Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle).


Jak powszechnie wiadomo – szpiegów się nie łapie, tylko wykrywa, dezinformuje, przewerbowuje, używa do różnego typu gier wywiadowczych.

Jeśli więc mamy do czynienia z zatrzymaniami, wydaleniami, cudownymi przeciekami i ogólnie show organizowanym przez ABW do spółki z dziennikarzami i politykami na N-kach, czyli niejawnych etatach służb specjalnych – to jest to zagadnienie z zakresu propagandy, a nie wywiadu. Rzecz jasna nie oznacza to jednak, że szopki takie pozostają bez wpływu na bezpieczeństwo państwa.

Polacy się nie dali

Manipulowanie polską opinią publiczną realizowane jest przede wszystkim pospołu przez głównonurtowe media i dyplomację III RP, czyli instrumenty połączone posiadaniem ośrodków decyzyjnych poza granicami kraju. W ostatnich tygodniach jednak nadużywane metody przekazu wyraźnie złapały zadyszkę, a ich przeciwskuteczność stawała się coraz bardziej oczywista. Toporność, jednostronność i prymitywizm propagandy, mającej z całej złożoności kryzysu ukraińskiego wybrać tylko anielsko czystych banderowców i oligarchów, przeciwstawionych krwawej Rosji – nie dały spodziewanych efektów. Jak można się było spodziewać – Polacy zostali wprawdzie skutecznie nastraszeni rzekomą agresywnością Rosji, ale po pierwsze ani trochę nie przekonało nas to do ukraińskich aferzystów i szowinistów. Po drugie zaś – nasi rodacy zachowali się nad podziw racjonalnie stwierdzając, że skoro w środowisku międzynarodowym robi się dla Polski niebezpiecznie, a na pewno drogo i biednie – to lepiej nie podskakiwać i pilnować własnych spraw.

Tymczasem dość ewidentnie oczekiwano diametralnie innych skutków. Polacy mieli poderwać się do boju o naszą i (głównie) waszą, nie bacząc na koszty oddać Ukraińcom darmo węgiel, a w zamian kupić od nich zboże (zamiast polskiego). Mieli też marznąć, przekazując własny gaz i ryzykując wojnę energetyczną z Rosją. A wszystko to przy dziarskich okrzykach, że nie ma co myśleć po sklepikarstwu, kiedy tu panie strategia, honor, Giedroyć z nieba patrzy, a Applebaum zza oceanu dopinguje! A tu nic z tego. Polacy tym razem nie okazali się frajerami. Propaganda jednak polega wszak na powtarzaniu i podkręcaniu emocji – konieczne więc stało się wejście na wyższy poziom.

Russian Scare”

Logika „Zimnej Wojny” nie ulega zmianie od dekad. Najpierw agresor musi przedstawić zaczepianego czy napadniętego – jako napastnika, przed którym MUSI się bronić. Tak oto rozpętawszy wojnę na Ukrainie – strona atlantycka konsekwentnie przekonuje, że konflikt rozgorzał z winy Rosjan, którzy w rzeczywistości od kilku miesięcy nie robią w zasadzie nic innego, niż pilnowanie by nie dać się weń wciągnąć choćby jednym paznokciem rosyjskiego żołnierza. Ta ostrożność spowodowała, że zabrakło pretekstu do wprowadzenia wojsk NATO na Ukrainę. Kolejnym krokiem – jest zastraszenie własnych społeczeństw i impregnowanie ich na jakiekolwiek argumenty drugiej strony, czy po prostu logiczne myślenie.

Współczesnym odpowiednikiem „Red Scare” stały się najpierw opowieści o rzeszach agentów piszących posty krytykujące banderyzm i jego obrońców, licznych wśród elit III RP. Następnie zaczęły się czynne ataki na przeciwników angażowania Polski w konflikt ukraiński, próby rozbijania pikiet antywojennych – a wreszcie rozpoczęcia polowania na szpiegów.

Odpowiedni klimat postarano się stworzyć newsami w Polsce z reguły traktowanymi z większym nabożeństwem – a więc z zagranicy. Miniaturowy rosyjski okręt podwodny atakujący szwedzie wybrzeża, rosyjskie samoloty co i raz dostrzegane przez władze państw bałtyckich, również zainteresowane podnoszącym ich znaczenie podbijaniem antyrosyjskiego bębenka – zimnowojenni propagandyści nie wahają się przed niczym, byle w końcu Polaków zachęcić do wojny z Rosją o czekoladę Poroszenki i dolary Wall Street, zagrożone rozwojem alternatywnej sieci powiązań gospodarczych krajów spoza dyktatu Waszyngtonu.

Polacy jakoś nadal się nie palą do atlantyckiej krucjaty. Uspokajające opowieści KowalaKwaśniewskiego, że banderowców nie ma, a Ukraina to niemal nasza druga ojczyzna (tylko ważniejsza) też nie znajdują nadmiaru życzliwych słuchaczy. Wstrząsają opowieść Applebaumowego jak toTuskowi wmuszał Putin Lwów, ale nasi panowie heroicznie go (niczym Bierut) nie chcieli – też wywołała pół rozbawienie, pół rozczarowanie obywateli. Pora więc przyszła na argument przedostatni, zanim TVN z „Wyborczą” zorganizują jakąś nową prowokację gliwicką. Trzeba było „złapać szpiega”.

Kloss łapie Stirlitza

A dokładniej – kilku. Pierwsza próba okazała się średnia. Podpułkownik J. miał bowiem dostęp do tak dramatycznie tajnych i ważnych dla bezpieczeństwa państwa informacji, jak kalendarz imprez patriotycznych oraz wykaz spóźnionych powrót z przepustek. Po kilku dniach „sensacyjnych przecieków” z antyszpiegowskiej akcji prowadzonej wspólnie przez ABW, telewizję i tabloidy – jakoś nie pojawił się spodziewany nastrój wojowniczej grozy. Nie towarzyszył on też cofnięciu akredytacji i zapowiedzianemu wydaleniu z Polski dziennikarza, Leonida Swiridowa, czyli „aferze” sprokurowanej w dość oczywisty sposób w nadziei, że po naturalnej retorsji rosyjskiej – znowu zaczepiający będzie mógł uchodzić za niewinnie krzywdzoną ofiarę.

Znowu więc podkręcono tempo – ujawniając, zatrzymując i aresztując diabolicznego prawnika, który ponoć w wyniku szatańskiego planu wszedł w posiadanie dokumentu, do którego nie tylko dostęp miało co najmniej kilkaset osób w Polsce, ale który też zawierał (wg wszelkiego prawdopodobieństwa) ustalenia do znalezienia w artykułach zamieszczonych na dowolnym w miarę rzetelnym portalu zajmującym się polityką energetyczną. Mówiąc prościej – p. Stanisław Szypowski miał zabiegać o przeczytanie ustaleń NIK na temat gazoportu. Tymczasem nie znając ich – wypada tylko powtórzyć to, co eksperci piszą od miesięcy – że jest to przedsięwzięcie poronione. Zbyt drogie, opóźnione, a przede wszystkim realizowane bez ekonomicznego sensu dla Polski, w żaden sposób nie przybliżające nas do mitycznego „energetycznego bezpieczeństwa”, cokolwiek by pod tym pojęciem nie rozumiano.

Słowem – nie chodzi ani o energetykę, ani o szpiegostwo, tylko o kolejną odsłonę show, mającego wreszcie popchnąć Polaków czynnie przeciw Rosji – a w najłagodniejszej wersji przynajmniej utrzymywać napięcie we wzajemnych relacjach, pozwalając przerzucać na Polskę znaczną część ekonomicznych skutków obecnego kryzysu międzynarodowego. Skoro nas szpiegują – to mamy moralny obowiązek im na złość dalej odmrażać sobie uszy, wręcz żądać utrzymywania embarga na polską produkcję na rynkach wschodnich, za to uprzywilejowania produkcji europejskiej na obszarze celnym Unii Europejskiej. Za tych dwóch szpiegów (?) mamy oddawać nasz gaz Ukrainie choćby nam Rosja zakręciła na zimę kurek. Mamy wreszcie przyjąć do wiadomości, że to wprawdzie my jesteśmy od wymachiwania szablą w kierunku Moskwy, ale na razie to polityczne zaplecze władz w Kijowie ma zgodę Zachodu na artykułowanie żądań rewizjonistycznych wobec polskich terytoriów, bo przecież już wyrocznia Applebaum orzekła, że nacjonalizm jest dobry i pożyteczny, o ile jest nacjonalizmem ukraińskim.

Że co, że to głupie, prymitywne, szyte grubymi nićmi i Polacy się nie dadzą tak wpuścić w maliny? Na razie nie dawali, teraz też kolejnych newsów słuchali z pewną nieufnością. Zostaje więc tylko się bać co jeszcze wymyślą rządzący i propagandyści, żebyśmy na kryzysie ukraińskim stracili jeszcze więcej.

Konrad Rękas (za konserwatyzm.pl)

…osobiście nie uważam budowania gazoportu za pomysł poroniony, gdyż jest to jakby nie patrzeć okno na świat energetyczny w którym to świecie ceny gazu LNG potrafią być niższe od rosyjskiego. Dla samego postraszenia partnerów z Rosji i pokazania im że nie zamierzamy być całkowicie uzależnieni od jednego źródła warto taki gazoport budować i mieć tego rodzaju kartę przetargową w rozmowach nad kolejnymi umowami gazowymi z Rosją. Problemem nie jest bowiem sam gazoport (czy wcześniej rura podwodna do Norwegii, który to pomysł też w niejasnych okolicznościach „ktoś” zarzucił) ale niekorzystna umowa na gaz z Kataru (Drogi Katar (znaczy się gaz) jeszcze nie przypłynie. Terminal LNG najwcześniej gotowy pod koniec roku), bo przecież źródeł gazu skroplonego jest na świecie całe mnóstwo. Podejrzanie dziwnie wyglądają też opóźnienia przy budowie tego terminalu, osobiście nie wygląda mi to na zwyczajne zakłócenia (ale to tylko moje wrażenie, gdyż dowodów na agenturalną działalność sabotażystów nie posiadam).

Awantura z „pieremyczką” mającą omijać Ukrainę by biec przez polskie terytorium też nie jest tak jednoznaczna jak sugeruje Pan Rękas. Wszystko odbywało jak na mój rozum za bardzo „nieoficjalnie” (okazało się że sam premier „nie wiedział” że takie rozmowy na linii EuRoPol GAZ – Gazprom są prowadzone – Ruska rura i awantura…a gdzie agentura?) a zatem istniało podejrzenie że umowa miała służyć czemuś innemu jak tylko „tranzytowi gazu na Słowację”, nikt też na dobrą sprawę nie wiedział co miała dla nas konkretnie dać odnoga pod nazwą Jamal II – konkretów nie znamy (wsio tajne 🙂 ). Przypominam też że za czasów zamieszania z niesławnym „memorandum” Ukrainą rządził Janukowycz a sam kraj znajdował się w zupełnie innym miejscu politycznym i gospodarczym jak obecnie. Ukraina samodzielnie negocjowała umowę gazową z Rosją,  prowadząc jednocześnie pewne ruchy mające uniezależnić ją od rosyjskiego gazu (Ukraina o krok bliżej do gazu łupkowego), łącznie ze spłatą zadłużenia wobec Gazpromu, w czym miały pomóc równoczesne negocjacje „umowy stowarzyszeniowej” z UE (Zmiana frontu na Ukrainie. Umowa stowarzyszeniowa z UE oddala się. Gazprom odroczył płatności i zredukował zadłużenie Naftohazu), co ostatecznie doprowadziło do podpisania korzystnej umowy gazowej z Rosją (Ukraina z tarczą czyli… 260 USD za 1000 m3 bez podpisania Unii Celnej.) która chciała koniecznie zatrzymać przy sobie jednego ze strategicznych partnerów gospodarczych.

Co do propagandy naszych mediów i władz w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej na Ukrainie to też nie do końca się z autorem zgadzam. To że z fazy „prześmiewczej” z krytyków „jedynie słusznej linii”: Ukraina dobra & Rosja zła, tak media i aparat państwa wspólnie i w porozumieniu przeszły do fazy „poważnej”, tj. szukania szpiegów rosyjskich i agentów wpływu, dobrze o nich świadczy. Złe i nieprofesjonalne jest jednak szukanie owych agentów na siłę i obrzucanie tym oskarżeniem każdego kto powie coś krytycznego o polityce rządu względem Ukrainy czy Rosji. Kierowanie się tego rodzaju uprzedzeniem prowadzi do ośmieszających państwo w świetle jupiterów „gaf” i robienia z przysłowiowej igły wideł. Szum informacyjny jaki dzięki temu powstaje sprzyja ukrywaniu się i pozwala na swobodę działania prawdziwym agentom wpływu. Nie ma sensu naginanie faktów do wersji wydarzeń która nie ma nic wspólnego z obserwowaną rzeczywistością… Putin całej Ukrainy nie zajął, pomimo wielu prowokacji by mieć ku temu pretekst. Wystarczy więc trzymać się tego co już się stało faktem, bo jest to wystarczający materiał do działań zapobiegawczych (ale nie zaczepnych). W kwestii Krymu powinny się wstydzić również te państwa, które gwarantowały na piśmie (Memorandum Budapeszteńskie) integralność terytorialną Ukrainy po jej rozbrojeniu. Czemu nie poparły tej deklaracji czynem? Nie wiem ale się domyślam. Ukraina Ukrainą, ale z Rosją łączy te kraje poważniejszy stosunek i dużo bardziej kosztowne interesy nie tylko w Europie ale i na świecie, i z tego też powinniśmy wyciągnąć dla siebie stosowny wniosek…(Odys)

podobne: ABW kontrwywiaduje na terenie SKW. Złapanie szpiegów to prężenie muskułów. Trzeba działać w cieniu, a nie w świetle kamer. „Nasz Dziennik” Medal dla szpiega. oraz: Rosja kończy ćwiczenia wojskowe. Koziej, Pisarski: scenariusze zachowania Rosji wobec Ukrainy. Braun o podżeganiu do wojny – POPIS Kowala. i to: Skoro „media kłamią” to jaka jest prawda o wojnie na Ukrainie? Konrad Rękas: Po co powstrzymywać Putina? a także: Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych. polecam również: POżyteczni idioci zwani „prawdziwymi patriotami” chcą niewoli Ukrainy czyli „nieudane eurowesele” cynika9 oraz: Stanisław Michalkiewicz: „Kurde balans, miękną rury” czyli „mocni siłą naszych sojuszników”, „za wolność waszą” idziemy na wojnę.

Szpieg

Advertisements

4 comments on “Od oszołoma do szpiega czyli „mądrości etapu” bezradnych propagandystów. Konrad Rękas: Szpiegomania (z bezpieczeństwem energetycznym w tle).

  1. Pingback: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Litwa ma gazoport i nie jest już na łasce Gazpromu. NIK i raport o Świnoujściu. Wspólne problemy na „wspólnym rynku” i uzależnienie Polski od rosyjskiego gazu (z Niemiec). Azoty chcą elektrowni opalanej gazem z węgla. „SWIFTR

  3. Pingback: Służby specjalne i dane Polaków. Pieniądze na walkę z rosyjską propagandą. Czy „taśmy Wprost” wypłyną raz jeszcze? Wyciek stenogramów (smoleńskich) pokazuje słabość państwa. Niemcki wywiad ma informacje o zamachu w Smoleńsku?

  4. Pingback: ■■ Witold Gadowski: Mocne zmiany w służbach konieczne! Szpiegomania i „kontrwywiad obywatelski”. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s