Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.


1.„Puls Biznesu” Polski ziemniak w odwrocieRadom: finansowy dramat sadowników. Pomoc dla producentów porzeczek i wiśniProducenci trzody piszą list do premier

08.10.2014 (IAR) – Rolnicy załamują ręce – ceny ziemniaków są dramatycznie niskie, a konsumpcja tych warzyw od wielu lat spada. W dodatku polskie kartofle przegrywają konkurencję z tymi z zachodu Europy. Pisze o tym „Puls Biznesu”.

We wrześniu kilogram ziemniaków kosztował w skupie 37 groszy, w porównaniu z 82 groszami w 2013 roku. Według Wiesława Dzwonkowskiego z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, ceny są tak niskie, bo wielu sezonowych rolników zdecydowało się uprawiać w tym roku kartofle ze względu na dobrą cenę z roku poprzedniego.

Z kolei w Europie Zachodniej mamy do czynienia z nadwyżkami ziemniaków, których część prawdopodobnie trafi do Polski. Sytuację pogarsza fakt, że nasze kartofle nie są konkurencyjne cenowo wobec tych pochodzących z Zachodu.

Zdaniem Wiesława Dzwonowskiego, przyczyną tych wszystkich negatywnych zjawisk jest niezorganizowany rynek – brakuje silnej organizacji zrzeszającej producentów, polscy rolnicy mają też problemy z dostarczaniem większej ilości wystandaryzowanego towaru i konkretnych odmian.

Więcej – w „Pulsie Biznesu”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Puls Biznesu/md/dabr

13.10.2014 (IAR) – Rosyjskie embargo i zbyt niskie ceny skupu owoców pogłębiły kłopoty polskich rolników. Wiele gospodarstw sadowniczych stanęło przed widmem bankructwa. W tak trudnej sytuacji unijne wsparcie finansowe jest niewystarczające.

Równie źle nie było od kilkunastu lat. Cena za kilogram jabłek przemysłowych to 10 groszy, deserowych – pół złotego. Sytuacja jest dramatyczna, a jak mówi prezes Związku Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej, poseł PSL Mirosław Maliszewski, na unijną pomoc na razie nie ma co liczyć.

Po pierwsze – proponowane rekompensaty były zbyt niskie, a po drugie – ich wypłata miałaby nastąpić za późno. Zdaniem Maliszewskiego, oznacza to, że polscy rolnicy są dyskryminowani, a unijna solidarność istnieje tylko w teorii.

Sadownicy, którzy rocznie sprzedawali do Rosji około 900 tysięcy ton jabłek, próbowali znaleźć nowe rynki zbytu. Niestety, żaden inny nie jest w stanie przyjąć takiej ilości polskich owoców.

O sukcesie będzie można będzie można mówić,jeśli uda się sprzedać albo zagospodarować chociaż połowę tego, co dotąd wysyłano na Wschód.

utro rano sadownicy zablokują drogę krajową numer 50. Będą częstować kierowców sokiem i jabłkami. Protest ma zwrócić uwagę na trudną sytuację, w której znalazło się polskie rolnictwo.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Anna Orzeł/hk/dabr

podobne: KE ogłosiła wsparcie dla rolników (będzie płacić za marnotrawstwo). Eksperci o eksporcie polskich owoców do USA. Reeksport polskiej żywności do Rosji. Białoruś zniosła zakaz importu bydła.

14.10.2014 (IAR) – Do 15 października producenci czarnych porzeczek i wiśni mogą wnioskować o pomoc finansową. Wsparcie zostało uruchomione z powodu załamania cen skupu tych owoców.

Dokumenty należy składać do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Wysokość wsparcia wynosi 410 złotych za jeden hektar upraw i będzie wypłacana w formie pomocy de minimis. Oznacza to, że łączna wartość wsparcia nie może przekroczyć w ciągu trzech ostatnich lat równowartości 15 tysięcy euro.

IAR/ARiMR/łp/dabr

podobne: Rosja może zakazać importu z Polski owoców, warzyw i jagód oraz: Kłopoty plantatorów owoców i hodowców świń (Ukraina znów zamyka granicę dla polskiej wieprzowiny). KE uznała pomoc publiczną dla LOTu za legalną. Koniec z najniższą ceną (w przetargach i płacach).

13.10.2014 (IAR) – Rolnicy i producenci z branży mięsnej piszą list do Ewy Kopacz. W tym tygodniu na biurku premier ma się znaleźć apel o skuteczną walkę z afrykańskim pomorem świń.

W liście do którego dotarła Informacyjna Agencja Radiowa znajduje się prośba o utworzenie specjalnego sztabu kryzysowego, na którego czele miałaby stanąć Ewa Kopacz.

Witold Choiński szef związku Polskiego Mięso przekonuje w rozmowie IAR, że minęło już 7 miesięcy od wystąpienia pierwszych przypadków afrykańskiego pomoru świń u dzików i nadal nie udało się ograniczyć częstotliwości występowania choroby.

Ekspert tłumaczy, że potrzebna jest jedna osoba, która będzie miała kompetencje ministra rolnictwa, środowiska czy administracji i dzięki temu szybciej można będzie sobie poradzić z chorobą.

Witold Choiński podkreśla, że przez ogniska choroby traci cała branża nie mogąc eksportować mięsa do wielu krajów. Dlatego zdaniem sygnatariuszy listu potrzeba jest specjalna ustawa o bioasekuracji.” Dzięki niej będzie można zlikwidować małe gospodarstwa na ternie zagrożonym pomorem świń i wypłacić rekompensaty za nie hodowanie trzody na przykład przez następne trzy lata. ” – proponuje związek Polskie Mięso.

We wrześniu Agencja Rynku Rolnego zakończyła wypłatę rekompensat dla hodowców trzody z tytułu strat poniesionych w wyniku pojawienia się w naszym kraju choroby afrykańskiego pomoru świń u dzików. Łącznie Agencja wypłaciła producentom całą przyznaną przez Komisję Europejską kwotę wsparcia w wysokości prawie 7 milionów złotych.

Związek Polskie Mięso szacuje jednak, że przez ogniska choroby i zamknięcie rynków eksportowych producenci tracą dziennie nawet 3 miliony złotych. W liście do premier rolnicy piszą, że w dłuższej perspektywie brak skutecznej walki z afrykańskim pomorem świń może oznaczać utratę inwentarza wartego nawet 20 miliardów złotych.

IAR/ Tomasz Majka/mitro/

Podobne: Świńskiego baletu ciąg dalszy. Austriackie mięso wjeżdża do Rosji. „Szybka” pomoc dla Polski. Wszyscy udają że to przez ASF. oraz: Chiny wstrzymały import polskiej wieprzowiny.

2. Sawicki: Polska chce dodatkowego wsparcia dla rynku mleka w związku z embargiem. Ponad połowa wniosków o rekompensaty zostanie wycofanaJarubas: UE nie radzi sobie z embargiem.

13.10.2014 (IAR) – Polska chce podniesienia cen interwencyjnych na rynku mleka i dopłat do eksportu w związku z rosyjskim embargiem. Wniosek w tej sprawie przedstawił dziś minister Marek Sawicki podczas spotkania szefów resortów rolnictwa Unii w Luksemburgu. W przyszłym tygodniu tematem mogą się zająć też unijni eksperci ds. rolnych.

Największy problem mają w tym zakresie kraje bałtyckie, które są najbardziej uzależnione od eksportu produktów mleczarskich do Rosji. Jak powiedział jednak minister Sawicki, polscy producenci także potrzebują pomocy. „Bałtowie chcą dodatkowych dopłat do produkcji mleka, bo tam ceny spady poniżej cen interwencyjnych, my wsparliśmy Bałtów, jednocześnie informując o tym, że na polskim rynku mleczarskim też mamy do czynienia z dużym spadkiem cen i polski wniosek w tej sprawie był rozpatrywany w zakresie zmian cen interwencyjnych w tym sektorze oraz ewentualnie dopłat do eksportu” – powiedział Marek Sawicki.

Minister zwrócił jednocześnie uwagę, że kraje członkowskie są bardzo podzielone co do konieczności podejmowania dodatkowych działań w związku z embargiem. „Odchodzący komisarz jasnych propozycji nie składa. Wśród państw członkowskich jest kilka państw liderów: Polska, Francja, Niemcy, kraje bałtyckie, Hiszpania, ale porozumienia między nami nie ma i stąd problem, co może być lub nie podjęte w tych sprawach” – dodał minister.

Według danych Komisji Europejskiej, na Litwie, Łotwie i w Estonii ceny mleka, m.in. z powodu rosyjskiego embarga, spadły o 20-25 procent. To właśnie te państwa oraz Finlandia tradycyjnie eksportują ponad 15% swoich produktów mlecznych do Rosji. W innych krajach, które nie są tak uzależnione od rynku rosyjskiego, odnotowywano znacznie mniejszy spadek cen lub nawet niewielki ich wzrost.

IAR/Magdalena Skajewska/Luksemburg/em/

podobne: Jak nie ASF to „pałeczki”. Rosja zabroniła importu produktów polskiej Mlekovity.

W innych krajach, które nie są tak uzależnione od rynku rosyjskiego, odnotowywano znacznie mniejszy spadek cen lub nawet niewielki ich wzrost… wniosek prosty – Rosja kompensuje sobie embargo jakie nałożyła na kraje „bliskiej zagranicy” importem z innych krajów UE, ergo „solidarności” i skoordynowania działań UE na tym polu jak nie było tak nie będzie! Czemu zresztą trudno się dziwić a można się dziwić wyłącznie tym krajom, które pozwoliły wepchnąć się jak dzieci w hucpę własnym kosztem. Mało tego! Warto wspomnieć że niektóre kraje (i znowu na pierwszym miejscu Polska) oberwą za „nadprodukcję mleka” – Eurokołchoz kosztuje: Kwoty na mleko przekroczone (zapłacimy ok. 195 mln zł). Czynsze mogą wzrosnąć. 620 mln EUR na pensje dla EUrzędników (Odys)

07.10.2014 (IAR) – Większość wniosków polskich rolników o unijne rekompensaty, które zostały złożone w ramach pierwszego pakietu unijnego wsparcia zostanie wycofana. Tak uważa minister rolnictwa Marek Sawicki. Minister wziął dziś udział w Europejskim Kongresie Rolników 2014 w Brukseli.

Pod koniec sierpnia Komisja Europejska przeznaczyła 125 milionów euro na wsparcie dla rolników dotkniętych przez rosyjskie embargo. Program został jednak zawieszony ze względu na zbyt duże zapotrzebowanie na pomoc, głównie z Polski. Warszawa obecnie prowadzi kontrolę wniosków.

Zdaniem ministra Sawickiego większość rolników, która początkowo zwróciła się o pomoc, teraz się z tego wycofuje ze względu na niskie stawki wycofania produktów z rynku, zaproponowane przez Brukselę. „Z pewnością będzie to więcej niż połowa tych, którzy zgłosili się wstępnie, bo rolnicy byli przekonani, że stawki wycofania będą przynajmniej stawkami pokrywającymi koszty produkcji, a te stawki są zdecydowanie poniżej” – powiedział dziennikarzom Sawicki.

Według ministra Sawickiego zasady udzielania pomocy zaproponowanej przez Komisję Europejską są niesprawiedliwe. Jak tłumaczy minister, chodzi przede wszystkim o podział rolników na zrzeszonych i niezrzeszonych. Ci, którzy należą do organizacji producenckich mogą bowiem liczyć na wyższą pomoc. „Gdyby wycofanie produktów z rynku było rekompensowane tak jak dla organizacji to z pewnością tych wycofań byłoby zdecydowanie więcej, ale jeśli rolnicy dowiedzieli się, że za wycofanie papryki czy pomidorów dostaną 7 – 8 eurocentów to jest to zbyt cenna praca za takie marne pieniądze” – dodał minister.

Na razie Polska skontrolowała 80 procent złożonych w wniosków o rekompensaty. Kontrola ma zostać zakończona do 15 października. Następnie informacja w tej sprawie zostanie przesłana do Komisji Europejskiej. Tymczasem w przyszły poniedziałek,podczas spotkania w Luksemburgu, unijni ministrowie rolnictwa rozmawiać będą ponownie o rosyjskim embargu oraz jego skutkach na unijny rynek.

IAR/Magdalena Skajewska.Bruksela/mcm/

podobne:  Równi i równiejsi czyli komu sankcje a komu rekompensaty

14.10.2014 (IAR) – Unia Europejska nie radzi sobie z rosyjskim embargiem – uważa wiceprezes PSL. Adam Jarubas krytykował w radiowej Jedynce utylizowanie niesprzedanej żywności.

W opinii marszałka województwa świętokrzyskiego, mechanizm radzenia sobie z kryzysem po ogłoszeniu restrykcji przez Rosję jest nie do przyjęcia. Adam Jarubas ocenia, że pomysł niszczenia żywności jest trudny psychologicznie dla rolników. Lepiej byłoby skierować ją do krajów potrzebujących.

Gość Jedynki uważa, że polscy rolnicy powinni jednoczyć się w grupy producenckie, bo w ten sposób lepiej wykorzystają unijną pomoc dla objętych embargiem. Marszałek Jarubas podkreślił, że Unia bardziej premiuje grupy niż rolników indywidualnych. Ponadto, dzięki jednoczeniu się większa część dochodów będzie w rękach rolników.

Dziś Związek Sadowników RP zapowiada protest przeciwko niskim cenom owoców w skupie i pogłębiającym się kryzysie na rynku. Protest ma odbyć się w Mszczonowie niedaleko Warszawy

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/PR1/to/dabr

…jak to było za komuny? Nie ma to jak w kolektywach! Inaczej paszoł won kułaku! 🙂 Kiedy pcha się łapy w rynek i „reguluje” się go setkami przepisów to nic dziwnego że w wypadku pewnych nieprzewidzianych okoliczności (choć w tym wypadku uważam że problemy były całkowicie przewidywalne) rynek nie jest w stanie sobie z nimi poradzić, gdyż masa przepisów uniemożliwia niestandardowe posunięcia mało tego przewidując za takie posunięcia kary finansowe. Po drugie, w takim systemie (centralnego sterowania i rozdawnictwa publicznego grosza) koszty owych kłopotów rozlewają się w sposób niekontrolowany i całkowicie nienaturalny na inne podmioty, poszerzając promień rażenia i czyniąc niezdolną do walki z kryzysem całą branżę a za nimi inne pokrewne. Zamiast naturalnego bankructwa kilku firm (najmniej nieporadnych), kłopoty są „sprawiedliwie” rozdzielane niemal na wszystkich przez co obserwujemy nienaturalne kłopoty całej branży. Pomijam tu milczeniem złodziejską tendencję do „ratowania” czyjegokolwiek biznesu z pieniędzy podatników – każdy by tak chciał! Paweł Rybacki: Moralna i praktyczna wyższość gospodarki wolnorynkowej nad centralnie planowaną lub interwencjonistyczną.

Co do polskich grup producenckich i sabotowania ich przez unijnych polityków to polecam lekturę: „Wspólna Polityka Rolna” kosztem polskiego przemysłu rolno-spożywczego. gdyż nie jest to do końca wina UE, w każdym bądź razie „ktoś” jej pomógł. Co w skrócie wyglądało tak, że skoro wsparcie przysługuje niemal wyłącznie grupom producenckim, to wystarczy wprowadzić przepisy utrudniające ich powstawanie (przyczyniając się jednocześnie do zabezpieczenia pewnym podmiotom monopolu na rynku) a już ewentualne wsparcie będzie dotyczyło tylko wybrańców (nie ma głowy nie ma bólu 😉 ) – tak działa Unia Europejska i po to została stworzona żeby zniszczyć konkurencję… (Odys)

3. Spadają ceny żywności.

13.10.2014 (IAR) – Dobre informacje dla konsumentów, złe dla rolników i hodowców. Zapowiada się dalszy spadek cen detalicznych żywności. Tak ocena w swoim najnowszym raporcie Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Analitycy twierdzą, że dzieje się tak za sprawą dobrych zbiorów roślin oraz większą podaż produktów zwierzęcych. Na spadające ceny ma jednak także wpływ rosyjskie embargo na produkty spożywcze z Polski. Eksperci Instytutu ostrzegają, że zapowiada to trudny rok nie tylko dla producentów rolnych, ale również dla przetwórców. Obecnie ceny żywności spadają najmocniej od 11 lat.

Polacy przeznaczają na żywność około jednej czwartej swoich budżetów domowych, podczas gdy Czesi – 17 procent a Brytyjczycy – 11 procent.

IAR/ Tomasz Majka i wcześn.mitro/

podobne: Preferencje unijne dla żywności z Ukrainy (bez wzajemności). Polskie środowiska producentów spokojne.

Pytanie za milion gdzie i komu te ceny spadają!… Kto odczuł realnie że płaci mniej za żywność ręka do góry… Z pewnością drastycznie spadły ceny skupu hurtowego surowca (niektórych nawet o kilkadziesiąt procent jak skarżą się rolnicy), ale czy przełożyło się to w jakiś sposób na cenę poszczególnych produktów przetworzonych w sklepach? Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy jeden konsument. Ja osobiście śmiem w to wątpić zwłaszcza że na polskim rynku żądzą wielkie koncerny spożywcze które zbytnio ze sobą nie konkurują bo podzieliły między siebie rynek i cieszą się monopolem. Osobiście doskonale wiem ile płaciłem za żywność kilka miesięcy temu a ile płacę obecnie i nikt mi nie wmówi że płacę mniej 🙂 takie są fakty… (Odys)

4. Rosja uderza w polskich eksporterówPrzewoźnicy oburzeni rosyjskimi ograniczeniami.

10.10.2014 (IAR) – Moskwa wprowadziła embargo na reeksport polskiej produkcji roślinnej. Decyzja Federalnej Agencji Nadzoru Weterynaryjno i Fitosanitarnego obowiązuje już od 6 października, ale dopiero dziś poinformowały o niej rosyjskie media.

Rosyjscy inspektorzy oskarżyli Polskę, że pod przykrywką reeksportu wysyła do Rosji swoje towary objęte embargiem. Rzecznika Rossielhoznadzoru Julia Trofimowa tłumaczy, że chodzi o towary, które były wyprodukowane w innych krajach i przeładowywane w Polsce, przed dalszą drogą do Rosji. Urzędniczka twierdzi, że ujawniono przypadki, że pod przykrywką takich właśnie towarów, polscy eksporterzy wysyłali do Rosji rodzimą produkcję.

Zakaz reeksportu z Polski dotyczy całej produkcji roślinnej, a także nasion. Tego typu zakaz najbardziej uderza w polskich przewoźników oraz węzły przeładunkowe. Zgodnie z decyzją Rossielhoznadzoru, teraz owoce, warzywa i nasiona, które jadą do Rosji nie mogą być przewożone przez terytorium naszego kraju.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/mcm/

10.10.2014 (IAR) – Polscy przewoźnicy oburzeni nowymi, rosyjskimi ograniczeniami. Służby sanitarne Federacji wprowadziły embargo na reeksport żywności z Polski. Chodzi o warzywa i owoce, które były tylko transportowane przez nasz kraj.

Rosjanie twierdzą, że dochodziło do fałszowania dokumentów i na teren Federacji trafiały polskie wyroby, które już wcześniej zostały objęte embargiem. Ta decyzja to cios w polskie firmy transportowe. Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowy Jan Buczek nie kryje oburzenia. Jego zdaniem jesteśmy świadkami brutalnego przejmowania rynku. Zaznaczył on, że rosyjskie firmy transportowe mają o wiele gorszą markę, niż polskie. Chodzi przede wszystkim o ubogie kontakty handlowe. Tracą na tym przede wszystkim polscy transportowcy, którzy przez wiele lat tworzyli sieć handlową.

Nowy zakaz obowiązuje od szóstego października, ale rosyjskie służby prasowe dopiero dziś poinformowały o jego wprowadzeniu. Jan Buczek uważa, że sprawą powinien się zająć polski rząd. Prezes podkreślił, że transportowcy nie mają kontaktów z rosyjskimi służbami, odpowiedzialnymi za wprowadzenie ograniczeń. Proszą więc ministra spraw zagranicznych oraz premier Ewę Kopacz o pomoc.

Buczek zaznaczył, że w tej chwili trudno oszacować straty spowodowane rosyjskim embargiem. Od kilku tygodni trwają rozmowy między przewoźnikami, a urzędnikami w sprawie ewentualnych rekompensat. Nie ma jednak żadnych ustaleń w tej sprawie.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak / gaj

podobne: Przewoźnicy o embargu: wielu grozi bankructwo. oraz: Produkcja przemysłowa w sierpniu dużo gorsza od oczekiwań, eksport będzie rósł (pomaga ruch przygraniczny)

5. Rosyjski rynek zalewają białoruskie towary.

13.10.2014 (IAR) – Białoruskie towary zaczynają dominować na rosyjskim rynku spożywczym. Tak wynika z analizy przeprowadzonej przez dziennik „Moskiewski Komsomolec”. Stołeczna gazeta żartuje, że „białoruski zając napadł na rosyjski rynek”. Dowcip odnosi się do niedawnej wypowiedzi białoruskiego ministra rolnictwa Leonida Zajaca, który zapewnił, że jego kraj jest w stanie zapełnić pułki sklepowe w Rosji, białoruskimi towarami.

„Moskiewski Komsomolec” zwraca jednak uwagę, że dostarczane towary nie są od początku do końca wytwarzane na Białorusi. To reeksport z Polski, Litwy i Łotwy, a także innych krajów Unii Europejskiej objętych spożywczymi sankcjami. Dziennik dodaje, że na razie nikt białoruskich producentów za to nie ściga, ponieważ zapewniają oni, iż towary te są „głęboko przetworzone”.

Jednocześnie rosyjski minister rolnictwa Nikołaj Fiodorow zapewnia, że ograniczenia w handlu z krajami Unii Europejskiej są mało odczuwalne dla konsumentów i wpłyną korzystnie na rozwój rodzimej produkcji. „Komsomolec” docina ministrowi, że zapewne nie odczuwa ani wzrostu cen, ani braku towarów bowiem na co dzień jada -„kaszę gryczaną i swój ulubiony chleb z mlekiem”.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Maciej Jastrzębski/Moskwa/ab

podobne: Rozmowy o tranzycie polskich towarów przez Białoruś. Rosjan nie niepokoją sankcje, ale firmy z Europy Środkowej mają się czego obawiać. oraz: Dekret Putina. Rosyjska prasa: sankcje wobec Zachodu szansą na rozwój. Komentarze z zachodu: sankcje uderzą głównie w Rosjan. Rekompensaty dla Polski.

źródło: stooq.pl

…nie ma już chyba nikogo kto bagatelizowałby realne problemy polskiego rolnictwa (które jeszcze rok temu kwitło i wywoływało zazdrość w zachodniej Europie) a przy okazji również innych branż… Kto by wtedy pomyślał że Majdan w Kijowie odbije się aż taką czkawką w Polsce i że sama Ukraina z którą się solidaryzujemy będzie nas okładać – Ukraina też nie chce polskiego mięsa, woli kupować od Rosjan. Polska branża traci około 50 milionów złotych dziennie).

Ci którzy od początku bagatelizowali rosyjskie embargo twierdząc że jest to znikoma część naszej produkcji najwyraźniej zapomnieli że w systemie naczyń połączonych jakim jest „wspólny rynek” efekt wahań równowagi jest zawsze podwójny, bo to co z jednego naczynia ubywa musi się skumulować w innym miejscu. Efektem tego że nie możemy eksportować swoich towarów do Rosji jest sytuacja, w której nie mamy gdzie sprzedać nadwyżki co wywołało lawinowy wręcz spadek cen żywności (przynajmniej cen hurtowych w skupach) której rynek nie ma siły wchłonąć. Na kierunkach eksportowych nasze towary również są zagrożone, bo na zachodzie sytuacja przedstawia się podobnie. Nawet jeśli zachodni sąsiedzi nie obrywają tak jak my, to i tak zabezpieczają się interweniując na rynku rodzimych producentów przez co polskie towary nie mają szansy konkurować z zachodnimi. Jak można przeczytać w niektórych wypadkach efektem tego jest wręcz wypieranie przez tanią (bo dofinansowaną) zachodnią żywność rodzimej produkcji na rynku polskim. Do tego dochodzi polityka równych i równiejszych w UE, która albo wybiórczo traktuje pomaganie dotkniętych embargiem rosyjskim, albo przeciąga procedury, albo wręcz odmawia pomocy za to chętnie szermuje nowymi sankcjami. Za taką „solidarność” płaci w pierwszej kolejności Polska (zresztą na własne życzenie). KE zawiesza wsparcie dla dotkniętych embargiem Rosji. Sawicki: wina leży po stronie UE. Protest sadowników. Polska żywność popłynie do Azji. Unijne sankcje wchodzą od jutra, Rosja odpowie. oraz: Echa rosyjskiego embarga: UE „gromadzi dane”, Polska czeka na łaskę, Mołdawia sama sobie pomaga. W Portugalii cięcia budżetowe, Francja w stagnacji. Zagraniczne firmy będą mogły mieć udziały w ukraińskich gazociągach. Efekt tego jest taki, że: Po pierwsze – proponowane rekompensaty były zbyt niskie, a po drugie – ich wypłata miałaby nastąpić za późno. Zdaniem Maliszewskiego, oznacza to, że polscy rolnicy są dyskryminowani, a unijna solidarność istnieje tylko w teorii. – nic dodać nic ująć. „Jedność zachodu”. Dywagacje nad „sankcjami” i brak reakcji KE na austriacki transport wieprzowiny do Rosji.

Jakiś czas temu napisałem przypuszczenie że solą w oku naszych „partnerów” z zachodu jest polskie rolnictwo (które pomimo rzucania przez UE kłód pod nogi jakoś się trzymało i konkurowało z zachodnim) aż tu nagle jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wykwitł Majdan a zaraz po nim zdechły DWA dziki na enigmatyczną chorobę zwaną ASF (która na dobrą sprawę ludziom nie szkodzi). Podczas gdy Rosja ostentacyjnie zablokowała import mięsa wieprzowego z Polski (nakładając embargo na cały teren a nie tylko ten gdzie wystąpiły ogniska ASF), Unia Europejska wykazała się opieszałością i nieproporcjonalnie mniejszym zdecydowaniem zarówno wobec politycznej zagrywki Rosji, jak i w udzielaniu Polsce wsparcia, w porównaniu np. do tego jakiego udzieliła wcześniej innym krajom podczas słynnej epidemii choroby wściekłych krów. Tym to sposobem otworzyły się perspektywy przed innymi krajami na rynku rosyjskim (Putin wyraźnie dawał to do zrozumienia, że będzie wpuszczał wszystko co nie pochodzi z Polski) i nie tylko a przez nieodpowiedzialne zachowanie naszych „elit” najbardziej oberwali polscy producenci żywności i rolnicy. Putin nam nie darował paradowania na euromajdanie i „przewodnictwa” hucpie, która go tyle kosztowała. I to wszystko po to żeby naszym kosztem zarobił ktoś inny! Bo podczas kiedy nasi „umiłowani przywódcy” prześcigali się w wymyślaniu Rosji a tzw. „opozycja” wręcz czynnie uczestniczyła w euroMajdanie, największe kraje zachodu Europy nie wychylały się. Kiedy przyszedł czas działania w solidarności, one wyraźnie dały do zrozumienia że się dystansują od Ukrainy i nie będą Putina karać sankcjami. Po czym kiedy okazało się że to Polska przyjmuje większość putinowskiego gniewu na siebie, nasi „sojusznicy” z zachodu gremialnie przystali na pomysł (m.in. naszych „umiłowanych przywódców”) by wypowiedzieć Rosji wojnę handlową, równocześnie dogadując się z nią za naszymi plecami w kwestii wieprzowiny (ASF. Dwa martwe dziki mogą rozłożyć polskich hodowców trzody i producentów wędlin. UE (nie)solidarna) i jeden Bóg wie w jakich jeszcze kwestiach…

Drodzy rolnicy! Waszym problemem nie jest brak interwencji państwa na rynku (państwo ciągle wam wypłaca jakieś odszkodowania nie wspominając o dopłatach i skupach interwencyjnych), gdyż akcja z jaką dziś przychodzi wam się zmierzyć jest tak skoordynowana, że nie da się wam wszystkim pomóc (nie ma na to pieniędzy nie tylko przez górników, którzy chcą kopać węgiel którego też nikt kupić nie chce, przez co zachowują się jak pies ogrodnika – Sankcje wpłyną na gospodarkę i handel. Górnicy chcą składów węgla, konsolidacji branży i embarga na rosyjski węgiel. Nowa fala emigracji zarobkowej do Wlk. Brytanii.). Główną przyczyną waszej niedoli jest nieudolna i szkodliwa (nie tylko dla was ale i dla nas jako obywateli – konsumentów) polityka zagraniczna rządu i opozycji. Nie wspominając o tym że przeciętnego Polaka nie stać w większości na wasze produkty, których cenę windują dopłaty i inne marnotrawstwo pieniędzy podatników wcześniej wyciśniętych z podatnika przez fiskusa. Być może Polak chętnie kupiłby wasze produkty ale jest za biedny (stąd tak wiele waszych produktów dobrej jakości znajduje odbiorców dopiero za granicą). Można udawać że jest inaczej, ale takie są fakty. Tu nigdy nie chodziło o DWA (sic!) – czy ile ich tam do tej pory zdechło – trupy dzików chorych na ASF (który nawiasem mówiąc nie jest dla ludzi szkodliwy), – Rosja rozszerzy embargo na polską wołowinę, drób i wędliny. Tusk udaje że nie wie o co chodzi i dalej liczy na “solidarność” UE. ale o wspieranie przez nasz kraj rewolty na Ukrainie. Rozszerzenie przez Rosję sankcji na kolejne branże rolne z których polski rolnik i producent słynie nie tylko w Europie ale i na świecie nie było przypadkowe. Tak jak dalej uważam że nie jest przypadkiem (nie)”solidarna” polityka UE wobec naszego kraju czyli Rytualny ubój polskiej gospodarki. Polecam również: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE. oraz: Kowal zawinił cygana POwiesili. Za rosyjskie embargo na polską wieprzowinę winny… Kalemba.

…Odys

rys. Żukow

rys. Żukow

Advertisements

10 comments on “Polskie rolnictwo w poważnych kłopotach, domaga się rządowego wsparcia. UE nie radzi sobie z sankcjami i nie pomaga. Ceny żywności spadają. Rosja kolejny raz uderza w polski eksport, korzysta Białoruś.

  1. Pingback: Atak euro i polosocjalizmu. Przedsiębiorcy protestowali przeciwko polityce rządu. Będzie wspólny protest przewoźników i sadowników? | Łódź Odysa

  2. Pingback: UE w poszukiwaniu budżetu na 2015 rabuje polską wieś. Na celowniku grupy producenckie, branża mleczarska i małe gospodarstwa. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Rubel i cena ropy w dół. Rosjanie będą musieli „zacisnąć pasa”, ale na kryzys nie narzekają. W Ługańsku protesty. Rosjanie gotowi przyjąć uchodźców z Ukrainy. Sankcje Moskwy irytują Białoruś. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Rosyjskie embargo wciąż szkodzi polskiej żywności. Nowe otwarcie w polsko-białoruskich stosunkach gospodarczych. We Włoszech marnotrawienie kapitału ludzkiego i kryzys moralny. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Kolejny etap wojny Czechów z polską żywnością? Producenci obawiają się strat. Minister rolnictwa namawia do składania pozwów. Czesi: wszystkich traktujemy tak samo a dokument na jaki powołują się media to falsyfikat. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy państwo powinno dotować sztukę? (o interwencjonizmie). | Łódź Odysa

  8. Pingback: Polska gospodarka: Zgubne skutki skupu wieprzowiny. Polskie jabłka omijają embargo. Pozytywny dla gospodarki raport NBP. Emigranci przesyłają do Polski coraz mniej pieniędzy. Nowe propozycje w sprawie CO2 niekorzystne dla Polski. | Łódź Odysa

  9. Pingback: Polska gospodarka: Embargo nie zatrzymuje polskich owoców i warzyw (Rosja wylicza nam straty). Polski system podatkowy nieprzyjazny, państwo przegrywa z oszustami, tragiczna polityka surowcowa. Banki chcą by rząd dopłacał do ich zysków (KNF: to ods

  10. Pingback: Jacek Bartosiak i geopolityka: Rosja uwiązana na Ukrainie czeka na propozycję USA w sprawie „rozbioru” Polski by w zamian pomóc poskromić Chiny. Potencjał Polski w konflikcie z interesem Niemiec (o „jedwabny szlak”). Rola prez

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s