Spór o mit założycielski II RP, czyli dlaczego świętujemy 11 listopada? Komu służyła Rada Regencyjna?


Roszkowski: Niepodległość dzięki umiejętnej grze politycznej.

11.11.2014 (IAR) – Odzyskanie niepodległości możemy zawdzięczać umiejętnej strategii ówczesnych władz. Ich konsekwencja zaowocowała powrotem Polski na mapę – uważa historyk, profesor Wojciech Roszkowski.

Ekspert zwraca uwagę, że ówcześni liderzy polityczni potrafili zjednoczyć się w słusznej sprawie. Mowa o naczelniku kraju, Józefie Piłsudskim oraz głównym ideologu polskiego nacjonalizmu, Romanie Dmowskim. Razem potrafili oni odłożyć na bok wzajemne antagonizmy ideologiczne i niechęć osobistą. Łącząc siły potrafili zwalczyć takie przeciwności losu jak: zdegradowany przemysł, wysokie bezrobocie czy masowe ubóstwo społeczeństwa.

Roszkowski podkreśla, że warunki do prowadzenia polityki w 1918 roku były niezwykle trudne. Granice były niestabilne, funkcjonowało też wiele lokalnych ośrodków władzy. Dodatkowo wśród społeczeństwa narastały trendy komunistyczne. Lewica trafiała na podatny grunt, a tendencje rewolucyjne ciągnące ze wschodu były bardzo silne. Z Rosji napływali radzieccy żołnierze i agenci. Swoje struktury wiązała nawet Komunistyczna Partia Robotnicza Polski.

Polska odzyskała Niepodległość po 123 latach niewoli. Za jej symbol uznaje się objęcie władzy wojskowej przez marszałka Józefa Piłsudskiego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) / Michał Fedusio/sk

źródło: stooq.pl

podobne: „Niezbędnik Historyczny” Lewicy

Narodziny Drugiej Rzeczypospolitej

Rok 1918 przyniósł, po 123 latach niewoli, narodziny niepodległego państwa polskiego – Drugiej Rzeczypospolitej1. Dokonała się rzecz, do której dążyło i na którą czekało wiele pokoleń Polaków. Przez te wszystkie lata najbardziej aktywne grupy polskiego społeczeństwa w różny sposób kształtowały i realizowały swą wizję odzyskania przez Polskę niepodległości. W polskim społeczeństwie nie były to jednak grupy przeważające. Albowiem w ludzkiej mentalności – jak pisał Tadeusz Jędruszczak – większa jest zgoda na myślenie, które sankcjonuje istniejący stan rzeczy, aniżeli na myślenie historyczne, dostrzegające zmienność otaczającego nas świata, przewidujące przyszłe wypadki i decydujące przez ich pryzmat o swym dalszym działaniu2. Nic więc dziwnego, że gros polskiego społeczeństwa poddawało się myśleniu petryfikującemu stan zaborów. Niezależnie jednak od tego, jaki zamysł niepodległościowy uważano za najskuteczniejszy, musiał wystąpić kluczowy czynnik zewnętrzny, aby Polska mogła się odrodzić – załamanie się dotychczasowej solidarności zaborców, która wyrażała się poprzez niepodejmowanie tematu dotyczącego możliwości powstania choćby namiastki polskiej państwowości. Taki stan rzeczy przyniosła dopiero I wojna światowa, szczególnie mocno zaś uwidocznił się on w akcie 5 listopada3. Mało kto spodziewał się jednak, że wielka wojna przyniesie klęskę wszystkich trzech zaborców – rewolucję i upadek caratu w Rosji, rozpad Austro-Węgier oraz porażkę i kres cesarskich Niemiec. Droga do niepodległości stanęła otworem, przez który zresztą rychło wkroczyła odradzająca się polska państwowość, czyn niepodległościowy zaś widać było na wielu płaszczyznach oraz w działalności wielu osób, grup i stronnictw.

Mapa II Rzeczpospolitej (autor: Halibutt, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0).

U progu wielkiej wojny wszyscy oni mieli sprecyzowane już swe programowe koncepcje i plany. Ich finalnym celem, z wyjątkiem środowiska SDKPiL i PPS „Lewicy”, był powrót Polski na mapę świata. Różnili się jednak w obiorze drogi, która miała prowadzić do tego celu. Podział przebiegał ze względu na tzw. orientacje – antyrosyjską, (proaustriacką) oraz antyniemiecką (prorosyjską). Nie były one jednak dogmatyczne – poglądy obu orientacji podczas wojny ewoluowały, a ich przywódcy potrafili trafnie odczytywać zmieniającą się koniunkturę i podporządkowywać jej swe bieżące działania. Nie jest to jednak temat naszych rozważań, koniecznym było jedynie jego zaakcentowanie.

Geneza sporu

Już wkrótce bowiem po narodzinach Drugiej Rzeczypospolitej zaczęła się swoista licytacja zasług w kontekście odzyskania niepodległości. Rozpoczynała się walka o władzę w młodym państwie; każde środowisko pragnęło więc związać ze sobą, jeszcze świeżą przecież, pamięć i tradycję niepodległościową, dziś byśmy powiedzieli – „mit założycielski” odbudowanego państwa. Siłowano się na argumentację historyczną – nie od dziś przecież wiadomo, że historia często jest wykorzystywana do doraźnych celów politycznych. W sukurs walczącym stronnictwom przychodzili sami historycy związani ideowo ze skonfliktowanymi grupami4. Główną areną walk stała się jednak publicystyka prasowa.

Prym w toczącym się sporze wiedli piłsudczycy i endecy. Dołączali do nich również socjaliści, konserwatyści oraz komuniści – głos tych ostatnich nie był jednak tak rozpowszechniony jak pozostałych stronnictw. Mimo tego nie bez echa przeszły teksty działacza KPP Juliana Bruna publikowane na łamach „Skamandra”. Polemizował on z „Przedwiośniem” Stefana Żeromskiego. Podsumowując „niepodległościowy spór” pomiędzy dwoma największymi antagonistami, pisał: Więc jedni głosili hasło niepodległości, lecz orężnie popierali tę stronę wojującą, której klęska okazała się tej niepodległości przesłanką najpierwszą. Drudzy – trzymali ze stroną wojującą, która później miała Polskę do życia powołać, lecz wyrzekali się niepodległości, gotowi poprzestać na ochłapach. Nadzieje swe przy tym wiązali: ze zwycięstwem tego właśnie mocarstwa koalicji, którego klęska okazała się drugą przesłanką niepodległości; z łaską dynastii i sfer w tym mocarstwie rządzących, których upadek stał się trzecią i ostateczną przesłanką niepodległości. I do dziś dnia dwa te obozy toczą zaciekłą dyskusję: któremu z nich Polska zawdzięcza niepodległość!5

Z fragmentu przenika mocno oskarżycielski ton, mający jednocześnie demaskować i wyszydzić obłudę stron prowadzących spór. Nie sposób jednakże się zgodzić z jego merytoryczną treścią. Brun nie wziął poprawki na sytuację geopolityczną, jaka panowała u progu wielkiej wojny, przechodząc bez żadnej refleksji nad ewolucją myśli Dmowskiego oraz Piłsudskiego, wprost proporcjonalną do zmian zachodzących na wojennych frontach oraz w stosunku państw zaborczych do kwestii polskiej. Niemniej jednak wskazał na problem współpracy obu środowisk z zaborcami, który bez wątpienia w pewien sposób przebijał się do świadomości społecznej. Tym bardziej zarówno endekom jak i piłsudczykom zależało, aby dowieść, że to dzięki ich działalności Polska odzyskała niepodległość i to oni mieli słuszność w wyborze drogi do niej prowadzącej.

Dmowski i Piłsudski – nadzieja na współpracę

Cykl artykułów Bruna ukazał się w 1925 roku, w momencie, kiedy polaryzacja społeczeństwa przybrała już znaczne rozmiary. Co ciekawe, wkrótce po odzyskaniu niepodległości przez Polskę Piłsudskiemu zależało na wyciszeniu rodzących się sporów. Liczył, często wbrew swemu środowisku, na współpracę z Dmowskim wykonując wobec endecji szereg gestów i decyzji po objęciu przez siebie funkcji Naczelnika Państwa6. Piłsudski sądził, że podziały orientacyjne straciły rację bytu w chwili narodzin niepodległej Polski. Od teraz – uważał – czynnikiem łączącym rozbieżne dotychczas środowiska powinien być interes narodowy, nadrzędnym zaś celem, do którego należało dążyć w duchu narodowego solidaryzmu, jest budowa silnej, apolitycznej armii7. Stąd też obóz belwederski unikał silnego epatowania rozbudowywaną legendą legionową oraz zrezygnował z budowania sił zbrojnych w oparciu o osoby związane z Piłsudskim i jego ruchem irredentystycznym czasu wojny8.

Niemniej jednak, posiadając władzę w kraju, to Piłsudski był panem sytuacji. Dało się to wyczuć w, mających uchodzić za przyjazne, gestach wobec Dmowskiego i jego KNP. Zresztą temu ostatniemu również zależało na współpracy. Uważał on za rzecz pomyślną objęcie władzy w kraju przez Piłsudskiego9, szczególnie po otrzymaniu listu od Komendanta w grudniu 1918 r., w którym to Marszałek stwierdzał: na podstawie dawnej znajomości tuszę, że w tym wypadku i w tej ważnej chwili przynajmniej niektórzy ludzie (…) wznieść się muszą ponad interesa stronnictw, klik i grup, do takich zaś ludzi chciałbym zaliczyć i Pana10. Jednakże po powołaniu rządu Ignacego Paderewskiego Piłsudski, zdobywając akceptację dla swej władzy ze strony KNP oraz m.in. Ententy, mógł odrzucić kurtuazję w kontaktach z Dmowskim i uważać się za gracza, który rozdaje karty. Nadal zależało mu na znalezieniu konsensusu, tyle, że na własnych warunkach. Świadczy o tym kolejny list do Dmowskiego, w którym padają ze strony Piłsudskiego dość ostre sformułowania na temat sytuacji panującej w kraju11. Dmowski świetnie zdawał sobie z tego sprawę, a wspomniany drugi list tylko go w tej opinii utwierdził. Jakiś czas później pisał: od dłuższego już czasu doszedłem do przekonania, że Piłsudski śni o dyktaturze wojskowej, o roli Napoleona wypływającego na falach rewolucji12.

Eskalacja konfliktu miedzy oboma obozami

Porozumienie pomiędzy obozem belwederskim a obozem narodowym okazało się niemożliwe. Już w kampanii do Sejmu Ustawodawczego pojawiły się ataki ze strony endecji na osobę Piłsudskiego. Oskarżano go w tym czasie nawet o dyktaturę, której miał się dopuścić po objęciu władzy w listopadzie 1918 r. Piłsudski mocno nad tym ubolewał, w późniejszym czasie często wracając do tych chwil w różnych rozmowach czy przemówieniach13. Z drugiej strony, dawni żołnierze Legionów i POW nie mogli się pogodzić ze stratą przywódczej roli w polskiej armii. Do tego już wkrótce doszedł konflikt między oboma stronnictwami o politykę, jaką ma Polska realizować w kwestii swych wschodnich granic (słynny spór o koncepcję inkorporacyjną i federalistyczną). Rok 1920 przyniósł zaś dla jednych wspaniałe zwycięstwo pod Warszawą oraz kolejną cegiełkę do rozbudowy legendy Józefa Piłsudskiego, dla drugich zaś „Cud nad Wisłą” i dowód na braki dowódcze Marszałka.

W takiej sytuacji Piłsudski zrezygnował z zamiaru budowy apolitycznej armii i skoncentrował się na podnoszeniu zasług środowisk kombatanckich. Nastąpił też w jego działaniu zwrot ku polityce historycznej, która miała na celu udowodnienie racji piłsudczyków podczas wielkiej wojny oraz wykreowanie Marszałka jako ojca-założyciela niepodległej Polski i najważniejszą osobę w państwie. Powstający wyidealizowany obraz Komendanta miał jednoczyć obóz belwederski oraz legitymizować jego dążenie do władzy. Sam Piłsudski zaczął tworzyć własną legendę poprzez np. zorganizowanie w Krakowie w sierpniu 1922 r. zjazdu legionistów, czy też wydanie swoich wspomnień z walk podczas I wojny światowej pt. Moje pierwsze boje14

…Zwycięstwo piłsudczyków – w poszukiwania symbolu…

W maju 1926 roku, w wyniku zamachu stanu, doszedł do władzy obóz Józefa Piłsudskiego, zwany od tego czasu sanacją. Aparat administracyjno-państwowy stanął przed piłsudczykami otworem – pragnęli oni wykorzystać go w służbie kreowania i rozpowszechniania własnej wizji odzyskania niepodległości przez Polskę. Oczywiście potrzeba było trochę czasu, aby go w pełni i skutecznie opanować dla własnych celów.

Każdy „mit założycielski” budowany jest zazwyczaj wokół jakiegoś przełomowego wydarzenia, które staje się fundamentem pod nowy ruch społeczny, partię polityczną, czy też pod nowe (odbudowane) państwo. W przypadku Drugiej Rzeczypospolitej problem polegał na tym, że powstała ona wskutek wielu wydarzeń mających miejsce w całym ciągu historycznego procesu. Należało więc znaleźć wydarzenie o znaczeniu czysto symbolicznym i wokół niego budować zręby aktu założycielskiego odrodzonej Polski. Do takiego miana pretendowało co najmniej kilka dat, których symbolika zajmowała ważne miejsce w świadomości wielu grup społecznych. „Ważne” nie oznacza jednak „tożsame”.

Piłsudski z oficerami Kompanii Kadrowej w Kielcach w 1914 r.

Dla obozu belwederskiego najistotniejszym wydarzeniem czasu wielkiej wojny był wymarsz Kompanii Kadrowej – fundamentu późniejszych Legionów – z krakowskich Oleander do Królestwa Kongresowego, czyli dzień 6 sierpnia 1914 r. Wokół tej daty powstało swoiste sacrum. Piłsudczycy propagowali romantyczną wizję, w której młodzi chłopcy, porzuciwszy dotychczasowe życie, rzucili wszystko na jedną szalę, aby walczyć o niepodległość umiłowanej ojczyzny. Na dodatek walczyli sami przeciw wszystkim – własny naród nie wsparł ich w godzinie próby. Nie ukrywali z tego powodu goryczy – Roman Starzyński, jeden z tych młodych zapaleńców, wspominał, że wkraczając do Kongresówki oddziały Piłsudskiego napotkały ludność mówiącą po polsku, ale czującą po rosyjsku24. Wtedy to właśnie powstały gorzkie słowa zawarte później w „Marszu Pierwszej Brygady”:Nie chcemy już od was uznania, ni waszych słów, ni waszych łez. Skończyły się dni kołatania do waszych serc – jebał was pies!25

Socjaliści i ludowcy świętowali inne wydarzenie – utworzenie Tymczasowego Ludowego Rządu Republiki Polskiej w nocy z 6 na 7 listopada 1918 r., na czele którego stanął Ignacy Daszyński. Rząd ten zasłynął z wydania manifestu, w którym ogłosił powstanie niepodległego państwa polskiego o charakterze republikańskim, zapowiadał zwołanie Sejmu Ustawodawczego oraz kreślił ordynację wyborczą, w oparciu o którą miałyby się odbyć planowane wybory. Zapowiadał również chęć – po ukonstytuowaniu się Sejmu – realizacji daleko idących reform społecznych26. Był to rząd złożony przede wszystkim z socjalistów, którzy utożsamiali się z więzionym w tym czasie w Magdeburgu Piłsudskim.

Obóz narodowy był przywiązany do daty 11 listopada 1918 r. – zakończenia I wojny światowej. W tym dniu, w Compiègne pod Paryżem, Niemcy skapitulowały przed państwami Ententy. Jako że Roman Dmowski właśnie z tymi państwami wiązał nadzieję na odbudowę państwa polskiego i to one święciły w tym dniu wielki triumf, endecy uznali później, że data ta zasługuje na miano symbolicznego odzyskania niepodległości przez Polskę. W tym samym dniu w Polsce nie zaszły żadne przełomowe wydarzenia – jedynie Piłsudski przejął władzę nad polskimi siłami zbrojnymi z rąk powszechnie pogardzanej i skompromitowanej współpracą z Niemcami Rady Regencyjnej. De facto władza Marszałka nad wojskiem również była tylko symboliczna; w ten czas bowiem żadnego wojska praktycznie jeszcze nie było.

11 listopada w służbie Piłsudskiego i sanacji

Było rzeczą oczywistą, że w momencie przejęcia całej władzy przez sanację, endecja przegrała spór o niepodległościową symbolikę. W grze zostali wyłącznie piłsudczycy, którzy musieli z tego zwycięstwa wynieść dla swego obozu wymierne korzyści. Sanacja zdawała sobie sprawę, że 6 sierpnia w powszechnej opinii kojarzony był wyłącznie z piłsudczykami. Do tej pory czczony w wąskim, ekskluzywnym gronie środowisk kombatanckich wywodzących się w głównej mierze z Legionów, nie byłby najlepszym dniem, z którym mogłoby się utożsamiać społeczeństwo w swej niepodległościowej tradycji. Takim dniem jednak mógł być 11 listopada – kojarzony do tej pory raczej z endecją, jednak nie w takim stopniu jak 7 listopad z socjalistami, czy wspomniany 6 sierpień z Piłsudskim. Pomimo przywiązania do własnych dat rocznicowych, był to dzień akceptowany przez wszystkie środowiska jako data kończąca I wojnę światową.

Piłsudskiemu zależało, aby 11 listopada związać z własnym środowiskiem – byłby to milowy krok w kierunku zawładnięcia całej tradycji niepodległościowej dla swego obozu oraz mocny prztyczek w nos endecji, która przecież najbardziej dotychczas utożsamiała się z tym dniem. Koniecznym więc było przedstawić nową interpretację tejże daty – wpierw sprowadzić jej uniwersalne znaczenie do rangi wyłącznie polskiej, następnie zaś związać ją z obozem Piłsudskiego….

…Budowanie mitu założycielskiego ruszyło pełną parą. Szybko znaleziono również symboliczne wydarzenie, które związane było z 11 listopada. Dokładniej – miało za takie uchodzić, bowiem i w tym przypadku obóz rządzący dopuścił się konfabulacji. Mianowicie, na początku listopada 1926 r., w jednej z gazet ukazał się artykuł o planowanych obchodach odzyskania niepodległości, w którym napisano, że ósma rocznica wypędzenia z Polski okupantów oraz powrotu z więzienia magdeburskiego budowniczego Niepodległej Polski Józefa Piłsudskiego obchodzona będzie w tym roku uroczyście29. Widzimy więc, że związano uroczystości z powrotem Marszałka do Warszawy z więzienia w Magdeburgu. Problem w tym, że Piłsudski powrócił do stolicy 10, a nie 11 listopada – w tym dniu, o czym już wspomniano, otrzymał władzę nad wojskiem z rąk Rady Regencyjnej. Patrząc na reputację, jaką cieszyła się Rada, nie można się dziwić, że piłsudczycy nie chcieli tego wydarzenia podkreślać. Ważne, być może nawet najistotniejsze, wydaje się być powiązanie faktu odrodzenia się wolnej Polski tylko i wyłącznie z osobą Piłsudskiego. Będzie to linia obowiązująca w sanacyjnej wykładni najnowszych dziejów, którą od tej pory wdrażać będzie aparat państwowy w całym kraju. Tak silnie zmitologizowany, rozpowszechniany nie tylko przez administrację i szkołę, ale również wojsko, prasę30 czy literaturę31 obraz Józefa Piłsudskiego miał legitymizować władzę sanacji po zamachu majowym. W kreowaniu tej legendy nie próżnował też sam Marszałek32…” 

Krzysztof Kloc całość tu: histmag.org

„…Jako datę odzyskania przez Polskę niepodległości świętuje się 11 listopada, tymczasem po raz pierwszy Polska stała się krajem niepodległym 7 października 1918 roku, kiedy to Rada Regencyjna ogłosiła jej niezależność. Co więcej, w pięć dni później przejęła ona władze wojskową od Niemców. Ogłoszenie Polski niepodległą było jednym z ostatnich akordów w politycznej pieśni, jaką odegrała Rada Regencyjna Królestwa Polskiego, szczególnie jednak ważną, gdyż to dzięki jej działalności udało się stworzyć trwałe podwaliny pod istnienie II Rzeczpospolitej.

Na mocy Aktu 5 listopada 1916 roku cesarze Niemiec i Austrii zapowiedzieli powstanie niepodległego państwa polskiego. Był to oczywiście jedynie polityczny ruch, który miał na celu przekonanie rozdartych między trzema zaborcami Polaków, że warto opowiedzieć się po stronie Państw Centralnych. Z oczywistych względów, aby uwiarygodnić swoje intencje, zaborcy musieli powołać polski rząd. Początkowo stworzono Tymczasową Radę Stanu, ale ponieważ wybrany na jednego z referentów Józef Piłsudski okazał się Polakiem wyjątkowo niepokornym, ich wybór padł na środowiska konserwatywne – nie było w tym zresztą nic dziwnego, gdyż były one ze wszystkich najbardziej ugodowe. Tym sposobem w skład rady wszedł arystokrata, arcybiskup i ziemianin. Było to o tyle zrozumiałe, że planowano wskrzeszenie Królestwa Polskiego i znalezienie nowego króla. Problem polegał jednak na tym, ze istniała rada, nie było zaś kandydata do tronu, czy też mówiąc dokładniej, zaborcy nie mogli porozumieć się, kto miał nim zostać. Jak się później okazało „współpraca” członków Rady z zaborcą była jednym z nielicznych przykładów realpolitik w historii Polski….

…Dzieło Rady

Członkowie Rady Regencyjnej (na zdjęciu od lewej: hrabia Józef Ostrowski, abp warszawski Aleksander Kakowski i książę Zdzisław Lubomirski)

Dzisiaj dla wielu ludzi Rada Regencyjna jest przykładem zdrady, przed wojną jednak nie postrzegano jej w tak radykalny sposób, a spora część społeczeństwa była jej nawet wdzięczna. Chociaż formalnie Rada była jednym z organów władzy okupacyjnej, która tylko w przemówieniach pragnęła niepodległej Polski, w gruncie rzeczy to dzięki jej działaniom II RP miała na początku swojego istnienia pewne silne fundamenty. Istniały również osobne rządy powołane przez Radę, którym pozwalano na przynajmniej cząstkowe prowadzenie polityki wewnętrznej.

Powstawały polskie ministerstwa, które wydawały dekrety, co prawda zależne od zaborcy. Formowano również służby, powstały zarówno zalążki policji jak i wojska, chociaż to ostatnie było powszechnie bojkotowane. Najważniejszym z osiągnięć Rady było formowanie kadry aparatu państwowego – po raz pierwszy od 1867 roku na terenie Księstwa Kongresowego Polacy mogli w ogóle współtworzyć administrację państwową i sądownictwo, tworzono także kursy dla wyższych urzędników państwowych.

Pomimo licznych ograniczeń, na przykład tego, że dekrety Rady nie miały mocy ustaw a jedynie regulacji, Radzie Regencyjnej udało się zbudować zręby polskiej państwowości. Stworzono zarówno podstawy polskiego prawodawstwa (przede wszystkim cywilnego), jak i administracji. Co niezwykle istotne, działalność Rady i rządów Królestwa Polskiego pozwoliło na złagodzenie polityki zaborców i zwiększenie wolności obywatelskiej, a sądy orzekały nie w imieniu rządu niemieckiego, ale „Korony Polskiej”. Istniał również quasi-parlament w postaci Rady Stanu, który co prawda nie miał szerokiego pola do działania, pozwalał jednak na budowanie świadomości obywatelskich i chociaż minimalnej możliwość decydowania o polityce Królestwa.

Gdyby nie Rada Regencyjna, odradzająca się w 1918 roku Polska byłaby w o wiele trudniejszej sytuacji. Dzisiaj uważa się, że to Piłsudski był wskrzesicielem Ojczyzny, nie wolno jednak zapominać, że 10 listopada przyszły Marszałek przybył niejako na gotowe: istniało już państwo, które ogłosiło niepodległość 7 października 1918 roku. A fakt, że zamiast tej daty świętujemy 11 listopada jest w dużej mierze wynikiem działań sanacji (i jej propagandy), a nie faktycznego stanu rzeczy.

Rada Regencyjna była niemalże modelowym przykładem realizmu w polityce, jakże rzadkiego w polskiej historii. Przy pomocy małych nakładów środków udało się jej stworzyć (przy sprzyjających okolicznościach) rząd, który chociaż był marionetkowy, jednak pozwolił w kilka miesięcy później na stworzenie prawdziwie niezależnego bytu państwowego. Rada Regencyjna, chociaż powołana przez Niemców, w ostatecznym rozrachunku przysłużyła się Polsce.”

Paweł Rzewuski całość tu: histmag.org

jako uzupełnienie pod rozwagę polecam wykład Ks. Piotr Natanek – Kazanie „150 rocznica urodzin Romana Dmowskiego

Tak tak… Wiele jeszcze wody upłynie zanim odwróci się postrzeganie rzeczywistości. Zanim Polacy nie poznają swojej historii będą trwać w amoku socjalizmu i piłsudczyzny – fałszywych bożków. Cieszę się że ks. Natanek to przebudzenie zaczął od siebie słusznie zadając pytanie – jak to możliwe że postkomunistom tak bardzo pasuje pogardzana przez nich przecież „opcja patriotyczna” ale nie w wykonaniu Piłsudskiego 🙂 Jeszcze trochę się gubi i plącze myląc realizm polityczny z chciejstwem, ale droga którą zaczął podążać jest słuszna. Zamiast Piłsudskiego – Dmowski, zamiast Grabskiego – Rybarski
Kto świętuje 11 listopada ten świętuje kłamstwo niepodległościowe. I tu mamy kolejny papierek lakmusowy na poszczególne opcje polityczne w Polsce… Kto w Polsce obchodzi dzień niepodległości w październiku na pamiątkę zrzucenie jarzma zaborczego przez Radę Regencyjną, która odwaliła kawał dobrej roboty organicznej zanim zjawił się Piłsudski? Polecam sprawdzić 🙂
…Odys

podobne: Piotr Szubarczyk: 18 marca 1921r. Traktat ryski polecam również: Gloria victoribus! czyli… 93. rocznica Bitwy Warszawskiej 1920 roku i to: Sprawdź czy Twoi bliscy walczyli w Legionach – Wykaz Legionistów Polskich 1914-1918. Ziemkiewicz o micie Legionów Piłsudskiego. oraz: O tym, jak Orzeł stracił krzyż z korony w 1927 r., a „Mazurek Dąbrowskiego” został hymnem dzięki fortelowi. a także: Lot orła

N4020 Tomasz - Biały orzeł w koronie

N4020 Tomasz – Biały orzeł w koronie

Reklamy

4 comments on “Spór o mit założycielski II RP, czyli dlaczego świętujemy 11 listopada? Komu służyła Rada Regencyjna?

  1. Pingback: Adam Śmiech: System Dmowskiego czyli… „zagraniczną politykę musicie robić naszą”. | Łódź Odysa

  2. Pingback: O tym, jak Orzeł stracił krzyż z korony w 1927 r., a „Mazurek Dąbrowskiego” został hymnem dzięki fortelowi. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Seks, pieniądze i władza czyli… Niemcy w buduarze Goeringa. Lewy stosunek do Kościoła, wolności i własności źródłem syfilisu moralnego socjalistów. | Łódź Odysa

  4. Pingback: W kolejną rocznicę „odzyskania niepodległości” kilka słów o jej dysponentach na zlecenie rewolucji. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s