Ziemkiewicz: „Wieczna wojna” z medialną obłudą czyli… „Pokój ludziom DOBREJ woli”


rys. Andrzej Krauze

Jeżeli wierzysz w Boga
pamiętaj, że prawda jest jedna,
Niezmienna i nieodwołalna
i do zbawienia potrzebna.
Te słowa w sercu wyryj
i w duszy swej rozważaj,
A jeśli ktoś ci mówi
że ma własną prawdę – uważaj!
Albowiem człowiek sam z siebie
niczego nie ustanowi:
Nie ufaj byle komu
zaufaj Kościołowi (…). 

„Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”, powtarzały w ostatnich dniach po kościołach miliony Polaków − wciąż jeszcze miliony, mimo wszystkich starań „opiniotwórczych elit” III RP. Często jest tak, że gdy powtarzamy rytualną, uświęconą tradycją formułę, to umyka nam jej sens. Więc na wszelki wypadek powtórzę raz jeszcze najistotniejszą na dziś część tego przesłania: „pokój ludziom DOBREJ WOLI”. Nie „wszystkim bez wyjątku”, jak by to niektóre „autorytety” chciały zasugerować.

Ludziom złej woli, jak logicznie z tego wynika, pokój się nie należy, ani w Boże Narodzenie, ani przy żadnej innej okazji. Ofiarowanie pokoju człowiekowi złej woli jest bowiem zgodą na czynione przez niego zło, a więc de facto „współudziałem po fakcie”, wzięciem za owo zło współodpowiedzialności i udzieleniem mu wsparcia(…)

(…)Jest taki song − kto ciekaw, niech znajdzie w sieci − Jacka Kowalskiego „Kazanie św.  Jacka Odrowąża”. Odkąd on to napisał i zaśpiewał, osobiście czuję się dożywotnio zwolniony od tłumaczenia, co w moim przekonaniu znaczy być katolikiem, bo poeta w kilku zwrotkach oddał moje przekonania lepiej, niż sam bym kiedykolwiek umiał, choćbym poświęcił temu cała książkę. Gdy jestem czasem na spotkaniach proszony przez publiczność o określenie swego stosunku do Kościoła, używam felietonowego grepsu, że wolę być potępiony przez ojca Rydzyka niż pobłogosławiony przez księdza Bonieckiego. Oczywiście nie chodzi o personalia, ale o te dwie sprzeczne strategie bycia katolikiem. Albo się swoją wiarę traktuje poważnie, nawet, gdy się nie jest w stanie sprostać wszystkim jej wyśrubowanym wymaganiom − albo się jest „katolikiem bezobjawowym”, czyniącym z krzyża bibelot, rodzaj rodzinnej pamiątki, darzonej nawet sentymentem, ale tylko tyle, z Chrystusa kogoś w rodzaju starożytnego Jurka Owsiaka, a z Jego nauki pseudopoczciwą papkę, że skoro Jezus kocha każdego, to każdy zasługuje na pogłaskanie po główce, choćby nie wiem jakim był złamasem i jakie swołoctwa publicznie głosił i się ich dopuszczał.

Pokój ludziom dobrej woli − a więc ludziom złej woli wojna. Nie jesteśmy otoczeni i nigdy nie byliśmy otoczeni przez przyjaciół. Nie żyjemy, my Polacy-katolicy, jak naiwnie wierzono w początkach lat dziewięćdziesiątych, „w swoim własnym domu”. W tym domu nadal rządzi partyjna nomenklatura, postkolonialni kompradorzy, którzy zawłaszczyli państwo i używają go przeciwko większości Polaków − jako narzędzia do trzymania ich w posłuchu i „dojenia”. A żeby Polacy dali się pokornie strzyc i doić jak owce, trzeba ich stale poddawać  „pierekowce” dusz, praniu mózgów. I temu służą media, które wbrew oficjalnej propagandzie nie są − szczególnie te największe − ani wolne, ani komercyjne, ale wmontowane zostały ściśle w system władzy III RP, podobnie jak organa administracji czy specsłużby. Trzeba było wszystko zmienić w dziedzinie „nadbudowy”, żeby „bazę” uchronić przed jakimikolwiek zmianami.

Święto 11 listopada uczcił agit-prop III Rzeczpospolitej pseudouczonymi wywodami pewnego pana z naukowym tytułem, choć o dorobku nieszczególnie przez naukowców poważanym, że niepodległość tylko Polsce szkodzi, bo sami z siebie jesteśmy niecywilizowaną dziczą i ciemnotą i wszystko, co w nas znośne, zawdzięczamy kolejnym okupantom. Święto Bożego Narodzenia − prowokacją wariatki, zapowiadającej, że na złość Bogu, w którego oczywiście nie wierzy, dokona w Wigilię aborcji. A gdy prowokacja wywołała krytykę, nawiedzona feministka uczyniona została przez propagandystów męczennicą Sprawy. Zamiast zbyć przejaw zbydlęcenia milczeniem, medialne elity uderzyły w lament, jakież to na biedną aborcjonistkę spływają „pomyje” ze strony „prawdziwych Polaków” (które to określenie podobnie jak określenie „patriota”, jest w mowie agit-propu obelgą).

Pokój ludziom dobrej woli. Czy targetowy czytelnik „Gazety Wyborczej”, który pod wywiadem z wdową po jednej z ofiar katastrofy w Smoleńsku dopisuje „a ja właśnie postawiłem smoleńskiego klocka – wielki jak tupolew, pół kibla zajmuje” i czy redakcja, która ten wpis i setki podobnych hoduje od miesięcy na swej witrynie internetowej, są ludźmi dobrej woli? Albo niejaki Jacek Kochanowski (ponoć doktor i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego!), który apel pewnego Jezuity do wariatki, aby nie zabijała dziecka i oddała je do adopcji, skomentował publicznie „Bratkowska powinna wyskrobaną zygotę zapeklować w butelce i oddać księdzu, żeby ją ogłosił św. Zygotą patronką oszołomów” − jest człowiekiem dobrej woli? Czy to z „dobrej woli” wynikła przemożna troska salonów o ofiary pedofilii w Kościele, przy jednoczesnej ogromnej ich wyrozumiałości dla „efebofilii” i wszelkich innych zboczeń politycznie poprawnych „autorytetów”?

Czy to ludzie dobrej woli tak kierują mediami, żeby ich świąteczny przekaz zdominowały tak ważkie informacje, jak to, że naćpane dziwadło uważa naszych biskupów za „pasożytów”? Albo że jakiś facet z nazwiska i twarzy podobny zupełnie do nikogo pouczył Papieża Franciszka, by natychmiast podżyrował dywersyjne działania księdza Lemańskiego, bo inaczej redakcja „Wyborczej” „straci do niego cierpliwość”? Albo że jakiś inny kompletnie nikomu nieznany kolo z „tygodnika katolickiego dla niewierzących”, od dawna, bodaj zresztą czy nie od samego początku, pełniącego w polskim Kościele rolę „piątej kolumny”, wzywa proboszczów do buntu i zbojkotowania w niedzielę listu pasterskiego biskupów?

Żarty. Tyle samo w nich dobrej woli, co w ich poprzednikach, a często wprost przodkach, toczących wszelkimi metodami walkę z „miejscowym elementem reakcyjnym, klerykalnym i nacjonalistycznym” w czasach, gdy politycznym priorytetem państwa z nazwy polskiego też była jak najszybsza i najpełniejsza integracja w strukturach międzynarodowych, tylko na przeciwległym kierunku geograficznym.

Pokój ludziom dobrej woli − pełna zgoda. Walczyć trzeba z grzechem, nie z grzesznikiem, pamiętając, że ten ostatni zawsze otrzymać może łaskę przebaczenia, jeżeli zrozumie swe błędy, pożałuje ich i naprawi. Z akcentem na „jeżeli”. „Za to ludziom woli złej” – jak pisał wielki Hemar − „wojna, wojna, wieczna wojna!”. (całość tu: interia.pl)

polecam: Polak Polakowi (psu) bratem

Jezus vs. Szatan

Przejaw dobrej woli to m. in. przyznanie się do grzechu, wyznanie go i czynny żal za jego popełnienie, mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu… Więc kto uważa że można (bądź wręcz należy) traktować jak brata człowieka który, te proste przejawy dobrej woli swobodnie sobie pomija i jakąś „grubą kreską” bezmyślnego zapomnienia uzasadnia swoje racje niczym prawdę objawioną bezczelnie udając że to wynika wprost z nauki Jezusa Chrystusa, ten jest kłamcą i nie tyle grzesznym człowiekiem co złem wcielonym – dla Katolika wrogiem numer jeden, któremu diabeł poprzewracał w głowie. Fragment wspomnianego przez Pana Ziemkiewicza kazania św. Jacka Odrowąża:

„…Nie próbuj naśladować głupoty prostego tłumu,
Jeżeli Bóg dał ci rozum, to rób użytek z rozumu.
Na przekór inteligentnej wulgarnych mędrców armii,
Niech wiara twa szuka rozumu, a rozum prawda się karmi.
Niech nie zachwieje tobą dyskurs przewrotnie mętny,
Bo szatan nie ma mądrości jest tylko inteligentny.

Szatan jest księciem kłamstwa oraz artystą grzechu.
Fałsz miesza pół na pół z prawdą, nie rezygnując z uśmiechu.
Przedrzeźnia dobroć Boga i Mękę Zbawiciela,
Ludzkości ułatwia życie, rozgrzeszeń chętnie udziela,
ale kto sobie i innym prawdę powiada w oczy,
takiemu człowiekowi i szatan nie podskoczy.

Lecz nie myśl poznawszy Prawdę,
Że nic ci więcej nie trzeba….”

Reklamy

6 comments on “Ziemkiewicz: „Wieczna wojna” z medialną obłudą czyli… „Pokój ludziom DOBREJ woli”

  1. Pingback: Polak Polakowi (psu) bratem | Odys Syn Laertesa

  2. Pingback: Bóg to trzy filary: miłość Boga do człowieka, miłość człowieka do Boga, i strach człowieka przed Bogiem. | Odys Syn Laertesa

  3. Pingback: Poniewieranie Chrystusa i Jego Kościoła – Najwyższy Czas! | Odys Syn Laertesa

  4. Pingback: DESIDERATA… do obrazów „Podróż przez życie” (Cole Thomas) i „Gwiezdny wędrowiec” (Mariusz Lewandowski) | Łódź Odysa

  5. Pingback: Doroteusz z Gazy „O miłości bliźniego” i „CREDO AD INFINITUM” | Łódź Odysa

  6. Pingback: Bioetyka i „zespół komórek” (kiedy zaczyna się człowiek?) Bezpłodność: In vitro nie leczy, naprotechnologia leczy. Sprzedają organy nienarodzonych dzieci! | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s