W rocznicę mordu w Jedwabnem. „Pokłosie” błędu Lecha Kaczyńskiego.


10.07.2014 (IAR) – Kadisz, modlitwę za zmarłych, odmówił w Jedwabnem naczelny rabin Polski Michael Schudrich. W ten sposób uczczono pamięć około 300-stu zamordowanych tam Żydów. W uroczystości wzięli też udział katolicy i odczytano Psalm 23-ci.

W 73-cią rocznicę tragicznych wydarzeń w Jedwabnem modliło się tam dziś kilkadziesiąt osób. Uczestnicy uroczystości mówią, że chcieli uczcić ofiary z 1941 roku. Podczas obchodów odczytano nazwiska zamordowanych. Michael Schudrich mówił, że najważniejsze, by ta tragedia się nie powtórzyła.

Według danych zebranych przez historyków z Instytutu Pamięci Narodowej odpowiedzialni za tę zbrodnię byli mieszkańcy Jedwabnego. Mieli to zrobić z niemieckiej inspiracji.

13 lat temu za zbrodnię w Jedwabnem przeprosił ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski. Również prezydent Bronisław Komorowski w specjalnym liście napisał: „w imieniu Rzeczypospolitej proszę o wybaczenie”.

IAR/Białystok/hk/dw/ab                      …źródło: stooq.pl

artykuł autorstwa Jana Bodakowskiego:

…Trwające właśnie prace archeologiczne mające na celu odnalezienie archiwum Bundu, jakie toczą się w warszawskim Ogrodzie Krasińskich, podważają zasadność zablokowania ekshumacji w Jedwabnem, którego dopuścił się Lech Kaczyński.

Przypomnijmy, że w 2001 roku, gdy rozpoczęto ekshumację w Jedwabnem, Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, a Ewa Juńczyk-Ziomecka (w latach 2006-2010 podsekretarz i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego) była dyrektorem do spraw rozwoju Muzeum Historii Żydów Polskich. Po jej telefonie Lech Kaczyński przybył na wielogodzinne rozmowy do Muzeum, po których zdecydował o zablokowaniu ekshumacji w Jedwabnem.

– To, co działo się między 30 maja a 4 czerwca 2001 roku, było raczej parodią ekshumacji. Przeprowadzeniu rzetelnych prac sprzeciwili się bowiem rabini, argumentując, że wykopywanie zwłok jest sprzeczne z religią żydowską – opowiadał później prof. Andrzej Kola, który miał je przeprowadzić. Kaczyński uznał, że głos rabinów ma większe znaczenie niż prawda materialna i zabronił kontynuacji wykopalisk.

Antypolski ruch Kaczyńskiego

Prawdziwa motywacja decyzji Kaczyńskiego miała wiele wspólnego z religią, ale nie z judaizmem, tylko z religią holokaustu. Wykopanie zbyt małej ilości resztek kostnych oraz łusek skompromitowałoby bowiem ostatecznie Jana Tomasza Grossa oraz wszystkich jego stronników, którzy zaangażowali się w propagowanie jego konfabulacji, na których ufundowano mit o zaangażowaniu „zwykłych sąsiadów – Polaków” w holokaust. Wyjście na jaw prawdy dotknęłoby tak wielu polityków i publicystów zaangażowanych w antypolską akcję Grossa, że wybrano pogrzebanie jej razem z kośćmi zamordowanych Żydów pod absurdalnie brzmiącym pretekstem.

Dziś rabini nie protestują

Dwanaście lat później, podczas prac archeologicznych prowadzonych w warszawskim Ogrodzie Krasińskich, mających na celu odnalezienie archiwum Bundu (niezależnej od Sowietów, ale sojuszniczej wobec ZSRR, najsilniejszej komunistycznej partii Żydów) natknięto się na kości, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa należały do Żydów. Tym razem jednak wykopalisk nie przerwano. Nie odezwał się w tej sprawie żaden rabin, nikt nie przedstawił teorii, że znalezionych kości nie można ruszać, bo na to nie pozwala judaizm – jak to zrobiono w przypadku Jedwabnego. Wręcz przeciwnie – okazało się, że żydowskie kości ruszać jak najbardziej można, a na warszawskim Cmentarzu Żydowskim znajduje się nawet specjalna kwatera dla takich znalezisk. Przy okazji przypomniano, że podczas powojennego porządkowania i odbudowywania terenów stołecznego getta na podobne znaleziska natykano się regularnie, jednak nigdy nikomu do głowy nie przyszło, by wysunąć teorię, że znalezione kości powinny po wsze czasy leżeć na miejscu znaleziska, a ktoś, kto je ruszy, obrazi Żydów.

Badania na zlecenie ŻIH

W części parku (niedostępnego obecnie dla Warszawiaków i zmyślnie otoczonego nowym, wykutym kilkumetrowym parkanem) leżącej przy ulicy Świętojerskiej nadal więc prowadzone są zaawansowane prace archeologiczne. Według relacji nieżyjącego już Marka Edelmana, w miejscu badań archeologicznych, przed wybuchem powstania w getcie, komuniści żydowscy ukryli archiwum Bundu. Teraz postanowiono je odnaleźć. Swoją drogą zastanawiające jest – ze względu na zabezpieczenia wykopalisk, niedostępność dla osób postronnych, skalę zaangażowanych środków, ogromne koszty – co w tym archiwum jest tak cennego, że rozpoczęto te prace.

Poszukiwania archeologiczne zostały rozpoczęte po apelu przedstawicieli społeczności żydowskiej, w tym Pawła Śpiewaka, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. Prace archeologiczne sfinansowano decyzją Rady Warszawy z pieniędzy podatników. Odnalezione szczątki z Ogrodu Krasińskich i z innych miejsc badań archeologicznych, gdzie znajdowały się żydowskie zwłoki, po zabezpieczeniu przez policję i zbadaniu w Zakładzie Medycyny Sądowej przekazywane są społeczności żydowskiej i – jak wspomniano wyżej – grzebane na Cmentarzu Żydowskim.

Wznowić ekshumację w Jedwabnem

Warszawskie wykopaliska wyraźnie świadczą o tym, że uzasadnienie religijne dla blokady ekshumacji w Jedwabnem było tylko głupim pretekstem. Warto może więc wznowić ekshumację – co jest dziś o tyle trudniejsze, że na miejscu tragedii stanął pomnik wraz z zamurowanym otoczeniem. Wydaje się jednak, że prawda jest ważniejsza od tej konstrukcji.

źródło: nczas.com

podobne: Robert Cisek: Pokłosie czyli… inkryminacja Polaków o antysemityzm vs. historyczne fakty.

polecam również: Prof. Jasiewicz za napisanie prawdy wyrzucony z pracy i na celowniku prokuratury.

Jedwabne – pytania i wątpliwości. Wykład Leszka Żebrowskiego

Advertisements

14 comments on “W rocznicę mordu w Jedwabnem. „Pokłosie” błędu Lecha Kaczyńskiego.

  1. Pingback: Śledztwo w sprawie „śmierci nieustalonych osób” czyli… Prokuratura zabrania prof. Szwagrzykowi ekshumacji ofiar zbrodni komunistycznych (uwaga!) na wniosek samego IPN. | Łódź Odysa

  2. PO ROCZNICY MORDU ŻYDÓW W JEDWABNEM: IPN wynalazło orczyki , z których można strzelać?
    W Jedwabnem (Podlaskie) w dniu 10-tego lipca 2014 roku odbyły się obchody upamiętniające ofiary mordu Żydów w tej miejscowości. Była to już 73. rocznica tych tragicznych wydarzeń. Pomnik odsłonięty w 60-ta rocznicę zbrodni był miejscem spotkania w czwartek okolo100 osób. W czwartek tez doszło do tego tragicznego mordu w lipcu 1941.
    Pomnik postawiono w częsci stodoły, gdzie 10 lipca 1941 r. spalono Żydów. Został on pobudowany w rocznicę mordu 10 lipca 2001 r. Tym razem odbyło się bez przeprosin ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwasniewskiego, ani też nie czytano żadnego listu obecnego presidenta, jak to było w 2012 roku.
    Jak się okazuje nadal w sprawozdaniach z owego zgromadzenia, jego uczestnicy powołuja się na ustalenia kilkuletniego śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej. IPN przyjął wtedy, że to polska ludność miała w tej zbrodni – jak to określono – „rolę decydującą”, ale”można założyć”, że jej inspiratorami byli Niemcy. Obecnie hypoteza ta nie ma najmniejszego potwierdzenia ani nie ma jakiejkolwiek podstawy w dokumentach opublikowanych przez IPN , jak tez innych zródłach obecnie dostępnych.
    25 czerwca 1941 pierwsze morderstwo Zydów w Jedwabnem. Data , która była.
    Juz żydowski kalendarz pisał , ze “W 30-tego Sivan(w naszym kalendarzu jest to data 25 czerwca 1941) 5701 roku w Polsce w Jedwabne zaczęto mordować Zydów . Robili to miejscowi mieszkańcy Polski”. Wprawdzie wtedy nie było Panstwa Polskiego, jak tez nie jest możliwe okreslić kto należał do Polskich obywateli( mogli to być również Żydzi uwazani za polskich obywateli, Rosjanie czy Białorusini , którzy nie zdażyli uciec przed Niemcami, Niemcy , ktorzy byli już obecni w Jedwabnem 23-24 czerwca 1941). O tym morderstwie z datą 25-tego czerwca mówi również Datner w swoich poszukiwaniach naukowych. Shmul Wassertejn, którego tak uwielbiał Jan Tomasz Gross, w swoich coraz to innych wersjach zeznań tez wymienia datę 25 czerwca 1941 roku. Tą samą datę wymienia sąd w Łomży, ktory robił dochodzenie w sprawie morderstw, jak tez jest wiele listów pisanych przez żydów , zeznań swiadków, skarga Wisniewskiej na uczestników tego morderstwa. Można tez wspomnieć angielskie zródła mówiące o tej dacie. Jest chyba też znane miejsce pochówku tych nieszczęsników niedaleko Przystrzela.
    Wiadomym jest na 100% że Żydom kazano dźwigać rozbite popiersia Lenina na rynek w dniu 10-tego lipca 1941, a stamtąd do stodoły na skraju miasteczka. Grupa ta mogła liczyć około 40 zdrowych i silnych Żydów na czele z rabinem. Grupę tą zgładzono w nieustalony sposób według IPN, choć jest tam sugestia, ze uczestnicy zbrodni byly wyposażeni w klonnice i orczyki. Dziwne to były orczyki, z których można było strzelać , bo w obrebie stodoły znaleziono około 200-tu łusek z pistoletów i karabinów produkcji niemieckiej i rosyjskiej. Na dodatek w czasie prac archeologicznych, bo innych nie przeprowadzono na miejscu mordu, znaleziono nawet resztki niemieckiego bagneta, nie wspominam o złotych monetach czy kluczach od domów znalezionych w grobach. W szkieletach znaleziono też naboje ,jak też slad po kuli w przestrzelonej czaszce. Zamordowane ciała ułozono szeregowo w grobie wykopanym wewnątrz stodoły. Na nie wrzucono części rozbitego popiersia Lenina.
    Potem grupę około 150-200 osób, kobiet i mężczyzn w różnym wieku przygnano do stodoły. Zamknięto budynek, w jego wnętrzu spalono żywcem wspomnianą grupę. Tych , którzy próbowali uciekać z palącej się stodoły zabito z broni maszynowej, wykopano grób obok stodoły i tam ich pochowano. Zwłoki rzucono bezładnie. Nie ma innych grobów pomordowanych Żydów z wyjątkiem tych dwu, chciaż opłaceni swiadkowie wskazywali inne miejsca pochówku Zydów.
    Według IPN, zbrodnia ta została dokonana z niemieckiej inspiracji mieli to poswiadczyć liczni przesłuchani świadkowie i wskazali na przybyłych w tym dniu do Jedwabnego umundurowanych Niemców , chociaż badacz IPN Dimitrow rozmawiał z Hermannem Schaper główno dowodzącym wykonawcami tej masakry, Dimitrow nie pofatygował sie dokonczyć z nim wywiadu, jak tez nie badał dokumentów mówiących o jego skazaniu na więzienie w Niemczech. A Hermann Schaaper żył jeszcze długie lata w spokoju. Wprawdzie IPN podawał w komunikacie o końcowych ustaleniach śledztwa, wydanym w lipcu 2002 roku , że wykonawcami zbrodni było co najmniej czterdziestu polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic , ale nie podał żadnego imienia ani nazwiska.
    Pospiesznie sledztwo zostało umorzone, bo niby nie udało się wykryć innych żyjących sprawców niż ci, którzy byli za to osądzeni przez polski wymiar sprawiedliwości. Zapomniano jednak o Hermannie Schaper , ktory jeszcze długo zył i dobrze się miewał.
    W czasie uroczystosci, przy pomniku spotkali się m.in. przedstawiciele: środowisk żydowskich z Polski i Białorusi, ministerstwa kultury, Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, wojewody podlaskiego,oraz przedstawiciele IPN z Białegostoku. Obecnią swoją zaszczyćili dyrektorzy biur podlaskiego posła PO Roberta Tyszkiewicza i niezależnego senatora Włodzimierza Cimoszewicza. Byli tez przedstawiciele organizacji społecznych z różnych miast, jak też osoby prywatne. Był również przyjeżdżający od lat do Jedwabnego ksiądz Wojciech Lemański, ktory wraz z parafianami z Jasiennicy modlił się w jedwabienskim kosciele. Modlił sie chyba o zdrowie tylko, bo o rozum to już za pózno.
    A dalej, Pani Katarzyna Markusz z żydowskiego portalu karmi nas wiadomoscią , ze byli tam obecni „ Mieszkańcy Jedwabnego” (skądinąd wiemy , ze z Jedwabnego nie było tam nikogo). Katarzyna wspomina równiez przedstawicieli MSZ z dyrektorem Sebastianem Rejakiem,( ten , który dokonał chybionego wyboru pogadanek na temat Jedwabnego opublikowanych w „Inferno of Choices” dla czytelników języka agnielskiego), byli tez przedstawiciele Kancelarii Premiera. Była obecna również Alicja Schnepf – Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, delegacja z Białorusi na czele z Prezesem Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Grodnie Borysem Baruchem Kwiatkouskim i Dyrektorem Przedstawicielstwa Programu Dialogu Żydowsko-Chrześcijańskiego „Shomer International” na Białorusi Eugeniuszem A. Kolodzinem oraz członkowie Towarzystwa Przyjaciół Kultury Żydowskiej na czele z prezesem Zbigniewem Siwińskim i wiceprezesem, reżyserem Dariuszem Szada-Borzyszkowskim”. A co mówiono.
    „Spotykamy się tu po raz kolejny,” mówiła przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, Anna Chipczyńska i zachęcała w swoim przemówieniu:„ Nasza modlitwa ma przypomnieć prawdziwy zakres nieszczęścia, które spotkało Żydów z małych miast i miasteczek. Powinniśmy współpracować z mieszkańcami tych miejscowości, nie tylko przy okazji rocznic. Warto zastanowić się nad tym co razem możemy zrobić dla naszej wspólnej historii.” I dalej nieprawdziwe informacje o ekshumacji.
    Ekshumacja, której nigdy nie było w Jedwabnem
    A jednak z radia Białystok dowiadujemy się, prace archeologiczne w Jedwabnem ujawniły: stodoła miała 19 metrów długości i 7 metrów szerokości. Z kolei mogiła, w której pochowano spalone osoby, ma wymiary 7,5 x 2,5 m i znajduje się przy dłuższym z boków budynku. Jej głębokość nie była dokładnie badana – na prośbę środowisk żydowskich. Ustalono jedynie, że grubość warstwy ziemi na mogile, tzw. nadkładki, wynosi od 50 do 130 cm.
    I czym dalej częstuje nas prezenter radia „Na przełomie maja i czerwca 2001 roku IPN przeprowadził w Jedwabnem ekshumację( ktorej nie byłojak wiemy od Prof.f Koli), która – wobec stanowiska Żydów, że nie wolno naruszać spokoju zmarłych – miała ograniczony charakter. W obrębie stodoły znaleziono m.in. łuski i naboje produkcji niemieckiej. Śledztwo wykazało jednak, że nie pochodzą one z 1941 roku., co jest nieprawdą. Oddajmy więc głos ekspertowi Profesorowi Kola w cytowanym poniżej wywiadzie:”Natrafiliśmy m.in. na pocisk kalibru 9, wystrzelony prawdopodobnie z niemieckiego parabelum – krótkiej broni stanowiącej uzbrojenie oficerów niemieckich. Pocisk musiał trafić w tkankę miękką, bo się nie zdeformował.). W dwóch odkrytych wtedy przez IPN mogiłach znaleziono szczątki około 200 ofiar.
    W czasie ekshumacji, ( której nie było) odkryto drugą mogiłę ofiar masakry. Znajduje się ona w obrębie fundamentu stodoły. Znaleziono tam – oprócz szczątków ofiar – fragmenty pomnika Lenina”. O tym własnie mówił Profesor Kola – badacz i ekspert na miejscu masakry w Jedwabnem.
    Nemere Kinga: Konstanty Gebert zamieścił w „Rzeczypospolitej” artykuł na temat badań w Jedwabnem, w którym napisał, że archeologowie byli wściekli, iż nie pozwolono im prowadzić prac w pełnym zakresie. Jak Pan to skomentuje?
    – „Trochę przesadził, wściekli może nie byliśmy, ale pewien dyskomfort odczuwaliśmy. Otrzymaliśmy zlecenie wykonania badań archeologiczno-ekshumacyjnych i chcieliśmy się z niego wywiązać. Nie było to jednak do końca możliwe ze względu na stanowisko strony żydowskiej, która nie pozwoliła naruszyć szczątków, mogliśmy je tylko odsłonić. Ekshumacją usiłowano nazywać więc to, co nią właściwie nie było”. Są to autentyczne słowa Profesora Koli opublikowane w Glosie Uczelni Uniwersytetu Torunskiego z lipca 2001 roku.Tak trudno było przenterowi zajrzec własnie do tego wywiadu. I dalej ten sam wywiad: – Skoro nie było ekshumacji, antropologowie i specjaliści medycyny sądowej nie mieli co badać… Kola-„ Wynegocjowano, że mogliśmy przesiać przez sito wszystkie destrukty, całe pogorzelisko i materiał pozyskany w ten sposób następnie im przekazaliśmy. Ale był to margines naszej pracy, bo mieliśmy na to zaledwie dwa dni, podczas gdy badania archeologiczne stodoły trwały łącznie dwa tygodnie”-Profesor Andrzej Kola. Mimo tak oczywistego stwierdzenia, wspomniani uczestnicy są przekonani o ekshumacji, bo widzieli „destrukty” wzięli udział we wspomnianej ceremonii , odspiewano psalmy , jak też odczytano imiona i nazwiska około trzystu żydowskich mieszkańców przedwojennego Jedwabnego,zaczerpnięte z książki Anny Bikont „My z Jedwabnego”. Po zakończeniu cerremonii pojechano do Radziłowa, Wąsosza, Bzur. Uczestnicy jedwabienskich obchodów „zapomnieli” o Wiżnie odległej tylko 8km od Jedwabnego, o Blaszczatce przy Stawiskach odległej tylko o 7 km od Jedwabnego. Dobrze byłoby udać się do Naliboków czy Koniuchów , gdzie żydowscy partyzanci pospołu z Sovietami wymordowali i spalili całe wsie Polaków.Warto też byłoby zbadać ilu Polaków winnych czy niewinnych zabili jedwabinscy żydzi of 1939 do 1952.
    A tymczasem, dalej trwa szopka Jedwabienska pełna mitów , kłamstw i propagandy , sa to jednak nasi współbracia w wierze, jesli taką mają.
    Marian Baginski marian.baginski@gmail.com

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję za wyczerpujący komentarz i pozdrawiam… Równie ciekawy tekst w formie „Listu Otwartego” Prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego i przedstawicieli Polonii do IPN

      http://ojczyzna.pl/Arch-Teksty/POGONOWSKI__List_Otwarty_do_IPN.htm

      DO INSTYTUTU PAMIECI NARODOWEJ

      USA, 10-VII-2002

      Prokuratorski raport Instytutu Pamięci Narodowej w sprawie Jedwabnego został powitany z mieszanymi uczuciami w Polsce i na świecie. Jedni odebrali to jako potwierdzenie winy Polaków za Holocaust w ogóle, a za masakrę w Jedwabnem w szczególności. Inni odebrali to jako kolejne kalumnie skierowane przeciwko Polsce i Polakom.

      Tymczasem warto podkreślić, ze prokuratorski raport IPN na pewno nie był ostatecznym imprimatur w sprawie Jedwabnego. Takiego zadania nie mógł mieć przecież prowadzący śledztwo prokurator Radosław J. Ignatiew.

      1. Raport IPN to AKT OSKARZENIA.

      Prokuratorzy zawsze wybierają najbardziej czarny scenariusz. Przecież chodzi im o to głownie aby postawić zarzuty oskarżonym. Nie należy tego mylić z obiektywna analiza naukowa.

      1. W ramach tego czarnego scenariusza prokurator ustalił co następuje:

      a) Masakra w Jedwabnem to nie był miejscowy spontaniczny pogrom.
      b) Inspiratorami pogromu byli Niemcy.
      c) Nie „społeczeństwo” (czy tez „jedna polowa miasteczka”) brało udział w masakrze a ok. 40 osób.
      d) Ofiar żydowskich było ok. 300 osób a nie 1600.
      e) Tylko ekshumacja pozwoli nam ustalić ile było ofiar i jak ci ludzie naprawdę zginęli.

      1. Niestety sa pewne problemy z raportem IPN i kluczowe braki:

      a) Nie dostatecznie podkreślono, ze mamy do czynienia JEDYNIE z czarnym scenariuszem prokuratorskim, a nie ze wszechstronnym opracowaniem komisji ekspertów: biegłych sadowych, antropologów, pirotechników, oraz historyków.
      b) Niewystarczająco uwypuklono, ze w Jedwabnem nie było ekshumacji, a jedynie częściowe badania miejsca zbrodni. Nie można wiec z cala pewnością ustalić liczby ofiar ani sposobu ich śmierci.
      c) Nie ustalono właściwie żadnych faktów dotyczących wydarzeń w stodole, oprócz stwierdzenia faktu śmierci jedwabińskich Żydów w tym miejscu.
      d) Nie uzyskano opinii pirotechnicznych ekspertów na temat możliwości (czy jej braku) spalenia kilkuset osób za pomocą „8 litrów nafty,” jak również nie ustalono źródła materiału palnego użytego do mordu.
      e) Nie zastosowano tej samej miary do wiarogodności świadków zeznających o obecności Niemców, która zastosowano do świadków zeznających, ze Niemców nie było.
      f) Założono, ze jedynie dokumenty z tamtego okresu mogą dobitnie udowodnić obecność Niemców przy stodole. Odrzucono wiec zeznania świadków mówiące o obecności Niemców. Wobec rozkazów aby akcje antyżydowskie przeprowadzić potajemnie i żeby wyglądało tak jakby były one dokonane „rękoma lokalnej ludności” zakładanie, ze jedynie niemieckie dokumenty mogą potwierdzić role Niemców jest kardynalnym bledem metodologicznym.
      g) Nie założono, ze jedynie dokumenty z tamtego okresu mogą dobitnie udowodnić obecność Polaków przy stodole. Przyjęto wiec zeznania świadków mówiące o sprawstwie Polaków.
      h) W rzeczywistości nie ma dokumentów potwierdzających albo zaprzeczających obecność kogokolwiek przy stodole. Dostępne dokumenty po prostu nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić co dokładnie stało się w Jedwabnem 10 lipca 1941 r., szczególnie jeśli chodzi o moment mordu.
      i) Nie zawsze trzymano się logiki. Na przykład, jeśli ustalono w raporcie, ze Niemcy przybyli do Jedwabnego aby dopilnować wygnanie Żydów na rynek, logika dyktuje, ze dopilnowali tez CELU tej całej akcji, tj. spalenie Żydów w stodole. Dlatego dziwi, ze obok inspiracji niemieckiej, raport prokuratorski IPN nie wspomina tez o kierownictwie niemieckim zbrodni.

      1. Mimo niedociągnięć i mankamentów najbardziej czarny scenariusz zaprezentowany w prokuratorskim raporcie IPN JEDNOZNACZNIE OBALA główne tezy J.T. Grossa podane w książce Sąsiedzi o rzekomej spontaniczności mordu przez „polskie społeczeństwo” na 1,600 żydowskich sąsiadach bez niemieckiej inspiracji.

      Marek Jan Chodakiewicz, profesor historii (434) 296 3593
      Kamil Dziewanowski, profesor historii (414) 964 8444
      Stanislaw Garstka, chirurg (909) 683 2098
      Zbigniew Haszlakiewicz, inzynier architekt, (941) 924 0899
      Andrzej Hempel, inzynier (610) 678 0496
      Jan Moor-Jankowski, profesor medycyny sadowej (212) 213 2525
      Jan Komski, artysta malarz, (703) 525 9154
      Zofia Korbonska, Washington, DC
      Franciszek Lachowicz, profesor polonistyki (203) 372 5139
      Zofia Laszewska, lekarz (401) 949 2334
      Anna Madura, lekarz, (941) 751 6646
      Ks. Pralat dr. Roman Nir (248) 683 0411
      Janina Palmowska, (941) 492 6390
      Antoni Palmowski, inzynier (941) 492 6390
      Marta Podhorecka, (941) 925 2304
      Edward Podhorecki, podpulkownik dipl. (941) 925 2304
      Magdalena Pogonowska, lekarz radiolog (941) 957 1888
      Iwo Cyprian Pogonowski, pisarz, (941) 365 4773
      Wladyslaw Poncet, radio-dziennikarz (941) 485 2808
      Wladyslaw Socha, profesor medycyny sadowej (845) 353 0946
      Maria Szonert Binienda, radca prawny (330) 666 7251
      Lech Jerzy Swierbutowicz, lekarz anastezjolog (212) 923 8560
      Ryszard Tyndorf, prawnik, rtyndorf@cogeco.ca
      Monika Wagner, profesor historii literatury i cywilizacji (941) 378 4770
      Wienczyslaw Wagner, profesor prawa (941) 377 9777
      Aldona Wos, lekarz (336) 286 0842
      Wanda Wos, hanlowiec, (941) 378 0098
      Zenon Wos, inzynier (941) 378 0098
      Anna Poraj-Wybranowska, politolog (514) 482 2796
      Zdzislaw Zakrzewski, inzynier (650) 349 0121
      Miroslawa Zawadzka, inzynier (248) 650 1017
      Andrzej Zawadzki, inzynier (248) 650 1017

      Lubię to

  3. Pingback: Stanisław Michalkiewicz o POPISowej „służbie Polsce” za 54 „partyjne” miliony (i zegarek) a wszystko na poczet 60 mld dolarów jakie „sprawiedliwi wśród narodów świata” według Schetyny są winni Żydom. | Łód

  4. Pingback: Fikcja kontra fakty czyli: „Obywatel” Stuhr i jego paranoidalna wizja „polskiego” antysemityzmu, „Króle Srule i koszerna husaria”, Ziemkiewicz o „antysemityzmie” Dmowskiego. | Łódź Odysa

  5. Pingback: (GN)Ida antypolonizmu czyli reżyserska wizja Heleny Wolińskiej-Brus (pierwotnie Felicja Fajga Mindla Danielak, ps. Lena) | Łódź Odysa

  6. Pingback: Wojujący Islam (również pośród uciekinierów z Afryki) i pokojowe przesłanie chrześcijan. Przyjmowanie uchodźców dobrowolne (UE potroi środki na walkę z nielegalną imigracją). Polska znowu oskarżana o kolaborację z nazistami przy holokauśc

  7. Pingback: Stanisław Michalkiewicz: o umizgach do Ameryki (na „tajnej” konferencji MOSTY), i o braku instynktu samozachowawczego UBęcwalencji (czy nadejdzie opamiętanie?) | Łódź Odysa

  8. Pingback: Była konferencja, ale nie było opozycji. Różnica między negacją a opozycją oraz między prawicą a lewicą czyli… do czego nadaje się PIS. | Łódź Odysa

  9. Pingback: Holokaust jako przedsiębiorstwo zakłamywania historii, pedagogiki wstydu i wyłudzania pieniędzy od Polaków. | Łódź Odysa

  10. Pingback: Prawo Bastiata i sprawiedliwość jako warunek pojednania (na podstawie lustracji w Niemczech). Tania łaska zamiast rozliczenia, Belka w oku PIS i frazesy o „dobrej zmianie” (Oficer „bezpieki” dostał ważne stanowisko w MSZ!) | Łódź O

  11. Pingback: Amber Gold czy OLT Expres? Taśmy Prawdy, Zastrzeżony IPN, Aneks do Raportu o WSI, TeWu i Teczki , Traktat Lizboński, katastrofa smoleńska i inne newerendingstory z których NIKT nie wyciąga wniosków (ani odpowiedzialności). Kryzys przywództwa i ru

  12. Pingback: „Szklany nocnik dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego” za „Traktat Lizboński i nadmuchiwanie Niemiec”. | Łódź Odysa

  13. Pingback: Szwagrzyk i „Wyklęci”, romantycy czy realiści? Czy postokrągłostołowe rozbójnicze elity to jest to o co walczyli? Legenda NSZ i próba jej oczernienia przez PRL. Brygada Świętokrzyska. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s