michalowa pisze: Życie bez wiary czyli… „Śmiem wątpić”.


„Jestem niewierząca. Nie byłam wychowywana w religijnej rodzinie, stąd nigdy nie nastapiło we mnie zerwanie z wiarą, bunt przeciwko niej, po prostu uważałam od zawsze, że Boga nie ma. Nikt mnie nie nauczył modlitw i nie prowadzał na mszę. Moja Mama uważała się za kobietę nowoczesną, materialistkę – nie marksistkę  i była niewierząca, postanowiła być wierna swoim poglądom  i wychować mnie zgodnie z przekonaniami ( przynależności partyjnej nie miała na koncie). Szanuję decyzję Mamy, bo w jej postawie nie było hipokryzji i tak charakterystycznego dla tamtych czasów dwójmyślenia.

Wychowanie bez religii w moim przypadku nie było wychowaniem bez tradycji, czy bez zasad moralnych. Wpajano mi wartości, które są mniej więcej zgodne z dziesięciorgiem przykazań, no może bez tego pierwszego. Wiedziałam więc co to dobro i zło.

Mieszkałam w wielkim mieście, nie było religii w szkołach, nie spotykałam sie z żadnymi przejawami dyskryminacji czy ostracyzmu z powodu owej odmienności. 

No więc do rzeczy. Dorosłam i chyba nawet dojrzałam i zaczęłam samodzielnie mysleć. I poczułam się w jakiś sposób okradziona, poznałam osoby wierzące i poczułam zazdrość. Ich życie było jakieś bogatsze. Nie musieli się zastanawiać nad swoja tożsamością, mogli się modlić kiedy było im w życiu źle, a to przynosiło im nadzieję i ukojenie. Wprawdzie zdumiewające było i nadal jest dla mnie jak mogli wierzyć w tą całą biblijną opowieść, w cuda, w całą fabularna otoczkę wyznawanej religii. Ja nie potrafiłam w to uwierzyć choć przeczytałam Biblię i przyznaję, że była to dla mnie ważna i w większości bardzo ciekawa lektura. Miałam okres w życiu kiedy chciałam uwierzyć w Boga, naprawdę bardzo się starałam, chodziłam do kościoła, próbowałam sie modlić, nauczyłam się „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”, ale to wszystko na nic.

Brakuje mi w życiu tego elementu jakim jest religia, ale to nie jest kwestia racjonalnego wyboru. Nie można stać się osobą wierzącą samą siłą woli. Albo wierzysz albo nie , coś chyba jest w tym określeniu „łaska wiary”, ja jej nie doznałam. 

Uważam, i jest to wynik moich przemysleń, doświadczeń i lektur, że człowiek powinien mieć szansę być wychowany w wierze, może ją potem odrzucić, ale powinien mieć szansę. Religia jest filarem cywilizacji, społeczeństwa, kultury. Źródłem tradycji i obrzędów, które spajają społeczeństwa, stanowi ostoję i drogowskaz. Nie każdy potrafi sam sobie być drogowskazem, niektórzy potrzebują kija i marchewki – obawy przed karą i nadziei na nagrodę, potrzebują jasno określonych granic. Jeśli tego nie mają gubią się, a społeczności ulegają rozpadowi.

 Co gorsza natura nie znosi pustki i miejsce religii w życiu człowieka coś musi wypełnić, jakas ideologia, jakiś inny bożek, chyba jesteśmy świadkami tego procesu. Co zastąpi religię w Polsce i czy będzie to zmiana na lepsze. Śmiem watpić.”

źródło: laboga.salon24.pl

…Piękne świadectwo, nie tyle nawrócenia (na łaskę wiary droga autorko przyjdzie czas!) ale budzenia się świadomości bycia czymś więcej, jak tylko zwierzęciem zwanym „homo sapiens”. Uderza przede wszystkim ODWAGA tego wyznania. Upublicznienie tego typu przeżyć na temat poczucia własnej w pewnym sensie „ułomności”, należących do najgłębszych sfer intymności ludzkiej wymaga bowiem nie lada odwagi. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdzie publiczne deklarowanie głodu wiary, głodu Boga i chęci zjednoczenia się z czymś większym od kuli ziemskiej i materialnych aspektów życia ludzkiego uchodzi za „ciemnogród”, „zacofanie”, „oszołomstwo” a w pewnych środowiskach powoduje wykluczenie.

poczułam się w jakiś sposób okradziona, poznałam osoby wierzące i poczułam zazdrość. Ich życie było jakieś bogatsze.

Wybrałem ten cytat żeby w pewnym sensie pocieszyć i rozwiać pewne wątpliwości osób które w ten właśnie sposób czują, ale wydaje im się że to jeszcze nie jest wiara… Otóż  zdanie sobie sprawy z braku pewnych elementów we własnym życiu duchowym i towarzyszące temu poczucie „zazdrości” (w pozytywnym sensie głodu a nie zawiści z tego że ktoś ma lepiej) wobec osób które tych braków nie posiadają to bardzo dobry początek do tego żeby dostąpić łaski wiary. Tego rodzaju poczucie jest bowiem oznaką ŚWIADOMOŚCI owej osoby że jednak jest coś więcej i że to „coś” działa. Teraz tylko iść za ciosem! Po pierwsze uznać za prawdę że Bóg istnieje, przyjąć sakramenty i udzielać się w życiu Kościoła ogrzewając się we wspólnocie, biorąc czynny udział w tradycji, świadcząc o swojej wierze kiedy trzeba i bronić jej mężnie w codziennym życiu. Bóg czeka na zaproszenie do serca, ale trzeba tego Boga naprawdę chcieć – trzeba go do siebie wzywać. Ukorzyć się (nie upodlić) przed jego mocą i ukochać dobro (w którym uważa Pani że była wychowana) w spersonifikowanej wersji – Boga.

Pisze Pani iż „śmie wątpić” żeby zmiany jakie dokonują się w Polsce poszły w dobrą stronę bez religii. To kolejny dowód na to że Pani „coś” wie. Jakby zdawała sobie Pani sprawę z tego że tylko JEDNA droga jest słuszna i że powinna ona prowadzić właśnie przez Boga. Jak dla mnie to Pani tą drogą właśnie zaczęła podążać i cieszę się że zechciała się Pani swoimi odczuciami podzielić publicznie.

Pozdrawiam… Odys

jako uzupełnienie polecam materiał filmowy Klubu „Polonia Christiana” – Wykład „Absurdy ateizmu” wygłoszony przez profesora Pawła Skrzydlewskiego w październiku 2015 r. w Radomiu.

podobne: List Janusza Korwina Mikke do Ateistów, polecam również: W poszukiwaniu stwórcy, czyli… Naturalne i nadprzyrodzone poznawanie świata.

Jezus i wątpiący Tomasz - Benjamin West

Jezus i wątpiący Tomasz – Benjamin West

Reklamy

4 comments on “michalowa pisze: Życie bez wiary czyli… „Śmiem wątpić”.

  1. Pingback: Wiara to nie ozdoba a judeochrześcijaństwo nie istnieje (tak jak przemoc “w imię Boga”). | Odys Syn Laertesa

  2. Pingback: „Obraża zamiast znieważa” czyli… antyreligijny charakter zmian w Kodeksie Karnym. Czy ci którzy za tym stoją to ludzie czy króliki? | Łódź Odysa

  3. Pingback: Dobra Nowina: Mikołaj Kapusta o Chrześcijaństwie w 12 minut (Kerygmat) | Łódź Odysa

  4. Pingback: Kisiel: Wbrew Kotarbińskiemu czyli… bardzo konkretne skutki społeczne religii. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s