Stanisław Michalkiewicz: Przygotowania się przeciągają. Poskomunizm czyli współpraca wszystkich ze wszystkimi


fragmenty:

„…zaraz po powrocie pana ministra Rostowskiego ze wspomnianego klubowego spotkania, pan premier Tusk oznajmił swoją suwerenną decyzję, z której wynikało, że kandydowanie na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej ma jednak zakazane, podobnie jak miał zakazane kandydowanie w wyborach prezydenckich w roku 2010.

Jak pamiętamy, prawybory w PO przegrał wtedy nawet pan minister Sikorski, któremu razwiedka w swoim czasie przypisała kryptonim „Szpak” – że to niby szpakami karmiony – i w ten sposób doszło do pojedynku między marszałkiem Komorowskim, a prezesem Kaczyńskim. Jak pamiętamy, prezesu Kaczyńskiemu kampanię organizowała pani Kluzik-Rostkowska oraz spin-doktor Kamiński, którzy najpierw doradzili mu rehabilitację SLD i wychwalanie Edwarda Gierka, a zaraz potem, to znaczy – po katastrofie – czmychnęli do konkurencji, podobnie jak wcześniej upatrzony w charakterze bicza bożego na „układ” minister spraw wewnętrznych Janusz Kaczmarek. Natomiast generał Marek Dukaczewski z Wojskowych Służb Informacyjnych, których jak wiadomo, „nie ma” zapowiedział, że jak tylko wybory prezydenckie wygra Bronisław Komorowski to on z wielkiej radości otworzy sobie szampana. Taka deklaracja to prawie komenda dla konfidentów: „W lewo zwrot! Do marszałka Komorowskiego marsz!” – więc zwycięstwo pana marszałka Komorowskiego wskazuje pośrednio również na liczebność agentury w naszym nieszczęśliwym kraju…

przede wszystkim nadal nie wiadomo, kto będzie wyznaczony na Umiłowanego Przywódcę zjednoczonej lewicy: czy Miller z Oleksym, czy Kwaśniewski z Palikotem.

Wbrew pozorom jest to ważna kwestia nie tylko dlatego, że „kadry decydują o wszystkim” – jak zauważył Józef Stalin – ale przede wszystkim ze względu na zadania, jakie dla przyszłej zjednoczonej lewicy wyznaczyli strategiczni partnerzy: pojednanie z Rosją, recepcja rewolucyjnych brukselskich wynalazków, które nie tylko nasz nieszczęśliwy kraj, ale i nasz mniej wartościowy naród tubylczy doprowadzą do stanu całkowitej bezbronności, po to by wreszcie mogła rozpocząć się realizacja scenariusza rozbiorowego, z uwzględnieniem interesów Starszych i Mądrzejszych. Najwyraźniej pilnują oni interesu, co wyraziło się nie tylko w pominiętej całkowitym milczeniem przez tubylcze niezależne media głównego nurtu wiosennej wizyty pana Roberta Browna, dyrektora zespołu HEART, co to ma „odzyskać mienie żydowskie w Europie Środkowej” i w tym celu aż z sześcioma ministrami i „przedstawicielami opozycji” przeprowadził rozmowy, podczas których zauważył „przełom”, nie tylko w niedawnej wizycie premiera Beniamina Netanjahu w Warszawie, ale również – w telewizyjnej debacie, jaka odbyła się po emisji trzeciego odcinka serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”…

Wprawdzie wiadomo, że prezydent Putin 20 maja nakazał FSB nawiązanie ścisłej współpracy ze Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, ale czyż Służba Kontrwywiadu Wojskowego, wzorując się na wojskach łączności ze słynnego przemówienia marszałka Piłsudskiego nie może dawać d…, to znaczy pardon – oczywiście pracować na obydwie strony, to znaczy – również ściśle współpracować z niemiecką BND, a nawet – w ramach współpracy trójstronnej – również z izraelskim Mosadem? W takiej sytuacji polityka kadrowa na tubylczej scenie politycznej nie jest sprawą łatwą, bo trzeba uwzględnić nie tylko parytety wszystkich stron zainteresowanych, ale również – ciężar gatunkowy każdego Umiłowanego Przywódcy, zaufanego jednej, drugiej i trzeciej strony.

O staranności, z jaką wszyscy zainteresowani podchodzą do tej sprawy niech świadczy fakt urastający do rangi symbolu: jak tylko premier Tusk podczas zwyczajowego „haratania w gałę” doznał kontuzji nogi, która wszak – według zapewnień pana ministra Grasia – nie przeszkodzi mu w pełnieniu obowiązków – zaraz nogę skręcił również pan prezydent Komorowski, któremu, mówiąc nawiasem, ta dolegliwość też w niczym nie przeszkadza, bo wiadomo, że Umiłowani Przywódcy pracują głównie głową, a nie nogami. To jedna strona – a po drugiej uwija się pan prezes Jarosław Kaczyński, któremu udało się politycznie zdominować Ogólnopolski Kongres Katolików na Jasnej Górze, dzięki czemu każdy, kto nie będzie wierzył w Prawo i Sprawiedliwość i podawane przezeń zbawienne prawdy, może zostać uznany za wroga Chrystusa Pana i Kościoła. Czegóż chcieć więcej?” (całości tu – http://www.michalkiewicz.pl)

podobne: Buldogi na dywanie czyli… walka służb o ochłapy władzy (i pieniędzy) oraz: Judejczykowie, durnie, zdrajcy, legaci, watahy, notariusze – Stanisław Michalkiewicz o atrapie państwa. i to: Na Kremlu ogłoszono: FSB i SKW będą współpracowac a także: Sprzedawczyki spod Lizbony zawłaszczają Kościół czyli… PiS udaje, że reprezentuje elektorat katolicki. i jeszcze: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być dobrym patriotą?

…zamiast komentarza obrazek…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Advertisements

2 comments on “Stanisław Michalkiewicz: Przygotowania się przeciągają. Poskomunizm czyli współpraca wszystkich ze wszystkimi

  1. Pingback: Michalkiewicz wyprorokował: Emerytury dla ocalałych z Holocaustu czyli… Przełom i wyłom w polskiej kasie „Zespołu HEART”. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Śmierdzącym dmuchem „Wprost” w Romana Giertycha. Komentarz Stanisława Michalkiewicza. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s