Eugeniusz Januła: Amerykańska tarcza antyrakietowa – prawdy i fikcje.


„…Dzisiaj funkcjonują operacyjnie tylko 2 bazy antyrakiet systemu NMD – obydwie na terenie Stanów Zjednoczonych, tzn. wielka baza na Alasce i relatywnie mniejsza w północnej Kalifornii. Na razie jednak wstrzymano kontynuację tego programu a planowano rozpoczęcie budowy kolejnej mniejszej, tym razem na Wschodnim Wybrzeżu, w stanie Delaware. Kolejnymi etapami miały być antyrakietowe bazy na wyspie Kiska w archipelagu Aleutów oraz na japońskiej, czytaj rządzonej przez Amerykanów – Okinawie, a potem kolejno na amerykańskim Samoa oraz… brytyjskich Szetlandach. Ta ostania instalacja współpracowałaby z funkcjonującymi już stacjami radarowymi w południowej Anglii i Danii. Do tego trzeba dodać hipotetyczną bazę w Polsce. Pierwotnie zamierzano ją zlokalizować na poligonie w Orzyszu, jednak później zweryfikowano tę koncepcję i zaplanowano rozmieszczenie rakiet w Zegrzu Pomorskim lub w Borach Tucholskich. Ostateczny wybór padł na Redzikowo, niedaleko Słupska. Argumentem decydującym było istniejące tu, chociaż w pewnym zakresie zdewastowane lotnisko, które stanowi naturalny element logistyczny bazy. W pierwszym etapie, jeżeli chodzi o bazę w Polsce, miałaby ona dysponować 10 silosami, stanowiącymi wyrzutnie [6]. To w zupełności wystarczy. Współczesna technologia odpalania rakiet techniką „na zimno”, czyli na poduszce sprężonego powietrza i przy natychmiastowym „doładowaniu” wyrzutni, znacząco podwyższa możliwości wystrzeliwania antyrakiet. Teoretycznie, z jednego silosu, przy zastosowaniu nowoczesnej technologii, można wystrzelić do 4 pocisków na minutę. W praktyce strzela się oczywiście nieco wolniej. Przy czym, najważniejszym problemem pozostaje śledzenie trajektorii rakiet nieprzyjaciela i doprowadzenie do kursu kolizyjnego własnej antyrakiety.

Budowa antyrakietowego systemu NMD budziła od samego początku, zupełnie zrozumiałe protesty strony rosyjskiej, Równowaga w liczbie głowic i rakiet jest obecnie jedynym elementem militarnym, w którym współczesna Rosja dorównuje Stanom Zjednoczonym. W liczbie głowic a również nowoczesnych rakiet Rosjanie posiadają nawet dość istotną przewagę. Stratedzy rosyjscy doskonale wiedzą, że nowoczesny i już częściowo funkcjonujący system NMD miał doprowadzić do asymetrii, poprzez na razie hipotetyczne możliwości wyeliminowania znaczącej części rakiet ofensywnych strony rosyjskiej.

Od dawna wiadomo, że polityka jest swoistą szachownicą do gry, w której wygrywają przede wszystkim cynicy. Amerykanie, dzięki technologii antyrakietowej, uzyskali znaczący atut, również polityczny, w stałym dążeniu do uzyskania globalnej hegemonii. Strona rosyjska natomiast, w chwili obecnej jako ten słabszy, stara się utrzymać przynajmniej status quo [7]. Ten układ byłby jednak znacząco naruszony poprzez budowę bazy antyrakietowej na naszym terytorium. Około 35% potencjału rosyjskich, kiedyś radzieckich, rakiet strategicznych umiejscowionych jest na Półwyspie Kolskim. To wynika z „nawisającego” położenia geostrategicznego tego obszaru. Stąd jest najbliższa a zarazem najszybsza droga dla ofensywnej rakiety na terytorium USA. Na Półwyspie Kolskim znajduje się przykładowo 380 rosyjskich rakiet klasy Topol M (SS-27). Są to najnowocześniejsze rosyjskie rakiety o małych gabarytach i dużej celności, posiadające trajektorię lotu: nisko-wysoko, wysoko- nisko. Wchodząc znów w dziedzinę techniki rakietowej, „Topole” zestrzelić praktycznie można tylko do około 5 min. po starcie na wysokiej orbicie, korzystając z tzw. „wyższej paraboli lotu” antyrakiety. Nie dokona się tego absolutnie z bazy na Alasce, bo w tym rejonie Topol zjawiałby się już w ok. 9. minucie lotu. To właśnie z bazy w Polsce jej zestrzelenie byłoby możliwe, o ile oczywiście rakieta systemu NMD potwierdziłaby te wszystkie parametry techniczne i operacyjne, które jej przypisywano.

Wrzawa w Rosji wokół amerykańskiej koncepcji tarczy antyrakietowej nie była zatem całkowicie bezzasadna, bo rzecz jasna nie przewidywano realnie rzec biorąc rakietowej wojny między USA i NATO z Rosją, ale po zbudowaniu wszystkich lub większości elementów tarczy antyrakietowej pozycja militarna, a co za tym idzie – polityczna Rosji miała być, siłą rzeczy, relatywnie słabsza. Okazało się jednak, że wielka wrzawa wokół technologii strategicznych antyrakiet systemu NMD, okazała się przedwczesna. Rakieta ta nie osiągnęła zakładanej sprawności operacyjnej. Z przeprowadzonych 23 prób przechwycenia makiet obcego pocisku, tylko 9 okazało się udanych. Trzeba przy tym dodać, że próby odbywały się w idealnych warunkach, dalekich od ewentualnych wojennych, kiedy na przygotowanie odpalenia pozostaje kilka minut, a nie kilka tygodni, jak w „laboratoryjnych” testach. Równolegle rosły natomiast koszty tego systemu. W rezultacie nowa administracja demokratyczna Baracka Obamy, wstrzymała dalsze doświadczenia z tym systemem, wskutek czego prace nad nim uległy zamrożeniu.

Podjęto natomiast prace nad unowocześnieniem istniejącego już od kilkunastu lat morskiego systemu AEGIS. Rakiety SM-1, zainstalowane są na wielkich krążownikach klasy Ticonderoga. Generalnie okręty te mają służyć jako antyrakietowa ochrona wielkich lotniskowców uderzeniowych (CVA) przede wszystkim przed rosyjskim pociskami rakietowymi systemu Granit, umieszczonymi na okrętach podwodnych klasy Oscar (jednym z nich był nieszczęsny Kursk) [8]. Jednak system AEGIS jest dość wszechstronny i podatny na modernizacje. Podjęto prace nad unowocześnieniem całego systemu, w tym również stacji radarowych i samych rakiet. W rezultacie pocisk antyrakietowy SM-3 ma zastąpić dotychczasowy SM-1. Ta rakieta będzie posiadała zbliżone możliwości do rosyjskiego S-400, a nawet nieco go przewyższać – szczególnie, jeżeli chodzi o zasięg i pułap. Ponadto, na bazie nowego pocisku ma powstać już za ok. 4–5 lat jednolity morski i lądowy ponadoperacyjny system SM-3. Jednym z jego elementów ma być również baza w Redzikowie na polskim Pomorzu.

Czy zatem groźby rosyjskie typu, że wymierzy w terytorium polskie dodatkowe rakiety z głowicami nuklearnymi jest realna?

Raczej mało, ale to niestety na zasadzie, że w nasze terytorium wymierzonych już jest całkiem pokaźna ilość rakiet taktyczno-operacyjnych typu Toczka oraz, operacyjnych Łuna, których zasięg ze strefy Kaliningradu obejmuje całe nasze terytorium, bez krańców południowo-zachodnich. Nie ma natomiast żadnych wątpliwości, że jeżeli baza w Redzikowie zostanie wybudowana, to na wszelki wypadek Rosjanie wycelują w nią co najmniej kilkanaście też starych, ale bardzo sprawnych rakiet średniego zasięgu typu SS-23, stacjonujących na ruchomych wyrzutniach w rejonie Smoleńska. To są po prostu realia światowej strategii.

Musi paść tutaj pytanie, dlaczego nie wspomina się o rakietach klasy Iscander? Takie nowoczesne rakiety oczywiście w zonie Kaliningradu są. W innych rejonach Rosji również. Ocenia się, że liczba tej broni przekroczyła już symboliczną setkę, a produkuje się je dalej w liczbie ok. 4–6 miesięcznie. Po prostu jest to wszechstronna rakieta, której szkoda marnować na przenoszenie głowić nuklearnych na małą odległość. Zrobią to za nią te systemy, o których pisano wyżej. Obecnie Iscandery instaluje się przede wszystkim jako antyrakiety systemu S-500 [9]. Możliwości Iscandera w tej wersji są z kolei, jeśli chodzi o zasięg, pułap itd. – większe niż amerykańskiego SM-3. Ten system już operacyjnie jest zainstalowany w sytuacji, kiedy amerykański dopiero ma być i to za kilka lat. Również, już w 2015 r., wejdzie do użytku operacyjnego wersja Iscandera jako rakiety ofensywnej średniego zasięgu, która będzie w stanie dosięgnąć terytorium całych Niemiec oraz wschodniej części Francji. Jesteśmy jednak członkiem sojuszu północno-atlantyckiego i mamy nadzieję, bo już nie pewność, że każdy akt agresji w nasze terytorium oznaczałby wojnę z całym NATO. Stąd też musimy się liczyć z realiami na światowej szachownicy, ale liczyć z tym musi się też i putinowska Rosja.

Dylemat jest następujący – czy budowa na naszym terytorium bazy antyrakiet poprawi nasze położenie polityczne wobec Stanów Zjednoczonych?

Dla Waszyngtonu, używając słów niezmiernie życzliwego Polsce Zbigniewa Brzezińskiego, jesteśmy tylko „trzeciorzędnym sojusznikiem”. Dla samego NATO także. Tu zdania są podzielone, ponieważ w gruncie rzeczy nie chodzi o to, czy dla obrony swojej bazy strategicznych antyrakiet Amerykanie rozlokują dwa dywizjony pocisków Patriot, czy nawet nowoczesnych THAAD. Jest to w tej grze drugorzędny element. Chodzi po prostu o to, czy Stany Zjednoczone bardziej zaangażują się w polityczny lobbing na rzecz interesów Polski na arenie międzynarodowej. To wydaje się wątpliwe. Punkt ciężkości interesów amerykańskich przesuwa się powoli, ale nieuchronnie z basenu Oceanu Atlantyckiego w rejon Pacyfiku. Naturalnym biegiem rzeczy, sojusznikiem numer jeden USA w świecie staje się już nie Wielka Brytania, ale Australia [10].

Polska natomiast może, z uwagi na układ geopolityczny, być tylko wysuniętą europejską flanką, zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak państw, takich jak Niemcy czy Francja. Dla tych ostatnich jednak, prowadzących mimo formalnego embarga, dalej intensywną wymianę handlową i polityczny dialog z Rosją, jesteśmy partnerem co najmniej kłopotliwym – jak na razie. Również dlatego, że uważani jesteśmy za „konia trojańskiego” czy „lokaja” Stanów Zjednoczonych…”

polecam lekturę całości pod linkiem: geopolityka.org

podobne: Azja: zagrożenie terroryzmem i groźba konfliktu (Korea Płn. gotowa do próby nuklearnej? Chiny i Morze Południowochińskie).  oraz: Japonia zwiększa nakłady na zbrojenia i będzie zestrzeliwać pociski balistyczne Korei Północnej która przygotowuje próbę nuklearną. i to: Po szczycie NATO: „Bazy” rotacyjne („szpica”?) w Polsce. Korpus NATO w Szczecinie podnosi gotowość bojową. USA organizuje zrzutkę na Irak, Afganistan i Ukrainę (manewry na zach. Ukrainy). Merkel: umowa NATO z Rosją wciąż obowiązuje. Rosja: reakcja na szczyt, manewry wojsk rakietowych, baza wojskowa w Arktyce. a także: Brzeziński zaleca ściślejszą współpracę USA – Chiny. Amerykanie przypomnieli sobie że Rosja naruszyła traktat rozbrojeniowy. Sankcje kontra sankcje (Polska też ucierpi). polecam również: Świat: Bezpośrednie starcie w Strefie Gazy. Kwestia Irańskiego atomu. Merkel łagodzi napięcie z Waszyngtonem (CIA przeniesie się do Warszawy?). Putin na Kubie m.in. o wojskowej stacji nasłuchowej. i to: Amerykański niszczyciel Donald Cook opuścił Morze Czarne. Michał Soska: USA, Rosja i kwestia ukraińska oraz: Izrael – Pomyślna próba antyrakiety Strzała 3 a także: NATO-Rosja: manewry wojskowe i “renesans wrogości” (na pokaz?)

rys.  Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Reklamy

2 comments on “Eugeniusz Januła: Amerykańska tarcza antyrakietowa – prawdy i fikcje.

  1. Pingback: Nabici w F-16. Eugeniusz Januła o problemie nie tylko samolotów. Za co Polska musi płacić? | Łódź Odysa

  2. Pingback: Modernizacja polskiej armii. Zakup pocisków JASSM (Eksperci podzieleni), PGZ będzie budować polską(?) wersję tarczy (anty)rakietowej „Narew”. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s