Haiku: „Zabójcze Tango” (John’a Powell’a) do wiersza Astry.


Muzyka cicho gra
dwie-czwarte metrum,
niespokojne cienie
w poświacie migotliwych świec,
tango w posiadanie bierze.

On władczym ruchem zagarnia ją
-nie tak miało być, proszę wybacz mi.
Jej karminowe usta wydają zduszony szept
-nie.

Richard Young - Tango. Ten Moment

Richard Young – Tango. Ten Moment

Muzyka cicho gra.

Blask świec odsłania ramiona,
splecione dłonie,
w gorącym rytmie
dwie czwarte metrum.

Jej uda gorące
pobudzają krew,
jej piersi wabiące
wydobywają jego szept
-pokochaj mnie.

Muzyka cicho gra.

Jej włosy rozwiązłe
oplatają jego twarz,
ich ciała gwałtownie splatają się
w tym tangu miłości
szaleje krew
-przytul mnie.

Muzyka cicho gra.

On już nie puszcza jej,
to taniec intymności…
uległa
czerwienią ust
posyła szept
-ja też.

Tango  Astra

 

Assassin’s Tango – John Powell

 

Dostojne „corte”

Kończy kochanków kłótnię.

W tanecznym zwarciu.

 

Haiku: „Zabójcze Tango” Odys, listopad 2014

podobne: łatwopalni (do obrazu Tomasza Alena Kopera) oraz: „Jej sonata” Loui Jovera (do „Burzy” Beethovena w wykonaniu Valentiny Lisitsa)

Tango - Fabian Perez

Tango – Fabian Perez

 

 

Reklamy

111 comments on “Haiku: „Zabójcze Tango” (John’a Powell’a) do wiersza Astry.

      • No w sumie że nie dla mnie to sam się przyznałem. A można wiedzieć dla kogo? 🙂 Wiem że są różne rytmy i nastroje w tangu, Nie ukrywam że nie wszystkie są mi znane, nie jestem tu bowiem ekspertem ale ze względu na nastrój nie wszystkie mi się podobają.
        Dobrej nocy

        Polubienie

      • „I to jest właśnie piękne – ta różnorodność.” 🙂
        A dla kogo propozycja? Ależ to proste – dla tego, który właśnie dla mnie nauczy się grać na bandoneonie jak Astor Piazzolla. 😉

        Polubienie

      • Owszem różnorodność jest piękna… To że jednym się coś podoba a innym nie to jest właśnie element różnorodności… Dzięki temu możemy wybierać i różnić się… Docierać poglądy wymieniać subiektywnym poczuciem piękna…
        No i proszę znowu się czegoś nauczyłem bo myślałem że to akordeon 😛

        Polubienie

      • Dobrze myślałeś, bo w tym tangu właśnie na akordeonie gra Andrzej Jagodziński, a i tekściarz pisze o akordeonie, bo być może uznał, że bandoneon nikomu nic już nie powie. AP grał natomiast na bandoneonie, trudniejszym niż akordeon, bo guzikowym. A ja pożądam 😉 nieosiągalnego oryginału, w myśl zasady – jak kraść, to miliony, jak wyjść, to za księcia!
        Miłego dnia. Tylko nie idź w tango! Albo wręcz przeciwnie – idź.
        Wedle woli, chęci i możliwości. 🙂

        Polubienie

  1. Cel (racja) może, ale nie musi, wynikać z pożądania.
    Pożądanie (emocja) może, ale nie musi, wieść do celu.
    A czasem cel rodzi się z pożądania, a pożądanie gna do celu, ale w drodze między jednym, a drugim kiełkuje i pleni się lęk.
    Człowiek to jednak dziwne stworzenie.
    I tango świetnie to oddaje. 🙂

    Polubienie

    • Pożądanie to chwilowy kaprys… Raczej nie budowałbym żadnego celu na „pożądaniu” a już racji w szczególności… Budowanie na zmysłach czegokolwiek jest niemożliwe. Jedyne co można zrobić z pożądaniem to albo mu ulec albo nie – to zupełnie inny wymiar „celu” (o ile można to tak nazwać)
      Między pożądaniem a jego „celem” (tj spełnieniem) raczej nie ma lęku a jest „czyste” pragnienie… I Tango jest właśnie takim pragnieniem czy spełnionym czy nie to nie jest ważne bo taniec niczym innym jak tańcem nie pozostanie 🙂 To co przed nim i po nim następuje jest dla samego tańca nieistotne i na tym polega jego piękno – sam w sobie nie jest zły ani dobry dopóki na tańcu się kończy 😉

      Polubienie

      • Taaak? Czyli taniec jest zawsze tylko tańcem, nie może być alegorią życia, pożądania, miłości, nienawiści, śmierci, celu? Mówiłam już, że lubię poetów, którzy otwierają mi oczy? 🙂 http://www.youtube.com/watch?v=7pA5UhNaYw0
        Na wszelki wypadek – to znowu nie jest propozycja, tylko głos w dyskusji i kolejny przykład, jak to pięknie można się różnić. Coraz piękniej, bo międzypłciowo. Czyli – tańczymy tango. Całkiem bezkarnie, bo przecież na tańcu się kończy. 🙂

        Pożądanie damsko-męskie można rozumieć tak, jak Ty to ujmujesz. Jako gwałtowne, ale krótkotrwałe zwarcie. Ale przecież pojęcie „pożądanie” nie ogranicza się do sprawek międzypłciowych, każde silne pragnienie to właśnie pożądanie – np.władzy, uznania, kariery. Albo poczytności. 🙂 A wtedy bywa nie tylko chwilowym, zaspokojonym lub nie, pragnieniem, ale sprężyną napędową życia człowieka. I po drodze budzi wiele paraliżujących lęków…

        Polubienie

      • Ależ czemu nie może być alegorią jak jest! Ja tylko mówię że kiedy muzyka grać przestaje to i kończy jego magia i „rola”…
        Dlatego też i ja o propozycji żadnej nie myślałem a póki grają to tańczę bezkarnie 😉 (i nie pytam)…
        W żadnym wypadku nie ograniczam nikomu prawa do pożądania (każdy ma na ten temat swoje doświadczenia i sam musi sobie z nim radzić 🙂 ) a mówię „tylko” że dwa są z niego wyjścia a to co po drodze to intymna sprawa między dwojgiem „tańczących”, co można ujmować na tyle sposobów i słów że do tej pory głowią się poeci z lepszym bądź gorszym skutkiem. Lingwistą nie jestem, ale to rzecz jasna zależy od kontekstu kto, co i dlaczego nazywa pożądaniem… Ja jednak nie używałbym tego słowa tak „pochopnie” w stosunku do władzy, uznania, czy kariery… Pragnienie byłoby bardziej na miejscu. Pożądanie to jednak (jak dla mnie) specyficznie nacechowany termin, ale jak ktoś rzeczywiście czuje że pożąda tych rzeczy to ja wnikał (ani się upierał) nie będę 🙂 Rzeczywiście istnieje coś takiego jak „żądza władzy” ale czy można to zamiennie nazywać pożądaniem? Mam pewne wątpliwości.

        Polubienie

      • Po kolei.
        Kończy się muzyka, kończy się magia, odprowadzenie partnerki na miejsce, szybkie skinienie głową i już? Nie brzmi Ci w uszach to, co właśnie zatańczyłeś, nie pulsuje z krwią? Hmmm… Przypomina mi się powiedzenie, że między Tobą, a mną jest wyraźnie zbyt duża różnica płci. 😀

        Tańczysz bezkarnie i nie pytasz. O co nie pytasz? To ciekawe, znacznie ciekawsze niż to, o co pytasz. 🙂

        „Żądza” to leksykalnie synonim „pożądania”. 🙂

        Mnie najciekawszy wydaje się ten lęk po drodze i umiejętność/możliwość/chęć pokonania go.

        boję się
        szepnęło boję się
        bądź rozsądna
        powiedział rozsądek
        tyle możesz stracić
        wycedziła przezorność
        bądź odpowiedzialna
        dodała odpowiedzialność
        nie rań innych
        westchnęła empatia
        po co ci to
        syknęło zgorzknienie
        zwariowałaś
        warknął gniew
        zapomniałaś o mnie
        spytał ból

        chciałoby
        stuliło skrzydła
        i z ustami w podkówkę
        zniknęło bez śladu

        Polubienie

      • Po kolei.

        Kończy się muzyka i kończy się taniec… „reszta jest milczeniem” (za dużo byś chciała wiedzieć 🙂 )… Z pewnością jest między nami pewna różnica uwarunkowana płcią… Mężczyzna inaczej jak kobieta „przeżywa” taniec… ale co znaczy zbyt duża?

        Pewne rzeczy po prostu się dzieją i nie wymagają pytań ani wyjaśnień… Tak jest lepiej 🙂 (dla mężczyzny rzecz jasna)

        „Żądza” to leksykalnie synonim „pożądania”. Leksykalnie i owszem… Reszty dopowiadać nie będę (a i już powiedziałem 🙂 )

        Lęk to mało ciekawe uczucie… Dawno się zdarzyło i już nie pamiętam, ale zdaje się że tak… Nie pamiętam już jak to było za „tego” lęku 🙂

        fajna wyliczanka… serio aż tyle w głowie u kobiety się dzieje? 😀

        Polubienie

      • Zbyt duża różnica płci to, oczywiście, żart, ona nigdy nie może być zbyt duża, bo im większa, tym lepiej, tym bardziej kręci. 🙂
        Pewne rzeczy się po prostu dzieją i nie wymagają ani pytań, ani odpowiedzi – prawda, ale nie tu, nie teraz i nie między nami, dlatego zapytałam.
        Naprawdę nie odczuwasz lęku? Nie wiem, czy zazdroszczę, lęk bywa potrzebny, jest zaworem bezpieczeństwa.
        Czy u kobiety, nie wiem i czy w głowie, nie wiem. U mnie – gdzieś – tak, bo inaczej nie byłoby wyliczanki. 🙂
        Miło było. Być może do następnego razu.
        A teraz skinienie głową, rzut okiem w karnecik i… znowu tango. 🙂

        Polubienie

      • Aha… bo myślałem że ta różnica to jakaś przeszkoda natury umysłowej 🙂 No to się jedno wyjaśniło

        A co się dzieje między nami? Coś przeoczyłem? 🙂 Poza interesującą dyskusją. Wybacz że pytam jednak zważ że męska gruboskórność i legendarna niedomyślność to niejako naturalna przyczyna gapiostwa

        Oczywiście że odczuwam lęk. Nie jestem głupcem 😀 Ale chodziło o inny rodzaj lęku. Przecież wiesz.

        No u mnie głowie taki mętlik nie powstaje a skoro przeczytałem od kobiety (a z głowy wyjść musiało) to z pewnością w głowie kobiety 🙂 Oj oj… nie dość że bałagan to jeszcze nie wiadomo skąd 😀 Urocze to

        Mnie również było miło… Zapraszam na „następny raz” o ile się nie rozczarowałaś gospodarzem…

        Odwzajemniam ukłon i…. niech będzie znowu tango. Tym razem moje ulubione Carlos Jardel „Por una cabeza”) jak i sam film 😉

        carlos jardel por una cabeza

        Polubienie

      • Pozostając w tanecznej poetyce – już odchodziłam, zaszumiały fałdy sukni, gdy schwyciłeś rąbek mojej halki… 😉
        Odwracam się więc na chwilę, aby zapewnić Cię, że mnie nie rozczarowałeś, jesteś uroczym Gospodarzem, mooooże tylko chwilami – jak na mój gust – nieco zbyt protekcjonalnym, ale któż z nas jest bez wad, prawda? 😀 😀

        Polubienie

      • Rzeczywiście złapałem za halkę? Przepraszam za zuchwałość sięgałem tylko po rąbek sukni 😉
        Protekcjonalność u mężczyzny (o ile „uprawiana” z umiarem) to nie wada… Mężczyzna powinien być trochę bezczelny, sama zaś bezczelność powinna być ukierunkowana na to żeby kobieta się przy nim nie nudziła i miała zapewnioną całą gamę emocji… Pod tym względem przyznaję się bez bicia… Nadziany jestem wadami jak dobra kasza skwarkami 😉 (jednak gdybym gdzieś przesadził to z góry przepraszam)

        Polubienie

      • Ależ nie ma za co przepraszać, przecież oboje doskonale wiemy, że ta koronkowa halka, choć niby tylko tak, niechcący, to tak naprawdę z pełną premedytacją wystawała spod sukni. 😉
        Męska bezczelność, mówisz? Taaak, bywa skuteczna, ale chyba inaczej ją rozumiemy, bo dla mnie sprowadza się do zdeterminowanego „Drang nach Osten”, czyli innymi słowy: (tango :-)) https://www.youtube.com/watch?v=Bmw2P-11Fd8 i wtedy działa. Na mnie.
        Natomiast męska protekcjonalność jako wabik, żeby nie rzec – szpicruta? Może, skoro Ci się to sprawdziło/sprawdza, ale jednak zdecydowanie nie na mnie. 😀

        Polubienie

      • Nawet w takim sensie w jakim to przedstawiłem? No trudno! Nie można mieć wszystkiego 🙂 Tylko się zastanawiam czemu zatem nie znikasz przed tą szpicrutą a mimo wszystko wracasz po więcej 😉

        Polubienie

      • A, Twoim zdaniem,dosięgasz? Bo ja nie zauważyłam/nie poczułam. Nieźle opanowałam sztukę uników. Nauka nie idzie w las, idzie w nas. 🙂

        Polubienie

      • Aż przeczytałam jeszcze raz wszystkie swoje powyższe i poniższe wpisy i zaprawdę, powiadam Ci, nie dostrzegam w nich słowa skargi. Być może to niedowidzenie jest spowodowane sugerowaną przez Ciebie, a podobno istniejącą między nami „przeszkodą natury umysłowej”. 😀
        A że wolę szpadę od kłonicy? Zawsze wolałam i kłonicą raczej już się nie nauczę posługiwać. Nie dlatego, że nie byłabym w stanie, ale dlatego, że tak wybieram.
        A teraz miłego dnia, real mnie wzywa, ale naprawdę nie obiecuję, że tu nie wrócę.
        Bo… Bawisz mnie. Ups! Wróć – sprawiasz, że się szeroko uśmiecham. 😀

        Polubienie

      • Skarga była w cudzysłowiu więc nie ma się co przejmować i gdybać za wiele w tym temacie 🙂
        Nie sugerowałem też użycia wobec Ciebie ani szpady ani kłonicy a co najwyżej szpicruty o której sama wspomniałaś (czy przypadkiem o taki przedmiot Ci chodziło czy nie to już inna bajka 😉 )
        Wrócisz wrócisz… Choćby dlatego że Cię bawię… Ups rzecz jasna sprawiam że Ci się buzia w szeroki uśmiech otwiera… Chyba że za szeroko i sprawia Ci to niejaki ból 😀
        Miłego dnia

        Polubienie

      • „Dance with me”?
        Z przyjemnością. 🙂

        PS. Przez chwilę byłam taka kobieca w awatarku, miałam czerwone usta i długie rzęsy. I komu to przeszkadzało? 😉 😀

        Polubienie

      • Nie zmieniłam się? Od kiedy? To my się znaliśmy wcześniej, niż nastała Ona? 😉 😀
        I żeby nie było – ja tylko powtarzam Twoje argumenty/wątpliwości użyte tu kilka dni temu…
        Nie zmieniłam się, bo nie musiałam, nie udaję, nigdy nie udawałam, taka jestem, czy się to komuś podoba, czy nie. A czy „atrakcyjna”, czy atrakcyjna, to już pozostawiam ocenie hmmm… odbiorcy/publiczności. Bo przecież nie to atrakcyjne, co atrakcyjne, tylko co kogo pociąga, prawda? 🙂
        Natomiast jeśli tempo za duże/zbyt żwawe, to może trochę wolniej?

        Polubienie

      • Na awatarku się nie zmieniłaś 🙂 „nigdy” to straszne słowo zwłaszcza w ustach kobiety która pragnie wywrzeć wrażenie akcentując swoją stałość a jednocześnie wyjątkowość na przekór zmiennej natury… (straszne ale i urocze 😀 )… raz wolno raz szybko… nie mów mi co mam robić! sam wiem 😉 (a więc wolniej… czy ja się skarżyłem że za szybko?)

        Polubienie

      • Nigdy, zawsze – masz rację, to słowa bez sensu.

        „A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
        Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
        Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
        I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…
        I anioł i demon, i upiór i cud,
        I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
        Początek i koniec – kobieta – to ja.” 🙂

        I oczywiście Ty, jak zawsze, dajesz radę i nadążasz, to ja chciałam – tym razem – wolniej. 😉
        Mogę?
        Prosić?

        Polubienie

      • To, że się lubi mieć inicjatywę, nie oznacza z automatu, że się ją wykazuje, prawda? Teoria się przecież ludziom tak często kompletnie rozmija z praktyką.
        Kobieta psuje się przez mężczyzn, czy mężczyźni ją psują, bo to jednak nie to samo?
        I jeszcze dodatkowo to twierdzenie łatwo odwrócić, bez względu na wersję.
        Ach, iluż takich „zepsutych” facetów ja w życiu swoim minęłam bez żalu… 🙂
        A teraz muszę Cię (z żalem) porzucić, bo życie mnie wzywa.
        PS. Poprosiłam. Zaczekam, aż dasz. 🙂

        Polubienie

      • Rzecz jasna mężczyźni nie są tu wyjątkiem… No i minęła mnie 😦 dobrze że z żalem chociaż… Praktyka czyni mistrza (w inicjatywie) więc dostaniesz, o ile się nie boisz 😉 Paaaa życie!

        Polubienie

      • Ciesz się, że tylko minęłam z żalem, a nie „duchowi memu dała w pysk i poszła”. 😉
        I chyba nici z tego dawania-brania, bo oczywiście, że się boję.
        Wyliczanka, pamiętasz? 🙂

        Polubienie

      • Nie, nie i jeszcze raz nie! Po Tatusiu to tylko doskonała pamięć, zołzowatość to już radosna twórczość własna. Nie wierzysz mi na słowo, chcesz się przekonać, proszę, spróbuj, tylko żeby później nie było, że nie uprzedzałam. 😉
        Jak bym nazwała? Za przeproszeniem – refleksje… 🙂
        Tylko cały czas mam wrażenie, że nie mówimy o tym samym, więc o jaki postulat Ci chodzi?

        Polubienie

      • Zapomniałem o jaki 😛 (słuszne odniosłaś wrażenie, chciałem odwrócić twoją uwagę, nie udało się więc i ja już dalej udawał nie będę 😀 )
        Bo widzisz z pamięcią u mnie jest odwrotnie proporcjonalnie do twoich zdolności (jednak mojego ojca obarczać za to nie zamierzam – taka już moja konstrukcja więc „mea culpa”)
        Nie strasz mnie zołzowatością bo ja się ciebie wcale nie boje…a przechwałki mi nie imponują 🙂 (to też warto pamiętać… a masz! za swoje)

        Polubienie

      • Szpicruta? Tak mocno? Nieładnie, oj nieładnie. A miało być jak piórkiem…
        I proszę, weź i uwierz mężczyźnie, kobieto, puchu marny… 😉
        Piórko poproszę na zgodę. 🙂

        Polubienie

      • Masz rację, mit to tylko mit, piękna i często erotyczna, ale tylko bajeczka.
        Ważniejsze, że – zwróć uwagę – dałeś mi to, o co Cię poprosiłam/czego od Ciebie chciałam. Tym razem to było piórko. 😀

        Polubienie

      • A dżentelmenowi wypada przyjść wcześniej i na damę czekać…
        I pozostaje tylko zasadnicze pytanie – czy ja jestem damą, a Ty dżentelmenem?
        To co, o 9:00? 😉 🙂

        Polubienie

      • zawsze grzecznie czekam (kwadrans), chyba że wypadek losowy się zdarzył damie (oczko w pończosze, albo inny niecierpiącej zwłoki kobiety wypadek 😀 ) to wtedy dłużej… 21? (oczko? 😉 )

        Polubienie

      • Czemu mnie to nie dziwi? W końcu to TEN WordPress. 😉
        Tak, trochę się zmęczyłam, bo nie lubię sprzeciwu ;-), ale bardziej zmartwiłam.

        Polubienie

      • Zmartwiłam się, bo pomyślałam, że mnie zablokowałeś w związku z wciąż wyczuwalnym (dla mnie) zapowietrzeniem otoczenia. 😀
        A co, znasz jakiś dowcip o zmartwionej blondynce? 😉

        Polubienie

      • Mądry człowiek z reguły czuje się trochę niepewnie. 🙂
        Tylko głupiec uważa, że jest świetny zawsze i wszędzie.
        Ale, ale… Pytasz, czy jestem nieśmiała? Tak, jestem. 🙂

        Polubienie

      • To dobrze że jesteś nieśmiała ale nie o to pytałem chociaż tu z kolei masz rację co do głupiego poczucia pewności siebie (zwłaszcza tam gdzie wydaje się to komiczne i zbędne 🙂 )… bo że czasem człowiek się tak czuje sam z siebie, to zupełnie inna historia niż ta o której mówi przysłowie/powiedzenie (chyba Wilde’a) że „głupcom nigdy nie brak pewności siebie”

        Polubienie

      • Uściślijmy pojęcia, a tym samym moje preferencje, co do używanej broni.
        Kłonica, maczeta, sztacheta – kategorycznie nie. Sztylet, trucizna – jeszcze gorzej, bo to skrytobójstwo. Broń palna – to łatwa, zbyt łatwa „odwaga”. Fechtunek – lubię ubitą ziemię i ten rycersko/romantyczny sznyt. Wschodnie sztuki walki z ich unikami i wykorzystywaniem siły przeciwnika do zadania ciosu – proszę bardzo. O czymś zapomniałam? Aaaa , jeszcze wszelkiej maści pociski i rakiety, broń chemiczna, miny przeciwpiechotne i bomba atomowa, ale to chyba środki nieadekwatne i nadmierne, zważywszy okoliczności. 🙂
        Natomiast szpicruta (pejcz, smycz, pałka) jako środek przymusu bezpośredniego – niechętnie, nie lubię bólu, ani doznawać, ani zadawać. A ponieważ nie lubię bólu, nie uśmiecham się sztucznie i na siłę, bo wtedy, PODOBNO, mięśnie twarzy, nieprzyzwyczajone do takiego grymasu, faktycznie mogą zaboleć.
        Ciekawe, skąd to wiesz NA PEWNO? 😀 😀 😀

        No i dopiero tutaj pasuje, nadużyte pochopnie wcześniej, to właśnie tango 🙂

        Polubienie

      • Nie wiedziałem… ale popatrz wróciłaś więc… 😉

        No więc szpicruta odpada… a mimo to tylko ona pasuje do męskiego protekcjonalnego „traktowania” 😛 …więc nie obiecuję że używał nie będę, ale będę się starał obchodzić z nią jak z piórkiem… tak żebyś nie zauważyła i nie ucierpiała (za bardzo) 🙂

        Polubienie

      • Więc jakie to ma znaczenie czy wiedziałem czy nie 🙂
        Nie nie takim… Jak to sobie wyobrażasz, że ja facet z takim piórkiem… brrrr aż się wzdrygnąłem… Chodziło o to żebyś nie czuła szpicruty a piórko. Ot i cała historyja

        Polubienie

      • Co wiedziałeś?
        I znów muszę Cię rozczarować – piórko to także niedobre rozwiązanie, bo mam okropne łaskotki, wszędzie, no prawie 😉 wszędzie, ale doceniam Twoje starania. 🙂
        A może po prostu wystarczyłoby normalnie rozmawiać? Bez piórka, szpicruty, gardy, rękawic bokserskich, pershingów i póz? Pomyśl.
        Dobranoc. 🙂

        Polubienie

      • A co wiedziałem? (Przecież to Ty pytałaś 😀 ). Ehhh że też ja muszę tłumaczyć oczywistości… Oczywiście że chodzi cały czas o szpicrutę, tylko jednocześnie umiejetne się z nią obchodzenie żeby Cię nie bolało (stąd odniesienie do piórka).
        A czy nie rozmawiamy normalnie? I przypominam że to nie ja proponowałem ten wachlarz gadżetów 🙂 Mnie on nie potrzebny – mam swój protekcjonalny ton (pamiętasz 😉 ) i tylko po to żebyś się nie nudziła.
        Dobrej nocy

        Polubienie

      • Ależ ja zrozumiałam związek logiczny między piórkiem, a szpicrutą. Że też ja muszę tłumaczyć oczywistości! 🙂
        „mam swój protekcjonalny ton (pamiętasz 😉 ) i tylko po to żebyś się nie nudziła”
        Wszystko, co w nadmiarze, szybciej powszednieje i w konsekwencji nudzi.
        Nie przywiązuj się tak do jednego środka wyrazu. Trochę płodozmianu. 😀
        Późno już. Do kiedyś.

        Polubienie

      • Dziękuję za… zaproszenie? …przyzwolenie? 😉
        Już zasiałeś, jak sądzę, przypadkiem, ale jednak – ostatnią piosenkę dodaną do Twojej playlisty. I choć doceniam piórkową lekkość bieżącej aluzji – królewicz na białym koniu, choć bez szpicruty 😉 i pierze drą, aż miło – to jednak bardziej wywołałeś we mnie falę ciepłych, dobrych wspomnień z dzieciństwa. Moja Babcia bardzo lubiła tę piosenkę i często ją śpiewała, a ja z Nią.
        Uśmiechnęłam się.

        Polubienie

      • Mam nadzieję że nie muszę Cię zapraszać i zezwolenia też nie potrzebujesz… Po prostu czuj się swobodnie 🙂 (umiesz tak? byłbym całkiem zadowolony)

        Cieszę się że przypadła Ci do gustu piosnka swojska i polska. Babcie nasze to dopiero miały młodość. Dziś to praktycznie nie do powtórzenia. Wszędzie szum, zgiełk, pośpiech. Nawet na wsi. Ehhh…. Konia mieć pod sobą i mijać opłotki galopem a na końcu drogi spocząć pod drzewem w sadzie gdzie dziewczę z zaplecionym w złoty kłos włosem zrywa jabłka do wiklinowego kosza 🙂

        Polubienie

      • Tak, umiem.
        Uważam natomiast, że swoboda, z jaką zachowuje się gość bardzo zależy od atmosfery, jaką stwarza gospodarz. 🙂 No wiesz – poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, życzliwość, nieprzekraczalność granic, dyskrecja…
        No i, rzecz jasna, od tego, czy pierwszym przedmiotem, zauważonym po przekroczeniu progu, nie jest przypadkiem szpicruta. 😀

        „Ehhh…. Konia mieć pod sobą i mijać opłotki galopem a na końcu drogi spocząć pod drzewem w sadzie gdzie dziewczę z zaplecionym w złoty kłos włosem zrywa jabłka do wiklinowego kosza :)”
        Ale masz marzenia, ho, ho! A potem, co?
        Nie, nie, spokojnie…
        Pytam o taniec – mazurek, oberek, kujawiak, czy polka? 😉

        Polubienie

      • Kogo? (zdziwione spojrzenie spod rzęs) 🙂

        Ja od polki wolałabym:

        Od tanga przez burleskę do polki i poloneza.
        Tylko jednego z tych gatunków tańczyć nie potrafię. 🙂

        Polubienie

      • A ja czuję, że jak kilka osób nie zacznie natychmiast oddychać, to się udusi od tego wstrzymywania oddechu. 🙂
        Dobranoc.

        Polubienie

      • Ależ ja oddycham całkiem swobodnie, żeby nie rzec – pełną piersią, puls nieprzyśpieszony, akcja serca w normie, tak że o mnie się nie martw, Odysie. 🙂

        Polubienie

  2. Pingback: Primabalerina Heterocera. | Łódź Odysa

  3. Pingback: Haiku: Paso doble (do obrazu Miroslav Yotov) | Łódź Odysa

  4. Pingback: Haiku: Twoim śladem | Łódź Odysa

  5. Pingback: Melodia | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s