„Musimy zerwać z poprawnością patriotyczną”. Powstanie Warszawskie prowokacją (z ukraińskim kryzysem w tle).


fragment rozmowy Rafała Pazio z Piotrem Zychowiczem:

….W PRL-u Armia Krajowa była przez komunistów zohydzana. Przyzwoity Polak automatycznie uznawał więc, że skoro komuniści na coś plują, to on tego musi bronić. Komuna nie istnieje już jednak od 25 lat, mamy niepodległą Rzeczpospolitą i chyba możemy już mówić prawdę o naszej historii, a nie powtarzać mity stworzone ku pokrzepieniu serc. Popełniliśmy podczas ostatniej wojny katastrofalne błędy. Jeżeli będziemy je bezkrytycznie gloryfikować, będziemy skazani na ich powtarzanie.

Na czym polegało, jak Pan to określa, szaleństwo „Burzy”?

Komenda Główna AK w połowie kwietnia 1943 roku dowiedziała się o tym, że bolszewiccy oprawcy strzałami w tył czaszki zamordowali tysiące ich kolegów, olbrzymią część korpusu oficerskiego Wojska Polskiego. Zaledwie kilka miesięcy później, na przełomie roku 1943 i 1944, Komenda ta wydała rozkaz do „Burzy”. A więc kazała tym polskim oficerom, którzy mieli szczęście i nie znaleźli się w dołach pod Smoleńskiem, żeby sami ujawnili się wobec morderców z Katynia i sami weszli w ich łapska. Wszystko w imię absurdalnych mrzonek, w imię przekonania, że Związek Sowiecki nie jest wrogiem, tylko „sojusznikiem naszych sojuszników”. Przykro to pisać, ale akcja „Burza” była największym aktem denuncjacji do sowieckich służb w historii, dowództwo polskiej konspiracji wydało NKWD własnych żołnierzy.

Czym to poskutkowało?

Bolszewicy byli oczywiście zachwyceni. Zaoszczędzono im przecież olbrzymiej pracy. „Polscy faszyści” sami się do nich zgłosili. I oczywiście zostali spacyfikowani. SD, Gestapo, Abwehra i wszystkie inne służby Trzeciej Rzeszy przez pięć lat okupacji nie były sobie w stanie poradzić z Polskim Państwem Podziemnym. Bolszewicy to Państwo Podziemne zdmuchnęli z marszu. Nawet według dokumentów AK, 70 procent aresztowań w roku 1944 i 1945 było skutkiem ujawnienia w ramach „Burzy”. To był katastrofalny błąd i przede wszystkim akt niesubordynacji wojskowej. Armia Krajowa miała obowiązek wykonywać rozkazy Naczelnego Wodza, generała Kazimierza Sosnkowskiego. A on zabronił ujawniania się wobec bolszewików, ponieważ uważał podobny krok za samobójstwo. Niestety jego rozkazy zostały zignorowane.
Komenda Główna AK w roku 1944 działała jak latynoska junta wojskowa. (…)

całość tu: nczas.com

podobne: Powstanie warszawskie: Polemika trzech Piotrów (Gursztyna i Gontarczyka z Zychowiczem) polecam również: 70. rocznica zdobycia Wilna w operacji „Ostra Brama”.

Pisze dr. J.Sidorowicz:

„Zbliża się 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Jak zawsze w mediach ukażą się liczne okolicznościowe artykuły, np.:

  • na temat utopijnych pomysłów politycznych i strategicznych, sprawców tej największej klęski w dziejach Narodu.
  • o indolencji dowódców w sprawach ówczesnych metod walki i sytuacji międzynarodowej
  • na temat bezprzykładnego bohaterstwa Powstańców, młodych ludzi wpędzonych w śmiertelną pułapkę.
  • wreszcie o 150 tysiącach mieszkańców stolicy, którzy zginęli w masowych egzekucjach, pod gruzami, spaleni żywcem lub utopieni w kanałach i o 300 tysiącach wygnanych na poniewierkę
  • i zwierzenia nielicznych Powstańców, dla których Powstanie, to były „najpiękniejsze dni w życiu”.

Oczywiście piewcy mitu „patriotycznego zrywu dla ratowania Rzeczpospolitej” nadal będą pisać, że było to „moralne zwycięstwo”, bo tak wymaga tego dziś przyjęta przez nich ideologia.

Ale czas już zmienić dyskurs w tej trwającej od 70. lat polemice na temat Powstania. Aby nie narazić się na śmieszność.

Polskie_Podziemie_covers

Od kilku lat mamy już dostępne materiały opublikowane dyskretnie przez nieznaną szerzej oficynę wydawniczą b.MSWiA (okładki w załączeniu), z których wyłania się przerażająca prawda: gen. Leopold OKULICKI – został zwerbowany przez NKWD i prąc do wywołania powstania, realizował cele sowieckiej polityki. Więc Powstanie było perfidną i mistrzowsko przeprowadzoną PROWOKACJĄ, mającą na celu zlikwidowanie struktur Polskiego Państwa Podziemnego oraz Armii Krajowej, podlegających Rządowi RP na uchodztwie, uznawanemu przez mocarstwa zachodnie. To utorować miało drogę do sowietyzacji Polski.

Dwuznaczna rola Okulickiego w parciu do powstania była podnoszona od lat przez profesorów Wieczorkiewicza i Ciechanowskiego, a ostatnio na podstawie nowych materiałów, udowodniona w książce Piotra Zychowicza „Obłęd’44”. Mamy w niej protokóły przesłuchań Okulickiego podczas procesu w Moskwie i jego kompromitujące listy do Berii i Stalina, gdy szukał sobie miejsca w nowych komunistycznych władzach.

Wszelkie dalsze dywagacje są już zbędne. Może tylko zdumiewać, że jeden człowiek, o przeciętnym intelekcie, będąc wysoko ulokowaną obcą agenturą w dowództwie AK, zdołał zmanipulować Komendę Główną AK. Wmawiając im konieczność dokonania „czynu, który wstrząśnie sumieniem świata i uratuje suwerenność Polski”.

Zdrada Okulickiego nie zdejmuje odium hańby z pozostałych osobników procesu decyzyjnego, prowadzącego do wybuchu Powstania. Rząd premiera Mikołajczyka odsunął Naczelnego Wodza PSZ, gen. Sosnkowskiego, podejmując uchwałę, że powstanie to decyzja polityczna, należąca do Rządu. Następnie Mikołajczyk scedował prawo do podjęcia ostatecznej decyzji na wicepremiera Jankowskiego i Komendanta AK gen. Bora-Komorowskiego, specjalisty w sportach hippicznych.

Skompromitował się również kontrwywiad Polskich Sił Zbrojnych, dopuszczając do wysłania do Polski z misją powstrzymania powstania właśnie Okulickiego, człowieka który wyszedł żywy z Łubianki! Dopiero 8 października 1945 roku, już po procesie szesnastu, Okulicki rozkazem Szefa Sztabu PSZ, gen. Kopańskiego, został skreślony ze stanu Polskich Sił Zbrojnych, przestając być formalnie żołnierzem i generałem Rzeczypospolitej. Jest to fakt znamienny, bo żołnierz pozostaje w ewidencji armii nawet po śmierci, gdyż należy się mu godny pochówek. Ten pochówek zapewnili Okulickiemu sowieci, zgodnie z ich zwyczajem likwidując własnego agenta, który wykonał powierzone mu zadanie.

Więcej na ten temat w ostatniej już edycji strony http://www.powstanie.pl , bo traktujemy dalsze dyskusję na temat przyczyn tej katastrofy za zamkniętą (strona istnieje od 10 lat, odwiedziło ją ponad 412 tysięcy osób).

Nie dziwne zatem, że wśród apologetów Powstania, piewców mitu „moralnego zwycięstwa”- zapanowało grobowe milczenie.

Oby to milczenie panowało również podczas obchodów rocznicowych 1 sierpnia w Kwaterze Powstańczej na Cmentarzu Powązkowskim. Aby wspólnie uczcić pamięć ofiar sowieckiej prowokacji. Bez wykorzystywania tej tragicznej rocznicy do perfidnych partyjnych rozgrywek. Wszelkie „koncerty okolicznościowe” proponuję odwołać, jako nie stosowne do chwili. Nawet słuchanie radosnych piosenek powstańczych – ludzi nieświadomych, że zostali haniebnie oszukani – budzi ambiwalentne uczucia.

A propos: Niemcy nie świętują rocznicy klęski pod Stalingradem.

Dr Jan Sidorowicz jest koordynatorem strony www.powstanie.pl, do której odwiedzenia zachęcamy wszystkich zainteresowanych. Dla młodszych wiekiem wizyta tam jest okazją poznania całej,  niewygodnej czasem prawdy o Powstaniu.  Znajduje się tam m.in. wstrząsająca relacja Sidorowicza który jako 10-letnie dziecko ocalał przez przypadek w czasie masowych mordów mieszkańców Warszawy, jako odwet po samobójczym ataku Powstańców na siedzibę Gestapo w alei Szucha.

całość tu: dwagrosze.com

podobne: Powstanie warszawskie: “strumień wody może być obrócony na koło młyńskie i przynosić pożytek, albo obrócony na dom i zalać go i zniszczyć” polecam również: Burza

polecam również materiał filmowy: Zychowicz: Powstanie Warszawskie – konieczność, czy błąd?

Stefan Kisielewski „Kisiel” pisał tak…

„…W Powstaniu Warszawskim 1944 brali udział i zdeklarowani przeciwnicy tej akcji, przekonani o jej szkodliwości i nieuniknionej klęsce, nie licząc na żadną pomoc z zewnątrz, świadomi jednak nieodwołalności całej rzeczy, jej psychologiczno-fatalistycznych uwarunkowań. A jednak ludzie ci, w pełni świadomi dookolnych rządów absurdu, nie dezerterowali, lecz walczyli do ostatka. Nie liczyli na zwycięstwo, jednakże walczyli tak, jakby na nie liczyli. Kierował nimi inny imperatyw niż materialna nadzieja – znalazło to swój wyraz nawet w tak pesymistycznym filmie jak Eroica Munka. Podobny zresztą motyw daje się odnaleźć w granej u nas angielskiej sztuce Sheriffa Kres wędrówki. W sztuce tej oficer angielski z I wojny, potępiający krwawy absurd wielomiesięcznych pozycyjnych walk we Flandrii, nie odmawia dowodzenia w beznadziejnym wypadzie z okopów na ziejące ogniem niemieckie linie. Nie odmawia wykonania rozkazu, który otwarcie wobec swych przełożonych określa jako bezcelowy i zbrodniczo absurdalny, nie odmawia, gdyż jak powiada, „odmówić nie wypada”, gentelman tego nie robi. A więc motywacja oparta na materialnej nadziei zostaje tu zastąpiona motywacją innego rzędu, innego „porządku”. Nie chodzi o cel, chodzi o sposób postępowania. „Ja bym tego rozkazu nie wydał – mówi oficer – ale skoro już został wydany, ja go tak czy owak wykonam, taki jest porządek życia, jego nakazów”. Pierwszy wybiega z okopów i pierwszy ginie – bohater mimo woli, bohater wbrew przekonaniu, pozbawiony wpływu na to, że wypadki są nielogiczne, chociaż świadomy tego, lecz bynajmniej przez to nie osłabiony…” („Lata pozłacane, lata szare”)

…i jest niewątpliwym faktem to, że do szalonego czynu zbrojnego przystąpili ostatecznie nawet jego zagorzali przeciwnicy ja jednak uważam, że kadra oficerska (która jest właśnie od myślenia za innych) powinna przede wszystkim odwieść od tego czynu swoich podkomendnych i żołnierzy nawet wbrew rozkazom z góry, gdyż tak jak na ich przełożonych z samej góry spada odpowiedzialność za wydawanie rozkazów oficerom, tak samo na samych oficerów liniowych spada ten sam rodzaj odpowiedzialności na tych małych odcinkach na których dowodzili i za które byli odpowiedzialni. Nie ma takiego imperatywu moralnego, który pozwalałby albo usprawiedliwiał rozmyślne prowadzenie na śmierć setek tysięcy ludzi… Nawet Chrystus umierał na krzyżu sam a jego uczniowie unikając śmierci nie zostali przez niego skarceni ani nie spotkali się z wyrzutem, zdrady, gdyż Jezus doskonale wiedział, że gdyby wszyscy razem z nim umarli wtedy na golgocie to nie byłoby komu przekazywać dalej „dobrej nowiny”. Śmierć ma tylko wtedy sens kiedy obumarłe ziarno przynosi plon obfity – w wypadku powstania Warszawskiego tego plonu do dziś brakuje, a zamiast niego mamy jałową pustynię obsiadłą przez karłowate kolczaste krzaki.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

….Siłą każdego narodu są jego elity i ich zdolność poczucia odpowiedzialności za całą słabszą duchowo resztę… Spacyfikowanie naszych elit w powstaniu warszawskim przypieczętowało zatem w dalszej perspektywie los całego narodu polskiego, czego skutki odczuwamy po dziś dzień, kiedy to odradzająca się w kolejnych pokoleniach chamokomuna wraz z jej kłamliwą ideą socjaldemokracji praktycznie nie ma politycznej konkurencji(!) i pełni dziś samozwańczą rolę elity (sprawując faktyczną władzę) w miejsce nieobecnego, bo wymordowanego w powstaniu warszawskim (a później przez 50 lat powojennej okupacji) kwiatu polskiej młodzieży i patriotycznej inteligencji. Część tych którzy przeżyli klęskę powstania zbrojnego, nie dość że dźwigała na sobie gorycz nieproporcjonalnej w stratach ludzkich porażki, to musiała zmagać się z ogromnym poczuciem winy za skutki swojego buntu, oglądając na własne oczy hekatombę odwetowego działania hitlerowców w postaci mordów, rabunku i gwałtów na bezbronnej ludności cywilnej…

Inną konsekwencją bezpowrotnej utraty owej esencji polskości była łatwość z jaką sowieci poddali jej resztki (i kolejne pokolenia pozbawionych przywództwa Polaków) sowietyzacji. Kulminacją skuteczności tej strategii było oszustwo tzw. „transformacji ustrojowej” która potwierdziła fakt bezhołowia polskiego narodu, który pomimo kilkudziesięciu lat względnego spokoju (po śmierci Stalina) nie doczekał się odbudowy elit zdolnych poprowadzić go ku wolności kiedy nadarzyła się okazja bo system komunistyczny implodował w całym Układzie Warszawskim. Wolnościowy zryw Polaków w postaci „solidarności” okazał się bowiem wielką mistyfikacją a spora część wyniesionych na piedestał przywódców tego buntu okazała się zdrajcami spod znaku „magdalenki” i „okrągłego stołu”. Nawet w 25 lat po tamtych wydarzeniach Polskie elity do dziś nie potrafią się odrodzić i w związku z tym nie wiadomo czy kiedykolwiek się odrodzą i czy kiedykolwiek będą na tyle mocne i godne zaufania by po pierwsze przekonać do siebie naród a po drugie poprowadzić go w przeciwnym kierunku do ideologii jaką mu od dziesiątek lat wbijano (i dalej się wbija) do głowy…. Krótko – Przestał istnieć jednolity naród polski – efekt komunistycznej okupacji Polski (St. Michalkiewicz)

Czy w związku z tym w świetle ostatnich wydarzeń politycznych w naszym regionie można powiedzieć że wyciągnęliśmy jakieś wnioski ze stręczenia samym sobie interesów obcych mocarstw? Oczywiście nie…
rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Właśnie spijamy kolejny „miód” (z domieszką dziegciu) realpolitik (którą rozpisał za nas ktoś inny) w postaci sankcji gospodarczych i destabilizacji politycznej na bliskiej zagranicy, na które solennie (z własnej woli) zapracowały (bo dopomogły podżegactwem) nasze elity upychając nasz interes narodowy poniżej interesu Ukrainy i UE/USraela. Wszystko to za możliwość paradowania na salonach Europy w glorii „przodowników” antyrosyjskiej koalicji (która nie istnieje!)… Historia z nas kpi i oby tym razem nie skończyło się tak jak zwykle – hekatombą fizycznych ofiar ludzkich i gospodarczą katastrofą na ołtarzu „sprawiedliwej wojny” „dobrego” zachodu ze „złym” wschodem, czego nie zrekompensujemy sobie jedząc polskie jabłka.

Jak śpiewa klasyk „wygra kto się nie boi wojen”, ale najpierw trzeba być do takiej wojny gotowym a raczej do odparcia potencjalnej agresji. Armia ma bowiem służyć OBRONIE a nie odgrywać przyzwoitkę na ekspedycjach łupieszczych w imię obcych interesów. Potencjalny napastnik musi być przekonany o tym, że prędzej sobie zęby połamie napadając na Polskę niż cokolwiek zdoła ugryźć… Daleka droga do tego, bo tak jak sprzęt można na upartego kupić od ręki byle były na to środki (co właśnie zapowiedziano a jak będzie zobaczymy), tak wyszkolenie żołnierzy zdolnych do jego obsługi a przede wszystkim wychowanie ich w duchu militaryzmu z dnia na dzień jest niemożliwe. (Przemysław Karda: Rozbrojenie, czyli… Quo vadis Polska armio?)

Gorąco popieram wszelkie postulaty odbudowy własnego potencjału militarnego i sojusze militarne. Ale niech one rzeczywiście będą obronne a nie zaczepne z udziałem okrojonej do „korpusu ekspedycyjnego” polskiej armii (dla walki za obce interesy i ochłapy z tego stołu dla Polski)… Romuald Szeremietiew o NATO

Do tego czasu (zrobienia z Polski prawdziwego tygrysa) jestem za pilnowaniem mówiąc kolokwialnie „własnego tyłka” i nie wchodzenie między młot (Rosję) a kowadło (UE/USA) i ich interesy, dla których załatwienia owa bloki traktują Polskę instrumentalnie (Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę). Przecież można Ukrainę wspierać i to konkretnie „przemycając” uzbrojenie (a niech się Rosja wykrwawia skoro już tam jest!) bez głośnego szczekania na Putina na bezproduktywnych „szczytach” hipokryzji i udawania (na złość?) że się montuje przeciwko Rosji jakąś koalicję na zachodzie bo to bzdura! Niczego takiego nie będzie bo Niemcy tego nie chcą (a za nimi kilka innych poważnych i ważniejszych od Polski państw). Nie dajmy się więc wepchnąć w kolejną awanturę – bo do tego dąży wywołanie konfliktu na Ukrainie – destabilizację w Europie, która jest na rękę USA… W związku z tym po NATO nie spodziewam się żadnych konkretów dla Polski (tarczy antyrakietowej jak nie było tak nie będzie i baz NATO też nie będzie), więc bierzmy się sami do roboty. Polska (która przecież jest we wschodniej europie państwem FRONTOWYM) jest przez USA traktowana gorzej niż inne państwo frontowe – Izrael (który otrzymuje hojne wsparcie żywą gotówką za pilnowanie interesów USA na bliskim wschodzie). To o czymś świadczy czyż nie?

Dzisiejsza Ukraina to nie Petlura a my nie jesteśmy w przededniu zwycięskiej kontrofensywy znad Wieprza. Tu nie będzie żadnego zwycięstwa i pokonania Rosji. Polska jest na to za słaba militarnie (gospodarczo jesteśmy bankrutem) i pozbawiona godnych zaufania sojuszników, którzy na domiar złego kupczą nami z Rosją kiedy tylko im to wygodne i potrzebne. Pokazują nam właśnie na przykładzie Ukrainy czym jest dla nich Europa środkowo wschodnia. Jesteśmy powiernikiem od początku przegranej sprawy a wręcz jednym z pożytecznych idiotów, którzy kibicują destabilizacji bliskiej nam zagranicy. Poza tym ładowanie się w jawne występowanie przeciwko Rosji, dla z góry przegranej sprawy jest szaleństwem i skrajną nieodpowiedzialnością. Bezmyślnie wystawiamy się Rosji, podczas gdy nas nie atakuje a po prostu broni swojej strefy wpływów (taj jak to ona potrafi – więc nie należy się dziwić!) na Ukrainie i swoich baz wojskowych na Krymie przed wrogim dla niej (w jej mniemaniu) obozem „zachodu”. I to nie jest tak, że ja reakcję Rosji i jej zbrojny atak (czy jak kto woli „wspieranie separatystów”) na Ukrainę usprawiedliwiam, ale fakty są takie że jest to po prostu konsekwencja nieudolnej i prowokacyjnej polityki zachodu (UE/USA) na Ukrainie! Kto ciągnie lwa za ogon (celowo!), ten nie powinien się dziwić stanowczą jego reakcją. Nie było by tej awantury gdyby nie sponsorowany przewrót na majdanie, który miał zmusić ukraińskie władze do całkowitego oddania się UE. Tu nie chodzi o ŻADNE wartości „zachodniej cywilizacji” a o interesy! (Kto wynajął śmierć na Majdanie? Zimny czekista Putin, czy dobry Wuj Sam?  i to: Podczas gdy Ukrainę czeka ciężka droga „vulture funds” robią interes życia.).

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Uważam że gdyby Rosji nie zmuszono i nie zagrożono jej utratą ważnych dla niej interesów na Ukrainie (i baz wojskowych na Krymie) nie byłoby tego całego „kryzysu”. Uważam też że jeżeli Rosja nie zostanie przyparta do muru, to zatrzyma się „tylko” na wschodniej Ukrainie, bo tylko te rejony uważa za ważne dla siebie (o Krymie nie wspominam bo to całkiem inna historia „własności”) i tylko te rejony ma od jakiegoś czasu milcząco „dogadane” z USA (być może za przyszłe ustępstwa w Syrii i Iranie). Czyż nie byłoby lepiej dla Putina (podkreślam że dla niego!) gdyby zajął od razu całą Ukrainę zamiast „bawić się” i prowadzić przewlekłe działania które kosztują? Dlaczego tego nie robi, skoro wie że zachód nawet palcem nie kiwnie? Mówi się że Rosja jest słaba i dlatego nie stać ją na prowadzenie działań na większą skalę. Przychylam się do tej opinii, ale w związku z tym pytam czemu zachód nie podejmie zdecydowanych kroków i nie dobije konającej Rosji? Otóż dlatego, że jest ona Europie (jak i USA ze względu wpływy w Syrii i Iranie) potrzebna. Ale żeby można było z Rosją coś wynegocjować i zmusić na arenie międzynarodowej do współpracy, to trzeba ją trzymać w ciągłym poczuciu zagrożenia – siedzieć że tak powiem „na karku”, nawet kosztem destabilizacji gdzieś na granicy „państw sojuszniczych” bo koszta i tak ponoszą inni (byle było co negocjować). USA osacza Rosję przez „groźbę” bliskości baz NATO na całym świecie i Rosja na to zagrożenie reaguje. Powzięła desperacką próbę utrzymania z Ukrainy tego co dla niej najważniejsze, reszta pójdzie pod młotek UE i zachodniej lichwy (być może rozbiór był dogadany przez obie strony – tego nie wiem).

Pamiętajmy też o tym, że to iż Rosja „bezkarnie” zagarnęła sobie wschód (i Krym), to jest też skutek milczącej postawy „zachodu” i wytarcia sobie tyłka „traktatem butapesztańskim” o rozbrojeniu Ukrainy – „gwarantującym jej bezpieczeństwo” zarówno przez Rosję jak i USA/Wielka Brytanię. Ukraina już została sprzedana i rozebrana pomiędzy Rosję a UE/USrael (i stojące za nimi interesy banksterki zachodniej z MFW na czele) teraz chodzi tylko o to żeby „poudawać” opór i oburzenie pod publiczkę, więc pilnujmy swojego nosa – „obozu polskiego”, bo nasza „antyrosyjska robota” w UE jest bezcelowym biciem piany…

Zajmijmy się własnym podwórkiem, bo bez jego urządzenia na nowo i w „prawym” porządku nie odbudujemy ani żadnego potencjału militarnego, ani przede wszystkim gospodarczego który za to wszystko płaci (a nie są to tanie rzeczy), bo gdy kasa pusta to nie tylko na rakiety nie będzie nas stać, ale przede wszystkim zabraknie na chleb (o emeryturach nie wspominając)… Dług publiczny jest ogromny a nieuregulowanie spraw budżetowych i gospodarczych może się w przyszłości skończyć polskim „majdanem” i destabilizacją państwa podobnym do tego na Ukrainie – a wtedy na pewno pojawią się wyzwoliciele z pruskiego, ruskiego i USraelskiego nadania, by zrobić to samo co dziś na Ukrainie ma miejsce.

…Odys

PS. na „usprawiedliwienie”, że nie jestem apologetą Rosji i że nie jestem ślepy na jej obłudną postawę względem Ukrainy, której Putin próbuje narzucić własny nacjonalistyczny interes, proponuję lekturę: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez” i to: Resentyment postkolonialny kontra postawy szowinistyczne na Ukrainie czyli… Dlaczego Rosja straciła Ukrainę i dlaczego Ukraina nie jest jednolitym państwem.

Paweł Kuczyński - Pokój

Paweł Kuczyński – Pokój

Reklamy

3 comments on “„Musimy zerwać z poprawnością patriotyczną”. Powstanie Warszawskie prowokacją (z ukraińskim kryzysem w tle).

  1. Pingback: Rocznica powstania warszawskiego. Dramatyczny zryw narodowy w którym zabrakło rozwagi. Z tego płynie nauka, jak nie uprawiać polityki. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Wielu pamięta o powstaniu, niewielu o upadku Warszawy. Rzeź na Woli i 12 ton prochów. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Szwagrzyk i „Wyklęci”, romantycy czy realiści? Czy postokrągłostołowe rozbójnicze elity to jest to o co walczyli? Legenda NSZ i próba jej oczernienia przez PRL. Brygada Świętokrzyska. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s