Kłuszyn 4 lipca 1610 roku – „Necessitas in loco, spes in virtute, salus in victoria” czyli…


 

hetman Stanislaw Żółkiewski pod Pskowem - Jan Matejko

hetman Stanislaw Żółkiewski pod Pskowem – Jan Matejko

„Konieczność walki nakazana przez położenie, nadzieja w męstwie, ratunek w zwycięstwie!”. Tymi słowami Hetman Stanisław Żółkiewskim przed bitwą mobilizował swoich żołnierzy do walki…

Przyczyna: „Dymitriady”

Nazwa pochodzi od imienia syna zmarłego Cara Moskwy Iwana IV Groźnego – Dymitra. Były to zbrojne interwencje polskiej magnaterii w wewnętrzne sprawy Cesarstwa Rosyjskiego w latach 1604-1610, kiedy w Rosji trwała tzw. „Wielka Smuta” (kryzys polityczny i wojna domowa).

Po śmierci cara Iwana IV Groźnego, na tronie zasiadł jego syn – Fiodor, podczas gdy drugi – Dymitr, zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Po bezpotomnej śmierci Fiodora I, na Cara w drodze elekcji został wybrany w 1598 – wpływowy doradca i szwagier Fiodora (brat carycy Iriny Fedorowej) – Borys Godunow. Jego panowanie rozpoczęło okres „Wielkiej Smuty” w Rosji. Tymczasem w Polsce na dworze Adama Wiśniowieckiego pojawił się młodzieniec, podający się za ocalałego syna Iwana IV Groźnego – Dymitra. Pojawienie się samozwańca wraz z pretensjami do tronu, stanowiło wygodny pretekst dla polskiej magnaterii i króla Zygmunta III Wazy, zainteresowanych ingerencją w wewnętrzne sprawy Cesarstwa Rosyjskiego.

Dymitr Samozwaniec był prawdopodobnie zbiegłym z Moskwy, mnichem o nazwisku Otriepiew. W środowiskach polskich krążyła również pogłoska, według której Dymitr miał być nieślubnym dzieckiem króla Stefana Batorego. Dymitr zamieszkał na dworze wojewody sandomierskiego Jerzego Mniszcha (ożenił się z jego córką), przyjął katolicyzm i przyrzekł podporządkować prawosławie Rzymowi. Podczas prywatnej audiencji z królem Zygmuntem III Wazą, uzyskał zgodę się na formowanie prywatnego zaciągu. W 1604 roku oddział, wraz ze stojącym na czele Samozwańcem, wkroczył na ziemię siewierską. Rosjanie, którzy dość mieli rządów Borysa Godunowa, chętnie uwierzyli w historię o „cudownie ocalałym Carewiczu”. Nie pomogły orędzia cara, demaskujące Samozwańca jako oszusta a ludzie sprzyjali Dymitrowi, co było przyczyną jego początkowych sukcesów. Na początku 1605 roku poniósł on jednak klęskę w bitwie pod Dobryniczami i jego szanse na podbój Kremla zmalały do zera. Wówczas to umarł Borys Godunowa a na tron wstąpił jego szesnastoletni syn Fiodor. Sytuacja w kraju z powodu zmiany personalnej na tronie wymknęła się jednak spod kontroli. Samozwaniec ruszył na Moskwę. W czasie zamieszek zamordowano Fiodora i jego matkę, siostrę zaś wysłano do klasztoru. Samozwaniec zasiadł na tronie, ale jego panowanie trwało zaledwie jedenaście miesięcy. W nocy z 16 na 17 maja 1606 roku wybuchło w Moskwie powstanie, dowodzone przez Wasyla Szujskiego. Doszło do rzezi, w czasie której rozszarpany został Samozwaniec a nowym carem został  Wasyl Szujski.

Jerzy Mniszech, ojciec, koronowanej na Kremlu Maryny (żony „Dymitra”) nie mógł się pogodzić z takim obrotem sprawy. Prawdopodobnie to on odszukał człowieka podobnego do Samozwańca i przedstawił go w 1607 roku jako „cudownie ocalałego cara”. Nowego „Łżedymitra” poparli: przedstawiciele znaczących rodów polskich, litewskich i ruskich, ataman kozacki Iwan Zarucki oraz rosyjscy chłopi. Wyruszyła kolejna wyprawa zbrojna (druga Dymitriada) na Moskwę z kolejnym Samozwańcem na czele. W maju 1608 roku oddziały dowodzone przez Różyńskiego pobiły wojska Szujskiego pod Bołochowem i pomaszerowały w kierunku Moskwy. Kilkudziesięciotysięczne oddziały Samozwańca rozłożyły obóz w podmoskiewskiej wsi – Tuszynie (dziś w obrębie Moskwy). Znaleźli się tam żołnierze, Kozacy, chłopi, ludzie służebni, a także, niechętni Wasylowi Szujskiemu, bojarzy i książęta. Oblegali i zdobywali oni pobliskie miasta i klasztory, grabili je, nakładali kontrybucje.

Bitwa pod Kircholmem 27 września 1605 - Mariusz Kozik

Bitwa pod Kircholmem 27 września 1605 – Mariusz Kozik

Car Wasyl Szujski, nie mogąc opanować coraz trudniejszej sytuacji, poprosił o pomoc Szwedów. W lutym 1609 roku podpisał w Wyborgu układ ze Szwedami, na mocy którego car otrzymał do dyspozycji 15000 szwedzkich żołnierzy. W zamian za to musiał się zrzec  pretensji do Inflant i oddać Szwedom miasto Kexholm (dzisiejszy Prioziorsk). Szwedzka pomoc okazała się skuteczna a Tuszyńscy żołnierze przestali zagrażać Moskwie.  Tymczasem Król Polski Zygmunt III który uznał układ Rosji ze Szwecją za prowokacyjny, ruszył na czele oddziałów pod Moskwę. Polskie wojska obległy Smoleńsk. Wkrótce, na wyraźne żądanie Zygmunta III, przyłączyły się do nich oddziały stacjonujące w dalszym ciągu w obozie pod Tuszynem…

Latem 1610 roku do wojsk kozacko-litewsko-koronnych oblegających Smoleńsk dotarła wieść o koncentrującej się pod Kaługą potężnej armii szwedzko-rosyjskiej pod dowództwem Dymitra Szujskiego, która miała ruszyć na odsiecz Smoleńskowi. Siły wroga, szacowane na 30 tys. Rosjan pod dowództwem Dymitra Szujskiego oraz 5 tys. najemnych wojsk cudzoziemskich pod dowództwem Jacoba de la Gardie i Edwarda Horna, miały znaczną przewagę nad wojskami polskimi. Z uwagi na zwycięstwa w walkach z liczniejszymi oddziałami szwedzkimi w Inflantach (Kircholm) oraz moskiewskimi, możliwość stoczenia boju w polu z głównymi siłami Wasyla Szujskiego była bardzo pożądana. 6 czerwca 1610 roku hetman Żółkiewski wyprowadził więc z obozu przeciwko odsieczy 1630 jazdy i 597 piechoty. Liczył że po drodze przejmie pod swoją komendę część sił, które działały z dala od Smoleńska, wysłał więc gońców z rozkazem, by wszystkie te oddziały skoncentrowały się pod Szujskiem. Sam Hetman dotarł w rejon koncentracji  22 czerwca.

Gdy stojące w odległości dwóch mil od Szujska wojska Jeleckiego i Wałujewa przystąpiły do budowy fortyfikacji, mającej zablokować Żółkiewskiemu drogę na Możajsk i Moskwę, hetman ruszył 23 czerwca przeciwko nim pod Carewo Zajmiszcze. Tam następnego dnia Żółkiewski osaczył Rosjan. Jednak wobec zbliżających się głównych sił Szujskiego sytuacja wojsk polskich nie była najlepsza. Widząc coraz większy niepokój wśród swych żołnierzy, hetman postanowił zablokować częścią sił Wałujewa i Jeleckiego, a z resztą ruszyć przeciw Szujskiemu i zniszczyć go w walnej bitwie. Gdy 3 lipca dowiedział się o położeniu armii

Hetman Żółkiewski z husarią - Wojciech Kossak

Hetman Żółkiewski z husarią – Wojciech Kossak

Szujskiego, natychmiast zwołał naradę wojenną, po której wyruszył spod Carewa Zajmiszcza jeszcze tego samego dnia, na dwie godziny przez zachodem słońca. Wojsko zachowało absolutną ciszę, toteż osaczeni Rosjanie nie zorientowali się, że główne siły polskie opuściły obóz. Hetman, kamuflując swój wymarsz, zabrał ze sobą 2500 jazdy, 400 konnych Zaporożców, 200 piechoty i 2 lekkie działa.

Ufny w swą przewagę liczebną Szujski nie wysyłał nawet podjazdów, będąc pewnym, że Żółkiewski wciąż oblega w Carewie Zajmiszczu wojska Wałujewa i Jeleckiego. Także De la Gardie był pewny zwycięstwa, gdyż wspominał, że gdy został wzięty do niewoli w Wolmarze, otrzymał od Żółkiewskiego rysią szubę i zamierzał teraz w rewanżu ofiarować wziętemu w niewolę Żółkiewskiemu futro sobolowe…

Decydująca bitwa, czyli Kłuszyn i kilkukrotnie szarżująca husaria.

Armia Szujskiego biwakowała za opłotkami wsi Prieczistoje w dwóch obozach – po prawej stronie, od północy, stały pułki szwedzkie dowodzone przez de la Gardiego, złożone ze Szwedów, Francuzów, Niemców, Hiszpanów, Flamandów, Anglików i Szkotów, a po lewej stronie, od południa, stały wojska rosyjskie. Siły rosyjskie liczyły 19-20 000, a szwedzkie 3300 żołnierzy. Łącznie mieli 11 dział. Na tle takiej liczby wojsk „armia” Żółkiewskiego wydawała się bez szans, ale był to jednak żołnierz doświadczony, który znał swoją wartośc bojową i ufał bezgranicznie swojemu wodzowi bo szedł przeciwko liczniejszemu przeciwnikowi bez szemrania.

Pomimo niesprzyjającego terenu polskie chorągwie zmierzały w stronę Kłuszyna całą noc z 3 na 4 lipca i nad ranem znajdowały się już w pobliżu nieprzyjaciela. Niewątpliwie dowództwo szwedzkie i moskiewskie nie przywiązało należytej uwagi do rozpoznania, przez co dowodzone przez nich wojsko dało się zaskoczyć dosłownie w samych gaciach, bowiem wszyscy jeszcze spali. Żółkiewski nie mógł jednak od razu ruszyć do ataku, gdyż potrzebował czasu na rozwinięcie rozciągniętego w trudnym marszu szyku, a poza tym na pole bitwy nie dotarła jeszcze piechota wraz z działkami.

Dzięki temu, że pole bitwy nie przekraczało półtora kilometra szerokości i otoczone było przez dwie rzeki oraz las, Szwedzi i Rosjanie nie mogli w pełni rozwinąć swych oddziałów. Na ich korzyść działały natomiast przygotowane przez nich drewniane płoty oraz liczne kobylice, które miały ranić konie i uniemożliwić husarii skuteczne natarcie. Polacy starali się jeszcze w nocy zniszczyć chociaż część płotów, niestety poczynione wyrwy nie przekraczały kilkunastu metrów. Nietrudno zauważyć, że przedarcie się przez te przeszkody wymagało od polskich kawalerzystów wzniesienia się na wyżyny umiejętności.

Sądząc, że złamanie wojsk rosyjskich przesądzi o losie armii szwedzkiej, Żółkiewski jeszcze przed świtem kazał uderzyć na Rosjan. Husaria wielokrotnie ruszała do szarży – według Samuela Maskiewicza niektóre chorągwie szarżowały 8 do 10 razy. Hetman usiłował wpoić Rosjanom przekonanie, że atakuje ich potężna liczba kawalerii. Zawodowi żołnierze polscy zdecydowanie przewyższali wyszkoleniem wojska rosyjskie złożone z pospolitego ruszenia bojarów i dworzan, pieszych strzelców oraz słabo uzbrojonych chłopów. Nie byli w stanie dorównać Polakom także zaciężni rajtarzy, którzy służyli w armii rosyjskiej. Właśnie nieudany karakol rajtarów był decydującym momentem bitwy. Po którejś z kolei szarży jazda polska zmusiła rajtarów do ucieczki, a ci w odwrocie zmieszali szyk swojej armii. Wkrótce po tym wszyscy Rosjanie uciekali – część na otwarte pole, a stamtąd do lasu, a część do ufortyfikowanego obozu. W pościg za uciekającymi Rosjanami rzuciła się jazda polska prawego skrzydła. Jedynie część piechoty rosyjskiej, która stała w zabudowaniach wsi Pirniewo, zachowała wciąż zdolność do walki.

Atak husarii - Stanisław  Kaczor Batowski

Atak husarii – Stanisław Kaczor Batowski

W tym czasie na lewym skrzydle jazda Poryckiego, która wiązała Szwedów atakami, ponosiła znaczne straty, ponieważ nie zdołała zniszczyć płotów bronionych przez piechotę. Polska jazda mogła tu szarżować tylko pojedynczymi chorągwiami przez wyrwy w chruścianym płocie. Stojąca przy płocie piechota zadawała Polakom znaczne straty – muszkieterzy strzelali z bliska do atakujących i kłębiących się w wąskich przejściach  jeźdźców, a pikinierzy kłuli konie. Sytuacja na lewym skrzydle zdecydowanie zmieniła się, gdy nadeszła polska piechota z działkami. Po oddaniu pierwszej salwy rzuciła się ona na wroga z szablami. Siły szwedzkie zostały odparte od płotu, dzięki czemu jazda polska uzyskała wreszcie właściwą przestrzeń do szarży. By w pełni wykorzystać nadarzającą się okazję, Żółkiewski nakazał jeździe przerwać pogoń za Rosjanami na prawym skrzydle i uderzyć na Szwedów. Jednoczesny atak husarii z dwóch stron spowodował że Szwedzi zaczęli uciekać. Na odsiecz przyszli piechocie rajtarzy osłaniając odwrót i ta zatrzymała się, ale nie podjęła już dalszej walki. Rajtarzy stawiali zacięty opór, jednak i oni nie wytrzymali natarcia – husaria uderzyła na nich od czoła i z boku, co spowodowało całkowite rozbicie ich formacji.

Piechota szwedzka, która wcześniej pierzchła pod las, skierowała się teraz do własnego obozu, a część rosyjskiej piechoty umocniła swe pozycje we wsi Pirniewo. W pobliżu szwedzkiego obozu formowała się piechota, której liczebność Żółkiewski z dużą przesadą oceniał na 3000 żołnierzy. Do piechoty dołączyła część rozbitej jazdy. Jednak dowódcy wojsk szwedzkich, De la Gardie i Horn, wciąż błąkali się w lesie wraz z niedobitkami. To samo działo się z rosyjskimi kniaziami – Golicynem i Mezeckim. Naczelny wódz wojsk rosyjskich, Dymitr Szujski, schronił się w obozie. Pobity, ale nie rozbity nieprzyjaciel wciąż był znacznie liczniejszy od armii polskiej. 

Żółkiewski przystąpił do osaczania obu obozów nieprzyjacielskich. Większość polskich sił skierowana została przeciwko wojskom szwedzkim. Hetman jednak nie podejmował walki, gdyż liczył, że uda mu się w obecnej sytuacji przeciągnąć na swoją stronę część najemnych wojsk cudzoziemskich służących u Szwedów. Doszło do pertraktacji, w wyniku których Żółkiewski zgodził się wypuścić armię szwedzką po złożeniu przez jej żołnierzy przysięgi, że nigdy nie będą walczyć przeciwko wojskom Rzeczypospolitej. W tym czasie Szujski oraz rosyjscy żołnierze, którzy zamknęli się w obozie, zachowywali się biernie, nie próbując nawet wesprzeć osaczonej pod lasem własnej piechoty. Kilkuset żołnierzy cudzoziemskich przeszło na służbę w armii polskiej.  Zdając sobie sprawę z konsekwencji tych wydarzeń, Szujski uciekł z pola bitwy. Ponieważ większość polskich żołnierzy ruszyła do opuszczonego obozu rosyjskiego po zdobycz, tylko niewielka część ścigała Rosjan, pomimo to zadała im większe straty niż poprzednio w bitwie. Tak zakończyła się bitwa pod Kłuszynem, która trwała około 5 godzin.

Hołd ruski - Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim 29 października 1611 - Jan Matejko

Hołd ruski – Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim 29 października 1611 – Jan Matejko

W odniesieniu do strat poniesionych przez wojska polskie dysponujemy dość szczegółowymi danymi: zginęło od 80 do 100 żołnierzy, drugie tyle zostało rannych, zabito zostało też 200 koni, a 200 raniono. Zwierzęta ucierpiały zatem najbardziej, co nie dziwi z uwagi na zastosowane przez nieprzyjaciela płoty i kobylice. Również ogień muszkietowy raził głównie konie, za których grzbietami chowali się jeźdźcy. Inaczej jest w przypadku sił moskiewsko – szwedzkich – nie dysponujemy precyzyjnymi informacjami na temat ich strat. Najprawdopodobniej szwedzkie wynosiły 700 lub 800 ludzi, moskiewskie zaś około 1 000 lub 2 000. Z pewnością największe straty ponieśli Moskale podczas ucieczki. W ręce polskie dostał się cały obóz wojsk rosyjskich, a w nim między innymi pieniądze oraz wiele sztandarów.

SkutkiMoskwa – zdobyta! Polak carem!

Jeszcze w tym samym dniu po bitwie Żółkiewski wrócił pod Carewo Zajmiszcze i skłonił Wałujewa do kapitulacji. Zawarł z bojarami układ, zgodnie z którym nowym carem rosyjskim miał zostać syn Zygmunta III – Władysław. Żółkiewski zobowiązał się, w imieniu Władysława, że ten będzie wierny prawosławiu, rosyjskim prawom i obyczajom. Na tym układzie być może skończyłby się polsko-rosyjski konflikt, ale do gry powrócił Dymitr Samozwaniec oblegający Moskwę starając się uzyskac tron dla siebie. Żółkiewski ruszył więc 12 lipca na Moskwę wzmocniony 8000 żołnierzy Wałujewa. Na tę wieśc Samozwaniec opuścił Tuszyn i z niewielkim orszakiem uciekł do Kaługi. Zabito go pod koniec 1610 roku. Dowództwo nad zwolennikami Samozwańca objął ataman Zarucki, który dążył do uznania za carewicza nowo narodzonego syna Samozwańca i Maryny Mniszchówny.

Sytuacja dodatkowo się skomplikowała z powodu ambicji Zygmunta III, który pragnął carskiej korony dla siebie, by później połączonymi siłami Rzeczypospolitej i Rosji móc odzyskać swój dziedziczny tron szwedzki. Nie bez znaczenia była także chęć króla, by rozszerzyć panowanie religii katolickiej na Rosję i Szwecję. Poza tym istniała bardzo uzasadniona obawa, że Władysław wkrótce po objęciu tronu zostałby zamordowany, tak jak pierwszy Samozwaniec. Odrzucenie układów hetmańskich przez polskiego króla doprowadziło do wybuchu powstania narodowo-wyzwoleńczego. W marcu 1611 r. polska załoga Kremla została oblężona przez zbuntowanych Rosjan. Oblężenie trwało do listopada 1612 roku i zakończyło się upadkiem polskiego garnizonu. Wcześniej, bo 13 czerwca 1611 r., po krwawym szturmie padła twierdza smoleńska i Zygmunt III mógł wrócić do kraju w chwale zwycięzcy. Ale wojna ze zmiennym szczęściem trwała do grudnia 1618 r. po czym zawarto rozejm w Dywilinie.

Korzyściami wyniesionymi przez Rzeczpospolitą z konfliktu było odzyskanie Smoleńszczyzny, Czernichowszczyzny i Siewierszczyzny. W wyniku zdobycia nowych ziem Rzeczpospolita osiągnęła największą powierzchnię w swojej historii. Niestety przeciągające się walki doprowadziły skarb państwa do ruiny i przyniosły plagę buntów nieopłaconego należycie wojska. Nie powiodła się również próba osadzenia królewicza Władysława na moskiewskim tronie. Władzę w Carstwie Rosyjskim przejęła dynastia Romanowów, która doprowadziła Rosję do największej potęgi i w znacznym stopniu przyczyniła się do upadku RON.

Jako jedyny naród zdobyliśmy Moskwę. Co nie udało się tylko taktycznie Napoleonowi w 1812 r. (zastał spalone i puste miasto) i Hitlerowi w 1941 r.

źródło: sarmata.com.plhistorycznebitwy.infopl.wikipedia.org

Advertisements

2 comments on “Kłuszyn 4 lipca 1610 roku – „Necessitas in loco, spes in virtute, salus in victoria” czyli…

  1. Pingback: „Święci w dziejach Narodu Polskiego” – Hetman Stanisław Żółkiewski | Łódź Odysa

  2. Pingback: O etosie żołnierza i ułańskiej fantazji szarej piechoty czyli… Polacy w kampanii hiszpańskiej i bitwa o Fuengirolę roku 1810 | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s