Z listów starego diabła do młodego czyli…W święta z trwogą o promocję na karpia, czy z Bogiem bez trwogi.


Gustave Dore - Szatan rozmawia ze śmiercią i grzechem.

Gustave Dore – Szatan rozmawia ze śmiercią i grzechem.

„…Pamiętaj – dołóż wszelkich sił – starając się wspierać wszelkie działania na rzecz oderwania świątecznego charakteru tych dni od jego właściwego źródła. Sam wiesz, gdzie należy go szukać i czyje narodzenie powinni oni wspominać. Rzecz w tym, by dwunożni o tym pamiętali jak najmniej a z czasem zapomnieli wcale. Odciągaj ich nędzne umysły od będącej dla naszej sprawy krańcowo niebezpiecznej refleksji, od tego by zadali sobie pytanie – co ja właściwie świętuję? …

… Doskonale przyrządzone posiłki, zakupy czy porządki – nie są same w sobie warte naszej szczególnej uwagi. Jednakże pamiętaj kuzynie, że mogą one stanowić doskonały punkt zaczepienia do tego, co stanowi oczko w głowie naszego księcia. Jest nim – zapamiętaj to dobrze – odciągnięcie ludzi od ich Stwórcy. Czy dostrzegasz już potencjał tkwiący w wymienionych sprawach? Zamiast czerpania radości ze spożywania dobrze przyrządzonego jadła niech obżerają się ponad miarę, jęcząc i stękając. Wydawanie pieniędzy na prezenty nie przynosi nam wielkiego pożytku, o ile nie przerodzi się w kompulsywne bieganie po sklepach. Miło zasiąść w posprzątanym mieszkaniu, jednakże czy wykwalifikowany kusiciel nie będzie mógł sprawić, by dbanie o ład przeobrazić w krańcowy pedantyzm, nieznoszący sprzeciwu i postrzegający domowników jako potencjalne zagrożenie dla odkurzonego dywanu? Zrób zatem wszystko, by nie myśleli o istocie świąt. Niech skoncentrują się na otoczce, która z czasem zastąpi to, co dla nas najgroźniejsze – mocniejsze przylgnięcie do Tego, który ich stworzył. Jeśli do tego dopuścisz bądź pewny, zostaniesz ukarany. Pamiętaj, iż Naczelna Komisja Walki Diabelskiej tylko czeka na odnoszących porażki kusicieli by rzucić ich na żer. Nie czarujmy się – i ja na nich czekam.

W niektórych krajach dostrzegam wielce mnie zadowalające efekty prac naszych aktywistów. Nie uświadczysz tam żadnych wzmianek o „Bożym Narodzeniu” – słowa te wypowiadam z należnym wstrętem, zatem nici z Twoich planów doniesienia na mnie Straży Belzebuba. Dwunożni obchodzą „święta zimowe”, „rodzinne”, lub po prostu „święta”. Ani słowa o… sam wiesz – o kim. Idź tą drogą. Wykorzystaj moje rady pamiętając o tym, co niejednemu kusicielowi umyka – o „mądrości etapu”. Niedoświadczeni i zbyt ambitni kusiciele chcieliby rzucić się z całym impetem na wszelkie objawy świętowania. Zapominają o wiecznej prawdziwości przysłowia „kropla drąży skałę”. Na tym etapie naszego działania lepiej powoli pozbawiać te dni nadprzyrodzonego wymiaru. Dlatego przekazuję Ci radę, która może się wydać dziwaczną, jednak tylko na pierwszy rzut oka. Wlewaj w uszy ludzi coś, co pozornie może Cię szokować, podkreślaj rodzinny charakter świąt. Drżysz, prawda? Wiem, że to właśnie rodzina jest niczym najlepszy pancerz chroniący przed naszymi zakusami, a jej siła lub bezsilność jest dla nas szczególnie interesująca. Powtarzam jednak – to tylko „mądrość etapu”. Wykorzystaj ten „rodzinny” klimat tak, by z czasem stał się jedyną treścią tych dni. Podejmując jednoczesne działania na rzecz wykorzenienia z relacji ludzkich pojęcia i zjawiska „rodziny”, ani się obejrzysz, gdy pozbawieni nadprzyrodzonego horyzontu dwunożni nie będą mogli na siebie patrzeć, nie wiedząc, że tym samym przybliżają się do czeluści.

Pamiętasz o moich połajankach w sprawie zbyt późnego podjęcia działania na rzecz „kradzieży” świąt? Teraz do tego wrócę. Dwunożni szybko się nudzą, co jest dla nas bezcenne. Zatem jeśli podszepniesz komu trzeba, by świętowanie rozpocząć na długo przed właściwym czasem, będziesz mógł pławić się w rozkoszy, a radość jaką przyniosą Ci miotający się na wszystkie strony „pacjenci” będzie wielka…

…Zapytasz kiedy zacząć? Znów powtórzę Ci o „mądrości etapu”. Są kraje gdzie sygnał do rozpoczęcia operacji „Zaświętuj się” można wyznaczyć już na listopad….

[spójrzmy na „świateczne” reklamy w sklepach i TV które zaczynają się niedługo po święcie zmarłych… Odys]

…Spraw aby z wszelkich możliwych stron ludzi atakowała „magia świąt”. Sącz do uszu ciepłą i miłą paplaninę o „niepowtarzalnej atmosferze świąt”. Czy już domyślasz się efektu? Gdy przyjdzie czas świąt te ohydne istoty będą tak przesycone pseudoświąteczną papką, iż z ich nędznych piersi wyrywie się okrzyk: „Mam już tego dość. Niech to się już skończy!”

Propaguj wszelkie „alternatywne” sposoby spędzania świąt ukazując ich atrakcyjność wobec – używaj tej frazy – „siedzenia za stołem”. Niech nie zabraknie w poczytnych magazynach propozycji wyjazdów świątecznych, zwłaszcza w takie miejsca, w których znalezienie kościoła graniczy z cudem…”

całość tu: wirtualnapolonia.com Z listów starego diabła do młodego

„Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. 2 A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. 3 Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. 4 Lecz On mu odparł: „Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych„. (Ewangelia wg św. Mateusza (Mt 4, 4)

…tymczasem ludzie walczą między sobą o rybę bez której nie wyobrażają sobie świąt – LIDL WALKA O KARPIA

Jak wytłumaczyć sprzedanie własnej godności za przysłowiowe „5 złotych”? Czy ludzie muszą się zachowywać gorzej od zwierzęt, które jeśli walczą o pożywienie to tylko w ramach instynktu przetrwania? Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla tzw. „promocji na święta”, która do przeżycia nie jest potrzebna?

„…Kiedy zapominamy o własnej naturze, tracimy grunt pod nogami; otwiera się czeluść trwogi. Wielu wlewa w nią całe morza samookłamywania. Stara się odsunąć od siebie, nie myśleć o rzeczach ostatecznych, zatopić w pracy, zaabsorbować codziennymi zdarzeniami, podniecać karierą, „szybkim” życiem na adrenalinie, zalewa ją alkoholem, narkotykami, lekami psychotropowymi, chodzi leczyć się z depresji.

Wielu z nas usiłuje nie dopuszczać do siebie prawd podstawowych, namacalnych; że przemijamy, że jesteśmy tutaj tylko po to, by odejść, że tutaj nie jest na zawsze i żadnych rzeczy materialnych zabrać nie możemy. Używamy tego świata tylko na chwilę, krótką chwilę.

Przechodzimy przez kotlinę i powoli wchodzimy na przełęcz.

Człowiek zdołał zbudować chrześcijańską cywilizację Zachodu, bo przez wieki jego wzrok spoczywał na tym, co wieczne. Wiedział, że z tego świata jest wybawiony, wiedział, jak ma żyć. Bo przecież wieczność zaczyna się dzisiaj, tu i teraz.

Nasza osobista wieczność wkroczyła na świat wraz z naszym poczęciem.

Zaistnieliśmy! I tu jest jedynie początek. To, co tu, liczy się jedynie ze względu na to, co tam.

A wszystko to stało się możliwe przez Niego, który sam do nas przyszedł, by pokazać drogę. Przyszedł i wciąż przychodzi do każdego i namawia.

Dlaczego nie przymusza? Dlaczego nas wszystkich niczym głupie stado baranów (którymi tak często jesteśmy) nie zapędzi psami do wieczności?

Dlaczego nam nie wykręci ręki, nie wrzuci do wora i tam nie powiezie? Nas głupich, którzy tak łatwo dajemy się zwodzić, którzy tak łatwo reagujemy na perkal i paciorki?

Nie czyni tego, bo nas kocha, szanuje, bo jesteśmy mu bliscy, bo dał nam jeden z największych darów – wolną wolę, dał nam zdolność kochania i zdolność rozumowania, że stworzył nas na swój obraz. Obiecuje, że gdy do niego sami przyjdziemy, da nam wszystko – obiecuje „obcowanie świętych”. Zna nas jak zły szeląg, był tu, żeby pokazać drogę, żeby nas zbawić. Ta droga jest bajecznie prosta, otwarta dla każdego, bynajmniej za sprawą bogactw tego świata.

Boże Narodzenie przypomina, że Pan Bóg rodzi się w każdym z nas, do każdego przychodzi tak delikatnie, jak dziecko, od nas zależy, czy inni będą go w nas dostrzegać, od nas zależy, czy damy mu w nas urosnąć, czy będzie z nami do końca. Dlatego, że dał nam wolną wolę – cechę istot wyższych, dlatego, że chce, byśmy sami wybrali Boży Ład, abyśmy sami bez żadnego przymusu odpowiedzieli na Jego miłość, przyjęli Jego dar.

Jeśli tak się stanie, jeśli nie wyrzucimy Go z siebie, nigdy nie będziemy już sami, i żadna czeluść przed nami się nie otworzy…”

Dzięki za tak mądre słowa Panie Andrzeju… Niech się święci Jego przyjście a najbardziej tym, którzy nie z własnej woli dogorywają na tym świecie i być może nawet nie zdają sobie sprawy że kiedyś w stajni betlejemskiej urodził się dla nich (dla nas wszystkich) Bóg….(Odys)

podobne: Kampania reklamowa pod hasłem „Empik każdego inspiruje inaczej”, czyli o tym jak świętować Boże Narodzenie bez Bożego Narodzenia. oraz: Boże Narodzenie – jedno z najważniejszych świąt chrześcijańskich i to: „Muza nie żyje”: Kiedy sztuka jest wyrazem wysokiej kultury? „Jezus wyszydzony”: Zmaganie się o duszę tego świata.  polecam również: Witold Gadowski: Piczka i kiełbasa. Czy „my słowianie” musimy się sami poniżać?  a także: „Ludzie świadomi swojej godności wiedzą, że nagość nie jest na sprzedaż, ani na pokaz.” i jeszcze: Ks. Jacek Gniadek: Kościół niczego nie narzuca. Wiara zasadza się na dobrowolności czyli… wolność religijna i ekonomiczna. oraz: Rzadkość zasobów w polemice z antyekonomią granic, dyskryminacji i importu. Nie samym chlebem żyje człowiek czyli o bogactwie i moralności. i to: Anna Jurek: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”. Różewicz: „Chleb który żywi i zachwyca który się w krew narodu zmienia”.

Safet Zec - głód chleba

Safet Zec – głód chleba

Wirtualna Polonia

Trwoga istnienia jest dobrze opisana. Od protestantów Kierkegaarda i Heideggera po ateistę Sartre’a. Każdy może jej posmakować. Lęk przed tym, co jest, i przed tym, co może być. Jesteśmy jak plemię z kotliny, które wie, że czeka je wędrówka przez góry, na drugą stronę…

Mimo całego zgiełku odkrywania ludzkich mocy, transformacji technicznej świata, pozyskiwania nowych narzędzi oddziaływania – wchodzenia w głąb rzeczy i przestrzeni kosmosu; mimo pokracznego wpychania paluchów do garnków życia, człowiek nadal się trwoży.

Dzieje się tak dlatego, że z własnej pychy i szatańskich podszeptów usiłuje być tym, kim nie jest, niezależnym i samowystarczalnym. Po prostu, usiłuje zapomnieć, że jest dzieckiem Bożym.

View original post 743 słowa więcej

Reklamy

4 comments on “Z listów starego diabła do młodego czyli…W święta z trwogą o promocję na karpia, czy z Bogiem bez trwogi.

  1. Pingback: Narodziny Miłości. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Izrael krytykuje Watykan za uznanie państwowości Palestyny. Zapis agonii czyli… Cywilizacja Łacińska i Świat zadowolonych głupców. Przepowiednia z „Konopielki” (gdzie tkwi diabeł). | Łódź Odysa

  3. Pingback: Anna Jurek: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”. Różewicz: „Chleb który żywi i zachwyca który się w krew narodu zmienia”. | Łódź Odysa

  4. Pingback: „Jest taki dzień…” | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s