Fed zmniejsza skup aktywów. Kolejne bankructwo Argentyny. System bankowy w Europie powoli się rozpada więc wymyśla kolejne złodziejstwo (na własną zgubę?)


1. Fed zmniejsza skup aktywów do 25 mld USD miesięcznie z 35 mld USD.

31.07.2014 (ISBnews) – Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) postanowił wprowadzić ograniczenie tempa skupu aktywów począwszy od sierpnia – będzie skupował aktywa o łącznej wartości 25 mld USD miesięcznie wobec obecnych 35 mld USD, podał Fed po posiedzeniu.

„Komitet uważa, że gospodarka w sensie szerszym ma już wystarczającą siłę, aby wspierać trwającą poprawę warunków na rynku pracy. W świetle skumulowanego postępu w kierunku maksymalizacji zatrudnienia oraz w świetle poprawy warunków na rynku pracy od początku obecnego programu skupu aktywów, Komitet zdecydował się uczynić kolejny krok w zakresie ograniczania tempa skupu swoich aktywów” – czytamy w komunikacie.

Począwszy od sierpnia, Fed będzie skupował obligacje zabezpieczone hipotekami o wartości maksymalnej 10 mld USD miesięcznie zamiast dotychczasowych 15 mld USD oraz obligacje skarbowe o dłuższym okresie zapadalności w wysokości 15 mld USD miesięcznie zamiast 20 mld USD, podano dalej.

(ISBnews)

podobne: Independent Trader: Malutka Belgia ratuje obligacje USA oraz: Fed rozhuśtał gospodarkę, ale jej nie naprawił

2. Fiasko rozmów ws. spłaty argentyńskich długów.

31.07.2014 (IAR) – Fiaskiem zakończyły się prowadzone od dwóch dni w Nowym Jorku rozmowy w sprawie spłaty argentyńskiego zadłużenia. Oznacza to, że od godziny szóstej rano naszego czasu, kraj ten będzie uznawany za znajdujący się w stanie bankructwa.

O niepowodzeniu negocjacji poinformował minister gospodarki Argentyny Axel Kiciloff. Na konferencji prasowej powiedział, że wraca do kraju, gdyż tak zwane fundusze hedgingowe, domagające się miliarda trzystu milionów dolarów za posiadane przez siebie argentyńskie obligacje, odrzuciły propozycję restrukturyzacji długu.

Fundusze hedgingowe – zwane również potocznie „sępimi funduszami” specjalizują się w skupowaniu za względnie niewielkie kwoty, długów państw, które ogłaszają niewypłacalność. Takim krajem w 2001 była Argentyna. Teraz fundusze domagały się zwrotu całości długu, a nie jego jednej-trzeciej, na co zgodziło się ponad 90 procent argentyńskich wierzycieli w ramach programu restrukryzacji zadłużenia. Argentyński rząd twierdzi, że złamałby prawo, spłacając fundusze na innych warunkach, niż pozostalych.

Ogłoszenie przez Argentynę niewypłacalności – zdaniem ekonomistów – odetnie ten kraj od zagranicznych pożyczek, pogłębi recesję, a wysoka inflacja jeszcze wzrośnie.

iar/ft.com, rtrs, afp + wcześniejsze/kry

źródło: stooq.pl

…NML Capital, który jest częścią Elliott Capital Management, oraz Aurelius Capital Management, zaciągnęły Argentynę do amerykańskiego sądu, który zdecydował, że kraj musi spłacić posiadane przez nie obligacje o wartości 1,3 mld dolarów wraz z odsetkami. Jednocześnie sędzia Thomas Griesa uznał, że byłoby to nielegalne, gdyby Argentyna spłaciła odsetki tych wierzycieli, którzy w czasie kryzysu zgodzili się na ich redukcję, a nie spłaciła sępów. Argentyna może więc albo spłacić wszystkich, albo nikogo i ogłosić niewypłacalność. 30 lipca mija termin spłaty 539 mln dolarów odsetek wierzycielom, którzy zgodzili się na „haircut”. Według NML Capital i Aurelius Capital Management tego dnia mija również termin spłaty ich obligacji.

Prezydent Kirchner obawia się, że gdyby spłaciła sępy, ustawiłaby się kolejka wierzycieli, którzy domagaliby się pełnej spłaty zredukowanego wcześniej zadłużenia. Wtedy dług wzrósłby do 15 mld dolarów. Rząd swoją odmowę argumentuje tym, że sępy kupiły dług po bardzo niskiej cenie i utrudniały jego restrukturyzację.

Władze utrzymują, że nie są w stanie spłacić jednocześnie regularnych wierzycieli i sępów. W agresywnej kampanii medialnej Argentyna oskarżała amerykańskie sądy o stronniczość, a sępy o „nagabywanie” i „lichwę”.

Mleko się rozlało

Ponieważ apelacje nie przyniosły rezultatu, w ostatnich dniach Argentyna wysłała do Nowego Jorku negocjatorów, którzy mieli uratować sytuację. Jak informuje Reuters, we wtorek o 23:20 minister Kicillof opuścił budynek, w którym toczyły się rozmowy. Według mediatora Daniela Pollacka mimo szczerej wymiany poglądów kryzysu nie zażegnano. Jeśli sytuacja się nie zmieni, 30 lipca Argentyna stanie się technicznie niewypłacalna. – Wydaje się, że władze Argentyny doszły do wniosku, że ogłoszenie teraz niewypłacalności i późniejsza jej renegocjacja będzie tańszą opcją – uważa ekspert ds. Ameryki Łacińskiej Carlos Caicedo, którego cytuje CNBC.

Według źródeł bankowych i mediów, na które powołuje się Reuters, grupa prywatnych banków chce zaoferować 250 mln dolarów gwarancji, aby pokazać sędziemu Griesie dobrą wolę Argentyny i przekonać go do wstrzymania postanowienia. Domagają się tego również posiadacze argentyńskich obligacji. Wcześniej podobny wniosek rządu Argentyny sąd odrzucił. We wtorek szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde uspokajała, że kolejna niewypłacalność Argentyny nie powinna dotknąć innych państw, bowiem kraj ten jest w izolacji od światowego systemu finansowego.

Argentyńczycy wciąż pamiętają dramat niewypłacalności, którą ogłoszono w czasie kryzysu w 2001 roku. Był to skutek wielu lat złego zarządzania, a także powiązania waluty z kursem dolara. Rząd nie był wówczas w stanie spłacić obligacji o wartości 95 mld dolarów. Zamrożono konta wielu ludziom, wielu uciekło do innych państw, 60 proc. obywateli znalazło się poniżej granicy ubóstwa, a ponad jedna czwarta poniżej granicy skrajnego ubóstwa. Pracodawcy zatrudniali tylko za napiwki, pensji nie wypłacano także w sektorze publicznym. PKB Argentyny zmniejszył się wtedy o 20 proc. Teraz może nie być tak źle, gospodarka jest bowiem w lepszej kondycji niż na początku wieku. Poza tym Argentyńczycy są już na taką możliwość lepiej przygotowani. Są wręcz recydywistami, jeśli chodzi o niewypłacalność – w swojej historii ogłaszali ją już siedem razy.

Niezależnie od tego, jak potoczy się los Argentyny, mleko już się jednak rozlało. Decyzja amerykańskiego sądu jest bowiem precedensem, który podważa wieloletnią metodę ratowania państw rozwijających się poprzez redukcję ich zadłużenia. Jak zauważyła prezydent Brazylii, grupie kilku spekulantów udało się zagrozić stabilności całego kraju. A Argentyna nie będzie ostatnią ofiarą żarłocznych sępów.

Autor: Paweł Strawiński
Źródło: Onet

podobne: MFW: deficyty i długi krajów rozwiniętych. oraz: „Ostatnia chudoba”, czyli przyczyna, przebieg i skutki kryzysu dla realnej gospodarki i obywateli. i to: Prawdziwy sens konfliktów zbrojnych czyli… kto kontroluje dług ten kontroluje wszystko. a także: Czy grecka tragedia przyniesie opamiętanie reszcie eurosocjalizmu? Polska idzie śladami bankruta czyli Michalkiewicza o „frumentacjach” słów kilka.

…pazerność fundów nie może dziwić zwłaszcza że system na którym się opiera ma spore kłopoty i kiedy kraje jeden po drugim zaczną bankrutować to i one stracą rację bytu, bo to system naczyń połączonych…

3. System bankowy w Europie powoli się rozpada.

04.08.2014 (IAR) – Portugalscy podatnicy złożą się na ratowanie największego banku w kraju – Banco Espirito Santo (czyt.espiritu santo).Budżet i bank centralny przeznaczą 4,9 mld euro na plan restrukturyzacji i podziału instytucji. Władze interweniując wobec banku, chcą zapobiec ryzyku wybuchu kolejnego kryzysu. Upadek jednej instytucji mógłby pociągnąć za sobą kłopoty kolejnych, w tym potężnego imperium finansowego właścicieli banku – rodziny Espirito Santo.

Przez weekend trwały rozmowy przedstawicieli portugalskiego rządu z Brukselą w sprawie zgody na interwencję. Zgodnie z przyjętym planem bank podzielony zostanie na dwie części. W jednej zgromadzone zostaną „złe” aktywa w tym zagrożone niespłaceniem kredyty. Odpowiedzialność i straty związane z prowadzeniem tego biznesu wezmą na siebie dotychczasowi akcjonariusze banku.

Druga część stanie się podstawą do budowy nowego banku, który zresztą przyjmie nazwę Novo Banco. To on otrzyma blisko 5 mld euro dokapitalizowania, z czego 4,4 mld pójdzie prosto z budżetu państwa. Lizbona zapewnia, że to jedynie pożyczka, która w przyszłości zostanie spłacona, gdy instytucja stanie na nogi i zostanie sprzedana prywatnym inwestorom.

podobne: UE – Za kłopoty banków zapłacą ich udziałowcy i wierzyciele (oraz podatnicy i depozytariusze)

IAR/rtp.pt/łp

Międzynarodowy Fundusz Walutowy już dwa lata temu ostrzegał, iż odpisy z tytułu niespłacalnych długów w europejskim systemie bankowym sięgną 2 bln USD. Realne straty zapewne są większe lecz zasady księgowości stworzone w 2008 roku pozwalają bankom księgować aktywa wg ceny nominalnej nawet jeżeli ich cena rynkowa jest znacznie niższa. W ostatnich dwóch miesiącach problemy banków zakamuflowane przez ostatnie lata wydają się coraz bardziej uwidaczniać i to w miejscach, w których najmniej bym się tego spodziewał.

Bułgaria

Wszystko zaczęło się na początku czerwca w Bułgarii, gdzie czwarty największy bank KTB na skutek problemów z płynnością zawiesił działalność…

Portugalia

Problemy sektora bankowego także poważnie dotknęły Portugalię.  W grudniu zeszłego roku opublikowano raport mówiący, iż grupa finansowa Espirito Santo International jest nadmiernie zalewarowana i zbyt zależna od sprzedaży instrumentów dłużnych. Co więcej, aktywa banku są znacznie zawyżone w stosunku do realnej wartości…

Austria

Złych wiadomości nie koniec. Problemy dotknęły także austriacki Erste Bank , który ogłosił, że źle skalkulował straty z tytułu złych kredytów. Wg najnowszej prognozy straty są o 40% wyższe niż pierwotnie przewidywano i wynoszą 2,2 mld USD. Mimo strat kapitalizacja banku jest dobra lecz moim zdaniem, rewizja strat nie jest ostatnią.  

Problemy banków w Europie doskonale odwzorowuje zachowanie indeksu reprezentującego europejskie banki, który spadł o 11% od początku czerwca.

Powiązania sektora bankowego

Dzieje się tak gdyż problemy banków z jednego kraju natychmiast przekładają się na inne kraje. Obecnie mamy system bankowy wzajemnie powiązany jak nigdy dotąd. Inwestorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę lecz media za każdym razem powtarzają, że mamy do czynienia z odosobnionym przypadkiem.

W obecnym świecie nie ma czegoś takiego jak odosobniony przypadek. Zobrazuję to na poniższym przykładzie.

Portugalski bank emituje obligacje aby pozyskać kapitał. Aby uwiarygodnić się w oczach kupców obligacji ubezpiecza w banku z Francji. Obligacje w całości wykupuje instytucja finansowa z Niemiec.

Nagle bank Portugalski ogłasza, że nie jest w stanie wykupić owych obligacji. Depozytariusze natychmiast wycofują środki. Inne instytucje finansowe odmawiają finansowania. Bank nie mając wyjścia zawiesza działalność przechodząc na tzw. survival mode. Od tego momentu zablokowane zostają jakiekolwiek wypłaty depozytów a politycy razem z przedstawicielami banku centralnego zastanawiają się jak rozwiązać problem.

Posiadacze obligacji (firma z Niemiec) kieruje wniosek do banku z Francji o wykup obligacji gdyż instytucja ta je ubezpieczała. Bank z Francji odmawia gdyż bank z Portugalii formalnie nie upadł. Politycy z Niemiec, Francji oraz Portugalii zaczynają rozmowy jak rozwiązać kryzys.

W międzyczasie kłopoty ogłasza instytucja z Holandii, która poprzez kontrakty terminowe grała na wzrost ceny obligacji podczas gdy ich ceny dramatycznie spadły. Lewar 1:40 okazał się zabójczy zarówno dla instytucji jak i jej wierzycieli.

Nikt nie wie jaki będzie los czterech instytucji finansowych. Banku z Portugalii który ma problemy z wykupem obligacji. Banku z Francji, który ubezpieczył owe obligacje jak i banku z Niemiec, który nie wie czy i kiedy odzyska zainwestowane środki. Bank z Holandii także poprosił o ochronę przed wierzycielami.

Zaprezentowany przykład jest ekstremalnym uproszczeniem. W rzeczywistości powiazania między bankami są dużo bardziej skomplikowane. Problemy jednego banku zazwyczaj przekładają się na inne banki i mamy reakcję łańcuchową…

polecam lekturę całości tu: independenttrader.pl

podobne:  Independent Trader: “Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem

…na horyzoncie pojawiło się zatem narzędzie (testowane póki co w Hiszpanii) dla ratowania systemu który de facto tworzą sami obywatele swoimi pieniędzmi 🙂 (przez to że posiadają konta bankowe)…

4. Hiszpańskie konta bankowe na celowniku MFW

 rząd wprowadził opodatkowanie depozytów stawką 0,03%. Dochody z takiego podatku to raptem 350 mln Euro, co jest wielkością pomijalną. Można zatem domniemywać, że chodzi o precedens lub test mający na celu sprawdzenie jak w praktyce zadziała ściągalność podatku…

Jeżeli podatek zostanie pobrany raz, rząd będzie miał wypracowany model do opodatkowania depozytów znacznie wyższą stawką w przyszłości. MFW od dłuższego czasu wspomina o konieczności „jednorazowego” 10% podatku mającego na celu oddłużenie gospodarki. Zakładając jednak, że taki podatek nagle zasiliłby budżet kwotą około 130 mld Euro (1/10 wszystkich depozytów) to dług spadnie raptem o 13% w stosunku do PKB.

MFW jak i rząd Hiszpanii wydają się jednak nie dostrzegać najważniejszego faktu. W ciągu ostatnich 7 lat dług Hiszpanii wzrósł z 36% do 94%. Rok do roku rośnie o około 7%. Oznacza to, że aby dług utrzymał się na obecnym poziomie takie jednorazowe akcje należałoby powtarzać co najmniej co dwa lata.

Wydatki rządowe w relacji do PKB kształtują się obecnie na poziomie 45%. Oznacza to, że gospodarka jest tłumiona nadmiernym rządem. Optymalna wysokość budżetu kształtuje się pomiędzy 10-18%. Za każdym razem gdy rząd rozrasta się ponad maksymalny 18% próg mamy do czynienia z nadmierną liczbą regulacji, korupcji, wysokimi podatkami oraz marnotrawstwem środków publicznych. Władze Hiszpanii tego jednak nie dostrzegają….

Najważniejsze w całej sytuacji jednak będzie zburzenie zaufania do systemu. Zdecydowana większość Hiszpanów uważa, że problemy sektora bankowego wynikały z nadmiernych powiązań polityków z sektorem bankowym. Mało kto łączy je z niskimi stopami procentowymi oraz zbyt luźną polityką kredytową. Obecnie większość Hiszpanów uważa, że problemy sektora bankowego się skończyły. Media doskonale wywiązały się ze swojego zadania.

W każdym razie jeżeli za jakiś czas Hiszpanie obudzą się w sobotę rano i usłyszą, że wartość ich depozytów spadła o 10%, zburzone tym samym zostanie zaufanie do systemu bankowego. Kto przy zdrowych zmysłach będzie trzymał środki na koncie oprocentowanym poniżej 2% skoro w ciągu jednego weekendu można stracić równowartość 5 lat odsetek.

Nagłe wycofanie depozytów z banków przełoży się na spotęgowanie problemów całego sektora. Obecnie nieoficjalne dane mówią o 13% zagrożonych kredytów (kredyt przewyższający wartość zabezpieczenia). W przypadku braków płynności wiele banków zapewne desperacko wypowie część umów kredytowych aby w panice pozyskać jakiekolwiek środki.  Doprowadzi to do dalszego pogorszenia się sytuacji na rynku nieruchomości oraz nasili sentymenty antybankowe wśród społeczeństwa.

Aby ratować niewypłacalny system bankowy zostaną dwa wyjścia:

a) ratowanie banków poprzez Bail – in czyli przejęcie depozytów, a następnie ich zamiana na akcje zbankrutowanego banku. Zburzy to do końca zaufanie do systemu, co wymusi ograniczenia w dalszych wypłatach środków ulokowanych na kontach w całym systemie. (Przelew możesz zrobić na dowolne konto w Hiszpanii lecz tygodniowo nie możesz podjąć więcej z konta niż…. Euro)

b) zastrzyki gotówki z EBC na bezprecedensową skalę. Jeżeli jakimś cudem Niemcy nie zdołają zablokować zapędów Brukseli i dodruk nabierze tempa to kilka krajów o restrykcyjnej polityce monetarnej zapewne zdecyduje się na porzucenie strefy Euro w obecnej formie i utworzenie nowego bloku walutowego łączącego Niemcy, Austrię, Luxemburg, Finlandię i może Holandię.

Dobrego wyjścia nie będzie, a powiedzenie „bezpieczne jak w banku” nabierze humorystycznego znaczenia…

całość tu: independenttrader.pl

podobne: „Eurokołchoz” – Złodzieje tracą wiarygodnośc ale ciągle im mało! oraz: Co sie stało sie na Cyprze?… i co dalej?

…Niemcy niestety dołączyły do szaleńców (EMS zgodny z konstytucją. Niemcy będą ratować zadłużoną Europę!) a system jest zabezpieczany na każdy możliwy sposób – PE przyjął przepisy ws. wspólnego systemu likwidacji banków.

…jednym słowem ZŁODZIEJSTWO… Ale czy tak państwa, jak i nieodpowiedzialni obywatele nie upichcili sobie tego losu na własne życzenie? Bastiat miał absolutną rację pisząc:

Życie na kredyt, czyli zjadanie przyszłości, to metoda, którą się obecnie stosuje, żeby sprzeczności [dużo korzyści i żadnych podatków] ze sobą pogodzić. Próbuje się osiągnąć niewielkie korzyści bieżące, ryzykując wielkie straty w przyszłości. Taki sposób postępowania przybliża widmo bankructwa, które kładzie kres kredytom. 

…teraz wszystko w rękach nieubłaganego czasu… granat odbezpieczony

Granat, prawo Murphiego

Advertisements

5 comments on “Fed zmniejsza skup aktywów. Kolejne bankructwo Argentyny. System bankowy w Europie powoli się rozpada więc wymyśla kolejne złodziejstwo (na własną zgubę?)

  1. Pingback: Bankierzy mówią co myślą… Ile to jeszcze potrwa? | Łódź Odysa

  2. Pingback: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Kredyt. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Independent Trader: Bail in – uporządkowana likwidacja banków. Czy Twoje pieniądze są bezpieczne w bankach w Polsce? Jak zabezpieczyć kapitał przed oczekiwanym krachem na rynkach finansowych. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Obniżenie ratingu Polski w praktyce. Nie ma darmowych obiadów więc kto zapłaci za długi i „sprawiedliwy kurs” CHF? Kryzys z deflacją w tle. Przyjdzie czas na złoto. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Trader21: Obligacje rządowe gwarantem straty. Inflacja i dewaluacja jako narzędzie walki z długiem. W czyich rękach spoczywa polski dług, i czy krach finansów publicznych zakończy się eutanazją? | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s