Do czego potrzebne mi państwo i czemu do wydawania moich pieniędzy?


…Gdybym mógł swobodnie dysponować wszystkimi swoimi funduszami, stać by mnie było na znacznie więcej. A tak państwo ograbia mnie z 70 proc. moich możliwości i skazuje na marną egzystencję.

Z czym kojarzy mi się państwo? Do niedawna przypuszczałem że z przyjaźnią, za sprawą prominentnego dzisiaj polityka. Inny głosił, że z solidarnością, jeszcze inny, że z chrześcijaństwem. Dziś zdaje mi się że, w tym krótkim urywku zawiera się cała prawda: A jak wiadomo, prawd jest tyle, ile wymienił Józef Tischner. Skoro żyję w demokracji, no nazwijmy to europejskiej, to po co mi ochrona, przecież nikt mnie nie atakuje bezpośrednio. Jeśli wszyscy jesteśmy równi dla resortu zdrowia, to mam takie same prawa w leczeniu jak minister zdrowia. Żyję w narodzie mieniącym się katolickim, to jestem równym wśród równych, a mimo wszystko tak się nie czuje po homiliach niektórych kapłanów. Wigilia, święta, na chwilę przyćmiły moje obawy.

Tuż po świętach państwo szybko przypomniało mi, gdzie jest moje miejsce. W skrzynce na listy pokaźny pakiet blankietów do uregulowania, choć jeszcze termin nie minął. Z treści wynika, że jeśli nie uiszczę ich natychmiast, odwiedzi mnie horda urzędników lub ich wysłannicy. Z internetu dowiaduję się, że jest lista leków refundowanych, ale to chyba jeszcze nie ta końcowa, jak tłumaczy minister. Od prezesa spółki wodno- kanalizacyjnej mam zapewnienie, że w ramach modernizacji sieci za fundusze europejskie podniesiona zostanie cena wody, bo trzeba mieć wkład własny. A zapomniałbym jeszcze o noworocznym prezencie od gminy: do moich obowiązków należy odśnieżanie powiatowego chodnika. W razie jakiegokolwiek wypadku osób trzecich będę za to odpowiedzialny, a przecież ten chodnik nie jest moją własnością. Spodziewam się jeszcze innych prewencyjnych kontroli. Różnego rodzaju agend rządowych czy ekologicznych, bo może zabiłem karpia za mało humanitarnie, chociaż kupiłem już martwego. Pewnie jeszcze mnie coś zaskoczy zza węgła, abym nie poczuł się za swobodnie.

Czym jest państwo? Definicja znajduje się w Wikipedii.

Czuję się w zasadzie jak niewolnik państwa. Mam tyle, aby trwać i je utrzymywać, ale za mało, aby je opuścić i udać się w nieznane! Po tych rozważaniach utwierdzam się w przekonaniu, że im mniej byłoby państwa wokół mojej osoby, tym lepiej dla mnie i kraju, co się nazywa Polska.

Bartłomiej Kowalewski                            …źródło: wiadomosci24.pl

podobne tu: Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni?

polecam również: Dwa badania… jeden wniosek – “Dupa blada”

skoro wszyscy mówią o reformach, to i ja chciałbym wskazać na jedną, zasadniczą. Chodzi o przywrócenie ludziom władzy nad bogactwem, jakie swoją pracą wytwarzają, a z jakiej zostali podstępnie wyzuci przez Umiłowanych Przywódców pod pretekstem opieki. Jak zauważył nieżyjący już amerykański noblista Milton Friedman, mamy cztery sposoby wydawania pieniędzy. Pierwszy – kiedy wydajemy własne pieniądze na siebie samych. Wydajemy oszczędnie, a przede wszystkim – celowo, bo doskonale własne potrzeby znamy. Sposób drugi – kiedy wydajemy własne pieniądze na kogoś innego. Nadal wydajemy oszczędnie, ale już nie tak celowo, bo potrzeb tego innego człowieka nie znamy tak dobrze, jak własnych. Sposób trzeci – gdy wydajemy cudze pieniądze na nas samych. Nie liczymy się wtedy z kosztami, ale przynajmniej wydajemy celowo. I wreszcie sposób czwarty – gdy wydajemy cudze pieniądze na kogoś innego; ani oszczędnie, ani celowo, zwłaszcza gdy tych „innych” jest 38 milionów.

Państwo wydaje pieniądze w sposób trzeci i czwarty – bo nigdy nie ma własnych, tylko zawsze „cudze” tzn. – podatkowe. Wydaje w sposób trzeci na tzw. własne potrzeby państwa, a więc dziedziny, których wspólnym mianownikiem jest przemoc: wojna i siły zbrojne, bezpieczeństwo wewnętrzne, wymiar sprawiedliwości, polityka zagraniczna, no i administracja konieczna do zarządzania tymi sektorami. Trzeci sposób obejmuje około 20 procent wydatków państwowych. Reszta wydatków dokonywana jest w sposób czwarty – najbardziej i nieuchronnie marnotrawczy. Reforma polegałaby zatem na likwidacji czwartego sposobu wydawania pieniędzy i przesunięcia ich do sposobu pierwszego – kiedy każdy wydaje swoje na siebie. Krótko mówiąc, państwo nie powinno odbierać obywatelom pieniędzy, pod pretekstem, że demoralizuje ich dzieci za pomocą „studiów genderowych”, czy, że ich leczy za pośrednictwem NFZ. Skutkiem takiej reformy byłoby odwrócenie obecnych proporcji, kiedy państwo odbiera rodzinom ponad 80 procent dochodów i z tego finansuje im później różne „darmowe” świadczenia. Państwo nie zabierałoby więcej, jak 20 procent dochodów, pozostawiając 80 proc, w dyspozycji obywateli, którzy dzięki temu sami by sobie finansowali edukację dzieci i ochronę zdrowia. Niewątpliwie oni by na tym zyskali, natomiast Umiłowani Przywódcy straciliby złotą żyłę, dzięki której tak się w naszym nieszczęśliwym kraju rozpanoszyli.

Stanisław Michalkiewicz                         ….całość tu: michalkiewicz.pl

podobne tu: Państwo jako nowotwór złośliwy i tu: Wozinski: Niewolnictwo nie zostało zniesione ale znacjonalizowane! oraz: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu.

polecam obejrzeć: „Lewiatan” – o istocie państwa opiekuńczego

rys. Rafał Zawistowski

rys. Rafał Zawistowski

Reklamy

12 comments on “Do czego potrzebne mi państwo i czemu do wydawania moich pieniędzy?

  1. Pingback: Raz w górę, raz w dół. Dwa rankingi o “wolności gospodarczej”. Komu wierzyć? | Odys Syn Laertesa

  2. Pingback: Dzień wolności podatkowej. Jeden podatek na wszystko może wynieść 17-18%. Arłukowicz o wyroku w sprawie NFZ. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Chora „służba zdrowia” leży, tymczasem prywatne lecznice są masowo kontrolowane. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Jakub Wozinski: Nieczyste intencje chcących obniżać podatki | Łódź Odysa

  5. Pingback: KNP: Młode, wściekłe, wolne feniksy. Mapa wydatków i przychodów państwa wg. programu KNP. Wróćmy do monarchii. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Eurokołchoz: Godfrey Bloom i dzień przeciętnego podatnika. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy podatki dają pracę? (czy może odbierają) | Łódź Odysa

  8. Pingback: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Roboty publiczne (interwencjonizm). | Łódź Odysa

  9. Pingback: Wewnętrzna sprzeczność czyli… państwo i wolność. | Łódź Odysa

  10. Pingback: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? | Łódź Odysa

  11. Pingback: Moralne i ekonomiczne konsekwencje głupoty czyli… „Dobrobyt” płacy minimalnej, średniej krajowej, bezwarunkowego dochodu gwarantowanego i programów socjalnych. PIS gwarantuje bankom niezatapialność (za oszczędności Polaków). |

  12. Pingback: O analfabetyzmie ekonomicznym, czyli… wysokich kosztach braku wiedzy. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s