Urzędowe „autorytety”, czyli o agentach kłamstwa dzięki którym „łatwiej umrzec niż myślec”.


Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w mass mediach pojawiają się raz po raz ludzie z tytułami i stopniami naukowymi, występujący w roli autorytetów-ekspertów. Niby wszystko jest normalne, ale nie do końca. Bowiem po pierwsze, zapraszani są przeważnie ci sami, wybrani i ideologicznie użyteczni uczeni-eksperci. Po drugie, ich obecność w mediach próbuje się wykorzystać jako potwierdzenie rzekomo toczącej się dyskusji na dany, palący temat. A przecież dyskusja to zespołowe rozwiązywanie problemu, w celu dochodzenia do prawdy. Autentyczna dyskusja kieruje się zasadami, zobowiązując dyskutantów do uzasadniania swoich twierdzeń rzeczowymi argumentami. Prawdziwa dyskusja nie może być więc agitacją (odwoływaniem się tylko i wyłącznie do uczuć rozmówcy); demagogią (odwoływaniem się do poczucia krzywdy); propagandą (polegającą na upowszechnianiu pewnych idei w sposób mało racjonalny, przez odwoływanie się do schematów, reklamy, sloganów itd.) ani też perswazją (która przybiera formę pozornych zabiegów uzasadniających jakieś przekonania, mające prowadzić do zaakceptowania twierdzenia przez słuchacza – rozmówcę, np. poprzez iterację – przekonywanie do tezy przez częste jej powtarzanie; sugestywne przedstawianie tezy, którą ubiera się w postać aforyzmu, sentencji, zgrabnego sloganu).

Naukowiec występujący w mediach jako autorytet-ekspert, powinien posiadać minimum pokory i zdrowego krytycyzmu, pamiętając o tym, że jest ekspertem tylko i wyłącznie w swojej dziedzinie. Gdy zaś wypowiada się na tematy nie związane z nią bezpośrednio, reprezentuje tylko i wyłącznie swoje własne poglądy. W takim razie ekspert od owadów nie powinien uważać się za „wyrocznię” w sprawach ludzkiej moralności. Filozof nie koniecznie musi znać się na teologii i Kościele, itd. A poza tym, już starożytni wiedzieli, że używany w dyskusji argument z autorytetu jest najsłabszym z możliwych. Artur Schopenhauer w Erystyce, czyli sztuce prowadzenia sporów już w 1830 r. zaprezentował sofistyczne chwyty będące wynaturzoną erystyką, służącą do prowadzenia pozornej dyskusji. Jako trzydziesty z kolei „chwyt” podał argumentum ad verecundiam – argument odwołujący się do poważania i autorytetu. Schopenhauer stwierdzając za Seneką, że każdy woli wierzyć, niż wydawać własny sąd, wskazuje na odwoływanie się do argumentu z autorytetu jako na ucieczkę od trudu osobistego myślenia i sądzenia. Im człowiek posiada mniej wiadomości i zdolności, tym więcej potrzebuje rożnego rodzaju autorytetów, w myśl zasady, że „łatwiej jest umrzeć, niż myśleć”. Ów argument z autorytetu pozwala stosunkowo łatwo zawładnąć masą. „Doprawdy – napisze wspomniany autor – nie ma tak absurdalnego poglądu, którego by ludzie nie przyjęli jako własny, o ile tylko potrafi im się wmówić, że pogląd ten został przyjęty przez ogół (…). Krotko mówiąc, bardzo mało ludzi umie myśleć, ale jakiś pogląd chce mieć każdy”. Dlatego często w pseudodyskusji zamiast rzeczowych argumentów, używa się argumentu autorytetu. Tragizm tej sytuacji zwielokrotnia fakt, że często naukowcy, tzw. dyżurne autorytety świadomie uczestniczą w tej sofistycznej manipulacji.

A kim powinien być autentyczny naukowiec? W 1936 roku Florian Znaniecki w książce Społeczne role uczonych, opisał zjawisko „postępowego bankructwa ludzi czynu” (prezydenci, ministrowie, dyrektorzy departamentów itd.), którzy uważając się za „samowystarczalnych kierowników życia”, popełniali podstawowe błędy w kierowaniu rzeczywistością społeczną, nie umiejąc planować w perspektywie przyszłości i marnując tym samym szanse rozwojowe. Przyczyną tych braków oraz nie urzeczywistnianych możliwości mimo tego, że owi kierownicy „mają energie i zdolności praktyczne”, była ignorancja, brak wiedzy o kierowanej przez nich rzeczywistości oraz brak wyobraźni. Dlatego też Znaniecki przypominał uczonym o ich doniosłych funkcjach społecznych, do których zaliczał w pierwszym rzędzie: służbę prawdzie na drodze poznania, badań, diagnozowania rzeczywistości, a następnie służbę rozwojowi, poprzez budowanie przyszłości opartej na swoistym twórczym wizjonerstwie.

Zdaniem F. Znanieckiego od uczonych powinno wymagać się perfekcjonizmu w sztuce myślenia i wytyczania praktyki, przy równoczesnej niezależności badawczej. Uczeni powinni dbać o rzetelną wiedzę, która adekwatnie opisuje i interpretuje rzeczywistość, a ponad to wyznacza nowe kierunki głębszego myślenia o rzeczywistości w przyszłości. Zadaniem naukowców jest więc chronić wiedzę przed iluzjami i utopiami. Naukowiec w trakcie wytwarzania wiedzy naukowej powinien kierować się prawdą, odpowiedzialnością i samokrytyką. Sam czując się odpowiedzialny za naukowy status tworzonej i rozpowszechnianej przez siebie wiedzy, powinien także zachować zmysł krytyczny odnośnie innych twórców wiedzy i ich wytworów. Człowiek, który używa swojego naukowego autorytetu jako argumentu w dyskusjach nad ważnymi społecznie problemami, stając się zideologizowanym „dyżurnym autorytetem” obniża status dyskusji, ośmiesza siebie samego i środowisko naukowe, z którego wywodzi się.

Polsce nie potrzeba dyżurnych autorytetów-ekspertów, ale prawdziwych naukowców, którzy w sposób rzetelny i metodologiczny dzielą się swoją wiedzą i umiejętnościami ze społeczeństwem, spełniając wzglądem niego ważną rolę społeczną: myśliciela i stróża prawdy.

Ks. dr Mariusz Sztaba, Instytut Pedagogiki KUL

więcej o potrzebie odpowiedzialności ludzi nauki tu: Rektor KUL wzywa do poszukiwania prawdy – Stooq

………………………………………………………………………………………………

cytat: Autorytety umacniają władzę. Ich zniewalająca siła zmniejsza krytycyzm na tyle, że niektórzy uznają czyjś autorytet wbrew racjom swojego rozumu, przystosowując się do opinii otaczających ludzi. Są to autorytety – nazwałabym urzędowe. Autor: Maria Szyszkowska

…dziś coraz łatwiej przychodzi różnego rodzaju środowiskom dziennikarskim, publicystycznym, opiniotwórczym i tzw. eksperckim manipulowanie opinią publiczną.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Przeciętny Polak posiada bowiem co raz mniej tzw. wiedzy praktycznej (bo nie o edukację pozostawiającą wiele do życzenia tu chodzi), która pozwoliłaby mu na prawidłową weryfikację informacji jakie codziennie do niego docierają. Do tego należy dołożyc brak umiejętności samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków z owych informacji. Trzecią z kolei przyczyną owej swobody manipulacji, jest zwykły brak zainteresowania sprawami, które w przekonaniu obywatela nie dotyczą go bezpośrednio. Mamy zatem sytuację w której samodzielne myślenie i wyciąganie wniosków, zostaje zastąpione przez opinię osoby nam nieznanej (osobiście). I przez to, że osoba taka jest często osobą publiczną, lub uznawaną publicznie za tzw. “autorytet” jesteśmy skłonni uznac jej interpretację za prawdę obiektywną. Nie wnikamy w to, że ci ludzie często reprezentują konkretne lobby polityczne, ideowe, czy zawodowe (nie wspominając o osobistych poglądach), i że właśnie przez ten fakt, wnioski przez nich głoszone obarczone są pewnego rodzaju nazwijmy to błędem subiektywnego postrzegania rzeczywistości. Nie wspominając o stosowaniu perfidnej manipulacji obliczonej na skuteczne wprowadzenie słuchacza czy widza w błąd w sobie dobrze pojętym interesie. Dobrze kiedy te “błędy” pewna częśc ludzi jest jednak w stanie wyłapac i obnażyc (dzięki własnej przytomności umysłu), przez co społeczeństwo może (o ile chce) bronic się skutecznie przed bezczelną indoktrynacją…

rys.Andrzej Krauze

rys.Andrzej Krauze

 Nic i nikt jednak nie zastąpi wiedzy, zdrowego rozsądku i logiki, którymi sami powinniśmy się legitymowac w podejściu do kwestii przed jakimi nieustannie stawia nas otaczająca  rzeczywistośc. W związku z tym czytajmy suche informacje i starajmy się samemu wyciągac z nich wnioski, a jeżeli mamy do czynienia z informacją daleko przekraczajacą naszą zdolnośc pojmowania, to spróbujmy taki fakt poznac za pomocą opinii ludzi cieszących się poważaniem (nie koniecznie medialnym), uważanymi za osoby obiektywne i nie związane z podejrzanymi instytucjami czy ideologiami wykluczającymi obiektywnośc w danym temacie. Ludzie tacy charakteryzują się przede wszystkim tym, że potrafili niejednokrotnie w przeszłości trafnie określac i nakreślac na przyszłośc skutki ważnych wydażeń, czyli udowodnili swoje zdolności poznawcze jako przytomni analitycy – wizjonerzy (o jakich pisze ks. Sztaba). Możemy takim ludziom zaufac, ale nie zapominajmy o samodzielnym sprawdzeniu tego o czy mówią. Warto więc przy tym zadbac o odpowiednie narzędzia do samodzielnej weryfikacji faktów i opinii, tj. o ZNAJOMOŚC POJĘC – “Chodzi o to aby język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa”, czyli… Terror propagandy

polecam również: Profesjonalizm dziennikarzy, czyli… oraz Kłamstwo “postępu”: “Ludzie! Jesteście zajebiści!” a także: O „Lisie łańcuchowym” i innych „hienach”…

…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

30 comments on “Urzędowe „autorytety”, czyli o agentach kłamstwa dzięki którym „łatwiej umrzec niż myślec”.

  1. Pingback: Ks. Mariusz Sztaba: Medialne manipulacje wypowiedziami Franciszka | Łódź Odysa

  2. Pingback: Najnowsza historia Polski wciąż czeka na odkrycie, źródła leżą w Moskwie (wywiad z prof. Wieczorkiewiczem) | Łódź Odysa

  3. Pingback: Utrata suwerenności czyli… Polska krajem neokolonialnym. Samoobrona rodzinna (Panel dyskusyjny XII Kongresu Konserwatywnego). Poszukiwany autorytet do walki z totalitaryzmem socjaldemokracji. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Marsz „Polski dla Polaków” i antypolska histeria w „zagranicznych” mediach dla których nacjonalizm to rasizm. | Łódź Odysa

  5. Pingback: „Zawieszenie i dziewczyna”, fobia, absurdy oraz niusy ważne i mniej ważne (wizyta Dudy w Chinach na cenzurowanym). „Dziennikarz służalczy to najbardziej żałosna kreatura” czyli… Ile jest dziennikarstwa w „polskich

  6. Pingback: Czego (nie)uczy „tradycyjna” szkoła czyli… nie wszystko musisz wiedzieć. Definicje, pojęcia, słowa i stereotypy według cybernetyki. | Łódź Odysa

  7. Myślę że wstawienie cytatu Marii Szyszkowskiej jest tutaj cokolwiek kontrowersyjne. Poczytałem trochę jej „złotych myśli”, do których należy min. taka.
    „Generała Jaruzelskiego uważam za postać kryształową, człowieka honoru i wielkich zasług”.

    Polubienie

    • Autorstwo nie zmienia jednak sensu owego cytatu który jest moim zdaniem trafny i pasuje do myśli przewodniej postu który zamieściłem. Nie widzę związku między treścią jednego a drugiego, zwłaszcza że nie promuję tu żadnego „człowieka honoru” (a wręcz przeciwnie). Myśl przewodnia postu jest antykomunistyczna (a zatem z automatu anty Jaruzelska) więc ten cytat jest bardzo na miejscu.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

  8. Pingback: Ciemnogród w postępowej gazecie? Ks. Tischner udzielił Wyborczej „wywiadu”… zza grobu. | Łódź Odysa

  9. Pingback: Smołyń… czyli o sojuszach politycznych budowanych na „autorytecie” tzw. „ludzi kultury”. Jaką propagandą będą żyć Polacy po Wajdzie? | Łódź Odysa

  10. Pingback: Od kłamstwa do przemocy czyli skutki nierozliczenia rewolucji – rehabilitacja komunistów | Łódź Odysa

  11. Pingback: Wyjątkowe przypadki idealistów Swierdłowa, Baumana i Heńka G. czyli o realnym socjalizmie i „polityce jagiellońskiej”, fałszywej historii, doktrynach i świeckich fetyszach. Jacek Kaczmarski: „Odpowiedź na ankietę – Twój s

  12. Pingback: Przyzwoitość, moralna wina i moralni sprawcy czyli… kto i dlaczego w czasie wojny „bał się bardziej Polaków niż Niemców”. Reinefarth, Dirlewanger, Kamiński. „Workhouse” jako brytyjski wkład w „państwo opiekuńcze&

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s