Fikcja kontra fakty czyli: „Obywatel” Stuhr i jego paranoidalna wizja „polskiego” antysemityzmu, „Króle Srule i koszerna husaria”, Ziemkiewicz o „antysemityzmie” Dmowskiego.


„…Oto Jerzy Stuhr postawił na zobrazowanie koszmaru sennego Adama Michnika (którego nazwisko nota bene w filmie się pojawia – w kontekście jednoznacznie pozytywnym). Pokazuje więc historię sfrustrowanego nieudacznika, który po rozwodzie mieszka z matką, i przez całe życie spotyka się z typowym, polskim antysemityzmem. Agresywnym antysemitą i zarazem rasistą jest jego ojciec, bardziej subtelną antysemitką jest jego matka, antysemitą jest partyjny dyrektor podstawówki do której uczęszcza (choć ten akurat przed rokiem 1968 nie ujawnia swych przekonań), antysemitką jest też jego żona oraz przyjaciel z lat młodzieńczych, który w roku 1989, już po częściowo wolnych wyborach do Sejmu, organizuje prymitywnie antysemicką partię, której członkowie – na wzór niemieckich nazistów – mierzą głowy Żydów i porównują je z głowami aryjczyków. Jakby tego było mało, o „parchach” mówią też pielęgniarki opiekujące się głównym bohaterem w szpitalu.

Można odnieść wrażenie, że Stuhr ma obsesję na punkcie polskiego antysemityzmu. Im bliżej końca filmu, tym wstawki mające świadczyć o powszechności tego zjawiska pojawiają się częściej – nierzadko wtrącane w sposób absurdalny, w ogóle nie pasujący do sytuacji. Tak jakby reżyser sądził, że przeciętny widz nie zauważy, nie zrozumie, nie pojmie wielkiej myśli towarzyszącej promocji filmu. A promotorzy dzieła Stuhra zdają się mówić wprost – prawdziwy Polak to żydożerca!

Stuhr, profesor szkoły aktorskiej, ma większe ambicje niż tylko stworzenie głupkowatej komedii w której wszyscy wszędzie widzą Żyda. Bojąc się chyba niezrozumienia ze strony publiczności, odbył – wraz z grającym w filmie synem – istne tournée po mediach głównego nurtu, w których tłumaczył swój film zanim ktokolwiek jeszcze go obejrzał. „Obywatel” miał wiec być sprzeciwem wobec zdiagnozowanych przez reżysera przywar jego rodaków – nie tylko wspomnianego antysemityzmu, ale i płytkiego katolicyzmu oraz histerycznego patriotyzmu. Słowem – suma wszystkich strachów Adama Michnika i jego ideowych dzieci.

Polski kapłan: gamoń, brutal i rozpustnik

Stuhr próbuje rozliczać się z wymienionymi „wadami Polaków”. Wulgarnie bije w Kościół – główny bohater dostaje pracę w warszawskiej kurii, gdyż pomógł kiedyś biskupowi bawiącemu się… z dwiema prostytutkami. W filmie występują jeszcze trzy osoby duchowne – jeden jest brutalnym katechetą, drugi to nierozgarnięty kapłan – pracownik kurii, trzecia osoba w stroju duchowym to zakonnica – będącą wcześniej rozpasaną seksualnie pracownicą Kiszczakowego MSW, która nawróciła się na wieść o wyborze kardynała Wojtyły na Stolicę Piotrową. Głębokie, nieprawdaż?

Doprawdy ciężko powiedzieć, po co powstał „Obywatel”. Nie wiadomo, czy Jerzy Stuhr jest aż tak płytki, by nie wiedzieć, że w jego dziele nie ma krzty oryginalności? Czyżby zapomniał, że tezy przez niego promowane są wyświechtane jak stary mop?! Z drugiej jednak strony, obraz został nagrodzony przez jury gdyńskiego festiwalu filmowego za „podejmowanie trudnych tematów”. Po coś jednak więc film powstał – pseudoelity tego kraju wciąż żyją w swego rodzaju matrixie, każącym im krytykować wszystko, co nie mieści się w ciasnych głowach „oświeconych” tuzów kultury. Czy powtarzanie za Adamem Michnikiem antypolskich tez, w czasie gdy u steru władz pozostają ludzie robiący to samo, to rzeczywiście akt odwagi i „podejmowania trudnych tematów”?

W imię syna?

Jerzy Stuhr jednak przez wiele lat mógł wydawać się postacią inteligentniejszą od jego kolegów ze świata tzw. kultury. Może więc do stworzenia „Obywatela” skłoniły go powody rodzinne? Lawina krytyki, która spadła na jego syna po występie w „Pokłosiu” – gdzie wcielił się w rolnika odkrywającego mroczną przeszłość mieszkańców wioski mordujących żydów w czasie wojny – mogła zmusić reżysera do wzięcia swej latorośli w obronę i udowodnienia – z poklaskiem głównych mediów – że Polacy to jednak durni antysemici…”

całość tu: wirtualnapolonia.com

…biedny jest człowiek, który na podstawie fikcyjnych obrazów i przerysowywania rzeczywistości (historii) próbuje sobie (?) i innym jemu POdobnym wytłumaczyć własne fobie o coś, co nie dość że należy do marginesu (tak jak i inne szowinizmy, które zdarzają się w KAŻDYM narodzie i państwie w dużo większej skali jak w Polsce), to jest tego rodzaju patologią, którą można porównać ze strachem przed śmiercią z powodu przeziębienia – zdarza się wyłącznie w wyniku zaniedbania i karmienia się zarazkami przez samego „poszkodowanego”…

Jeżeli człowiek inteligentny za jakiego uważałem (do tej pory) Pana Stuhra, manipuluje faktami w tak paskudny sposób, inkryminując za swoje (i swoich „braci w wierze”) fobie cały naród pośród którego „żyje i żre” na bogato przez tyle lat bez ŻADNEJ dla siebie i swojego środowiska „prześladowanych” krzywdy (bo przecież ani Panu Stuhrowi ani jego rodzinie nic złego się nie przydarzyło w tym „zacofanym” (przez komunę) kraju poza błyskotliwą karierą aktorską i furą kasy zarobionej m. in. od tych których nazywa antysemitami), otóż taki człowiek jest godny miana nikczemnika, który zasługuje przynajmniej na litość z powodu choroby na którą ewidentnie cierpi (zwaną przez fachowców paranoją). Zalecam zatem Panu Stuhrowi udanie się do odpowiedniego specjalisty „od głowy”, by ta przypadłość nie rozwinęła się nadmiernie i nie spowodowała targnięcia się na życie człowieka, który żyjąc w paranoidalnym strachu tyle lat i obrastając w tłuszcz sławy i pieniędzy najwyraźniej ma coś z tą głową nie tak.

Mówiąc jednak całkiem poważnie i abstrahując od konfabulacji na temat zdrowia psychicznego Pana „rezysera” („Adasia rezysera” 😉 ) na którą sobie pozwoliłem jako że Pan Stuhr wrzuca do tego wora wszystkich Polaków (więc i mnie), pragnę jasno powiedzieć, że uważam Pana Stuhra za zwykłego cwaniaka i blagiera. Uważam bowiem, że ten podstarzały aktor (i co tu dużo ukrywać – mierny „tfurca”) odkrył w sobie „ofiarę” wyłącznie dla kasy (gdyż nie jest taki głupi na jakiego pozuje ze swoimi fobiami), i postanowił najzwyczajniej w świecie z wielkiego tortu „polskiego antysemityzmu” jaki upichcili w Polsce tacy tuzowie tego „problemu” jak Pan Gross czy Pan Mimimichnik, ukroić kawałek również dla siebie. One sze znajom na itereszach a „przedsiębiorstwo antysemityzm” to ostatnio najintratniejszy biznes (obok przedsiębiorstwa holokaust) jaki ta rasa sobie w Polsce założyła.

Pan Stuhr to zwykły wyłudzacz, którego dzieło tak czy siak pewnie mu się opłaci (już się władzuchna o to postara by wycieczki szkolne albo zakładowe waliły jak w dym do kin) choć z własnej i nieprzymuszonej woli tłumy walić nie będą, podobnie jak w wypadku „POkłosia”, które nie cieszyło się spontaniczną popularnością Polaków, gdzie główną rolę grał syn Pana „rezysera”…

„Obywatel” czyli POkło(ń)sie Żydom II to film antypolski na który żaden szanujący się Polak nie tylko nie pójdzie do kina, ale podejrzewam że nawet jak po premierze będzie on dodawany za grosze do jakiejś kolorowej gazetki to nikt nie skala sobie nim ręki (chyba że przez przeoczenie, lub niewiedzę w temacie)… Odys

polecam również: Kolejni sprawiedliwi wśród narodów oraz: Robert Cisek: Pokłosie czyli… inkryminacja Polaków o antysemityzm vs. historyczne fakty.

„Z wielką pompą w Warszawie dokonano otwarcia stałej ekspozycji w Muzeum Historii Żydów Polskich i właściwie to ta uroczystość oficjalnie zainaugurowała działalność placówki. Fakt, że stało się to, zanim wybudowano Muzeum Historii Polski i Muzeum Kresów Wschodnich jest jasnym sygnałem wysłanym do Polaków, wyraźnie mówiącym, że to nie oni są w III RP podmiotem i gospodarzem oraz nie ich historia jest dla rządzących łże­elit najważniejsza. Na uroczystość stawiła się cała tak zwana warszafka i odliczyli się wszyscy celebryci. Tak długiej i w stu procentach odhaczonej listy obecności trudno by szukać podczas narodowych świąt czy ważnych rocznic upamiętniających doniosłe dla naszej ojczyzny historyczne wydarzenia.

Nie mam złudzeń, jakie przesłanie pójdzie w Polskę i świat oraz czemu owo muzeum będzie służyło. Wystarczyło wsłuchać się w przemówienie, jakie wygłosił prezydent Izraela Reuwen Riwlin, za które na dodatek został wyściskany i nagrodzony rzęsistymi oklaskami. W skrócie można je streścić następująco:

Na polskich ziemiach przed wiekami osiedlił się naród nieskazitelny, szlachetny, pozbawiony wad, bohaterski mężny i sprawiedliwy. Niestety przyszło mu tu żyć w otoczeniu tubylców, których jedyną zaletą jest to, że po wielu stuleciach dzięki książce „Jedwabne” autorstwa kłamcy i pseudo historyka Tomasza Grossa zdecydowali się w końcu zagłębić w swoją mroczną i haniebną przeszłość.

Przytoczmy słowa prezydenta Riwlina: Szanowni państwo, przed piętnastoma laty książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” głęboko poruszyła polską świadomość historyczną. Książka ta ukazała w najbardziej bolesny sposób zbrodnię w Jedwabnem, obudziła polską społeczność powodując, że zagłębiła się w swą przeszłość. Podczas jednej z ówczesnych debat profesor Leon Kieres, prezes Instytutu Pamięci Narodowej powiedział, że zbrodnia w Jedwabnem stanowi wielką szansę dla polskiego społeczeństwa, „Jest to nadzieja na dialog z nami samymi na temat naszej wspólnej biografii, jest to nadzieja pokazania całemu światu, że jesteśmy wystarczająco odważni, żeby nie obawiać się debaty w tej sprawie”.

A teraz przyjrzyjmy się jego słowom mówiącym o polskich Żydach: Nasza rodzinna legenda, podawana z ust do ust, opowiada o wyjątkowej historii jednego z moich praojców. Na jednym z sejmików polska szlachta nie mogła się zgodzić co do wyboru nowego polskiego króla. Jako czasowe rozwiązanie wybrano protoplastę naszego rodu, Szaula Karmelema Bogena, na jednodniowego króla. […] Tutaj w końcu walczyli Żydzi służący z bronią w ręku, w królewskich wojskach zyskując miano bohaterów polskiego oręża.

Natychmiast sięgam po „Poczet królów i książąt polskich” z reprodukcjami portretów autorstwa Jana Matejki i wertuję w poszukiwaniu jakiegoś króla Szaula, Srula bądź Szmula, a tu nic? Ale może się mylę i to właśnie na trop żydowskiego króla Polski wpadł kiedyś Julian Tuwim pisząc: Srulki z uśmiechem lubym, kłaniają się Srulom grubym / A w głębi – w ciszy – wielki jak król, duma sam wielki Srul.

Jakoś trudno mi sobie też wyobrazić całą armię żydowskich rycerzy pod polskimi znakami.

Wypowiedź prezydenta Izraela jednak wyraźnie sugeruje, że to właśnie dzięki Żydom sława i bohaterstwo polskiego oręża obiegły świat. Czyżby to chorągwie żydowskiej jazdy rozgromiły wojska krzyżackie na polach Grunwaldu, a Zawisza Czarny herbu Sulima był również śniady? Czy pod Wiedniem do definitywnego rozbicia tureckiej armii doprowadziła brawurowa szarża żydowskiej husarii dowodzonej przez hetmanów, Stanisława Jabłonowskiego i Mikołaja Sieniawskiego? Czy pod Chocimiem hetman Jan Karol Chodkiewicz uniósł buławę i ruszył do brawurowego kontrataku na czele tej samej żydowskiej skrzydlatej jazdy?

Czy rzeczywiście polscy Żydzi najbardziej kojarzą się dzisiaj z chwałą polskiego oręża, czy może bardziej ze spontanicznym i radosnym witaniem na polskich ziemiach najeźdźców i okupantów naszej ojczyzny? Czy przez pokolenia utrwalił się w powszechnej świadomości obraz Żyda husarza, lisowczyka i ułana czy może raczej przedsiębiorcy, bankiera, prawnika, karczmarza, kramarza, handlarza sklepikarza i lichwiarza, a po ostatniej wojnie komunistycznego oprawcy oskarżającego, skazującego i mordującego polskich patriotów?

Nie sądzę, abym będąc kiedyś w stolicy wybrał się do Muzeum Historii Żydów Polskich, bo przeczuwam, że dowiedziałbym się tam czegoś o królu Salomonie, ale już niczego o Salomonie Morelu. Nie wydaje mi się, że wzywający nas nieustannie do bicia się w piersi Żydzi będą kiedykolwiek zdolni sami to zrobić. Może ktoś, kto zwiedzi muzeum powie mi kiedyś czy natknął się tam na fragment pamiętników Marii Dąbrowskiej, która 17 czerwca 1947 roku pisała: UB, sądownictwo są całkowicie w ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków Może ktoś odnajdzie taki wpis z dziennika Stefana Kisielewskiego, który pod datą 4 listopada 1968 roku napisał: Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego, że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał […].

Czy w zbiorach muzeum znalazła się ta notatka ambasadora ZSRR w Warszawie Wiktora Lebiediewa z 1949 roku, w której donosił swoim kremlowskim zwierzchnikom: […] w MBP poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka, wszyscy są Żydami. I w końcu czy znalazły się tam słowa jednej z największych myślicielek XX wieku, Żydówki Hannah Arendt, która tak pisała o Holokauście: Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii.

Jako podsumowanie niech posłużą nam słowa profesora Krzysztofa Jasiewicza opublikowane półtora roku temu w „Focus Historia”, za które został wściekle i brutalnie zaatakowany: Żydów gubi brak umiaru we wszystkim i przekonanie, że są narodem wybranym. Czują się oni upoważnieni do interpretowania wszystkiego, także doktryny katolickiej. Cokolwiek byśmy zrobili, i tak będzie poddane ich krytyce ­ za mało, że źle, że zbyt mało ofiarnie. W moim najgłębszym przekonaniu szkoda czasu na dialog z Żydami, bo on do niczego nie prowadzi… Ludzi, którzy używają słów ‚antysemita’, ‚antysemicki’, należy traktować jak ludzi niegodnych debaty, którzy usiłują niszczyć innych, gdy brakuje argumentów merytorycznych. To oni tworzą mowę nienawiści.

Według klasyka „państwo polskie istnieje tylko teoretycznie” i trzeba się z tą opinią zgodzić. Prawdziwie polski rząd i naturalnie wyłonione patriotyczne elity nigdy nie pozwoliliby na hańbienie naszej tysiącletniej historii. W wolnej i suwerennej Polsce nigdy nie doszłoby do emisji niemieckiego serialu wybielającego hitlerowskich zbrodniarzy i przypisującego Polakom najgorsze cechy i najniższe instynkty. W uczciwej Polsce nigdy nie doszłoby do wybudowania propagandowej muzealnej placówki zakłamującej historię Polski, podczas gdy przez ćwierćwiecze zabrakło determinacji i woli by powstało Muzeum Historii Polski z prawdziwego zdarzenia.

Żadne suwerenne państwo nie pozwoliłoby sobie na takie upodlenie własnego narodu. Polską rządzi banda zwykłych zdrajców i jurgieltników. To smutne co napiszę na koniec, ale wielki Królewski Ród Piastowy nie powinien sobie pozwolić na takie wieloletnie poniżanie i adszedł czas, aby walnąć pięścią w stół z taką mocą, żeby okrągłostołowa sitwa i jej mocodawcy narobili ze strachu w gacie.”

Za: polska4040 (całość tu: wicipolskie.org)

polecam również: W rocznicę mordu w Jedwabnem. „Pokłosie” błędu Lecha Kaczyńskiego. oraz: „W ostatnim „Do Rzeczy” całkiem od rzeczy pisze Szewach Weiss…”. Robert Cisek o antysemityzmie. i to: Prof. Jasiewicz za napisanie prawdy wyrzucony z pracy i na celowniku prokuratury. a także: Stanisław Michalkiewicz o POPISowej „służbie Polsce” za 54 „partyjne” miliony (i zegarek) a wszystko na poczet 60 mld dolarów jakie „sprawiedliwi wśród narodów świata” według Schetyny są winni Żydom.

…posłużę się cytatem i jak zwykle zachęcam do lektury pod linkiem – Link  „Antypolonizm szowinistów żydowskich rodzi antysemityzm….. Inkryminatorzy Polaków o antysemityzm nigdy nie operują faktami, dowodami, przykładami, ale werbalnymi ogólnikami” – dr Leszek Skonka. Wiedział doskonale o czym pisze Pan Skonka. Fakty bowiem na temat tego okrutnego „polskiego antysemityzmu” są następujące:

„…Różnica pomiędzy antysemityzmem Dmowskiego a współczesnym mu antysemityzmem dominującym w życiu publicznym Francji, Wielkiej Brytanii, silnym w USA, nie mówiąc już o antysemityzmie niemieckim czy rosyjskim, dowodzi po prostu ogromnej moralnej przewagi Polski nad tymi krajami. I daje nam powód do dumy. Nie z samego faktu, że byliśmy wrodzy Żydom, bo to, oczywiście, powodem do chwały nie jest (ale i do przesadnego wstydu też nie – była to swego czasu powszechna przypadłość i ci, którzy próbują nas z niej rozliczać, sami mają więcej na sumieniu). Ale z faktu, że ta wrogość niczym nie przypominała rasowych szaleństw Rosenberga.

W ogóle, Dmowski od antysemityzmu stanowczo się odżegnywał – nie dlatego, by walkę z Żydami uważał za coś złego, przeciwnie, ale dlatego, że antysemityzm rozumiał jako rodzaj namiętności, emocjonalnej niechęci do tego akurat narodu, gdy on – biolog z wykształcenia – chciał, aby do narodowych spraw podchodzić chłodno i rozumowo. Stosunek ruchu narodowego do Żydów, pisał, jest tylko logicznym skutkiem przyjętych założeń, a te założenia nie byłyby ani odrobinę inne, nawet gdyby Żydów w ogóle na świecie nie było.

I tak naprawdę rzecz się miała. Rzeczpospolita Obojga Narodów była dla Żydów, na tle ówczesnego świata, rajem i ściągała ich licznie. Z jednej strony wynikało to z panującej u nas tolerancji, swobody kultywowania własnej wiary, obyczaju i rządzenia się we własnej wspólnocie. Z drugiej – specyficzny układ społeczny tej Rzeczypospolitej otwierał przed Żydami gigantyczne pole do działalności.

Na Zachodzie mogli być tylko bankierami królów i hrabiów, tu, w kraju bez miast, bez klasy średniej, stali się wręcz podstawą ustroju ekonomicznego. Każdy szlachcic miał swojego Żyda, każdy Żyd swojego szlachcica – a ofiarą tego sojuszu byli oczywiście zepchnięci do stanu niewolniczego chłopi i niewiele od nich lepiej przędący „łyczkowie”.

Odradzanie się polskości po Powstaniu Styczniowym polegało na podniesieniu tych warstw z błota, w które były przez wieki wdeptywane, i uczynieniu z nich polskiej „klasy średniej”. Walka endecji, ludowców i socjalistów była walką o umożliwienie Polakom masowego awansu społecznego. O to, by z niewolników czynić drobnych przedsiębiorców, kupców, rzemieślników, farmerów, broniących się przed wyzyskiem pośredników współdziałaniem w spółdzielniach i kooperatywach.

A miejsce klasy średniej było zajęte – i Polacy, dążąc do awansu, musieli się zderzyć z tymi, którzy handel, rzemiosło i drobną przedsiębiorczość zmonopolizowali.

Proste? Marzę o wydawcy, który by wznowił fascynujące pamiętniki Jana Słomki, chłopa spod Tarnowa, który w stylu godnym Paska i z większą jeszcze od niego wnikliwością opisał życie polskiej wsi od pańszczyzny po wolną Polskę. To kopalnia wiedzy o różnych sprawach, także o rzeczywistych stosunkach polsko-żydowskich. Nie ma tam ani słowa, że Żydzi są tacy czy owacy – jest multum konkretów o wyzysku, szwindlach, spekulacjach, których ofiarą padali konkretni Polacy z rąk konkretnych Żydów. Jeśli chcieli żyć lepiej, musieli z tymi żydowskimi wyzyskiwaczami walczyć, tak samo jak musieli walczyć z pruskimi rugami i carskimi czynownikami. Kto jak kto, ale ludzie lewicy powinni to rozumieć i aprobować, tym bardziej, że ich ideowi przodkowie byli wtedy nie mniej antysemiccy niż współczesna im prawica.

Poza tą rywalizacją – zaostrzaną świadomie przez zaborców, pierwszym posunięciem Prusaków po zajęciu Warszawy wskutek III rozbioru było przymusowe osiedlenie w niej tysięcy Żydów, sto lat później masowego wypędzenia swoich Żydów na ziemie polskie dokonała Rosja – jest w dziełach Dmowskiego jeszcze jeden sens wielokrotnie powtarzanego słowa „żydostwo”.

To strasznie dziś brzmiące słowo, w oczach współczesnego czytelnika upodobniające Dmowskiego do wariatów układających jakieś „listy Żydów”, w analizach ojca polskiej niepodległości oznacza po prostu finansową plutokrację. Gdyby zastąpić je obecnie używanym określeniem „rynki finansowe”, no i nieco uwspółcześnić gramatykę, całe analizy Dmowskiego można by dziś drukować w dowolnej gazecie – a szczególny poklask, co zabawne, wzbudziłyby zapewne w różnych „Krytykach Politycznych”.

Na konflikt z ogromnie liczną (nigdzie na świecie nie stanowili Żydzi 10 proc. społeczeństwa) mniejszością, monopolizującą niezbędne dla nowoczesności dziedziny gospodarki, Polacy byli więc skazani. O ich klasie świadczy to, jak do niego podchodzili.

A więc, uwaga! Weźmy do ręki najbardziej antyżydowskie dzieło największego polskiego żydożercy, na jakiego wykreowała ojca polskiej niepodległości wspólnym wysiłkiem propaganda komunistycznego betonu, Michnikowego salonu i pisowskich „żelaźniaków” zadurzonych w Piłsudskim. I przeczytajmy, jak się jego straszliwa antysemicka nienawiść objawiała.

Rok 1932, dzieło „Żydzi w wieku XX”, można rzec – summa poglądów Dmowskiego w tej kwestii. Rozdział pierwszy:

„Kwestia żydowska nigdy nie była poważnie dyskutowana między Żydami a nieżydami. Wobec prób jej poruszenia Żydzi albo milczą, albo podejmują taki wrzask, że przy nim żaden głos spokojniejszy, głos rozumu nie może dojść do ucha słuchaczy. Wobec tego wszakże, co się dziś dzieje (rok 1932, przypominam!), wobec ujawniającego się znaczenia tej kwestii, nie powinniśmy pozwolić ażeby otaczające ją mroki nadal trwały. Potrzebna jest szeroka dyskusja, która by te mroki rozproszyła. Obowiązuje ona zarówno tych, którzy walczą z Żydami, jak Żydów i tych nieżydów, którzy z Żydami stoją w jednym szeregu. Ci, którzy uchylają się od niej, czy to przez milczenie, czy też przez jej zakrzykiwanie, wobec obrotu, jaki sprawa żydowska w świecie bierze, mają wszelkie widoki zapłacenia dużych kosztów za tę taktykę”.

I co, zatkało? Tak, ten straszny polski antysemityzm tym się różnił od zbrodniczego, rasowego antysemityzmu państw zachodnich, że wychodził od obiektywniej istniejącej sprzeczności interesów – a nie rasowych rojeń – i chciał wynegocjować jej rozwiązanie. Do czego wzywał rzekomy antysemita Dmowski? Do zabijania Żydów, ich wypędzania, wywłaszczania? Nie – do jakiegoś „okrągłego stołu”. Chciał ich zmusić do dyskusji i do wspólnego z „nieżydami” znalezienia kompromisu, bez którego, przewidywał – historia pokazała, jak bardzo trafnie – może się zrobić bardzo nieciekawie…”

całość tu: fakty.interia.pl

polecam również: O „wyższości” holokaustu.IL nad holokaustem.PL. oraz: Kołakowski z pistoletem, Kuroń lżący Tatarkiewicza… a ty goń bolszewika!

Na koniec komentarz znajomego, który mam nadzieję rozładuje trochę twoje napięcie drogi czytelniku tym ciężkim jak worek szekli tematem 😉

„…Osta.teczne rozwiązanie…….

Oj niedobrze, niedobrze Braciszkowie moi mili!!!! Tydzień w tydzień w piersi cherlawe przez pana Redaktora lać się muszę, który to jak widać, nic już baczenia na wątłe zdrowie Piotrucha nie ma! Jak tylko grzeszność swą w lżeniu upośledzonych przez naturę Lemingów uznałem i obiecałem solenną poprawę, to mi zaraz Ziemkiewicz „lu” z lewej mańki, że ja i Przyjacioły moje to antysemitniki przebrzydłe jesteśmy i to do paru pokoleń wstecz. I wcale winy naszej nie umniejsza fakt, że ta nasza antysemitnikowatość najlżejsza na całym świecie jest, że aż filosemicka , prawie koszerna! ….. A jak już się taka rzecz komuś przydarzy, jak żydów nielubienie to ucieczki od tego nie ma i popada człowiek w wieczne talmudyczne potępienie, przy którym ogień piekielny to farelka zwykła! Trzeba tu być świadomym, że owo potępienie najgorszym z możliwych jest, gdyż żadnego rachunku sumienia, wyznania winy, a rozgrzeszenia tym bardziej na niego nie ma! Więc porzucić musimy wszelką nadzieję! ….. Nic tu już pomóc nie zdoła!!! Na nic przyjęcie całej winy za tajemnicze staropolskie plemię nazistów, które wybudowało te wszystkie „polskie obozy”, które perfidnie dla zmylenia potomnych, poobwieszano napisami w języku Schillera……. Na nic podstępne sadzenie nocą drzew w Yad Vashem! Na nic tym bardziej oddanie wszystkich kamienic, ulic, i placów, a nawet całego tego nędznego polskiego padołu, jako odkupienie win naszych przeszłych, teraźniejszych i przyszłych……. bo póki tu jeden potomek Piasta stąpał będzie, ta ziemia będzie lżona, potępiana i winna…….. Tak więc Brac.iszkowie moi mili dochodzimy do kwestii ostatecznego rozwiązania…… kwestii polskiej. Bo czyż ta znienawidzona i zawsze winna Polska nie powinna zniknąć na zawsze z mapy świata, razem z tymi krwiożerczymi Polakami? Jaka piękna będzie wtedy Europa, jaki piękny będzie Bliski i Daleki Wschód, jaki będzie piękny i dobry świat! Taaaak….. wtedy nastanie raj, który nie wiedzieć czemu nazywają Polin……… Jeszcze tylko 36 milionów……”

piotruchg

polecam również: „Virtus est perfecta ratio” Cyceron… a „Gdy rozum śpi budzą się demony” Goya

PS… Jack Bernstein tak napisał o Żydach rzucając im wyzwanie:

„(…)Zdaję sobie sprawę z tego, że wy, moi syjonistyczni bracia, zwykle uciszacie każdego, kto próbuje ujawnić waszą wywrotową działalność.
Jeśli tym człowiekiem jest Goj, krzyczycie “jesteś antysemitą,” co jest niczym więcej niż zasłoną dymną ukrywającą wasze działania.
Ale jeśli tym człowiekiem jest Żyd, stosujecie inne taktyki:
• najpierw ignorujecie zarzuty, mając nadzieję, że przekazana informacja nie przedostanie się do wielkiej liczby osób
• jeśli informacja zacznie się rozprzestrzeniać, wyśmiewacie ją i jej autorów
• jeśli to nie przyniesie skutków, następnym waszym krokiem jest zniesławianie autora. Jeżeli to nie wywoła żadnego znaczącego skandalu, jesteście mistrzami w zorganizowaniu go
• jeśli to nie wystarczy, rozpoczynacie akcję ataków fizycznych
• ale, NIGDY nie próbujecie udowodnić, że przekazywana informacja jest fałszywa.
(…)”
Całość można przeczytać na: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/pozegnanie-z-izraelem/

rys. Cezary Krysztopa

rys. Cezary Krysztopa

Advertisements

6 comments on “Fikcja kontra fakty czyli: „Obywatel” Stuhr i jego paranoidalna wizja „polskiego” antysemityzmu, „Króle Srule i koszerna husaria”, Ziemkiewicz o „antysemityzmie” Dmowskiego.

  1. Pingback: Janusz Korwin Mikke vs Szewach Weiss czyli… Krótko i na temat jak rozmawiać z żydem bez postawy służebnej. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Poszukaj informacji o swoich przodkach. IPN stworzył Centrum Informacji o Ofiarach II Wojny Światowej. | Łódź Odysa

  3. Pingback: (GN)Ida antypolonizmu czyli reżyserska wizja Heleny Wolińskiej-Brus (pierwotnie Felicja Fajga Mindla Danielak, ps. Lena) | Łódź Odysa

  4. Pingback: Wojujący Islam (również pośród uciekinierów z Afryki) i pokojowe przesłanie chrześcijan. Przyjmowanie uchodźców dobrowolne (UE potroi środki na walkę z nielegalną imigracją). Polska znowu oskarżana o kolaborację z nazistami przy holokauśc

  5. Pingback: Holokaust jako przedsiębiorstwo zakłamywania historii, pedagogiki wstydu i wyłudzania pieniędzy od Polaków. | Łódź Odysa

  6. Pingback: Szwagrzyk i „Wyklęci”, romantycy czy realiści? Czy postokrągłostołowe rozbójnicze elity to jest to o co walczyli? Legenda NSZ i próba jej oczernienia przez PRL. Brygada Świętokrzyska. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s