Bóg to trzy filary: miłość Boga do człowieka, miłość człowieka do Boga, i strach człowieka przed Bogiem. Nienawiść do złoczyńców i Ks. Zygmunt Golian o bojaźni Bożej


Dobra Nowina: Bóg nienawidzi złoczyńców

fragment z rozdziału XX „Ostatniej Kohorty” Waldemara Łysiaka:

„…Miłość Boga do człowieka to coś bardziej złożonego. Błądził tedy ksiądz Damian mówiąc, iż Chrystus jest samą miłością, synu, gdyż nie jest. Tym mnie osłupił:
— Nie jest?!
— Nie, synu. Gniew Pana może być równie silny jak Jego miłość. Chętnie domagamy się łaskawości, czyli miłosierdzia Chrystusowego, lecz zapominamy o bojaźni Bożej. „Caritas maior iustitia” (Miłosierdzie większe od sprawiedliwości; Miłosierdzie nad sprawiedliwością – łac.) — tego chcemy. Lecz jak czyste byłyby łąki Pańskie, gdyby kosą bezwarunkowego miłosierdzia wyciąć na nich sprawiedliwość? Ubolewam, iż nie brak kapłanów, którzy miast czytać Pismo Święte z szacunkiem wobec wszystkich strof, łowią tam sobie tylko przysmaczki dające kapłanowi popularność wśród ludu. Pragnienie przypodobania się ludziom, słowami miłymi dla uszu człowieka, nie było celem Chrystusa ani Jego nauką. Tak zaświadczał to również Paweł święty: „Gdybym podobał się tłumom, nie byłbym sługą Chrystusa”. Błądzą tedy kapłani, którzy pragną zjednywać ludzi samym dobrotlistwem, spoufalaniem i wybaczaniem. Zapominają, że poufałość prowadzi często do lekceważenia, a przesadna wyrozumiałość — do braku hamulców. Nieustannie mówią o miłosierdziu, o miłowaniu nawet wroga, o nadstawianiu drugiego policzka, et cetera, et cetera, zaś o karach milczą. Jeśli już piętnują, to grzech, nie grzeszników. Można tak wyrywać kartki z Testamentu Chrystusowego? Pismo Święte trzeba traktować serio, gdyż ewangeliści cytują tam słowa Bożego Syna. Choćby o mieczu, który przyniósł na Ziemię. Wtrąciłem tu: 

— Proszę księdza… czyż o mieczu Chrystus nie mówił, iż kto miecza używa, ginie pod tą bronią?

— Tak właśnie mówił o zwykłym, żelaznym mieczu, zaś ten miecz, który On przyniósł na Ziemię — to „ensis spiritualis” (Miecz duchowy – łac.), moje dziecko. Przyniósł go, by tępić brudy tego świata. Nie miał aż tyle litości dla grzeszników, ile głoszą heroldowie miłosierdzia bezwarunkowego. Pamiętasz słowa Chrystusa o mękach piekielnych dla wszystkich, którzy nie zyskali wybaczenia i rozgrzeszenia, ergo: dla zatwardziałych lub szczwanych łotrów? Cytował to Atenajos, Kaiusie, gdy z Custosem bawił, a tyś go wtedy zoczył.
— Cytował, proszę księdza, przy pierwszym spotkaniu. Cytował: Idźcie ode mnie, wyklęci, w ogień wieczny, na mękę nieskończoną!”.
— Mamy o tym zapomnieć? Mamy widzieć Pana Boga jako głuchego i ślepego dobrotliwca jeno? Bóg winien być groźny. Nie może być sędzią sędziów poczciwy wujaszek, przymykający oko na nieprawość. Tak, Kaiusie! Sama miłość nie starczy, musi być i rygor, i hamulec, i strach. Bojaźń sprawiedliwej kary, bojaźń kiełznająca ludzką przyrodzoną słabość — człowieczą, ciągle podsycaną przez diabła, skłonność do grzechu. A miłosierdzie tylko dla takich, którzy szczerą skruchą i pokutą zmazali grzech
— nie dla zatwardzialców i symulantów, jakich pełno. O człowieku bogobojnym, który swoim życiem nie ubliżył Chrystusowi, jeśli zaś ubliżył, to serdecznie swoją winę zmazał — mówię: w tym człowieku wszystko było na właściwym miejscu, gdyż w jego życiu Pan Bóg był na właściwym miejscu.
Albowiem Pan Bóg to trzy filary: miłość Boga do człowieka, miłość człowieka do Boga, i strach człowieka przed Bogiem zakazującym grzeszyć, ergo: czynić zło wbrew Bogu swemu i wbrew bliźniemu swemu. Taka jest święta prawda!…”

„Ogień przed Nim uprzedzi i zapali wokoło nieprzyjacioły Jego. Oświeciły błyskawice Jego
okrąg ziemi, ujrzała i zadrżała ziemia. Góry się jako wosk rozpłynęły przed
obliczem Pańskim, przed obliczem Pańskim wszystka ziemia…”.
(Ps. XCVI, 3-8).

„…Człowiek upadły i zepsuty musi się pierwej nauczyć drżeć przed wszechmocną Boga prawicą, bać się strasznych sądów Boga, nim zakosztuje słodyczy ufności – inaczej nadzieja wyrodzić by się w nim mogła w zbyteczne – w głupie dufanie.

I Kościół zanim nam poda do rozważania przesłodką tajemnicę Narodzenia się Słowa Bożego – przyjścia Dzieciny – usposabia nas strachem sądów Bożych – wstrząsa serca – i w głębokie przerzyna je bruzdy, nim rosa niebieska na tę zeschłą ziemię padnie.

Nim pokaże Dziecinę – mówi z Psalmistą: Bóg Sędzia sprawiedliwy mocny i cierpliwy. Jeśli się nie nawrócicie, miecza dobędzie, łuk swój naciągnął i nagotował go (2). Albowiem Bóg jest sędzia. Tego poniża owego podwyższa. Bo w ręce Pańskiej jest kielich wina szczerego, pełen zmieszania i nachylił z tego w on i będą pić wszyscy grzesznicy ziemi (3). Psalmista bojąc się sądów Bożych, prosi Boga, aby go jeszcze większą bojaźnią tych sądów przeniknął: Przebij bojaźnią Twoją ciało moje, bom się bał sądów Twoich (4). Boję się – i proszę Cię: Nie wchodź do sądu z sługą Twoim, albowiem nie usprawiedliwi się przed Tobą żaden żyjący…. (5) boję się sądów Twoich, bo straszne – ale przejmij mię lepszą, świętą, Twoją bojaźnią. Przebij bojaźnią Twoją, niech się boi ciało, aby serce miłowało….

I Pan sądy swe przypomina – abyśmy się mieli na baczności, aby kiedy nie były obciążone serca nasze obżarstwem i opilstwem i staraniem tego żywota – ażeby na nas z trzaskiem ów dzień nie przypadł, albowiem jako sidło przypadnie na wszystkich, którzy siedzą po wszystkiej ziemi(6).

Ludzie żyją, jakby umierać nie mieli, lub jakby się z tym życiem wszystko kończyło! Wobec lichych spraw ziemskich – sprawa im nieba maleje. – Serca obciążone staraniem żywota tego – a dzień straszny idzie – zbliża się – przypadnie z trzaskiem lub jak sidło.

Sprawa nieba, zbawienia, sprawa miłości, ale dla ziemskich naszych serc i cielesnych gdy znika – trzeba strachu, przerażenia, wstrząśnienia – jest godzina, abyśmy ze snu powstali(7) – tak strach woła.

Pan Jezus idzie jako Zbawiciel. Kto Go przyjmie miłością – Pan Jezus przyjdzie jako Sędzia, kto Go przyjmie z radością wołając: Sprawiedliwości Pańskie prawe uweselające serca (8). Kto z nas? Byśmy to mogli, strach wyprzedza miłość. Ogień przed Nim uprzedzi i zapali wokoło nieprzyjacioły Jego. Góry się jako wosk rozpłynęły przed obliczem Pańskim, przed obliczem Pańskim wszystka ziemia… Niech będą zawstydzeni wszyscy…. którzy się chlubią w bałwanach. Usłyszał i uweselił się Syjon. I rozradowały się córki Judzkie dla sądów Twoich, Panie!

I Kościół prosi o to Boga „ponieważ Go nie chcemy bać się w spokoju abyśmy się Go przynajmniej lękali przerażeni grozą Jego sądów”.

Zeszłej Niedzieli mieliście o Sądzie ostatecznym, dziś pragnę was innym sądem zbawiennie przerazić. Sądy Boże nim będą ostateczne są powszednie, odprawiają się tutaj – te sądy usprawiedliwiają i dowodzą prawdy owego ostatecznego. One mówią: Sprawiedliwości Pańskie prawe uweselające serca.

Gdy na słońcu wiary ukaże się znak zepsucia – a jednocześnie, gdy księżyc rozum się zaćmi i gwiazdy czynów przestaną wydawać światłość – Anioł łaski uderzy w trąbę i z grobu sumienia powstaną na sąd czyny nasze.

Gdy na słońcu Kościoła ukażą się znaki prześladowania, a jednocześnie księżyce narodów ściemnieją i gwiazdy dziejowe pogasną – Anioł kary uderzy w trąbę – powstaną na sąd narody.

Sądy Boże odbywają się w świecie i w człowieku, a zawsze w sumieniu, w miejscu świętym – obrzydliwość spustoszenia będzie sądzona. Sumieniem świata to Ewangelia, Kościół, Krzyż. Kościołem człowieka, to jego sumienie. Kościół: sumieniem ludów pogańskich przez misjonarzy – sumieniem ludów chrześcijańskich przez biskupów – sumieniem biskupów katolickich przez papieży…” (Ks. Zygmunt Golian – O sądach Bożych spełniających się w narodach przez Kościół, w ludziach przez sumienie)

„…Czym się w świecie dzisiejszym objawia brak bojaźni Bożej? Brakiem oświecenia się w rzeczach wiary. – Uczą się ludzie wprawdzie od dzieciństwa katechizmu w szkole, ale nie ma w tej nauce iskierki Bożej, nie ma namaszczenia, brakuje jej woni i smaku nadprzyrodzonego, że się tak figurycznie, po ziemsku wyrazić nam przychodzi. Nauka religii stała się czymś martwym, suchym i choć malcy umieją jak pacierz niektóre formułki definicyjnie, choć się nauczą liczby i nazwy ksiąg świętych, – zaledwie jednak wyjdą ze szkoły, przedmiot ten idzie na bok, a religia, jak przedmiot suchy i poboczny, nie wchodzi w ogólny skład wychowania, przynajmniej nie w równej mierze z innymi przedmiotami. Życie dalsze w pierwszej młodości, na tysiące roztargnień rozbite, nie pyta już o Boga, bardzo szczęśliwie, jeżeli Go nie zaprzecza. Mówimy tu o wielkiej większości, nie o wyjątkach, których dzięki Bogu znaczna jest liczba.

A jednak znajomość prawd i piękności wiary mogłyby wlać w niejedno życie, ogołocone z wszystkiego dodatniego, wątek dla myśli, pokarm dla serca, życie dla duszy; mogłyby piękne i wesołe życie upięknić i uweselić jeszcze, życie zboczone wyprowadzić z manowców na równą i spokojną drogę.

Bo baśnią jest, przez wrogów prawdy wymyśloną, że poddanie się przepisom Kościoła czyni życie ponurym, krępuje i osmuca. Bojaźń Boża nie jest smutną bojaźnią; kochaj tylko, a cały strach cię odbieży.

Lecz w świecie rozszerzyła się bojaźń bojaźni Bożej i bojaźń miłości. Gdybyś kochał, to bałbyś się niejednego czynu twego i tej bojaźni się boisz. Twój strach to ty sam, to twoja zepsuta natura, to twój grzech i nie boisz się samego siebie, a od Boga uciekasz. Wielkie, ciężkie złudzenie, warto się nad nim zastanowić dokładnie, warto się z niego otrząsnąć i prosić Boga, abyśmy się Go bali z miłości, abyśmy się nauczyli z Nim obcować, z Nim żyć jak najbliżej, jak najściślej, a wtenczas bojaźń Boża będzie naszym przewodnikiem, a nie postrachem…” (Ks. Zygmunt Golian: Konferencje majowe. Rozmyślania na każdy dzień maja – dzień XVIII)

podobne: Śmierc i zmartwychwstanie Jezusa to hymn o miłości i tu: “Wieczna wojna” czyli… “Pokój ludziom DOBREJ woli” oraz: Ks. Stanisław Małkowski: IDŹ PRECZ SZATANIE! PRZYJDŹ PANIE JEZU! polecam również: Wiara to nie ozdoba a judeochrześcijaństwo nie istnieje (tak jak przemoc “w imię Boga”).

John Martin - Wielki dzień Jego gniewu

John Martin – Wielki dzień Jego gniewu

Advertisements

9 comments on “Bóg to trzy filary: miłość Boga do człowieka, miłość człowieka do Boga, i strach człowieka przed Bogiem. Nienawiść do złoczyńców i Ks. Zygmunt Golian o bojaźni Bożej

  1. Pingback: Fronda.pl – Czy można kochać bliźniego i go zabić? | Łódź Odysa

  2. Pingback: Człowieku XXI wieku uświadom sobie tę najstraszliwszą prawdę, o której wiesz ale za wszelką cenę chcesz zapomnieć… Piekło i jego władca Szatan istnieją. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Dobra Nowina: Mikołaj Kapusta o Chrześcijaństwie w 12 minut (Kerygmat) | Łódź Odysa

  4. Pingback: „Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, tak silne że oddaje się dla niej własne życie”. Golgota. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Doroteusz z Gazy „O miłości bliźniego” i „CREDO AD INFINITUM” | Łódź Odysa

  6. Pingback: „I poznam wszystek rzeczy sens jakem poznany. Wybiorę miłość jak ja sam jestem wybrany”. Monika i Marcin Gajdowie o pracy nad sobą. | Łódź Odysa

  7. Pingback: „Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać miłosierdzie” czyli… Poezja Bożej miłości. | Łódź Odysa

  8. Pingback: Surowość zdyscyplinowanej łagodności katolicyzmu św. Franciszka i Inkwizycji, kontra rozpasana bezwzględność anglikanizmu doby elżbietańskiej („Łowcy księży”) | Łódź Odysa

  9. Pingback: Duchowy analfabetyzm i wewnętrzna samotność naszych czasów czyli „Na tropie ukrytego Boga”… Niby, możesz… wszystko? | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s