William Szekspir Sonet 66 (do grafiki Gustave Dore)


W śmierć jak w sen odejść pragnę, znużony tym wszystkim:

Tym, jak rzadko zasługę nagradza zapłata,
Jak miernota się stroi i raduje zyskiem,
Jak czysta ufność krzywdzi wiarołomstwo świata,
Jak hańba blask honoru rychło brudem maże,
Jak żądza na złą drogę dziewiczość sprowadza,
Jak zacność bezskutecznie odpiera potwarze,
Jak moc pospólną trwoni nieudolna władzą,
Jak sztućce zatykają usta jej wrogowie,
Jak naukę w pacht biorą ignorantów stada,
Jak prosta prawdomówność głupotą się zowie,
Jak dobro złu na sługę najwyżej się nada.

Znużony – odejść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam ze światem cię zostawię.

przełożył Barańczak Stanisław

muzyka: Soyka Sonety Shakespeare (LXVI)

podobne: DESIDERATA… do obrazów „Podróż przez życie” (Cole Thomas) i „Gwiezdny wędrowiec” (Mariusz Lewandowski)

Gustave Dore - Kruk - Czarne myśli w mroku

Gustave Dore – Kruk – Czarne myśli w mroku

 

Reklamy

23 comments on “William Szekspir Sonet 66 (do grafiki Gustave Dore)

  1. Tak na szybkiego, takie sobie skojarzenia:

    Niedokończone

    W sadach wiśniowych, jabłoniowych, czereśniowych
    tyle łagodzącego drżenia. Między zielenią liści dojrzewa
    nieuchwytne oczom. Oczekiwanie na owoc rekompensuje
    szalone wirowanie kuli ziemskiej. Dziwi jeszcze, że trwa
    w niezmienionym kształcie.

    Przyznam, mam czarne myśli bliskie wyjścia na zewnątrz.
    „W śmierć jak w sen odejść pragnę, znużony tym wszystkim”.
    To byłoby wyjście, pozamykać niespokojne czasy.
    W głębokich szufladach z kłódkami i dobrze ukryć klucz.
    Na czas bliżej nieokreślony.

    Może kiedyś nastąpi wyjście ze środka. Bez ograniczeń.
    Wtedy będzie łatwiej.

    Zaznaczone – William Szekspir – Sonet 66

    Lubię to

    • Przyznam że w takim zamknięciu widzę spore niebezpieczeństwo. Każde nawet najczarniejsze czasy niosą w sobie coś dobrego – przestrogę konsekwencji które warto pamiętać tak jak warto pamiętać że mamy możliwość kształtować przyszłość na nowo a nawet inaczej – wyciągając naukę z popełnionych błędów. Nie należy się na tą naukę zamykać zwłaszcza że nie wiadomo jak z tą śmiercią do końca jest 😉 …Każdy owoc po tym jak już dojrzeje i obumrze ma szansę pozostawić coś po sobie – zalążek nowego życia. W nas śmierć i życie a każdy koniec ma swój początek – od nas zależy w co obumrze nasza dojrzałość. W odpowiedzialność czy wygodne umieranie 🙂

      Lubię to

      • Myślałam raczej o śmierci duchowej nie fizycznej, ona przyjdzie czy będziemy przygotowani czy też nie (lepiej jak się jednak przygotujemy, pogodzimy z tym czego nie znamy). Ta „niegodziwość świata” wyzwala w nas „zamknięcie”, może nawet w szufladzie. To oczywiście symbol tak samo jak kłódka i klucz. tylko od nas zależy kiedy i jak wyjdziemy na zewnątrz, by zawalczyć o siebie, w sobie stając na wprost świata. 🙂

        Lubię to

      • To też właśnie przestrzegam przed duchowym umieraniem (dlatego sama puenta sonetu mi się nie podoba)… Hartujmy się w przeciwnościach losu i nie poddawajmy niegodziwości… Tyle w świecie niegodziwości ile w nas samych 🙂

        PS. z „Potopu” Sienkiewicza: „…Porwij się samotrzeć na tysiące i nie giń!… i nie giń, bo ci nie wolno, ale ratuj kraj !”

        Lubię to

      • Śmierć duchowa to często też wyjście na pustynię, by tam ogołocić się ze wszystkiego i powrócić czystym i gotowym na tę walkę 🙂

        Lubię to

      • Oj… nie wiem nigdy w ten sposób nie umierałem, ale śmierć to raczej ostateczne rozwiązanie i bez powrotu. O ile dobrze pojmuję istotę śmierci „stamtąd” już nie ma powrotu i „tam” już nie trzeba z nikim (zwłaszcza z ludźmi) walczyć… Chyba że ktoś przeżył taką śmierć to zwracam honor i chylę czoło zwłaszcza jeżeli temu komuś udało się (a przede wszystkim chciało się) wrócić silniejszym a może nawet niezniszczalnym 🙂 Dawać mi go tu zaraz bo mam sporo pytań

        Lubię to

      • Kiedy nie ma już nic, nic nie czujesz, żadnych drgań, nie ma pytań, odpowiedzi, tylko pustka. Fizycznie śmierć tak jak pisałeś, coś kończy i coś zaczyna. Także miałabym wiele pytań ale czy chciałabym odpowiedzi, Nie, nie byłoby już tajemnicy, które każdy mimo woli lubi. To dociekanie, rozmyślanie o..
        Ważne w tym wszystkim to, że nie „umieramy” ale „żyjemy”.

        PS. Takiej osoby nie znam, więc nie dam 🙂
        Staram się nie ginąć, chociaż nie walczę z tysiącami.

        Lubię to

      • Każdemu współczuję pustki… Na szczęście mnie osobiście trzyma w kupie coś więcej jak „ludzkie” pojęcie sensu życia i nie obawiam się śmierci… To co sobie konfabulowałem to tylko „fantazja” na potrzeby dialogu osobiście mam wyrobioną na ten temat opinię całkiem poważną ale nie do rozpatrywania na poziomie tego utworu literackiego 😉 Bo choć ludzkie problemy są jak najbardziej realne to nie wydają mi się najważniejsze do tego stopnia żeby mi zatruć duszę 🙂

        PS… i tak trzymaj 🙂 A tysiące to w zasadzie wszystkie myśli które w ciągu życia zdążą nas nawiedzić. Walczymy bez przerwy!

        Lubię to

      • Z trochę innej strony, ale z grubsza o tym samym, prawda?
        O mocy zła, którego i my sami jesteśmy częścią, choćby przez nieuważność/bierność/zaniechanie/przyzwolenie.
        A ja lubię poetów, którzy – nazywając rzeczy po imieniu – otwierają mi oczy.

        Lubię to

      • Czy ja wiem. Odnoszę jednak wrażenie że ze strony tej samej tylko bardziej dosadnie… Współcześnie… Szekspir jakby nie patrzeć „stary” jest w stosunku do Kaczmarskiego 😉 Ale sens ten sam i puenta „nieuchronnego” bicia (w taki czy inny sposób) znacząca i mało pozytywna… Tak… Kaczmarski na wiele rzeczy oczy otwiera. Szkoda że jego wierszy i piosenek nie omawia się w szkole dzieciakom (zamiast Szymborskiej np.)

        Lubię to

      • No widzisz, co odbiorca, to inne emocje, bo mnie to „bicie”, choć brzmi złowróżbnie, wydaje się jednak nadzieją – może kogoś wreszcie obudzi. Oby nie za późno.
        Dum spiro, spero. 🙂

        Lubię to

  2. Pingback: „Normalny wariat” i „Żarty na bok” czyli… Gdyby światem rządziły błazny, durnie nie mieliby w nim czego szukać. | Łódź Odysa

  3. Pingback: William Szekspir: Sonet XLIV i „Moja miłość”. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Jacek Kaczmarski: „Litania” (do obrazu „thing of ruin” Erika Thora Sandberga) | Łódź Odysa

  5. Pingback: Król chłopiec do „Z chłopa król” (Jacka Kaczmarskiego) | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s