miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.


Rasizm i nacjonalizm w jakimkolwiek wydaniu to zaprzeczenie wartości europejskich: wolności, równości, braterstwa, tolerancji, solidarności”.

„…choć dobro jest wartością wyższego rzędu jak prawda i prawda mu konstruktywnie służy, to prawda jest bardziej fundamentalną wartością i nie istnieje dobro, które by nie płynęło z prawdy, nie wyrażało prawdy i nie było prawdziwe.

Inaczej mówiąc, to zdanie to “prawda” – tylko że prawda lewacka. Lewacka, a więc ideologiczna, czyli konkurencyjna wobec idei, którymi kieruje się życie ludzkie, by mogło trwać. Lewacka, a więc przede wszystkim będąca zaprzeczeniem idei prawości, którą jest rozróżnianie dobra i zła, i świadomy i dobrowolny wybór dobra. Dobro lewackie też istnieje, ale jako “dobro” przez lewaków dekretowane.

Przedmiotowe zdanie prawdziwe może być tylko w definicjach lewackich, bo ani „wartości” z tych grup nie muszą sobie zaprzeczać (np. „wy” i „my” w polskim haśle „Za wolność waszą i naszą” – głoszącym tak samo „wolność”, i „równość”, i „braterstwo” – są w rzeczywistości nacjonalizmami. i Nadto świadomy i dobrowolny dobór ludzi w grupy według kryterium podobieństw (nawet rasowych) jest naturalnym samostanowieniem i nikogo nie krzywdzi, poza jednym przypadkiem – gdy jest motywowany zamiarem dzielenia – (zwłaszcza na nadludzi i podludzi – z traktowaniem obcych rasowo jako podludzi, a jakieś np. bydło, czy niewolników z góry przeznaczonych do  usługiwania panom).

One nie muszą mieć charakteru dobra i zła, a więc uprawniać to bezwzględne: „w jakimkolwiek wydaniu”, jak chcieliby lewacy. Przeciwnie – wymysł mieszania ras, nacji (wraz z ich kulturami) jest nienaturalny, a więc i krzywdzi, i to na wielu poziomach, a nadto demoralizuje , pozbawia tych “mieszanych” wolności i odpowiedzialności, nawet wynikającej z niej możliwości samostanowienia, rozbija potencjalną jedność i solidarność – jednych uprzywilejowuje, resztę za to dyskryminuje, a korzyści z tej zniewalającej dyskryminacji przejmuje ten co miesza, co wciąż zachowuje kontrolę nad tym mieszaniem, nad tym faktycznym dzieleniem, by rządzić, panować jako lewak i nadczłowiek funkcjonujący ponad prawem i pasożytować na zniewolonych.  

Lewactwo w Europie rozregulowało już dawno jej system ludzkich wartości – na długo przed masowym importem innych kultur. Kościół Katolicki np. atakowało już od dawna – to nie tylko rewolucja francuska, ale marksizm-engelsizm, leninizm, stalinizm i hitleryzm, czy dziś trockizm, liberalizm moralny i genderyzm. Rozsadzało go od środka – a to przez modernizm, a to przez SV II i jego posoborową interpretację w praktyce, zwłaszcza przez dzisiejszego papieża Franciszka, którego liczne wypowiedzi roją się od lewackich odniesień. Taki charakter konia trojańskiego w Kościele ma też ekumenizm w jego posoborowej interpretacji (z wyjątkiem Benedykta XVI) – to jego wykwitem jest dzisiejszy multikulturalizm rozsadzający Europę w jej fundamentach cywilizacyjnych.

Dzisiejszy atak lewactwa skupia się na coraz głębszym rozregulowaniu spajającego Europę systemu wartości. Tu lewactwo do wspólnot narodów europejskich wprowadziło nam swoje „zbrojne ramię” – muzułmanów, których z wielką łaskawością (uzurpatorskich właścicieli Europy) zrównało od razu w prawach z gospodarzami. Wszystko w imię haseł o „europejskich wartościach”, które przy tym zakłamało.  

Bo widać od razu wielkie kłamstwo tej piątce słów: “wolności, równości, braterstwa, tolerancji, solidarności”, że są “wartościami europejskimi”.  

Otóż nie są “wartościami europejskimi” (nawet nie patrząc na to, że “osiągnięcia” Europy od czasów rewolucji francuskiej nie mają “charakter europejskiego”, jako że Europa to tyle, co cywilizacja łacińska, zwana też cywilizacją zachodnią – tu jest jej charakter, tu jest jej tożsamość), bo nie wszystkie są wartościami. Taką nie-wartością w tej grupie jest tolerancja. To zawsze potrzeba polityczna, a nie ludzka wartość wyższego rzędu jak pozostałe z tej grupy.  

Charakter tolerancji jest ściśle polityczny – sięga po jakieś dobra materialne dla dogadzania sprawom cielesnym, użyciowym, a służyć ma sprawiedliwości, prawości i moralności, a zwłaszcza człowieczeństwu dojrzałemu i ludzkim świętościom, służyć ludzkim celom wyższym. Tolerancja w szczególności nie jest żadną formą dopuszczania jakiegokolwiek zła do naszego życia publicznego, czy jakimś godzeniem się na obniżenie jego standardów etycznych, ani nie może się przyczyniać do jakiegoś “równania w dół”, zaburzać procesów naszego dojrzewania w człowieczeństwie i procesów wspólnotowego “równania w górę”.  

Tolerancja “innych” nie ma innego uzasadnienia jak polityczne – będą innymi dokąd tylko nie przejdą pełnego procesu asymilacji.

– Dopóki są “inni” nie mieszamy się z nimi.

– Z „innymi” będziemy współpracowali i rywalizowali, a  przez to podnosili się w naszych funkcjach ściśle politycznych tam, gdzie nie mogą nam niczym zagrozić swoją “innością”, swoimi innymi celami;

– Rywalizujemy z nimi tylko jako dobrzy ludzie z dobrymi ludźmi i tylko w tym, kto lepszy – w ściśle określonych dziedzinach politycznych i przy jednakowo rozumianych zasadach moralnych życia publicznego.

– Aby tak było, to te zasady muszą być spójne. Te zasady muszą być wyrażające moralność możliwie najwyższą – taką oferuje tylko cywilizacja łacińska z jej spójnym systemem ludzkich wartości wyższego rzędu.

– Mało tego – te zasady muszą być wciąż otwarte na życie, na ciągłe wzrastanie i dojrzewanie, na sięganie po coraz większą doskonałość, po coraz wyższe ideały

– Nadto trzeba nam szanować odmienność podejścia do swojego człowieczeństwa – kwestie godności, sumienia, wychowania potomstwa, kultury, w tym religii…, a nad to wszystko świętości. Ale nie możemy ich jednakowo traktować – nie są to kwestie „humanizmu”, czy „praw człowieka” – tu nie może być żadnego zrównania, żadnego równouprawniania. Nie możemy tu wkraczać z krytyką ze swojego punktu widzenia, bo byłaby to agresja. Wolność religijna jest wartością wyższego rzędu jak wolność słowa.

– Może być tylko tolerancja „inności” (z którą wciąż się nie zgadzamy i musimy się nie zgadzać z powodu konieczności obrony własnej tożsamości) – tolerancja tylko w ograniczonych ramach i na naszych, gospodarzy warunkach, warunkach motywowanych racjonalnie i dalekowzrocznie, ramach określających dobro naszej, gospodarzy wspólnoty i ramach wyznaczających warunki współpracy „obcych” dla tego dobra i z umożliwieniem im szukania ich własnego dobra we wzroście dobra naszej, gospodarzy wspólnoty (nie żadnego „nadawania praw”, jak to pochopnie zaczęto praktykować).

– Już samo wprowadzanie tolerancji do zasad regulujących ludzkie współżycie jest barbarzyństwem – traktowaniem ludzi jak elementy maszyn, mechanicznie, odczłowieczająco

– W dawnej Europie „Nikt nikogo nie próbował nakłaniać do mieszania cywilizacji czy do jakiejś „tolerancji”. Tolerancja była naturalna, bo każda z  cywilizacji miała nastawienie pokojowe – każda żyła w swojej odrębności, nikomu nie dawała przywilejów, nikogo nie dyskryminowała”. http://niepoprawni.pl/blog/7113/to-dobry-czlowiek

– nie tolerujemy nikogo, kto łamie nasze zasady sprawiedliwości – mamy specjalne kodeksy prawne, które jej służą, nikogo, kto ma inne podejście do prawości i moralności (moralność nie dopuszcza innego podejścia do dobra jak wspólne dla wszystkich obywateli – nie ma też mowy o sianiu zgorszenia dla życia publicznego. Oparte o tą zasadę prawo służy sprawiedliwości i moralności przede wszystkim tym, że jest jedno dla wszystkich. Takie prawo stanowione przez ludzi może dotyczyć tylko kwestii ściśle politycznych).  

Tolerancja to przede wszystkim nie wartość tylko potrzeba – by mimo własnych sztywnych zasad ludzie mogli ze sobą współpracować w kwestiach politycznych. By mimo różnic w poglądach indywidualnych, a nawet w światopoglądzie, czy religii, życie publiczne mogło się toczyć zgodnie.

Ludzie są różni i jeszcze się zmieniają. Kiedy współżyją, współpracują ze sobą dla jakiegoś konkretnego celu – docierają się.  

Dokładnie to jest tak, jak z współpracującymi ze sobą elementami mechanicznymi – budując urządzenia tolerancję nawet planuje się z góry – jest wtedy, kiedy wymiary elementu określa się z pewną dopuszczalną niedokładnością wymiarów, aby elementy mogły ze sobą współpracować bez szkodliwego tarcia – bez blokad, zgrzytów, tarć, przegrzewań się, by nie dochodziło do zaognień, iskrzeń na stykach, by nie trzeba było gasić pożarów…

To wymaga wielu skomplikowanych procesów – są pasowania, docierania, tarcia, smarowania, chłodzenia, poślizgi, utwardzania, hartowania, czy odpuszczania, przegrzania, czy stopienia, są luzy, światła, bicia, stuki, zgrzyty, polerowania, zazębiania się dla zaplanowanej współpracy, dla spełniania swoich funkcji, dla spełniania celów urządzenia.

W tym celu trzeba się napracować, by elementy do współpracy odpowiednio dobrać.

Jest to nie tylko w mechanice – np. konie do zaprzęgu nie tylko dobiera się, by były podobne rozmiarami, siłą i charakterem, ale i uczy je współpracy w różnych okolicznościach przez długotrwałe ćwiczenia. Żołnierzy długotrwale uczy się, by stworzyli drużynę, by nabrali do siebie zaufania.

Tymczasem lewactwo chce tolerancję dekretować. Chce dekretować „zgodności” – potrzeb, celów, charakterów. Chce dekretować zaufanie (w tym lewackim sensie mówił o zaufaniu na Westerplatte Putin).

Mało tego – lewactwo chce narzucać swoje uprzywilejowania niektórym, a za to dyskryminacje innym (dla swoich celów ideologicznych) – czyli nie chce uwzględniać całej mądrości zasad natury i naukowo opisanych doświadczeń – chce trwać w swojej ignorancji, a na organizatorów życia, projektantów jego zasad dobiera osoby kierując się motywacjami osobistymi, indywidualistycznymi, koleżeńskimi, a nawet spiskowymi – by mieć stronników (zasada BMW – bierny, mierny, ale wierny), prywaty i partyjniactwa – bez względu na zdolność do służby, poświęceń dla wyższych celów, dla dobra wspólnego, często podłych, niemoralnych, bez podstawowej kwalifikacji do udziału w życiu politycznym (prawość). To ostatnie zresztą jest przeciwieństwem lewactwa – podkreśla, uświadamia, że lewaków nie wolno dopuszczać do życia politycznego, bo są w nim zdolni tylko do destrukcji i szkodnictwa innym ludziom, oraz pasożytnictwa, przestępstwa, gwałtu, terroru, tyranii, korupcji, zdrady i kłamstwa….”

całość tu: niepoprawni.pl

Diabeł i Anioł…receptą na powstrzymanie fali lewactwa jest rzecz jasna „sprywatyzowanie” ośrodków decyzyjnych, za pomocą których te idee rządzą dziś w świecie, bądź wytworzenie dla nich skutecznej alternatywy/konkurencji. Są to bowiem albo wprost państwowe ośrodki, albo są one przez owe państwo koncesjonowane, a więc zależne od decyzji administracyjnej przez co niejako muszą się władzy wysługiwać – o ile chcą istnieć i być współudziałowcem w zyskach z monopolu dzierżenia „racji”. Przywrócenie ludziom „dobrej woli” władzy nad własnym majątkiem, jaki jest im obecnie w ogromnym procencie zabierany pod postacią różnego rodzaju podatków, składek i opłat na rzecz państwa by być następnie rozdzielany przez wspomniane ośrodki w pierwszej kolejności im samym, oraz tym którzy z nimi współpracują, które jawnie służą jednej stronie jest więc nieodzowne.

Pomijam tu przyczynę dla której władza stała się rzecznikiem i obrońcą lewicowej ideologii, bo choć jest ona pierwszorzędna to nie każdy w nią wierzy, a przekonanie ludzi do masowego zwrócenia na nią uwagi (poprzez swoiste nawrócenie) może się odbyć WYŁĄCZNIE po odzyskaniu w pierwszej kolejności przez ludzi „dobrej woli” prawa decydowania o sobie i swoim majątku. Bo ewangelizacja na zasadzie kontrrewolucji, musi się odbywać na masową skalę poprzez media, a że obecnie większość tzw. mainstreamowych mediów została przez lewicę zawłaszczona, to trzeba stworzyć NOWE od początku do końca NIEZALEŻNE od już istniejącego systemu, a to wymaga ogromnego wysiłku finansowego. Tylko dzięki tym narzędziom ludzie prawi będą mogli budować i rozwijać własne ośrodki decyzyjne, całkowicie niezależne od obecnego systemu i mogące skutecznie konkurować z już rozwiniętym i pokaźnie finansowanym kolektywnym kłamstwem lewactwa. By trafiać ze swoim przesłaniem do szerszej rzeszy ludzi trzeba mieć czym do niego przemawiać.

Samoorganizowanie się prawej strony będącej obecnie w defensywie wymaga więc REALNYCH nakładów finansowych, i nie może się ten proces odbyć inaczej, jak przez odzyskanie prawa po pierwsze do własności a po drugie poprzez złamanie monopolu państwowego na informację. To z kolei wymaga zmian politycznych w ośrodkach władzy, gdyż żyjemy obecnie w społeczeństwie zetatyzowanym i zbiurokratyzowanym przez wspomniane państwo (za pomocą różnego rodzaju nici zależności biznesowo-politycznych), które skutecznie zinwigilowało i zawłaszczyło pokaźną część realnej gospodarki, mediów, jak i życia społecznego. Wymiana aparatu politycznego, który sam z siebie nie jest zainteresowany żadną zmianą jest zatem kluczowa.

…Odys

podobne: Stanisław Michalkiewicz: „Pułapki tolerancji i dialogu”, czyli komunizm „z ludzką twarzą”. oraz: O polityce miłości (inaczej). Francja: Feministki przeciwko seksizmowi w zabawkach. Niemcy: Zatrzymać seksualizację dzieci. Polska: MEN chce ograniczyć uprawnienia rodziców. Lepkowski o pedofilii wśród Rabinów. i to: Rektor KUL wzywa do poszukiwania prawdy. a także: Wolność a niepodległość. Czy Polska jest niepodległa a Polacy wolni? polecam również: Andrzej Talarek: O nazywaniu rzeczy i spraw po imieniu, czyli o poprawności politycznej inaczej i to: Równość czy hierarchia? Które jest bliższe ideału? a także: Stanisław Michalkiewicz: Czy uda się nam ocalić cywilizację łacińską, czy na jej gruzach zatriumfuje komunizm. oraz: ks. Adam Martyna: O cnotach kardynalnych   polecam również: Wolnośc a samowola czyli – Goń libertyna!

Jean Marc Nattier - Alegoria. Sprawiedliwość walczy z Niesprawiedliwością

Jean Marc Nattier – Alegoria. Sprawiedliwość walczy z Niesprawiedliwością

Advertisements

17 comments on “miarka: „Lewacki bałagan w wartościach” czyli pułapki tolerancji w wykonaniu lewicowym.

  1. Pingback: Jesienne wspomnienie Panasiuka oraz Michalkiewicza o wiośnie „oświecenia” w służbie ciemnoty refleksja czyli… początek końca według „Jesiennej wiosny ludów” Jacka Kaczmarskiego | Łódź Odysa

  2. Pingback: Wyjątkowe przypadki idealistów Swierdłowa, Baumana i Heńka G. czyli o realnym socjalizmie i „polityce jagiellońskiej”, fałszywej historii, doktrynach i świeckich fetyszach. Jacek Kaczmarski: „Odpowiedź na ankietę – Twój s

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s