„Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata.


„Tylko kultura ukierunkowana na ostateczny cel życia człowieka, którym jest Bóg może uczynić człowieka pięknym. Warto jednak pamiętać, iż obecnie tak pojęta kultura ma wielu wrogów” – stwierdził podczas XI Kongresu Konserwatywnego prof. Paweł Skrzydlewski. (Prof. Paweł Skrzydlewski: rola piękna w wychowaniu człowieka)…

Truizmem jest stwierdzenie, że współczesna kultura przeżywa wielopostaciowy kryzys. Kultura rozumiana w sposób klasyczny jako nauka, etyka, sztuka i religia. W tym artykule ciekawi mnie w sposób szczególny jeden dział kultury, a mianowicie sztuka, na którą składają się m.in.: muzyka, literatura, teatr, architektura, rzeźba, malarstwo itd. Po raz kolejny  – za sprawą planowanego w Poznaniu na Malta Festival pseudo-spektaklu „Golgota Picnic” – jesteśmy świadkami faktu, że sztuka staje się nośnikiem pseudowartości, pogardy dla świętości i uczuć religijnych chrześcijan. Sztuka staje się narzędziem desakralizacji, relatywizmu i prymitywnego, walczącego ateizmu. Tym samym przemienia się w antysztukę. Dlaczego tak dzieje się? Niewątpliwie sztuka jest chora, gdy jej twórca ma się „nienajlepiej”. Ale być może źródło tej sytuacji tkwi również i w  tym, że tzw. twórcy sztuki nie posiadają elementarnego pojęcia na temat roli i zadań kultury. Ich ignorancja odnośnie tych zagadnień, a także odnośnie znaczenia wartości artystycznych, estetycznych i etycznych rzutuje na treść wytwarzanej sztuki. W proponowanym artykule przywołuję refleksje Jana Pawła II, który w Liście do artystów (04.04.1999 r.) i w wielu innych przemówieniach przypominał prawdę odnośnie kultury i uprawianej w jej ramach sztuki.

 1. Kultura jako kult uniwersalnych i egzystencjalnie ważnych wartości

Jan Paweł II podkreślał, że zadaniem prawdziwej kultury jest kształtowanie w człowieku „osoby, ducha w pełni dojrzałego, zdolnego doprowadzić wszystkie swoje możliwości do pełnego rozwoju” (Przemówienie do intelektualistów w Coimbrze, 15.05.1982 r.). Człowiek nie może obejść się bez kultury, bo jako jej sprawca i twórca, w niej wyraża się i w niej potwierdza się. Autentyczna kultura to przede wszystkim system wartości, które potwierdzają i rozwijają człowieka oraz całą ludzką społeczność (Encyklika Fides et ratio, nr 71). Kultura godna człowieka i społeczeństw powinna opierać się na uniwersalnych wartościach, na czele których, Ojciec św. stawia wartości moralne i religijne.

Zdaniem Jana Pawła II kryzys współczesnej kultury, to w istocie kryzys wartości. Bowiem kultura oderwana od wartości uniwersalnych traci swój charakter humanistyczny. Kryzys ten wyraża się w preferowaniu wartości utylitarno – ekonomicznych na niekorzyść wartości wyższych, co doprowadza w praktyce do dominacji kultury materialnej nad kulturą duchową, przez co człowiek niejednokrotnie staje się „niewolnikiem rzeczy, samych stosunków ekonomicznych, niewolnikiem produkcji, niewolnikiem swoich własnych wytworów” (Encyklika Redemptor hominisnr 16).

Papież zwraca uwagę na podstawowy fakt, że „kultura nie dotyczy ani samego ducha, ani samego ciała, ani samej indywidualności, ani instynktu społecznego czy też samego wymiaru kosmicznego. Redukowanie ad unum, pociąga zawsze za sobą dehumanizację kultury, które absolutyzują bądź ducha, bądź materię, które powodują wewnętrzne rozdarcie człowieka lub też pozbawiają go osobowości” (Przemówienie do przedstawicieli świata kultury, Rio de Janerio, 01.07.1980 r.). Kulturę trzeba rozumieć i uprawiać w sposób całościowy i wielowymiarowy pamiętając o tym, że jej podmiotem, przedmiotem i głównym celem jest człowiek w swojej integralności. W praktyce znaczy to tyle, że różne działy kultury, takie jak kultura: materialna, społeczna, polityczna, narodowa, europejska, trzeba łączyć zawsze i wszędzie z dobrem całego i każdego człowieka.

2. Kultura a życie społeczne

W nauczaniu Jana Pawła II kultura jest ukazywana jako duchowa, „życiodajna tkanka społeczeństwa”, „zasada ożywiająca i jednocząca społeczeństwo”, „styl życia wspólnotowego”. Kultura jest jednym z zasadniczych elementów, które składają się na tożsamość narodu. Jest ona ważnym obszarem życia społecznego człowieka. Nie ma bowiem kultury poza społeczeństwem, podobnie jak nie ma też społeczności bez jakieś kultury. Kultura społeczna jawi się jako źródło i podstawa kultury osobistej poszczególnych ludzi, zwłaszcza w procesie ich kształcenia i wychowania. Bowiem jak przypomniał Jan Paweł II w siedzibie ONZ do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO) w Paryżu, dnia 2 czerwca 1980 r. „pierwszym i zasadniczym zadaniem kultury w ogóle i każdej zarazem kultury jest wychowanie”. Historia pokazuje, że trwałość życia społecznego w dużej mierze uwarunkowana jest jakością i trwałością kultury.

Jan Paweł II przypominał w swoim nauczaniu artystom, że każda autentyczna forma sztuki jest swoistą drogą dostępu do głębszej rzeczywistości człowieka i świata (List do artystów, nr 6). Artyści odkrywając i pomnażając piękno, służą też dobru wspólnemu, zabezpieczając wzrastanie człowieka i rozwój społeczeństwa poprzez swoje dzieła wpisujące się w „sztukę wychowania”. W związku z tym faktem, Papież pisze, że artyści „idąc za głosem natchnienia, tworząc dzieła naprawdę wartościowe i piękne, nie tylko wzbogacają dziedzictwo kulturowe każdego narodu i całej ludzkości, ale pełnią także cenną posługę społeczną na rzecz dobra wspólnego (…) mają swój udział w życiu i odrodzeniu każdego narodu” (List do artystów, nr 4). Ludzie kultury autentycznie służą społeczeństwu wtedy, gdy w sposób właściwy ukazują i promują „kulturę bycia” oraz „kulturę działania”, pamiętając o tym, że „mieć” pełni rolę służebną względem „być” i „działać”. Bowiem kultura materialna zawsze powinna być tylko środkiem prowadzącym do celu, którym jest prawdziwe i integralne człowieczeństwo.

3. Służba pięknu i dobru głównym zadaniem artysty i kultury

Powołanie artysty jest powołaniem twórczym – swoistym nadawaniem formy i kształtu rzeczywistości i materii, aby poprzez słowo, dźwięk i obraz ująć „coś z prawdy i głębi świata  i z przepastnej głębi człowieka”, ukazując odkryte wartości. Bowiem we wszystkich dziedzinach sztuki chodzi o ukazanie człowieka, o prawdę o człowieku. Autentyczna sztuka pragnie wyzwalać człowieka ze zniewolenia i prowadzić ku posiadaniu samego siebie. Tak pojęta i uprawiana sztuka otwiera „przestrzeń wolności, wolności od przymusu użycia, sukcesu za wszelka cenę, efektu, zaprogramowania i funkcjonalności”(Przemówienie do artystów i dziennikarzy, Monachium, 19.11.1980 r.).

Jan Paweł II w List do artystów pisał, że artysta im „lepiej uświadamia sobie swój «dar», tym bardziej skłonny jest patrzeć na samego siebie i na całe stworzenie oczyma zdolnymi do kontemplacji i do wdzięczności (…). Tylko w ten sposób może do końca zrozumieć samego siebie, swoje powołanie i misję” (nr 2). Zadanie artysty, należy rozpatrywać w kontekście służby pięknu, transcendencji oraz dobru wspólnemu. Piękno jest zadane artyście wraz z darem „talentu artystycznego”, aby je ukazywał, służąc bliźnim i całej ludzkości (nr 3, 16).

Jan Paweł II widząc, że coraz częściej kategoria piękna wypierana jest ze sztuki na rzecz ukazywania człowieka w jego negatywności, nawołuje do odkrycia „wewnętrznej logiki sztuki”. Polega ona na tym, że artysta ukazuje coś przerażającego, jakieś zło, nie po to, aby dać „przepustkę” złu, czy też prowadzić do zasmakowania w złu (to prowadzi do cynizmu i znieważania człowieka), ale aby wstrząsnąć odbiorcą, który dzięki tej sztuce był w stanie usłyszeć głos: „musisz zmienić swoje życie, musisz się nawrócić, musisz zacząć od nowa, musisz przeciwstawiać się złu, aby ono nie miało ostatniego słowa, by nie było ostateczną rzeczywistością” (Przemówienie do artystów i dziennikarzy, Monachium, 19.11.1980 r.).

5. Autentyczna sztuka wyrazem transcendencji

Papież-Polak ukazuje w swoim nauczaniu, że autentyczna sztuka jest uprzywilejowanym wyrazem wiary, miłości i nadziei, bowiem „przyczynia się do obudzenia uśpionej wiary. Otwiera serce na tajemnice drugiego człowieka. Wywyższa dusze tego, kto jest zbyt zniechęcony lub znużony, by jeszcze mieć nadzieję” (Przemówienie po wysłuchaniu koncertu w teatrze „La Scala”, Mediolan, 21.05.1983 r.)Ludzie kultury i sztuki tworząc dzieła w miłości do prawdy i w prawdzie miłości oraz  kierując się wiarą i nadzieją niezaprzeczalnie wpisują się w największą sztukę, jaką jest wychowanie i samowychowanie człowieka.

4. Kultura a wychowanie

Zdaniem Papieża, prawdziwa sztuka powinna być na służbie wychowania. Bowiem autentyczna sztuka sama staje się wychowawcą, ponieważ posiada moc wspomagania, leczenia, wyzwalania i oczyszczania, o czym pisali już starożytni Grecy. Autentyczna sztuka, nawet gdy podejmuje trudne, a nawet nieraz tragiczne tematy, powinna mieć moc zachęcania do nadziei i siłę do nadawania sensu, nawet gdy nie potrafi odpowiedzieć na każde ludzkie „dlaczego”? W tym kontekście Ojciec św. podkreśla, że prawdziwa sztuka nie tylko pozwala uczestniczyć w tajemnicy człowieka, którego przywołuje, przedstawia, odmalowuje, wyśpiewuje, ale tworzy więzi pomiędzy wszystkimi ludźmi, którzy tę sztukę uprawiają, którzy ją kontemplują i podziwiają. Sztuka jest bowiem odkrywaniem krajobrazu i natury, ale jeszcze bardziej jest odkrywaniem i wyrażaniem ukrytego oblicza drugiego człowieka. Dlatego Papież przestrzega, że „świat bez sztuki naraża się na to, że będzie światem zamkniętym na miłość”(Homilia wygłoszona w czasie Mszy św. dla artystów, Bruksela, 20.05.1985 r.).

W dzisiejszych czasach pełnych wątpliwości, wielu smutków i zagubienia moralnego, świat sztuki ma zdaniem Papieża do spełnienia wielkie zadanie. Powinien bowiem pocieszać, oświecać, pomagać oraz budować. Ludzie sztuki są powołani do „budowania człowieka, do wspomagania go na często pełnej udręk drodze poszukiwania prawdy”(Przemówienie po wysłuchaniu koncertu w teatrze „La Scala”, Mediolan, 21.05.1983 r.). Sztuka powinna służyć „ekologii ducha”, wpisując się tym samym w wielki proces wychowania młodych pokoleń i całego społeczeństwa.

ks. dr Mariusz Sztaba, KUL Jana Pawła II

Mitch Griffiths - Muza nie żyje

Mitch Griffiths – Muza nie żyje

Instytut Pedagogiki
Katedra Pedagogiki Społecznej

źródło: Wirtualna Polonia

podobne: Witold Gadowski: Piczka i kiełbasa. Czy „my słowianie” musimy się sami poniżać?

oraz: „Kupa gówna” (w puszce) czyli traktat o „sztuce”.

a także: PAN daje przykład jak „edukowac” (nie)należy – są pierwsi POsłuszni

Dosyć dotacji dla profanacji! Pikieta przeciw „Golgota Picnic”

20.06.2014 (IAR) – Spektakl „Golgota Picnic” odwołany. Przedstawienie hiszpańsko-argentyńskiego reżysera Rodirgo Garcii, które miało być wystawione w ramach poznańskiego Malta Festival, wzbudzało protesty środowisk prawicowych i katolickich. Ich przedstawiciele oskarżali reżysera o obrazę uczuć religijnych przez naśmiewanie się z męki Chrystusa.

Po południu dyrektor festiwalu Michał Merczyński wydał oświadczenie, w którym pisze, że ze względów na bezpieczeństwo publiczne i bezpieczeństwo artystów jest zmuszony do podjęcia takiej decyzji. Jak pisze – skala i forma planowanych zamieszek jest zbyt duża. Rzecznik festiwalu nie chce komentować sprawy.

Zadowolony z tej decyzji jest jeden ze współautorów protestu, Piotr Szelągowski z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Nie ma miejsca dla pornografii na tak prestiżowym festiwalu – powiedział Szelągowski dodając, że dyrektor Merczyński popełnił duży błąd, zapraszając „Golgota Picnic” do Poznania. Zdaniem Szelągowskiego, spektakl odwołano z powodu presji z zewnątrz. On sam rozesłał wiele maili z prośbą o powstrzymanie przedsięwzięcia.

Socjolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza Krzysztof Podemski mówi natomiast, że doszło do ograniczenia wolności słowa. To pokazuje, że żyjemy pod terrorem fanatyków religijnych – oświadczył Podemski. Dodał, że „Polska jest krajem, w którym nie ma rozdziału Kościoła od państwa i w którym grupka fanatyków religijnych potrafi zmobilizować tysiące ludzi do agresywnych działań”. To przerażające, zawstydzające dla mnie jako obywatela miasta Poznania – powiedział socjolog.

IAR/Merkury/MKluczka/PŚ/Siekaj                 …źródło: stooq.pl 

„Do adoracji czego lub kogo prowadzi nas otaczająca brzydota? Jaki jest stan duszy karmionej taką estetyką?” – pyta w wykładzie „Brzydota w służbie postępu”, Sławomir Skiba, redaktor naczelny magazynu „Polonia Christiana”. Polecam: „Brzydota w służbie postępu” 

„Nawet ktoś, kto do tej pory żywił złudzenia, że o sztukę i wolność artystycznego wyrazu chodzi, w kontekście zmasowanej akcji propagandowej i bezpardonowych nacisków związanych z bluźnierczym spektaklem „Golgota Picnic” zapewne pozbył się złudzeń i przejrzał na oczy. Wszystkie maski opadły, zaś teatr – zamiast bawić i uczyć – stał się areną wyzywającej światopoglądowej konfrontacji. Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z długo przygotowywaną i sowicie opłaconą akcją skierowaną przeciw Kościołowi i wierze katolickiej. Bluźnierczy spektakl jest wybiegiem i wytrychem – niczym innym.

W tych okolicznościach cisną się na usta słowa, które 20 lat temu wypowiedział Jan Paweł II: „Wciąż na nowo Kościół podejmuje zmaganie się z duchem tego świata, co nie jest niczym innym jak zmaganiem się o duszę tego świata. Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji. Zmaganie się o duszę świata współczesnego jest największe tam, gdzie duch tego świata zdaje się być najmocniejszy. W tym sensie encyklika ’Redemptoris missio’ mówi o ’nowożytnych areopagach’. Areopagi te to świat nauki, kultury, środków przekazu; są to środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów. Ewangelizacja spotyka się z człowiekiem wciąż na nowo, ma charakter pokoleniowy”.

Zmasowany atak na wiarę chrześcijańską, z jakim mamy do czynienia na początku tegorocznych wakacji, świadczy o tym, że kolejny raz starannie wybrano czas, środki i metody. Po śmierci Jana Pawła II Polska stała się swoistym laboratorium, w którym współcześni „inżynierowie dusz” próbują ustalić, jak daleko może się posunąć antyewangelizacja. Ich wrogość nie jest niczym nowym, ubiera się jedynie w nowsze szaty i używa nowszych kłamstw i forteli. Na jej usługach stoi część dziennikarzy, artystów i polityków, którzy w ten sposób spłacają swoje rozmaite długi i usiłują pozyskać przychylność wpływowych mocodawców. Nic nie jest przypadkowe: ani wybór czasu i miejsc, ani ogłupiające komentarze i wyświechtane frazesy, ani wreszcie – co najważniejsze – mieszanie wolności ze swobodą i swawolą.

Jednak, bodaj po raz pierwszy na tak dużą skalę, widać również stanowczą i skuteczną siłę sprzeciwu wobec antychrześcijańskiej agresji. Wielu katolików daje poznać, że nie pozwoli z siebie szydzić ani nie będzie tolerować bezbożnego nauczania pogardy. W polskich miastach odbywają się odważne protesty, z którymi bluźniercy i ich poplecznicy muszą się liczyć. Lecz, podobnie jak niegdyś na Krakowskim Przedmieściu, tak i teraz te protesty chcą zamącić podstawieni prowokatorzy, pokazywani i nagłaśniani przez wybrane stacje radiowe i telewizyjne – te same co zawsze. Skala i przebieg tego, z czym mamy do czynienia, gorzko potwierdzają diagnozę dokonaną przez Jana Pawła II. Na naszych oczach odbywa się dramatyczne zmaganie o duszę współczesnego świata i człowieka, w którym nikt, kto wyznaje wiarę w Boga, nie może stać na boku ani pozostawać obojętny.” 

Ks. prof. Waldemar Chrostowski, źródło: wirtualnapolonia.com

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Na sam koniec trochę prowokacyjny, ale z drugiej strony traktujący dość logicznie o problemie nachalnego pchania się na afisz zła i prowokacji antyreligijnych, których charakter w większości wypadków owych prowokatorów jest o tyle prymitywny i pospolity jak pospolita i prymitywna jest chęć zysku i taniej reklamy tandety opartej o bluźnierstwo. Tandeta, kicz i zgnilizna moralna zasługuje bowiem co najwyżej na ostracyzm i usunięcie ze świecznika „opinii publicznej” jako tematu niegodnego do jakiejkolwiek dyskusji między ludźmi kulturalnymi. Pisze haael:

„A ja mam takie spostrzeżenie, że wbrew pozorom katolików w Polsce coraz trudniej obrazić. Gdzie tam nam do lat ’90-tych, kiedy byle film czy artykuł w prasie był powodem do protestów. Polscy katolicy mają na to wszystko coraz bardziej wyj*bane. I bardzo dobrze, bo “obrażaniem uczuć religijnych” zajmują się zwyczajni prowokatorzy, dla których jest to forma zarobku lub też promocji swojej “twórczości”.

Prowokacje religijne, o których w ostatnich latach było głośno, to taki real-life’owy odpowiednik trollingu. Jedni na forach internetowych umieszczają obrazki organów płciowych umazanych krwią i odchodami z wetkniętymi weń symbolami religijnymi, inni to samo robią w świecie rzeczywistym. Na jednych i drugich sposób jest ten sam – zbanować.

Ten cały Golgota Pickick mógłby sobie zrobić to przedstawienie po cichu, tak jak inni po cichu robią sobie wieczorki literackie. Mógłby wystawić to przedstawienie w piwnicy, żeby nikt nie słyszał, tak samo jak ja w piwnicy słucham sobie post-edge-screamo-metal-deathcore’u. I chociaż bardzo lubię ten typ muzyki, to rozumiem, że moi sąsiedzi mogą mieć w tej kwestii inne zdanie, dlatego staram się postępować tak, żebym i ja był zadowolony i żeby nikomu dookoła nie przeszkadzać.

Tymczasem prowokatorzy religijno-obyczajowi celowo robią tak, żeby nie żyć z innymi w zgodzie. Celowo prowokują negatywne emocje, chociaż mogliby wykazywać więcej woli dialogu. Wszystko z prostego powodu, że jest to dla nich forma promocji, reklamy, zdobycia rozgłosu. A w dzisiejszej Europie pełno jest potencjalnych klientów na ten typ akwizycji, przechodzących od razu do prostej konkluzji, że jak coś jest antykatolickie, to musi być Wielką Sztuką, chociaż w rzeczywistości może być zwykły g*wnem (dosłownie).

Ale dopiero blady strach na prowokatorów padnie, kiedy wymrze stare pokolenie, na które jeszcze takie sztuczki działają, i nastanie pokolenie internetu, które na trolli znalazło genialny sposób – ignorować. Wtedy to będzie dopiero darcie szat i bul dópy, że nikt się już na prowokacje nie wkurza. Kiedyś wystarczało wytarzać świętą figurę w psich odchodach, żeby przed teatrem ustawiały się legiony moherów zapewniających darmową promocję, dzisiaj nawet zakonnica ze złamaną nogą się nie obejrzy. Oj, ciężkie czasy idą dla prowokatorów, oj ciężkie…” (Granice wolnosci)

…i choć nie zgadzam się z tym że polski katolik powinien mieć na to „wyje…” jak to ujął komentator, to nie zmienia to istoty rzeczy że niestety część zadeklarowanych katolików jednak „tak ma”. Z drugiej strony cały ten rwetes zwyrodnialców wywołuje u świadomej części katolików swoistą mobilizację do przeciwdziałania tego rodzaju zachowaniom jak publiczne lżenie Chrystusa i jego Kościoła – umacnia wiarę i stanowi co najwyżej przestrogę oraz przykład upodlenia się człowieka, czyli pewien antywzorzec przed jakim należy przestrzec młode pokolenie (zło też czegoś „uczy” – uczy jak NIE NALEŻY postępować). Cała skuteczność „ruchu oporu” polegać więc powinna tylko na tym, żeby nie dać się sprowadzić do poziomu prowokacji tych środowisk i żeby nie odpłacać „pięknym za nadobne”. Jak już dawać temu odpór „na ulicy” to zgromadzeniami modlitewnymi za dusze nieszczęśników, którzy z opluwania czyjejś godności uczynili sobie sposób na życie (i zarobek). Być może kiedy już ci ludzie dostatecznie nisko się stoczą, że i pies z kulawą nogą nie zechce nawet obsikać ich „stylu życia” to przyjdzie wtedy czas na powrót do normalności, i człowieczeństwo na powrót zjednoczy się z Chrystusem, który jest DOBREM WCIELONYM… (Odys)

Jezus wyszydzony w pretorium - Gustave Dore

Jezus wyszydzony w pretorium – Gustave Dore

polecam: Wykonało się…

oraz: Śmierc i zmartwychwstanie Jezusa to hymn o miłości

Reklamy

11 comments on “„Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata.

  1. Pingback: Fronda: Fizyka kwantowa a wiara. Kisiel: Umysł, rzeczywistość i piękno | Łódź Odysa

  2. Pingback: W święta z trwogą o promocję na karpia… czy z Bogiem „Bez trwogi”. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa. | Łódź Odysa

  4. Pingback: „Nie ma ludzi” i Kisiel wbrew Kotarbińskiemu czyli… bardzo konkretne skutki społeczne religii, moralności, cnoty i nacjonalizmu. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Synod o Rodzinie. Stanowisko kard. Raymonda Burke (czy Łódź Piotrowa dryfuje?) List arcybiskupa Lengi. Polski Episkopat przeciw komunii dla rozwodników. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Izrael krytykuje Watykan za uznanie państwowości Palestyny. Zapis agonii czyli… Cywilizacja Łacińska i Świat zadowolonych głupców. Przepowiednia z „Konopielki” (gdzie tkwi diabeł). | Łódź Odysa

  7. Pingback: „Śmierć i dziewczyna” czyli… Socjal Demokracja jako sztuka dymania podatnika. Czas skończyć z „coolturą” za publiczne pieniądze. | Łódź Odysa

  8. Pingback: Postmodernizm, polityczna poprawność i marksizm kulturowy to siły które zagrażają Polsce i Europie. Jak nie przystosować się do przeciętnego poziomu swej epoki? | Łódź Odysa

  9. Pingback: Smołyń… czyli o sojuszach politycznych budowanych na „autorytecie” tzw. „ludzi kultury”. Czym będą żyć Polacy po Wajdzie? | Łódź Odysa

  10. Pingback: Kultury dobre i złe, oraz prowokacje i profanacje czyli… obrzydzanie sztuki przez socjalistów. Polska tożsamość kontra „Klątwa” etatyzmu | Łódź Odysa

  11. Pingback: Wyjątkowe przypadki idealistów Swierdłowa, Baumana i Heńka G. czyli o realnym socjalizmie i „polityce jagiellońskiej”, fałszywej historii, doktrynach i świeckich fetyszach. Jacek Kaczmarski: „Odpowiedź na ankietę – Twój s

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s