wspomniana wyżej metoda wynika z położenia Polski i jest jedyną możliwą polityką. Nie jest to prawda. Istnieje bowiem droga suwerennego kierowania się polskim interesem narodowym tworząc własny ośrodek siły, który będzie partnerem dla mocarstw i podmiotem na światowej scenie politycznej.

Nie powinniśmy mylić klienckiej polityki orientacji z zawiązywaniem sojuszy. Sojusz jest potrzebny dla realizowania własnych interesów i przestaje obowiązywać, gdy tym interesom nie służy. Sojusz staje się orientacją, gdy okazuje się, że jego utrzymanie staje się ważniejsze od interesów strony, która go zawarła. W okresie drugiej wojny światowej tak właśnie zmienił się sojusz Polski z mocarstwami zachodnimi. W końcu wojny władze RP mogły tylko składać prośby i jednostronne deklaracje, które potężni sojusznicy zlekceważyli.(…)

W grudniu 2012 roku prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin w orędziu do narodu powiedział: Najbliższe lata będą decydujące, wręcz przełomowe dla Rosji i całego świata, który wkracza w epokę radykalnych zmian, a być może nawet wstrząsów.” I dodał: „Powstaje grunt dla nowych konfliktów o charakterze gospodarczym, geopolitycznym i etnicznym.” Słowa te o tyle są znamienne, że przywódcy Federacji Rosyjskiej nie ukrywają chęci odbudowania mocarstwowej potęgi Rosji w świecie i chcą przede wszystkim osłabić dominującą pozycję USA. Te dążenia Kremla znajdują często zrozumienie w Berlinie i Paryżu. To zaś oznacza, że Polska może ponownie znaleźć się w geostrategicznym położeniu „między Niemcami a Rosją”, a geopolitycznie być może gorszym niż w roku 1939, gdyż nie będzie mogła liczyć na jakiekolwiek wsparcie Zachodu.(…)

Ukraina i Białoruś dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że nie chcą być w granicach Rosji. Demonstruje to nawet współpracujący z Moskwą prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. Na Białorusi i na Ukrainie pojawia się nostalgia za dawną Rzeczypospolitą traktowaną jako polsko-litewsko-ruski związek państw. Z Mińska i Kijowa można więc wyobrazić partnerską wspólnotę Białorusi i Ukrainy z Polską (Речь Посполита). Na białoruskich forach internetowych w ubiegłym roku toczyła się dyskusja nad sposobami zawiązania konfederacji białorusko-polskiej i doproszenia do niej Ukrainy. Podnoszono, że wspólne państwo (ponad 93 mln ludności, 1 124 tys. km kw. powierzchni i PKB – łącznie 734,8 mld dolarów) byłoby poważnym potencjałem na europejskiej scenie politycznej.(…)

Adolf Bocheński był zwolennikiem angielskiej zasady, że państwo nie ma wiecznych wrogów i wiecznych przyjaciół. Wieczne są tylko własne interesy. Ta prawda z trudem dociera do ludzi.

Konferencja w Lordnes z roku 1832 prowadzona przez francuskiego ambasadora Talleyranda - Honoré Daumier

Konferencja w Lordnes z roku 1832 prowadzona przez francuskiego ambasadora Talleyranda – Honoré Daumier

Reklamy

2 comments on “„Między Niemcami a Rosją”, czyli Polska niepodległa w trzech scenariuszach

  1. Pingback: Michalkiewicz i Braun: Quo vadis Polsko? Sny o potędze RP kontra przekleństwo georealizmu. „Stary Nowy Porządek” czyli Zdrada w Monachium. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s