Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli.


1.Putin Kacap nad kacapami.

„…Władimir Władimirowicz Putin (…) Jest prawdziwym dzieckiem Związku Sowieckiego i w swej polityce często nawiązuje do jego tradycji, a przede wszystkim carskiej i sowieckiej polityki zagranicznej. Ingerował i ingeruje w życie byłych republik sowieckich (Mołdawaia, Gruzja, Ukraina, Białoruś, Kazachstan), a jak potrzeba, nawet zbrojnie w niektórych tych państwach. Jego marzeniem jest odbudowanie potęgi i znaczenia Rosji na arenie międzynarodowej. Jak przystało na prawdziwego polityka rosyjskiego jest on do szpiku kości antypolski, chociaż jest w tym pewna wina także strony polskiej – za pchanie nosa tam gdzie nie potrzeba, gdzie to nie leży w polskim interesie narodowym (jak np. wspieranie banderowskiej, a więc antypolskiej Ukrainy). Np. za poparcie przez Polskę nacjonalistycznej tzw. pomarańczowej rewolucji na Ukrainie w 2004 roku zemścił się na nas kilkatrotnie. I tak np. w trakcie obchodów 60. rocznicy zakończenia II wojny światowej, 9 maja 2005 roku w swoim okolicznościowym przemówieniu nie wymienił Polski wśród najważniejszych sojuszników ZSRR w koalicji antyhitlerowskiej; w tymże samym roku w miejsce zniesionego święta rewolucji październikowej ustanowił nowe święto państwowe „Dzień Jedności Narodowej”, obchodzony obecnie każdego roku 4 listopada w rocznicę wypędzenia w 1612 roku wojsk polskich z Moskwy oraz  10 listopada 2005 roku wprowadził zakaz importu produktów mięsnych pochodzących z Polski, a zimą 2005 roku bez podania przyczyny przerwał dostawy gazu do Polski. Jednocześnie odmówił uznania za ludobójstwo zbrodni katyńskiej. Władze rosyjskie podjęły też wiele innych kroków, które spowodowały pogorszenie stosunków polsko-rosyjskich, m.in. totalne upodlenie Polaków przez Rosję po katastrofie polskiego samolotu rządowego w Smoleńsku, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, ciągłe utrudnianie zwrotu Polsce samolotu i czarnych skrzynek. Za współudział Polski w zamachu stanu na Ukrainie (usunięcie od władzy prez. Janukowycza) na początku 2014 roku, Putin zastosował wobec Polski różnego rodzaju sankcje gospodarcze. Jednakże najbardziej spodlił się swoją wypowiedzią na temat czwartego rozbioru Polski, który dokonali Hitler i Stalin w 1939 roku.

Otóż Polska Agencja Prasowa (5.11.2014) podała informację, że Putin na spotkaniu z młodymi historykami poświęconym polityce zagranicznej ZSRR przed II wojną światową powiedział, że w zawartym 23 sierpnia 1939 roku przez III Rzeszę i ZSRR traktacie, popularnie zwanym paktem Ribbentrop-Mołotow, nie było nic złego, gdyż takie były wówczas metody polityki zagranicznej, i że Polska dostała to, na co zasłużyła przez udział w zajęciu części Czechosłowacji w 1938 roku – za udział w rozbiorze Czechosłowacji.

To właśnie tą wypowiedzią Putin zasłużył sobie najwięcej na tytuł kacapa nad kacapami.

Żaden pokojowo nastawiony naród nie zasługuje na to, aby być podbitym przez inny naród, grabiony i mordowany oraz wysiedlany przez najeźdźcę. Taka filozofia to mentalność  kacapska – barbarzyńskiego Wschodu i jego brata – hitleryzmu.

Jakby Putin nie był głupim kacapem, to by wiedział, że Polska nie zainicjowała i nie przeprowadziła rozbioru Czechosłowacji. W faktycznym rozbiorze Czechosłowacji, który dokonał się na konferencji w Monachium  (stąd „Układ monachijski”) odbytej w dniach 29–30 września 1938 roku uczestniczyły tylko Niemcy, Włochy, Wielka Brytani i Francja.   w 1938 roku Polska nie zajęła CZESKIEJ ziemi, zamieszkałej przez Czechów. Polska odzyskała historyczną ziemię POLSKĄ – Zaolzie, zamieszkałą głównie przez Polaków, którą Czesi, wbrew lokalnej umowie polsko-czeskiej, wykorzystując ciężkie położenie odrodzonego państwa polskiego, zajęli zbrojnie na początku 1919 roku. Gdyby Polska nie zajęła tej ziemi, to zajął by ją Hitler i tamtejsi Polacy mogli zostać niewolnikami hitlerowskiej Rzeszy po wsze czasy, gdyby 1000-letnia Rzesza stała się faktem. To właśnie wobec Czechosłowacji można by było powiedzieć, parafrazując Putina, że Czesi dostali to, na co sobie zasłużyli.(…) Polska miała większe prawa historyczne do zajęcia Zaolzia niż Rosja do zajęcia Krymu! Jestem ciekawy jakby zareagował towarzysz Putin, gdyby np. Parlament Europejski stwierdził w oficjalnym dokumencie, że przez rozbiór Ukrainy (zajęcie Krymu) Rosja zasłużyła sobie na zniknięcie z mapy politycznej Europy – na wymazanie z historii ludzkości, a tamtejsi Rosjanie na taki los jaki zgotował Stalin Polakom na Kresach w latach 1939-41!..”

całość tu: wirtualnapolonia.com

polecam również: Piotr Szubarczyk: „Pakt Hitler – Stalin”. Powersalski porządek świata jako przyczyna II Wojny Światowej. oraz: Kampania wrześniowa 1939 r. Eugeniusz Januła: Słowacja – trzeci agresor. i to: Niezależny Portal Finansowy: „Wojna na sankcje”…”za wolność naszą i waszą”. Bruksela dzieli wsparcie dla rolników, Warszawa mówi NIE.

„Jakby Putin nie był głupim kacapem, to by wiedział…”

… właśnie najgorsze jest to że on DOSKONALE WIE o tym wszystkim a i jeszcze o wielu innych rzeczach. To tylko my udajemy przed sobą że przecież gdyby wiedział to… No właśnie co? Byłoby inaczej? A kiedy to było nam z Rosją po drodze? 🙂 Putin o tym właśnie wie i historię naszych krajów zna doskonale, kto i kiedy był agresorem a kto się bronił (i przed czym).

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Dlatego wie jak dymać nas na gazie byśmy i my wiedzieli kim dla niego jesteśmy (kraje leżące dalej od Polski na trasie tranzytu płacą przecież mniej od nas tylko dlatego że nie noszą nazwy Polska!). Wie również o podkupywaniu i podkopywaniu branży łupkowej, która jest zagrożeniem dla rosyjskiej polityki uzależnienia nas energetycznie, czyli: 1) zgarnianie koncesji poszukiwawczych przez podstawione przez Rosjan firmy; 2) dogadywanie się w tym procederze z amerykańcami którzy nie zdążyli nawet porządnie oszacować polskich złóż, by po chwili podpisać kontrakty na projekty wydobywcze we współpracy z rosyjskimi firmami, (na ile jest to biznes a na ile polityka kupczenia przez USrańców interesem Polski Bóg jeden wie, ale swojego czasu po tzw. „resecie” interesów USA we wschodniej Europie między USA i Rosją doszło do jawnej współpracy również energetycznej).
Wie i o innych rzeczach jak np. próba sięgnięcia swojego czasu za pośrednictwem giełdy po Spółkę „Azoty”, która jest ważnym ogniwem polskiej gospodarki gazem (jeden z największych odbiorców tego surowca)… To wszystko są elementy gry politycznej w postaci próby podporządkowania sobie Polski przez Rosję.

Należy oczywiście pamiętać o „pomocy”, jakiej udzielają Rosji w tych wszystkich kwestiach „nasze” nieudolne władze. Jak np. odwlekanie w czasie uchwalenia jednoznacznych i korzystnych dla poszukiwaczy złóż „łupkowych” przepisów (łącznie z podatkowymi), jak i podejrzanie długa budowa gazoportu, w którym Polska mogłaby przyjmować skroplony gaz z innych źródeł (pomijam tu strasznie niekorzystną dla Polski umowę na katarski gaz, po cenach dalece niekonkurencyjnych wobec rosyjskiej oferty). Czy te wszystkie „potknięcia” polskich decydentów około „bezpieczeństwa energetycznego” (a i kilka jeszcze innych związanych z pogrążeniem polskiego węgla na rzecz unijnej fiksacji na punkcie obniżania emisji CO2) to tylko przejaw „polskiego rozgardiaszu”, czy też może wpływ agentury. Nie mam pojęcia (ani dowodów) na taką działalność, ale założę się (i po owocach poznaję) że tak jak durniów i złodziei, tak i agentów w Polsce z pewnością nie brakuje, bo nigdy nie brakowało (również rosyjskich na co Caryca Katarzyna II broniła swojego czasu „demokracji szlacheckiej” w Rzeczypospolitej, tak jak teraz jej bronią POPISy i cała reszta socjaldemokratycznej hołoty)…

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Putin durniem nie jest. To my sami robimy z siebie „niewiedzących” (bo tak łatwiej żyć). Nie potrafimy też odróżnić i podchodzić na zimno do tego, że interes Polski był od zawsze w sprzeczności z interesem Rosji a w związku z tym obrażanie się na Rosję czy Putina za to jakimi są w stosunku do nas, jest po prostu niepoważne. Putin jest „władcą” Rosji a nie Polski, a w związku z tym będzie się zawsze zachowywał (dla nas) jak „głupi”, albo hipokryta w kwestiach spornych czy to w dyplomacji, czy w handlu a w końcu wobec historii w której nasze narody niejednokrotnie ze sobą rywalizowały. Oczywiście to nie przeszkadza Putinowi w przybieraniu kiedy trzeba maski „zatroskanego” losem Polaków. Nie zawaha się on bowiem przed żadnym draństwem wobec Polski, kiedy widzi w tym korzyść dla Rosji… Przykład? Proszę bardzo…. „Głos Rosji” (cóż za wymowna nazwa 🙂 ) upomina się o krzywdę Polaków…

2. „Głos Rosji” o tragedii wołyńskiej: komu służy ta cisza?

„Ma­sa­kra Po­la­ków na Wo­ły­niu – kto ko­rzy­sta na zmo­wie mil­cze­nia?” – pyta w swoim ar­ty­ku­le dzien­ni­kar­ka „Głosu Rosji”, Sve­tla­na Kal­my­ko­va. Swój tekst roz­po­czy­na od su­ge­stii, że ukra­iń­ska pu­blicz­na te­le­wi­zja w ogóle nie wspo­mi­na o tym wy­da­rze­niu. „Hi­sto­ry­cy i wła­dze Ki­jo­wa nie po­win­ny mówić o tym gło­śno; cho­dzi o to, by ukryć strasz­ną praw­dę o zbrod­niach po­peł­nio­nych przez UPA. Ale Pol­ska też mil­czy na temat tych fak­tów, choć co naj­mniej 35 ty­się­cy Po­la­ków zo­sta­ło be­stial­sko za­mor­do­wa­nych (do­kład­na licz­ba ofiar rzezi wo­łyń­skiej nie jest znana; sza­cu­je się, że łącz­nie na Wo­ły­niu mogło zgi­nąć nawet ok. 100 tys. Po­la­ków – przyp.​red.)”.

Jak pisze „Głos Rosji”, ma­sa­kra wo­łyń­ska różni się od in­nych zbrod­ni et­nicz­nych przez jej szcze­gól­nie okrut­ny cha­rak­ter. „Jed­nost­ki UPA na­pa­da­ły na oko­licz­ne wsie i go­spo­dar­stwa rolne na­le­żą­ce do Po­la­ków i do­ko­ny­wa­ły be­stial­skich eg­ze­ku­cji. Ma­sa­kro­wa­li całą po­pu­la­cję: od nie­mow­ląt do star­ców. Prze­bi­ja­no oczy, ćwiar­to­wa­li ciała…” – pisze dzien­ni­kar­ka „Głosu Rosji”.

Do­da­je, że ma­sa­kra nie miała na celu ni­cze­go in­ne­go, jak po­zby­cia się Po­la­ków. Przy­po­mi­na, iż ofia­ra­mi byli też Żydzi, Ro­sja­nie.

Jeśli cho­dzi o Wołyń, to trze­ba przede wszyst­kim za­kwe­stio­no­wać za­sad­ność pol­skich władz do tego te­ry­to­rium. Wielu pol­skich po­li­ty­ków wciąż jest prze­ko­na­nych, że za­chod­nia Ukra­ina jest czę­ścią Pol­ski – w tych sło­wach spra­wę ko­men­tu­je na­to­miast Wła­di­mir Ołen­czen­ko z ro­syj­skiej Aka­de­mii Nauk.

„Głos Rosji” przy­po­mi­na rów­nież, że w cza­sie ostat­nich 20 lat ukra­iń­skie wła­dze ani razu nie po­tę­pi­ły dzia­łań UPA i OUN. „Było wręcz prze­ciw­nie” – czy­ta­my w ar­ty­ku­le, któ­re­go au­tor­ka wspo­mi­na, że były pre­zy­dent Ukra­iny, Wik­tor Jusz­czen­ko, uznał na­cjo­na­li­stę Ste­pa­na Ban­de­rę za „bo­ha­te­ra na­ro­do­we­go”…”

całość tu: wirtualnapolonia.com

…prawda że wzruszające? A jakie pouczające! Zwłaszcza wobec załatwienia (przy okazji) kwestii przynależności terytorialnej Wołynia, choć jeszcze nie tak dawno Putin proponował Polsce rozbiór Ukrainy a sam interweniował (oczywiście nieoficjalnie) w Donbasie w obronie mniejszości rosyjskiej (jakby na Wołyniu polskiej mniejszości nie było 🙂 ). Wylazła tu cała perfidia imperialistycznych ciągot Rosjii do dzielenia i rządzenia bez względu na fakty.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

To miło że „Głos Rosji” pamięta o krzywdach Polaków doznanych od UPA na Wołyniu. Jestem za to osobiście na prawdę wdzięczny zwłaszcza że nikt z „naszych” „umiłowanych przywódców” (co również z wielką troską wytyka rosyjska gazeta) nie potrafi się o to u Ukraińców upomnieć… Ale czy „Głos Rosji” mógłby przy okazji poprosić, lub w równie dobitny sposób zapytać Putina o Katyń i całą masę zbrodni popełnianych w „wyzwolonej” przez ZSRR Polsce (niechby chociaż przestał przy każdej rocznicy opowiadać o tym że w 39 tym ZSRR Polskę wyzwoliło). Może chociaż oddałby wrak Tupolewa? Albo pal licho tę historię którą przecież sami dobrze znamy (bez łaski Putina), niechby chociaż otworzył nam archiwa KGB i GRU na temat zdrajców i konfidentów z czasów PRL, którzy do dziś nie zostali rozliczeni za swoją zbrodniczą działalność, a ciągle żyją pousadzani w różnych organach władzy państwowej i sądowniczej… A potem bardzo chętnie będę czytał i dziękował za to jak Rosja troszczy się o nasze nierozliczone historie z innymi sąsiadami.

Hipokrytów nie cierpię strasznie. Pytanie do dziennikarki „Głosu Rosji” brzmi: a kto korzysta w Rosji i w Polsce na zmowie milczenia w sprawach przeze mnie wymienionych a nie rozliczonych? Niech się Rosja rozliczy z nami bez udawania naszych przyjaciół i zatroskanych naszą krzywdą której nie jest ani żyrantem ani nie dostała upoważnienia żeby się za nas czegoś dopominać… Jak ktoś nie widzi o co w tej gierce Putinowi chodzi to ja mocno współczuję… „Zobaczyła żaba że konia podkuwają i sama łapę podstawia” 🙂

Powtarzam że nie mam za złe tego, że medium Putina pamięta o krzywdzie Polaków, miło mi jest to czytać i wiedzieć że Rosjanie też mogą o tym przeczytać. Ale ten tekst nie został napisany po to, żeby się upomnieć za nas o naszą krzywdę, ale został napisany dla politycznych celów Rosji (to widać gołym okiem!). Chodzi o to by podsycać nieufności między nami a naszą najbliższą zagranicą (Ukrainą), co nie jest w naszym interesie tak samo jak nie jest w naszym interesie rozwój banderyzmu na Ukrainie, ale nie możemy zamieniać jednego na drugie! Musimy do obu spraw zachować zimny i zdrowy dystans, i nie dać się omamić „dobrą wolą” Kremla. Tak jak należy z uwagą przyglądać się temu co robi Poroszenko na Ukrainie (bo on tam teraz hospodar, z nadania to z nadania ale Janukowycz też był z nadania), tak z JESZCZE WIĘKSZĄ uwagą należy przyglądać się temu co robi Putin… Ja wiem że on w Donbasie i na Krymie broni interesów Rosji (ma do tego „prawo” – silniejszego 😉 ), ale nie dajmy się zwieść że on chce przy okazji ująć się za naszą krzywdą bo to bzdura.

Putin będzie rzecz jasna jeszcze nie raz sobie nami gębę wycierał – aż do skutku (obyśmy tego skutku nigdy nie musieli odczuć na własnej skórze)… Nie dajmy się nabierać na pojednawcze gesty, bo gdyby Putin na prawdę chciał z nami pojednania (a nie wyłącznie sterowania nami we własnym interesie jak jedną ze swoich „republik”) to mógłby nas sobie zjednać w jednej chwili załatwiając jedną z tych spraw o których wspomniałem.

…Czy w związku z tym należy Putinowi jak niektórzy uważają pomóc? (Odys)

3. Lachy pomogą Putinowi, ale tylko w Chrystusie.

„W trudnym, czy może nawet przełomowym momencie dla Rosji, Lechici wyciągają rękę sąsiedzkiego porozumienia w stronę Rosjan. Nie może być inaczej, od losów Rosji zależą obecnie losy i naszej całej Lechickiej Cywilizacji, a nie tylko strzępów dawnego PRL, z którego jesteśmy wypędzani przez zagranicznych właścicieli naszych ziem. Patrzenie na ludobójstwo Rosjan, którzy wyniszczani – znikają z mapy narodów – nie jest czymś obojętnym dla nas. Pomoc w potrzebie jest to dla nas ważną – fundamentalną – postawą katolicką, a także i narodową, bo i my również jesteśmy na tej samej liście śmierci. Podając więc rękę Rosjanom podtrzymujemy nasz własny obóz, czyli pomagamy samym sobie.

Rosja swoim potencjałem przestrzennym i ideowym, sięgającym od naszej części Europy, aż po granice z Japonią, jest  ustalonym i przewidywalnym dla nas elementem stabilizacji cywilizacyjno – politycznej, który jako taki daje nam niezbędne zaplecze geopolityczne. Bez Rosji skutecznie kontrolującej swe tradycje strefy wpływów i nasze relacje z naszymi sąsiadami musiałyby ulec jeszcze gwałtowniejszej zmianie i to na naszą niekorzyść. Pozytywny fakt oparcia się Polski o ten wielki mur rosyjski jest niezbity i jako taki jest częścią  konstrukcji naszego i państwa, i zapleczem terytorialno-biologicznym naszego narodu. Osłabienie tego muru nie leży w polskim interesie!

Jest faktem bezdyskusyjnym, że tak historycznie, jaki współczesne relacje Polski z Rosją były i są bardzo trudne. Ale jest bardzo wiele okoliczności historycznych, które są w Polsce przemilczane, czy wręcz zakłamane, a nie zawsze stawiają one Rosję w bezdyskusyjnie niekorzystnym świetle, a Polskę w roli niewinnej ofiary. O ile rola Rosji w rozbiorach jest omawiana już na poziomie szkoły podstawowej, to rola Polski Piłsudskiego w ustanowieniu imperium bolszewickiego jest całkowicie nieznana. A jest przecież oczywiste to, że bez destruktywnej roli Piłsudskiego w stosunku Białej Rosji, bolszewia nigdy by nie mogła rozlać swego rakowego polipa na tak gigantycznych obszarach i nigdy nie mogłaby ustanowić Kraju Rad. Piłsudski odegrał w stosunku do Białych taką samą rolę zbrodniczego sabotażysty, jak zaraz potem państwa ościenne w stosunku do Polski w 20 roku, kiedy to utrudniały one dostawy zaopatrzenia wojennego do Polski. W tym kontekście porównywanie opresji carskich w okresie rozbiorowym z okresem bolszewizmu – jego ludobójstwem –  nie daje nam walorów cnoty w jakichkolwiek historycznych porównaniach. I nie popadajmy  tu w polski fetysz indywidualizmu polegający na tym, że Polak nie poczuwa się do odpowiedzialności za ogół, lub za władzę zwierzchnią – to typowo polski grzech, zwany w teologii katolickiej „grzechem cudzym”. Każda władza, nawet najbardziej brutalna  czy obca nie stanowi usprawiedliwienia dla pasywnego społeczeństwa, którym ona poniewiera. Społeczeństwo ma głęboko moralny – teologiczny –  obowiązek zwalczać niemoralną władzę ze wszytkach sił i każdymi środkami. To dlatego, że zło czynione przez władzę spada – w oczach Stwórcy – na konto grzechów tego społeczeństwa. Tusk swoimi zbrodniami przeciw Polsce obciąża nasze sumienia i to my Polacy mamy na rękach krew niewinnych, bo nie potrafimy tego bandyty obalić. I podobnie było z Polską Piłsudskiego – krew narodów Rosji pokalała nasze ręce. Pomnik bolszewika gwałcącego polską ciężarną kobietę był bardzo autentyczny, ale tylko w swej doraźnej wymowie. Bo takich zgwałconych ciężarnych kobiet było wiele, także i w Rosji – Rosjanek gwałconych przez te zwierzęta, z którymi Polska zawarła pakt pokojowy, nie popadajmy więc w samookłamywanie się.

Dziś nie chodzi jednak o rozliczenia historyczne, ale o ratowanie Polski przed rozpadem – to plan minimum, a plan maximum to – miedzy innymi – otwarcie opcji poszerzenia naszych granic terytorialnych, a nie dotyczy to jedynie granic wschodnich. Ta obecna trudna rola Rosji, która w końcu chyba przestała się zgadzać na swe przerażające upokorzenia, sprawia, że Rosja potrzebuje sojuszników do tego, aby moc stawić czoła globalistom.

Polska takim sojusznikiem Rosji może zostać – i to mimo obecnych władz w Warszawie. Władze kacyków unijnych Tuska, Komorowskiego i reszty tej swołoczy niższego żołdu, dawno już utraciły tytuł legalności konstytucyjno-prawnej i zerwanie listka wstydu z tych bandziorów nie musi być trudne czy tym bardziej niemożliwe. A taka okoliczność – strach – jest chyba brana pod uwagę przez obecnych przedstawicieli okupantów, którzy chyłkiem wprowadzają przepisy o prawie do wprowadzenia na teren Polski obcych „sił porządkowych”. I w takim kontekście to te nagłe manewry NATO są chyba bardziej wymierzone w Polskę niż w Rosję. Bo kto wie, czy przy okazji tych manewrów, nie zostaną ustanowione jakieś stale przyczółki baz, będących zapleczem dla Gladio, albo Izraela. Byłoby to ustanowienie w Polsce ośrodków zbrojnych i policyjnych, i wojskowych, które byłyby gotowe do akcji przeciw Polakom.

Jest zupełnie możliwe, że Rosja może sobie sama poradzić z tym strasznie rozrośniętym nowotworem, ale niewątpliwie będzie to okupione ogromnymi szkodami cywilizacyjno- mentalnymi, a co nie wyjdzie nam samym na dobre. Problem ten ma bardzo wiele aspektów. Weźmy jeden z nich:  tak w Polsce, Rosji , czy w innych krajach używa się błędnych pojęć: Zachód, Europa etc. Rosyjscy demagodzy od Putina  atakują „Zachód”, a  zachodnie politruki tego „Zachodu” bronią. Zaś ani jedni, ani drudzy nie mają racji.  „Zachód” nie jest pojęciem geograficznym czy narodowościowym , a jest pojęciem ściśle cywilizacyjnym  – „Zachód”, „Zachodniość” tzn. Prawo Rzymskie w połączeniu z wyznaniem katolickim. A według tego prostego kryterium obecna Francja nie jest już Zachodem, ani też Zachodem nie jest np.  Bundesrepublika Angeli Merkel. A tak jest już od dawien dawna i jest to proces dynamiczny. „Zachód” zaczął umierać na zachodzie z chwilą ustabilizowania się tam protestantyzmu, którzy żadnym chrześcijaństwem nigdy nie był, a jest jedynie „judaizmem z wieprzowiną”, jak to definiował filozof Heine. Podobnie jest z drugim członem symbiozy tworzącej „Zachód”-  z widzialnym Kościołem Świętym. Z chwilą pogodzenia się  papieży z okupacją narodów katolickich przez zbory protestanckie w krajach zachodnich Święty Kościół Katolicki, w swej widzialnej postaci, rozpoczął okres swego upadku, a którego najlepszą ilustracją jest obecny błazen ubrany na biało , który jak cyrkowa małpa jest obwożony białym jeepem wśród prostackiej gawiedzi.

Oprócz więc całego ogromu pomieszania, jesteśmy dodatkowo w sytuacji rozwoju błędnych pojęć, nadużywanych przez krzykaczy obu stron, które to pojęcia – z czasem, na trwale –  mogą się zakorzenić w naszej świadomości, a co nie byłoby korzystne dla jasnego rozumienia sytuacji. Zachód jest dodatkowo zaatakowany przez orient, a głównym jego przedstawicielem jest judaizm, który ma wybitną zdolność do podszywania się pod przeróżne instytucje, idee czy wyznania, a nawet osoby fizyczne.   Trzeba zatem spróbować spokojnego spojrzenia na te problemy. W pierwszym rzędzie – w  rozważaniach czy ocenach – rozdzielać narody od ich nielegalnej władzy, a nawet struktury państwowe, które są już zupełnie obcego pochodzenia, a w Polsce – co szczególnie ważne – nawet od jej okupantów. Należało by ideę , wiarę odróżnić od jej fałszywej powłoki, żydów usunąć ośrodków nominalnie polskich, tzn.  ożywić hasło „Polska dla Polaków”

…Kiedy więc Lechici na nowo rozpoczną budowę Pospolitego Ruszenia, musi to być Ruszenie pod wezwaniem Jezusa Chrystusa Króla Polski. Rozmowy zaś w Rosjanami muszą odbywać się w Chrystusie Królu. Między Lachem a Rosjaninem:  Chrystus, w Chrystusie i dla Chrystusa.

….a Putin? …. Putin jak chce, może się do nas przyłączyć, pomożemy mu, ale pod warunkiem, że  w Jezusie Chrystusie Królu Polski.”

całość tu: wirtualnapolonia.com

…Na początek chciałem autora zapytać o co chodzi w tym nazywaniu Polaków „Lachami”? Przecież to jednoznacznie pogardliwe określenie, używane z lubością od wieków wobec nas przez wschodnią swołocz… Podobnie jak nadużywane (ot dla samej dzikiej satysfakcji, podbudowania własnej wyższości czy może innej sytuacji materialnej? – nie wiem) przez niektórych „rodaków” słowo „goj” – charakterystyczne z kolei dla swołoczy żydowskiej… Czy to normalne żeby osoby podające się za polskich patriotów używały takich określeń wobec innych Polaków, na mańkę tych, którzy „stoją za wszystkim” i przed którymi nas się przestrzega, oraz na mańkę tych w których niedźwiedzi uścisk nas się wpycha? Ale wracając do rzeczy to chciałem zapytać o jakiej Rosji rozmawiamy?

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

O tej która jest „w żalu po śmierci Mikulskiego”? A może o tej z „czterech pancernych”? Albo o tej, która według WYRAŹNYCH słów samego Putina zgodzi się na NWO ale pod swoimi warunkami? Czy też może o tej, w której Putin nakłada na Polaków sankcje gospodarcze? (bo chyba Putin zdaje sobie sprawę że „polski rząd” wyżywi się sam, a jedyne co Rosja osiągnie tymi sankcjami to rosnąca nieufność właśnie zwykłych Polaków wobec Rosji) A może chodzi o tę Rosję, która wiecznie po kryjomu knuje ze swoimi agentami którzy tu pozostali po „obaleniu komuny” by pilnować interesu i kombinować jak nas wydymać na gazie i ropie, oraz jak podkupić polskie firmy za pośrednictwem użyciem „lichwiarskiej” giełdy? W jaki sposób Rosja zamierza stosując te wszystkie zagrywki przekonać jednocześnie Polaków do tego że widzi w Polsce (tak jak to się w artykule przedstawia) „sojusznika” (i do jakiej konkretnie sprawy?).

Czy Rosja, która ma prawo dbać o swój interes (ja to wszystko rozumiem i nie dziwię się wcale) „musi” nam wiecznie podsrywać i traktować jak dziwkę, nie różniąc się w tej materii NICZYM od tzw. „zachodu”, którym z tego samego powodu (niewolenia państw narodowych) pogardza? „Wiódł ślepy kulawego” i „przyganiał kocioł garnkowi” 🙂 Ruski nacjonalizm w miejsce brukselskiej babilońskiej niewoli… Ot! z deszczu pod rynnę.

Silna Rosja jest w takim samym polskim interesie jak silna Ukraina czy Niemcy… Niech się zagryzą wszyscy na śmierć, byle Polska chociaż raz nie dała się wepchać w jakąś awanturę. Bo w interesie Polski jedynie silnym państwem jest POLSKA (tylko i wyłącznie). Poprawne kontakty handlowe i dyplomatyczne proszę bardzo! Nigdy jednak nie przytulę do serca narodu, który w większości uważa że 17 września 1939 r. dokonało się „wyzwolenie Polski” i że cały powojenny okres PRLu (przywiezionego w teczce z Moskwy), to był okres normalnych stosunków polsko-rosyjskich (a tak dziś uważa Putin chwalący się i pielęgnujący pamięć ZSRR – najbardziej zbrodniczego wroga i okupanta Polski).

Ja tam nikomu nie zabraniam myśleć jak Pan Cierpisz, ale mnie z tą „logiką” i z tym „wielkim rosyjskim murem” o który jak pisze autor powinniśmy się oprzeć jakoś nie jest po drodze, albowiem ten mur to miejsce polskiej kaźni której Putin nie chce obiektywnie potępić. Więc dopóki w Rosji nie nastąpi zgodne z prawdą rozliczenie swojej historii i porzucenie zapędów imperialistycznych wobec sąsiadów, to nie może sobie Rosja wymagać zrozumienia/poparcia u Polaków dla jej obecnej racji stanu (a już nie daj Boże jakiejś pomocy), która jest wbrew temu co sugeruje autor sprzeczna z Polską racją. „Co było a nie jest nie pisze się w rejestr” to lewackie myślenie a katolicka zasada przebaczenia i pojednania nie występuje tam gdzie nie ma żalu za grzechy, zadośćuczynienia i postanowienia poprawy. Nie chcę żyć ciągle przeszłością. Piłsudski zrobił źle nie pomagając Białej Rosji, ale czy przypadkiem Piłsudski nie był socjalistą, i czy pomimo tego nie walczył przede wszystkim o Polskę niepodległą z tą samą bolszewią której nie pomógł Białej Rosji zniszczyć? Czy przy pomocy wybitnych dowódców nie powstrzymał jej ostatecznie zamiast ją po prostu wpuścić do Polski? I co to za sugestie o „grzechu cudzym” pomieszanym z „pasywnym społeczeństwem, którym władza poniewiera”? Gdzie tu odpowiedzialność samych Rosjan za bolszewię? Panie Cierpisz Pan bredzisz! To nie my powinniśmy się za bolszewię kajać, a Rosjanie którzy dali sobie ją narzucić i jeszcze za nią poszli wpieriod mordując, rabując, gwałcąc i pustosząc wszystko na swojej drodze. A zatem dopóki Rosja nie rozliczy się najpierw sama ze SWOIMI demonami (dziś chyba może już to zrobić więc czemu tego nie robi?), a zwłaszcza z tymi które nękały Polskę, to dyskusja o pojednaniu we wspólnej krzywdzie jest (przynajmniej dla mnie) marzeniem ściętej głowy. Jak wspomniałem nie chcę Rosji wypominać „zamierzchłej historii”. Niech Putin odda Tupolewa, otworzy archiwa ZSRR dotyczące tych wszystkich „żydów” (wszak przecież tylko o nich idzie nieprawdaż?) którzy mordowali Polaków i rabowali nasz narodowy dobytek (i do dziś rabują!). Na co Putin czeka skoro to nasz wspólny wróg? Czemu on tych ludzi chroni zamiast pomóc nam i jednocześnie sobie zyskując dzięki temu dozgonną sympatię narodu polskiego? No czemu?! Czemu utrzymuje Polskę w „zażydzeniu” i czemu Pan sugerujesz że tak „zażydzony” polski(?) naród powinien Putinowi pomóc?
Póki nie nastąpi ze strony Rosji akt dobrej woli (chociażby w traktowaniu Polski jak PARTNERA a nie jak k… do rżnięcia), to nie ma co od Polaków wymagać że Putin ze swoimi „jajami” (a i owszem w interesie Rosji coś tam w spodniach ma 🙂 ale TYLKO w tym interesie) będzie wystarczająco godny zaufania… Z sąsiadem zawsze w zgodzie żyć trzeba (zwłaszcza z silniejszym!), ale zachłystywanie się tym jaki to on nam potrzebny silny (choć nas wyzyskuje do spółki z USraelem i Niemcami) i sprawny trąci co najwyżej (nie dokończę… każdy niech sobie sam dopowie)
Polecam lekturę – „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez”

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Oczywiście że nie możemy też stawiać Rosji żadnych żądań (w sumie będę pisał za siebie żeby nie wejść w „deklaratywny” ton Pana Cierpisza że oto „MY” Putinowi pomożemy 🙂 co brzmi jeszcze bardziej fantazyjnie od domagania się przeze mnie prostej sprawiedliwości dziejowej od Rosji – co mogłoby nasze narody zbliżyć bardzo szybko! bez niepotrzebnego rzucania kamieni na szaniec)… albowiem nie jestem naiwny a tylko sobie głośno fantazjuję, nie mniej do tego uprawniony od Pana Cierpisza, który tu wchodzi w buty jakichś „MY” i już niemal wysyła kontyngent polskich patriotów żeby Putinowi „w imię Chrystusa” (którym sobie Putin poprzez kupioną Cerkiew próbuje pysk wytrzeć) pomóc. Guzik mnie obchodzi że on jakieś idiotki z „Pussy coś tam” zamknął na życzenie Cerkwi do pierdla (albo traktujemy to jako coś normalnego, albo rzeczywiście powinniśmy teraz Putina ogłosić świętym 🙂 ) czy że zabronił homoparad, bo to są jego problemy w Rosji która po pierwsze jak widać też ma problemy z moralnością i też pomału dziczeje zarażona „zachodem” (tak samo jak i my).

Pytanie jak to się stało, że mimo panowania w Rosji tak „bogobojnego” nieprzesiąkniętego zgnilizną zachodu Cara, Rosja została doprowadzona do tak marnego stanu w jakim się obecnie znajduje (i nie mam tu na myśli zbilansowanego budżetu). tj. zdemoralizowana i wyludniona, zagrożona przez chińskie osadnictwo i skłócona z Europą? Czy to nie sam Putin i jego „biała gwardia” odpowiada za ten stan rzeczy. Przecież on na zmianę z Miedwiediewem rządzi już tyle lat! Jak to w ogóle możliwe, że jeden człowiek musi ogarniać i myśleć za cały naród, bo mu się inaczej państwo rozleci? Dlaczego ten rosyjski naród jest taki bezbronny i tak bardzo UZALEŻNIONY od surowców (a w zasadzie od jednego). Kto ten rosyjski naród tak skundlił? Gdzie ta rosyjska „biała” inteligencja i czemu brata się z bolszewikami/KGBistami a nie z narodem? Czemu oni wszyscy trzymają dolary na kontach zagranicznych i na zachód posyłają swoje dzieci do nauki skoro ten zachód zły i należy z nim walczyć? Oczywiście z czystego pragmatyzmu, więc proszę Pana Panie Cierpisz nie opowiadaj Pan bajek o jakiej moralnej wyższości Putinowskiej Rosji bo to bzdury są. Posłużę się cytatem znalezionym w internecie. Pisze „abc” 22/12/2014:

„…jak można traktować kraj który śpi na ropie i gazie, do tego ma dostęp do cennych metali, a mimo to nie potrafi wyprodukować zwykłych dóbr konsumpcyjnych? Nie potrafi nawet jabłek wyhodować (może i potrafi – ale magazyny do przechowywania to już za trudna technologia).
Nie ma nawet technologi, która pozwoli utrzymać i rozwijać wydobycie ropy i gazu? Musi polegać na tym strasznym zachodzie.

Jak traktować tak wielki i bogaty surowcowo kraj z potencjałem ekonomicznym mniejszym od kaliforni? jak traktować kraj który był jeszcze niedawno lubiany przez ukraińców a teraz jest przez nich nienawidzony? Jak traktować kraj którego nie lubią i trzymają dystans wszyscy sąsiedzi? Tak wiem spisek ameryki. Ale trzeba być niezłym „fool” aby dopuścić do takiej sytuacji.
Do tego odgrażanie się się że jak Europa i USA nie chce to polecimy schować się pod spódnicę do Chin tylko pokazuje słabość Rosji. Chiny może ich przygarną ale nie za darmo.

Rosja idzie na dno. Można się obrażać na Amerykę, śmiać z bycia kolonią Waszyngtonu itd. Ale to Rosja idzie na dno. To rosjanie właśnie zaczną mieć problemy życia codziennego. To Rosjanie maja ogromne dysproporcje w majatku (od bogaczy do biedoty) i to biedota będzie miała puste żołądki. A jak wiadomo to od pustych żoładków zaczyna się przewroty. I na nic wyśmiewanie przez zaciśnięte zęby że to sponsorowane z USA. Przewrót to przewrót.
A Rosja to państwo silne słabością swoich obywateli. Piekło libertarianina, raj socjalisty. To musi upaść…”

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Zamiast dowalać Polakom od tej strony że „zaniedbują” Rosję skupmy się na tym co możemy najpierw dla siebie zrobić. Mnie interesuje Polska a nie Rosja (na pewno nie „taka”), ale taka Polska w której to nie Putin nam niesie „pomoc” (zamykając Maleńczuka czy Nergala – co mi po tym?) ale gdzie sami sobie pomagamy (w pierwszej kolejności), tak że Maleńczuki, Nergale i cała ta zsatanizowana i zlewaczona gawiedź siedzi jak trusia i zajmuje się sobą w swoim środowisku, i polskiej tradycji nie rusza nie ze strachu przed Putinem a z szacunku do wypływającej z tej tradycji siły narodu. To jest nasz priorytet – POLSKA na pierwszym miejscu! Zanim wyruszymy z „krucjatą” na wschód, żeby się znowu wykrwawić za tych którzy nie są nam ani braćmi (słowiańszczyzna? a co to za nowe/stare pogaństwo?) bo ani długu u nich żadnego nie mamy, ani podziękowania nie ma co oczekiwać, za to krzywdy do tej pory ani nie uznane ani nie zadość uczynione a co najwyżej pogarda (dla „lachów”)… Lubię „styl” Putina bo podoba mi się jako mąż stanu i życzyłbym sobie kogoś takiego (z takim kategorycznym podejściem do interesu narodowego) na polskim tronie (a nie w parlamencie – „parle” mowa, przemówienie), który raz określiłby Polskę jako kraj wolny od wszelkich obcych wpływów i danin na ich rzecz (czy to z krwi czy to z pracy) a obywatelom dał WOLNOŚĆ i własność nad tym co tylko będą w stanie wypracować… A Rosja? Rosja sobie poradzi i bez nas i bez Ukrainy (do której teraz musiałaby dopłacać miliardy a co za nią i w porozumieniu z nią będzie robił „zachód” również za nasze pieniądze) w którą też w głupi sposób się uwikłała, tak że Putin bidulek nie wie teraz jak się z tego wyplątać bez strat na budżecie (który mu się rozsypuje po spadkach ropy i deprecjacji Rubla) i na prestiżu (głównie u swoich rzekomo „białych” sztabowców). Jeśli wybuchnie wojna to będzie to taka sama wina Putina jak i USA (większa rzecz jasna przypadnie temu kto zacznie). Jeśli nie wybuchnie to tylko od szybkości omiatania pałką milicyjną będzie zależało jak długo Putin utrzyma porządek w Rosji przy tak spadających dochodach państwa z powodu niskich cen ropy i słabej walucie. Oby sobie poradził i nie musiał używać armii ani milicji żeby utrzymać porządek.

W związku z tym wiem też doskonale dlaczego Putin puszcza oko do NWO 🙂 i nie mam mu tego za złe (bliższa koszula ciału – „jak nie możesz ich pokonać to się przyłącz”), ale rozpatruję ten przypadek jako niemal jedyny na tym forum (zdziwiony że żaden z uczulonych na masonerię i żydów „specjalistów” których na nim nie brakuje, nie zauważył tego gestu 🙂 ) i to mnie trochę niepokoi a trochę bawi, zwłaszcza w kontekście słów Pana Cierpisza o tym że „Rosja potrzebuje sojuszników do tego, aby moc stawić czoła globalistom”. Natomiast póki widzę te niuanse to nie mogę nad nimi przejść do porządku dziennego. Co nie znaczy że nie zostawiam sobie furtki pewnej tolerancji na to co ma do zaoferowania Polsce Rosja, bom nie jest na tyle głupi ani też zajadle pamiętliwy, żeby nie kalkulować ekonomicznie, albo żeby się (jak robią to nasi „umiłowani przywódcy” głównie z opozycji) uzbrojonemu w kałacha szabelką odgrażać. Rosja to ogromny rynek zbytu i źródło względnie tanich jak ktoś umie negocjować z Rosjanami surowców (zwłaszcza energetycznych, od których się sami uzależniliśmy za sprawą „umiłowanych przywódców”)…

Wybierać nam między zachodem a wschodem nie trzeba (wiemy co Polskie to tego się trzymajmy i zróbmy najpierw u siebie porządek zanim „pomożemy” Putinowi podbić NWO 🙂 ) ale że niestety w ten sposób mówić można by było dopiero w normalnych warunkach, w których nasz naród się obecnie nie znajduje, to i nie musimy sobie trawić głowy na wybór, bo już za nas wybrano (tego też jestem tego świadomy) i szkoda tylko, że owej beztroski nie można również rozciągnąć na konsekwencje owego wyboru. Pomyślałem więc sobie, że co mi szkodzi napisać o moich wątpliwościach odnośnie „pomaganiu Putinowi w imię Chrystusa” i że warto pewne sprawy sobie wyjaśnić zawczasu (choćby i w założeniach) żeby być np. gotowym na jak to się mówi „najlepsze”, co każdemu może się jak ślepej kurze ziarno trafić, a co Polsce się czasem na przestrzeni dziejów trafiało („gdzie dwóch się bije” i gdzie „każdy swego”)…

W skrócie chodzi tylko o to że jak dla mnie to Putin jest tak samo (tylko w innym wymiarze) „dobry” dla nas jak ten „zachód” cały (nie interesuje mnie i nie mam zamiaru się kłócić czy mniej czy bardziej – co za różnica)… Polacy powinni Reja pamiętać „że swój język mają” i swoich wartości winni pilnować zamiast przyklejać się czy to do babilonu czy to do bizancjum…. Jako wolny człowiek mam prawo wątpić w to co Pan Cierpisz nastręczył w swoim artykule. Zwłaszcza że….

4. Polityka rosyjska wobec Polaków (Aleksander Gella) czyli Bracia Moskale nigdy nie istnieli (Andrzej Talaga).

„…Metodą wspólną dla wszystkich trzech zaborców były wysiłki, w pewnym stopniu udane, zaadoptowania do własnych usług najmożniejszych rodów, a umniejszania prawa całej pozostałej masy szlachty polskiej. Najradykalniej sprawę załatwiła Rosja. Już Katarzyna II specjalnym dekretem podzieliła szlachtę polską na sześć kategorii, narzucając restrykcje na szlachtę wyznania rzymskokatolickiego. Umożliwiło to carom kreowanie nowej szlachty — urzędniczej, podzielonej według nomenklatury zbliżonej do rosyjskiej. Katarzyna również rozpoczęła deportacje rodzin szlacheckich z Polski w głąb Rosji już w dwa lata po I Rozbiorze. Pierwszymi ofiarami tej polityki byli konfederaci barscy. Obliczano te ofiary na 3 do 6 tysięcy. Wcielano ich do pułków kozackich. Karol Lubicz Chojecki, jeden (lub jedyny) szczęśliwy, któremu udało się zbiec i ,,idąc po gwiazdach” powrócić do Polski, podaje ich liczbę na 5.600. Pozostały po nich ślady w zachowanych czysto polskich szlacheckich nazwiskach w zruszczonych rodzinach rozsypanych na terenach zachodniej Syberii. Po upadku Powstania Kościuszkowskiego, Katarzyna II rozkazała [Ukaz z 7 IX 1794 r.) polskich jeńców, oraz nawet Polaków z wojska rosyjskiego przenieść do garnizonów w głębi imperium. Natychmiast po III Rozbiorze rozszerzyła ten rozkaz na „włóczących się” byłych wojskowych polskich. W rok później zaakceptowała plan rozbicia całej tzw. szlachty czynszowej, zależnej ekonomicznie od magnaterii. Był to projekt hr. Zubowa, który „zatroskany” o przyszłość tej warstwy uzależnionej od magnatów polskich, (którym ta drobna szlachta przestała być potrzebna jako masa wyborców) zaplanował dla niej przeniesienie nad południową granicę imperium, aby tam z tych ludzi znanych z bitności — dla celów obrony państwa — utworzyć klasę ,,nie tylko rolników, ale i wojskowych”. Na szczęście te pierwsze masowe deportacje przerwało objęcie tronu przez Pawła I w 1797 r. Wówczas to delegacja szlachty guberni bracławskiej złożyła podczas jego koronacji, petycję do tronu, w której pisała: Ludzie obojej płci tak z poddaństwa, jako też nawet ze szlacheckiego urodzenia w znacznej tysiąców liczbie przez różne wojskowych komendy, a nawet i partykularne osoby, częścią podstępnymi sposobami, lecz najczęściej otwartą przemocą i siłą z tego kraju są zabrani i albo w głąb Rosji, albo najwięcej na stepy Besarabii przez partykularne osoby zaprowadzeni zostali…

Autorzy petycji prosili cara o powrót tych przesiedleńców. Później już, gdy dogasało Powstanie Listopadowe, car Mikołaj I, w październiku 1831 r. rozkazał przesiedlić na tzw. linię kaukaską lub do obwodu kaukaskiego — 5000 rodzin szlacheckich z guberni podolskiej, aby później … osadników tych przeznaczyć do służby wojskowej. Za tymi pierwszymi tysiącami poszło wiele następnych. Policzyć wszystkich — nie sposób! (Najwięcej danych zebrał cytowany tu prof. Henryk Mościcki). Stawiających opór wcielano do ,,stanu Kozaków”. Tym oczyszczeniem z elementu polskiego ziem przyłączonych do Rosji, kierował carski Komitet Zachodni. Wielkorządcy i gubernatorowie byli wyko-nawcami planów Komitetu. W 1831 r. tylko z Podola wysiedlono 1.200
rodzin szlacheckich. Opisujący gubernię podolską, oficer sztabowy Twieritinow kilkakrotnie wspomina o corocznym przesiedlaniu, czasem całych wsi do gubernii małą ludność posiadających. Nielepiej działo się na Litwie, gdzie z siedmiu tylko gubernii w latach 1832-1849, ,.według starannych obliczeń prof. Korzona”, ekspatriowano około 54 tysiące ,,odnodworców”, czyli najuboższą szlachtę osiadłą na małych kawałkach własnych lub czynszowych gruntów oraz tę, która utrzymywała się ze służby po większych dworach.

Najokrutniejszy okres niszczenia elementu polskiego na Litwie i Rusi nastąpił dopiero po 1863 r (…) Rozbijano w ten sposób przede wszystkim najuboższe grupy szlachty. Domagała się składania tych dowodów już Katarzyna II, ponowił je Paweł I; Aleksander I przedłużył pierwotny termin (11 1808 r.) na czas nieograniczony, ale Mikołaj I  znów polecał parokrotnie (w r. 1826, 1828, 1829, 1830) dokonania ścisłe) rewizji spisów szlacheckich… Ten proces niszczenia stanu szlacheckiego miał najostrzejsze formy na ziemiach zabranych, włączonych w organizm administracyjny imperium. Natomiast w Królestwie Kongresowym ciosem zasadniczym  wymierzonym w stan szlachecki, było dopiero ustanowienie urzędu Heroldii 1 stycznia 1836 r. (…)

„Zrezygnujmy więc z tego „gdybania” i zatrzymajmy się na przeglądzie strat obliczalnych. Nie mam nic nowego do dorzucenia do tego, co już dawno zostało obliczone przez wielu historyków powstania. Ale przypominając te dane, chciałbym pomóc współczesnemu czytelnikowi uświadomić sobie smutną prawdę, że jeszcze po 1832 r. Polska była dla Rosji ciągle tylko powaloną, ale żyjącej potęgą; carat wiedział, iż nawet na ziemiach włączonych do państwa moskiewskiego, depcze po żyjącej tkance polskiej kultury, tak trudnej do wchłonięcia, gdyż tak silnej i rażąco odmiennej. Po roku 1864 zaborca wiedział, że nareszcie złamał stos pacierzowy swego powalonego rywala i, że odtąd musi go już tylko systematycznie rusyfikować. Mógł więc sobie pozwolić na terror, który był niemożliwy bez uprzedniego fizycznego zniszczenia infrastruktury polskiego życia narodowego. Na „ziemiach zabranych” udało mu się to w dużym stopniu. Popatrzmy więc przez chwilę na rosyjskie zyski z powstania oczyma Moskala. Bezcenne są w tej mierze urzędowe listy Michała Mikołajewicza hr. Murawiewa, zwanego przez swych współczesnych po prostu „Wieszatiel”. Chociaż był wielkorządcą tylko „Kraju północno-zachodniego”, czyli terenów b. Wielkiego Księstwa Litewskiego, jednakże opinie, sugestie i opisy posunięć tego wielkorządcy stanowią obraz całej polityki Moskwy w stosunku do pokonanego narodu polskiego, a tyle tylko różne od innych, że wyrażone z w pełni poufną szczerością barbarzyńcy.

Chociaż tylko na Litwie, Żmudzi i Białorusi represje rosyjskie przy-brały formę tak totalnego niszczenia polskości, niemniej jednak prof. Henryk Mościcki, który przed 60-ma laty listy „Wieszatiela” wybrał i ogłosił w przekładzie, miał rację pisząc, iż posiadają one symbolicz-ne niemal znaczenie w dziejach konfliktu polsko-rosyjskiego. A co najsmutniejsze dla nas, to fakt, iż za rządów Murawiewa i dzięki jego metodom, wykopana została na ziemiach Litwy i Białorusi przepaść pomiędzy Polakami i innymi grupami narodowościowymi, przesądzająca na przyszłość szanse Polski na tych ziemiach. To był trwały „zysk” rosyjski z polskiej matieży. Chociaż na tych listach opierało się wielu historyków w ostatnim półwieczu piszących o roku 1863, sądzę, iż warto podać tu garść fragmentów z tej korespondencji, które lepiej niż wszelki pośredni opis obrazują polski los w „Kraju północno-zachodnim”. Zanim jeszcze powstanie upadło, 7 stycznia 1864 r., generał piechoty Murawiew przesłał: „Do Pana Ministra Dóbr Państwa” A. A. Zielenoja …spis osób… uczestniczących w buncie… wraz z sugestiami, które przytoczę w skrócie:

1. Postarać się, by jak najwięcej majątków przeszło w ręce Rosjan. Tylko tym sposobem można dopiąć tego, że osiądzie w kraju tu-tejszym znaczna ilość właścicieli pochodzenia rosyjskiego, którzy, tworząc w pewnych miejscowościach ścisłą masę, będą mieli możność przeciwdziałania występnym zamiarom obywateli polskich, aby oderwać od Rosji jej gubernie północnozachodnie.
2. Z przesłanego Waszej Ekscelencji spisu osób, uczestniczących w buncie, raczy Pan zauważyć, że tylko bardzo nieznaczna ich część jest właścicielami samodzielnymi; większa zaś część są to dzieci przy rodzicach żyjących, a przeto nie korzystają z praw samodzielnych właścicieli. Okoliczności tej nie należy uważać za przypadkową: wglądając w system powstania, musimy zauważyć, że rodzice umyślnie zostawali w swoich majątkach, aby zaopatrywać bandy, w których były ich dzieci, w pieniądze, żywność i inne środki, licząc, że przytem unikną wszelkiej odpowiedzialności za czyny swoich dzieci…
(tu następuje rada, jak tych rodziców zmusić tylko do zamiany (majątków!  na pieniądze lub papiery wartościowe).
3. Zmusić osoby, które zostały wysłane drogą administracyjną za szkodliwy wpływ na społeczeństwo do oddalonych gubernii wielkorosyjskich, aby sprzedały w ciągu roku majątki… Obywatele ci, którzy zwykle należeli do najbardziej wpływowych osób w gubernii, dopomagali buntowi, jeżeli nie otwarcie, to wszystkimi zależnymi od nich środkami materialnymi i moralnymi i ich obecność w kraju tutejszym będzie zawsze szkodliwa dla rządu i spokoju publicznego.
4. Rozciągnąć przepisy o sprzedaży przymusowej także i na majątki, które nie podlegają konfiskacie, lecz które są pod sekwestrem

W konkluzji zmuszony jestem dodać, że dopóki obywatele Polacy zostaną w liczbie obecnej, nie można będzie uważać kraju tutejszego za zupełnie uspokojony i wyzwolony z czynników buntu.

Narzekając na „uprzednie błędy rządu”, które Rosję za drogo kosztują, dobry Rosjanin, Murawiew, już miesiąc później (1 lutego 1864 r.) przedstawiał temuż samemu ministrowi Zielenojowi swój pogląd historycznopolityczny na „Kraj zachodniopółnocny”.
… czas postawić jasno pytanie, czy Rosja ma tutaj istnieć, czy nie. Wielu z naszych mężów stanu nie ma odwagi wypowiedzieć szczerze swego zdania i działa dwuznacznie, obawiając się utraty popularności europejskiej, zapominając o Rosji. Czas nam nareszcie opamiętać się i przekonać, że kraj tutejszy od wieków był rosyjski i takim winien zostać, że żywioł polski jest tu napływowy i powinien być ostatecznie i stanowczo zduszony; teraz pora jest odpowiednia, aby z nim skończyć, gdyż inaczej Rosja straci bezpowrotnie Kraj Zachodni i stanie się Moskowią tj. tym, do czego chcą doprowadzić Rosję Polacy i większa część Europy. Czyż można na to pozwolić? Ale, niestety, jest wielu Rosjan, którzy współczują Polakom, i dlatego takie są wahania w działalności rządu i niezgodność w systemach zarządu prowincji południowych i północnozachodnich.

Wychowany na początku XIX wieku ten urzędnik carski był już nauczony, że „kraj tutejszy od wieków był rosyjski…” Ale poza tym, co było wpływem rosyjskiej szkoły, widzimy, jakim elementem ludzkim posługiwał się carat w dobijaniu powalonego przeciwnika. Murawiew zdawał sobie sprawę z tego co robi, i bał się opinii publicznej nawet w Petersburgu. Toteż już na początku tłumienia powstania 23 kwietnia 1863 r. prosił swego zwierzchnika i powiernika w stolicy: „Póki ja się tu z nimi załatwiam, należy o tym w Petersburgu nie rozgłaszać”. W następnym roku, 7 stycznia, komentował swe sankcje ekonomiczne:
Niektórym wydać się mogą pomienione środki uciążliwymi, przede wszystkiem myśleć jednak należy o Rosji i starać się, aby usunąć możliwość buntu w przyszłości: dlatego też nie można pozwolić na żadne pojednanie z żywiołem polskim, lecz trzeba go doprowadzić do tego stanu, żeby nie szkodził spokojowi i całości Rosji.

Murawiew rozprawiał się z polskością przede wszystkim przez uderzenie w drobną szlachtę, kler katolicki i stan urzędniczy. 7 marca 1864 r. pisał do ks. W. A. Dołgorukowa:

Obywatele zaś Polacy, szlachta tutejsza, księża, urzędnicy wyznania katolickiego i pozostała nieszlachta, prawie wszyscy, bez wyjątku, zawsze byli i będą jawnymi wrogami Rosji. Oni to przejęci tym uczuciem nieubłaganej nienawiści do nas i pragnieniem powszechnym swoich i wszystkich nieprzyjaciół naszych w Europie zachodniej, przez ciągłe knowania, na które pozwoliła słaba i błędna działalność naszego rządu, dążyli nieustannie do oderwania Kraju Zachodniego od Rosji, by odepchnąwszy nas do granic Azji, zrobić z nas, jak się wyrażają pogardliwie, dawną Moskowię lub Mongolię; gdyż wiedzą dobrze, że w razie utraty gubernii zachodnich, stracić będziemy musieli i stanowisko swoje w Europie.(…) 

…w tym samym liście do ks. Dołgorukowa doradzał, iż:

ze względu na sam pożytek państwa, konieczne jest spowodowanie rozłamu pomiędzy tą ludnością a innymi, wrogimi rządowi stanami, a zwłaszcza obywatelami ziemskimi pochodzenia polskiego. Powinniśmy bez wahania iść tą drogą, nie zważając na żadne protesty, i osadzać tu narodowość rosyjska przez zupełne zduszenie żywiołu polskiego… 

…Wiedział również „Wieszatiel”, że nie dość jest fizycznie pokonać Polaków. 25 grudnia ostrzegał: „Powinny działać wszystkie połączone siły rosyjskie, aby ten kraj przyłączyć na zawsze do Rosji, nie tylko orężem, ale i przez zlanie moralne”.

Powołując się na błędy poprzednich rządów w postępowaniu z Polakami, w których ręku była cała władza administracyjna kraju, dowodził (w liście urzędowym do ministra spraw wewnętrznych P. A. Wałujewa, z 22 stycznia 1864), iż wynikały one:

… ze zbytniego zaufania do obłudnych oznak przywiązania do Rządu ze strony  t u b y l c ó w .  (podkr. — A. G.), którym powierzone były wszystkie gałęzie zarządu w kraju, i kierując się wskazówkami doświadczenia, okupionego krwią i ciężkiemi ofiarami ze strony Rosji, uznałem za konieczne, aby zapewnić na przyszłość spokój w kraju, zastosować środek stopniowego zastępowania urzędników krajowych pochodzenia polskiego przez rodowitych Rosjan, będąc stanowczo przekonany, że rząd nie może, ani teraz ani w przyszłości, nigdy liczyć na wierność i przywiązanie urzędników krajowców i że dopóki we wszystkich warstwach administracji miejscowej nie będzie osadzony żywioł rosyjski, dopóty panowanie rosyjskie w tym kraju nie stanie na trwałym fundamencie.

Jako sprawny urzędnik okupacyjny, Murawiew wiedział, że należy się w podbitym kraju rozprawić przede wszystkim z wpływami elity społecznej…”

całość tu: Aleksander Gella „Naród w defensywie”  Londyn 1987 /fragmenty/

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

…jeden znamienny cytat z Michała Mikołajewicza hr. Murawiewa na który chciałbym zwrócić szczególną uwagę brzmi: „nie można pozwolić na żadne pojednanie z żywiołem polskim, lecz trzeba go doprowadzić do tego stanu, żeby nie szkodził spokojowi i całości Rosji.” …Kto bowiem myśli że to „dawno i nieprawda”, tego proszę żeby najpierw dotarł z tym przekonaniem do rosyjskich władz na wszystkich szczeblach, i przekonał przede wszystkim ich żeby przestali tak myśleć. Pospolici Rosjanie to naprawdę mili i życzliwi ludzie, ale kiedy zaczynamy z nimi rozmawiać o polityce, historii i narodowych relacjach, to zamieniają się oni w większości właśnie w takich „Wieszatieli”. Wyrafinowanych bezkrytycznych stronników interesów rosyjskich – choć sami z tego nic nie mają – gotowi na pstryknięcie swoich władz iść po trupach ludzi, z którymi jeszcze przed chwilą skłonni byli się bratać i wódkę pić, a to dlatego że tak są uczeni przez swoją zwierzchność, z której choć się jej boją (i może właśnie dlatego!) są dumni, przeciwko której choć są przez nią uciskani (oczywiście nie w swoim mniemaniu – wot! znajesz szto eta „rasijskaja dusza”?) nigdy samodzielnie nie wystąpią… (Odys)

„Autorytarna władza i jej poczynania to emanacja potrzeb oraz interesów narodu rosyjskiego. Nie inaczej było w przeszłości, choć niemal każdy Polak znał i zna przecież jakiegoś porządnego Rosjanina, którego do duszy przytul. Walory jednostek nie przekładają się jednak na działania wspólnoty. Rosjan można wręcz uznać za wzorcowy zły naród generalnie dobrych ludzi. W naszych sporach i konfliktach z Moskwą za przeciwnika mamy zatem nie władzę rosyjską – obecnie Putina – ale Rosjan, którzy poprzez ową władzę realizują swoje cele” – pisze Talaga.

Talaga odważnie pisze, że to nie Putin stworzył obecne społeczeństwo rosyjskie, ale ”obecny prezydent tylko odpowiedział 
na potrzeby narodu”. Czyli na co? „Rosyjski sposób postrzegania państwa, jego pozycji, stosunków międzynarodowych, który my uznajemy za patologiczny, nie zmieniał się wraz z bogaceniem się i rozrostem klasy średniej. Działo się tak bowiem dzięki państwu, a nie indywidualnej przedsiębiorczości, klasa średnia zaś to albo urzędnicy, albo menedżment średniego szczebla firm kontrolowanych przez państwo. Ci ludzie wcale nie pożądają ani demokracji, ani wolnego rynku czy wolnej konkurencji; przeciwnie – to zjawiska groźne dla ich karier i zdobytych już zasobów. Biedniejsi zaś w miażdżącej większości chcą od państwa opieki, regularnego wypłacania godziwych pensji i świadczeń, nic więcej”.

I co ważne, a o czym mało kto pamięta: „Dopóki reżim realizuje interesy obu grup, będzie trwał, jeśli przestanie – zastąpi go inny, jeszcze bardziej paternalistyczny, czyli w rosyjskim rozumieniu skuteczniejszy”.

Andrzej Talaga nie ma złudzeń: „Nie ma zatem braci Moskali. Żyjemy w różnych cywilizacjach, mamy rozbieżne zapatrywania oraz cele. Nie my i rosyjska władza, tylko my i rosyjski naród”. Z tego zatem trzeba zdać sobie jak najszybciej sprawę. Dlatego tak zrozumiałe są protesty np. resteuratora, który nie chce obsługiwać Rosjan. Rosja nie będzie nigdy ani na jotę podobna do cywilizacji chrześcijańskiej, bądź europejskiej. Wszelkie próby podejmowane przez Rosję jako obrończynię ładu chrześcijańskiego (prawosławnego) są kłamstwem wykreowanym na potrzeby chwili, czyli zmylić przeciwnika, narzucić mu zamazany obraz, by później odsłonić upiorną czaszkę. Talaga kończy pisząc: „Myśl polityczna zakładająca, że może on kiedyś usunąć reżim na Kremlu i dołączyć do cywilizacji, jest ślepą uliczką. Nasze i ich państwa, emanacje swoich narodów, powinny układać się jedynie na zasadzie gry interesów, wiedząc, że są sobie nieprzychylne na najbardziej fundamentalnym poziomie. Przy całej miłości do indywidualnych Rosjan jako ludzi, rzecz jasna”.

Philo

„…Dlaczego jednak Rosjanie popierają ekspansjonizm i retorykę wojenną, przecież nie gwarantuje im przychodów, nie jest niezbędny dla dobrego życia? Bierze się to zapewne z wszechobecnego od wieków w Rosji poczucia cywilizacyjnej niższości, które zawsze było rekompensowane potęgą militarną i polityczną, nigdy zaś osiągnięciami ekonomicznymi czy intelektualnymi. Tak też jest dzisiaj…” (Andrzej Talaga)

Całość tu: „Rzeczpospolita

…Otóż właśnie!

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Już to kiedyś pisałem więc tylko powtórzę. Rosji nie należy się przesadnie bać, ale też nie należy przytulać jej do piersi bez ubrania się wcześniej w pancerz. Należy ją po prostu szanować jako groźnego przeciwnika i silniejszego sąsiada. Należy utrzymywać z nią poprawne stosunki dyplomatyczne (nigdy nie traktować z góry, ale też nie wolno się przed nią płaszczyć – gorzej od wrogów Rosjanie traktują tylko tchórzy) i zabiegać o kontakty handlowe niezależnie od tego jak bardzo się nie lubimy, bo lubić się nie musimy! Szanujmy Rosjan nawet jeśli oni nas nie za bardzo chcą szanować (to przecież nic nie kosztuje!)… Wreszcie stanowczo acz taktownie rozmawiajmy z nimi o tym co nas boli, bez wołania o pomstę do Boga (prośmy go by dał nam siłę się bronić), bez bezmyślnego i śmiesznego wygrażania jej szabelką (czy jak to mawia Pan Michalkiewicz „groźnego kiwania palcem w bucie”). Przestańmy też wchodzić między interes Rosji a tzw. „zachodu” zwłaszcza że jedna i druga strona traktuje nas we wzajemnych interesach instrumentalnie dogadując się często ponad naszą racją stanu. Czy musimy za każdym razem stawać po czyjejś stronie tylko nie po swojej, w dodatku bezinteresownie ponosząc za to za każdym razem koszt w postaci takiego lub innego ubytku na gospodarce? Czy Polska musi ciągle ponosić jakieś zobowiązania za którymi zamiast wymiernych korzyści idą tylko straty?

I na koniec jak zacząłem od Pana Mariana Kałuskiego tak na nim skończę. Mam nadzieję że po zestawieniu tych kilku artykułów, przynajmniej niektórzy zaczną odróżniać rusofilstwo od postawy patriotycznej z perspektywy polskiej racji stanu, ale też realnego podejścia do problemu Rosji, której polityką nie należy być zdziwionym a zawsze trzeba sobie zdawać sprawę, że żeby grozić Rosji albo wpychać do jej interesów swój nochal to trzeba najpierw mieć silne argumenty, albo przynajmniej posiadać argument siły, a zatem:

„…Prawdziwy agent Putina na pewno nie kąsał by tak swego pana, jak ja to czynię poniżej. Nie, ja nie jestem niczyim agentem. Po prostu jako Polak dbam o polskie interesy, czego o sobie nie mogą powiedzieć ani Kazimierz Wóycicki, ani Paweł Kowal, ani prawie wszyscy politycy współczesnej Polski. Bo albo są pachołkami USA, albo ukraińskich banderowców, albo Niemiec i Unii Europejskiej. Albo są po prostu głupcami do potęgi trzeciej. I cwaniaczkami – krwiopijcami polskich podatników.”

…Odys

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Advertisements

8 comments on “Uwaga Putin jest Rosjaninem! Czy Lachy naprawdę mają mu pomagać (a jeśli tak to w czym)? Polityka rosyjska wobec Polaków czyli „Bracia Moskale” nigdy nie istnieli.

  1. PINGBACK: Schetyna: przejazd „Nocnych Wilków” przez Polskę to prowokacja. Załdostanow: Polacy są wojownikami, z którymi łącza nas wspólne wartości. Rosyjskie media: Ukraińcy dali w twarz polskiemu prezydentowi

    PINGBACK: Putin przeinacza historię. Pomnik smoleński w zamian za krasnoarmiejski. Grecja chce od Niemiec reparacji wojennych. Łukaszenka: Białoruś nigdy nie będzie częścią Rosji.

    PINGBACK: Ukraina: broń dla armii, Poroszenko zapowiada demobilizację. Film o Putinie (jak Krym uratował) z antypolską i antyzachodnią propagandą w tle. Siły separatystów (w ich szeregach Niemcy). USA zmieniają taktykę wobec Syrii (negocjacje z Assadem)

    PINGBACK: Z Putinem źle (bez Putina gorzej?) Rozmowy pokojowe ws. Górnego Karabachu. Ofiary wojny w Syrii. Ukraina prosi ONZ o siły pokojowe.

    PINGBACK: Rosyjska Gazeta: „AK zabijała czerwonoarmistów” (publikacja dokumentów o AK). IPN odpowiada na rosyjską prowokację. Żołnierze Wyklęci i ostatnie polskie powstanie.

    PINGBACK: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu.

    PINGBACK: W rocznicę obchodów wyzwolenia Auschwitz (bez Pileckiego). Mosze Kan­tor: „Wła­di­mir Putin jest wiel­kim przy­ja­cie­lem śro­do­wisk ży­dow­skich”. Czy żydom grozi exodus? Brytyjski historyk ostro o bierności Zachodu wobec

    PINGBACK: „Odkłamać wczoraj i dziś”. Spotkanie z prof. Mieczysławem Rybą. Rosyjska „durnoj sintez”

    PINGBACK: Powstanie Styczniowe. Cześć i chwała bohaterom! Hańba na nieodpowiedzialnych prowodyrów. Socjalistyczne korzenie zrywu z podpuszczenia i analogia do Ukrainy.

    PINGBACK: Rosja nie przepuściła ponad 200 ton owoców, w tym z Polski. Polityka przeciwko gospodarce. Sankcje – bardziej cierpi Europa niż Rosja, która dzięki amerykanom skupuje akcje i złoto za grosze!

    Lubię

  2. Pingback: Rosja: „Dzień zwycięstwa” demonstracją siły. Merkel oddaje hołd żołnierzom radzieckim („Tagesspiegel” krytycznie o pomijaniu w Niemczech zbrodni Stalina). Putin usprawiedliwia pakt Ribbentrop-Mołotow a Niemców uznaje za &#

  3. Pingback: „Na sumieniu Polski ciąży wiele grzechów przeciwko sobie, ale ani jeden przeciwko innym narodom.” Aleksijewicz: człowiek postsowiecki jest agresywny i bezwzględny. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Mesjanizm i człowiek sowiecki w polskiej duszy. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Unia w Horodle jako dziedzictwo polskości, oraz Feliks Koneczny o Polsce między Wschodem a Zachodem. Czy można być cywilizowanym na dwa sposoby? | Łódź Odysa

  6. Pingback: O heretyckiej (rewolucyjnej, imperialnej) i Bożej tradycji w wojsku oraz ich wpływie na polską prawicę. „Rozbite oddziały” Kaczmarskiego. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Styczeń 1863 w służbie rewolucji czyli wyzwolenie z rozumu i własności… „Był sobie kraj…” | Łódź Odysa

  8. Pingback: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości” | Łódź

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s