„Rewia Kawalerii” czyli Wojsko Polskie w przededniu wybuchu wojny niemiecko-polskiej 1939 roku. Zarys sytuacji politycznej i wojskowej.


fragment artykułu autorstwa Sylwestra Sikorskiego:

Rozbudowa i modernizacja Wojska Polskiego w obliczu nowej sytuacji politycznej i militarnej Polski w połowie lat 30 XX wieku była jednym z podstawowych i najpilniejszych problemów, przed jakimi stanęły czynniki kierownicze państwa polskiego. Wynikało to ze zmiany sytuacji politycznej w regionie Europy Środkowo – Wschodniej oraz z niekorzystnego dla Polski zachwiania kruchej równowagi geopolitycznej w Europie po przejęciu władzy w Niemczech w 1933 roku przez przywódcę partii narodowosocjalistycznej…

Prawdopodobnie największą bolączką Wojska Polskiego w przededniu wojny była przestarzała i niewykrystalizowana do końca doktryna wojenna, będąca dziedzictwem faktycznym i mentalnym Marszałka J. Piłsudskiego, lekceważącego przygotowanie wojska do wojny pod względem koncepcyjnym i organizacyjnym[65]. Warunkowała ona możliwości efektywnego i celowego wykorzystania posiadanych sił i środków. Plan 6 – letni był emanacją tej idei doktrynalnej i z niej w sposób organiczny wyrastał. Rezultaty rozbudowy po 3 latach realizacji planu były znaczące w 2 rodzajach broni: artylerii przeciwpancernej i przeciwlotniczej[66]. W pozostałych działach nie doszło do znaczącego postępu ilościowego, a w lotnictwie następował nawet pewien regres[67].Trudno jednoznacznie ocenić całościowo wyniki planu, gdyż jego realizacja została przerwana przez wybuch wojny, ale wydaje się pewne, że słabość polskiej gospodarki (ogromna różnica potencjałów) i zapóźnienie wyposażeniowe oraz materiałowe Wojska Polskiego w stosunku do armii mocarstw ościennych uniemożliwiały wyrównanie dystansu do potencjalnych przeciwników[68]. Istotnym mankamentem planu było zlekceważenie (niedocenianie) przez osoby odpowiedzialne zjawiska dynamiki współczesnego pola walki (pojawienie się nowej jakości – „wojska szybkie” i lotnictwo) i wiążącego się z tym bezpośrednio czynnika szybkiej i relatywnie bezpośredniej reakcji na zdarzenia, czyli konieczności utrzymania przez dowództwa wyższego szczebla stałej i dobrej łączności (szczególnie radiowej, umożliwiającej utrzymanie kontaktu z wojskami na większych dystansach) z podległymi oddziałami[69]
Na tym polu dopuszczono do wielu zaniedbań, gdyż łączność radiowa funkcjonowała w ograniczonym stopniu w momencie wybuchu wojny tylko do poziomu dywizji (brygady) włącznie, czyli jedynie na szczeblu taktycznym[70]. Wyżej, (poziom operacyjny i strategiczny) oparto system łączności na w większości naziemnych liniach kablowych telefonicznych i telegraficznych, co w praktyce (niszczenie linii przez lotnictwo, możliwość podsłuchu i dywersji) uniemożliwiało sprawne i skuteczne dowodzenie[71]. Nie udało się stworzyć rzeczywistych rezerw materiałowych pozwalających na wsparcie jednostek operacyjnych (armii i grup operacyjnych) odpowiednimi odwodami (zwłaszcza artyleryjskimi i przeciwpancernymi), ograniczając znacznie możliwości działania w/w związków praktycznie do reagowania na aktywność nieprzyjaciela na poziomie taktycznym (niemożność zwalczania odwodów i miejsc koncentracji oraz artylerii na głębszym zapleczu wroga)[72]
Udało się utworzyć rodzaj wojsk terytorialnych w postaci formacji Obrony Narodowej, ale mimo znacznych rozmiarów (82 bataliony, ok. 1600 oficerów i 50 000 żołnierzy, czyli przeliczeniowe 3 dywizje piechoty), siły te były wyposażone głównie w lekką broń piechoty (dodatkowo często przestarzałą i odmienną od broni dywizji liniowych, co potęgowało trudności zaopatrzenia w czasie walk, niewielka ilość moździerzy w pododdziałach), co pozwalało na ich użycie tylko do drugorzędnych zadań bojowych[73]
Jakość posiadanego uzbrojenia WP z reguły nie odbiegała znacząco in minus od jakości wyposażenia armii mocarstw ościennych, a w niektórych przypadkach jak, np. karabin przeciwpancerny wz. 35 „Ur”, czy pistolet „Vis”, produkowany po klęsce Polski przez Niemców, była na najwyższym światowym poziomie[74]
W ramach planu rozbudowy udało się ostatecznie Polsce zmobilizować 1 września 1939 r. niecały milion żołnierzy, którzy dysponowali liczbą 2800 dział, prawie 500 czołgów i tankietek oraz 400 samolotów[75]. Dla porównania potencjał wojenny Wehrmachtu w chwili wybuchu wojny wyrażał się następującymi liczbami: ponad 4,5 mln żołnierzy, około 2700 czołgów, 1100 – 1300 samochodów pancernych, 11 000 dział (plus 10 000 działek ppanc) oraz ponad 4100 samolotów[76]. Siły RKKA (Robotniczo – Chłopskiej Armii Czerwonej) były szacowane w 1939 roku na ponad 1,6 mln żołnierzy (przy czym w trakcie mobilizacji ulegały zwiększeniu do 4,5 mln ludzi), wyposażonych w ponad 20 000 czołgów, ok. 15 000 samolotów oraz co najmniej 16 000 dział (nie licząc ok. 7 000 moździerzy i kilku tysięcy dział ppanc)[77]. Z analizy powyższych danych liczbowych można wyciągnąć wnioski na temat minimalnych możliwości stawiania oporu przez WP dwóm największym zbrojnym potęgom ówczesnego świata[78]. 
Otwarta pozostaje sprawa politycznej i moralnej odpowiedzialności polskich elit polityczno – wojskowych za sposób zabezpieczenia strategicznych i militarnych interesów państwa polskiego w obliczu zarysowującego się co najmniej od marca 1939 sojuszu dwóch totalitarnych sąsiadów Polski[79]. Geopolityczne okrążenie, w jakim znalazła się Rzeczpospolita w wyniku porozumienia Hitlera i Stalina stawiało pod znakiem zapytania sens walki zbrojnej z największymi potęgami militarnymi ówczesnego świata. Nieprzyjmowanie do wiadomości przez marszałka Rydza – Śmigłego i prezydenta Mościckiego sączących się w ciągu 1939 roku informacji o możliwości tajnych konszachtów sowiecko – niemieckich, wpisywało się w ryzykowną koncepcję absolutnego zawierzenia zachodnim sojusznikom. Szef GISZ sformułował ją ex post następująco: „Gdy wojna się zaczęła, w pełni zdawałem sobie sprawę, że musi zostać przegrana na froncie polskim, który uważałem tylko za jeden sektor wielkiego frontu antyniemieckiego. Rozpocząłem swoją walkę w niekorzystnych warunkach. Czułem się jak dowódca odcinka frontu, który musi być poświęcony, aby dać innym czas i sposobność do zorganizowania i przygotowania się”[80]
Pozostaje zatem otwarta kwestia, czy realizacja polskiej racji stanu wymagała walki o zachowanie Imperium Brytyjskiego i Republiki Francuskiej do ostatniego polskiego żołnierza? Czy, mówiąc innymi słowy, było dla Polski bardziej opłacalne zostanie klientem politycznym Francji, a później Wielkiej Brytanii, na warunkach całkowitego ubezwłasnowolnienia, gdy rząd francuski dokonał w wrześniu 1939 roku de facto przewrót pałacowy, usuwając legalne władze Rzeczpospolitej (odsunięcie tzw. ekipy sanacyjnej), czy może należało próbować osiągnąć bolesny kompromis z Niemcami? Byłby to na pewno układ prowadzący do wasalizacji, ale bez hekatomby i barbarzyństwa wojny[81]. Polska najprawdopodobniej nie przestałaby być w ograniczonym zakresie graczem w polityce europejskiej, a na pewno nie utraciła by zupełnie podmiotowości politycznej, jak stało się to w rzeczywistości. 

W brutalnej rzeczywistości Realpolitik nie było miejsca na sentymenty i realizację nawet najbardziej szczytnych ideałów.Dowodzi tego choćby raport brytyjskich szefów sztabów skierowany do Komitetu Obrony Imperium z 28 lipca 1939 roku: „Jeśli Niemcy zaatakują na wschodzie i powstrzymają się na zachodzie, to niewiele będziemy mogli zrobić zarówno na morzu, jak i na lądzie, aby na początku wojny złagodzić napór na Polskę. (…) Generalnie powinniśmy podkreślić, że los Polski zależeć będzie od ostatecznego wyniku wojny, a to z kolei będzie zależeć od naszej zdolności doprowadzenia z czasem do porażki Niemiec, a nie od naszej zdolności do złagodzenia naporu na Polskę na samym początku”[82]

Ocenie Czytelnika pozostawiam postawę polskich elit wojskowo – politycznych godzących się na sprowadzenie państwa polskiego do roli bufora przyjmującego ciosy hitlerowskiej i stalinowskiej machiny wojskowej. Czy była to cena warta poświęcenia substancji narodowej (przeogromne straty ludzkie i materialne!), czy degradacja Polski do poziomu przedmiotu polityki europejskiej w późniejszych grach między potężnymi zwycięzcami wojny światowej, dzielącymi łupy na trupie III Rzeszy w Jałcie i Poczdamie pozwala podsumować bilans będący efektem wcześniejszych wyborów jako dodatni? 

całość tu: konflikty.pl

podobne tu: Jakub Wozinski: Jak Grabski zrujnował II RP

Polecam również: 74 rocznica wybuchu II WŚ i Kampania Wrześniowa 1939 – kpt. Stanisław Szuro oraz: O tym, jak Winston Churchill realizował politykę sowiecką, zanim wybuchła II wojna światowa.

…Tytaniczna praca autora warta jest lektury całości. Polecam ją zwłaszcza zakochanym w międzywojniu sanacyjnym fanatykom, którzy po dziś dzień upatrują II RP za wzór potęgi i organizacji państwowości polskiej.

Nasza armia była emanacją zapóźnionej i biednej gospodarki – zacofana i niedoposażona. Naród niemiłosiernie łupiony podatkami na megalomanię pod nazwą COP (i inne piramidy) tracił swoją siłę nabywczą i energię na próżno. Polskie społeczeństwo biedniało a Niemcy rosły w siłę. W efekcie pięknie wyglądająca na paradach jazda polska nie miała szans z czołgami i samolotami III Rzeszy. Armia była niedozbrojona, nie posiadała mobilności i nie była poukładana strukturalnie (rozdrobnienie i tak mało licznego sprzętu pancernego). Wbrew powszechnemu przekonaniu (rozsiewanemu przez sanacyjną propagandę) polskie wojsko nie było jedną z najsilniejszych armii. Było liczne i to tyle… Dowodzenie nawet milionami słabo uzbrojonych żołnierzy (nieadekwatnie do siły przeciwnika) choćby nie wiem jak błyskotliwe nie mogło skończyć się zwycięstwem. To prawda że Napoleon bił często dużo liczniejszych przeciwników w wielu bitwach, ale jakościowo pod względem uzbrojenia nikt nie miał nad nim przewagi – i wtedy było pole do popisu dla kunsztu dowódców. Decydowało morale i mobilność. Podczas kampanii wrześniowej zadecydowało Luftwafe i zagony pancerne, których nie mieliśmy czym powstrzymać… Polskie Wojsko walczyło dzielnie ale przegrywało bitwę za bitwą tylko spowalniając ostateczną klęskę. Jak się później okazało nie tylko w wojnie obronnej – ale to już nie do końca ze swojej winy a za sprawą zdrady sojuszników. 

…Odys

Rewia kawalerii - Wojciech Kossak

Rewia kawalerii – Wojciech Kossak

Advertisements

5 comments on “„Rewia Kawalerii” czyli Wojsko Polskie w przededniu wybuchu wojny niemiecko-polskiej 1939 roku. Zarys sytuacji politycznej i wojskowej.

  1. Pingback: O tym, jak Orzeł stracił krzyż z korony w 1927 r., a „Mazurek Dąbrowskiego” został hymnem dzięki fortelowi. | Odys Syn Laertesa

  2. Pingback: Czarne barwy września 1939 r. Bohaterom – chwała! Na błędach nieudaczników – uczmy się! | Łódź Odysa

  3. Pingback: Złoty Ułan, szarża w Kałuszynie i walewicka saga. Bitwy Kampanii Wrześniowej z udziałem polskiej kawalerii kontra mit szarży na czołgi. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Sprawdź czy Twoi bliscy walczyli w Legionach – Wykaz Legionistów Polskich 1914-1918. Ziemkiewicz o micie Legionów Piłsudskiego. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Traktat ryski czyli rozwód Jadwigi z Jagiełłą. Jak wolna Polska obeszła się z Kresami oczami Szubarczyka, Mackiewicza, Woyniłłowicza i Korwin Milewskiego. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s