Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku


fragment:

…Siała baba mak, nie wiedziała jak, lecz – mniej więcej, pi razy oko –  było by  to tak:

Rynek i człowiek.

Wolność - najpiękniejsze ze złudzeń

Wolność – najpiękniejsze ze złudzeń

Wolny musi być sam człowiek, by mieć wolny rynek i coś tam z niego dla siebie czerpać jak ze studni dóbr. Po prawdzie jeden człowiek nie wystarczy, bo wolnych musi być co najmniej ze dwóch, lepiej milion, a najlepiej z siedem miliardów. Człowiek zniewolony, zniewoli nawet coś tak prostego jak wolny rynek. To smutne, gdyż nie ma nic prostszego niż wolny rynek wpływów  i przepływów, falowania dobra – nawet cep ma bardziej złożoną naturę.

Rynek – społeczeństwo.

Społeczeństwo – tak głoszą współczesne mity mające wiernych wyznawców – dzieli się na elity i szarych obywateli, panów i niewolników. Ten podział zabija wolny rynek. Ale,urocze panie, dzielni panowie – nie strachajcie się – znane są rozwiązania dla tego problemu. Proste, lecz najtrudniejsze, gdyż opór w świadomości zbiorowej, zwojów mózgowych elit i szarych obywateli, nie pozwala dziś rozbłysnąć światłem pewnym szlachetnym  ideom. Nazwijmy te idee –  wyzwolonymi z sarkofagów wieków ciemności i odwiązanymi  od łańcuchów starych zabobonów. Niech reszta – tu – stanie się, póki co, znaczącym milczeniem.

Rynek – prawo.

Prawo logiczne, wywiedzione z dobrych idei, nie bójmy się tych słów – z sumienia i z serca, z mistyki i etyki, ze Świętej Aksjologii, daje nadzieję, że umysł pokieruje rynkiem w stronę wolności i prawości. To zapomniana ścieżka – zakazana na tym świecie. Pomyślcie: dlaczego? Zastanówcie się przy tej okazji nad dylematami prawa stanowionego, które coraz mocniej zakuwa człowieka, kulturę i cywilizację w dyby. Kto potrzebuje dyb, by rządzić, czyli zaprowadzać nierząd? Kto na nas dybie w mroku ignorancji, że nie potrafimy pojąć prostej matematyki sum sensu i zbiorów wibracji?  Pan, czy niewolnik? Odpowiedź brzmi: i pan, i niewolnik. A wiecie dlaczego?

Rynek  – państwo.

Dojna krowaPaństwo rośnie w masę – jak pasibrzuch, który nigdy nie ma dość. Cokolwiek zeżre, wciąż jest głodne, wciąż chce zagarniać więcej dla polityków, pasożytów z nacji biurokratów lub, innym słowem rzecz nazywając,  dla swej władzy nad szarym obywatelem traktowanym jak dojna krowa. Państwo samo z siebie nigdy nie ograniczy siebie, gdy na jego czele stoją persony w majestatach świętych krów  – wysługujące się światowej oligarchii. Im więcej państwa, tym mniej wolnego rynku – ktoś to już odkrył, ale zapomniał wykuć na złotych tablicach prawa. Myślicie, że dlatego, że ma sklerozę? Nie. Dlatego, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tron potrzebuje poddanych,  nie zaś – wolnych ludzi.

Rynek – demokracja.

Wolny rynek, w swej formule sprawiedliwej, sieciowej  i otwartej, zacznie wyłaniać się z demokracji bezpośredniej i przybierać formę fraktalną, a nawet mnogo-fraktalną. W demokracji przedstawicielskiej, w każdej formie piramidy  – nie było, nie ma i nie będzie szans na fraktalne uwolnienie rynku. Będzie panowało tu zniewolenie – większe, mniejsze? Coraz większe. Pora się obudzić myśliciele. Równanie jest niepełne, ale wypełni się, czy raczej dopełni, gdy świadomość zbiorowa dojrzeje do przejścia przez portal hipnozy do przytomności, do gier typu: wygrana –wygrana i innych takich cudów. Gdy obudzi się duch w ludziach, ten duch, który komunikuje się z Duchem Świętości, zwanym też Duchem Świętym.

Rynek – kasa.

HipokryzjaLiczy się tylko kasa – głupcze. Kto nie ma kasy, ten na kulawym rynku niewidzialnych fortun, pochodzących z kreacji mamony ex nihilo,  znaczy mniej niż zero. Dlaczego mniej? Bo zapisany bywa w księgach banków emisyjnych i  inwestycyjnych jako winien.  Jako właściciel długu lub kandydat do bycia dłużnikiem. Takie prawo niewidzialnych rynków finansowych dotyka  państw, narodów, firm i obywateli – prawie bez wyjątków. Nie dotyka tylko prawdziwych panów zniewolenia, czyli zniewolonych w najwyższym stopniu, którzy to w księgach mają zapisane – ma, jest właścicielem, siedzi na wysokim stopniu w piramidzie, jest stworzony by mieć coraz więcej, grabić. A na dole-padole  owieczka ponosi winę, czy zasłużyła, czy nie – jak każdy grzesznik, który urodził się z grzechem pierworodnego piętna. No cóż, znamy pomysły zmycia piętna i hańby z owieczek oraz przywrócenia wolności na rynku, godności dla pracy, harmonii do wspólnot, lecz – ta idea jest tak prosta i wolna, że zostanie z całą mocą potępiona przez wysokie sądy tego świata. I wsadzona do pudła, nawet gdyby znów trzeba było rozpętać wojnę światową – dla dobra owieczek, oczywiście.

Rynek – świątynia.

Trzeba wiedzieć,  o co i jak się modlić w świątyni. Pomodlić się za wolność człowieka, to jak pomodlić się za wolny rynek. Bo nie ma wolnego rynku bez wolnego człowieka, bez zdrowej rodziny, bez narodów szanujących własne tradycje i tworzących własne kultury. Ale tożsamość osoby i wspólnoty,  choć bywa ważna, jako że wiedzie do godności i współpracy, to bez zakotwiczenia w prawdzie staje się tylko łupinką żywiołów, a bez dopełnienia w różnorodności przejawionych form stale się wyjaławia z sacrum, z rozpoznania ścieżek wiodących do Boga. Człowiek przechodzi do wolności  przez portal prawdy. Ale gdzie go szukać? Z czego on jest utworzony – w doświadczeniu i w świadomości? Odpowiedzi radzę poszukać samodzielnie – najlepiej w świątyni, najlepiej podczas modlitwy, medytacji, prostych  prac rąk, prostych wędrówek nóg, rozmów zaczynających się zawsze od wsłuchania… w ciszę. Kluczem do wpływu na nasz los i przeznaczenie będzie hasło – koherencja zbiorowej świadomości dla pokoju, miłości i prawdy. Bo najwyższa pora, by w naszych świątyniach zainicjować nigdy nie kończące się modlitwy o ludzkość i ziemię, o rzeczy  znacznie przewyższające marności nad marnościami, do których mamy skłonność  wiązać się na tym łez padole – w poszukiwaniu satysfakcji i szczęścia. W czym tkwi tajemnica spełnionego życia? Kto je napełnia wolnością? Jak to się dzieje? W jakich chwilach światło przebłyskuje przez zasłony? W jakich gaśnie z naszego życia?…

całość tu: polska-demokratyczne-panstwo-prawa.mpolska24.pl

Brak wiary w wolny rynek jest brakiem wiary w wolność Milton Friedman

…Dziś ludzie uważają się za wolnych bo mają kolorowy (teraz LED ;) ) telewizor, mieszkanie, nowy samochód i stać ich na jadanie w restauracji… I dziwnie nonszalancko przechodzą obok tego, że większość owego stanu “posiadania” jest za pożyczone pieniądze, które są zobowiązani oddawać czasem przez całe zawodowe życie!

O tempora o mores! Ludzie “wolni” mierzą skalę wolności uzależnieniem od posiadania dóbr materialnych, które tak naprawdę ich niewolą dosłownie przywiązując do pracy i państwa (bo dziś podatek to tak naprawdę rata kredytu do spłaty) jak kiedyś chłopa do ziemi. Te wszystkie rzeczy które dziś są ich jutro mogą być przecież kogoś innego. Bo kryzys, bo plajta biznesu, bo bezrobocie, bo rząd kładzie łapę na ich oszczędnościach i tragedia gotowa. I do kogo wtedy ci wszyscy “wolni” ludzie mają pretensje? I czemu nie do samych siebie? Historia bowiem jasno pokazuje, że wyemancypowali się spod władzy szlachty i kleru po to tylko żeby sprzedać się mamonie… I tzw. “państwo” o tym doskonale wie, bo państwo ceni sobie przede wszystkim zniewolonych obywateli! Więc dziś sporo ludzi rodzi się już niewolnikami z ogromnym długiem bo tak zadecydowali ich rodzice i dziadkowie którzy chcieli żyć jak niegdyś szlachta i kler. Młodzi zaś nie widząc innych wzorców chcą żyć tak samo (a nawet lepiej) kosztem kolejnych pokoleń nie myśląc o tym żeby ten zaklęty krąg opuścić…

całość tu: Wozinski: Niewolnictwo nie zostało zniesione ale znacjonalizowane!

…Odys 

Reklamy

25 comments on “Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku

  1. Pingback: Mamy wolnościowców w Sejmie ale bez KORWiNa (strach przed wolnością?). Pyrrusowe zwycięstwo PiS i perspektywa terroryzmu ekonomicznego by ratować „teoretyczne państwo” w spadku po PO. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Trzecia rewolucja technologiczna i ryzyko rosnącego bezrobocia w związku z rozwojem robotyki. Receptą na potencjalny kryzys uwłaszczenie (a nie „pomoc państwa”). Michalkiewicza debata o nierównościach. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Studium węgierskiego przypadku nad Wisłą czyli… ile z Orbana w PISie. Czego powinien chcieć od władzy zwykły Polak? | Łódź Odysa

  4. Pingback: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? | Łódź Odysa

  5. Pingback: W Hiszpanii nie ma rządu a gospodarka rośnie. Opłacalność „ekonomi trynitarnej” kontra interwencjonizm państwowy. | Łódź Odysa

  6. Pingback: DAO i roboty czyli… IV rewolucja przemysłowa i przyszłość na rynku pracy. Era korporacji, freelancerów, wirtualnych firm i koniec umów o pracę. | Łódź Odysa

  7. Pingback: „New Deal” po polsku czyli „jednolity podatek” dla przedsiębiorców. „Dobra zmiana” czy wielki kryzys? | Łódź Odysa

  8. Pingback: Jacek Kaczmarski i poetycka pamięć o stanie wojennym. „Stan wojenny trwa dla każdego przez całe życie, od narodzin do śmierci” czyli… jak działa korpoustRÓJ. | Łódź Odysa

  9. Pingback: O materii wynikającej z ducha (Stefan Oleszczuk i dr Jan Przybył) i sensie istnienia samorządów (coryllus) | Łódź Odysa

  10. Pingback: W służbie zdrowiu czyli prosto do nieba. O walce rządu z „toksyczną konkurencją” w szpitalach i aptekach kosztem pacjentów i konsumentów | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s