Kolejny przymus szczepień w Polsce, tymczasem związek szczepień z autyzmem udowodniony.


„W imię rzekomego wspólnego dobra posłowie z Platformy Obywatelskiej przygotowali projekt ustawy przewidującej refundację z kieszeni podatników szczepień przeciw pneumokokom.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, szczepienia mają być dla wszystkich dzieci oczywiście obowiązkowe. W typowo w socjalistycznym stylu.

– Zależy nam na refundacji szczepionek przeciw pneumokokom, meningokokom, rotawirusom i brodawczakowi ludzkiemu HPV – mówi „Rzeczpospolitej” Lidia Gądek, posłanka PO i jedna z autorek projektu.

Ministerstwo Zdrowia już zapowiedziało poparcie projektu ustawy.

Nie podano ani ile będzie to kosztowało podatników, ani ile wyniosła zachęta firm farmaceutycznych na przygotowanie takiego projektu.”

Źródło: rp.pl  (za nczas.com)

…jedna z bardziej interesujących dyskusji pod artykułem…

No to przedstawię racje nt. pneumokoków o ktorych ostatnio dużo się dowiedziałem. Nie z netu, ale z życia! Przy okazji poznałem mentalnośc lekarzy którzy czasami potrafią po prostu wciskać nic nie dające terapie jak w/w szczepienia. Zacznę od tego, że jak na razie udało się dzieki szczepieniom całkowicie wyeliminować zaledwie DWIE choroby! Cała reszta nie tylko nie została ruszona, ale czasami zmutowała do znacznie bardziej zjadliwych form (np. wielolekoodporna gruźlica). Ale do rzeczy, pneumokoki sa tak powszechne, że ich wyeliminowanie jest niemożliwe. Groźne jest tylko przedostanie się ich z ust lub nosa gdzie tworzą normalną florę bakteryjną do wnętrza organizmu. A co robi pierwszy z brzegu pediatra gdy wymaz z nosa wykryje te bakterie? Oczywiście radzi zaszczepić, nawet dzieci które z racji wieku już są poza grupą ryzyka. Tylko rozsądniejsi powiedzą rodzicom, że taki wynik jest normalny i nie ma co wpadać w panikę. Tym co jest groźne w przypadku tej bakterii to nawet nie sam fakt zakażenia (wniknięcia do organizmu), ale EWENTUALNE powikłania. W/g tego co znalazłem w necie są one na tyle rzadkie (1 przypadek na 2-5 tys dzieci), że ryzyko powiklań poszczepiennych znacznie je przebija. Być może te po szczepieniu sa mniej groźne ale:

1) Po co szczepić skoro bakteria jest powszechna i najczęściej niegroźna?
2) Po co szczepić dzieci które dosłownie powinny wyssać odpornośc z mlekiem matki (największe ryzyko jest u karmionych butelką!)?
3) Po co szczepić skoro z powodu powszechnego wystepowania bakterii każdy prędzej czy później nabierze odporności? Z tego co ustaliłem problemy mogą mieć głównie wcześniaki i dzieci z chorymi płucami, nerkami, układem odpornościowym… 

  • Jeśli chodzi o pneumokoki to faktycznie, nie sa jakims smiertelnym zagrozeniem… raczej – bo epidemiolodzy nie sa juz tacy pewni. Z drugiej strony, wazna jest praktyka, jeśli bedzie polegala na wczesnym szczepieniu wylacznie grup ryzyka, to jak dla mnie problemu nie ma.
    Co do „porad” lekarskich – nie wiem, nie zdarzyło mi sie, nie slyszalem tez od znajomych. Choc nie wykluczam ze zdarzyc się moglo. Spotkalem sie natomiast z przypadkami gdy lekarze widząc porazajaca glupote rodzicow, celowo straszyli ich „Bog wie czym” aby zwiekssyc szanse i ci podejma jakies dzialania.

    Natomiast co do gruzlicy to posługujesz sie klamstwem, nie stała sie tym czym jest na skutek szczepien, lecz wlaśnie ich braku i niewiarygodnej głupoty osob chorych, ktore niepodejmowały terapi medycznej lecz na własna rekę „leczyły się” antybiotykami.

    I właśnie o to chodzi. Jeżeli juz szczepić, to z sensem, a nie każdego i pod przymusem. W przypadku pneumokoków łatwo określić grupę ryzyka i można właśnie do niej skierować ofertę „darmowych” szczepień. Pewnym problemem jest to, że część dzieci z tej grupy będzie bardziej podatna na efekty uboczne, co pogroszy statystyki skuteczności. I to chyba jest klucz do rozwiązania zagadki z powszechnością – im więcej zdrowych i niczym niezagrożonych dzieci się zaszczepi tym lepiej będzie wyglądala statystyka powikłań!

    Lekarze robią to, co im się opłaca. Szczepienie przeciwko pneumokokom podobno kosztuje 1 tys zł więc każdy kto je wykonuje nieźle zarabia. Szukanie prawdziwych przyczyn trudniejszych przypadkow jest mało opłacalne, bo trzeba zlecać badania, a to obciąża „NFZ” lekarzy. Dlatego rodzice często decydują się robić je odpłatnie, bo naprawde wielu nie chce oszczędzać na zdrowiu swoich pociech.

    Na temat leczenia gruźlicy moge wiele powiedzieć, bo mama pracowala na oddziale chorob płucnych i często tam przychodzilem. OIglądałem szfkę z lekami, słuchalem rozmów lekarza z pielęgniarkami, czasami przeglądałem książki czy fachowe czasopisma jakie tam leżały… Odpowiedzialność za pojawienie się wielolekoodpornej gruźlicy antybiotyki ponoszą w tym samym stopniu co szczepienia. Każda „nisza ekologiczna” jaka się pojawia w naszym organizmie szybko zostanie zagospodarowana. Jeżeli nie wybije się do końca bakterii gruźlicy, to szczepy odporne nie posiadające konkurecji rozmnożą się szybciej niż w przypadku konkurowania ze slabszymi. I to stało się w tym wypadku: streptomycyna nie jest powszecnie stosowanym antybiotykiem, więc nie ma możliwości jej niekontrolowanego używania. Inne antybiotyki po prostu nie dzialają na suchoty, więc rownie dobrze mozna je leczyć XIXw metodami – dla pratków Kocha wsio rawno. To samo dot. szczepień, jeżeli nie uodpornią one organizmu na wielolekoodporne szczepy to umożliwią im szybszy rozwoj. Każdy pamięta ze szkoły próby tuberkulinowe, wielu ich nie przechodziło i musieli byc dodatkowo szczepieni. To pokazuje slabość właśnie tego szczepienia, co w połączeniu ze słabością antybiotyków przeciw gruźlicy daje pole do ekspansji znacznie groźniejszych szczepów. Tu nie ma dobrego wyjścia – brak leczenia i szczepień pomaga w rozprzestrzenianiu się tej bardzo groźnej choroby. Nieskuteczne szczepienia i antybiotyki hodują znacznie groźniejsze bakterie. Medycyna często jest między Scyllą, a Charybdą.

    • Po pierwsze z artykułu Cukiernika NIC na temat systemu, planowania i grupy celowej się nie dowiadujemy – mamy natomiast feerię głupich (lub głupszych) wypowiedzi różnych „wolnościowców” jak to oni i co to obi i w ogóle faszyzm, Pisizm, dyktatura.

      Czyli na chwile obecną nie możemy dyskutować czy programem objęte będą wszystkie czy tylko część dzieci – po prostu planuje się pewne posunięcia, a jak to będzie wyglądało w praktyce to co innego.

      Wracamy do gruźlicy. Poniekąd piszesz prawdę – faktycznie „niedoszczepienie” bywa groźniejsze niż nie szczepienie w ogóle. Ale właśnie o tym pisałem. grupa ludzi czy to wiedziona głupota, czy lenistwem, czy „poczuciem wolności” nie szczepiła się, lub poprzestawała na tym co jej zaaplikowano przymusem, wykręcając się od reszty – w efekcie faktycznie pojawiły się szczepy bardzo odporne na antybiotyki. Ale popełniasz błąd – streptomycyna jedynie zalecza chorobę, nie powodując unicestwienia całej populacji prątków. Do pełnego wyleczenia potrzeba żmudnej terapii wielolekowej i znów mamy do czynienia z „mądrością” pacjentów którzy leczenie przerywali po ustąpieniu objawów. To oni, nie szczepienia, przyczynili się do pojawianie naprawdę groźnych odmian tej bakterii.

      NFZ oszczędnościami kieruje się w najmniejszym stopniu, a lekarze za zastrzyk dostają tyle samo co za zastrzyk z witamin…. ryczałt. zarabiają koncerny farmaceutyczne i zapewne ktoś kto umożliwia im takie zarabiani – to oczywiście powinno być piętnowane, natomiast w niczym nie zmienia faktu że przymus szczepień znaczy tyle samo co przymus posiadania hamulców w samochodach – chodzi o bezpieczeństwo innych.

      • Autor pisze za Rzepą, że szczepić będą wszystkich. Co mnie nie dziwi, gdyż tak działa państwo – często wali na oślep. Obecnie za pneumokoki trzeba zapłacić ok. 1 tys zł i NIE JEST to refundowane nawet w najmniejszym stopniu. Pisząc o NFZ miałem na myśli inny debilny przepis, że każde badanie zlecone przez rodzinnego powoduje uszczuplenie jego przychodow (NFZ tnie kasę którą mu placi o koszt tych badań). Nie trzeba być geniuszem by odgadnąć skutki takiej procedury.

        Używając zwrotów typu „pojawił się lekoodporny szczep” czy „prątki się uodporniły” nalezy pamięać o jednym – to duże skróty myślowe. Te szczepy najprawdopodobniej istniały od zawsze ale przegrywaly konkurencję o nosicieli ze „zwykłymi” prątkami. Szczepienia ktore ich całkiem nie wyeliminują (niemożliwe, bo tylko 2 choroby zniknęły) są z definicji nieskuteczne, bo prędzej czy później i tak by się pojawiły. To samo dot. leczenia antybiotykami, rygorystyczne pzrestrzeganie sztuki też nie zahamuje ich rozwoju, bo po prostu NIE GINĄ od lekow starszych generacji. O ile dobrze pamiętam o problemach z leczeniem gruźlicy przeczytałem na w/w oddziale już w latach 80-tych i wtedy nie do końca wiedzieli co jest grane. Wielolekoodporną gruźlicę mozna sobie wyobrazić jako inne bakterie na ktore wtedy nie było skutecznych szczepień i leków. Nie było tez diagnostyki i uważano ją za dobrze znane suchoty. W efekcie wystarczy 1 pacjent na oddziale suchotników by sprzedać „nowe” bakterie leczonym ludziom i ich rodzinom. A że te bakterie przy zasiedlaniu płuc nie miały już konkurencji w postaci „prątka suchot” mogły rozwinąć skrzydła. Nawiasem mówiąc pomimo trwających wiele lat szczepień na oddziale była cała masa gruźlikow, nawet młodych ktorzy byli kilka razy zaszczepieni! Konkurencja jest nomen omen zdrowa nawet w przypadku patogenów. Warto mieć tabun „drobnych biznesmenów” w postaci niegroźnych bakterii w swoich organizmach bo to one są najlepszą obroną przed paskudnym korporacyjnym „monopolem” paskudnych choróbsk 🙂 A o wyeliminowaniu choroby przy pomocy malo skutecznych metod można zapomnieć. Jak mówi prawo Murphy’ego – „jezeli coś może się nie udać na pewno się nie uda”. Tylko tam, mgdzie mamy 100% skuteczność (polio czy czy całkowicie wyeliminowana ospa prawdziwa) przymusowe szczepienia mają sens. Mają sens w przypadku wyjątkowo zaraźliwych patogenów. Ale tam gdzie trudno sie zarazić (gruźlica czy pneumokoki) oraz gdzie łatwo „wyhodować” znacznie gorsze paskudztwa szczepienie często przynosi więcej szkód niż korzyści. To tak jakby mieć w samochodzie hamulce które co tysięczne użycie nie zadziałają, a ludzie myślą iż można bezpiecznie jechać 100-ką. To chyba najlepsza analogia do szczepień przeciwko pneumokokom udowodniona szczepieniami przeciwko gruźlicy.

        • Darku zreasumujmy.
          Faktycznie najpopularnijsza szczepionka przeciwgruźlicza nie daje gwarancji niezachorowania w ogole, ale daje gwarancję niezachorowania na najbardziej mordercze jej odmiany mozgowo rdzeniową i rozsianą.
          Bakterie to organizmy żywe, mutuja cały czas, bez względu na podejmowane przez nas dzialania, natomiast im mniejsza populacja zakazonych tym mniejsza szansa na rozprzestrzenienie sie tych najgorszych.
          Natomiast szczepienia to nie jest antybiotykoterapia, one nie zabijają flory bakteryjnej. W zwiazku z czymtwoje zastrzeżenia sa nieaktualne.

          Zgadzam się z większością poza ostatnim akapitem. Należy pamiętać, że wirusy czy bakterje powodujące choroby mogą się rozwijać tylko w żywych organizmach. Jeżeli jedynym nosicielem jest czlowiek, to szcepionki mają szansę na jej wyeliminowanie. Jeżeli są inni nosiciele, to szczepienie może doprowadzić do zwiększenia jej zjadliwości. To nic innego jak selekcja stosowana przy hodowli nowych odmian roślin czy gatunków zwierząt. Sa dwa rodzaje selekcji: negatywna i pozytywna. W przypadku szczepionek moga występować oba typy. Jezeli szczepionka ma bardzo mała skutecznośc to jest duża przeżywalność bakterii ktore zainfekowały ludzi i zginąć mogą tylko najsłabsze. Jest to selekcja negatywna i mamy ją w przypadku gruźlicy, gdyż zachorowalnośc po szczepieniach owszem, zmniejsza się ale ryzyko zarażenia istnieje bez przerwy. Selekcja pozytywna jest wtedy, gdy szczepionka uodparnia na większośc szczepów poza kilkoma. Wtedy tylko one (czesto wyjątkowo trudne do wyleczenia) infekują ludzi, a z powodu braku konkurencji w postaci łatwych do wyleczenia będą infekowały więcej ludzi. Te łatwe do wyleczenia nie mając nosicieli uodpornionych przy pomocy szczepień po prostu wiginęły. Oczywiście może być też tak, że szczepienie uodparnia na najgroźniejsze, a przeżyją łatwe w leczeniu, ale tak czy siak mamy typowa selekcję patogenów. Ogólnie jestem za szczepieniem, nawet przymusowym ale tylko tam, gdzie są szanse na całkowite wyeliminowanie choroby. Gdyby udalo się zachować taką konsekwencję jak w przypadku ospy to być może udałoby się też wyeliminować polio. Znam ludzi ktorzy na to zachorowali i moim zdaniem błędem było odpuszczenie sobie 3-ciego świata bo wyeliminowany w Europie wirus właśnie do nas wraca. Ale obowiązkowe i powszechne szczepienia przeciwko chorobom o slabej zakażalności, nieskuteczne itp to dzialanie na szkodę zdrowia, za kilka lat efekty będą odwrotne od założeń. Reasumując – chyba tylko polio powinno zostać obowiązkowe, reszta (przynajmniej na razie) zupelnie dobrowolna bo szanse na wyeliminowanie choroby (nawet po zaszczepieniu 100% ludzi na całym świecie) są praktycznie zerowe.

          • Jak jest w kwestii wirusów szczerze mówiąc nie wiem. Natomiast co do bakterii – mogą rozwijać się wszędzie gdzie znajda pożywkę i odpowiednie warunki – czyli niekoniecznie w organizmie innego żyjącego stworzenia.
            Wszystko co piszesz o selekcjach to oczywiście prawda ale prawda tylko w odniesieniu do organizmów rozmnażających się płciowo – tymczasem bakterie to klony! Wszelkie zmiany przystosowawcze to zawsze mutacje – dotychczas uważano że mutacje te są wymuszane poprzez warunki zewnętrzne, ostatnio okazało się że bakterie mutują samoczynnie – to pewnie także wynik ewolucji – szczepy które nie ewoluowały, miały ograniczony zestaw genów i w razie zmiany warunków ginęły. Natomiast te które częściowo mutowały miały większe szanse na trafienie w „swoje” warunki”.

            A teraz jak działa szczepionka – otóż nie zabija ona bakterii (bo nie jest antybiotykiem) lecz „uczy” organizm produkować białka które powodują iż rozwój bakterii w organizmie jest utrudniony, bądź uniemożliwiony. Oczywiście jak ustaliliśmy nie zawsze i nie wobec każdego szczepu. Jednak to nie jest tak że szczepy ze sobą konkurują – po prostu albo się ma ten zjadliwy albo nie. sensem szczepień jest nie wyeliminowanie choroby, ale takie ograniczenie jej występowania aby była pod kontrolą i nie przerodziła się w epidemię.

            Stąd właśnie przymus szczepień – z przypadkami jednostkowymi (nawet Eboli) można sobie poradzić – epidemii dotykającej setek tysięcy ludzi w uprzemysłowionych aglomeracjach nawet nie sposób sobie wyobrazić – to był by horror.

            • Moim zdaniem prawidlowo opisałeś sytuację ale ciągle wyciagasz błedne wnioski. Atakujące ludzi bakterie i wirusy miały tysiące lat by zmutować. Większość mutacji istnieje od dawna, ale ich potencjalni nosiciele umierają na te łatwiejsze do leczenia czy uodpornienia szczepionkami, więc mają za mało potencjalnych nosicieli. A to oznacza, że jeżeli szczepionka nie uodporni na WSZYSTKIE szczepy i typy, to z definicji nie będzie skuteczna. Po prostu część ocaleje i będzie w stanie infekować resztę populacji. Wrócę do gruźlicy: przykladowo mamy zaszczepione 100% populacji ale 1/1000 zaszczepionych ma kontakt ze szczepem ktorego przeciwciała nie wytępią. Jeżeli przed szczepieniami na gruźlice umierało np. 1 mln osob, to po szczepieniach umrze 1 tys i zostanie odtrąbiony sukces. Jednak odporne szczepy dalej zarażają i gdyby pechowo były także odporne na leczenie szybko zaczną się rozprzestrzeniać. Srodowiska w ktorych rozwija sie gruźlica pozostały bez zmian, więc 1 mln osób ciągle jest wystawiony na potencjalną infekcję. Nawet gdyby tylko co 100-ny miał kontakt z niewytępionymi bakteriami, to w dosyć krotkim czasie mamy 10 tys umierających na nieuleczalną gruźlicę. W czasie liczonym na 3-4 pokolenia ludzie znowu będa borykali się z problemem który pozornie został rozwiązany, z milionem zgonów. Z tego powodu czasami lepiej zrezygnować ze szczepienia by zakażenia dokonywały się także przy udziale tych słabszych, wyleczalnych szczepów. W takim wypadku jest duże prawdopodobieństwo, że na gruźlicę będzie umierało np. 10 tys ludzi ale bez tendencji wzrostowej. Po prostu bakterie odporne na leki lub przeciwciała „wyhodowane” pzrez szczepionki będą miały mniejsze pole manewru gdyż ci co unikają leczenia czy szczepienia umrą na mniej zjadliwe i nie będa potencjalnymi nosicielami odpornych.

              Nawiasem mówiąc ten mechanizm działa także w GMO. Tyle mowiono o owadach ktore zdychają po ich zjedzeniu, że insektycydy znikną z rolnictwa itp. Ale jak to bywa bardzo szybko pojawiły się takie ktore nie giną ani od GMO, ani insektycydów. By zapobiec powstaniu superinsektow zaleca sie… sadzenie obok GMO niezmodyfikowanej kukurydzy czy bawełny aby slabsze szkodniki stanowiły konkurencję dla odporniejszych ograniczając tym samym ich populację. Historia wyraźnie pokazuje, że patogeny były, sa i będą bez względu na używanie coraz nowocześniejszych „cudownych broni”. Że każda zbyt zmasowana akcja przeciwko nim szybko obraca się przeciw czlowiekowi. Ale nie wyciągamy wniosków z historii i każdą niesprawdzoną nowinkę hurraoptymistycznie wprowadza się do masowego użycia. A później jak za socjalizmu „dzielnie walczy się z problemami ktore się wywołało” 😉

tymczasem…

„Po wielu latach przepychanek, oszustw i kłamstw, przemysł szczepionkarski musiał przyznać, że związek pomiędzy szczepionkami, a autyzmem, istnieje. Dane ujawnił PRWEB.com 19 lutego 2014 roku.

Na nic się zdały zaprzeczenia, szkalowanie lekarzy i naukowców. Ujawnione dokumenty udowadniają niezbicie, że już od 20 lat zainteresowani sprzedawcy wiedzieli o tym, że zawarty w szczepionkach preparat rtęciowy uszkadza mózg i jest jednoznaczną przyczyną zaburzeń, zwanych autyzmem.
Jak podała prasa medyczna, po prawie 10 latach niezwykle upartych starań dr Briana Hookera, profesora na Uniwersytecie Simson, przy pomocy senatorów Stanów Zjednoczonych, Centrum Kontroli Leków, słynne CDC w USA, MUSIAŁO UJAWNIĆ DOKUMENTY DOTYCZĄCE BADAŃ NAD WPŁYWEM SZCZEPIONEK NA DZIECI.

Dopiero oparcie się na ustawie o wolności informacji, słynnym Freedom Act-FOIA, pozwoliło na ujawnienie, że środek zwany tiomersalem, nadal używany np. w szczepionkach grypowych, ba, podawany nawet kobietom w ciąży i małym dzieciom, może spowodować autyzm i inne zaburzenia rozwojowe układu nerwowego.

Dr Hooker, dzięki pomocy dwóch senatorów, otrzymał po 10 latach starań dane dotyczące 400 000 dzieci urodzonych pomiędzy 1991-1997 rokiem. Dane te były przeanalizowane przez epidemiologów z CDC, z dr Thomasem Verstraetenem na czele. Analiza tego materiału dowodzi jednoznacznie, że urzędnicy CDC wiedzieli o bardzo wysokim ryzyku zachorowań na autyzm, na zaburzenia snu, zaburzenia mowy i o innych poważnych uszkodzeniach Centralnego Układu Nerwowego, związanych z rtęcią, zawartą w preparacie zwanym tiomersal.

Wyniki analizy udowadniają niezbicie, że autyzm występował aż 7,6 razy częściej u dzieci narażonych na działanie tiomersalu w okresie niemowlęcym.
Już w 1999 roku raport CDC uzasadniał twierdzenie, że istnieje związek pomiędzy zwiększonym ryzykiem rozwoju zaburzeń neurologicznych, a wysoką ekspozycją w pierwszym miesiącu życia na szczepionki zawierające tiomersal.

Dane te zostały utajnione przez najwyższych rangą urzędników CDC. Rtęć stanowi wagowo 50% tiomersalu, wykorzystywanym w szczepionkach dziecięcych do 2000 roku i obecnie np. w grypowych. Ostatnio pediatrzy ponownie wyrazili zgodę na dopuszczenie dodawania rtęci do szczepionek. Oparli się przy tym na raporcie defraudanta z CDC, niejakiego Paula Torsena. W Polsce ten raport jest przedstawiany jako tzw. „Raport Duński”. Torsen jest ścigany listem gończym za malwersacje ponad miliona dolarów, rzekomo wydanych na badanie związku pomiędzy rtęcią i autyzmem. I co ciekawe, wszelkiej maści reklamówki przemysłu farmakologicznego w Polsce wciąż powołują się na ten raport. A pediatrzy, naśladując konsultantów, bezmyślnie to powtarzają…”

całość tu: gloria.tv

…i jeszcze jeden tekst. 

Jeden z najnowszych artykułów dr. Jerzego Jaśkowskiego:

„Jak uczy doświadczenie ponad 3 pokoleń stosowania szczepionki przeciwgrypowej, brak jakichkolwiek dowodów na skuteczność tej szczepionki. Czyli już 75 lat stosuje się coś, co nie tylko, że nie pomaga, ale wręcz powoduje cięższy przebieg choroby.

Po raz pierwszy szczepionkę przeciw grypie zastosowano w 1940 roku. Po podaniu tego preparatu w armii amerykańskiej zmarło koło 60 000 żołnierzy. Nigdy nie ujawniono nazwiska tego dzielnego inaczej generała, który zezwolił na taką bezmyślność. Nie ujawniono do dnia dzisiejszego również kulis tego procederu i kosztów zakupu tego preparatu. Czyli przelania pieniędzy podatnika do prywatnych kieszeni.

Przypomnę, że pojęcie grypy tzw. hiszpanki wymyślono 20 lat po epidemii, spowodowanej szczepieniem w 1918 roku żołnierzy wyjeżdżających na front do Europy. Tylko wyjątkowy nieuk albo troll może tamtą epidemię nazywać grypą hiszpańską. Nazwę „hiszpańska grypa” wymyślono w 1936 roku w Instytucie Rockefellera, jako slogan marketingowy sprzedaży szczepionek. Wiadomo, element strachu ułatwia w znacznym stopniu sprzedaż.

Pomimo utajniania faktów, obecnie ujawnione dokumenty wyraźnie wskazują na przyczynę tej epidemii. W podręcznikach z lat 20 brak jakiejkolwiek wzmianki o rzekomej grypie. Cały przebieg tej choroby był zupełnie odmienny od tego, co nazywamy grypą.

I w tym miejscu powinniśmy się zastanowić, co robią tzw. eksperci, namawiający społeczeństwo do szczepienia się przeciw rzekomej grypie, powołując się na chwyt marketingowy „hiszpańskiej grypy”.

Niestety, handlarze szczepionkami przywłaszczyli sobie to pojęcie w celu zastraszenia społeczeństwa i zwiększeniu zysków. Jedyne epidemie, jakie są udokumentowane w XIX i XX wieku, datuje się od chwili wprowadzenia przymusu szczepień, czyli są poszczepienne.

Specjalni pisarze byli zaangażowani do podniecania wyobraźni na przykład statkami widmami w marynarce angielskiej. Marynarka angielska wprowadziła bowiem przymus szczepień przed wypłynięciem w morze preparatami, które nie były w ogóle sprawdzane.

Nie jest to odosobnione postępowanie. Wiadomo, że w wojsku wszystko robi się na rozkaz. O wiele łatwiej przecież przekonać jednego dowódcę, aniżeli setki cywilów. Tzw. „syndrom zatokowy”, który wystąpił w armii amerykańskiej po inwazji na Irak, spowodował kalectwo około trzystu tysięcy żołnierzy, z nieco ponad sześciuset tysięcy użytych w akcji.

W ten sposób namawia się obecnie Policję do szczepień, chociaż już w latach 70. w Anglii ten eksperyment został zrobiony i musiał zostać przerwany z powodu powikłań i nieskuteczności. To jest to, o czym piszę od 25 lat: eksperci medyczni są przysłowiowe 100 lat za „murzynami”, z całym szacunkiem do Czarnoskórych.

Zbliża się nowy sezon „grypowy” i szczepionkarze zwarli szeregi, ruszając do dalszej dezinformacji. Pomimo, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego [jakiego narodu, Polska była zawsze wielonarodowa, a tym bardziej obecnie kiedy podobno dążymy do likwidacji pojęcia naród, co widać w programach szkolnych], mimo istnienia od 1964 roku ustawy o konieczności ewidencjonowania powikłań poszczepiennych, do dnia dzisiejszego nie publikuje na swoich stronach internetowych tych danych. Mało tego, podając dane zachorowań, nie podaje, ile osób z pośród chorych było uprzednio szczepionych.

Niemniej, na oficjalnych wykresach PZH widzimy wyraźnie [poniżej], że po wprowadzeniu szczepień w 2009 roku, pod pretekstem rzekomo nowego wirusa AH1N1, liczba chorych wzrosła o ponad trzysta procent. W 2008 roku zachorowało na choroby górnych dróg oddechowych, wirusowe i bakteryjne, łącznie około siedemset tysięcy osób. Po wprowadzeniu szczepień liczba chorych w kolejnych latach [2011] wzrosła do ponad miliona, a w sezonie 2012/13 przekroczyła ponad 3 miliony.

http://www.prisonplanet.pl/fil…

A więc szczep się ludku, płać i płacz. Na to przecież czekamy my, czyli producenci i my, czyli urzędnicy żyjący z vatu.

I dochodzimy do sedna. Bliżej niezidentyfikowana grupa ogłasza Ogólnopolski Program Zwalczania Grypy. Oczywiście zrozumiałe jest, że za pomocą szczepionek. Widać wyraźnie, że osoby z tym związane reprezentują jakieś bliżej niezidentyfikowane gremia prywatne. Taki prof. Adam Antczak reprezentuje prywatną fundację o szumnej nazwie Instytut Oświaty Zdrowotnej. Źródło finansowania tego ośrodka jest nieznane. Ale prof. Antczak pełni w nim funkcję przewodniczącego rady naukowej. Co prawda żadnych prac naukowych nie można tam znaleźć, ale to brzmi dobrze.

Najciekawsze jest jednak do czego taki profesor nawołuje. Ano ni mniej ni więcej tylko do szczepienia. Jak twierdzi, „są grupy które nie powinny się zastanawiać, tylko działać, należą tu osoby po 65 roku życia, rodzice dzieci do 5 roku życia, a także kobiety w ciąży.”

Są to bardzo rewelacyjne stwierdzenia, tym bardziej, że jak podkreślam, wypowiedzi te nie są potwierdzone żadnymi badaniami.

A co w tym temacie ma do powiedzenia nauka? Nauka poprzez badania – ocenę prac zbiorczych wszystkich medycznych publikacji, które ukazały się na całym świecie na temat grypy i szczepień, a zostały zebrane i opracowane przez Cohrane Library
stwierdza:
– Brak jakichkolwiek dowodów na skuteczność szczepionek przeciw grypie u dzieci w wieku do 2 lat.
– Brak jakichkolwiek dowodów na skuteczność szczepionek u dorosłych osób i osób po 65 roku życia.
– Brak jakichkolwiek dowodów na skuteczność szczepionek u personelu medycznego opiekującego się osobami starszymi w domach opieki.

Eksperyment przeprowadzony na pracownikach poczty w Anglii wykazał brak jakichkolwiek dowodów na skuteczność podawania szczepionki przeciw grypie tym pracownikom, narażonym na zmiany pogody. Eksperyment przerwano z powodu powikłań.

Wartość szczepionki przeciw grypie u osób starszych jest taka sama jak mycie rąk. Dodatkowo badania kanadyjskie udowadniają, że szczepionki zwiększają częstotliwość hospitalizacji i wpływają na demencję osób starszych.

Badania amerykańskie wykazały około 4000 [czterech tysięcy] poronień u kobiet w ciąży, po szczepieniu przeciwko grypie. W związku z faktem, że, jak podał CDC, zgłaszalność powikłań to tylko około 1-5%, prawdziwa liczba poronień jest więc dwadzieścia razy większa.

Mamy więc dwa problemy: na jakim poziomie jest rzekomy Oświatowy Instytut prowadzony przez pana profesora Antczaka? Co wynoszą z takiego prania mózgów studenci? Czym będą się zajmowali? Musisz sobie sam dopowiedzieć, Szanowny Czytelniku!

Przypomnę, że wirusów grypy i grypopodobnych dających te same objawy chorobowe jest ponad 200. Typowe objawy, to podwyższona temperatura, bóle mięśniowe, katar, kaszel. W szczepionce znajdują się najczęściej 2 szczepy, A i B. Czyli masz 90% szansy, że nie trafisz. Nie wspominając o tym, że czas przygotowania szczepionki to około 9 miesięcy, a wirus mutuje podobno bardzo szybko. A więc w momencie, kiedy zachorujesz, to będzie zupełnie inny wirus, aniżeli ten, z którego rok wcześniej przygotowywano szczepionkę. No ale co to obchodzi Instytut Oświaty Zdrowotnej i jego przewodniczącego.

Dodatkowo, każdy kto chociaż trochę śledzi piśmiennictwo medyczne, wie, że American J. Clinical Nutrition już 4 lata temu [2010r] opublikował wyniki badań udowadniające, że przyjmowanie około 1200 jednostek witaminy D na dobę u dzieci zmniejsza zachorowania na choroby wirusowe o 59%. U dorosłych powinno się stosować przeliczenie 35 x masa ciała, plus 30% w związku z różną wchłanialnością preparatów.

Każdy starszy lekarz o tym wie, ponieważ jedyna od lat 1970. epidemia grypy w Polsce wybuchła po zlikwidowaniu podawania tranu w szkołach. Widać wyraźnie zapominanie celowe, lub faktyczne, znanych faktów. Musisz sam odpowiedzieć sobie, PT Czytelniku, jakie pozamerytoryczne przyczyny wywołują te luki w pamięci osób związanych mniej, lub bardziej ściśle, z medycyną.

Jeszcze dalej idzie w swoich pokrzykiwaniach inna celebrytka szczepień, pracująca od lat na pograniczu medycyny pani prof.magister Lidia Brydak. Osoba ta twierdzi w reklamowce Medexpress.pl z dnia 19 września, że: „to SKANDAL, że lekarze nie chcą się szczepić”. Widać wyraźnie różnicę poziomu wiedzy tej pani i znajomości piśmiennictwa naukowego- medycznego. Pani prof. magister Lidia Brydak nawet nie wie, co było przyczyną epidemii w 1918/19 roku i powtarza gazetowe slogany o hiszpance. A podobno pracuje już 40 lat na poboczach medycyny.

Pani mgr prof. Brydak podkreśla, że Ustawa o Chorobach Zakaźnych obliguje pracowników służby zdrowia do informowania o konieczności szczepień.

Już widać pierwsze przekłamanie. Ustawa obliguje do informowania zarówno o korzyściach, jak i negatywnych skutkach. Wytyczne, jakie otrzymały sanepidy, sprowadzają się do karania mandatami, lub wręcz zwolnieniami z pracy lekarzy, którzy informują pacjentów o negatywnych skutkach bezmyślnych szczepień.

http://www.prisonplanet.pl/fil…

Najzabawniej się tłumaczą przedstawiciele mazowieckiego Szpitala Brudnowskiego, przy ul. Kondratowicza 8, ogłaszając BEZPŁATNE szczepienia przeciw grypie. Minęło ćwierć wieku od zmian ustrojowych, kiedy to komuniści robili wszystko bezpłatnie z naszych podatków. Czyżby szczepienia przeciwko grypie opłacała dyrekcja szpitala z własnych, wysokich zarobków? Radośnie to ogłasza p. Katarzyna Właś, tel. 604 774 138. Możesz się sam Drogi Czytelniku zapytać tej pani, kto jej daje pieniądze i ile?

Już zupełnie na marginesie podam, że w tym samym artykule z reklamą szczepień występuje p.dr Ernest Kuchar z Kliniki Pediatrii I Chorób Infekcyjnych z Wrocławia. To tak, jak powiedziałem, na marginesie, ta informacja dla mieszkańców Wrocławia. Zawsze lepiej wiedzieć, gdzie się idzie.

Jaki jest mechanizm powstawania takich artykułów, nie wiem. Ale jak podała prasa zagraniczna, inny lekarz namawiający do szczepień, prof. Geoffrey Swain, otrzymał tylko jeden milion dolarów za propagandę szczepień.

Oczywiście z góry zaprzeczam, że w żadnym przypadku nie odnosi się to do osób wymienionych powyżej. Wszelkie insynuacje są bezpodstawne. Tylko dlaczego FBI prowadzi śledztwo w sprawie łapówek w Polsce?

Jaki jest wniosek z cytowanych reklamówek? Ano taki, że pranie mózgów mniej wartościowego ludka nad Wisłą będzie się nasilało. Musisz także pamiętać Szanowny Czytelniku, że ten zlewozmywak, jakim jest roztwór szczepionkowy, podawany tobie bezpośrednio do krwi, a więc zarówno metale ciężkie, aluminium, rtęć, jak i środki przeciwko zamarzaniu, zaburzają reakcje obronne organizmu. Udowodniły to prace kanadyjskie, wykazujące, że osoby szczepione kilkakrotnie ciężej znoszą kolejne zakażenia.

Kraje skandynawskie wycofały szczepionkę przeciw grypie z powodu ciężkiego powikłania, szczególnie ludzi młodych, zwanego narkolepsją, czyli nagłego, niespodziewanego zwiotczenia wszelkich mięśni. Zwiotczenie to jest nagłe, a więc nie poprzedzone żadnymi objawami. Wyobraź sobie, że prowadzisz samochód i nagle mdlejesz, gdzie się zatrzymasz?

Najciekawsze jest to, że p. profesor mgr Brydak, twierdziła publicznie, że biskupów będzie namawiała do apelowania o szczepienia. Widać wyraźnie, w jakim stopniu zna katechizm Kościoła Katolickiego. Kościół Katolicki zna pojęcie grzechu strukturalnego. Żadna osóbka biorąca udział w takim łańcuszku nie może tłumaczyć się zleceniem, czy procedurą, tak jak nie mogli się tłumaczyć w procesach norymberskich hitlerowcy.

Ps. Ciekawe, dlaczego Izba Lekarska, strzegąca prawomyślności, nie reaguje na takie jawne dezinformacje, podawane przez jej członków: „Rzekł stary diabeł do młodego. Nic to, w więzach organizacji, prawdę diabli wezmą”.

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim:
https://www.youtube.com/watch?…

podobne: Przymusowe szczepienia: Inspektorzy GIS kontra „STOP NOP”. Kto ma rację? polecam również: „Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie…” (wyniki badań tajne, rośnie ilość błędów lekarskich). NIK o NFZ i o rehabilitacji: rosnące kolejki, niska jakość usług, nielegalne opłaty. Leczenie ponad granicami.

HubertCzerniakTV – Włączamy myślenie! Szczepić czy nie szczepić?

Grzegorz Radziewicz - Lekarz (po reformie służby zdrowia)

Grzegorz Radziewicz – Lekarz (po reformie służby zdrowia)

Reklamy

5 comments on “Kolejny przymus szczepień w Polsce, tymczasem związek szczepień z autyzmem udowodniony.

  1. Pingback: Medycyna i Nauka: Co z nowym programem zwalczania raka? Lekarze boją się wystawiać „zielone karty” pacjentom. Nowy antybiotyk nadzieją w medycynie. Elastyczny implant na pomoc sparaliżowanym. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Nauka i Medycyna: Sondy MMS zbadają zjawisko rekoneksji magnetycznej. Ustabilizowały się emisje CO2. Bioniczne oko dla niewidomych. Trójwymiarowe szkielety do hodowli komórek. Czy ebolę w Afryce zastąpią inne choroby. Zakład o wirusa odry. | Łó

  3. Pingback: Przymusowe szczepienia: Inspektorzy GIS kontra „STOP NOP”. Kto ma rację? | Łódź Odysa

  4. Pingback: Wspólny mianownik CETA, GMO, i Zbioru Zastrzeżonego IPN czyli o kosztach wojny między korporacjami jakie ponoszą społeczeństwa państw niepoważnych. O zgodzie między socjalistami. Jaką Polskę zostawimy przyszłym pokoleniom? | Łódź Odysa

  5. Pingback: Grażka, Rom i Eluana czyli… W trzech historiach o wojnie cywilizacji na śmierć i życie | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: