Kerry na Bliski Wschód. Thierry Meyssan: Przełom w polityce saudyjskiej. Geneza powstawania ISIL („Państwa Islamskiego”) czyli kto wypuścił dżina z butelki.


Kerry na Bliski Wschód.

09.09.2014 (IAR) – Amerykański sekretarz stanu John Kerry udaje się na Bliski Wschód. Szef dyplomacji Stanów Zjednoczonych będzie zabiegać w Jordanii i Arabii Saudyjskiej o poszerzenie koalicji przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego. Z Waszyngtonu Marek Wałkuski.

Celem rządu Baracka Obamy jest stworzenie jak najszerszej koalicji międzynarodowej, która przeciwstawi się Państwu Islamskiemu. Amerykanom zależy aby przyłączyły się do niej także kraje arabskie. Stąd wizyta amerykańskiego sekretarza stanu w Rijadzie i Ammanie. „Budując tę koalicję podkreślamy, że niemal każdy kraj na świecie może odegrać w niej jakąś rolę w eliminacji Państwa Islamskiego i zła jakie ono reprezentuje „. Kerry podkreślił, że udział w koalicji nie musi mieć wymiaru militarnego. Może to być także pomoc humanitarna dla uchodźców, dostawy uzbrojenia lub odcięcie dżihadystów od źródeł finansowania. Przed odlotem na Bliski Wschód John Kerry wyraził zadowolenie z utworzenia nowego rządu Iraku, który składa się z Szyitów, Sunnitów oraz Kurdów. Kerry powiedział, że nowe irackie władze mogą liczyć na wsparcie Stanów Zjednoczonych.

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton

źródło: stooq.pl

podobne: USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy).

Oczywiście tego typu byty jak terrorystyczny ISIL należy zniszczyć militarnie i z całą bezwzględnością. Pamiętajmy jednak o tym skąd się ten dżin wydobył i kto go wypuścił na świat! (USA – „Washington Post”: Obama gotów wesprzeć syryjską opozycję) Nie należało ingerować w dyktatury regionu, które trzymały wszystkich zwaśnionych na tle religijnym na smyczy, gdzie co prawda ludzie żyli pod butem ale jednak po swojemu (zgodnie z własną tradycją na której zostali wychowani) i nie krzywdząc się nawzajem ze strachu przed karzącą ręką „dyktatorów” z których każdy jednak dbał o to żeby nikt w kraju nie podskakiwał….

Kolejność zdarzeń które dziś eksplodują „rzezią niewiniątek” jest taka, że NAJPIERW ten region został zdestabilizowany o zgrozo przez „elity chrześcijan” (nie wiem czy przeważyły tu wpływy Izraelskie ale prawdopodobnie tak) z tzw. „zachodu” i jest to dziś (i od zawsze) pretekst dla „dżihadystów” żeby się na chrześcijanach mścić (i szkoda tylko że nie mszczą się personalnie na tych co za sznurki „demokratycznych rewolucji” pociągali a na Bogu ducha winnych cywilach). Trzeba sobie powiedzieć prawdę, że tzw. „Państwo Islamskie” to (PO)twór „zachodu” który miał wyciąć Amerykanom drogę do ropy i przywrócić zbuntowane regiony (których dyktatorzy kopnęli USA i ich „pomoc” w budowie prosperity na tych terenach w zad) po „wygranych wyborach” na łono „miłującej pokój Ameryki”. Ani Polska, ani żaden inny kraj zachodni NIGDY nie miał żadnego interesu w obalaniu Huseina, Kadafiego czy Assada – który jeszcze żyje, ale jest solą w chciwym oku USraela i dlatego „dżihadyści” nie zostali jeszcze unicestwieni, bo ich misją jest zostać zepchniętymi przez kolejną „pokojową interwencję” na tereny Syrii, by wreszcie Assad poprosił o pomoc i poddał się „miłującej pokój” Ameryce.

Do wojny trzeba być zawsze gotowym! i mieć kciuk wyćwiczony w używaniu broni. Ale tylko po to by BRONIĆ swojej ziemi („kiedy przyjdą podpalić Twój dom…”), swoich praw, kultury, religii i ludzi którzy są nam bliscy a nie po to by włazić z buciarami w takie samo prawo do życia po swojemu innych kultur, religii i cywilizacji. Teraz niestety świat zachodni jest zmuszony po raz kolejny bronić chrześcijaństwa, bo sam wystawił chrześcijaństwo na nienawiść radykałów z Islamu (to że przy okazji tej „obrony” załatwi swoje interesy to już inna historia). Polska powinna zrobić WSZYSTKO co w jej mocy żeby ratować swoich obywateli którzy cierpią w tej wojnie i pomagać chrześcijanom poprzez organizacje charytatywne w wyciągnięciu chrześcijan z regionów objętych terrorem ISIL. Nie powinna natomiast pomagać Amerykanom w interwencji zbrojnej i podpinać się pod kolejną krucjatę,która nie skończy się na pokonaniu ISIL a reputacja Polski będzie kolejny raz użyta dla załatwienia interesów USA w Syrii i Iranie (nie wiadomo na ile kolejnych lat i jakim kosztem)… (Odys)

„…Kiedy stało się jasne, że kolejną ofiarą Państwa Islamskiego może paść sama Arabia Saudyjska, Rijad dał sygnał, że nadeszła pora zniszczyć organizację. Jednak, wbrew pozorom, Turcja i Izrael w dalszym ciągu wspierają Państwo Islamskie, nadal handlując kradzioną przez nie ropą naftową.

Na wstępie: IS jest tworem Zachodu

Jednogłośny sprzeciw Rady Bezpieczeństwa wobec Państwa Islamskiego (IS) i przyjęcie rezolucji nr 2170, to działania pozorowane, którymi nie uda się zatrzeć pamięci o wsparciu państwowym udzielanym IS po dzień dzisiejszy.

Weźmy chociażby ostatnie wydarzenia w Iraku. Każdy mógł widzieć, na czym wjechali do kraju bojownicy IS i jakim sprzętem dysponowali, a więc, że wjechali na nowiutkich pojazdach Humvee, które dopiero co wyszły z fabryk American Motors, i że uzbrojeni byli w równie nowy sprzęt produkcji ukraińskiej. Tak wyposażeni, pochwycili amerykańską broń, będącą w posiadaniu armii irackiej. Zdziwienie musiało wywołać i to, że IS ma do swojej dyspozycji cywilnych administratorów, którzy w mig potrafią objąć zarząd nad zdobytym terytorium oraz specjalistów w dziedzinie komunikacji, zdolnych do propagowania jego działań w sieci i w telewizji. Nie ulega wątpliwości, że to personel przeszkolony w amerykańskiej bazie wojskowej Fort Bragg.

Choć amerykańska cenzura zabroniła na ten temat wszelkich uwag, wiemy dzięki brytyjskiej agencji Reuters, że w styczniu 2014 r., na tajnym posiedzeniu, Kongres przegłosował ustawę, zapewniającą finansowanie i zbrojenie do końca września 2014 r. Wolnej Armii Syryjskiej, Frontu Islamskiego, Jabhat al-Nusra i Państwa Islamskiego [1]. Kilka dni po tym posiedzeniu, Arabia Saudyjska chwaliła się na kanale Al-Arabija, że faktycznym szefem Państwa Islamskiego jest książę Abdul Rahman [2]. Zaś 6 lutego, na spotkaniu w Krakowie sekretarz bezpieczeństwa narodowego USA zwrócił się do ministrów spraw wewnętrznych tych państw europejskich, które najaktywniej wspierając terroryzm islamski, o pozostawienie w regionie Lewantu europejskich dżihadystów, a to poprzez wydanie im zakazu powrotu do rodzinnych krajów. Chodziło o to, żeby IS był dość liczny do przeprowadzenia ataku na Irak [3]. Ostatecznie, w połowie lutego, w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA miało miejsce dwudniowe seminarium, w którym wzięli udział szefowie sprzymierzonych służb specjalnych wmieszanych w syryjski konflikt, bez wątpienia w celu przygotowania ofensywy IS w Iraku [4].

To zaprawdę uderzające, jak światowe media zaczęły nagle potępiać zbrodnie dżihadystów, gdy przecież te trwają nieprzerwanie od trzech lat. Publiczne podrzynanie gardeł i ukrzyżowania nie przedstawiają niczego nowego. Dla przykładu, bojownicy IS z Baba Amr urządzili w lutym 2012 r. „trybunał religijny”, który skazał na śmierć poprzez podcięcie gardła ponad 150 osób. Zbrodnia ta nie wywołało najmniejszej reakcji państw Zachodu i Narodów Zjednoczonych [5]. W maju 2013 r., dowódca Brygady al-Farouq, jednostki Wolnej Armii Syryjskiej (sławetni „umiarkowani”) puścił w świat nagranie wideo, na którym ćwiartuje syryjskiego żołnierza i zjada jego serce. W tamtym okresie, Zachód upornie przedstawiał takich właśnie dżihadystów jako „umiarkowanych opozycjonistów”, z tym że zdesperowanych, walczących o „demokrację”. BBC oddała nawet głos kanibalowi, aby ten usprawiedliwił jakoś swoje zachowanie.

Nie ulega wątpliwości, że zaproponowane przez francuskiego ministra spraw zagranicznych Laurenta Fabiusa rozróżnienie między „umiarkowanymi” (Wolna Armia Syryjska i, do początku 2013 r., Jabhat al-Nusra, tzn. syryjska gałąź Al-Kaidy) a „radykalnymi” dżihadystami (IS i, od 2013 r., Jabhat al-Nusra) to tylko sztuczka słowna. Najdobitniejszym tego dowodem jest przypadek kalifa Ibrahima, który w maju 2013 r., podczas wizyty senatora Johna McCaina w sztabie generalnym WAS, był jednym z „umiarkowanych” sztabowców, a jednocześnie liderem „radykalnej” grupy wywrotowej [6]. Świetną ilustracją jest też list generała Salima Idrisa, szefa sztabu generalnego WAS, z 17 stycznia 2014 r., który dokumentuje, że Francja i Turcja dostarczały broń zarówno WAS (1/3 dostaw), jak i Al-Kaidzie (2/3 dostaw) za pośrednictwem WAS. Autentyczność tego listu została potwierdzona przez francuską delegację, po tym jak ambasador Syrii przy ONZ Baszar Dżafari, przedłożył go Radzie Bezpieczeństwa [7].

To powiedziawszy, wyraźnie widać, że w przeciągu sierpnia 2014 r., w postawie niektórych mocarstw należących do NATO i Rady Współracy Zatoki Perskiej (GCC) dokonała się przemiana, polegająca na przejściu z niejawnego, nieprzerwanego i szeroko zakrojonego wsparcia dla dżihadystów w szczerą wrogość. Czym to wyjaśnić?

Doktryna dżihadyzmu wg Brzezińskiego

Aby zrozumieć powagę dokonującego się właśnie zwrotu w postawie Arabii Saudyjskiej – a niewykluczone, że i Stanów Zjednoczonych – musimy sięgnąć 35 lat wstecz.

Od 1979 r., za namową Zbigniewa Brzezińskiego, doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, Stany Zjednoczone postanowiły wspierać islamizm jako narzędzie przeciwko radzieckim wpływom, nawiązując do polityki prowadzonej względem Egiptu, opartej na wspieraniu Braci Muzułmanów jako sojuszników przeciwko Gamalowi Abdelowi Naserowi.

Z. Brzeziński postanowił puścić w ruch szeroko zakrojoną „rewolucję islamską”, wychodząc od Afganistanu (rządzonego wtenczas przez komunistyczny reżim Muhammada Tarakiego) i Iranu (w którym sam zorganizował powrót imama Rudollaha Chomejniego). W dalszej kolejności, rewolucja miała się rozlać po całym arabskim świecie i unieść na swej fali ruchy nacjonalistyczne wewnątrz Związku Radzieckiego.

Operacja w Afganistanie zakończyła się nadspodziewanym sukcesem: dżihadyści ze Światowej Ligii Antykomunistycznej (WACL) [8], zwerbowani pośród Braci Muzułmanów i kierowani przez antykomunistę, miliardera Osamę bin Ladena, rozpoczęli kampanię terrorystyczną, która skłoniła afgański rząd do zwrócenia się o pomoc do Moskwy. Armia Czerwona wkroczyła do Afganistanu i ugrzęzła w nim na dobre pięć lat, przyśpieszając upadek ZSRR.

Operacja w Iranie okazała się natomiast katastrofalna: Z. Brzeziński ze zdumieniem odkrył, że R. Chomejni nie był tą osobą, o której mu mówiono – starym ajatollahem zainteresowanym tylko w odzyskaniu ziem zabranych mu przez szacha – a prawdziwym antyimperialistą. Zrozumiawszy nieco później, że słowo „islamista” niezupełnie znaczy to samo dla jednych i dla drugich, Z. Brzeziński postanowił wprowadzić rozróżnienie pomiędzy dobrymi sunnitami (kolaboracjonistami) a złymi szyitami (antyimperialistami), i powierzyć pieczę nad pierwszymi Arabii Saudyjskiej.

W końcu, przeanalizowawszy nowo zacieśniony sojusz pomiędzy Waszyngtonem i dynastią Saudów, prezydent James Carter oznajmił w swoim orędziu o stanie państwa (State of the Union – przyp. tłum.) z 23 stycznia 1980 r., że odtąd uznaje dostęp do Zatoki Perskiej za warunek bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.

Od tego czasu dżihadyści byli wykorzystywani do wszystkich nieuczciwych zagrywek wobec Sowietów (a potem Rosjan) i wobec tych arabskich rządów, które by się opierały Stanom lub stawiały na interes narodowy. Sprawy się nieco skomplikowały w okresie pomiędzy zamachami z 11 września, których zaplanowanie i przeprowadzenie złożono na karb dżihadystów, a domniemaną śmiercią Osamy bin Ladena w Pakistanie, a więc między 2001 a 2011 r. Wówczas to należało zaprzeczać wszelkim związkom z dżihadystami, a jednocześnie wykorzystywać ich jako pretekst do interwencji. Stało się to jasne w 2011 r., kiedy doszło do oficjalnej współpracy dżihadystów i NATO w Libii oraz Syrii…”

„…Trudno powiedzieć, czy obecna sytuacja jest prawdziwa czy tylko zainscenizowana. Czy Stany Zjednoczone faktycznie zamierzają zniszczyć Państwo Islamskie, które utworzyli, i które wymknęło im się spod kontroli, czy może zechcą je tylko osłabić i zachować jako narzędzie prowadzenia polityki w regionie? Ankara i Tel Awiw wspierają IS na rzecz Waszyngtonu czy przeciwko niemu? Może grają na głębokich podziałach wewnątrz Stanów Zjednoczonych? Czy dla zabezpieczenia monarchii, Saudowie sprzymierzą się z Iranem i Syrią, rezygnując z protekcji Izraela?” 

(całość tu: geopolityka.org)

Kerry szuka koalicjantów wśród państw arabskichPrzemówienie Obamy.

10.09.2014 (IAR) – To będzie próba budowy szerokiej koalicji do walki z Państwem Islamskim. Szef amerykańskiej dyplomacji przyjeżdża dziś z misją dyplomatyczną do Arabii Saudyjskiej.

Jutro właśnie w tym kraju odbędą się rozmowy między Kerrym a jego odpowiednikami z Turcji i 10 państw arabskich. Na rozmowy w Dżuddzie nie zaproszono władz Syrii, której państwowość jest zagrożona przez działania dżihadystów, oraz Iranu. Wszystko po to, by nie zrazić sunnitów, popierających rebeliantów. Kerry chce zbudować jak najszerszą koalicję do starcia z Państwem Islamskim, „osłabienia go, a docelowo pokonania”.

8 sierpnia Amerykanie rozpoczęli naloty na pozycję dżihadystów. Z wczorajszego sondażu wynika, że ich kontynuację popiera 3/4 Amerykanów. Być może uwzględni to Barack Obama, który ma dziś ogłosić strategię walki z Państwem Islamskim.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/AFP/wcześn./to/ab

10.09.2014 (IAR) – Barack Obama ogłosi dziś strategię walki z Państwem Islamskim. W telewizyjnym orędziu amerykański prezydent będzie mówić o konieczności kontynuowania bombardowań pozycji dżihadystów. Obama wykluczy jednak użycie sił lądowych.

Prezydent Barack Obama przedstawi Państwo Islamskie jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Według zapowiedzi, Obama powie Amerykanom, że dokona uderzeń z powietrza na pozycje dżihadystów wszędzie tam gdzie będzie to konieczne. W udzielonym wcześniej wywiadzie dla telewizji NBC amerykański prezydent wykluczył jednak operację lądową. „Użycie sił lądowych byłoby poważnym błędem” – oświadczył.

Nie jest na razie jasne czy Barack Obama ogłosi zamiar atakowania celów na terytorium Syrii, czego domaga się cześć kongresmanów. „Głowa węża jakim jest Państwo Islamskie znajduje się w Syrii. To tam trzeba zaatakować, aby tę głowę mu odciąć” – podkreślał senator Bill Nelson. Przedstawiciele Białego Domu mówią nieoficjalnie, że potencjalne cele na terytorium Syrii obejmują kwaterę główną Islamistów, ośrodki szkoleniowe i składy broni.

Informacyjna Agencja Radiowa / IAR / Marek Wałkuski / Waszyngton / wk

źródło: stooq.pl

rys. Tom Janssen

rys. Tom Janssen

…Widać więc wyraźnie w co gra USA. Po prostu użyje rzeźników z ISIL do osłabienia i obalenia „reżimów” w Syrii i Iranie a potem jako pretekstu do wkroczenia na Syrię. Gotowość do pomocy w walce z terroryzmem wyraziła już nawet Rosja (Rosja chce współpracować z USA w zwalczaniu terroryzmu), co jest prawdopodobnie jednym z gestów pojednawczych po tym jak dogadano kwestię Ukrainy. Czyżby Assada czekał los Janukowycza a Syrię los Ukrainy?  Chyba że Rosja chce być blisko całej sprawy żeby dalej chronić swoich interesów w Syrii i Iranie?

…sam Brzeziński zdążył już przeorbitować swoje poglądy na temat użyteczności ekstremistów islamskich i żydowskich 🙂 (Odys)

„…Brzeziński dostrzega pewne analogie miedzy tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, a tym, co zdarzyło się w Europie w czasie wojny trzydziestoletniej. Wskazał na wzrost identyfikacji religijnej jako główny motyw działania politycznego. Dodał, że tylko kilka państw z regionu potencjalnie może być w miarę stabilnych, ze względu na tożsamość i poczucie jedności oraz siłę militarną. Do tej grupy zaliczył: Turcję, Iran, Izrael i Egipt.  – Reszta, bardzo liczna jest bardzo niespokojna. Łatwo w nich o destabilizację ze względu na brak spójności i wspólnej tożsamości –  zaznaczył.

Brzeziński uważa, że Amerykanie powinni współpracować skuteczniej z tymi krajami regionu, które są „poważnymi graczami”, tzn. z Iranem, Turcją i Izraelem. Odciął się jednak od współpracy ze skrajną prawicą państwa izraelskiego. Zdaniem Brzezińskiego, Izrael musi uznać pewne aspiracje Palestyńczyków. Jest zwolennikiem utworzenia dwóch niezależnych państw: izraelskiego i palestyńskiego ściśle ze sobą współpracujących. Dysponują one potencjałami, dzięki którym mogły by się stać „Singapurem Bliskiego Wschodu”.

Odnosząc się do sytuacji w Iraku były doradca bezpieczeństwa narodowego USA zaznaczył, że różnica między wojną wypowiedzianą przez Busha I a wojną Busha II jest taka, że w przypadku pierwszej interwencji kierowano się odczuciami i interesami różnych grup w tym regionie. W drugim przypadku USA decyzję o interwencji podjęły na własną rękę na podstawie fałszywych przesłanek.

Brzeziński uważa, że Ameryka nie powinna wikłać się w muzułmańskie konflikty sekciarskie. – Myślę, że cały region teraz, jeśli chodzi o sekciarskie impulsy i nietolerancję na tle religijnym, nie jest miejscem, w którym Ameryka powinna wybijać się. Myślę, że powinniśmy prowadzić politykę, zgodnie z którą uznajemy fakt, że problemy nie mogą się powtarzać, eskalować i rozpowszechniać– tłumaczył…

Brzeziński zauważa, że w obliczu wszystkich konfliktów na świecie i niezdolności Stanów Zjednoczonych do promocji konstruktywnych rozwiązań, Waszyngton powinien zawrzeć ciche porozumienie z Pekinem i Moskwą dotyczące tego, co w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki będzie można uznać za niedopuszczalne zagrożenie. Ze względu jednak na słabość Rosji i jej zaangażowanie na Ukrainie, Brzeziński postuluje ściślejszą współpracę z Chińczykami…”

całość tu: Brzeziński zaleca ściślejszą współpracę USA – Chiny

Tłum.: Justyna Jarmułowicz Tekst pochodzi z portalu Voltairenet.org.
Tom Bagshaw - Pandora

Tom Bagshaw – Pandora

Reklamy

13 comments on “Kerry na Bliski Wschód. Thierry Meyssan: Przełom w polityce saudyjskiej. Geneza powstawania ISIL („Państwa Islamskiego”) czyli kto wypuścił dżina z butelki.

  1. Pingback: Arabia Saudyjska: koalicja przeciwko islamistom. Syria uzna naloty za akt agresji. Niemcy i Wlk. Brytania: nie dla nalotów w Syrii i Iraku. Dżihadyści śmieją się z USA. Francuscy islamiści biorą udział w egzekucjach. Nigeria: islamiści z Boko Ha

  2. Pingback: Obama przed szkodą i po szkodzie głupi. Znowu będzie wspierał „umiarkowaną opozycję” w Syrii. Zapowiada zniszczenie ISIL ale wojsk nie wyśle, za to wyśle armię do „walki” z Ebolą. Secesyjne plany Teksasu. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Thierry Meyssan. Wątek ropy i gazu w walce z Państwem Islamskim. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Jak nie kijem go to marchewką. Ropa w zamian za zniesienie sankcji czyli… Iran po stronie zachodu. Syria: w Kobani znowu walki, Amerykanie dozbrajają Kurdów (wbrew stanowisku Turcji). | Łódź Odysa

  5. Pingback: USA nakładają sankcje na Węgry za wspieranie Rosji! | Łódź Odysa

  6. Pingback: Thierry Meyssan: Geopolityczne podłoże wojen przeciwko Syrii i Państwu Islamskiemu. Straty dżihadystów w Kobane. Tragiczny los porwanych przez Boko Haram. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Tomasz Otłowski: Wojna z Kalifatem: aspekty operacyjne. Nieudolność USA (celowa?) | Łódź Odysa

  8. Pingback: USA i ich priorytety na bliskim wschodzie. Irak i Państwo Islamskie kluczem do pokonania Syrii. Republikanie prą do interwencji lądowej. Co wiemy a czego nie wiemy o ISIS. | Łódź Odysa

  9. Pingback: Czekając na barbarzyńców czyli o tym jak góra przyszła do Mahometa po trupach „żartownisiów”. | Łódź Odysa

  10. Pingback: ■■ Witold Gadowski: Mocne zmiany w służbach konieczne! | Łódź Odysa

  11. Pingback: Francuzi już nie są u siebie? Terroryści “ubogacili kulturowo” Paryż. Rzeź dopiero nastąpi. | Łódź Odysa

  12. Pingback: Europa muzułmańska, „Państwo Islamskie” i prawdziwa twarz Islamu: broń w rękach imperialistów, terroryzm, idea rewolucji, czy też religia jak inne? | Łódź Odysa

  13. Pingback: „Je suis idiot” czyli… marsz EUnuchów i haracz dla Turcji. Czy zamachy w Belgii to wystarczający powód do zaostrzenia przepisów „antyterrorystycznych” w Polsce? | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s