Tropem Wikingów. PAN zbada DNA polskich władców. Badania nad rewelacjami Paula Russella. Definicja IIIRP wg. Marka Stefana Szmidta


1. Czy Piastowie byli wikingami?

08.12.2014 (IAR) – Czy pierwsi polscy władcy byli wikingami? A może do Polski przyjechali z Moraw? Poznańscy naukowcy sprawdzają, skąd pochodziła dynastia Piastów. Na zbadanie genotypu męskiej linii władców, poznański Instytut Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk ma 5 lat.

Badania są w początkowej fazie. Naukowcy zbierają materiał genetyczny z kości znalezionych w grobach – mówi prof. Marek Figlarowicz dyrektor instytutu chemii bioorganicznej PAN w Poznaniu. Jak tłumaczy naukowiec zbadane DNA w męskiej linii władców zostanie naniesione na mapę genetyczną Europy. Dzięki temu istnieje możliwość, że uda się ustalić czy ten genom był charakterystyczny dla ludzi zamieszkujących centralną i wschodnią Europę czy dla ludzi, zamieszkujących Skandynawię. Istnieje bowiem teoria, że Piastowie byli powiązani jakoś z wikingami – dodaje prof. Figlarowicz.

Badania obarczone są jednak ryzykiem. Może się okazać, że któraś z żon polskich władców nie była królowi wierna. Jeżeli zdrada wyjdzie teraz na jaw ustalenie pochodzenia piastów może być trudne.

IAR/Skoczek/Włodarczyk Radio Merkury Poznań/darad/buch

…czy po śmierci można zostać rogaczem? 😀 A co jeśli gdzieś w Skandynawii żyje prawowity król polski a obecne polskie władze są nielegalne? 😉

2. Polscy Wikingowie, czyli drużyna Mieszka I (fragment):

„…NEWSWEEK HISTORIA: Które znaleziska archeologów w Polsce są kluczowe do opowiedzenia pełnej historii wikingów?

PAUL RUSSELL: Polska jest ważną częścią tej układanki i z pewnością trwające obecnie badania na cmentarzu w Bodzi, nad jeziorem Lednickim, w Truso i w Wolinie w istotny sposób przybliżają nas do zrozumienia historii Wikingów. Oprócz tego są też pozostałości po polskich Wikingach poza granicami Polski, jak na przykład szkielety polskich żołnierzy znalezione w Trelleborgu w Danii, które, według badaczy, mogą być szczątkami sławnych Wikongów z Jomsborga, którzy walczyli dla Haralda Sinozębego.

NEWSWEEK HISTORIA: Jakie są wnioski z najnowszych badań DNA tysiącletnich szkieletów wikingów znalezionych na cmentarzu koło Bodzi?

PAUL RUSSELL: Musimy być ostrożni mówiąc o DNA w archeologii, podobnie jak wtedy, gdy mówimy o dowodach z miejsca zbrodni, gdyż nawet wyniki DNA mogą być przedmiotem rozbieżnych interpretacji. Profesor Andrzej Buko utrzymuje w swojej pracy, że jeden ze szkieletów znalezionych w Bodzi wydaje się potwierdzać związki ze Skandynawami, jednak jest niezwykle trudno zidentyfikować miejsce pochodzenia ciał, które mają tysiąc lat. Żaden z badanych szkieletów nie wykazuje związków rodzinnych z pozostałymi, mamy więc do czynienia z niespokrewnionymi wojownikami. Analiza izotopów strontu sugeruje, że szkielety należały do mężczyzn i jednej kobiety, którzy nie byli tubylcami (poza jednymi szczątkami). Pochodzili ze Skandynawii albo okolic Kijowa.

NEWSWEEK HISTORIA: Co okazało się najciekawszym ustaleniem podczas prac nad „Wikingami”?

PAUL RUSSELL: Odkrycie tego, że Wikingowie posiedli dogłębną wiedzę na temat dynamiki płynów. Dzięki temu – wykorzystując siłę wiatru i wody oraz wiedzę inżynierską – byli w stanie budować niesamowite, wyspecjalizowane łodzie. Były one szybkie i lekkie, zbudowane z użyciem toporów, uwzględniając naturę drewna (nie znano jeszcze bowiem pił). Elastyczne i wodoszczelne: mogły tańczyć na falach i były wystarczająco lekkie, by je przenosić lądem na krótkich dystansach, tak jak podczas ataku na Konstantynopol. Bez tych łodzi nie zrodziłaby się potęga wikingów. Równie fascynujący jest zakres międzynarodowego handlu prowadzonego ponad tysiąc lat temu: koraliki z Bagdadu i Budda z brązu z Pakistanu trafiły już wówczas do Skandynawii. Często myślimy, że globalizacja jest współczesnym ruchem, ale obiekty z ery wikingów przypominają nam o tym, że intensywna międzykulturowa wymiana nie jest nowym zjawiskiem.

NEWSWEEK HISTORIA: Przeprowadziliście wywiady z ekspertami, archeologami i pracownikami naukowymi w Polsce. Czyja wypowiedź okazała się najbardziej zaskakująca albo najważniejsza?
PAUL RUSSELL: Trudno wskazać jedną. Profesor Buko uświadomił nam mnogość narodowości w Polsce w erze Wikingów, a żywa opowieść doktora Filipowiaka odmalowała Wolin jako wyjątkowy i tolerancyjny ośrodek przenikania się kultur. Te dwie wypowiedzi zdecydowanie najbardziej zapadły nam w pamięć. Profesor Duczko pomógł nam zrozumieć zasięg wpływów Skandynawów w Europie Środkowo-Wschodniej. Rozmach wykopalisk w Truso, prowadzonych przez profesora Jagodzińskiego zrobił na nas ogromne wrażenie. Z przyjemnością wsłuchaliśmy się również w tezy Zdzisława Skroka
[Zdzisław Skrok – „Czy wikingowie stworzyli Polskę?”], którego zdaniem pierwszy król Polski był Wikingiem i który przyrównuje pierwsze królestwa Wikingów w Europie Środkowo-Wschodniej do wielonarodowej firmy z dużą liczbą oddziałów, które utrzymywały ze sobą kontakt.

NEWSWEEK HISTORIA: Dlaczego rola Wikingów w historii Polski nie została do końca wyjaśniona?

PAUL RUSSELL: To podchwytliwe pytanie. Nie możemy przenieść teraźniejszej mentalności na jedenastowieczną rzeczywistość. Wikingowie nie zostawili żadnych pisanych źródeł swoich czynów, więc trzeba się zdać na te, które powstały po ich erze. A owe kroniki nie są im przychylne ze względu na wierzenia Wikingów – chrześcijański świat nie mógł sobie pozwolić na gloryfikowanie pogan. Są jednak dwie oczywiste kwestie związane z rolą Wikingów w państwie polskim: jedna jest polityczna, a druga etniczna. Z jednej strony każdemu narodowi trudno jest zaakceptować fakt, że najeźdźca odegrał tak ważną rolę w formowaniu początkowego stadium państwa, które później kształtowali już miejscowi przywódcy. Z drugiej strony trudno uwierzyć, że ktokolwiek oprócz tubylców mógł stworzyć państwo z tak silnym poczuciem narodowym. Cóż, tak samo jak w przypadku Anglii, Włoch i większości krajów europejskich: prawda historyczna ma wiele niuansów i nie nadaje się na prosty wykład o narodowym i politycznym pochodzeniu. W Anglii duński król Kanut Wielki miał ogromny wpływ na strukturę państwa, a mimo to jest uważany za obcokrajowca. Pół Anglii było zdominowane przez wikingów (co do dzisiaj znajduje odzwierciedlenie w miejscowych dialektach), a do dziś Brytyjczycy mają problem z zaakceptowaniem tego faktu. Z tym samym problemem mamy do czynienia w Polsce. Istnieli polscy wikingowie i skandynawscy wodzowie, wpływy kulturowe z Estonii i Litwy, a wszystko powiązane „wikińskim systemem”, dzięki któremu kupcy, zarówno miejscowi, jak i obcy, stawali się bogaci. Doktor Filipowiak twierdzi, że nazwanie Wolina miastem Wikingów byłoby jak nazwanie Nowego Jorku irlandzkim miastem. Czy naprawdę pochodzenie pierwszego króla Polski jest aż tak ważne, jeśli nie będziemy brać pod uwagę współczesnych nacjonalistycznych doktryn?

NEWSWEEK HISTORIA: Ale czy państwo polskie i politycy usiłowali pana zdaniem zataić rolę Skandynawów przy powstaniu Polski?

PAUL RUSSELL: Tak, bez wątpienia.

NEWSWEEK HISTORIA: Co chcielibyście, by widzowie wynieśli z polskiego odcinka serialu o Wikingach?
PAUL RUSSELL: Mamy nadzieję, że zostanie im w pamięci wrażenie ogromnego zasięgu świata wikingów, ale i złożoności tej społeczności. Było tam miejsce dla złoczyńców i bohaterów, kupców i łupieżców, pogan i chrześcijan, ale przede wszystkim niesamowicie odważnych i uzdolnionych mężczyzn i kobiety. Kwestie polityczne, o których była mowa wcześniej, nie są charakterystyczne tylko dla Polski. Znajdujemy je również w sercu krainy wikingów, bo Norwegowie i Szwedzi odmiennie postrzegają Wikingów. Podobnie w Anglii i Francji. Ludzie cały czas zadają sobie pytania: kim byli Wikingowie? I czy jesteśmy wreszcie w stanie bez uprzedzeń zaakceptować ich wkład w świat, w którym dzisiaj żyjemy?

źródło: newsweek.pl

…i dwa najciekawsze komentarze spod artykułu trochę prostujące meandry hipotezy o skandynawskim rodowodzie Piastów:
1. Pisze ~R.W. :
„Uwielbiam to niezmierne precyzyjne w tego rodzaju POPULARNOnaukowych opracowaniach zamienne określanie „skandynawscy wojownicy” i „wikingowie”… Choć sam wywiad (a w zasadzie wypowiedzi Russela) jest całkiem w porządku (dla tych co mają jakieś pojęcie w temacie i potrafią czytać ze zrozumieniem).„Profesor Andrzej Buko utrzymuje w swojej pracy, że jeden ze szkieletów znalezionych w Bodzi wydaje się potwierdzać związki ze Skandynawami, jednak jest niezwykle trudno zidentyfikować miejsce pochodzenia ciał, które mają tysiąc lat. Żaden z badanych szkieletów nie wykazuje związków rodzinnych z pozostałymi, mamy więc do czynienia z niespokrewnionymi wojownikami.” …z czego tylko jeden, póki co, „wydaje się potwierdzać związki ze Skandynawami”
Choć osobiście nie wykluczam, a wręcz z dużym prawdopodobieństwem zakładam, iż najemnicy (w tym skandynawscy) stanowić mogli część ochrony pierwszych Piastów, to jednak przesadnie nie wyolbrzymiałbym ich znaczenia w kształtowaniu polskiej państwowości. Potrafię też zrozumieć, że zafascynowany wikingami Brytyjczyk ulegał będzie tezom u podstaw których legła bliższa mu koncepcja forsowana ongiś usilnie przez niemieckich badaczy*, warto jednak przy tym pamiętać, że prawda jak zwykle leży zapewne gdzieś pośrodku.

* Spór narodowo-politycznym toczony między badaczami polskimi a niemieckimi dotyczył wpływu starożytnych ludów germańskich na kształtowanie się Słowiańszczyzny, jak również kwestii germańskości lub słowiańskości starożytnych mieszkańców ziem polskich, a także roli jaką Skandynawowie odegrać mieli w powstaniu państwa polskiego. Uczeni niemieccy byli zwolennikami upatrywania w Mieszku I wikinga (czego echa nadal pokutują w wielu współczesnych teoriach), w odpowiedzi na co historycy polscy przez lata starali się zaprzeczać jakiejkolwiek obecności ludności skandynawskiej na ziemiach słowiańskich. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach XX wieku zaczęto, głównie pod naciskiem jednoznacznych wyników odkryć archeologicznych, podważać większość fałszywych, a silnie dotąd się utrzymujących (po obu stronach) stereotypów. Prowadzone badania z jednej strony potwierdziły silne zjawisko osadnictwa skandynawskiego na wybrzeżach słowiańskich we wczesnym średniowieczu (szczególne w ośrodkach kupiecko-rzemieślniczych), z drugiej zaś dużą aktywność handlową i militarną Słowian na Bałtyku od VIII do XII stulecia (włącznie z akcjami osiedleńczymi na wyspach południowoduńskich, w Skanii i w niektórych miastach Skandynawii).”

 
2. Pisze ~Postarkończyk do ~R.W. :
„R.W. komentarz jest niezwykle istotny, wręcz doskonały, ja dodam cytaty z mojego opracowania i internetowych doniesień: „Badania archeologiczne obozowisk ruskich Waregów to potwierdzają. Owocują przy tym nie mniej liczną niż skandynawska, ceramiką Słowian połabskich (kabłączki skroniowe) – zapewne Wolinian, Lutyków i Ranów (zwanych także co ciekawe: Rusami …). Wg prof. P. Urbańczyka znane są zresztą i z terenów Skandynawii, ślady wspólnych wypraw i osadnictwa mocno już zeslawizowanych Rusów; i Wieletów w tym zwłaszcza Wolinian…”, „Podczas wykopalisk na wyspie Zelandii duńscy archeolodzy odkryli cmentarzysko wojowników żyjącego w pierwszej połowie X w., Sinozębego. Odnalezione tam części broni i naczyń nie pozostawiają złudzeń: większość Wikingów duńskiego władcy najprawdopodobniej była Słowianami z ziem dzisiejszej Polski…”, „Okazuje się, że podobne problemy, jakie mają Polacy z zaakceptowaniem pobytu Normanów na ziemiach polskich, są również nieobce Skandynawom. Ich problem jest jednak zdecydowanie większy niż nasz, bo i nieporównywalnie większa była skala osadnictwa słowiańskiego we wczesnośredniowiecznej Skandynawii.”„W roku 2001 ukazała się drukiem potężna książka – będąca pod względem rozmiaru największym doktoratem w historii szwedzkiej archeologii. Jej autor Mats Roslund − archeolog pracujący na Uniwersytecie w Lund zatytułował swoje dzieło „Gäster i huset” czyli „Goście w domu”, w rozumieniu „Słowianie w Skandynawii”. W pracy ukazano ogrom skali […] występowania ceramiki słowiańskiej na Północy.” czego nie chce przyjąć do wiadomości np. Z. Skrok”
…a teraz coś z całkiem innej beczki…
3. Fragment z Idea Polski w myśli konserwatywnej”, której autorem jest Marek Stefan Szmidt, ps. Stefan Detko (prezentuje Pan Romuald Szeremietiew):

„Nadchodzi czas powrotu do Normalności, a w tym kształtowania Prawa, regulującego działania Organizmu państwowego w kierunku odzyskania utraconej pozycji Rzeczypospolitej, jako Ośrodka emanującego Wolnością, Porządkiem prawnym, Kulturą i Tolerancją, na państwa Europy Środkowej i Wschodniej; w ten właśnie sposób tworząc Enklawę cywilizacyjną, upadającej pod presją marksizmu kulturowego, Cywilizacji Zachodu.”

 

Zanim praca Stefana trafi do czytelnika przytoczę z niej dwa małe fragmenty. W części pierwszej Autor podaje obowiązującą definicję obecnego państwa:

„Polska, duże państwo środkowo – europejskie, jest nowoczesną, jednolitą i trwałą oczywistością, opartą na solidnych podstawach prawa międzynarodowego, chronioną przez NATO, rządzoną według zasad demokratycznych przez elitę obywateli, działających w – szeroko rozumianym – interesie politycznym i gospodarczym zamieszkującej na jej terenie ludności.”

I następnie konkluduje:

„Z punktu widzenia Myśli konserwatywnej, przekonanie powyższe jest z gruntu fałszywe i złudne, o czym, poniżej – w rozdziałach Części pierwszej.”

Następnie na kolejnych stronach analizuje czym tzw. III RP jest i tak ją definiuje:

„Polska, buforowe państewko pomiędzy Niemcami a Rosją, w granicach narzuconych bez udziału i zgody jej przedstawicieli przez Konferencję Jałtańską jest anachroniczną, niejednolitą i nietrwałą konstrukcją, pozbawioną oparcia na solidnych podstawach prawa międzynarodowego, wykorzystywaną przez Unię Europejską do finansowania jej struktur i jako zaplecze logistyczno-konsumpcyjne, a przez organizację polityczno-wojskową Paktu Północnoatlantyckiego NATO, jako rezerwuar bezpłatnego żołnierza i przedpole do wymiany ciosów atomowych; rządzoną przez cywilizacyjną anty-elitę, powiązaną z systemami totalitarnymi i agenturą państw trzecich, działającą na – szeroko rozumianą – szkodę polityczną i gospodarczą zamieszkujących na jej terenie Obywateli. Quod erat demonstrandum!”

Autor kończy swoją pracę stwierdzając, że:

„Prawdziwą przyczyną napisania traktatu „Idea Polski w Myśli konserwatywnej” była świadomość spustoszeń, jakich dokonał w umysłach, a zwłaszcza już tych Młodych, system przywiślański i jego anty-cywilizacyjny model państwa prawa,…”

Mimo to jednak:

„Traktując system przywiślański i jego problemy oraz perturbacje wewnętrzne, a przede wszystkim jego animatorów w kategoriach Fizyki, stwierdzam śmiało, iż znajdują się – wcale nie zdając sobie z tego sprawy – w bańce Czasu Przeszłego, który musi odejść, rozpływając się w Nicości, a jego koniec, jako mierzwy Historii jest nieuchronny i nieodwołalny, choć powolny i uciążliwy – a jak długo jeszcze ten proces potrwa, zależy także od Ciebie, drogi Czytelniku…”

źródło: prawica.net

podobne: „Tadeusz Mazowiecki sadził drzewo III RP”… które wydało zgniłe owoce. oraz: Grzegorz Braun: „Sierpniowa lekcja” czyli… Polak przed szkodą i po szkodzie socjalistą. i to: „Jeszcze nigdy w historii tak niewielu nie otumaniło tak wielu” czyli… Zakontraktowane łgarstwo „święta wolności” oraz „lux in tenebris”.

Jan Matejko - Zaprowadzenie chrześcijaństwa R.P. 965

Jan Matejko – Zaprowadzenie chrześcijaństwa R.P. 965

Advertisements

One comment on “Tropem Wikingów. PAN zbada DNA polskich władców. Badania nad rewelacjami Paula Russella. Definicja IIIRP wg. Marka Stefana Szmidta

  1. Pingback: O stawianiu wozu przed wołem czyli o treściach ukrytych naprawdę. „Pokot”, „Wielka Lechia”, „słowiańszczyzna” i folklor jako propaganda specjalnej (o Polaków) troski | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s