Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona?


1. Kancelaria prezydenta o artykule Wprost.

18.08.2014 (IAR) – Prokuratura powinna podjąć odpowiednie działania w sprawie wycieku aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Kancelaria Prezydenta przedstawiła swoje stanowisko po publikacji tygodnika Wprost. Tygodnik twierdzi, że jest w posiadaniu tajnego aneksu. Z zapisów wynika, że prezydent Bronisław Komorowski wykorzystywał materiały WSI do niszczenia podwładnych a także patronował fundacji, która wyłudzała pieniądze z Wojskowej Akademii Technicznej. Joanna Trzaski – Wieczorek z Kancelarii Prezydenta podkreśla, że aneks do raportu cały czas jest ściśle tajny i jego ujawnianie to przestępstwo. Zwraca ona uwagę, że aneksu przez trzy lata nie ujawniał prezydent Lech Kaczyński. Zdaniem Trzaski – Wieczorek decyzja była świadectwem wiarygodności i jakości tego dokumentu. Raport znajduje się w kancelarii tajnej i jest niedostępny dla osób postronnych.

W 2008 roku oskarżonym o ujawnienie aneksu został dziennikarz Wojciech Sumliński. Publikacja Wprost jest pierwszym dowodem na wyciek dokumentu. Zdaniem Joanny Trzaski – Wieczorek prokuratura działa w tej sprawie zbyt opieszale. Przypomina ona, że Sumliński został oskarżony o płatną protekcję w kontekście raportu.

Sumliński miał jakoby żądać pieniędzy od jednego z funkcjonariuszy za pozytywną weryfikację. Podpułkownik Leszek Tobiasz zmarł w 2011 rok, w niejasnych okolicznościach.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak

źródło: stooq.pl

2. Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski – czego dotyczył raport – WYBRANE PUNKTY.

(ODSŁONA PIERWSZA)

Wojskowe Służby Informacyjne zostały rozwiązane 30 września 2006 r., w ich miejsce powołano SKW i SWW.  Jedynym posłem PO, który głosował PRZECIW rozwiązaniu WSI był Bronisław Komorowski.

(ODSŁONA DRUGA)

12 lutego 2007 r. Antoni Macierewicz przekazał tekst raportu na ręce prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Po przeprowadzeniu konsultacji z premierem oraz marszałkami Sejmu i Senatu postanowieniem Prezydenta z 16 lutego 2007 raport został ogłoszony w Monitorze Polskim nr 11 w dniu 16 lutego 2007.

WYBRANE KRĘGI ZAGADNIEŃ UDOKUMENTOWANE W RAPORCIE O LIKWIDACJI WSI

„W ciągu 15 lat działania b. WSI doszło do wielu nieprawidłowości i przestępstw, wśród których najistotniejsze, stwierdzone przez Komisję Weryfikacyjną to:

oparcie służb na aparacie sowieckim, na skutek czego w WSI służyło ponad 300 żołnierzy tworzących kadrę kierowniczą, szkolonych przez zbrodnicze, sowieckie GRU;

nielegalny handel bronią we współpracy z międzynarodowymi przestępcami w tym z obecnie skazanym i odsiadującym wyrok w USA Monzer al Kassar (dostał 30 lat więzienia a Polska jest wymieniona w akcie oskarżenia jako kraj wspierający jego siatkę!). W tym celu stworzono specjalną komórkę która prowadziła i osłaniała ten handel a także tworzyła firmy do spółki z agentami b. WSI, które uzyskiwały uprzywilejowaną pozycję w handlu bronią;

utrzymywanie agentury wśród przedsiębiorców, której istnienie ukrywano przed przełożonymi w rządzie okłamując w tej kwestii m. in. premiera rządu (np. w sektorze energetycznym, w tym w Orlenie);

prowadzenie inwigilacji mediów poprzez utrzymywanie w głównych, ogólnopolskich mediach agentów, oraz agenturę wpływu, w tym w TVN, w Polsacie oraz w Telewizji Publicznej, PAI a także w głównych tygodnikach takich jak Wprost, Polityka, Puls Biznesu, w dziennikach, Nowa Europa, Gazeta Wyborcza, Trybuna, Sztandar Młodych, Zycie Warszawy, Gazeta Sląska, Kurier Polski, Gazeta Bankowa, Super Expres, PR, Radio Parlament, niektóre gazety nawet zakładano w celu inwigilacji; a także w biurach parlamentarnych, wyższych uczelniach, bankach i w ministerstwach ;

inwigilowanie ludzi Kościoła;

tolerowanie infiltracji rosyjskiej w Polsce, uniemożliwiając likwidację zidentyfikowanej rosyjskiej penetracji;

utrudnianie śledztwa w sprawie FOZZ ukrywając przed prokuraturą prawdziwy zakres działania służb wojskowych w tej sprawie;

ukrywanie znaną sobie przestępczą działalność służb wojskowych z okresu komunistycznego jak np. fałszowanie dokumentacji i podstawianie fikcyjnych osób, w istocie agentów służb celem wyłudzenia spadków po byłych obywatelach polskich mieszkających m. in. w USA, Kanadzie i we Francji;

tolerowanie i ukrywanie przestępczości pospolitej wśród żołnierzy WSI a w szczególności alkoholizmu, wykorzystywania mieszkań konspiracyjnych na prywatne cele dla siebie i swoich rodzin; a także przekształcanie tych mieszkań w domy schadzek;

tolerowanie i akceptowanie nielegalnego wykorzystywana zdyskwalifikowanych oficerów SB do tworzenia sieci agentury WSI;

zagrażanie bezpieczeństwu polskich żołnierzy i państwa polskiego poprzez stworzenie fikcyjnej sieci agenturalnej na misjach;

systematyczne oszukiwanie Państwa Polskiego i sojuszników co do możliwości pochwycenia kierownictwa terrorystów i wyłudzenie od państwa polskiego kilkuset tysięcy dolarów;

zagrażanie bezpieczeństwu państwa polskiego poprzez bezprawne wydanie wieluset poświadczeń bezpieczeństwa, tzw. certyfikatów osobom niespełniającym podstawowych warunków bezpieczeństwa;

zagrażanie bezpieczeństwu państwa m. in. poprzez sfałszowanie warunków offsetowych w jednym z ważniejszych kontraktów zbrojeniowych;

tolerowanie mafijnych struktur w Wojskowej Akademii Technicznej, która naraziła Skarb Państwa na straty rzędu kilkuset milionów złotych, których nigdy nie odzyskano.

(opracowano na podstawie oświadczenia likwidatora WSI) 

(ODSŁONA TRZECIA) PAP 2007-11-06 (20:11)

Prezydent Lech Kaczyński otrzymał ANEKS do raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych – poinformował prezydencki minister Michał Kamiński. Podał, że dokument dotarł do prezydenta w nocy z poniedziałku na wtorek.

Aneks w sposób w pełni udokumentowany pokazuje m.in.
– stan infiltracji gospodarki polskiej przez byłą agenturę komunistycznej wojskówki – II zarząd Sztabu Generalnego PRL
korupcyjną rolę tych ludzi w niektórych z największych prywatyzacji lat.
– działalność WSI w sektorze paliwowo-energetycznym.
kulisy działalności i sukcesów najbogatszych Polaków, polskich oligarchów, pokazuje na przykład działalność Ryszarda Krauzego i jego grupy Prokom oraz działalność Jana Kulczyka.
mechanizm tworzenia się wokół oficerów WSI pewnych patologicznych układów, które miały mocny nieformalny wpływ na decyzje polityków.

Jednym z „bohaterów”Aneksu do raportu o rozwiązaniu WSI jest BRONISŁAW KOMOROWSKI. Według b. weryfikatora WSI, KOMOROWSKI nie zwalczał agentów wewnątrz WSI, a nawet promował oficerów podejrzewanych o współpracę z Rosją.

Ośmiusetstronicowy aneks oczekiwał na odtajnienie w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

(ODSŁONA CZWARTA) listopad 2007

oddajmy głos samemu Marszałkowi Komorowskiemu [Sygn. Akt PR-IV-X-Ds. 26/07 PROTOKÓŁ przesłuchania świadka. Warszawa dnia 24.07.2008r., o godz.13.07.]
 „Drugi raz pana płk. Lichockiego spotkałem w listopadzie 2007r., zgłosił się do mnie poprzez pośrednictwo gen.Józefa Buczyńskiego, swego czasu szefa departamentu kadr, a potem attache wojskowego w Pekinie. Pan gen.Buczyński poinformował mnie, że jest taki pan pułkownik, który może mieć istotne dla mnie informacje, także osobiście mnie dotyczące. Wymienił nazwisko pułkownika Lichockiego. Postanowiłem przyjąć go w swoim biurze poselskim przy ul.Krakowskie Przedmieście. Było to około 19 listopada 2007r. Lichocki przyszedł sam. W rozmowie z nim nikt więcej nie uczestniczył. Pan Lichocki w rozmowie ze mną sugerował możliwość dotarcia albo do tekstu, albo do treści całości lub fragmentu dotyczącego mojej osoby-aneksu do raportu WSI.

Nie było dla nie zaskoczeniem pojawienie się mojego nazwiska w aneksie. Wcześniej prasa sugerowała, że moja osoba ma być objęta treścią tego raportu. W rozmowie Lichocki nie określił wprost, ale że ma taką możliwość poprzez swoje kontakty. Nie określił żadnych żądań. Ja wyraziłem wstępnie zainteresowanie jego propozycją . Umówiliśmy się, że on odezwie się gdy będzie na pewno miał możliwość dotarcia do tych dokumentów. Miał się wtedy do mnie odezwać poprzez telefon mojego biura.”

Kim był płk Lichocki?
Oficer komunistycznych służb WSW, szkolony przez KGB w Moskwie jeszcze w latach 80. W 2007 r. informował dziennikarzy – i jak widać marszałka Komorowskiego – że ma dostęp do aneksu do raportu z weryfikacji WSI. Co oczywiście było kompletną bzdurą. Ale zostało wykorzystane jako narzędzie do ataku na Komisję Weryfikacyjną. Natomiast jego związki z obcymi służbami,Komorowski podkreśla w zeznaniach w prokuraturze. Czyli o nich wiedział jeszcze jako wiceminister nadzorujący swego czasu kontrwywiad. A mimo tego,powiedział Lichockiemu, że jest jego propozycjami zainteresowany.

Marszałek był informowany przez L. tym, że materiały z Aneksu dotyczą jego osoby. I chciał poznać ściśle tajne dokumenty, angażując go do tej operacji. Spotkanie z L. nie było dla pana marszałka zaskoczeniem, bo rekomendował go wieloletni współpracownik Komorowskiego generał Józef Buczyński.
Pułkownik Lichocki przez cale lata był jednym z groźniejszych ludzi związanych z wojskowymi służbami specjalnymi, operującym w środowiskach biznesowo-polityczno-dziennikarskich. Znał np. dobrze generała Marka Papałę i środowisko, w którym się obracał.
W czasach końca PRL L. był szefem Zarządu Wojskowej Służby Wewnętrznej, która zajmowała się instytucjami centralnymi MON i ludźmi, którzy pracowali w najważniejszych urzędach ministerstwa. Szef tej instytucji znał więc wiele szczegółów, różnorodnych decyzji podejmowanych przez ludzi komunistycznego aparatu, zwłaszcza w okresie transformacji. Zapewne dlatego pan L. na początku lat 90. wchodził jako udziałowiec w rozmaite spółki i interesy finansowe z tymi ludźmi.
L. był związany z Agencją Mienia Wojskowego. Był doradcą zastępcy szefa tej instytucji, przedstawiał się m.in. jako ekspert Zespołu Ochrony Agencji. Był też członkiem specjalnego zespołu rozpracowującego partie prawicowe w latach 91-93. Była to grupa utworzona pod patronatem generała Buły, nie będącego już wtedy w strukturach wojska.

lipiec 2008
Komorowski zeznaje w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Przesłuchanie nie było należycie przeprowadzone. Zabrakło w nim wielu niewygodnych dla Komorowskiego pytań.

wrzesień 2008
Z ustaleń „Wprost”, „Gazety Polskiej” i „Rzeczpospolitej”wynika, że aktywność Bronisława Komorowskiego mogła mieć również na celu próbę skompromitowania Komisji Weryfikacyjnej WSI.

(ODSŁONA PIĄTA) 10 kwietnia 2010 roku 

Bronisław Komorowski przejmuje obowiązki Prezydenta z rażącym naruszeniem przepisów Konstytucji.

KRZYSZTOF SKALSKI NEWSWEEK
http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/536240,Zamach-stanu-komorowskiego-.html

Zamach stanu Komorowskiego

2010-04-22 |
Przejęcie obowiązków Prezydenta dokonało się z rażącym naruszeniem przepisów Konstytucji. Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności wydarzeń z tragicznego 10 kwietnia 2010, uzasadnionym jest podejrzenie, iż doszło w Polsce do faktycznego zamachu stanu z uzurpacją władzy Prezydenta przez Marszałka Sejmu RP.

Marszałek Sejmu RP, Bronisław Komorowski przejął obowiązki Prezydenta na mocy art. 131 pkt. 2 Konstytucji, który enumeratywnie wylicza przypadki objęcia przez Marszałka Sejmu obowiązków Prezydenta. Należą do nich:

1) śmierć Prezydenta Rzeczypospolitej,
2) zrzeczenie się urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej,
3) stwierdzenie nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej lub innych przyczyn nieobjęcia urzędu po wyborze,
4) uznanie przez Zgromadzenie Narodowe trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia,uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego,
5) złożenie Prezydenta Rzeczypospolitej z urzędu orzeczeniem Trybunału Stanu.

Przejęcie obowiązków przez Marszałka Sejmu zostało ogłoszone publicznie dn. 10 kwietnia 2010 około południa. Pierwsze czynności faktyczne dokonane na mocy upoważnień od Marszałka Sejmu pełniącego obowiązki Prezydenta RP (m.in. ogłoszenie żałoby narodowej) zostały wykonane przed godziną 14.

W czasie, w którym Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski formalnie i faktycznie przejmował obowiązki Prezydenta RP na mocy art. 131 pkt. 2 Konstytucji RP nie nastąpiło jeszcze formalne stwierdzenie zgonu Prezydenta Rzeczypospolitej, Jego Ekscelencji Lecha Kaczyńskiego. Zarówno z litery, jak i z ducha prawa (panował wtedy jeszcze ogromny chaos informacyjny i pojawiały się sprzeczne informacje o osobach, które mogły przeżyć katastrofę lotniczą w Smoleńsku) Pan Prezydent Kaczyński był w tych godzinach osobą zaginioną.

Przejmowanie obowiązków Prezydenta przez Marszałka Sejmu w przypadku czasowej niemożliwości sprawowania urzędu (a za taki przypadek wobec zamkniętego katalogu przyczyn z art. 131 pkt.2 należy uznać zaginięcie Prezydenta) reguluje art. 131 pkt. 1 Konstytucji RP. Przytaczam brzmienie tegoż artykułu, zd. 2 i następne:

„Gdy Prezydent Rzeczypospolitej nie jest w stanie zawiadomić Marszałka Sejmu o niemożności sprawowania urzędu, wówczas o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej”

Należy przy tym nadmienić, że nie miała miejsca okoliczność z art. 30 par. 1 Kodeksu Cywilnego, gdzie jest uregulowana możliwość uznania za zmarłego uczestnika m.in. podróży powietrznej.

Przytoczony przepis wymaga bowiem upływu 6 miesięcy od daty katastrofy.

Pierwsze informacje o zidentyfikowaniu ciała Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojawiły się dopiero w sobotę wieczorem.

Reasumując,przejęcie obowiązków Prezydenta dokonało się z rażącym naruszeniem przepisów Konstytucji, stanowiąc delikt konstytucyjny. Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności wydarzeń z tragicznego 10 kwietnia2010, uzasadnionym jest podejrzenie, iż doszło w Polsce do faktycznego zamachu stanu z uzurpacją władzy Prezydenta przez Marszałka Sejmu RP.

Krzysztof Skalski

….Pośpiech z jakim Bronisław Komorowski przejmował obowiązki prezydenta (nie bacząc przy tym na naruszenie prawa) daje do myślenia i w świetle pewnych faktów nasuwa skojarzenia z potrzebą dostępu do aneksu tajnego raportu, w celu jakim można się dziś tylko domyślać (jak w przypadku wyczyszczenia teczki Lech Wałęsa po tym jak został prezydentem). Dobrze wiedział, że w kancelarii prezydenta i w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego znajduje się aneks do raportu z weryfikacji WSI. Negatywne skojarzenia wzmacnia fakt wcześniejszej bezprawnej próby dotarcia do treści, z czasów kiedy Pan Komorowski był jeszcze marszałkiem Sejmu…

„…Jesienią 2007 roku, bezpośrednio po wygranych przez Platformę Obywatelską wyborach parlamentarnych, pułkownik Leszek Tobiasz i pułkownik Aleksander L. na zmianę docierali do Bronisława Komorowskiego, obiecując mu dostarczenie dowodów na rzekomą korupcję w Komisji Weryfikacyjnej WSI. Komorowskiemu było to na rękę, bo panicznie bał się swojej przeszłości i wiedział, że w Aneksie mogą znajdować się obciążające go informacje. Zdobycie Aneksu interesowało go zatem nie tylko dlatego, że był zadeklarowanym przeciwnikiem Komisji Weryfikacyjnej WSI – a Komisja Weryfikująca żołnierzy WSI była sztandarowym dziełem jego politycznych przeciwników – ale przede wszystkim z troski o siebie. W konsekwencji gdy wybuchła „afera marszałkowa” przyznał w prokuraturze, że „wyraził zainteresowanie” propozycją pułkowników. Takie „wyrażenie zainteresowania” wykradzeniem tajemnicy państwowej, to zwyczajne przestępstwo, ale jak się okazało, niektórzy są ponad prawem. To zresztą nie jedyne nadużycie przez marszałka Sejmu w tej sprawie. Początkowo przyznał się do niespełna trzech tygodni pokątnych spotkań z pułkownikami i twierdził, że jest tego pewien, bo wszystko notował w kalendarzu. Przyłapany na kłamstwie zmienił zeznania i ostatecznie przyznał, że spotkania trwały prawie dwa miesiące. Prokuratura potraktowała to jako rozwinięcie wcześniejszych zeznań, ale gdyby ktokolwiek inny tak rozwijał zeznania, miałby już zarzut prokuratorski. Ale nawet nie to nawet było tu najważniejsze: chodziło o to, że przez dwa miesiące marszałek Sejmu, druga osoba w państwie, „kuglował” z oficerami tajnych służb, jak wykraść opatrzony klauzulą najwyższej tajności dokument! Wydawałoby się – nic gorszego nie może zrobić polityk, by raz na zawsze przekreślić swoją karierę, ale niebawem okazało się, że było stokroć gorzej…

11 grudnia 2013 roku, nieomal w samo południe rzecznik rządu Donalda Tuska złożył w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Woli niezwykłe zeznania. – Nie pamiętam, kiedy odbyła się narada z udziałem marszałka Bronisława Komorowskiego poprzedzająca wydarzenia nazwane później w mediach „aferą marszałkową”. Nie pamiętam, gdzie odbyła się ta narada. Nie pamiętam, kto wziął w niej udział. Nie pamiętam, czy zostałem na nią poproszony telefonicznie czy pisemnie. Nie pamiętam, czy narada miała charakter formalny, czy prywatny, jak również nie pamiętam, czy sporządzono z niej jakąkolwiek dokumentację. Nie pamiętam, ani tego, o czym tam mówiono, ani tego, jak wyglądał pułkownik Leszek Tobiasz. Nie pamiętam, czy interesowałem się tą sprawą później, jak również nie pamiętam niczego, co dotyczyłoby tego spotkania – zeznał rzecznik rządu premiera Donalda Tuska.

W trakcie niespełna dwugodzinnych zeznań Paweł Graś na siedemdziesiąt siedem pytań odpowiedział „nie pamiętam”, na kilkadziesiąt następnych „nie umiem odpowiedzieć” i na kilka kolejnych – „nie chcę kłamać”. Poza podaniem imienia, nazwiska, wykształcenia , pełnionej funkcji oraz kilku nieistotnychinformacji rzecznik rządu, który kilka dni wcześniej na konferencji prasowej swobodnie przywoływał szczegółowe fakty nawet sprzed kilkunastu lat, nie pamiętał prawie niczego, co dotyczyłoby tajnej narady marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, pułkownika WSI Leszka Tobiasza z jego, czyli Pawła Grasia, udziałem.

Amnezja rzecznika rządu nie była dziełem przypadku. 28 listopada 2008 roku ten sam Paweł Graś stawił się w Prokuraturze Krajowej przy ulicy Ostroroga w Warszawie, by wyjaśnić, dlaczego sprawą domniemanej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI zajmowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a nie Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Obszerne zeznania, jakie wówczas złożył – zapewne z obawy przed włączeniem go w tę sprawę – powinny nie tylko doprowadzić do zakończenia kariery politycznej Bronisława Komorowskiego, ale także do jego problemów natury prawnej. Początkowo na zadawane pytania Graś odpowiadał niechętnie, jednak powoli rozkręcał się. Opowiedział ze szczegółami, jak wyglądała tajna narada z jego udziałem, w której uczestniczyli marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, szef ABW Krzysztof Bondaryk oraz pułkownik WSI Leszek Tobiasz. Opowiedział, jak Bondaryk wprost z biura marszałka Sejmu zawiózł pułkownika Tobiasza do siedziby ABW. Opowiedział wreszcie, że jego zdaniem cała „afera marszałkowa” mogła być prowokacją WSW i że on sam nie chce mieć z tą historią nic wspólnego. Zdaniem dziennikarzy, którzy kilka dni później uzyskali dostęp do wynurzeń Pawła Grasia i opisali ich zawartość, treść zeznań była sensacyjna. Prawdziwą rewelację Paweł Graś zostawił jednak na koniec. – Sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ponieważ marszałek Komorowski poinformował mnie, że jeden z oficerów, z którymi się spotykał, może być powiązany z rosyjskim wywiadem – zeznał śledczym Paweł Graś. Szokujące zeznania posła PO w połączeniu z wcześniejszymi zeznaniami złożonymi w Prokuraturze Krajowej przez Bronisława Komorowskiego stanowiły informację o niebagatelnym znaczeniu: marszałek polskiego Sejmu z pełną świadomością spotykał się z dwoma oficerami WSI – pułkownikiem Leszkiem Tobiaszem oraz pułkownikiem Aleksandrem L. – odnośnie których podejrzewał, że jeden z nich może być powiązany z rosyjskim wywiadem. Co więcej, spotykając się z nimi marszałek – jak sam zeznał w Prokuraturze Krajowej – „wyraził zainteresowanie” wykradzeniem dla niego przez tegoż człowieka oraz drugiego z pułkowników, dokumentu stanowiącego najpilniej strzeżoną tajemnicę państwową – Aneksu do raportu Komisji Weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych! Takie rewelacje, wygłoszone w dodatku przez posła PO, partyjnego kolegę Bronisława Komorowskiego, musiały skutkować ponownym przesłuchaniem tego ostatniego, podczas którego marszałek potwierdził rewelacje dotyczące agenturalnych kontaktów jednego ze swoich rozmówców. – Miałem pewne informacje na ten temat, ale nie potrafiłem ich zweryfikować – zeznał. Innymi słowy Bronisław Komorowski przyznał, że jako marszałek Sejmu „wyraził zainteresowanie” uzyskaniem w bezprawny sposób dokumentu stanowiącego tajemnicę państwową przy pomocy pułkowników służb tajnych, z których co najmniej jednego podejrzewał o możliwość współpracy z obcym wywiadem!

W nieodległej przeszłości wydarzyły się dwie podobne historie, obydwie związane z rosyjskim dyplomatą, a w rzeczywistości szpiegiem, Władimirem Ałganowem. W pierwszej z nich w efekcie kontaktów z Ałganowem stanowisko stracił ówczesny premier Józef Oleksy, w drugiej Aleksander Kwaśniewski ostatecznie wyparł się spotkań z Ałganowem, ale sprawa i tak zakończyła się gigantyczną aferą i omal nie doprowadziła do upadku gabinetu. Tymczasem to, co zarzucano Oleksemu i Kwaśniewskiemu było błahostką w porównaniu do tego, co zrobił Komorowski! …

…Po zeznaniach Grasia i Komorowskiego, które – nie tylko w mojej opinii, ale także prawników, z którymi rozmawiałem i na podstawie opinii których złożyłem do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Bronisława Komorowskiego (dotąd nierozpatrzone) dla tego drugiego powinny być nie tylko końcem kariery politycznej, ale też początkiem poważnych rozmów w prokuraturze, nie wydarzyło się kompletnie nic. Sprawę wyciszono. Dalej życie potoczyło się tak, jakby tej historii nigdy nie było i niedługo później Bronisław Komorowski został prezydentem „w wolnej Polsce”, a po kolejnych kilkunastu miesiącach najbardziej popularnym politykiem w kraju. Ktoś mógłby powiedzieć, że teoretycznie jest możliwe, że Bronisław Komorowski miał szczęście i zwyczajnie mu się upiekło. Kto ma ochotę, niech wierzy w taką teorię…”  (całość tu: niezlomni.com)

Wojciech Sumliński  

„…spotkał się 17 grudnia 2013 z Polonią kanadyjską w Toronto. (…) Wojciech Sumliński opowiadał o swojej dramatycznej historii dziennikarza śledczego w III RP, szczegółach licznych, wytaczanych mu procesów, z których ostatni, zapowiada się szczególnie sensacyjnie, ujawniając wątki, wskazujące na kompromitujące zaangażowanie służb specjalnych i najwyższych urzędników państwowych. (Jaka jest stawka procesu Wojciecha Sumlińskiego)…”

3. Komorowski jest jednym z bohaterów ok. 800-stronicowego aneksu...

Dotyczy go ponad 40 wątków raportu, w tym takie, w których próbowano zrekonstruować związki oficerów WSI, w przeszłości blisko współpracujących z obecnym pierwszym obywatelem RP, ze służbami ZSRR i Rosji

– przekonuje Janecki.

W artykule pojawia się także opis zachowania prezydenta Komorowskiego, który jeszcze jako marszałek Sejmu za wszelką cenę chciał uzyskać dostęp do tych informacji:

Od momentu, gdy na początku listopada 2007 r. prezydent Lech Kaczyński otrzymał aneks do raportu o likwidacji WSI, rozpoczynają się zabiegi Bronisława Komorowskiego o dostęp do aneksu, który był wtedy doku­mentem o najwyższej klauzuli tajności (i do dziś jest). Ta sprawa została później nazwana aferą marszałkowską. Komorowski był wtedy marszałkiem Sejmu i musiał sobie zdawać sprawę z tego, że nielegalnie chce wejść w posiadanie tajnych informacji, do których nie miał prawa dostępu

– czytamy we „wSieci”.

Wątki związane z prezydentem Komorowskim są niezwykle ciekawe, a przy tym bardzo zagadkowe. W grę wchodzą duże pieniądze i poważne operacje polityczne.

Chodzi m.in. o sprawy: utraty i odzyskania przy po­mocy tajnych służb 260 tys. marekniemiec­kich w piramidzie finansowej, związków z fundacją Pro Civili obracającą setkami mi­lionów złotych, prywatyzacji części terenów należących do WAT, działań WSIprzeciwko byłemu wiceszefowi MON Romualdowi Sze­remietiewowi, zakupu dla wojskasamolotów transportowych CASA, korupcji w Agencji Mienia Wojskowego czy nielegalnego uzy­skania dostępu do tajnego aneksu

– pisze Janecki.

Jak cała sprawa może wpłynąć na pozycję i wizerunek prezydenta? Czy związki prezydenta z dawnym WSI są na tyle poważne, by się ich obawiać? Wreszcie – dlaczego Komorowski jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej głosował przeciw decyzji o rozwiązaniu WSI? Szczegóły w tygodniku „wSieci”!

źródło: wpolityce.pl

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

…Pikanterii zamieszaniu z publikacją przez Wprost (znowu to Wprost! Wszak niedawno ta gazeta uderzała w ministrów Donalda Tuska przy okazji „afery podsłuchowej”) fragmentów „aneksu do raportu” (w ramach „przecieku” 😉 ) dodaje niedawne odkurzenie kwestii zaniedbań przy organizacji wylotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego wraz z delegacją do Smoleńska. Czy katastrofa jaka miała miejsce w kwietniu 2010 roku nie była przypadkiem następstwem jak pisze Pan Michalkiewicz: sabotażu przeprowadzonego przez soldateskę zagrożoną możliwością wykorzystania informacji zawartych w „Aneksie” do „Raportu o rozwiązaniu WSI” w prezydenckiej kampanii wyborczej [przez Lecha Kaczyńskiego wobec głównego oponenta czyli właśnie Bronisława Komorowskiego], czy też sama katastrofa była skutkiem zaniedbań, jakich dopuścili się urzędnicy państwowi odpowiedzialni za przygotowanie zagranicznych wizyt prezydenta państwa, a w szczególności – minister spraw zagranicznych i szef Kancelarii Premiera. Śledztwo w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Katynia zostało przez prokuraturę umorzone dwukrotnie; pierwszy raz w czerwcu 2012 roku i ostatecznie we wrześniu 2013 roku… Tymczasem niedawną decyzją sądu śledztwo ma zostać wznowione o czym więcej tu: Stanisław Michalkiewicz o przepychankach trzech stronnictw i wznowieniu śledztwa w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego (z tajemniczą śmiercią świadka w tle). Lista śmierci by Krysztopa.

PS…. Sprawa Mazura umorzona?

19.08.2014 (IAR) – Prokuratura ma oczyścić Edwarda M. z zarzutu zlecenia zabójstwa generała Papały – dowiedział się portal tvn24.pl.

Według portalu, nie ma wiarygodnych dowodów, że polonijny biznesmen z Chicago, Edward M., podżegał w 1998 roku do zabójstwa byłego komendanta głównego policji, generała Marka Papały. W Prokuraturze Apelacyjnej w Łodzi przygotowano już uzasadnienie umorzenia sprawy, które czeka na podpis prokuratora. Portal twierdzi, że decyzja ma zostać ogłoszona w tym tygodniu.

Marek Papała został zastrzelony 25 czerwca 1998 roku. Warszawska prokuratura oskarżyła o współudział w zabójstwie gangsterów Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z. pseudonim „Słowik”. Mieli oni zostać nakłonieni do tego przez Edwarda M. Prokuratura w Łodzi oskarżyła tymczasem o zamordowanie generała złodzieja samochodów, Igora M. pseudonim „Patyk”. W zeszłym roku Bogucki i Andrzej Z. zostali uniewinnieni.

IAR/TVN24/Internet/Siekaj/jj

podobne: Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci generała Sławomira Petelickiego oraz: Sprzymierzeńcem zbrodni (gen. Papały) jest czas, czyli… „Ciepło, ciepło…” (Stanisław Michalkiewicz)

…krótko… W polskim (tylko z nazwy) państwie rządzi w „majestacie prawa” mafia. Polecam materiał: O WSI w Klubie Ronina – Przegląd Tygodnia (Janecki, Makowski, Płużański)

…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Advertisements

19 comments on “Co kryje tajny aneks Macierewicza? Raport z likwidacji WSI oraz ANEKS do raportu a Bronisław Komorowski. Sprawa Mazura umorzona?

  1. Pingback: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s