Co (nie)wolno wojewodzie… Nazwiska autorów ekspertyz w sprawie ustaw emerytalnych nie mogą być ujawnione.


25.04. Warszawa (PAP) – Nazwiska ekspertów przygotowujących dla prezydenta Bronisława Komorowskiego opinie prawne w sprawie ustaw emerytalnych nie mogą być ujawnione na zasadzie dostępu do informacji publicznej – orzekł w piątek Naczelny Sąd Administracyjny, zamykając tę sprawę.

NSA uwzględnił skargę kasacyjną Kancelarii Prezydenta RP od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z maja zeszłego roku, w którym WSA uznał, że niezasadnie odmówiono ujawnienia imion i nazwisk ekspertów (m.in. ekonomistów i prawników konstytucjonalistów), którzy przygotowywali opinie na temat funkcjonowania systemu emerytalnego i Otwartych Funduszy Emerytalnych. NSA zmienił ten wyrok.

Ekspertyzy oraz nazwiska ich autorów chciała poznać osoba prywatna – prawnik z Warszawy, wspierany przez organizację Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Jak poinformował PAP skarżący, do odwołania się od decyzji Kancelarii Prezydenta, która odmówiła ujawnienia mu tych danych, zainspirowało go orzecznictwo różnych sądów – w tym Sądu Najwyższego. Orzecznictwo to – jak podkreślił – zezwalało na udostępnianie imion i nazwisk kontrahentów umów zawieranych z podmiotem publicznym – jedne sądy (w tym Sąd Najwyższy) zgadzały się na to, a inne nie.

Wnioskodawca zwrócił się do Kancelarii Prezydenta o dostęp do informacji publicznej, jaką jego zdaniem są rachunki za ekspertyzy dla prezydenta. Powoływał się na wyrok Sądu Najwyższego z 2012 r., który stwierdził, że w imię zasady jawności życia publicznego i społecznej kontroli nad finansami kraju powinno się móc dowiedzieć, kto uzyskał publiczne pieniądze. W przekonaniu skarżącego, informacja o nazwiskach autorów ekspertyz nie narusza ich prawa do prywatności – co potwierdził WSA, wyrażając zgodę co do nazwisk, a zakazując ujawnienia adresów, numerów kont lub PESEL i NIP tych osób.

Kancelaria Prezydenta miała odmienny pogląd, wskazując, że nie może ujawnić, kto sporządził ekspertyzy, bo taka informacja narusza prawo do prywatności tych osób, zaś powierzone im zlecenie sporządzenia ekspertyzy nie miało charakteru „pełnienia funkcji publicznej” – więc pierwszeństwo nad zasadą dostępu do informacji powinna tu mieć ochrona danych osobowych.

Reprezentująca Kancelarię Prezydenta radca prawny Paulina Palka przyznała, że ta sprawa jest jedną z trudniejszych, bo obrazuje „konflikt zasad prawa, między którymi nie ma kompromisu”. Wnosząc o uwzględnienie kasacji i zmianę wyroku WSA, wskazywała, że ujawnienie nazwisk autorów ekspertyz powodowałoby „ujawnienie majątku osoby prywatnej, która wykonuje dokument niestanowiący sam w sobie informacji publicznej”.

„Czym innym jest pełnienie funkcji publicznej, a czym innym – bycie osobą, która włącza się w działalność publiczną poprzez wykonywanie ekspertyz będących dla prezydenta podstawą do podejmowania decyzji” – replikował skarżący, przekonując, że nazwiska takich osób również powinny być ujawnione. Wspierał go Szymon Osowski z organizacji Watchdog. „To nie jest konflikt zasad, lecz patrzenie przez kancelarię wstecz i dawanie pierwszeństwa tajności nad informacją” – powiedział.

NSA, uwzględniając kasację prezydenckiej kancelarii, wskazał, że ustawa o dostępie do informacji publicznej zawiera ograniczenia dostępu – jednym z nich jest prawo innych osób do prywatności. Jak mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Wojciech Jakimowicz, można uznać, że imiona i nazwiska ekspertów mieszczą się w tym ograniczeniu.

Odpowiedź NSA na zagadnienie, czy autorzy ekspertyz to w rozumieniu prawa osoby pełniące funkcje publiczne, jest negatywna. Posiłkując się definicją z prawa karnego, sędzia Jakimowicz zauważył, że aby uznać kogoś za osobę pełniącą funkcję publiczną, należy wziąć pod uwagę także to, czy w podstawach prawnych działań takich osób mieści się też element decyzyjny.

„Osoby te sporządziły opinie, ale w ich działaniach nie było elementu decyzji. Prezydent, który zwrócił się do nich o opinie, nie przeniósł na nich prawa do decydowania” – uzasadniał sędzia Wojciech Jaśkowicz.

Wyrok jest prawomocny. „W następstwie dzisiejszego wyroku mamy do czynienia z różnym stanowiskiem Sądu Najwyższego i NSA co do możliwości udostępniania takich danych, co samo w sobie jest sytuacją trudną do zaakceptowania” – skomentował dla PAP skarżący. (PAP)

wkt/ abr/ gma/                    …źródło: stooq.pl

podobne: cynik9: “Pałowanie w technicolorze” czyli… Monitoring PO prawdzie.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

ustawa o dostępie do informacji publicznej zawiera ograniczenia dostępu – jednym z nich jest prawo innych osób do prywatności. (…) można uznać, że imiona i nazwiska ekspertów mieszczą się w tym ograniczeniu… stwierdza w uzasadnieniu wyroku sędzia Wojciech Jakimowicz

…Skoro „można uznać”, to można też nie uznać. Czy tak?… „Prawo jest dla nas Jajec!” – krzyczał płk. Kwiatkowski w filmie o tym samym tytule 😀 Czysty cyrk!

Bez wnikania w niuans czy dany „ekspert” jest osobą publiczną przy dokonywaniu ekspertyzy dla jakiegoś urzędasa, czy nie jest taką osobą (to oczywiste że nie). Prawo do informacji obywatela, za którego pieniądze (zwane publicznymi) ów dokument się wytwarza, powinno mieć pierwszeństwo przed prawem do prywatności jakiegoś eksperta, który pracuje jako najmita dla aparatu władzy (co z tego że nie jako osoba publiczna), bo na podstawie tego dokumentu aparat państwa podjął ważną (dla wszystkich obywateli!) decyzję. Pan Komorowski wyraźnie dał opinii publicznej do zrozumienia, że właśnie ekspertyzy były tym co skłoniło go do podjęcia takiej a nie innej decyzji WAGI PAŃSTWOWEJ. Więc jeżeli jakiś obywatel chce wiedzieć kto był autorem tego kluczowego dla procesu decyzyjnego dokumentu, za ile go sporządzono i co w nim napisano, to jest to psim obowiązkiem władzy takiej wiedzy obywatelowi udzielić… Jak słusznie zauważył Pan Osowski „To nie jest konflikt zasad, lecz patrzenie przez kancelarię wstecz i dawanie pierwszeństwa tajności nad informacją”. Bez dwóch zdań spuszczono do kibla naczelną zasadę, stawiając na jej miejsce mniej ważną.

Sprawa ciągnęła się od maja zeszłego roku, chodź były wcześniej wydawane podobne decyzje (autorstwa Sądu Najwyższego!) stawiające pierwszeństwo informacji przed tajnością i nakazujące ujawnienie podobnych danych. Należy się więc zastanowić kto taki stał za tymi dokumentami, że dla jego interesu naruszono pierwszeństwo prawa obywateli do informacji o dokumencie na podstawie którego Pan Komorowski podpisał ustawę nacjonalizującą nasze oszczędności w OFE…

Czego się Pan boi Panie Komorowski i jakim prawem NSA dokonał zabiegu sprzecznego z orzecznictwem Sądu Najwyższego? Jedyne co „można uznać” w tej sprawie Panie sędzio Jakimowicz to podejrzenie że wyrok który Pan wydał jest co najmniej dyskusyjny. No ale pogadać to ja sobie mogę no nie 😉 Wszak już od dłuższego czasu przy tzw. „dostępie do informacji publicznej” dzieją się coraz lepsze hucpy – Hulaj dusza piekła nie ma! Umorzenie dochodzenia nie musi być uzasadnione. Samorządy domagają się ograniczenia dostępu do informacji publicznej. Za błędy urzędnika płaci ubezpieczyciel.

…Odys

PS. pomijając fakt że taka „tajność” prowadzi prosto do nepotyzmu, kumoterstwa, korupcji i innych patologii około urzędniczych, to nie mogę oprzeć się wrażeniu że za tymi ekspertyzami stoją fachowcy w jakimś stopniu powiązani z ZUSem, a Pan Komorowski boi się że wyda się ewidentne działanie stronnicze i nie mające nic wspólnego z realnymi pobudkami dla których sięgnięto po kasę z OFE.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

One comment on “Co (nie)wolno wojewodzie… Nazwiska autorów ekspertyz w sprawie ustaw emerytalnych nie mogą być ujawnione.

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s