Sylwia.T. Hryciuk „Lęk przed pozą” i Tadeusz Konwicki o „podobaniu się czytelnikom”.


„Podobać się czytelnikom. Podobać się troglodytom, mieszczanom, filistrom, pretensjonalnym inteligentom, kolegom, czyli rywalom. Umieć przypodobać się, potrafić zaskarbić łaskawość.

To jest pokusa. Pokusa nie do opanowania. Być ulubieńcem, być faworytem, być pieszczochem. Ale za jaką cenę? Czy za cenę usłużności, pochlebstwa, grania w te same dudki?

Porozumiewać się z czytelnikiem czy z Panem Bogiem? Dostojewski miał sprawę z Panem Bogiem. O łaskach czytelników zapominał. Dostojewski, pierwszy raz o nim wspomniałem. A wszystkie mendy literackie chodzą z nim od dawna pod pachę. Chodzą razem na literackie spacery, kolegują artystycznie. Cenią Dostojewskiego, bo on ich też by cenił, gdyby zmartwychwstał.

Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że Dostojewski nie łapał za poły swoich czytelników i nie proponował im swojej amikoszonerii. W tym względzie chciałbym naśladować pana Fiodora, choć dusza rwie się do schlebiania anonimowej tłuszczy. Brawa i brawka oraz całuski są milsze od wściekłych gwizdów i anonimowych kopniaków.

To jest stały, wiecznie aktualny dylemat. Czy pisać to, co trzeba napisać, co konieczne i musowe jest do napisania, czy pisać tak, żeby ustawiali się w kolejkach bibliotecznych, żeby zaczytywali, zaślinili, zadeptywali z miłości, ze wspólnoty, z kolesiowatości…” (Tadeusz Konwicki  całość tu: magazynzapisz.wordpress.com)

Czy w związku z powyższym cenić czy nie cenić Konwickiego? A może oceniać? I za co? Za to co swoją twórczością pokazywał bez konieczności „zstępowania z niebios” by zająć się „ad personam” tymi, którzy nie tylko jego twórczość otaczają oślizłym kordonem? A może obrazić się za to że zechciał podzielić się swoimi uwagami, na temat owego kordonu w tych kilku szczerych zdaniach „Ex cathedra”? Wspominać w związku z tym czy nie wspominać jego „wskazówki” i „wyroki”? Czy życzyłby sobie żeby jego kazanie brać do serca, czy wolałby żeby sobie nikt nim tyłka nie zawracał, a już nie daj Boże żeby sobie jeden z drugim „ogrem” gębę nim wycierał? Za co pamiętać Pana Konwickiego? Wszystkie te pytania są zupełnie bez sensu. Skoro już napisał to co napisał i pozostawił po sobie to co pozostawił, to pozostaje się z tym tylko zapoznać… albo nie. To jest jego historia i przez to całkiem prawdziwa, ale kogo i za co w jej kontekście „ścigać” to zupełnie inna bajka 😉

„Taka jest prawda”… Niewygodna zaiste! Ale zupełnie subiektywna, tak jak gdybanie czy Dostojewski miał czy nie miał „sprawy z Bogiem” 😉 – wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie… Podobnie jak ś.p. Konwickiemu. Niech już nie biczuje swoich fanów po śmierci. Zwłaszcza za to, z czego tylko Bóg rozliczyć potrafi – „zamysły serc”.

Czy da się odróżnić pozę od naturalnej tendencji do słodzenia samemu sobie i innym? A kto u kogo w głowie siedzi? 🙂 Kto zna cudze intencje niech pierwszy rzuci kamieniem… Jedynym kryterium „trafności” poezji (i w ogóle twórczości artystycznej, ale nie tylko) jest jak dla mnie chwytanie za serce… Harmonia myśli która się wylewa i zalewa umysł czytającego w tych kilkudziesięciu słowach utworu, do którego ktoś usiadł by napisać wiersz właśnie, a nie kilkusetstronicową rozprawkę filozoficzną na którą nie każdy ma czas… Cenię każdą twórczość która potrafi mi „zalać pałę”, i na chwilę oderwać od szarej rzeczywistości – czego życzę każdemu (s)twórcy poezji (ale nie tylko). Byście „chwytali za serca” – choćby tylko siebie.

PS. cebula śmierdzi, jest pospolita i posiada warstwy… ale to zdrowe warzywo i używane z rozwagą dopełnia nie byle jakie potrawy… „Ogry mają warstwy”

– Masz! Przeczytaj i powiedz co o tym myślisz.

– (…) Hmmm niezłe! O kim to?

– Miało być o mnie, ale mi nie wyszło.

– Wcale nie… Wyszło tak jak trzeba.

– Skąd Ty możesz to wiedzieć?!

– Nie wiem… Tak sobie myślę.

…Odys

podobne: Kisiel: „Felieton optymistyczny”… jak „Perfidia” Łysiaka oraz: Małgosia Kobylinski: „Wszystko jest poezją”… w tryptyku od zmierzchu do świtu  i to: „Bądź odważny. W ostatecznym rachunku jedynie to się liczy”… „Bądź wierny, idź”. Piotr Szubarczyk: Przesłanie Herberta

Arantzazu Martinez - Upadek ego

Arantzazu Martinez – Upadek ego

Reklamy

5 comments on “Sylwia.T. Hryciuk „Lęk przed pozą” i Tadeusz Konwicki o „podobaniu się czytelnikom”.

  1. Pingback: Sebastian Zaradny – „Auto(ironiczny)portret” czyli… 5 grzechów poety | Łódź Odysa

  2. Pingback: Wiersz – „Pył na wietrze” (autorski) | Łódź Odysa

  3. Pingback: Władysław Panasiuk: Artyści nie z tej ziemi czyli… W pogoni za sławą. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Prawo do literatury… W połowie „dobry”. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Bogacz potężniejszy od władców czyli… sztuka dzielenia się pięknem | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s