Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych.


1. „Wprost” – Taśmociąg Platformy.

01.09.2014 (IAR) – „Wprost” publikuje najnowsze ustalenia w sprawie afery podsłuchowej. Politycy PO obawiają się, że wyciekną kolejne nagrania polityków. W warszawskich restauracjach zarejestrowano co najmniej kilkanaście spotkań, poza tymi, które wcześniej opisywał tygodnik.

Nagrani mają być ministrowie, lobbyści, biznesmeni i posłowie. Okazuje się, że czołowi politycy rządu wiedzieli o aferze jeszcze kilka dni przed publikacją. Pierwszy tekst w związku ze sprawą ukazał się 16 czerwca, a już w czwartek 12 czerwca premier Donald Tusk powiedział Januszowi Piechocińskiemu, że wkrótce wyjdą na jaw nagrania obciążające polityków. O taśmach wiedzieli także prezes PKN Orlen i wiceminister skarbu Rafał Baniak, którzy zaczęli dzwonić do kelnera Łukasza N., podejrzanego o nielegalne podsłuchiwanie.

„Wprost” twierdzi, że w szeregach PO znów rośnie zaniepokojenie związane ze sprawą taśm. Jeden z PR-owców rządu i Platformy mówi, że restauracje, w których nagrano polityków, były bardzo popularne wśród przedstawicieli partii i członków gabinetu Donalda Tuska. Informator tygodnika mówi, że w jednej z knajp odbyło się nieformalna narada kierownictwa jednego z regionów PO. „Cała polityczna kuchnia. Wycinanie przeciwników, załatwianie posad w spółkach Skarbu Państwa dla stronników, facet [kierownik regionu PO] chodzi od dwóch miesięcy jakby dostał obuchem w głowę” – mówi PR-owiec rządu. Jak dodaje, największe pretensje wśród polityków PO są do Sławomira Nowaka i wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej. To oni byli najsilniej zakolegowani z kelnerem Łukaszem N.

Okazuje się również, że ktoś, podszywając się pod redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskeigo , wysłał 11 lipca e-maila do podejrzanego w aferze biznesmena Marka Falenty. Tygodnik zawiadomił o tej sprawie prokuraturę.

Więcej – w tygodniku „Wprost”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/”Wprost”/kd/dyd

podobne: „Przykra sprawa”, ale nie ma odpowiedzialnych za „teoretyczne państwo”. Drugie dno „NBP gate” czyli, jak nie wiadomo o co chodzi….

…długo już zwlekają z opublikowaniem nowych rewelacji (temat zniknął z czołówek serwisów informacyjnych równie tajemniczo jak sprawa zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad wschodnią Ukrainą 😉 )… Można zatem mieć pewne podejrzenia, że to co nam do tej pory (z łaski swojej) „Wprost” zaserwował, to była tylko przystawka a ten kto miał się przestraszyć zrozumiał że lepiej jest nie publikować całej reszty (nic nikomu po asie w rękawie jeżeli musi się nim dzielić) Haki… haki… haki… Widać wyraźnie że negocjacje żeby coś upublicznić, ale tak żeby niczego nie ujawniać i nie nadepnąć na odcisk komu nie trzeba, trwają 😉

Najbardziej śmieszy mnie robienie z „Wprost” ostoi wolności słowa w Polsce, czy też szeryfa stojącego na straży prawdy. Wymowne milczenie gazety, które nastąpiło po pierwszych jaskółkach obnażania patologii, świadczy raczej o ambiwalentnym do niej stosunku (Kto kontroluje sytuację?). Co było przeznaczone dla uszu gawiedzi – tego gawiedź już się dowiedziała a „co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie”. „Wprost” doskonale wie (bo umie liczyć), że „nie należy wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka” 😉 Wie również kiedy można być „pożytecznie” gadatliwym a kiedy należy milczeć. Przypomina mi to zachowanie Gazety Wyborczej i rolę jaką to medium odegrało w legendarnej „aferze Rywina” 🙂

2. „Nasz Dziennik” Ryzykanci z kancelarii premiera.

04.09.2014 (IAR) – Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście zdecydował o ponownym wszczęciu śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – pisze „Nasz Dziennik”. Z pisemnego uzasadnienia decyzji sądu wynika, że do lotów do Smoleńska nie powinno w ogóle dojść ze względu na skalę zaniedbań przy ich organizacji.

Jak czytamy, według sędziego Wojciecha Łączewskiego w kilku przypadkach doszło do „niedopełnienia obowiązków” przez urzędników, zwłaszcza z kancelarii premiera, „co skutkowało działaniem na szkodę interesu publicznego, a mianowicie niezapewnieniem Prezydentowi RP oraz Premierowi RP należytego bezpieczeństwa”.

Tym samym, zdaniem sędziego, „powinno zostać rozważone postawienie zarzutów poszczególnym urzędnikom kancelarii premiera”, a także niektórym świadkom. Według Wojciecha Łączewskiego mogło bowiem dojść do przestępstwa urzędniczego.

Jak pisze „Nasz Dziennik”, sąd zdecydowanie odrzuca argumentację prokuratury, że stwierdzone przez nią nieprawidłowości przy organizacji obu lotów popełnione przez urzędników nie mogą mieć charakteru przestępstwa.

Sąd wylicza sześć naruszeń, które miały wpływ na bezpieczeństwo lotu i tym samym powinny podlegać ocenie odpowiedzialności karnej – chodzi m.in. o „niepoczynienie ustaleń co do statusu lotniska” w Smoleńsku czy niejasności w sprawie statusu lotu i wizyty Prezydenta RP.

Jak czytamy, niewykluczone są przesłuchania uzupełniające świadków, które miałyby wyjaśnić sprzeczności.

Więcej – w „Naszym Dzienniku”.

IAR/”Nasz Dziennik”/mag/dj

podobne: Stanisław Michalkiewicz o przepychankach trzech stronnictw i wznowieniu śledztwa w sprawie zaniedbań w przygotowaniu podróży prezydenta Lecha Kaczyńskiego (z tajemniczą śmiercią świadka w tle). Lista śmierci by Krysztopa.

źródło: stooq.pl

Z jednej strony mamy zatem do czynienia z próbą neutralizacji „obozu Tuska”, poprzez uderzenie w jego klikę „aferą podsłuchową” – oczywiście w sposób cywilizowany bo „wspólny trud to wspólne dzieło – partykularyzmom basta” jak śpiewa poeta, gdyż idea „Platformy Obywatelskiej” ma ciągle wysokie poparcie społeczne i zbyt wielu ludzi się w nią zaangażowało żeby „projekt” mógł sobie tak po prostu upaść w niesławie. Zrobi się czystki i PO będzie jak nowa i gotowa do „wrogiego” przejęcia 😀 Tę koncepcję wspiera użycie „niezależnej prokuratury” (i sądu) dla wskrzeszenia problemu odpowiedzialności za „katastrofę smoleńską” co jest na rękę PISowi, który uparł się że to Putin zestrzelił „Tutkę” a Tusk za brak rzetelnego śledztwa został oskarżony niemal o współudział (co jest moim zdaniem nadużyciem, bo on się po prostu przestraszył tego co zrobiono, ale nie sądzę żeby maczał w tym paluchy). W związku z tym PIS jest idealnym narzędziem uderzenia w Tuska i jego dwór. Zdeterminowanym do tego stopnia, że nie bierze pod uwagę żadnej innej hipotezy przyczyn „katastrofy”, jak chociażby tej o możliwości zorganizowania jej przez klikę z WSI z zemsty/strachu przed wiedzą zapisaną w aneksie do raportu z jej likwidacji, którą to wiedzą dysponował śp. Lech Kaczyński. Z drugiej strony – poprzez powołanie komisji śledczej d.s. likwidacji WSI – mamy próbę uderzenia w PIS, gdzie moim zdaniem nie chodzi o konkretne konsekwencje (wsadzenie za kraty Macierewicza czy Kaczyńskiego) a raczej o wywołanie spektaklu i kompromitację PISu przed wyborami (dlaczego nic więcej z tego nie będzie pisze Leszek Szymowski: Komisją śledczą w Macierewicza. Jak to było z WSI?).

Na kompromitacji POPISu w nowym rozdaniu (wyborczym) najwięcej zyskałoby SLD które zamierza wchłonąć Tfuj Ruch (którego formuła powoli dogasa), zajmując być może nawet drugie miejsce (sondaże od kilku tygodni są dla tej partii baaardzo łaskawe) a po solidnym uderzeniu w POPIS może się nawet wysunąć na pierwsze, zgarniając cały lewy elektorat i sporą część PO. SLD może bowiem stworzyć koalicję z każdym o ile będzie to PO bez „nieudolnego” Tuska 🙂 albo PIS bez „złowrogiego” Macierewicza z przebierającym nogami do koryta rządu Kaczyńskim, który też może z każdym (byle Tuska i jego najwierniejszych nie musiał oglądać). Szykuje się poważne trzęsienie ziemi na polskiej scenie politycznej (zwłaszcza w PO) i zmiany w które zaangażowane są obie (po rozpadzie AWS – trzy 😀 ) strony a każda z nich dąży w międzyczasie do osłabienia przeciwnika i skompromitowania go w oczach wyborców, tyle że najwięcej oczek na kostce ma do wyrzucenia SLD. Jak to możliwe? Otóż obie sprawy łączy jeden wspólny („Solidarny” 😉 ) czynnik. Moim zdaniem jest to zakulisowy politycznie i biznesowo układ rodowodem z PRL.

Walka buldogów pod dywanem o władzę i pieniądze trwa a że szykują się rodakom poważne wydatki na okoliczność „przygotowań do wojny” (by zachować POkój) to i walka o to kto będzie dzielił kasę zaostrza apetyty i ambicje. Jej emanacją jest widoczna dla nas scena polityczna, gdzie czas mija od jednej afery do drugiej a politycy niczym marionetki podskakują na sznureczkach za które pociąga ktoś zupełnie inny (Judejczykowie, durnie, zdrajcy, legaci, watahy, notariusze – Stanisław Michalkiewicz o atrapie państwa). Czy jest zatem tak jak pisze Wojciech Wybranowski, że „WSI wraca tylnymi drzwiami!” do wielkiej polityki?

„…Dla Platformy utworzenie komisji śledczej ds sposobu weryfikacji WSI może być, jak deklarował w słynnej taśmowej rozmowie minister Sikorski szansą by „zaje…ć PiS”. Dla dogorywającego Twojego Ruchu, wijącej się już w agonii partii politycznego nieudacznika Janusza Palikota to ostatnia szansa na zaistnienie na scenie politycznej.

Trzeba jednak pamiętać, że choć formalnie wniosek o powołanie komisji śledczej ws weryfikacji WSI został przypisany partii Palikota, jednak w rzeczywistości jest ona wynikiem lobbingu właśnie środowiska dawnej WSI. Więzi WSI z partią Palikota są silne. Przypomnę tylko, że w kręgu doradców, współpracowników i sympatyków polityka z Biłgoraja są m.in. Krzysztof Polkowski, szkolony przez GRU dawny oficer WSI, płk Krzysztof Surdyk, były szef Zarządu Wywiadu Wojskowego WSI i płk Artur Bednarski. Tajemnicą poliszynela są też dobre kontakty Janusza Palikota z byłym szefem WSI Markiem Dukaczewskim.

Jak jednak wspomniałem, gra WSI nie toczy się tylko o to by „zaje…ć PiS” i dokonać pomsty na Macierewiczu. Cel, dla ludzi WSI, jest znacznie poważniejszy, wspomniał o nim na początku roku bloger Aleksander Ścios. Od wielu miesięcy w środowisku prezydenta Bronisława Komorowskiego, znanego z dobrych kontaktów z negatywnie zweryfikowanymi oficerami WSI mówi się o nowelizacji ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. Nowela miałaby zawierać zapisy, które pozwalałyby na ponowną weryfikację negatywnie zweryfikowanych wcześniej funkcjonariuszy WSI i ich powrót do służby, na przykład takiego Dukaczewskiego. Podważanie wiarygodności prac zespołu osób weryfikujących WSI, osób, które przyczyniły się do demontażu tej jakże szkodliwej służby będzie kolejnym krokiem do reaktywacji WSI.” (całość tu: blogpublika.com)

Wracam zatem do pytań postawionych – to już będzie niemal 3 miesiące temu – samemu sobie…  Czy ktoś (i kto) podrzucił świnię ABW (a może tylko Sienkiewiczowi)? Czy za aferą taśmową stoi konkurencyjna wobec cywilnych służb „firma” tj. była „soldateska” z WSI? Przypominam, że nie jest to pierwsza afera mająca skompromitować ABW i wymuszająca dyskusję na temat konieczności jej zreformowania. Była jeszcze kwestia „Amber Gold” a potem znacznie poważniejsza kompromitacja przy tzw. „memorandum gazowym” (Wstrząsy wtórne PO „memorandum gazowym”, czyli…), po której już na poważnie podjęto konkretne działanie nad reformą służb specjalnych w Polsce. Głównie dotyczyć ona miała zmian w zakresie podporządkowania organom władzy (w kierunku upolitycznienia), scentralizowania „dowodzenia” i zrzucenia cywilnej kontroli, ale jednocześnie uszczuplenia kompetencji…

„…Podczas sejmowego wystąpienia minister Sienkiewicz podkreślił, że zakres obowiązków ABW musi zostać ograniczony do przeciwdziałania zagrożeniom bezpieczeństwa państwa w różnych jego aspektach, wyłączając sprawy o charakterze typowo kryminalnym. Uprawnienia śledcze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zostaną ograniczone do ściśle określonego katalogu przestępstw, zgodnie z wytycznymi Trybunału Konstytucyjnego. Wzrośnie natomiast rola ABW w zakresie przeciwdziałania terroryzmowi, łącznie z prowadzeniem ewidencji zagrożeń o charakterze terrorystycznym. Ponadto, wzmocniony zostanie pion informacyjny Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w celu umożliwienia wczesnego rozpoznawania zagrożeń. Do zadań ABW będzie należało również prowadzenie radiokontrwywiadu i kontrwywiadu elektronicznego, także wobec zagrożeń których źródło znajduje się poza terytorium RP. 

Podporządkowanie ABW ministrowi spraw wewnętrznych ma na celu skupienie w ręku MSW wszystkich służb, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa. W założeniu ma to pozwolić na usprawnienie współdziałania Agencji z Policją i Strażą Graniczną. Minister Sienkiewicz wspomniał także, że podporządkowanie ABW ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych pozwoli na dokonywanie szybkich przesunięć w obszernym budżecie MSW na korzyść Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w wypadku zaistnienia takiej potrzeby.

Znacznie mniej spektakularne zmiany planowane są w odniesieniu do Agencji Wywiadu. Agencja Wywiadu pozostanie, jak to miało miejsce dotychczas pod nadzorem Premiera. Wynika to z faktu wykonywania przez tę służbę zadań dla różnych instytucji państwowych w sprawach ochrony bezpieczeństwa zewnętrznego Rzeczypospolitej Polskiej. Przewiduje się również uzupełnienie zadań AW o możliwość realizacji czynności operacyjno-rozpoznawczych na terenie kraju także za pośrednictwem Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

W ramach reformy planuje się także stworzenie nowego mechanizmu koordynacji służb specjalnych, opartego o Stały Komitet Prezesa Rady Ministrów do spraw służb specjalnych. Zgodnie z projektem nowej ustawy, przewiduje się natomiast likwidację Kolegium do Spraw Służb Specjalnych oraz urzędu ministra – koordynatora służb specjalnych. Rozszerzeniu ulegną natomiast uprawnienia Prezydenta RP odnośnie uzyskiwania informacji od służb specjalnych, z wyłączeniem źródeł informacji oraz metod pracy operacyjnej

…Antoni Macierewicz z PiS opowiedział się zdecydowanie przeciwko planowanym zmianom, zwłaszcza w zakresie podporządkowania ABW ministrowi spraw wewnętrznych. Jego zdaniem to powrót do wzorców sowieckich…”

źródło: defence24.pl

…ABW stanie się zatem „policją inwigilacyjną” zajmującą się głównie zbieraniem i gromadzeniem informacji, skupioną pod jednym politycznym dowództwem i z możliwościami samodzielnego i nieskrępowanego dysponowania środkami publicznymi a wszystko pod płaszczykiem walki z zagrożeniem terrorystycznym (mała próbka to sprawa Brunona K. niedoszłego „zamachowca”). Może pora jeszcze raz zmienić nazwę tej formacji i wrócić do tradycji Urzędu Bezpieczeństwa? Z kolei Agencja Wywiadu będzie mogła działać na terenie Polski za pośrednictwem SKW. Największą wiedzę na temat służb i tego co robią będzie miał (rzecz jasna!) Prezydent RP 🙂 Jak pisze Aleksander Ścios o reformie:

„…Jej sens staje się zrozumiały dopiero wówczas, gdy skutki zmian ocenimy z perspektywy ośrodka belwederskiego i zamysłu stworzenia reżimu prezydenckiego. To Bronisław Komorowski i skupione wokół niego środowisko „wojskówki” będzie głównym beneficjentem projektu przebudowy służb.

Gdy na początku stycznia 2011 roku „Gazeta Polska” twierdziła, iż jedną z pierwszych decyzji Komorowskiego było zlecenie przygotowania zmian systemowych w zakresie kontroli nad służbami – informacja ta spotkała się z dementi rzeczniczki prasowej BBN. Tymczasem treść dokumentów Biura oraz wypowiedzi członków rządu świadczą, że właśnie tam opracowano szczegółową koncepcję, której wykonaniem ma zająć się ekipa Donalda Tuska…”

„Gdyby planowaną obecnie reformę służb oceniać na podstawie niektórych komentarzy, mogłoby się okazać, że mamy do czynienia z pierwszym w historii III RP przypadkiem, gdy ośrodek rządowy dobrowolnie ogranicza swoje wpływy na formacje specjalne i pozbawia partię rządzącą jej „zbrojnego ramienia”. Większość obserwatorów jest bowiem zdania, że decydentami reformy są ludzie z ekipy Tuska.

Wówczas jednak trzeba zmierzyć się z pytaniami: dlaczego reżim PO-PSL miałby dążyć do ograniczenia uprawnień ABW i wzmacniania kompetencji służb wojskowych? Jaki cel miałaby reforma degradująca służbę podległą premierowi i tworząca nową, potężną formację (z połączenia Agencji Wywiadu ze Służbą Wywiadu Wojskowego) podporządkowaną słabemu szefowi MON? Dlaczego Tusk miałby rezygnować z nadzoru nad ABW i powierzyć Agencję ministrowi spraw wewnętrznych? Jaki interes miałaby grupa rządząca oddając swoje uprawnienia na rzecz „niezależnego zespołu” (powoływanego przez Sejm na sześcioletnią kadencję), który kontrolowałby operacje służb specjalnych?

Pytania można mnożyć, a jest ich tym więcej, że przez ostatnie pięć lat byliśmy świadkami procesu głębokiej „bondaryzacji” służb i ciągłego poszerzania uprawnienia Agencji. Decyzje legislacyjne podejmowane przez reżim w sprawach bezpieczeństwa zmierzały zawsze do skupienia władzy w rękach Krzysztofa Bondaryka i uczynienia z ABW „zbrojnego ramienia” partii rządzącej. To on i kierowana przezeń formacja mieli być gwarantem trwałości triumwiratu służb, biznesu i polityki i chronić interesy układu rządzącego.

Co zatem sprawiło, że Tusk przyjmuje nagłą dymisję Bondaryka, chce zdegradowania największej służby specjalnej i w najtrudniejszym okresie przedwyborczym pozbywa się narzędzi, dzięki którym mógłby odbudować swoją pozycję i kontrolować procesy społeczno-gospodarcze?…” (całość tu: Aleksander Ścios: ANTYTUSKOWA REFORMA SŁUŻB)

Wszystko zgodnie z planem (Krajowe konsekwencje „ucieczki do raju”). Nie rozumiem tylko „przytakiwania” Sienkiewicza dla tej reformy („podkreślił, że zakres obowiązków ABW musi zostać ograniczony”). Dlaczego przyłożył on rękę do marginalizowania służb którymi sam „dowodzi” i z których się wywodzi? Czyżby był on człowiekiem WSI z misją specjalną „uwalenia konkurencji”? W takim wypadku „taśmy Wprost” na temat Sienkiewicza pozwalają przypuszczać że za „aferą podsłuchową” równie dobrze może stać właśnie ktoś z ABW, kto chce ratować te służby przed reformą tj. okrajaniem z kompetencji i jej marginalizowaniem (Sejm zajmie się projektami ustaw o ABW i AW). Bez względu na to faktem jest dziwna bezradność Tuska wobec osoby Sienkiewicza i niemożność wysadzenia z siodła MSW Pana eks-pułkownika UOP. Jego rola pozostaje zatem niejednoznaczna a wpływy dalej silne – Sienkiewicz naprostował koalicjanta za pomocą podległych sobie służb. Koniec afery podsłuchowej?.

Rozwalanie Tuskowej ekipy na poważnie dopiero się zacznie i nie przypadkiem czekano z tym na jego ucieczkę do Brukseli, bo może się on jeszcze w przyszłości przydać. Potrzeba tylko żeby ludziom z pamięci wywietrzała jego „zielona wyspa” i afery które były udziałem jego ekipy, co zostało przetestowane na Buzku, który też swojego czasu „zreformował” kraj, narobił dziur w budżecie po czym uciekł do Brukseli by po latach wrócić na stare śmieci ciesząc się opinią poważanego i kompetentnego męża stanu 🙂 Czas leczy rany i nie może przecież Tusk odpowiadać za niekompetencje ludzi którymi go otoczono. Murzyn swoje zrobił, murzyn może odejść. Poza tym jak nadejdzie katastrofa ekonomiczna w Polsce to lepiej żeby jej sprawca nie znajdował się zbyt blisko mściwych rąk obywateli. Owoce jego rządów zerwie (a raczej spadną one na łeb) ktoś inny i lepiej żeby to ktoś inny oberwał PO głowie…

Tymczasem samo państwo przechodzi na naszych oczach metamorfozę i przygotowuje się na ciężkie czasy (policyjne), albowiem ciężkie jest życie elit w państwie skorumpowanym, żerującym na obywatelu by zapewnić mu szczęście (czy tego sobie życzy czy nie)…

“To samo państwo, które ogłasza odpowiedzialność za ich życie i obiecuje im żywot w szczęśliwości, w rzeczywistości ponosi odpowiedzialność za urządzenie im z tego życia piekła. Istotnie, przywódcy państwa socjalistycznego przeżywają dylemat. Każdego dnia zachęcają ludzi do wiary, że socjalizm jest systemem doskonałym, którego złego skutki mogą być jedynie efektem działania złych ludzi. Jeśli to prawda, kim więc mogą być ci źli ludzie, jeżeli nie samymi rządzącymi, którzy nie tylko czynią życie innych piekłem, lecz wypaczają rzekomo doskonały system do takiej postaci?
Skutkuje to tym, że przywódcy państwa socjalistycznego muszą żyć w obawie przed innymi ludźmi. Zgodnie z logiką ich działania i ich nauczaniem, kipiące oburzenie ludzi winno wzbierać i zdławić ich w orgii krwawej zemsty. Rządzący to przeczuwają, nawet jeśli nie przyznają się do tego otwarcie. Dlatego też ich największą troską jest trzymanie obywateli pod butem.
W rezultacie twierdzeniem prawdziwym, choć niewystarczającym, jest to, że socjalizm oznacza brak wolności prasy i wolności wypowiedzi. Z pewnością w socjalizmie brakuje tych swobód.“… (Reisman: Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem)

o czym więcej tu: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą.

…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Reklamy

20 comments on “Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych.

  1. Pingback: Geneza „polskiej” bezpieki i „Archiwum Mitrochina”. Paranoja zbioru zastrzeżonego IPN i fikcja lustracji. Pamięć wybiórcza czyli „drastycznie ograniczona” jawności archiwów. Czemu PIS broni demokracji? | Łódź O

  2. Pingback: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być

  3. Pingback: Lech, czarownica i stara szafa. Afera z „Bolkiem” jest dla głupich, ważni są INNI. Festiwal hipokryzji, teorie spiskowe i brak konkretów. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Amber Gold czy OLT Expres? Taśmy Prawdy, Zastrzeżony IPN, Aneks do Raportu o WSI, TeWu i Teczki , Traktat Lizboński, katastrofa smoleńska i inne newerendingstory z których NIKT nie wyciąga wniosków (ani odpowiedzialności). Kryzys przywództwa i ru

  5. Pingback: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości” | Łódź

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s