Przebudzenie polskiego wymiaru sprawiedliwości w sprawie Ziętary i ART-B. Zbigniew Stonoga czyli wróg publiczny „układu zamkniętego” w Polsce.


Sąd otrzymał wniosek o areszt dla Aleksandra G.  

05.11.2014 (IAR) – Do krakowskiego sądu wpłynął wniosek o areszt dla Aleksandra G. Prokuratorzy chcą, aby były senator i biznesmen spędził najbliższe trzy miesiące za kratkami.

Wczoraj Aleksander G. usłyszał zarzut podżegania do zabójstwa dziennikarza śledczego, Jarosława Ziętary. Decyzję sądu poznamy jutro o 9.30.

Były wielkopolski senator został wczoraj zatrzymany na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Śledczy postawią mu zarzut podżegania do zabójstwa dziennikarza „Gazety Poznańskiej” Jarosława Ziętary na początku lat 90-tych. Dziennikarz, który wcześniej pisał o interesach Aleksandra G., zaginął w Poznaniu w tajemniczych okolicznościach. Do tej pory nie odnaleziono jego ciała.

Aleksander G. na początku lat 90-tych był jednym z najbogatszych Polaków. W PRL aktywny członek PZPR i etatowy pracownik Służby Bezpieczeństwa. Po 1989 roku zdobył duży majątek handlując walutą, przede wszystkim dzięki otwarciu sieci kantorów na granicy z Niemcami. Był też zamieszany w aferę spółki ART-B. Przed procesem uchronił go mandat senatora trzeciej kadencji. Dopiero w 2004 roku został zatrzymany i skazany na karę 8 lat więzienia za wyłudzenie kilku milionów nienależnego podatku VAT. W ostatnich latach jedynie sporadycznie pojawiał się publicznie.

Śledztwo w sprawie zaginięcia Jarosława Ziętary wznowiono w 2011 roku po apelu środowiska dziennikarskiego do Prokuratora Generalnego. Sprawą zajęła się specjalna jednostka policji, która zajmuje się badaniem spraw nie wyjaśnionych w przeszłości.

IAR/jp/Siekaj

„…Jak poinformowała rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Beata Górszczyk, sąd – orzekając areszt – kierował się zarówno przesłanką dotyczącą wysokiego prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego podejrzanemu przestępstwa, jak i zagrożeniem surową karą oraz obawą matactwa, a nawet jego ukrywania się lub ucieczki. Uznał zarazem, na podstawie obszernej dokumentacji lekarskiej, że stan zdrowia podejrzanego nie stanowi przeciwwskazań do aresztowania.

„Podstawą ustaleń o wysokim prawdopodobieństwie dopuszczenia się zarzucanego czynu są zeznania świadków, w tym jednego ze świadków incognito, które podlegały weryfikacji, a także materiały niejawne” – powiedziała sędzia Górszczyk…

…Ziętara był dziennikarzem śledczym „Gazety Poznańskiej” (wcześniej „Wprost” i „Gazety Wyborczej”). Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 r. w drodze do pracy.

Zdaniem prokuratury Aleksander G. podżegał do zabójstwa dziennikarza w czerwcu 1992 r. „Zgromadzony przez nas materiał dowodowy wskazuje, że wtedy właśnie Aleksander G. nakłaniał konkretne osoby do tego, aby dokonały porwania oraz zabójstwa Jarosława Ziętary” – mówił w środę prok. Kosmaty. Jak wyjaśnił, „mogło to mieć związek z zainteresowaniami w ramach tzw. dziennikarstwa śledczego Jarosława Ziętary różnego rodzaju działalnością gospodarczą, możemy to nazwać również tzw. szarą strefą”. Dodał, że prowadzone śledztwo dotyczy także poszukiwania zwłok dziennikarza.

W 1998 r. poznańska prokuratura uznała, że Ziętara został uprowadzony i zamordowany. Rok później śledztwo umorzono, bo nie udało się odnaleźć ciała. W kwietniu 2011 r. redaktorzy naczelni największych polskich gazet zaapelowali do władz i prokuratury o ujawnienie wszystkich okoliczności zaginięcia Ziętary i śledztwa w tej sprawie. Wcześniej apelowali o to członkowie Społecznego Komitetu „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”. Spowodowało to analizę śledztwa w Prokuraturze Generalnej.

W połowie czerwca 2011 r. śledztwo podjęto na nowo w poznańskiej prokuraturze i przedłużono; decyzją prokuratora generalnego przekazano je do Krakowa. W toku śledztwa krakowska prokuratura zmieniła kwalifikację prawną śledztwa z uprowadzenia na zabójstwo. Przemawiały za tym – zdaniem prokuratury – analiza materiału dowodowego, przyjęte na tej podstawie wersje śledcze oraz fakt, że nie ustalono miejsca pobytu zaginionego.

W śledztwie prokuratura przesłuchała m.in. członków rodziny oraz członków Komitetu Społecznego „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”, którzy prowadzili dziennikarskie śledztwo w sprawie zaginięcia kolegi. Zbadała odciski palców, które dotąd nie były badane; zainicjowała też badania biologiczne zabezpieczonych śladów metodami, które nie były znane w 1992 r. Poddała analizie obszerną dokumentację osób, które występują w aktach śledztwa. Współpracowała także z IPN w celu ustalenia sposobu działania „sprawców, którzy dokonywali uprowadzeń i zabójstw”.

W październiku 2011 r. krakowska prokuratura otrzymała dokumenty z Agencji Wywiadu, z których wynika, że dziennikarza chciał zatrudnić ówczesny UOP. Były to nowe dowody w sprawie, ponieważ w toku poprzedniego śledztwa w 1994 r. MSW informowało, że Ziętara „nie pozostawał w zainteresowaniu UOP i nie figuruje w ewidencji, jak i materiałach archiwalnych UOP„…”

całość tu: wirtualnemedia.pl

…śledztwo w sprawie „zaginięcia” Ziętary, które ewoluowało teraz do rangi postawienia zarzutów Aleksandrowi G. o podżeganie do zabójstwa zbiegło się z przełomem (po 23 latach!) w innej sprawie…

„Zanim zostałem szefem Art-B, Bagsik poprosił mnie, bym zamienił mu 4 bln złotych na 400 mln dolarów. Zapakowałem te dolary, w workach, do dwóch samochodów i poprosiłem szefa policji wielkopolskiej, by dał mi radiowozy i helikopter. Pojechaliśmy tak do Pęcic koło Warszawy, gdzie była siedziba Art-B. Bagsik dostał zezwolenie na wywóz dewiz, to był taki blankiecik za 50 złotych, więc zapakował worki do prywatnego samolotu i pofrunął do Izraela. Nie wiedziałem wtedy, że te pieniądze mogły zostać nielegalnie zabrane ze spółki. Wokół wszyscy robili szybkie pieniądze, nikogo nie dziwiły takie fortuny.” (z wywiadu z Aleksandrem G.)

„…W 1991 roku {Gawronik} został zarządcą słynnej spółki Art-B, którą założyli niemniej słynni: Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski. Niestety w tym samym czasie Urząd Ochrony Państwa dokonał zatrzymania pana Aleksandra na okoliczność:

a) przywłaszczenia mienia o wartości 7,6 mld starych zł na szkodę spółki Art-B
b) przelanie 10 mld starych zł od dłużnika Art.-B na konto swojej firmy.

Bogu dziękować pioniera przedsiębiorczości po 3 tygodniach, za poręczeniem majątkowym, zwolniono z aresztu. Wolny Aleksander Gawronik postanowił nadrobić stracony czas i pieniądze. Założył nowy interes, a to już był taki czas, że biznes musiał się nazywać co najmniej holding Biuro Handlowo-Prawne AG. W 1993 roku adwokaci prezesa holdingu, w związku ze wszczętym postępowaniem sądowym, doradzili Aleksandrowi G. najskuteczniejszą linię obrony. Tym sposobem w przedterminowych wyborach parlamentarnych narodził się niezależny senator III kadencji z województwa poznańskiego Aleksander Gawornik . Po uroczystej przysiędze senator otrzymał immunitet, a Izba Wyższa odmówiła uchylania i wydania Aleksandra G. sądowi. Senatorowie obdarzyli nowego kolegę pełnym zaufaniem i powierzyli mu stanowiska w Komisji Gospodarki Narodowej, Komisji Regulaminowej i Spraw Senatorskich oraz Podkomisji ds. Polityki Regionalnej. Przez 7 lat żył sobie spokojnie: działacz ZMP, członek PZPR, absolwent WUML, funkcjonariusz SB, tajny współpracownik wywiadu PRL, biznesmen, prezes, senator. Dopiero w 2000 roku o zasłużonego obywatela RPIII upomniała się Prokuratura Rejonowa w Słubicach, która przeszukała biura i magazyny firmy obywatela Gawronika.

Rok później Aleksander G. ponownie został tymczasowo aresztowany, tym razem w związku z podejrzeniem o oszustwa celne i podatkowe. Po 11 latach od pierwszego aresztowania, Sąd Rejonowy w Słubicach w 2004 roku wydał wyrok – 8 lat pozbawienia wolności i 200 stawek dziennych po 250 zł grzywny, za wyłudzenie ponad 9 mln zł podatku VAT. Oskarżony nie przyznał się do winy i oświadczył, że za oszustwa powinni odpowiedzieć jego nieuczciwi pracownicy.

Nieco wcześniej zakończył się proces w sprawie okradzenia złodziejskiej spółki Art-B, w którym sąd wymierzył Aleksandrowi Gawronikowi karę 3 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności. Za dobre sprawowanie i udział w zajęciach resocjalizacyjnych senator Gawronik wyszedł z więzienia w 2009 roku, czyli na 11 miesięcy przed terminem upływu kary. Na wolności przebywał do roku 2011, wtedy to otrzymał karę zastępczą 350 dni pozbawienia wolności w zamian za grzywnę wynikającą z wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotów.

W 2012 roku doprowadzono Aleksandra Gawronika do odbycia kary. W 2014 roku legendarny bohater, pionier polskiej przedsiębiorczości i demokracji został zatrzymany pod zarzutem podżegania do zabójstwa dziennikarza Jarosława Ziętary…”  (MatkaKurka kontrowersje.net)

Kaliski sąd kontynuuje sprawę ART-B

04.11.2014 (IAR) – Sprawa słynnej afery ART- B będzie kontynuowana w kaliskim sądzie. Po 23-ch latach warszawska prokuratura zakończyła śledztwo przeciwko jednemu z dwóch wspólników firmy i przekazała do sądu akt oskarżenia.

Ze względu na przeciążenie sędziów w stolicy sprawa trafiła do Kalisza.

Według prokuratury Andrzej G. miał przywłaszczyć majątek firmy wart ponad 70 mln złotych. Samo zapoznanie się z aktami sprawy zajmie sędziemu kilka miesięcy – mówi rzecznik Sądu Okręgowego w Kaliszu Ewa Głowacka-Andler. Sąd apelacyjny w Warszawie uznał, że miejscowy sąd okręgowy nie jest w stanie rozpoznać tej sprawy do czasu przedawnienia. Akta liczą 310 tomów, sprawa jest skomplikowana, czasochłonna i pracochłonna. Należy w niej przesłuchać ponad 80 świadków, dwóch z nich mieszka w Izraelu. Sąd zapoznaje się z aktami sprawy, a sędzia sprawozdawca przeprowadza wstępną kontrolę aktu oskarżenia.

Sprawa przedawnia się w sierpniu 2016-ego roku. Kaliski sąd nie ma więc dużo czasu na rozpoznanie tej sprawy. Każdy tom akt ma 200 stron.

Na razie nie wiadomo, kiedy uda się wyznaczyć termin pierwszej rozprawy. Zarzuty dla właścicieli spółki ART-B, dotyczą oszust na wielką skalę wobec systemu bankowego. Według śledczych, udawało im się wielokrotnie oprocentować tę samą wpłatę. Grozi do 10-u lat więzienia. Andrzej G. nie przyznaje się do winy.

Drugi z oskarżonych w 1994 został aresztowany w Szwajcarii i skazany na 9 lat więzienia.

IAR/Danuta Synkiewicz/mk Radio Merkury/hk/dw/sk

źródło: stooq.pl

…czemu po tylu latach organy ścigania w Polsce zdecydowały się na podwójne uderzenie w ten konkretny łańcuszek powiązań którego wspólnym ogniwem  jest nazwisko Pana Gawronika? Czy chodzi rzeczywiście o „misję” odnalezienia zwłok Pana Ziętary, znalezienia i skazanie jego zabójców/porywaczy (nie wspominając o zleceniodawcach). Kim są i jaką to przełomową wiedzę przekazali sędziom w materiałach niejawnych „świadkowie” (a zwłaszcza jeden „incognito”). Czy znani są domniemani wykonawcy zlecenia/podżegania do zabójstwa/porwania jakiego („z dużym prawdopodobieństwem”) miał dopuścić się Gawronik? Na co liczy Kaliski sąd w związku ze sprawą ART-B skoro czasu na jej rozpoznanie pozostało jak na lekarstwo w stosunku do materiału dowodowego jaki trzeba ogarnąć by móc rzetelnie  zakończyć tę sprawę wyrokiem dla konkretnych osób za konkretne przewinienia? Czemu warszawska prokuratura która dokonała „przełomu” potrzebowała na jego dokonanie aż 23 lat? (to samo pytanie o krakowską prokuraturę w sprawie Ziętary).

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Kto stoi za faktyczną nietykalnością „człowieka orkiestry” Aleksandra Gawronika i pozostałych osób w tej krzyżującej się z wątkiem kryminalnym gospodarczej sprawie? Co wiedział i za co zginął Ziętara?

Ostatnio można zaobserwować różnego rodzaju nietypowe przełomy w śledztwach i odgrzewanie niemal zamkniętych spraw (Taśmociąg Platformy „wprost” POd cenzurą i czas rozliczeń za „katastrofę smoleńską” czyli… „WSI wraca tylnymi drzwiami” dzięki (anty)Tuskowej reformie służb specjalnych), a umarzanie innych (Prokuratura umorzyła śledzwo w sprawie śmierci generała Sławomira Petelickiego i to: Podsłuchują nie tylko kelnerzy, ale też kolejarze. Sprawa Mazura umorzona (będzie batalia o odszkodowanie?). Swoje WSIoki czyli „Podwójne, lustracyjne standardy PiS”) o kontrolowanych przeciekach w sprawie afer czy wykrywaniu szpiegów nie wspominając (ABW kontrwywiaduje na terenie SKW. Złapanie szpiegów to prężenie muskułów. Trzeba działać w cieniu, a nie w świetle kamer. „Nasz Dziennik” Medal dla szpiega). Korci mnie więc zapytam wprost – która to tym razem służba i komu wysyła sygnały ostrzegawcze? 😉

Wygląda na to, że jedna z ulubionych teorii spiskowych Pana Michalkiewicza o tym, że walka pod dywanem między „bezpieczniackie watahy” o pieniądze i władzę się zaostrza, zaczyna być coraz mniej spiskowa a staje się coraz bardziej namacalna i tylko patrzeć jak kolejne trupy zaczną wyłazić z dawnych UBeckich i WSIowych szaf pancernych. Iskry które lecą podczas krzyżowania szabel zaczynają rzucać coraz więcej światła na to, czego ludzkie oko miało nigdy nie oglądać a ucho nie słyszeć. Pragnę jednak podkreślić że to tylko moje subiektywne odczucie a czas pokaże dokąd zaprowadzi nas to (nie)skoordynowane przebudzenia polskiego „wymiaru (ha ha) sprawiedliwości”.

…Odys

PS… ostatnimi czasy dzieje się coraz więcej na „niewidzialnym” (gołym okiem) dla przeciętnego zjadacza chleba polu walki. W ujawnianiu choć części obrazu pomagają również poczuwający się do obowiązku obywatele tacy jak Pan Zbigniew Stonoga (mam nadzieję że nie sterowany przez nikogo), którzy mają środki i możliwości ku temu by czynnie stawić opór rozpasanej władzuchnie i by obnażać jej patologie nie dając się przy tym „wsadzić” czy zabić.

Zbigniew Stonoga czyli wróg publiczny „układu zamkniętego” w Polsce

Autor: | Data: 09 lis 2014 7:55

Zbigniew Stonoga z maskotką policyjną„Biznesmen, który poszedł na „wojnę” z fiskusem, politykami i policją ujawnia swoje prawdziwe powody walki z systemem. Człowiek, który był ministrantem, obecnie „klnie jak szewc”, bo został zmielony przez polski wymiar sprawiedliwości. Zainstalował swoich ludzi w różnych ministerstwach. Obecnie żąda dymisji Rzecznika Komendanta Głównego Policji i ujawnia aferę jego szefa. Pyta Jarosława Kaczyńskiego o ostatnią kolację z wicepremierami na dzień przed wybuchem afery gruntowej. – Moja walka z polityką i fiskusem sama w sobie jest sukcesem, bo otwieram ludziom oczy – mówi Zbigniew Stonoga w rozmowie „Bez CENZURY” u Fiatowca…

Złożył Pan też zawiadomienie do Prokuratury na Sokołowskiego. A on tylko Pana straszy, że założy Panu sprawę?

– Spraw ja się nie boję-bardzo lubię te sale ( Stonoga zaczyna się śmiać). W poniedziałek złożę kolejne zawiadomienie o popełnieniu przez Sokołowskiego przestępstwa poświadczenia nieprawdy w dokumencie mającym znaczenie prawne tj. wykazu majątku za 2010 rok i uzyskanych korzyści materialnych powyżej 244 zł.

Na co Pan liczy w tej sprawie tylko na rozgłos?

– Po tym jak w więzieniu SLD-owski układ zamordował mi matkę, lubię tych postkomunistów niszczyć, urywać im łby i srać w gardło. Myślę, że Maniek to kwestia czasu.

No to będzie prawdziwa wendetta. Pojawia się tutaj nazwisko byłego Premiera Oleksego. Czy ma ono jakieś znaczenie w tej sprawie?

– W czasie gdy aktorzyna z policmajstrem pili i bawili się za państwowe pieniądze w Hotelu, zarządzała nim żona Pana Oleksego, nie tylko zarządzała, ale i była członkiem rady nadzorczej spółki skarbu państwa, czyli tego hotelu. Gdyby było prawdą, że Karolak był „twarzą” no to ok, ale musiałaby być na to umowa, a wcześniej przetarg na usługę marketingową i gdyby wierzyć Karolakowi, że miał prawo mieć gości, to ci goście, a konkretniej rzecz biorąc Sokołowski uzyskując rabat w wysokości 4125 zł winien był go wpisać jako inne korzyści uzyskane w oświadczeniu majątkowym, a tego jak wiemy nie zrobił. Więc ich wersja jest kłamliwa.

Można tylko przypuszczać, że SLD-owcy faktycznie zawarli taką umowę z Karolakiem i jak to u komuchów, przy wódzie na mordę, ale Sokołowski? Czy był gościem? Czy zaproszonym gościem Karolaka to i tak z punktu widzenia prawa karnego popełnił przestępstwo.

Pierwsze jeśli był gościem to nie zapłacił (art.286 kk) a jeśli był gościem Karolaka to zataił prawdę w zeznaniu podatkowym i wykazie korzyści (art.271kk).

A więc w tej sytuacji trzeba oficjalnie zażądać by Sokołowski napisał raport i podał się do dymisji?

– Sokołowski co najmniej musi się podać do dymisji!…

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Ujawnił Pan też forsę przekazywaną prominentnym politykom z Colloseum. Jednak ta sprawa nie wzbudziła żadnego zainteresowania mediów. Czemu tak się stało, a sprawę Sokołowskiego pompuje się medialnie?

– Sokołowski jest na świeczniku dostępnym, a Miller, Czeszejko Sochacki, Buzek, Piskorski, Kwaśniewski i wielu innych na świeczniku niższym, ale niedostępnym. Owa niedostępność jest porównywalna jak sprawa świeża, czyli afera u Sowy – widzimy nic nie dało się zrobić. Celowanie w te osoby dzisiaj jest skazane na niepowodzenie czego dowodem jest właśnie sprawa podsłuchów u Sowy, ale wystrzelenie ostatni raz tych historycznych pocisków musi nastąpić i nastąpi tuż przed wyborami parlamentarnymi i to tak by nie mogli tego powstrzymać i to moim przyjaciołom obiecuję….

Wróćmy zatem jeszcze do Leppera którego jako jeden z nielicznych odwiedził Pan tuż przed śmiercią. Mówi się, ze Pan mu pomógł w podjęciu decyzji. To prawda?

– Chryste, Andrzejowi? Decyzję? Coś takiego może powiedzieć tylko wykolejony człowiek. Lepper mnie odwiedził, a nie ja jego.

Czyli jak zginął Lepper?

– Nie wiem, ale nie wierze w samobójstwo.

A co Pan wie w tej sprawie?

– Wiem, że zabiło go postępowanie Jarosława Kaczyńskiego – którego wrogiem nie jestem. Wiem, że w wieczór poprzedzający aferę gruntową Jarosław zaprosił Leppera i Premiera Giertycha na kolację, wiedzieli o niej tylko oni trzej – było uroczo i przyjacielsko, a sidła na rano już były zastawione. Pytam zatem publicznie Jarosława Kaczyńskiego o tę kolację. Panie Premierze opowie Pan o niej opinii publicznej?

O czym Pan mówi?

– W trakcie przeszukania sekretarka wiceministra wyniosła jego terminarz i ten terminarz dostał jakiś dziennikarz i nim szantażował byłego wicepremiera z Samoobrony. Żeby odzyskać terminarz Andrzej Lepper oddał wszystko nawet zegarek który dostał na 50 urodziny, zastawił go u faceta pod Łomiankami. Ten dziennikarz stoi za planem uśmiercenia Leppera. Czy jest możliwe, aby dziennikarz śledczy nie współpracował ze służbami specjalnymi?

Raczej mało prawdopodobne.

– Kto stoi za Dorotą Kanią i dlaczego ludzie którzy tyle wycierpieli w życiu zaufali jej i przyjęli do środowiska zbliżonego do PiS-u? Przy czym podkreślam szantażowanie Andrzeja Leppera nie ma nic wspólnego z Kanią.

Zna Pan nazwisko tego dziennikarza?

– Nie znam, ale wiem, że to ma pseudonim „Helios”. Tak na Ciebie mówią Zdzisiu? Kończymy, wystarczy.”

całość tu: pressmix.eu

podobne: Walka naszych służb z przestępczością gospodarczą i zorganizowaną to jedna wielka ściema. oraz: Bogdan Goczyński: Polskie sądy – studium urzędniczej psychopatii. Dziwne zachowanie wymiaru sprawiedliwości w sprawie Grzegorza Brauna. Państwo superpolicyjne a także: Państwo w połączeniu z biznesem: marnotrawstwo, kumoterstwo, rabunek i korupcja na koszt podatników a Polacy podobno nie lubią nepotyzmu. i to: Korupcja w MSZ, GUS, MSWiA, KGP. 20 zarzutów o zmowę przetargową.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Advertisements

4 comments on “Przebudzenie polskiego wymiaru sprawiedliwości w sprawie Ziętary i ART-B. Zbigniew Stonoga czyli wróg publiczny „układu zamkniętego” w Polsce.

  1. Pingback: POPIS na posiedzeniu „Parlamentarnego Zespołu ds. obrony wolności słowa” czyli wiódł ślepy kulawego (Nagroda Darwina dla obu) | Łódź Odysa

  2. Pingback: Państwo prawa: PKW łamanie przepisów, sfałszowany protokół wyborczy. Epilog „afery podsłuchowej”. Mariusz Kamiński przed sądem. Sprawa Ziętary: śledztwo w sprawie nacisków na świadków, Gawronik na wolności. Prawo o zawiązkach z

  3. Pingback: Stanisław Michalkiewicz: o umizgach UBęcwalencji do Ameryki (na konferencji MOSTY), i o braku instynktu samozachowawczego (czy nadejdzie opamiętanie?) | Łódź Odysa

  4. Pingback: Sumliński i patologie III RP. Sprawa ks. Popiełuszki sprawdzianem chęci rozliczenia PIS z PRL. Klątwa FOZZ i kompromisu z komuną. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s