Edward Snowden znowu nadaje czyli „cyberarmia” i broń klasy „D” w „internetach”.


 5 lutego 2015 14:36

Z kolejnych dokumentów ujawnionych przez Edwarda Snowdena wynika, że Stany Zjednoczone dysponują armią ludzi, których zadaniem jest prowadzenie wojny w sieci. – USA, jeśli chcą utrzymać status globalnego mocarstwa, muszą rozszerzać swój wpływ również w cyberprzestrzeni – mówi Komputer Światowi Kamil Gapiński, analityk cyberbezpieczeństwa.

W połowie 2013 roku Edward Snowden, były pracownik amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) ujawnił tajne dokumenty pochodzące z tej instytucji, świadczące o masowej inwigilacji w internecie obywateli USA i innych krajów. Świat dowiedział się wówczas o programie PRISM i innych działaniach NSA, które postawiły w zupełnie nowym świetle kwestie związane z bezpieczeństwem w sieci i ochroną prywatności.

Broń klasy D

Teraz ujawniono kolejną porcję dokumentów wykradzionych przez Snowdena z NSA. Wynika z nich, że Stany Zjednoczone są gotowe nie tylko wysłać swoje konwencjonalne wojska w zapalne rejony świata, ale pozostają w stanie permanentnej gotowości do prowadzenia działań w cyberprzestrzeni. A to oznacza między innymi kolejne zagrożenia dla prywatności w internecie.

Według tajnych dokumentów ujawnionych przez Snowdena obecnie specjaliści wojskowi wprowadzili do amerykańskiej doktryny wojskowej nową kategorię broni, określaną skrótem D (Digital – cyfrowa). Dołączyła ona do trzech istniejących wcześniej klas charakteryzowanych literami ABC, oznaczających broń typu Atomic (atomową), Biological (biologiczną) i Chemical (chemiczną).

Broń klasy D to zespół działań, które mają zapewnić USA przewagę nad przeciwnikami w sieci, i w razie konieczności przeprowadzić skuteczny atak na wybrane cele za pośrednictwem internetu. W jego wyniku możliwe jest przejęcie kontroli nad kluczowymi elementami infrastruktury danego kraju, między innymi energetyką, transportem naziemnym i lotniczym, telekomunikacją, czy wreszcie nad jednostkami odpowiedzialnymi za obronę.

W USA w działania określane jako broń klasy D odpowiada w sumie ponad 40 tysięcy ludzi. Są to zarówno etatowi pracownicy NSA, US Cyber Command i poszczególnych rodzajów sil zbrojnych, jak i cywilni hakerzy, zatrudniani na zlecenie tylko do przeprowadzenia konkretnych zadań.

snowden1.jpg

Według ujawnionych dokumentów strategia prowadzenia przez Stany Zjednoczone cyberwojny zakłada cztery fazy ataku. W fazie 0 gromadzone są wszystkie informacje mogące okazać się cenne dla przyszłych analiz. W fazie pierwszej badania zostają ograniczone do stosowanego przez stronę przeciwną oprogramowania oraz zabezpieczeń. W fazie drugiej analizuje się podatność przeciwnika na konkretne metody ataku. Faza trzecia to jeden z najważniejszych etapów operacji, bowiem w jej ramach wybranym celom (mogą to być komputery i inne urządzenia należące do wytypowanych osób, lub same elementy konkretnej infrastruktury) zostają zaaplikowane narzędzia (na przykład backdoory) umożliwiające późniejszy atak. I wreszcie faza czwarta, w której dochodzi do przygotowanego wcześniej ataku.

Politerain, czyli palec na spuście

Tajne dokumenty NSA wskazują, że w ramach strategii cyfrowej wojny funkcjonuje program o nazwie Politerain. Jego celem jest wykorzystanie sieci do całkowitego sparaliżowania przeciwnika na poziomie informatycznym. Projekt jest rozwijany od ośmiu lat, a w jego skład wchodzi wiele różnych narzędzi. Jest wśród nich Passionatepolka, która może sparaliżować karty sieciowe zamontowane w komputerach przeciwnika, Banfire potrafi usunąć BIOS z wybranego urządzenia i zastąpić go podłożoną wersją, z kolei Berserkr służy do instalowania wspomnianych wcześniej backdoorów.

Elitą armii ludzi zajmujących się przygotowaniami USA do cyberwojny jest zespół o kodowym oznaczeniu S321. Oficjalna nazwa jednostki to Remote Operations Center (ROC), są do niej dobierani starannie wyselekcjonowani specjaliści i hakerzy o najwyższych umiejętnościach. Siedzibą ROC jest położony w stanie Maryland Fort Meade, a jego najważniejsze zadania polega na przeprowadzeniu najważniejszych ataków oraz, w razie konieczności, skutecznych działań obronnych w cyberprzestrzeni. Te ostatnie są coraz większą koniecznością, bowiem dokumenty ujawnione przez Snowdena dowodzą, że w poprzednich latach na infrastrukturę Stanów Zjednoczonych dokonano ponad 30 tysięcy rozmaitych ataków, w których zostało zainfekowanych z górą 1,5 tysiąca komputerów. Większość wrogich działań wymierzonych w USA była prowadzona z terytorium Rosji i Chin. Wywołane przez nie szkody wyceniono na sumę około 100 milionów dolarów. 

Amerykanie są przygotowani

Komputer Świat zapytał o opinię na temat informacji zawartych w dokumentach ujawnionych przez Snowdena Kamila Gapińskiego, analityka Programu Cyberbezpieczeńtwa w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

– W ostatnim czasie można zaobserwować intensyfikację cyber działań na poziomie rządów oraz podległych im służb specjalnych. Stany Zjednoczone, jeśli chcą utrzymać status globalnego mocarstwa, muszą rozszerzać swój wpływ również w cyberprzestrzeni – mówi Gapiński. – Jak potwierdzają najnowsze rewelacje Snowdena, aktywność Amerykanów w cyber sferze stoi na zaawansowanym poziomie. Należy także zwrócić uwagę na profesjonalizację struktur w ramach których działają cyber agenci.

Gapiński podkreśla, że choć USA wydają się coraz lepiej przygotowane do prowadzenia działań wojennych w sieci, to ich systemy wciąż nie są doskonałe: – Z opublikowanych materiałów wynika, iż przeważają raczej operacje o charakterze ofensywnym – zaznacza analityk. – Co prawda, dokumenty ujawnione przez Snowdena nie dają pełnego obrazu aktywności, ale ostatnie cyberataki na Sony Pictures oraz media społecznościowe Centralnego Dowództwa mogą sugerować, że istnieją pewne luki w systemie obronny cyberprzestrzeni USA. Warto wspomnieć o tym, że Stany Zjednoczone przygotowują się do ewentualnego cyber konfliktu również poprzez działania na szczeblu międzynarodowym. Świadczą o tym m.in. zapowiedzi wspólnych cyber ćwiczeń z Wielką Brytanią

źródło: komputerswiat.pl

podobne: LONDYN: Kolejne rewelacje Snowdena z ustawą o przechowywaniu danych w tle. oraz: „Der Spiegel” – amerykański i brytyjski wywiad mają dostęp do danych Deutsche Telekom. i to: Dzień ochrony danych osobowych. Krok po kroku będą wiedzieć o nas co raz więcej. a także: Wojna Informacyjna: Kto komu narzuci narrację? Rosyjska propaganda specjalnie dla Polaków, Sputnik wylądował. Rząd chce blokować wrogie inwestycje. Słowo o agenturze wpływu.

Raul Allen - Koniec Gry

Raul Allen – Koniec Gry

Reklamy

5 comments on “Edward Snowden znowu nadaje czyli „cyberarmia” i broń klasy „D” w „internetach”.

  1. Pingback: Witold Gadowski: Mocne zmiany w służbach konieczne! Szpiegomania, dezinformacja (na przykładzie „teologii wyzwolenia” Chruszczowa) i „kontrwywiad obywatelski”. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Na co komu „ustawa inwigilacyjna”? | Łódź Odysa

  3. Pingback: W USA: czy prezydenta wybrał Putin i kto odpowie za porażkę w cyberwojnie, rośnie przepaść między bogatymi i biednymi, Kongres chce zlikwidować Obamacare (w pakiecie reformy gospodarcze) | Łódź Odysa

  4. Pingback: Informacja jako broń i cel ataku oraz krótki kurs czerwonej konspiracji czyli… postsowiecka spuścizna i skażenie Dzierżyńskim w polskich służbach. Kilka słów prawdy o IPN czyli „o największych tajemnicach ludzkości” | Łódź

  5. Pingback: Atak hakerski na międzynarodową skalę i Snowden jako czubek góry lodowej czyli… o bezpieczeństwie informacji, równych i równiejszych, masie (bez)krytycznej, oraz Polsce skazanej na zagładę | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s