Dzięki POPISowi Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom! Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka?


1. Wkład PISu…

Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom – ujawnia tajny raport NIK. Przyczyną ciągłych podwyżek cen jest brak alternatywnych dostawców surowca i poważne błędy polskich negocjatorów.

NIK w końcu przedstawił tajny raport z trwającej dwa lata analizy umów polsko-rosyjskich, dotyczących przesyłu gazu. Kontrola została wszczęta po nagłośnieniu podjętej z dnia na dzień  decyzji ówczesnego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego (PiS) o zgodzie w 2006 r. na podwyżki cen gazu dla Polski o 10 proc.

NIK krytycznie oceniło działania podejmowane – a właściwie całkowicie zaniechane – w celu dywersyfikacji źródeł dostaw surowca w momencie, kiedy było to potrzebne. Konkretnie chodzi o wycofanie się ze współpracy z operatorem z Norwegii oraz nieprzedłużenie w porę kontraktów ze szwajcarską firmą RUE. Wskutek zaniedbań PGNiG zostało w listopadzie 2009 r. zmuszone do przyjęcia  niekorzystnych warunków dyktowanych przez Gazprom. Gdyby tego nie zrobiło, w ciągu dwóch tygodni Polska zostałaby odcięta jakichkolwiek od dostaw gazu.

Raport NIK zarzuca przedstawicielom interesów polskich niewykorzystanie pozycji kraju, która dawała wówczas Polsce realną możliwość obniżenia cen surowca. Wniosek o zmniejszenie cen wystosowano dopiero po miesiącu, gdy wskutek wcześniejszego oświadczenia złożonego Gazpromowi szanse na powodzenie zmalały praktycznie do zera.

NIK wypomniał również zarządowi PGNiG pominięcie możliwości wystawienia kary 53,5 mld dol. wobec RUE (której głównym udziałowcem jest Gazprom) za nienależyte wywiązanie się z postanowień ówczesnego kontraktu.

Wskutek tych i innych błędów popełnionych przez polskich negocjatorów, o których można przeczytać w raporcie NIK, od dekady Polska płaci za rosyjski gaz najdrożej w całej Europie. Co kierowało krajowymi negocjatorami podczas zawierania mało intratnych umów, nie udało się ustalić.

Źródło: wyborcza.biz

…Minister Skarbu z PiS zaakceptował umowę zawierającą niekorzystną formułę cenową, a jej konsekwencje są przeogromne. Zapisy umowy powodują, że za gaz przepłacamy kilka miliardów zł rocznie. Były minister powinien zostać rozliczony za sposób podjęcia tej decyzji. Nie wczytując się w dokument, wyraził zgodę na jego podpisanie… (WOJCIECH JASIŃSKI z PiS: Przez niego mamy najdroższy gaz w Europie)

więcej o dyskusyjnej polityce naszych władz na rzecz bezpieczeństwa energetycznego tu: Audyt w sprawie gazoportu: Inwestycja nie powstanie na czas. i tu: Czar Acronu… Azoty i “Kwas”

2. Wkład PO….

„Dlaczego Waldemar Pawlak tak bardzo chciał, by podpisać wieloletnie umowę z Rosją na dodatkowe dostawy gazu, kiedy tak naprawdę go nie potrzebujemy, bo wiadomo było, ze budujemy gazoport? Kto konkretnie złożył wniosek, byśmy nie starali się kupować gazu od Gazpromu na 4 lata tylko na najpierw na ponad 20 a potem kilkanaście? Dlaczego nie próbowaliśmy zbić wyśrubowanych, jednym z najwyższych w Europie cen, za który dostaniemy gaz, kiedy Gazprom obniżał stawki innym dostawcom? Dlaczego Donald Tusk nie walczył by Bruksela, Berlin i Paryż wywarli nacisk na Rosjan?” (02.04.2011 – Igor Janke: „Pawlak, Tusk, Gazprom i fatalna umowa. Zapłacimy za nią wszyscy„)…

PGNiG będący w Polsce dystrybutorem gazu korzysta mniej więcej w 1/3 z własnych złóż i w 2/3 z dostaw gazu rosyjskiego. W kwietniu zeszłego roku (2011) rozpoczął negocjacje dotyczące obniżki cen oraz zmiany warunków kontraktu ze spółką Gazprom Export. Do tej pory bowiem polska firma gazowa płaciła Gazpromowi najwięcej ze wszystkich znaczących odbiorców w Europie. Rozmowy z Rosjanami skończyły się jednak fiaskiem i dlatego PGNiG zdecydował się, tak jak inne firmy europejskie, na arbitraż nie rezygnując jednak z dalszych negocjacji.

Gazprom tank - Pancho

Gazprom tank – Pancho

Należy sobie jednak postawić pytanie czemu mimo kilkukrotnych okazji nie negocjowaliśmy do tej pory cen „spotowych” charakterystycznych dla kontraktów krótkoterminowych a od tylu lat „brniemy” w niekorzystnych długoterminowych umowach? Jak to możliwe że w długoterminowym kontrakcie na podstawie którego od lat 90-tych kupujemy gaz od Rosjan zawarto tak wysokie stawki, które na dodatek są indeksowane o ceny ropy?! Przecież normalnie to wygląda tak, że im dłuższa umowa tym proporcjonalnie mniejsza stawka!  Co robiły polskie władze w czasie kiedy cena (spotowa) gazu na świecie oscylowała w granicach 360 USD/ 1 tys.m3:

„Zdaniem niezależnego eksperta rynku gazu Andrzeja Szczęśniaka, w czwartym kwartale 2011 r. Polska płaci za rosyjski gaz ponad 550 dolarów za 1 tys. metrów sześć. Cena ta jest indeksowana cenami ropy naftowej, co oznacza, że jej wysokość jest uzależniona od aktualnych cen ropy.”

We wrześniu 2012 roku minister skarbu Mikołaj Budzanowski mówił:

„Uważamy, że ta cena jest absolutnie nie do zaakceptowania. Jest jedną z najwyższych cen importowych na rynki europejskie, w związku z tym powinna być znacząco zmieniona – powiedział Budzanowski posłom z sejmowej komisji skarbu. „Dzisiaj średnie ceny na rynkach zachodniej Europy – nie mówię o cenach spotowych, które są na poziomie około 360 dolarów za 1 tys. m sześc. – wynikające z kontraktów długoterminowych, są w granicach 400-420 dolarów za 1 tys. m sześc. U nas ta cena to ponad 500 dolarów, więc jest zdecydowanie za wysoka” (PGN: Cena gazu absolutnie nie do zaakceptowania)

W rzeczywistości cena według różnych źródeł mogła wynosić nawet 575 USD za 1000 m3, czyli o sto kilkadziesiąt dolarów więcej niż wynosi średnia europejska stawka importu surowca z Rosji (400-420 USD). Więc trudno było się nie zgodzić się z opinią Pana ministra. Tyle że za jego odważną deklaracją stała w tamtym czasie Komisja Europejska która po kontroli kontraktów gazowych w państwach Unii postanowiła pójść na „wojnę” z Gazpromem…

„Komisja Europejska rozpoczęła dochodzenie przeciwko Gazpromowi na początku września, w związku z podejrzeniami o stosowanie praktyk monopolistycznych. Decyzja była bezprecedensowa, bo do tej pory Bruksela nie reagowała, mimo że miała informacje o dzieleniu unijnego rynku przez rosyjskiego giganta, niedopuszczaniu innych firm do sieci przesyłowych w Europie, o uniemożliwianiu zróżnicowania dostaw gazu, wreszcie o narzucaniu klientom nieuczciwych, zawyżonych cen.„…
„Unijny komisarz Joaquin Almunia powiedział we wtorek (11.09.2012) w PE, że stosowana przez Gazprom formuła cenowa w kontraktach z krajami Europy Środkowo-Wschodniej jest przestarzała i nieuzasadniona rynkowo, bo światowy rynek zmieniło nadejście gazu łupkowego i gazu LNG.„…”Druga sprawa dotyczy indeksacji cen gazu zawartej w długoterminowych umowach gazowych. Uważamy, że warunki, które panowały na rynku gazowym kilka dekad temu, drastycznie się zmieniły – zaznaczył komisarz. Dodał, że warunki na światowym rynku gazu zmieniły się głównie ze względu na powstanie spotowego rynku gazu (krótkoterminowe kontrakty na dostawy gazu, głównie LNG dostarczanego statkami) oraz pojawienie się gazu łupkowego.„… „Komisja przyznała, że jedną z przyczyn uruchomienia postępowania wobec Gazpromu jest utrzymywanie się wysokich cen gazu w Europie Środkowo-Wschodniej, także w Polsce, pomimo kryzysu i spadku cen w Europie Zachodniej.”

Pytanie… Czemu dopiero wtedy kiedy nasi zachodni „partnerzy” przeżywali trudne chwile i szukali oszczędności bo ich gospodarki się kurczyły nasi decydenci POtrząsneli szabelką? Wcześniej nie można było? Zmiany na rynku gazu postępują ani nie od dziś ani nie od wczoraj.

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

I kolejna kwestia… Czemu nie możemy sami decydować o polityce energetycznej a wszystko robimy w takt kiwania paluszkiem eurofederastów z Brukseli? Polecam lekturę: „RZĄD W POTRZASKU między Rosją a Komisją Europejską z powodu nowej umowy z Gazpromem. Jeśli ją podpiszemy, mogą nam grozić proces w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości i wysokie kary – twierdzi rzecznik w Brukseli”. (Umowa z Gazpromem: Bruksela stawia Polskę pod ścianą)

Konsekwencje tej paranoi są takie, że w Polsce płaci się za gaz dużo drożej niż w większości krajów Europy a sam PGNiG miał kiepskie wyniki finansowe ze względu na regulowany przez URE rynek handlu gazem, który dbał o to żeby konsumenci mieli lżej. PGNiG tracił na odbiorcach indywidualnych a starając się utrzymać na powierzchni musiał kompensować straty na wyższych cenach dla podmiotów komercyjnych co rzutowało z kolei na wyższe koszta funkcjonowania firm na polskim rynku.

Jeszcze w poniedziałek (5 listopada 2012) w godzinach południowych można było znaleźć w serwisach informacyjnych informację o tym, że PGNiG przygotowuje kolejny wniosek do URE o podwyżkę taryf (cen gazu). Miała to być druga w roku 2012 podwyżka po marcowej która wynosiła 15%. Wniosek tłumaczono „wzrostem cen gazu z importu, a także osłabieniem kursu złotego do dolara”. Nigdy jednak nie mówiło się głośno o tym, że to głównie wina niekorzystnego zapisu o powiązaniu cen gazu z ropą. Szczegół o tyle istotny co absurdalny! Jak można godzić się na podobne zapisy w wieloletniej umowie, podczas gdy większość normalnie działających firm na świecie od lat kupuje gaz po cenach rynkowych o kilkaset dolarów taniej? URE wniosek odrzucił tłumacząc, że „nie znalazł powodu dla wzrostu cen, o jaki wnioskowała spółka”. Kolejna podwyżka nośnika energii z którego każdy niemal korzysta była bowiem politycznie wielce niekorzystna, więc rachunek ekonomiczny jakim powinna się kierować każda normalna firma trzeba było schować do kieszeni.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„Los” chciał, że dnia następnego dnia (06,11,2012) w godzinach porannych przed sesją giełdową PGNiG w oficjalnym komunikacie poinformował, że podpisał z Gazpromem aneks do kontraktu jamalskiego, który zmienia warunki cenowe na dostawy gazu do Polski. Komunikat zawierał informację o tym, że uzgodniona „nowa formuła cenowa” zawierająca zarówno elementy oparte na notowaniach produktów ropopochodnych (korelacja cenowa gazu z ropą), jak i notowaniach rynkowych gazu (tzw. „ceny spotowe”) przyczyni się znacząco do obniżki cen jakie PGNiG płaci rosyjskiemu Gazpromowi za sprowadzany do Polski gaz. Wielkość obniżki była co prawda tajemnicą handlową, ale prezes PGNiG oświadczyła, że cena importu rosyjskiego gazu spadnie o więcej niż 10 procent.

Obniżka cen dla PGNiG nie oznaczała oczywiście z marszu obniżki surowca na polskim rynku, ale Urząd Regulacji Energetyki na wniosek PGNiG miał się sprawą niezwłocznie zająć. Sam minister Budzanowski zdradził, że cena importowanego gazu spadnie z obecnych 575 dolarów za 1000m3 poniżej 500 dolarów. Oznaczało to, że w skali roku zapłacimy za dostawy gazu nie 15, a 12 miliardów złotych. Jednocześnie szacowano, że osoba ogrzewająca dom gazem zapłaci rocznie kilkaset złotych mniej, niż przed obniżką. Minister podkreślił, że zgodził się (?) na porozumienie PGNiG z Gazpromem właśnie pod warunkiem, że przyniesie ono obniżkę cen także dla klientów indywidualnych. Tymczasem komentatorzy starali się zwrócić uwagę opinii publicznej na istotne zapisy nowej umowy, niewiele zmieniające dotychczasowe warunki:

„Andrzej Sikora (ISE) uważa, że istotniejsza od jednorazowej obniżki jest zmiana formuły cenowej i częściowe odejście od powiązania cen gazu z ceną ropy. Ekspert zwraca uwagę, że wciąż nie wiemy ile PGNiG będzie płacić za paliwo, więc trudno obliczyć, jakie będą rachunki Polaków za gaz. zwłaszcza że jak informuje rosyjskie źródło „Kommiersant”:
„nowa formuła cenowa pozwala Polsce na uzyskanie zniżki, jednak w cenotwórstwie utrzymane zostanie przywiązanie (ceny gazu) do cen produktów ropopochodnych”. „Zachowana zostanie także zasada +take or pay+ (+bierz lub płać+) oraz długoterminowość kontraktów. Ceny spotowe na gaz będą uwzględniane, ale bezpośrednio do kontraktu nie wejdą – dodaje gazeta…
„To umiarkowany sukces – tak porozumienie między Gazpromem i PGNiG-iem w sprawie obniżki cen gazu ocenia ekspert Instytutu Sobieskiego Tomasz Chmal. Przyznaje jednak, że dzięki porozumieniu w nowym roku będziemy mniej płacić za błękitne paliwo. Tomasz Chmal wyjaśnia, że pewne oszczędności, które uzyskujemy w ramach kontraktu są pożądane przez rynek. Wszystko wskazuje na to, że przełożą się na mniejsze ceny dla odbiorców końcowych – dodaje. Ekspert zwraca przy tym uwagę, że mimo obniżki odbiorcy w Europie Zachodniej nadal będą płacić za gaz rosyjski mniej o 10-20 procent niż polscy odbiorcy.

I takie są fakty na dzień dzisiejszy. Wynegocjowana cena dalej(!) będzie jedną z najwyższych (chociaż niższa od poprzedniej) jaką się w Europie płaci za gaz z Rosji. Jaką dokładnie to nie wiadomo, ale rosyjska gazeta (Kommiersant) informowała, że Polska uzyskała cenę porównywalną do tej, którą płacą Niemcy, tj. około 450 dolarów za 1000 metrów sześciennych surowca…

Następstwem sukcesu w negocjacjach było oczywiście wycofanie pozwu z trybunału arbitrażowego w Sztokholmie. Odpowiadając na sugestie ekspertów, że kontynuacja postępowania arbitrażowego przeciwko Gazpromowi przyniosłaby Polsce wygraną, Budzianowski powiedział, że nie wiadomo, kiedy postępowanie by się zakończyło. Po ewentualnej wygranej obniżka cen byłaby też mniejsza, niż teraz. Skąd takie przekonanie Pana ministra? Nie mam pojęcia. Z perspektywy czasu wygląda jednak na to, że przyjęto wariant korzystny dla Gazpromu a nie koniecznie dla Polski. O wszystkim zadecydowały czynniki polityczne (w rozmowach zakulisowych) zanim walka przed arbitrażem zaczęła się na dobre. Jednym słowem – straciliśmy szanse na ugranie dużo lepszych dla nas warunków. Tak negocjuje tylko dureń albo sabotażysta. Pojawiły się więc opinie o przedwczesnym kompromisie. Analityk Raiffeisenbanku Andriej Poliszczuk, którego opinię przywołuje „RBK-daily” trafnie zauważył, iż „częściową przyczyną ustępstw Gazpromu wobec PGNiG było postępowanie zainicjowane we wrześniu przez Komisję Europejską”. „Jednak generalnie Gazprom idzie na ustępstwa, aby utrzymać obowiązujące kontrakty i swój udział w europejskim rynku”.

Gazprom wykorzystał wysoką bazę cenową (bez zbytnich dla siebie strat) i „hojną obniżką” doprowadził do szybkiego zakończenia sporu i utrzymania dominującej pozycji na polskim rynku. Wysokie ceny ropy naftowej do których monopolista „przywiązał” cenę gazu, pozwalają mu bowiem na zachowanie wysokiej marży. Porozumienie z Polską wzmocniło też Gazprom w jego negocjacjach z europejskimi władzami.

PGNiG zadowolił się „znaczną” obniżką, którą już POlitycy kontestowali trąbiąc opinii publicznej o sukcesie. Firma mogła bowiem „wspaniałomyślnie” wnosić do URE o obniżkę wcześniej podniesionych taryf. Jak to się ostatecznie odbiło dla nas biednych żuczków (odbiorców indywidualnych) też już dziś wiemy. Myk z wysokimi cenami po to żeby dojść do kompromisu na niższym poziomie i zadowolić propagandowo klienta jest stary jak świat ale opinia publiczna go kupiła. Konsumenci straszeni kolejnymi podwyżkami odetchnęli z ulgą i „sukces” w negocjacjach z Gazpromem przyjęli niczym mannę z nieba. Zabawa w dobrego i złego glinę opłaciła się władzy, zwłaszcza że szczegóły umowy pozostają tajemnicą handlową 😉 Znane są za to inne fakty – Akcyza na gaz… i PO obniżce!

…Odys

polecam również: Klimatyczna katastrofa. Ile Polska straci przez nieudolną politykę PIS i PO?

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

22 comments on “Dzięki POPISowi Polska od dekady przepłaca za gaz dostarczany przez Gazprom! Nowa umowa gazowa – sukces czy porażka?

  1. Pingback: 20 stopień zasilania czyli, jak jest lato to musi być… bez prądu(?) Tydzień upałów kosztuje gospodarkę Polski tyle ile kosztowałaby… nowa elektrownia o mocy 1000MW? Polityka energetyczna Polski. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Czy Polska zamieni gaz z Rosji na norweski? Nord Stream 2 może zablokować gazoport w Świnoujściu (ile warte jest słowo Merkel). Między Ameryką a Niemcami, oraz nasze miejsce w świecie. | Łódź Odysa

  3. Pingback: PGNiG renegocjuje kontrakt z Gazpromem. Przegrana Rosjan z Czechami w sądzie szansą na korzystny arbitraż dla Polaków. Rosja wzywa UE, by poparła projekt gazociągu Turecki Potok. Polska nie będzie rozbudowywać mocy energetyki węglowej. Nowelizacj

  4. Pingback: Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Kropla amerykańskiego LNG w morzu potrzeb bezpieczeństwa Polski czyli… ile i kogo kosztuje propaganda o „niezależności energetycznej od Rosji”? | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s