Sektorowi państwowemu grozi efekt domina interwencjonizmu w górnictwie. Przez „flapsy” JSW straciło największego odbiorcę węgla. Michalkiewicz o najkrótszym programie gospodarczym.


1. Wojciech Jakóbik: Zanim problemy górnictwa rozleją się na inne sektory

W efekcie złej polityki informacyjnej rządu oraz eskalujących żądań górniczych związkowców doszło do katastrofy jaką były zamieszki pod siedzibą Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Przyjmowane dotąd rozwiązania, jak stworzenie Nowej Kompanii Węglowej, nie dotykają w żaden sposób przywilejów górniczych, a część z nich daje im nowe gwarancje. Takie nieodpowiedzialne działanie sprawia, że w spór włączają się kolejne grupy a z górnictwa węglowego protesty mogą się rozlać na gazowe i naftowe, energetykę i koleje. Rząd ugina się przed szantażem strajkujących, więc można oczekiwać, że znajdą się kolejni chętni do wykorzystania sytuacji. Paradoksalnie więc, dalsze ustępstwa w kwestiach socjalnych mogą sprowokować nowe protesty. Alternatywą jest przecięcie wrzoda i usunięcie przyczyny problemu.

Z raportu Centrum im. Adama Smitha wynika, że część świadczeń i przywilejów górniczych może od górników wykupić państwo uwalniając spółki węglowe od konieczności ponoszenia takich kosztów (np. wartość skumulowana pięcioletnich świadczeń, które byłyby brane pod uwagę). Mogłyby to być np. deputaty węglowe i posiłki profilaktyczne (tzw. flapsy) – świadczenia archaiczne, które nie mają racji bytu w dzisiejszych realiach. Nie chodzi jednak o obniżanie pensji górnikom, a o sprawienie, by dzisiejsze 25 składowych wynagrodzenia uporządkować przy okazji pensji zasadniczej, a świadczenia dodatkowe powinny być powiązane z wynikami spółek węglowych. Nie może bowiem trwać sytuacji, w której przedsiębiorstwa górnicze nie są traktowane w kategoriach biznesowych – czytamy w raporcie.

Górnictwo nie może być obecnie konkurencyjne przy wysokich kosztach pracy i małej efektywności. Rząd odstąpił od postulatu sześciodniowego tygodnia pracy i innych rozwiązań, które miały uczynić pracę pod ziemią bardziej efektywną. Nie zniknęły przywileje górnicze. Jak podaje Dziennik Zachodni czternastki w Kompanii Węglowej to 289 mln złotych wydatków, stały dodatek do pensji to 350 mln złotych. Premie z Karty Górnika są warte 451 mln złotych. Suma wydatków Kompanii Węglowej na przywileje wyniosła 1,7 miliarda złotych czyli prawie tyle, ile wynosi budżet ministerstwa gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo.

Pompowanie pieniędzy w dziurawy sektor nie przyniesie efektów. Dopiero po zmniejszeniu przywilejów dofinansowanie dla kopalni pozwoli na inwestycje w złoże i sprzęt, a nie na pokrywanie rosnących zobowiązań. Plan odbierania przywilejów musi być stonowany i długofalowy ale żadna z opcji politycznych nie podnosi dziś jego tematu.

Dlatego związkowcy mogą być coraz częstszymi gośćmi na ulicach polskich miast. W kolejce za górnikami z JSW ustawią się następni. Jeżeli rząd pójdzie na ustępstwa w ich przypadku, o podobne upomną się związkowcy z PGNiG, PKP Cargo i innych spółek. Wtedy nierozwiązane problemy górnictwa rozleją się na inne sektory, a porządek publiczny przywróci policja albo nowy, socjalistyczny rząd, który zamieni Polskę w Grecję. Tragedii z Jastrzębia można było uniknąć ale postęp zniweczył unik rządu przed trudnymi decyzjami. Jeżeli niezdecydowanie rządu wynika z walk frakcyjnych to szansa na śmiały plan jest tym mniejsza.

podobne: POrozumienie „górników” z rządem czyli „wiódł ślepy kulawego” a teraz „pretensje do garbatego że ma dzieci proste”. i to: Opieka socjalna niszczy branżę węglową. Część kopalń trzeba będzie zamknąć. Tomasz Cukiernik: „Czarny kłopot”.

2. Przez strajk w JSW ArcelorMittal zmienia dostawcę węgla (Reuters/Wojciech Jakóbik)

Ze względu na brak dostaw z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w której odbywa się strajk górniczy, największy klient spółki – ArcelorMittal rozpoczął sprowadzanie węgla drogą morską.

W rozmowie z agencją Reuters rzecznik firmy Sylwia Winiarek przyznała, że ceny na rynkach światowych są na tyle niskie, że zatrzymanie dostaw z JSW nie stanowi dla ArcelorMittal dużego problemu.

JSW poinformowało, że brak produkcji wiąże się z dzienną utratą zysków w wysokości 30 mln złotych.

Spisaniem protokołu uzgodnień i rozbieżności zakończyła się ponad piętnastogodzinna runda rozmów między Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym JSW i zarządem spółki z udziałem mediatora. Na podstawie treści tego dokumentu pracownicy JSW zdecydują o kontynuowaniu lub zawieszeniu strajku – informuje NSZZ Solidarność.

Protokół uzgodnień i rozbieżności nie oznacza, że udało się dojść do pełnego porozumienia. Dokument ten trafi teraz do rady nadzorczej, która na jego podstawie podejmie ewentualne decyzje. Strona związkowa przedstawi zapisy protokołu pracownikom kopalń JSW, którzy następnie podejmą decyzję o kontynuowaniu lub zawieszeniu akcji strajkowej.

Po zakończeniu rozmów rzecznik MKPS JSW Piotr Szereda powiedział dziennikarzom, że związki zawodowe,  są gotowe do wielu ustępstw, aby doprowadzić do porozumienia. – Zgodziliśmy się wstępnie na zawieszenie kilku czynników płacowych, aby wyprowadzić firmę z problemów finansowych. Chodzi m.in. dopłatę do chorobowego, dodatek do urlopu, czy wypłatę tzw. „czternastki” w dwóch ratach – mówił Piotr Szereda.

Strajk w kopalniach JSW trwa już dziesiątą dobę. Początkowo protest był prowadzony wyłącznie na powierzchni. 4 lutego akcja strajkowa została zaostrzona. W części kopalń górnicy prowadzą protest pod ziemią – podaje związek zawodowy.

źródło: konserwatywnie.wordpress.com

podobne: „List uradowanego górnika” czyli 250 mln. „POmocy” na „zamknięcie” kopalni. Koszt zaniechania prywatyzacji. Deficyt w kasie miedziaka z Lublina, który błaga o niskie podatki. Bankructwa firm. oraz: PG Silesia vs. Kompania Węglowa czyli efektywność i wydajność vs. szaleństwo. NIK skontroluje funkcjonowanie górnictwa.

…tak walczyli o swoje że ucięli gałąź na której siedzieli. Chcieli mieć wszystko a nie będą mieli nic, bo utrata najważniejszego odbiorcy to poważne uszczuplenie wpływów do kasy spółki z tego tytułu. Teraz mogą sobie panowie związkowcy ten węgiel zjeść (zamiast „flapsów”) bo nie mają go komu sprzedać. Komu przysłużyli się strajkujący, skoro zaszkodzili bezpośrednio górnikom i ich miejscom pracy pogarszając już i tak tragiczną finansowo sytuację JSW? Przecież nawet nie sobie? Gdzie mają głowy sami górnicy? Komu potrzebni tacy związkowcy którzy przyspieszają bankructwo „własnego” zakładu pracy? Tymczasem końca protestów nie widać…

07.02.2015 (IAR) – Pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej są niezadowoleni z negocjacji i mówią o eskalacji strajku – pisze „Nasz Dziennik”. Według gazety, pierwsze opinie załóg nie pozostawiły suchej nitki na przedstawionym im protokole z negocjacji między związkami a zarządem spółki. Można spodziewać się zaostrzenia akcji strajkowej.

„To pseudoporozumienie jest nie do przyjęcia. Więcej jest treści w protokołach rozbieżności niż w tych niby-uzgodnieniach, na które zgadza się strona społeczna i zarząd. Załogi po przedstawieniu im tego dokumentu jednoznacznie opowiedziały się za kontynuowaniem strajku i nawet za jego zaostrzeniem i to w stopniu bardzo mocnym” – mówi „Naszemu Dziennikowi” Marek Płocharski ze sztabu protestacyjno-strajkowego w JSW.

Podpisanie protokołu uzgodnień i rozbieżności zakończyło wielodniowe negocjacje w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Mimo podpisania nie udało się zakończyć strajku. Wydobycie w kopalniach JSW jest wstrzymane.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)”Nasz Dziennik”/kry./dabr

podobne: Polskie górnictwo węglowe to skansen i elektrownie go nie uratują. Podatek od srebra i miedzi dobija przemysł wydobywczy. Biurokracja największym wrogiem polskiej gospodarki. NIK o marnotrawstwie w Polskim Holdingu Obronnym.

Kłopoty w jakich znajduje się dziś górnictwo (nie tylko za sprawą przywilejów pracowniczych) można było przewidzieć już lata temu. Niektóre środowiska ostrzegały, napominały i prosiły o rozwiązania rynkowe w poszczególnych sektorach gospodarki znajdujących się pod pieczą państwową, tymczasem przez lata robiono coś zupełnie przeciwnego (nieraz ogromnym kosztem dla podatników w ramach rzecz jasna konstytucyjnego zapisu o gospodarce SPOŁECZNO-rynkowej) i teraz dla niektórych spółek tzw. Skarbu Państwa jest już za późno na w miarę bezbolesne dla pracujących w nich ludzi reform, o których jak słusznie zauważył autor artykułu najważniejsze ośrodki polityczne w Polsce po prostu boją się mówić (rok wyborczy przed nami a niepopularne społecznie decyzje kojarzone są z samobójstwem politycznym). Historia zatoczyła koło… (Odys)

„…Ustrój socjalistyczny w Polsce zawdzięczamy oczywiście Józefowi Stalinowi – ale w konkretnym kształcie pochodzi on od trójki Żydów, jakich Ojciec Narodów tutaj przysłał, żeby tresowali mniej wartościowy naród polski do komunizmu. Chodzi oczywiście o Jakuba Bermana, Romana Zambrowskiego i Hilarego Minca. Dyktatorem gospodarczym był właśnie ten ostatni. Nie tylko zniszczył wielką i drobną własność prywatną (niedawno czytałem folder przedstawiający historię młyna w Bełżycach koło Lublina, który w 1947 roku został skonfiskowany przez państwo, aż dopiero w roku 1989 wnuczka budowniczego i właściciela mogła swój majątek rodzinny o d k u p i ć od reprezentantów organizacji przestępczej o charakterze zbrojnym – bo tym właśnie była Polska Rzeczpospolita Ludowa), ale miał też swój gospodarczy ideał w postaci planu doprowadzonego do każdego stanowiska pracy….

Za komuny nomenklatura ciągnęła zyski z nadzorowania gospodarki, zarówno sektora państwowego, jak i prywatnego, więc była zainteresowana jak najszerszym zakresem tej kontroli. Kiedy jednak sama się uwłaszczyła, żadnych kontrolerów nad sobą już nie potrzebowała i dlatego razwiedka pozwoliła Mieczysławowi Wilczkowi, pełniącemu w rządzie Mieczysława Rakowskiego funkcję ministra gospodarki, na odejście od gospodarczego ideału Hilarego Minca.

I Mieczysław Wilczek te oczekiwania spełnił, a nawet więcej – bo usunął ograniczenia blokujące swobodny dostęp do rynku nie tylko nomenklaturowcom, ale wszystkim obywatelom, likwidując ustrój socjalistyczny przy pomocy kilku prostych oczywistości, awansowanych do rangi norm prawnych. Najistotniejszym postanowieniem ustawy o działalności gospodarczej był przepis, według którego podmioty gospodarcze mogły „dokonywać czynności oraz działań, które nie są przez prawo zabronione”. To był właśnie ten cios rozcinający socjalistyczny węzeł gordyjski, dzięki czemu tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi z dnia na dzień stały się samodzielnymi przedsiębiorcami. Władza zachowała prawo ograniczania dostępu do rynku w 11 przypadkach, z których większość była podyktowana ochroną przed ryzykiem sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego ( wytwarzanie i obrót materiałami wybuchowymi, amunicją i bronią, produkcja i obrót truciznami), chronienia tradycyjnych monopoli państwowych (produkcja wyrobów tytoniowych i spirytusu), czy wreszcie podyktowanych bezpieczeństwem publicznym (ochrona osób i mienia, usługi detektywistyczne).

Nigdy jednak nie jest tak dobrze, by nie mogło być jeszcze lepiej, przy czym należy zawsze pamiętać, że lepsze jest wrogiem dobrego. Kiedy setki tysięcy ludzi, w dodatku zahartowanych w „szarej strefie” za komuny, uzyskały swobodny dostęp do rynku, uwłaszczona nomenklatura poczuła się zagrożona, a dopuszczeni do zewnętrznych znamion władzy Umiłowani Przywódcy z opozycji demokratycznej zostali pozbawieni oczekiwanych konfitur w postaci łapówek od prywaciarzy. Dlatego przy pozorach wrogości, doszło do cichego porozumienia uwłaszczonej nomenklatury z „legendarnymi”, żeby za jednym zamachem zlikwidować obydwa zagrożenia. Dlatego bez względu na to, jaka ekipa tworzyła akurat rząd, ustawa o działalności gospodarczej była „nowelizowana” nawet kilka razy w ciągu roku. W rezultacie, w roku 1999, koncesje, licencje, zezwolenia i pozwolenia ograniczające dostęp do rynku, zostały przywrócone aż w 202 o b s z a r a c h działalności gospodarczej. W ten oto sposób, w interesie uwłaszczonej nomenklatury oraz biurokracji pochodzącej ze środowisk „legendarnych”, skutecznie zablokowany został narodowy potencjał ekonomiczny, co jest podstawowym źródłem wielu, jeśli nie wszystkich naszych problemów. W tej sytuacji jedyny program wyborczy, to przywrócenie mocy obowiązującej ustawy o działalności gospodarczej w jej pierwotnym brzmieniu z 1 stycznia roku 1990. Historia bowiem zatoczyła koło i znowu znajdujemy się w punkcie wyjścia.”

Stanisław Michalkiewicz (całość tu: Najkrótszy program gospodarczy)

podobne: Stanisław Michalkiewicz: Pogrobowcy Hilarego Minca czyli… Wilczek kontra „prawdziwa prawica”. oraz:  25 lat ustawy Wilczka – ostatniego cudu gospodarczego w XX wieku i to: Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku

rys. Paweł Kuczyński

rys. Paweł Kuczyński

Advertisements

5 comments on “Sektorowi państwowemu grozi efekt domina interwencjonizmu w górnictwie. Przez „flapsy” JSW straciło największego odbiorcę węgla. Michalkiewicz o najkrótszym programie gospodarczym.

  1. Pingback: Fryderyk Bastiat: Rozbita szyba czyli „zysk” z destrukcji. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy państwo powinno dotować sztukę? (o interwencjonizmie). | Łódź Odysa

  3. Pingback: Bezpieczeństwo energetyczne: raport NIK w sprawie gazoportu ujawnia bałagan, bomba górnicza i gazowa (PGNiG traci polski rynek). | Łódź Odysa

  4. Pingback: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? | Łódź Odysa

  5. Pingback: Tania ropa: dla jednych szansa dla innych kłopot, petrolandy walczą o przetrwanie. Nord Stream 2 kontra dywersyfikacja, który projekt upadnie? Połączenie elektroenergetyczne z Litwą rozpoczyna pracę. Bezpieczeństwo energetyczne Polski w kontekści

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s