Geremek idzie na wojnę z Pospieszalskim czyli…Święte krowy na cenzurowanym


W grudniu 2011 roku w programie Pana Jana Pospieszalskiego „Bliżej” wyemitowano fragment filmu autorstwa Grzegorza Brauna i Roberta Kaczmarka: „Towarzysz generał idzie na wojnę„. Fragment dotyczył dokumentu z archiwum „Stasi” (NRDowskiego wywiadu), konkretnie telegramu Horsta Neubauera, (ambasadora NRD w PRL) wysłanego 2 grudnia 1981 roku do kierownictwa wschodnioniemieckiej partii komunistycznej. Neubauer po rozmowie ze Stanisławem Cioskiem pisze, że Bronisław Geremek informował ówczesną władzę komunistyczną – konkretnie Pana Stanisława Cioska, (ówczesnego ministra ds. związków zawodowych) o potrzebie „pacyfikacji obozu solidarnościowego”:

Tow. Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w rozmowie z 1 grudnia [1981 roku]:

„Część wpływowych doradców „Solidarności” zrozumiała obecne położenie i zmianę sytuacji. Boją się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną skórę. Odbyłem właśnie osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów „Solidarności” [Bronisławem] Geremkiem (bliskie związki z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Krayskim i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy „Solidarnością” w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat „Solidarności”. Po konfrontacji siłowej „Solidarność” mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po władzę. Być może – kontynuował Geremek – zostaną zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w oparciu o odmienną sytuację polityczną kontynuować określone procesy demokratyzacji.”

Należy tu koniecznie zaznaczyc, że jest to relacja osoby trzeciej a do samej treści owej notatki i znajdujących się w niej sformułowań Pan Ciosek się nie przyznaje. Natomiast co do faktu, że tego typu rozmowy (Cioska z Neubauerem i wcześniejsza Geremka z Cioskiem) miały miejsce, nie należy zbytnio oponowac, gdyż Ciosek był odpowiedzialny w rządzie za rozmowy czy szerzej „kontakty z Solidarnością i związkami zawodowymi”. Jak mówi Pan dr Grzegorz Majchrzak (IPN):

…Pewne jest, że Ciosek z Geremkiem wielokrotnie w tamtym czasie rozmawiali przy okazji negocjacji (a właściwie prób negocjacji, bo de facto nie chciały ich władze PRL). Są dwie możliwości interpretacji słów doradcy Solidarności: albo Geremek mówi o swojej koncepcji, która była zbieżna z koncepcją władz, albo mówi o koncepcji władzy i wtedy jest sensacją jego tak szczegółowa wiedza o zamierzeniach władzy. Notabene w dalszym fragmencie szyfrogramu (nie przytoczonym w programie) Geremek mówi o możliwości „postawienia do dyspozycji Polski” 5 miliardów dolarów przez zachodnie kręgi gospodarcze. Taka pomoc byłaby tylko wtedy możliwa, gdyby władze nie wypowiedziały militarnej walki z narodem.

Ważny jest tu cały kontekst tej rozmowy. Mamy tutaj jednak do czynienia z relacją z trzeciej ręki. Nie wiemy zatem czy i ewentualnie na ile słowa Geremka zostały zniekształcone.

Nie dziwię się postawie Cioska, gdy publicznie mówi, że ten dokument to śmieć. Gdy 10 lat temu w swoim artykule cytowałem wypowiedź Cioska o Wałęsie, powołując się niemieckie tajne dokumenty, to on po tym artykule zadzwonił do mnie i zaprzeczył, że powiedział słowa: „Wałęsa jest parszywym cynicznym i zakłamanym człowiekiem. Nawet czasowa współpraca z tym durniem i łajdakiem nie jest możliwa”. To była wypowiedź z 16 grudnia 1981 r. Ciosek powiedział mi, że on nigdy nie używał takiego języka…

Przypuszczam, że obie rozmowy (Cioska z Neubauerem i wcześniejsza Geremka z Cioskiem) miały miejsce. W podległym Cioskowi Biurze ds. Współpracy ze Związkami Zawodowymi zachowało się sporo ciekawych materiałów. Wielu dokumentów jednak tam brak, np. dokumentacji rozmów z działaczami Solidarności dotyczących powołania neoSolidarności, a wiemy, że takie rozmowy poprzez niego i jego współpracowników były prowadzone. Nie ma też notatek z rozmowy czy rozmów z Geremkiem – dodaje.

Należałoby się więc zastanowic czemu tych notatek tam nie ma skoro rozmowy były prowadzone a raczej co takiego w nich było skoro się nie zachowały. Istnieje też trzecia możliwośc – że notatek takich w ogóle nie sporządzono. To z kolei może prowadzic do domysłów o czym mianowicie w takim razie rozmawiano, jeżeli nie o negocjacjach.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Faktem jest, że szereg „domniemywań” jakie padły z ust zgromadzonych w studiu gości w trakcie emisji programu, jak i sam dokument o którym wspominałem na początku, stały się pretekstem, do wytoczenia przez Marcina Geremka procesu cywilnego Janowi Pospieszalskiemu „o naruszenie dóbr osobistych”. 25 czerwca 2012 roku odbył się kolejny etap rozprawy. O tyle osobliwej, że samego dokumentu nikt do tej pory w sposób skuteczny nie podważył a Pan Pospieszalski pokazał materiał filmowy sporządzony przez osoby trzecie. Czy to powód żeby człowieka ciągac po sądach za to że pokazał szerszej publiczności to co od dawna krąży w internecie i było już przedtem kilka razy publikowane?

A tu ciekawy komentarz do samej sprawy jak i „huczku” medialnego jaki miał miejsce zaraz po edycji programu:

Dokument miał powstać na podstawie relacji samego Cioska. Co warto podkreślić – choć wielokrotnie odzywały się głosy, że jest to fałszywka, nie zostało to nigdy naukowo dowiedzione. Były to jedynie głosy publicystyczne, nie oparte na żadnych dowodach.

Co by to oznaczało, gdybyśmy żyli w normalnym kraju? Po pierwsze – jeden dokument z niemieckiego archiwum nie jest także niepodważalnym dowodem. Raczej ciekawym punktem wyjścia do dalszych badań i dociekań. I tak tylko należy go potraktować.

Z drugiej jednak strony nie jest to żaden powód do podnoszenia larum i używania wielkich słów o hańbie, kalaniu itp. Jeśli ktoś uważa, że wyciąganie tego dokumentu jest bezzasadne albo potrafi w naukowy sposób wskazać, dlaczego nie może on być prawdziwy, niech przedstawi swój pogląd.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Ludzie – także ci zaangażowani w opozycję – nie byli przecież herosami bez skazy. Ich życiorysy są skomplikowane, a ich drogi bywają poplątane. Ktoś w jakimś okresie mógł być oportunistą, mógł nawet wejść we współpracę, żeby potem w innych momentach zachować się bardzo przyzwoicie. Jak sądzę, nikt rozsądny nie może twierdzić, że sam Lech Wałęsa poprzez okres swojego życia, opisany w książce Cenckiewicza i Gontarczyka, oraz czas sprawowania urzędu prezydenta, kompletnie przekreślił swoje inne dokonania. Tyle że jego pomnikowy wizerunek już dawno spękał i skruszał. I dobrze – dla mnie Wałęsa stał się przez to o wiele ciekawszą postacią. (Choć nie mam wątpliwości, że w filmie Wajdy nie zostanie z tego nic.)

Nie zajmuję się tutaj jednak oceną dokumentu, pokazanego w filmie Brauna, bo to sprawa dla historyków, a nie publicystów. Publicyści mogą skonsumować dopiero rezultat badań. Na razie mamy – znany już zresztą od paru lat – papier z niemieckich archiwów, sporządzony na użytek wewnętrzny. Na jego podstawie można stawiać ostrożne tezy, pamiętając, że historycy mogą zweryfikować w przyszłości jego autentyczność.

Tymczasem co dostajemy? Rzecz jasna, uaktywnia się „Gazeta Wyborcza”, piórem samego faktycznego naczelnego, czyli Jarosława Kurskiego. W komentarzu – w którego tytule słowo „Profesor” jest zresztą napisane wielką literą, co bardzo charakterystyczne (to taki gazetowowybroczy system czczenia salonowych świętych) – Kurski sięga po klasyczny dla swojego pisma arsenał środków stylistycznych: „[…] Nie pierwszy to raz weterani IV RP plują na groby ludzi, którzy sami obronić się już nie mogą. Robią to z intencją, że znużona tym opinia publiczna w końcu przywyknie i wówczas błoto zacznie się przyklejać. Być może mowa nienawiści to cena demokracji i wolności, o którą sam Geremek walczył m.in. jako więzień stanu wojennego? […]

Nie wiem tylko, jak program Pospieszalskiego można godzić z misją telewizji publicznej? Chyba że przyjąć, że »misją TVP« jest odzieranie z godności zmarłych bohaterów polskiej rewolucji wolnościowej”.

Czyli charakterystyczna dla takich sytuacji w „GW” egzaltacja i styl „Trybuny Ludu”. Zamiast rzeczowej dyskusji, frazesy o pluciu i poniewieraniu. Cel jasny i absolutnie czytelny: grzebanie w przeszłości salonowych świętych jest zabronione. Dokładnie tak samo „Wyborcza” zachowywała się w przypadku Cenckiewicza, Gontarczyka czy Zyzaka.

Nawiasem mówiąc, Kurski mocno naciąga fakty, pisząc w komentarzu, że „Program miał być o 13 grudnia, ale był o Bronisławie Geremku – znienawidzonym przez prawicę współtwórcy polskiej demokracji”. Każdy, kto ten program widział, wie, że wątek Geremka pojawił się w 28. minucie 41-minutowej audycji (czyli w trzech czwartych), po czym nastąpił ostry spór na jego temat między Andrzejem Celińskim a Bronisławem Wildsteinem, dotyczący raczej odbioru samej sprawy, a nie przeszłości Geremka. Ale tego typu naginanie rzeczywistości to norma.

Gdyby jednak chodziło tylko o gazetę, nie byłoby tragedii. W końcu nikomu nie można zabronić się kompromitować. Na tym się jednak nie skończyło. Wkrótce odezwał się prezes TVP Juliusz Braun, wydając – już po pierwszych groźnych pomrukach nasrożonego salonu – czołobitny i hołdowniczy adres przepraszający, skierowany do Fundacji im. Geremka. Wyjątkowo uderzający jest kontrast pomiędzy reakcją Brauna na sprawę Geremka a wielotygodniowym brakiem reakcji na sprawę Nergala. Prezes TVP za zatrudnienie tego ostatniego nigdy nie przeprosił; przyznał jedynie, że jego zatrudnienie „było błędem”, ale i to po tygodniach młotkowania z wielu stron. (Tu pozdrawiam Krzyśka Leskiego, który na Twitterze usiłował mi wmawiać, że te reakcje są porównywalne.)

Napisał Braun: „Działalność tego wielkiego Polaka [Bronisława Geremka] zawsze darzyłem wielkim szacunkiem, traktując znajomość z Nim jako honor i wyróżnienie. Niestety, audycja wyemitowana 8 grudnia naruszyła nie tylko zasady rzetelności dziennikarskiej, lecz także reguły zwykłej ludzkiej przyzwoitości. […]

Treści zawarte w audycji wyemitowanej niemal w przeddzień 30. rocznicy stanu wojennego, zniesławiające pamięć Człowieka o wielkich zasługach dla Polski i Europy, nie znajdują usprawiedliwienia […]”.

Tu wypada spytać, w jaki sposób TVP ma realizować misję, której częścią jest również prezentowanie rezultatów badań historycznych – w tym także tych dla niektórych niewygodnych – jeśli jej prezes uznaje niektóre postaci historyczne za „wielkich Polaków”, którzy – jak można rozumieć – są objęci immunitetem od historycznych dociekań? Chciałbym się także dowiedzieć, w jaki sposób audycja Pospieszalskiego naruszyła „zasady zwykłej ludzkiej przyzwoitości”, bo ja, jako żywo, takiego naruszenia nie dostrzegłem. Ostatni cytowany akapit jest świadectwem tak strachliwej czołobitności, że miłosiernie powstrzymam się od jego komentowania.

rys.Andrzej Krauze

rys.Andrzej Krauze

Piszę o tym wszystkim nie dlatego, że chciałbym, aby o Bronisławie Geremku można było teraz mówić jako o „zdrajcy”. Daleki jestem od wyciągania takich wniosków z jednego papieru. Nie mogę natomiast zgodzić się na to, aby istnieli w najnowszej polskiej historii jacyś z góry zadekretowani święci, których przeszłości nie można badać, których nie wolno tykać, których pomnikowości nie wolno kwestionować, a jeśli ktoś się na to odważy, zostanie obrzucony obelgami i ustawiony na pozycji osoby, która „plugawi”, „opluwa”, „zniesławia”, a więc nie ma sensu z nią dyskutować. Przećwiczyliśmy to w przypadku książek o Wałęsie. Teraz mamy powtórkę w mniejszej skali, więc warto sobie powtórzyć, na czym polega w takich sprawach normalność. 

źródło: wpolityce.pllukaszwarzecha.salon24.plfronda.pl

podobne: Stanisław Michalkiewicz: „Łajdacy się obrazili”… ale prawda jest niepodzielna.  polecam również: „Tadeusz Mazowiecki sadził drzewo III RP”… które wydało zgniłe owoce. oraz: Dziedzictwo „króla Stasia” czyli… ”Wyzwoliciele z polskości”. a także: „Wilki zmieniły skórę” czyli… jak 4 czerwca upadł komunizm (na cztery łapy). i jeszcze: „Jeszcze nigdy w historii tak niewielu nie otumaniło tak wielu” czyli… Zakontraktowane łgarstwo „święta wolności” oraz „lux in tenebris”.

Reklamy

8 comments on “Geremek idzie na wojnę z Pospieszalskim czyli…Święte krowy na cenzurowanym

  1. Pingback: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? | Odys Syn Laertesa

  2. Pingback: Buchalter z Auschwitz skazany, UBek uniknie więzienia czyli… dyzonans POznawczy ugruntowany na fałszywej legendzie (Jerzy Buzek, TW „Karol”). | Łódź Odysa

  3. Pingback: Lech, czarownica i stara szafa. Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI. Festiwal hipokryzji, teorie spiskowe i brak konkretów. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? | Justice4Poland

  6. Pingback: Zbiór IPNu w POłowie zastrzeżony oraz polscy prawnicy na niemieckich stypendiach czyli… kłótnia w rodzinie i Bolek jako ofiara spiralnej teorii dziejów. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Szwagrzyk i „Wyklęci”, romantycy czy realiści? Czy postokrągłostołowe rozbójnicze elity to jest to o co walczyli? Legenda NSZ i próba jej oczernienia przez PRL. Brygada Świętokrzyska. | Łódź Odysa

  8. Pingback: Przyzwoitość, moralna wina i moralni sprawcy czyli… kto i dlaczego w czasie wojny „bał się bardziej Polaków niż Niemców”. Reinefarth, Dirlewanger, Kamiński. „Workhouse” jako brytyjski wkład w „państwo opiekuńcze&

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s