Dziejesz się…


Dziejesz się we mnie…

 

włosami zbyt długimi

…na jedną pustą garść

melancholią w uśmiechu

…pełnym czereśni które tak lubisz

dreszczem nagości sprzed lustra

…od której pomalowania (nie)uciekam

bólem skóry gęsiej

…pachnącej oliwką

od­dechem krótkim przyspieszonym

…tuż przed krzy­kiem

 

a najbardziej oczami…

Jakub Kujawa - Szybując na Twoim oddechu

Jakub Kujawa – Szybując na Twoim oddechu

Tym bezkresem błyszczącej zieleni

w której lubię widzieć siebie

choć mnie wstydem pali.

 

Muszę Ci też powiedzieć że

nawet bez tego wszystkiego

dziejesz się we mnie.

Czysta i niewinna

Ty wiesz dlaczego.

 

Odys, marzec 2015

podobne: „Kudra” oraz: (Za)lotne „(Po)słowie” i to: Automat Cafe a także: „Akemi” polecam również: Znamię (nie)dokończone

Reklamy

47 comments on “Dziejesz się…

  1. Jest piękny Odysie, czytając ten wiersz…. dziejesz się …. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.
    PS. Miałam dzisiaj miły dzień – zdarzyło się coś dziwnego, co dało mi do myślenia…., ale może się mylę 🙂 sama już nie wiem, co mam myśleć. Jeszcze raz pozdrawiam.

    Lubię to

  2. pewnego dnia w zamkniętym
    na siedem spustów pokoju
    odkrył kasę szyfrową
    tajemniczą pamiątkę
    swej zapomnianej przeszłości
    co dzień przychodził do niej
    w nadziei na szmaragdy
    ukryte w jej wnętrzu
    odsuwał zakurzone kotary
    by wpuścić światło
    a wieczorem przeciwnie
    zapalał świecę
    i uważnie zasłaniał okna
    ukrywając zazdrośnie
    przed okiem przechodniów
    rozważał użycie palnika
    ale zrezygnował
    z rozprucia jej wnętrza
    bo nie chciał brać siłą
    jej intrygującego zamknięcia
    tygodniami wymyślał
    kombinacje cyfr
    i łagodnie muskał klawisze
    nadstawiając ucha
    na przyzwalający dźwięk
    którejś nocy
    wreszcie go usłyszał
    wstrzymując oddech
    otworzył
    była całkiem pusta

    Polubione przez 1 osoba

      • Już kiedyś pisałam wierszem – jeśli była, nie umiera.
        Pod jednym warunkiem – że w ogóle była. Wtedy bywa tak:

        przecież jestem szczęśliwa
        więc co tutaj robisz
        późną letnią nocą
        twoje oczy śledzą mnie
        ukryte w sprzętach
        w kącie pokoju
        w sukience twej ulubionej
        z której dawno spełzła barwa
        a ja nadal nie umiem
        z niej wywabić
        plam twoich uśmiechów

        Ale jeśli w ogóle jej nie było to:

        niepotrzebny mi tłumacz co
        kongenialnie metafizycznie
        naukowo teoretycznie
        poetycko prozatorsko
        prze(wy)tłumaczy mi
        kogo kocham
        kogo lubię
        kogo pocałuję

        niech nie grzebie mi
        w monitorze myśli
        klawiaturze sumienia
        myszce emocji
        bo i tak będzie tylko
        nieudolnym (s)twórcą
        instrukcji obsługi
        dla kretynów

        Polubione przez 1 osoba

      • hmmm… mam nadzieję że nie czujesz się u mnie niekomfortowo (i że nigdy nie zasłużę sobie na ten tytuł „nieudolnego stwórcy”)… pięknie a potem dosadnie… ale po prawdzie obie części.

        Lubię to

      • Ależ gdzieżbym śmiała tak Cię nazwać, Panie… Tu znów zabrakło mi dla Ciebie miana, coś ostatnio w Twoim towarzystwie za często odbiera mi głos i tracę rezon 😛 😀 Najwyżej, co już mamy przecież uzgodnione, po angielsku/niezauważalnie/bez trzaskania zamknę drzwi. 🙂
        Obie części po prawdzie, bo JA w wierszach NIGDY nie kłamię.

        Lubię to

      • Nie szantażuję, odwołuję się tylko do naszych wcześniejszych ustaleń. 🙂
        Dopóki się złoszczę (te 25% choleryczki we mnie), nie jest najgorzej. Najgorzej jest, gdy całkiem milknę, bo szkoda mi (na coś, na kogoś) choćby jednego słowa. To się rzadko, ale zdarza i wtedy drzwi się nieodwołalnie, choć nadal bezszelestnie :-P, zatrzaskują. DN

        Lubię to

      • Tak… Obojętność to zdaje się najdotkliwsza kara jaką kobieta może zadać mężczyźnie… Póki co daj się czytać (nawet bezszelestnie) i nie odwołuj się jeśli jeszcze nie czas 🙂 DN

        Lubię to

      • Tak, to dotkliwa kara, ale znów pod jednym warunkiem – że ludziom na sobie zależy, bo przecież obojętność nam obojętnego/obojętnej jest nam obojętna. 🙂

        Lubię to

      • O nie… Choć w matematyce jest coś takiego jak „zero” to jednak uważam że w życiu chodzi o pewien stan równowagi (nie mylić ze średnią)… czyli ciągłe ścieranie się dwóch stron… i nawet jeśli w jednym takim zestawieniu strony się od siebie oddalają to przecież ciągle gdzieś dążą i wchodzę w inne zestawienia w których na nowo zaczynają się docierać

        Lubię to

      • W życiu też istnieje „zero”. I w życiu dodatkowo o ile bardzo łatwo spaść od „zero” do „minus”, o tyle bardzo trudno wzrosnąć od „zero” do „plus”. O wzroście od „minus” do „plus”, z zerem po drodze, w ogóle nie wspominam, bo to (prawie) niemożliwe. Oczywiście mówię tylko za siebie, ponieważ ja „zero” daję na „dzień dobry”, „minusa” (raczej) nie wybaczam, bo szukam/pragnę „plusów”.

        Lubię to

      • taaa? a co np. z życia można podciągnąć pod to „zero”? Albo od minusa do plusa z zerem po drodze 🙂 (skoro zero to pustka, nic a zwłaszcza KONIEC)… Żeby było łatwiej co to znaczy to „zero na dzień dobry”

        Lubię to

      • W życiu „zerem” można nazwać obojętność. „Minusem” rozczarowanie, że ktoś zawiódł, choć nie musiał. „Plusem”, że wręcz przeciwnie, choć też nie musiał. Reszta później.

        Lubię to

      • Jak sobie życzysz, skoro nie jesteś ciekaw, jeszcze tylko jedno zdanie.
        Obojętność (zero) to więcej niż rozczarowanie (minus) i mniej niż oczarowanie (plus).
        (hmm… właśnie przyszedł mi do głowy pomysł na wiersz, może napiszę)

        Lubię to

      • Życzę nie życzę, nie ma to znaczenia po prostu. Zgadzam się bez zastrzeżeń co do ciężaru gatunkowego obojętności względem rozczarowania i oczarowania (dokładnie to miałem na myśli)… Pisz wiersze. Lubię je jak cie mogę 🙂

        Lubię to

      • Odkrywasz karty? Nareszcie! Już myślałam, że się nigdy nie zdecydujesz. 🙂
        Tak, będę pisać, ale Ciebie przestanę „uszczęśliwiać”. W oceanie często nieuzasadnionego, ale za to bardzo dobrego samopoczucia tak wielu zakochanych w sobie z wzajemnością, pora już na moją własną „wyspę szczęśliwą”. Taką bez pułapek, wilczych dołów, sieci, haczyków, według moich reguł i w zgodzie z moimi zasadami. Ot, taki szmaragdowo-malachitowo-miętowy raj. 🙂
        Powtórzę – Tobie zawdzięczam to, że odzyskałam głos i TYLKO o to mi chodziło. I tym razem nie napiszę, że dziwi mnie skłonność do manipulacji i okrutnych zabaw ludzkimi emocjami, bo już mnie nie dziwi, ale nadal – niezmiennie – budzi mój sprzeciw i obrzydzenie, choć nie jest w stanie mnie zranić.
        Uodporniłam się, Doktorze Frankenstein. 🙂

        Lubię to

      • wiem… nigdy ci niczego nie zarzucałem w przeciwieństwie do twoich dziwnych pod moim adresem insynuacji… przyznam że też mnie już nudziło przymykanie oka na twoje „humory”… traktowałem cię zawsze poważnie a podszczypywanie uznałem za przywilej wzajemności takiego samego traktowania… nie rób proszę z siebie męczennicy bo tylko sobie tym krzywdę robisz deprecjonując RÓWNE warunki i proste zasady (oraz własną inteligencję której nigdy nie podważałem). Nigdy cię też nie zwodziłem ani w niczym nie uchybiłem poza twoim własnym mniemaniem że cię w czymś zwodzę… Wiesz. Ciężko ukrywać karty kiedy się ich nigdy nie chowało… Będę miał o tobie zawsze dobre zdanie i zawsze będziesz u mnie mile widziana. Bądź zdrowa.

        Lubię to

      • No nie, kurczę, muszę, inaczej się uduszę! 🙂
        Nie zarzucam Ci, że mnie czymkolwiek zwodziłeś! Nie obrażaj mojej inteligencji, którą jak napisałeś cenisz. I nie myl, proszę, plusquamperfectum z czasem teraźniejszym, bo ja też za bardzo cenię Twoją inteligencję, żeby uwierzyć, że ich nie rozróżniasz. 🙂 Odkrywanie kart dotyczyło wyłącznie moich wierszy, które długo lajkowałeś, żeby w końcu stwierdzić, że lubisz je „jak cię mogę”. To jest właśnie przykład manipulacji, którą Ci zarzuciłam. Miałam się złapać na haczyk pochwał, tylko za dużo było (tu i ówdzie i jeszcze tam i siam) zu viel’u, a może ja już zbyt czujna jestem. Jak motylek. Lub sarenka. 🙂
        Najbardziej paradoksalne jest to, że naprawdę Cię lubię (uwaga do czytaczy: tylko błagam, bez erotycznych podtekstów) i to NIE jest syndrom sztokholmski. 😀
        I dzięki za zaproszenie, pewnie się odezwę, już się bój! 😛 Mam nadzieję, że nasze relacje mogą znormalnieć, choć Twoje zabawy w ogóle mnie nie kręcą i nigdy nie zaczną. 🙂

        Lubię to

      • 🙂 jak cie mogę jest w cudzysłowiu! (miało być, cholera rzeczywiście dopiero teraz zauważyłem że nie jest) egro taki chłiiit słowny (że lubię twoje wiersze do tego samego stopnia jak ciebie a że lubię ciebie i cenię – to to samo dotyczy twoich wierszy kobieto) ehhh… idź i nie grzesz więcej… moje zabawy nie były nakierowane na „kręcenie ciebie” ty sama się nimi kręciłaś (o ile tak zadecydowałaś)… no i masz… a mówiłem żeby pytać zanim coś nabazgrzesz 😀
        Idź spać… DN

        Lubię to

  3. Pingback: Maślany sen | Łódź Odysa

  4. Pingback: Po deszczu | Łódź Odysa

  5. Pingback: Haiku: „Samotność ma barwę zieloną” | Łódź Odysa

  6. Pingback: tajemniczy uśmiech… | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s