„Jestem trendy, bo się badam” kontra „Styczeń miesiącem bez chorowania!” czyli o tym jak chora władza poucza lekarzy jak i za ile (nie)leczyć pacjentów. Placówki medyczne i problemy z ochroną prywatności. Skarga NRL na pakiet onkologiczny.


1. Jestem trendy, bo się badamCo mają zrobić pacjenci po Nowym RokuLekarze: sytuacja w POZ to czubek góry lodowejZwiązek Zawodowy Lekarzy grozi strajkiem.

30.12.2014 (IAR) – Jak zachęcić Polaków do badań profilaktycznych – zastanawiają się specjaliści. Na imiennych zaproszeniach, wysyłanych w ramach narodowego programu – które bardzo często trafiają od razu do kosza – mamy hasło: „Badam się, mam pewność”. Można je zastąpić innym: „Jestem trendy, bo się badam”. Przecież chodzi o wykreowanie mody na badania profilaktyczne, bo dane statystyczne są alarmujące i zawstydzające.

Według najnowszych danych, opublikowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH, w Polsce mamy bardzo niską wyleczalność nowotworów.

Doktor Krzysztof Kuszewski twierdzi, że głównym powodem tej sytuacji jest późne zgłaszanie się chorego do lekarza. Według prowadzonych przez niego badań, pacjent przychodzi do gabinetu dopiero po dwóch miesiącach od wystąpienia wyraźnych objawów. Zdarzają się jednak także tacy, którzy czekają tysiąc pięćset dni.

Urszula Jaworska, prezes fundacji swojego imienia, mówi, że potrzebujemy edukacji i zachęty do badań – albo karania za ich brak. Według niej, trzeba rozważyć podwyższenie składki ubezpieczeniowej za brak badań profilaktycznych. Urszula Jaworska zaznacza, że Polacy lekceważą profilaktykę, a gdy już są chorzy, stają się roszczeniowi.

Profesor Magdalena Bielska-Lasota podkreśla, że trzeba przywrócić zaufanie do programów profilaktycznych poprzez kontrolę efektów zdrowotnych. Według niej, wyniki skriningów powinny być analizowane i publikowane. Wówczas aktywność społeczeństwa i uczestnictwo w badaniach będą większe.

Po względem wskaźnika tak zwanej 5-letniej przeżywalności zajmujemy przedostatnie miejsca w Europie. Najgorzej jest w przypadku raka szyjki macicy.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Barbara Góra/dabr

„…Jak zachęcić Polaków do badań profilaktycznych – zastanawiają się specjaliści… chodzi o wykreowanie mody na badania profilaktyczne, bo dane statystyczne są alarmujące i zawstydzające…” 

Zawstydzające jest według mnie to co się już dzieje w służbie zdrowia i to nie z winy pacjentów a z winy chorego (jak sama służba zdrowia) systemu. Jak tu się badać „profilaktycznie” skoro ciężko się dostać do lekarza? Co to znaczy że „Polacy lekceważą profilaktykę”? Czy profilaktyczne stanie w kolejkach zwiększy czy zmniejszy efektywność leczenia, które pozostawia wiele do życzenia i coraz bardziej upodabnia się do masowego szlachtowania zwierząt – jak najwięcej, w jak najszybszym czasie i w jak najmniej dotkliwy finansowo dla NFZ sposób.

rys.  Jerzy Krzetowski

rys. Jerzy Krzetowski

Oczywiście że lepiej jest zapobiegać jak leczyć, ale przepraszam bardzo! Stan publicznej służby zdrowia nie pozwala ani na skuteczne zapobieganie ani na skuteczne leczenie. I czyja to jest wina że brakuje lekarzy, a do tych którzy funkcjonują w tym systemie kolejki są niebotyczne. Czyja to wina że na samo leczenie obowiązują limity bo jest niedofinansowane w należytym stopniu? Oddać ludziom pieniądze jakie obowiązkowo płacą w postaci składki a wtedy będzie można zwalić całą winę za roszczeniowość na pacjenta. A tak, skoro państwo wzięło na siebie zobowiązanie leczenia „za darmo” (i przyzwyczaiło do tego pacjentów) to i niech z tego „darmowego” funduszu wygeneruje jakąś część na profilaktykę i  w swoim stylu (jak to tylko państwo potrafi) niech zmusza ludzi do stania w kolejkach zawczasu 🙂 Pretensje do garbatego że ma dzieci proste, gdy tymczasem…

30.12.2014 (IAR) – Od 2 stycznia część gabinetów lekarzy rodzinnych będzie zamknięta. Co mają zrobić chorzy, gdzie szukać pomocy. Minister zdrowia, do którego należy zapewnienie bezpieczeństwa pacjentom radzi, aby szukać otwartych gabinetów i zgłaszać się do szpitali.

Zapowiedział też wprowadzenie awaryjnego planu B. Zakłada on, że jeżeli gabinety zostaną zamknięte, chorych będą przyjmować szpitalne oddziały ratunkowe i izby przyjęć. NFZ zapłaci za taką wizytę 45 zł. Poradę będzie można uzyskać również w nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Minister Arłukowicz przypomniał, że każdy może 3 razy zmienić lekarza rodzinnego w ciągu roku.

Doktor Marek Twardowski zapowiedział, że lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego nie będą przyjmować również pacjentów prywatnie.

Minister Arłukowicz mówił wczoraj, że prawie 70 procent lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej podpisało kontrakty na przyszły rok. Natomiast według Porozumienia Zielonogórskiego, ponad 40 procent lekarzy zamknie swoje gabinety od 2 stycznia. W niektórych województwach ponad 90 procent jest zrzeszonych w Porozumieniu.

IAR Joanna Stankiewicz/magos

05.01.2015 (IAR) – To czubek góry lodowej. Tak o sytuacji w podstawowej opiece zdrowotnej mówi Konstanty Radziwiłł z Naczelnej Izby Lekarskiej. Wystąpił on na wspólnej konferencji prasowej z przedstawicielami Porozumienia Zielonogórskiego i Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Wiceprezes OZZL Zdzisław Szramik powiedział, że organizacja rozważa organizację ogólnopolskiego strajku.

Konstanty Radziwiłł przekonywał, że wprowadzenie pakietu onkologicznego i kolejkowego to „przejaw klasycznej arogancji władzy”. Zaznaczał, że odpowiedzialni za reformę założyli, iż nie będzie konsultacji społecznych. Jak podkreślił, podpisanie kontraktów przez lekarzy nie uzdrowi sytuacji.

To nie jest tak, jak niektórym się wydaje, że jak w końcu dojdzie do podpisania kontraktów przez wszystkich lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej to będzie już sprawa posprzątana, a minister będzie mógł odtrąbić sukces, tak na pewno nie będzie, dlatego że reforma, której elementem są zmiany w POZ, została źle przygotowana – argumentował Konstanty Radziwiłł.

Prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski poinformował, że w związku z niepodpisaniem kontraktów z NFZ na 2015 rok zamkniętych jest około 1,5 tysiąca przychodni, a nie pracuje 5 tysięcy lekarzy. Najwięcej nieczynnych placówek jest w województwie lubuskim – około 75 procent. Jak dodał szef Porozumienia Zielonogórskiego, mniej więcej połowa placówek nie działa w województwach: podkarpackim, lubelskim, podlaskim, opolskim oraz warmińsko-mazurskim.

Jacek Krajewski, zapytany przez IAR, wyjaśniał, że otworzenie gabinetów bez podpisania kontraktu z NFZ-em oznaczałoby zmuszenie pacjentów do płacenia za wizytę. Nie chcemy przyjmować pacjentów komercyjnie, pacjentom płacącym składki zdrowotne należy się nieodpłatne przyjmowanie – zaznaczył prezes Porozumienia Zielonogórskiego, dodając, że to po stronie ministra zdrowia leży teraz zapewnienie bezpłatnych świadczeń.

Pod koniec zeszłego roku lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego nie doszli do porozumienia z resortem zdrowia. Kością niezgody były stawki dla lekarzy rodzinnych oraz wprowadzenie pakietów: onkologicznego i kolejkowego.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Barbara Góra/kd/dabr

05.01.2015 (IAR) – Lekarze rozważają organizację ogólnopolskiego strajku.

Powiedział o tym na konferencji prasowej wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Zdzisław Szramik. Konferencję zorganizowano po fiasku rozmów lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia.

IAR/zr/mitro/

źródło: stooq.pl

Najpierw fragment komentarza autorstwa Pana Stanisława Janeckiego:

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

„Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz twierdzi, że działa w imieniu pacjentów, natomiast lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego myślą wyłącznie o „kasie”. I część opinii publicznej to kupuje. Tymczasem nie ma nawet cienia dowodu na to, że minister Arłukowicz cokolwiek zrobił dla pacjentów – od początku swego urzędowania w resorcie zdrowia. Podobnie zresztą jak jego poprzedniczka, a obecnie szefowa, Ewa Kopacz. Podobnie zresztą jak urzędujący o ponad siedmiu lat rząd Platformy Obywatelskiej. Zakładanie, że ta władza robi cokolwiek dla ludzi, w tym dla pacjentów, jest albo żartem (ponurym), albo kpiną.

W „Głównych nurtach marksizmu” Leszek Kołakowski stwierdził, że komunizm niczego nie robi dla ludzi, lecz wyłącznie dla utrwalenia i utrzymania dyktatorskiej władzy i kontroli nad społeczeństwem. Jeśli zdarzy się coś, co jest mimo wszystko korzystne dla społeczeństwa, to dzieje się to albo przypadkowo, albo jest ubocznym skutkiem rywalizacji z systemem demokratycznym, albo wynika z taktyki etapu. I te spostrzeżenia Kołakowskiego doskonale pasują do tego, co od ponad siedmiu lat robią rządy PO. Generalnie chodzi o to, żeby coraz więcej kosztów przerzucać na społeczeństwo, a nie je z niego zdejmować. Jeśli chodzi o ministerstwo zdrowia, to przecież po to w 2007 r. była tzw. reforma systemu leków refundowanych (dzieło minister Ewy Kopacz). Chodziło o zwiększenie udziału pacjenta i relatywne zmniejszenie udziału budżetu w finansowaniu leków refundowanych. A obecnie forsowane przez ministra Arłukowicza pakiety onkologiczny i kolejkowy są tylko formą przerzucenia odpowiedzialności za kłopoty na inne podmioty oraz na tzw. obiektywne trudności.

Gdy rząd PO konfiskował pieniądze zgromadzone w OFE i wydłużał czas pracy przyszłym emerytom, chodziło wyłącznie o przerzucenie na pracujących odpowiedzialności za przyszłe świadczenia. Chodziło też o umycie przez władzę rąk, bo nie była i nie jest w stanie zgromadzić żadnych emerytalnych rezerw w oparciu o majątek narodowy i bogactwa naturalne. Nie jest w stanie nawet zachować tego, co już zgromadzono w OFE, dlatego te pieniądze skonfiskowano i są one obecnie przeżerane. A przeciętni ludzie nie mają szans na oszczędzanie na przyszłe emerytury, bo rząd POpodniósł podatki, w tym VAT oraz akcyzę. Obserwujemy proces wzrostu wydatków na utrzymanie samego państwa, czyli na utrzymanie nowej warstwy pasożytniczej czy też nowej klasy próżniaczej (skądinąd to określenie samego Donalda Tuska sprzed okresu jego rządów), a jednocześnie przerzucanie kolejnych kosztów na ludzi, czyli na konsumentów, rodziców, pacjentów, kierowców itp.

Skoro przez ponad siedem lat ministrowie zdrowia Kopacz i Arłukowicz nie zrobili niczego, co faktycznie poprawiłoby sytuację pacjentów, oczekiwanie, że nagle teraz to się zmieniło, nie ma najmniejszego sensu i podstaw. Rząd i resort zdrowia nie prowadzą żadnej racjonalnej polityki zdrowotnej, tylko przerzucają kolejne koszty na pacjentów i gaszą kolejne pożary wynikające z nieudolności i braku długofalowego planu. A lekarze są tylko kolejnym wrogiem ludu, czyli władzy, która musi mieć coraz to nowego „wroga klasowego”…”

…i to tyle w zasadzie co do „racjonalnego” podejścia Pana Janeckiego, wobec tego co się dzieje i na co jest nastawiona władza w tym konflikcie MZ (Arłukowicza) kontra – jak to się w „mendiach” z uporem maniaka powtarza – „tylko 1/5 lekarzy w Polsce”. Pomijając skąd propaganda wzięła tę „tylko 1/5” niezadowolonych z ugody lekarzy, jakby ci którzy podpisali te umowy zrobili to bo im się jej warunki albo „reforma” podobają, trzeba sobie wyraźnie powiedzieć że „…To nie jest tak, jak niektórym się wydaje, że jak w końcu dojdzie do podpisania kontraktów przez wszystkich lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej to będzie już sprawa posprzątana, a minister będzie mógł odtrąbić sukces, tak na pewno nie będzie, dlatego że reforma, której elementem są zmiany w POZ, została źle przygotowana…” 

Według „mendiów” i polityków tylko 1/5 lekarzy” jest zła a reszta jest dobra bo zgodziła się na doraźne rozwiązanie propagandowe chowając „mordę w kubeł” i trwając w patologicznym systemie. Tymczasem jest zupełnie inaczej! Ci co podpisali umowy (czy aneksy do wcześniejszych umów) po cichu solidaryzują się wyraźnie z tą „1/5” uparciuchów i część z nich zapowiada wypowiedzenie NIEKORZYSTNYCH umów, a Związek Zawodowy Lekarzy zapowiada strajk ogólnopolski. „Z niewolnika nie ma pracownika” – mimo że komuna udowodniła to w całej rozciągłości, to „publiczna służba zdrowia” dalej funkcjonuje na komunistycznych zasadach systemu nakładowo rozdzielczego, z przymusową reglamentacją i redystrybucją „składek”, które nie mają szans pokryć realnych kosztów funkcjonowania niewydolnego sytemu z jego biurokratyczną naroślą w postaci NFZ, o zaspokojeniu potrzeb czysto medycznych na właściwym poziomie nie wspominając, ponieważ RACHUNEK EKONOMICZNY na to nie pozwala, bo „z pustego i Salomon nie naleje”.

rys. Andrzej Krauze

rys. Andrzej Krauze

Najgorsze jest to że media i politycy nie chcą tego przyznać! Zamiast wyjaśnić Polakom o co tak naprawdę chodzi, wolą kłamać i manipulować wylewając przy tym krokodyle łzy, nad tym co wszyscy pacjenci sami dobrze widzą. Bez mediów wiadomo że „służba zdrowia” nie funkcjonuje prawidłowo i że cierpią na tym pacjenci. Powtarzanie tych banałów w kółko nie posuwa jednak tego problemu do przodu ani na jotę! Mało tego, media w tej sprawie od początku stronniczo stają w obronie obecnego „darmowego” systemu, czyli w obronie tych wszystkich polityków (a konkretnie rządu), którzy ten system stworzyli i są tu największym pasożytem, oraz winowajcą. I choć Pan Janecki reprezentuje media „opozycyjne” do „prorządowych” to popełnia ten sam błąd. Z tego co napisał wynika, że wystarczy zmienić rządy z PO na PIS a sytuacja zostanie w sposób cudowny uzdrowiona. W jego mniemaniu pacjenci „ubezpieczeni” przymusowo w systemie „darmowej” publicznej służby zdrowia obecnie ponoszą koszt nieudolnej władzy PO a za PISu by tego kosztu nie ponosili. Toż to jakieś pomyje intelektualne 🙂

W dalszej części cytowanego artykułu (którego całość dostępna jest tu: wpolityce.pl) można wyczytać że: „…Jak na dłoni widać, na czym polega filozofia władzy PO. A polega ona na zwalnianiu państwa z kolejnych obowiązków i ich przerzucaniu na obywateli oraz na szczuciu jednych grup społecznych i podmiotów politycznych na inne…”… czyli generalnie chodzi o to, że to PO jest winne a nie patologiczny system drenowania kieszeni płatników przez kołchoźniczy państwowy monopol. Pan Janecki w durnowaty sposób wyciera sobie gębę państwem, jakby nie wiedział skąd państwo wzięło pieniądze na „darmową” służbę zdrowia i że to ZAWSZE płaci obywatel a nie państwo. Jak można mówić o przerzucaniu na kogoś kosztów, które od początku są przez tego kogoś ponoszone! Problem jest w tym że system na zasadzie którego się to odbywa jest patologią, bazującą na błędnym przekonaniu że jest „darmowy” i że nie musi się finansowo dopinać.

Mamy tu do czynienia nie tylko z klasycznym myśleniem życzeniowym i pomijaniem brutalnej rzeczywistości wynikającej z prostej ekonomii – że nic nie ma za darmo (ani nawet za pół darmo), ale również z nie gorszą manipulacją od rządowej. Redaktor Janecki nie dość że nie podał prawdziwej przyczyny problemu, to udaje że leży on nie w systemie a w braku woli politycznej tych którzy nim obecnie zawiadują. A przecież nie jest ważne kto miesza herbatę i w którą stronę miesza skoro CUKRU NIE MA! Wbijanie demagogicznych szpil przez Pana Janeckiego w jakąś opcję polityczną nie powinno przesłaniać ludziom myślącym istoty problemu, którą jest NIEDOFINANSOWANIE w sposób racjonalny służby zdrowia (głównie z powodu niskich nakładów „per capita” na jednego pacjenta), ale przede wszystkim(!) patologiczny system monopolu państwowego z jego biurokratyczną strukturą, która przeżera istotną część pieniędzy PRZYMUSOWO zabieranych „składkowiczom” nie wspominając już o tym, że nie wszyscy się dokładają do wspólnego wora, za to chętnie z tego wora czerpią.

Ale „dziennikarze” już od dawana dokonują fałszywych interpretacji faktów, celowo dezinformując obywateli dla politycznych celów, zamiast ich informować i dokształcać w kwestii procedur i ekonomii funkcjonowania państwa i jego „darmowych usług”… Dziennikarze to dziś funkcjonariusze państwowi wysługujący się co najmniej partyjnym klikom. Bo albo pracują w upolitycznionej TV „publicznej” albo w „prywatnej” ale koncesjonowanej przez państwo, więc niejako muszą bronić etatystycznych rozwiązań w jego (nie)działalności, takich jak „publiczna służba zdrowia” czy ZUS. Nic więc dziwnego, że czy to rząd ma problemy czy opozycja, to sam system centralnego i przymusowego sterowania czy to gospodarką czy „usługami użyteczności publicznej”, jest tak przez jedną jak i drugą stronę politycznego sporu chronione. Przez to dziennikarze są tak samo wiarygodni jak politycy 🙂 Kto tego nie ogarnia ten jest godny pożałowania…

Człowiek myślący powinien zatem czerpać informacje z różnych źródeł i SAMEMU dokonywać interpretacji tego co się wokół niego dzieje i za co płaci… Tymczasem dla niektórych obywateli – jak za komuny! – to co jeden czy drugi polityk z partii z którą sympatyzuje powie z telewizora, albo napisze w gazecie jest jedyną prawdą. Mało kto potrafi tę „prawdę” zweryfikować w oparciu o to co się dzieje w rzeczywistości (zwłaszcza że dzieje się inaczej 🙂 ). Potem mamy takie efekty że co innego obiecują władze a co innego dzieje się w rzeczywistości…

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

NFZ trzyma kasę i wszystkich (i lekarzy i pacjentów) za jaja… Ale nadchodzi koniec tej patologii bo system właśnie zaczyna się rozłazić w szwach. System którego nie stworzyli ani pacjenci (okradani przy pomocy „składek” na „ubezpieczenie zdrowotne”) ani lekarze (choć w pewnej części się dołożyli firmując go swoją pracą) którzy w tym systemie i w jego ramach prawnych muszą funkcjonować, a na których próbuje się zrzucić całą odpowiedzialność dlatego że głośno mówią o tym że ten system się NIE SPRAWDZA, co widać gołym okiem a będzie coraz gorzej.

Tych lekarzy którzy podpisali umowy na nowych warunkach w nadziei na łatwy pod ochroną patologicznego prawa zysk, można nazwać bez kozery współudziałowcami złodziejstwa i patologii. Czemu zgodzili się piłować gałąź na której sami siedzą? To oczywiste – po części nie stać ich na bycie bezrobotnymi, a w pewnej części dali się przekupić obietnicą dodatkowych dopłat jakie obiecał Pan Arłukowicz dla POkornych. Wezmą tyle co da minister i dalej będą (nie)leczyć ludzi, sterczących i beczących jak bydło w coraz dłuższych kolejkach do dojenia (bo będą musieli odwalać robotę za tych którzy swe przychodnie zamknęli), żeby jak najwięcej z tych groszy w kasie NFZ zostało.

Poszczególne rządy stworzyły ten niewydolny system, udając że na służbę zdrowia nie trzeba pieniędzy bo musi być „za darmo” (chociaż nigdy nie była ani nie jest za darmo!). Ludzi się oszukuje że leczenie musi być tanie, choć te usługi nigdy do tanich nie należały, zwłaszcza kiedy z systemu korzysta więcej ludzi niż do niego wpłaca. Lekarz to też zawód i mimo że według niektórych dobrze opłacany, to dziwnym trafem lekarzy w Polsce ubywa. To jest wystarczający dowód na to, że to co „musi być darmowe” prędzej czy później staje się nieopłacalne i droższe w utrzymaniu niż jest warte i że nikt poza politykami i urzędasami na tym nie korzysta, a już najmniej pacjenci od których NA BIEŻĄCO pobiera się „składki” ale w kolejkach karze czekać nawet kilka lat!

Czemu w prywatnych przychodniach nie ma kolejek? Bo ludzie płacą od ręki a nie z „publicznej” puli która po prostu nie starcza na leczenie na wysokim poziomie dla wszystkich. Pamiętajmy o tym że społeczeństwo się starzeje a bezrobocie jest wysokie więc pula pieniędzy wpływających do kasy państwowej z tytułu „składek na ubezpieczenie zdrowotne” MALEJE i będzie maleć! Niedługo lekarze nie będą w stanie za tę kasę nikogo leczyć i co im kto zrobi? Zmusi pistoletem żeby leczyli „za darmo” albo za pół darmo z więzienia? Niby jak? 🙂 Proszę zmusić sprzedawcę luksusowych aut żeby sprzedawał je za pół ceny i jeszcze ponosił odpowiedzialność za ich użytkowanie a po rozbiciu auta zwracał pieniądze… a do takich właśnie wniosków doszło państwo „reformując” służbę zdrowia w Polsce… I to już doszło do takiego stopnia że lekarze powiedzieli dość… Nawet jak się teraz dogadają to za rok (albo wcześniej) będzie to samo! To samo dzieje się w ZUSie i w innych patologicznie funkcjonujących instytucjach (nie)użyteczności publicznej… Marnotrawstwo i oszukiwanie społeczeństwa przez władzę żeby to marnotrawstwo ukryć ma miejsce ciągle od ponad 25 lat…

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Problemy się nawarstwiają i w końcu to wszystko się rozsypie. I nie zmieni tego faktu napuszczanie pacjentów na lekarzy ani krokodyle łzy że tak być nie powinno. Ale jest i prawda na ten temat jest zupełnie inna od tej jaką nam serwują media i politycy. Prawda jest brutalna i prosta jak rachunek z 2+2 gdzie wynikiem prawidłowym jest wyłącznie 4 (a nie „prawie 5” czy „prawie 3”) tylko nikt nie chce jej głośno powiedzieć i dlatego warto posłuchać co lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego (i nie tylko!) mają do powiedzenia bo to oni leczą ludzi a nie politycy. Jak ktoś woli słuchać polityków zamiast lekarzy to niech idzie się leczyć do Arłukowicza, Kopaczowej i panów redaktorków z kłamliwych mediów 🙂

„Publiczna służba zdrowia” to w pierwszej kolejności biurokratyczny NFZ który NIKOGO NIE LECZY. Ten sam problem jest z tzw. ZUSem, i całą resztą pasożytniczych hydr które są OBOWIĄZKOWE i kosztują podatnika nie małe pieniądze, które są po drodze przez te „instytucje” (nie)POżydku publicznego w sporej części PRZEJADANE. Efekt funkcjonowania tych tworów jest taki, że NIEZALEŻNIE od tego kto rządzi na leczenie, emerytury i całą resztę zobowiązań (podobno darmowych 😀 ) zostają jakieś ochłapy. Stąd rosnące kolejki w przychodniach, ogromny dług publiczny i dziura w ZUS. Za rok PIS będzie przerabiał dokładnie to samo! o ile nie podniesie składek na „ubezpieczenie zdrowotne” – czyli zrobi to czym Pan Janecki tak się teraz demagogicznie brzydzi, a co jest NIEZBĘDNE dla dopięcia ekonomicznego rachunku funkcjonowania „służby zdrowia” w Polsce… (Odys)

Polecam dyskusję: Robert Gwiazdowski o służbie zdrowia

 2. Janik: trzeba podnieść składkę zdrowotną.

05.01.2015 (IAR) – Kolejny polityk mówi o konieczności podniesienia składki zdrowotnej. Po politykach PSL, takie rozwiązanie sugeruje Krzysztof Janik, były wicepremier i członek Rady Krajowej SLD. Jego zdaniem, to jeden ze sposobów na znalezienie większych pieniędzy na opiekę zdrowotną.

Krzysztof Janik powiedział w radiowej Trójce, że zamieszanie z podpisywaniem kontraktów lekarskich z NFZ nie jest nowym problemem. Za późno zabieramy się do projektowania usług medycznych, zawsze jest to robione w ostatnich dniach grudnia – stwierdził polityk SLD. Jak dodał, potrzebna jest także dobra wycena przez państwo usług medycznych. Mnie się marzy, żeby to były usługi nie zamawiane ryczałtowo, ale płatne po wykonaniu, oczywiście bez limitów, jednak mamy za mało pieniędzy” – podkreślał gość radiowej Trójki.

Fundusze jednak się znajdą, po pierwsze niewątpliwie trzeba troszeczkę podnieść składkę zdrowotną, czy do 11 procent, nie wiem, trzeba by to policzyć – powiedział Krzysztof Janik. Dodał, że należy też obniżyć koszty funkcjonowania państwa. Jako zły przykład wskazał rozrost administracji. Mówił, że w ciągu ostatnich 15 lat liczba urzędników wzrosła z 400 do 700 tysięcy. Z powrotem administracja państwowa jest najpotężniejszym zakładem pracy – ubolewał były wicepremier.

Członek Rady Krajowej SLD stwierdził również, że potrzebna jest dyskusja na poziomie gmin, odpowiadających za placówki podstawowej opieki zdrowotnej. Zapytajmy wójtów, czy te pieniądze w gminach można lepiej zagospodarować – mówił Krzysztof Janik. W jego ocenie, należy także zróżnicować stawkę za pacjenta w różnych miejscach Polski.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Trójka/kd /buch

3. GIODO najwięcej problemów z ochronią danych zdrowotnychNRL: skarga konstytucyjną ws. pakietu onkologicznego.

30.12.2014 (IAR) – Placówki medyczne to instytucje mające obecnie najwięcej problemów z ochroną prywatności. Takie informacje przedstawił w rozmowie z IAR Andrzej Lewiński, pełniący obowiązki Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Jak podkreśla Andrzej Lewiński uchybienia dotyczą głównie zbyt szerokiego dostępu do wrażliwych informacji o pacjencie. W wielu placówkach medycznych historie chorób są dostępne dla osób nieuprawnionych. Jak przypomina GIODO niedawno w jednym ze śląskich miast firma medyczna wyprowadzając się z dawnej siedziby pozostawiła dokumentację pacjentów. Materiały znaleźli pracownicy kolejnej firmy zasiedlającej lokal i powiadomili o tym zdarzeniu biuro Generalnego Inspektora ochrony Danych Osobowych. Jak zaznacza pełniący obowiązki GIODO Andrzej Lewiński – podobną sytuacją, około roku temu, było znalezienie kart pacjentów na śmietniku .Trudno pogodzić się z faktem, że organa ścigania traktują takie zdarzenia jako czyny o niskiej szkodliwości – mówi inspektor, dodając, że pozyskanie danych medycznych przez niepowołane osoby może mieć bardzo poważne konsekwencje. Wyjaśnia, że może to być wstęp do kradzieży tożsamości, ponieważ do kompletu danych medycznych wystarczy pozyskać informacje finansowe i wówczas możliwe jest popełnianie przestępstw na przykład zawieranie umów na konto rzeczywistego właściciela danych. Andrzej Lewiński podkreśla, że trudno z całkowitą pewnością ocenić co jest przyczyną tego że służba zdrowia słabo chroni dane pacjentów. Zaznacza, że z powodu postępu technologicznego, w systemach informatycznych będzie jeszcze więcej danych o pacjentach, na przykład diagnozowanych zdalnie. Zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych zaznacza, że lekarze i placówki medyczne mają obowiązek prawny zadbać zabezpieczenie przesyłanych danych pacjentów oraz o bezpieczeństwo sprzętu służącego do przechowywania i bieżącego przetwarzania danych.

Pocieszające jednak jest to, że świadomość w tej dziedzinie wzrasta – mówi pełniący obowiązki GIODO. Andrzej Lewiński dodaje, że o wiele lepiej z ochroną danych radzą sobie ubezpieczyciele i instytucje finansowe, które znacznie rzadziej są przedmiotem skarg.

Od nowego roku za ochronę danych w firmach będą odpowiadać Administratorzy Bezpieczeństwa Informacji, wkrótce wejdą w życie także przepisy rozporządzenia unijnego o ochronie prywatności, które wprowadzą sankcje finansowe z łamanie prawa w tej dziedzinie.

IAR Bożena Falkowska/magos

05.01.2015 (IAR) – Naczelna Rada Lekarska zastanawia się nad złożeniem skargi konstytucyjnej w sprawie pakietu onkologicznego.

Przedstawiciel Rady – Konstanty Radziwiłł – powiedział na konferencji prasowej, że pakiet onkologiczny może sprawić, iż pacjentom chorym na przykład na choroby serca byłoby trudniej rozpocząć terapię, niż osobom chorym na raka. Byłoby to sprzeczne z konstytucyjną zasadą równego dostępu do ochrony zdrowia.

Konstanty Radziwiłł wyraził też poparcie dla lekarzy, którzy nie zgadzają się na warunki zaproponowane im przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Powiedział, że zaproponowana przez rząd reforma leczenia onkologicznego jest obarczona podstawową wadą: nie przeznaczono na nią dodatkowych pieniędzy. Dodał, że reformę przeprowadzono bez konsultacji ze środowiskiem medycznym, co jest sprzeczne z zasadami państwa demokratycznego. Zdaniem przedstawiciela Naczelnej Rady Lekarskiej, jedynym dobrym rozwiązaniem byłoby wstrzymanie wprowadzenia w życie pakietu onkologicznego i rozpoczęcie rozmów z lekarzami. Rozmowy te powinny jednak dotyczyć nie kontraktów z NFZ-em, ale przyszłego kształtu systemu ochrony zdrowia.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/zr

źródło: stooq.pl

Fragment Listu lekarki z 30-letnim stażem, który obnaża „prawdomówność” Ministra Zdrowia:

„…Postanowiłam napisać list z prośbą o przesłanie go dalej jak najliczniejszej grupie ludzi.3 stycznia po Dzienniku oglądałam rozmowę z politykami na temat sytuacji, jako zaistniała w POZ. Prowadząca wielokrotnie powtarzała, że nie rozumie postępowania Porozumienia Zielonogórskiego. Cała sprawa została sprowadzona do nadmiernych żądań finansowych, braku odpowiedzialności i krzywdzenia pacjentów.Jak pewnie wszyscy zauważyli do tej rozmowy nie został zaproszony nikt ze strony lekarzy a o tym, czego chcą lekarze wypowiadał się autorytatywnym głosem przedstawiciel PO. Przekłamania i oszczerstwa są poważne. Poważne jest także to, o co walczy Porozumienie Zielonogórskie.

Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, że nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci, to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu. Miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich, bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem, a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów.

W nowej umowie jest kilka niemożliwych do przyjęcia zadań. Jest ona skierowana przeciwko pacjentom i stawia pacjentów i lekarzy naprzeciwko siebie. Tylko razem jesteśmy w stanie zawalczyć o wspólne dobro. Po pobieżnej lekturze nasuwają mi się liczne uwagi. Pierwsza sprawa – pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej.

Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt, a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów. Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej liczby ludzi. Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty….”

i dalej:

„…Dotąd dawałam skierowanie na kolonoskopię. U większości pacjentów były polipy, które lekarze od razu usuwali. Wszyscy Ci pacjenci to potencjalni chorzy na raka. Radość z wyleczenia i uniknięcia tragedii. Teraz spośród tych pacjentów mam wybrać lepszych i dać im zieloną książeczkę. Wszystkim nie mogę. Jeżeli nie dam komuś u kogo, w trakcie stania w jeszcze dłuższej kolejce, rozwinie się rak to  pacjent będzie miał żal do mnie a nie do ministra, a ja będę musiała z tym żyć.

Dlaczego nie mogę dać wszystkim?

Bo muszę mieć trafienia! Trafienia to jest określenie ministra na pacjenta z chorobą nowotworową. Wydam 30 książeczek Pacjent przejdzie diagnostykę i teraz oceni moją pracę urzędnik. Jeżeli będę miała 0-1 trafienia to zostanę skierowana na karne szkolenie, a za wykonaną pracę mi nie zapłacą. Czyli badając w kierunku choroby nowotworowej 30 pacjentów nie znajdę u nikogo rozwiniętego raka to będę ukarana szkoleniem i finansowo. Teraz badam nawet stu ludzi, żeby wykryć u jednego raka. Moja sytuacja się poprawi jeżeli będę miała 2 trafienia dostanę wtedy 20 złotych i nie będę karana upokarzającym szkoleniem. Ta kwota rośnie i przy stosunku jedno trafienie na pięć sięga ponad 100 złotych. Cały czas cytuję umowę!

Staniemy więc z pacjentem po przeciwległej stronie – on będzie się cieszył, że nie ma raka, ja będę miała poważny problem. Będę więc unikała zielonych książeczek jak ognia, albo wydam je wszystkim. Jeżeli nie wydam to minister wygrał, bo lekarze są źli i nie chcą pracować, jak wydam to nie wytrzymam finansowo (bo za tą diagnostykę zapłacę z puli POZ) i dołożę do pracy kolejne wypisywanie książeczek, sprawozdań. Wydłuży się więc kolejka pacjentów u mnie. Wąskie gardło w postaci zbyt małej ilości zakontraktowanych kolonoskopii pozostaje. Tyle, że teraz za to odpowiadam ja nie minister….”

polecam lekturę całości tu: wirtualnapolonia.com bo sprawa jest bardzo poważna:

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

O co więc chodzi tym wszystkim patologom zakochanym w systemie nakładowo-rozdzielczym w ataku na Zielonogórskie Porozumienie? O zniszczenie zalążka NORMALNEJ relacji pacjent – lekarz gdzie urzędnik nie jest do niczego potrzebny! Nie dajmy się skłócić z lekarzami na pstryknięcie palcami kłamców z rządu i demagogów z opozycji, którzy zbijają na tej sprawie kapitał polityczny!

Tymczasem rząd wie lepiej… (Odys) 😉

„Postępowa opinia całego świata należycie oceniła zbrodnię pacjentów-dywersantów, którzy na początku roku pojawili się w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej, by wbijać szpilki Ministrowi Arłukowiczowi i destabilizować system zdrowotny Polski Ludowej. Każdy świadomy chłop, robotnik i inteligent wie bowiem dobrze, że z chorobą należy poczekać do czasu, gdy wszystkie przychodnie przedłużą kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia. W innym przypadku chorowanie to antyrządowa awantura. Dlatego też Partia i Rząd Ludowy rozważają wprowadzenie w życie nowego pomysłu racjonalizatorskiego i ustanowienie miesiąca stycznia – już na stałe – miesiącem bez chorowania. Pozwoli to uniknąć raz na zawsze niepotrzebnych kolejek i skarg. By żyło się lepiej! By żyło się lepiej wszystkim!” Komunikat Ministerstwa Prawdy nr 427: Styczeń miesiącem bez chorowania!

podobne: „Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie…” (wyniki badań tajne, rośnie ilość błędów lekarskich). NIK o NFZ i o rehabilitacji: rosnące kolejki, niska jakość usług, nielegalne opłaty. Leczenie ponad granicami. oraz: Socjalizm po polsku. Ministerstwo daje i zabiera… biednym. Wzrost wydatków budżetowych na KRRiT oraz inne urzędy i kancelarie. Na wcześniaków pieniędzy nie ma (przestępcza działalność NFZ?) i to: Chora Służba Zdrowia. NIK negatywnie o kontraktowaniu usług przez NFZ. a także: Dzień ochrony danych osobowych. Krok po kroku będą wiedzieć o nas co raz więcej. polecam również: Chora „służba zdrowia” leży, tymczasem prywatne lecznice są masowo kontrolowane.

rys. Grzegorz Radziewicz

rys. Grzegorz Radziewicz

Advertisements

One comment on “„Jestem trendy, bo się badam” kontra „Styczeń miesiącem bez chorowania!” czyli o tym jak chora władza poucza lekarzy jak i za ile (nie)leczyć pacjentów. Placówki medyczne i problemy z ochroną prywatności. Skarga NRL na pakiet onkologiczny.

  1. Pingback: Medycyna i Nauka: Co z nowym programem zwalczania raka? Lekarze boją się wystawiać „zielone karty” pacjentom. Nowy antybiotyk nadzieją w medycynie. Elastyczny implant na pomoc sparaliżowanym. | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s