„Jej sonata”


Nienawidzę kiedy ubierasz się dla Niego

w „Tę” samą wieczorową suknię

w której ujrzałem Cię po raz pierwszy.

 

Nienawidzę gdy podchodzisz do Niego

„Tym” rozkołysanym biodrami krokiem

bosych stóp by czuć Jego drgania.

 

Nie cierpię „Tego” Twojego uśmiechu

w odpowiedzi na Jego bezczelną białą klawiaturę

otwartą na przyjęcie Twoich dłoni.

 

Jeszcze Go nie dotknęłaś

a już mam dreszcze bo wiem…

Wiem do czego są zdolne Twoje palce.

I to jedyna zazdrość o innego

o której nigdy się nie dowiesz

a którą mnie jednocześnie

„Tak” uraczyć potrafisz.

 

Bo „Tak” grasz tylko wtedy

kiedy wiesz że ja słucham.

Bo tylko ja

znam intymne znaczenie

mowy Twojego ciała gdy Go dotykasz.

 

Ten finezyjny rys

napiętych jak struna pleców

w nagiej harmonii z łabędzią szyją

i zwieńczonej koroną złocistych włosów głowy

pełnej pachnących „Burzą” nut

granej allegretto 

Sonaty Beethovena.

 

Odys, styczeń 2015 (do obrazu Loui Jovera o tym samym tytule)

podobne: W oku cyklonu wyobraźni (dialog z „M”)

Loui Jover - Jej sonata

Loui Jover – Jej sonata

 

Advertisements

37 comments on “„Jej sonata”

  1. Pingback: Haiku: „Zabójcze Tango” (John’a Powell’a) do wiersza Astry. | Łódź Odysa

  2. Pingback: „Aria na strunie G” | Łódź Odysa

  3. Pingback: „Wieczna muzyka” | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s