Mamo nie zabijaj mnie! (ani siebie)… O „bezkarności” aborcji. Madryt – manifestacja przeciwników aborcji.


Madryt – manifestacja przeciwników aborcji.

13.03.2015 (IAR) – „Ważne jest każde życie.” – to hasło manifestacji, która w południe przejdzie przez centrum Madrytu.

Jej uczestnicy domagać się będą od rządu wycofania przyjętego 5 lat temu liberalnego prawa aborcyjnego. Zdjęło ono odpowiedzialność z lekarza i kobiety i pozwoliło, by nieletnie dziewczyny usuwały ciążę bez wiedzy rodziców.

W stolicy Hiszpanii protestować będzie 150 stowarzyszeń, organizacji społecznych i religijnych. Manifestujący przypomną rządowi, że reforma prawa aborcyjnego była jego przedwyborczą obietnicą. Jednak gabinet Mariano Rajoya ograniczył się jedynie do wykreślenia z ustawy artykułu dopuszczającego usuwanie ciąży bez wiedzy rodziców. „Debata o aborcji w Hiszpanii nie została zakończona. Problem, który porzucili politycy przejmujemy my, społeczeństwo.” – zapewniał przewodniczący Forum Rodziny i organizator marszu, Benigno Blanco. Przeciwnicy aborcji żądają też przyjęcia prawa wspierającego macierzyństwo, które pomagałoby młodym, samotnym matkom.

Informacyjna Agencja Radiowa/EwaWysocka-Barcelona/mg

podobne: Obywatele Europy powiedzieli: „Domagamy się ochrony ludzkiego życia!”

„…Monika po 8 latach wciąż wspomina dzień, w którym zabiła swoje dziecko. Bardzo żałuje swojej decyzji, wie, że teraz zrobiłaby inaczej. Gdyby kiedyś wiedziała jaki odcisk na psychice pozostawi jej to wydarzenie nigdy nie zdecydowałaby się na aborcję. Ma teraz 38 lat, pomimo tego, że wielokrotnie próbowała nigdy już nie udało jej się zajść w ciążę. Wewnętrznie przeżywa swoją tragedię. Przyzwyczaiła się do widoku łez w swoich oczach. Pogodziła się z losem niespełnionej i nieszczęśliwej kobiety.

Monikę poznałam w Londynie, gdzie wspólnie pracowałyśmy w jednej z firmy consultingowych. Przez krótki czas była mi bardzo bliską osobą i dobrą koleżanką, o którą tak ciężko na obczyźnie. Nasze drogi po roku rozeszły się i dopiero niedawno, zupełnie przypadkowo, spotkałyśmy się na lotnisku Luton w Anglii. Okazało się, że czekałyśmy na ten sam samolot. Przegadałyśmy całe dwie godziny, a jak tylko samolot wylądował w Polsce usiadłyśmy w jednej z lotniskowych kafejek na kolejne kilka godzin. Monika tej rozmowy potrzebowała dużo bardziej ode mnie. Nie umiałam odmówić i odejść, chciałam pomóc i chociaż wysłuchać. Wtedy też dowiedziałam się, jak wyglądało jej życie, od kiedy dokonała aborcji. Opowiedziała mi o wielu nieprzespanych nocach, o morzu wylanych łez, o wewnętrznym strachu, o wielokrotnych spowiedziach w konfesjonale z nadzieją na rozgrzeszenie. Jej historia była wyjątkowo smutna, czułam jej ból i bardzo jej współczułam.

Badania naukowców z Nowej Zelandii wskazują na 30% zwiększenie częstości zaburzeń psychicznych u kobiet, które poddały się aborcji. Z kolei badania fińskie, przeprowadzone w latach 1987 – 1994 pokazują, że odsetek samobójstw kobiet, które dokonały aborcji był dwukrotnie wyższy (34%) od odsetka samobójstw po samoczynnym poronieniu (18%) i 6-krotnie wyższy od samobójstw po udanym porodzie (5,4%).

Na stronie www.poradnikzdrowie.pl natrafiłam na ciekawą wypowiedź psychologa.

Zdaniem Doroty Drozdowskiej-Szymborskiej, każda aborcja pozostawia ślad w psychice kobiety i to bez względu na przyczyny i okoliczności, jakie jej towarzyszyły – W psychologii funkcjonuje tzw. zespół straty – także straty po usuniętym podczas aborcji zarodku. Zabieg usunięcia ciąży może wywoływać rozmaite emocje – od poczucia winy po złość, agresję. Jeśli decyzja o aborcji została podjęta pod wpływem presji środowiska, partnera, zbyt pochopnie, to uczucie straty z pewnością będzie silniejsze. To zaś może doprowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych, także depresji i to nawet po wielu latach. Dlatego tak ważna jest opieka psychologa w takich przypadkach. Najlepiej i przed, i po aborcji – wyjaśnia Dorota Drozdowska-Szymborska…”

„…Zgadzam się z wypowiedzią Jacka Kotuli z dnia 2011-04-17, który to udzielił wywiadu Radiu Rzeszów – „Oczywiście ,że mordowanie niewinnych, bezbronnych istot ludzkich w milionach można przyrównać do holokaustu, bo aborcji rocznie dokonuje się 50 mln (wg szacunków WHO). Do dzieci poczętych zastosowano tę samą analogię co do Żydów. To ludobójstwo przerasta wielokrotnie ludobójstwo zastosowane przez hitlerowców wobec Żydów, bo corocznie w Chinach dokonuje się 10 mln aborcji, w Indich-6 mln, w Rosji 3mln. Podobnie w Unii EU zabija się 3 mln dzieci rocznie co daje jedno abortowane dziecko co 11 sekund!”

Osobiście uważam, że życie dziecka rozpoczyna się w momencie poczęcia i w tym samym momencie kobieta staje się matką i rozpoczyna się jej macierzyństwo. Kobieta staje jedynie przed decyzją, czy kontynuować macierzyństwo, czy je przerwać…”

całość tu: wirtualnapolonia.com

„…Aborcja może prowadzić do tzw. zespołu poaborcyjnego, czyli zespołu zaburzeń po stresie urazowym (Post Abortion Syndrom – PAS). Zespół poaborcyjny jest jednostką chorobową rozpoznawaną od niedawna jako rodzaj zaburzenia psychicznego. Powstaje on wskutek załamania się wewnętrznych sił psychicznych kobiety. Paradoksem jest, że kobieta najczęściej twierdziła, iż „musi przerwać ciążę, bo nie ma dość siły”, by sprostać wymaganiom (np. materialnym, mieszkaniowym, uczuciowym, czasowym), jakie stawia przed nią wychowanie dziecka, a gdy dziecka już nie ma, brakuje jej sił do zniesienia skutków jego nieobecności.

Oczywiście, jak już zostało wspomniane, nie każda kobieta przeżywa tzw. aborcję jako uraz i nie u każdej negatywne skutki tzw. aborcji dają pełny obraz zespołu zaburzeń pourazowych. Obecnie postaram się omówić trzy grupy objawów, którymi charakteryzuje się zespół poaborcyjny:

1. Powracanie do przeżyć związanych z tzw. aborcją w myślach, wyobrażeniach, uczuciach i zachowaniach. Objawia się to w postaci:

– intensywnych przykrych odczuć (bólu psychicznego) w sytuacjach bezpośrednio lub symbolicznie przypominających o aborcji, np. na widok szpitala, wskutek publicznej dyskusji o tzw. aborcji, kontaktu z dziećmi. Przykładem mogą być wypowiedzi kobiet: „Kiedy karmiłam dzieci, to płakałam, że dla tego trzeciego jakby brakowało, że nie mogłam mu pozwolić przyjść na świat”; „Nie mogłam patrzeć na kobiety w ciąży, na ciuszki, na wózki”; „Wyłączam telewizor, gdy o tym mówią”;
– reakcji rocznicowych – przykre przeżycia związane z tzw. aborcją intensyfikują się zwłaszcza w rocznicę jej terminu lub daty, kiedy dziecko miało się urodzić itp.: „Najsmutniej przeżywam Dzień Matki. Czuję się wtedy niedowartościowana”;
– koszmarnych snów na temat dokonanej tzw. aborcji;
– uczuć przygnębienia, smutku, żalu, opłakiwania straty, np.: „Łzy, ból, rozpacz ogarnęła mnie zupełnie”; „Wciąż płakałam, nie wiem, skąd wzięło się tyle łez”; „Ból psychiczny przyszedł później i trwał miesiącami. Można go porównać do tragedii, jaką się przeżywa po stracie ukochanej osoby, spotęgowanej tym, że to ja sama zdecydowałam”; „Ile nocy przepłakałam, nie da się opisać”; „Wylałam już morze łez”; „Co czuję teraz? Żal i rozpacz, że nikt nie podał mi ręki”.

2. Pobudzenie nerwowe, które objawia się:

– trudnościami z zasypianiem i snem;
– drażliwością, przewrażliwieniem, brakiem opanowania, stąd wybuchy gniewu wynikające m.in. z poczucia krzywdy i niesprawiedliwości losu („tylko ja płacę teraz własnym zdrowiem i utratą dziecka za współżycie, a on lekko sobie żyje”), poczucia, że jest się na równi z dzieckiem ofiarą tzw. aborcji (np. z powodu warunków życia, lekkomyślności męża), uczucia upokorzenia i bezsilności;
– trudnościami z koncentracją uwagi, np.: „Od tego czasu nie mogłam znaleźć sobie miejsca, na niczym się skupić, dłużej posiedzieć, skończyć, co zaczęłam. Nosiło mnie”;
– podwyższoną czujnością, np.: „Od czasu zabiegu nie mogę odprężyć się psychicznie, odpocząć, jestem ciągle napięta jak struna, czekam na cios, boję się wszystkiego i nie wiadomo czego”;
– reakcją przerażenia na powracające wspomnienia tzw. aborcji;
– nadmierną reakcją fizjologiczną (np. zlewne poty, suchość w ustach, kołatanie serca, podwyższenie ciśnienia, przyśpieszenie oddechu, drżenie rąk) na bodźce, które symbolizują lub przypominają o aborcji, np.: „Pamiętam, jak niedługo po zabiegu, idąc ulicą, minęłam kobietę z wózkiem. Wszystka krew spłynęła mi do nóg, a wnętrznościami brzucha szarpnął tak straszny ból, że o mało nie upadłam”.

Jedną z takich dziedzin, które kojarzą się kobiecie z tzw. aborcją, jest sfera współżycia seksualnego. Z badań przeprowadzonych w Polsce wynika, że zaburzenia współżycia seksualnego są stosunkowo częstą konsekwencją aborcji – u 43 proc. kobiet stwierdza się zaburzenia orgazmu, u 45 proc. zmniejszenie pożądania seksualnego, u 70 proc. obniżenie popędu płciowego;
– poczuciem winy, wyrzutami sumienia, poniżaniem siebie i bolesnym samopotępianiem. Warto wiedzieć, że właśnie te uczucia są najczęstszą i najtrwalszą reakcją, np.: „Mam odczucie, że Pan Bóg pogardza mną”; „Ciągle sumienie nie daje mi spokoju. Sama sobie zadałam pokutę do końca życia… Na stare lata miałabym pociechę, a tak pędzę życie bez celu”; „Wyrzuty sumienia ciągle mnie prześladują, czas tutaj niewiele łagodzi. Tłumione poczucie winy wraca co jakiś czas. Publiczna dyskusja o aborcji rani moją obolałą pamięć. Wracają wspomnienia, kołatania serca, koszmarne sny”; „Tak wielkiego poczucia winy chyba nie ma żaden inny morderca, gdyż widzi swoją ofiarę, a ja cóż? Nie wiem nawet, kogo zabiłam? Syna, córkę?”; „Zło moje nigdy nie będzie niczym innym, tylko poniżającym mnie złem i nie mam nawet po latach dla siebie usprawiedliwienia”; „Czuję się osobiście bardzo winna i odpowiedzialna za to, co zrobiłam, wstydzę się tego, brzydzę się tym i dałabym wszystko za to, żeby odwrócić kartę mojego życia”; „…łzy i niespotykane dotąd wyrzuty sumienia. Ból duszy stał się wręcz fizycznym bólem”.

Wyrzuty sumienia występują również u osób niereligijnych. Kobiety posiadające mniej dzieci i częściej dokonujące aborcji mają większe poczucie winy niż kobiety, które mają więcej dzieci i dokonały tego tylko raz. Wyrzutom sumienia towarzyszy żal do siebie, np.: „Refleksje przychodzą niestety po czasie, za późno, i pozostaje żal, a nawet nienawiść do siebie; że zrobiło się coś, czego nawet zwierzęta nie robią”; „25 lat temu usunęłam ciążę, ponieważ zostałam zgwałcona. Żałuję, że to zrobiłam”; „Ciągle wracam do tego myślami, mam do siebie żal, teraz bym nigdy tego nie zrobiła”; „Mogę jedynie westchnąć: ‚Gdybym miała te lata, co wtedy, ale ten rozum, co dzisiaj’”.

Obok wyrzutów sumienia pojawia się czasem lęk przed karą i potępieniem oraz tendencja do interpretowania niekorzystnych zdarzeń z życia jako kary za tzw. aborcję. Ilustrują te przeżycia fragmenty listów: „Ilekroć spotka mnie jakieś nieszczęście, to myślę sobie, że to kara za tamte morderstwa”; „Mamy jedynego syna. Nie założył do tej pory rodziny, a ja myślę, że to kara Boska za mój czyn, bo gdybyśmy mieli więcej dzieci, to na pewno któreś założyłoby rodzinę”; „Następne dziecko urodziło się z porażeniem mózgowym, jako wcześniak. I ja myślę, że to dlatego, iż poprzedniego nie chciałam dopuścić na świat”;
– zaabsorbowaniem osobą dziecka, np. kobieta ciągle o nim myśli, ma wrażenie, że ono jest przy niej, że wcieli się w następne poczęte dziecko, jego nieobecność ma istotny wpływ na bieg jej życia;
– natrętnymi myślami o dziecku i wyobrażeniami o nim. Świadczą o tym liczne wypowiedzi, np.: „Liczę temu nieżyjącemu dziecku lata”; „Chociaż zdarzyło się to dawno temu, to gdy widzę dzieci – rówieśników swojego nienarodzonego dziecka, jest mi smutno i bardzo tego żałuję”; „Nieraz siedzę i patrzę na dzieci na podwórku. Myślę o moim nieurodzonym dziecku. Też by już tak biegało, wpadało do domu z nabitym siniakiem, cieszyło się i płakało wraz ze mną. Myślę, jak by wyglądało, co lubiłoby robić, jakie miałoby zdolności, jak odezwałoby się do mnie teraz, jakie miałoby brzmienie głosu, mówiąc: ‚mamusiu’”; „W myślach nazwałam ją Hanią. Teraz miałaby 26 lat. Ponieważ syn jest wspaniałym człowiekiem, zastanawiam się, jaka mogłaby być Hania”; „Ileż to razy (siedząc samotnie) myślę, jakie byłyby te dzieci, kim by były, jak ułożyłoby się moje życie, gdybym pozwoliła im się urodzić”;
– nadużywaniem środków poprawiających nastrój lub uzależnieniem się od leków, alkoholu, narkotyków, papierosów. Niektóre kobiety mają problemy z jedzeniem, np. wilczy apetyt lub brak apetytu, doprowadzając swój organizm do wyniszczenia.

3. Unikanie bodźców związanych z tzw. aborcją (konkretnie lub symbolicznie) oraz odrętwienie psychiczne. A oto objawy:

– zaprzeczanie występowaniu myśli i uczuć związanych z tzw. aborcją, np.: „Przez pierwszych kilka tygodni wydawało mi się, że czuję ruchy dziecka i byłam szczęśliwa”; „Momenty, kiedy zasypiałam na godzinkę czy dwie, były koszmarem psychicznym. Wydawało mi się, że czuję ruchy dziecka”; „Do niedawna miałam wrażenie, że czuję ruchy mojego dziecka, a to tylko ruch jelit”;
– „odrętwienie”, a więc brak szerszych zainteresowań, utrata celu i sensu życia, brak aktywności: „Co robić dalej? Zastanawiam się nad sensem swojego życia”; „Boże, co robić, jak żyć, gdzie się skryć?”. Nierzadko pojawiają się nawet myśli samobójcze, bywa, że kobieta próbuje je zrealizować, np.: „Załamałam się zupełnie, chciałam sobie życie odebrać”; „Były momenty, kiedy myślałam już tylko o śmierci, ponieważ nie miałam siły żyć. Po pół roku nieradzenia sobie z sobą trafiłam do szpitala psychiatrycznego z ciężką nerwicą depresyjną, z myślami i chęciami odebrania sobie życia”;
– poczucie niezrozumienia przez ludzi, wyobcowania i samotności, izolowanie się, oziębłość w kontaktach z innymi, a czasem także zazdrość i agresja: „Zazdroszczę kobietom, które uniknęły takiej sytuacji”; „Zazdroszczę mamom dzieci w wózeczkach”; „Zazdroszczę matkom, które, choć z trudem, wywiązały się ze swego powołania. Dziś, gdy ich życie chyli się już ku wieczorowi, są szczęśliwe”;
– zmniejszenie intensywności niektórych uczuć, chłód emocjonalny w stosunkach z bliskimi, powstanie lub pogłębienie się konfliktów małżeńskich. Wiele kobiet odczuwa bowiem wtedy zwiększoną potrzebę serdeczności i czułości, zwrócenia na siebie uwagi i bycia ośrodkiem zainteresowania męża, a jednocześnie ich nerwowość i chłód uczuciowy potęgują nieporozumienia w domu. Czasem kobiety mówią o tym, że i mąż stał się nerwowy, a mąż pijący wcześniej alkohol zwykle zaczyna pić coraz więcej, np.: „Mój mąż coraz częściej zaglądał do kieliszka i znowu zaszłam w ciążę, i przeżyłam drugi dramat”. Poczucie klęski, rozpaczy i upokorzenia jest tym większe, im bardziej aborcja była wynikiem presji najbliższych lub cel, któremu miała służyć, nie został osiągnięty, np. mąż nie stał się bardziej troskliwy, dopuścił się zdrady małżeńskiej, nie przestał nadużywać alkoholu, chłopak i tak odszedł.
Konflikty w życiu rodzinnym odbijają się w oczywisty sposób na życiu seksualnym, ale również tam mają swoje źródło. Dość typowym objawem poaborcyjnym jest zmniejszenie zainteresowania życiem seksualnym, a czasem wręcz niechęć do zbliżeń i unikanie ich za wszelką cenę, np.: „Mąż mówi, że od tego czasu stałam się zimna jak lód”; „Nic mnie do męża już nie ciągnęło, przeciwnie, to, co skojarzone z poczęciem dziecka, budziło lęk i chęć ucieczki. Oddawałam mu się czasami z obowiązku, z musu”; „Stałam się tak obojętna na te sprawy, że czasami brałam jakieś obrazki, aby trochę w sobie wykrzesać podniecenia, ale efekt był słaby. Szukałam porad u seksuologa, psychologa. Nic nie wskórali. W czasie współżycia nie potrafiłam odczuć żadnego wzruszenia, żadnej reakcji, nie doznawałam już jak dawniej satysfakcji seksualnej, a mąż uczuciowo stał mi się obojętny”; „W czasie (bardzo rzadkich) zbliżeń towarzyszą mi inni mężczyźni, ale nigdy mój mąż. Uciekam myślami od niego”; „Nie mogę się odnaleźć, oddaliłam się od męża, współżycie nasze z mojej strony jest przeważnie na siłę, zerwała się nić, która tak bardzo wiąże małżeństwo”; „Moje późniejsze kontakty erotyczne (jak również współżycie z mężem) nie dają mi pełni szczęścia”.

Obniżenie lub zanik pociągu płciowego jest związany z poczuciem żalu do męża, np.: „Dlaczego tylko ja mam płacić?”; „On chciał wszystko załatwić moim kosztem”; „Mam żal do męża, że nie sprawdził się jako opiekun”; „Do męża nabrałam wstrętu”; „Mam ogromny żal do męża, że jako najbliższa mi osoba nie odciągnął mnie od popełnienia niegodziwego czynu, wręcz przeciwnie, było mu to na rękę, ponieważ był i pozostał wygodny w życiu”.
Oprócz zespołu poaborcyjnego wyrazem zaburzeń związanych z przeżywaniem aborcji jako urazu są również nerwice i choroby psychosomatyczne. Potwierdzają to zarówno badania naukowe, jak i wypowiedzi kobiet: „Wpadłam w ciężką nerwicę całego organizmu. Serce wykazywało stan przedzawałowy. Nie spałam i nie jadłam. Przestawałam funkcjonować jako żona, matka i nauczyciel. Zaczęły się leki psychotropowe… Dzieci nie miały matki. Były momenty, że ich nienawidziłam za to, że one żyją, a tamto zabiłam… Opowiadałam w kółko jedno i to samo. Chodziłam jak obłąkana”; „Stałam się jeszcze bardziej nerwowa… Długo nie mogłam odzyskać równowagi psychicznej. Nie zdawałam sobie sprawy, że można zwariować po zabiegu lub przypłacić go życiem”; „Od tego czasu jestem znerwicowana, mam ciągle samoistne nadciśnienie tętnicze”.

Nerwice mogą być różnego typu, np. depresyjna, lękowa, hipochondryczna. Dość powszechna jest nerwica neurasteniczna. Przejawia się ona obniżeniem nastroju, poczuciem wyczerpania fizycznego, męczliwością, niechęcią do podejmowania działań (apatią), trudnościami w skupieniu uwagi, zapamiętywaniu i przyswajaniu nowych wiadomości. Część kobiet musi nawet z tego powodu zmienić lub przerwać pracę.
U tych, które wcześniej cierpiały na schorzenia psychiczne, następuje ich zaostrzenie. Dlatego, jak potwierdziły to wyniki wielu badań, brak jest psychiatrycznych wskazań do tzw. przerwania ciąży. Tak zwana aborcja nie może być sposobem rozwiązania trudnych problemów związanych z poczęciem dziecka przez osobę chorą psychicznie, gdyż nie wywołuje pozytywnych skutków, lecz przeciwnie – zwykle nasila proces chorobowy.”

dr Dorota Kornas-Biela http://www.naszdziennik.pl

podobne: Zoll: propozycje zmian przepisów m.in. o aborcji przyjęto jednogłośnie oraz: Dokument bioetyczny Episkopatu: sprzeciw wobec in vitro, aborcji i eutanazji polecam również: „Konwencja CAHVIO” i „Monaliza” czyli zamiast mniej to więcej przemocy w i na rodzinie. i to: Prawo do życia a sumienie narodu, czyli… a także: Lewacka prowokacja w szpitalu im. „Św. Rodziny”. Przyszli lekarze o prawie do życia nienarodzonych.

…………………………………………………..

Córeczko, czy synu, tego się nie dowiem,
pod sercem wyczułam, ale głośno nie powiem.

Maleństwo długo wyczekiwane,
czemu ujrzeć ciebie nie było mi dane?

Odeszło tak szybko nienarodzone,
w mych myślach na zawsze pozostawione.

Zasnęło na wieki.
Zamknęło powieki.

Kto wytłumaczy jak to się stało,
że w trzecim miesiącu twoje serduszko bić przestało?

Czyja to wina?
Do kogo mieć żal?
Ze łzami w oczach zakładam czarny szal.

I jak co rano wstaję o poranku,
myśląc o tobie w każdej chwili, bez ustanku.
Żegnam się i odmawiam modlitwę,
tocząc z Bogiem swą prywatną bitwę.

Wiem, że przeszłości nigdy nie zmienię
i już zawsze będę dźwigać ból, jak ciężkie kamienie.

Martin Hudacek - Pomnik Nienarodzonych Dzieci (Kobieta opłakującą aborcję i jej zabite dziecko, które ofiaruje matce wybaczenie)

Martin Hudacek – Pomnik Nienarodzonych Dzieci (Kobieta opłakującą aborcję i jej zabite dziecko, które ofiaruje matce wybaczenie)

Justyna Matyjasiak

podobne: „Nie o Mary Wagner” Dla Mary Wagner

polecam również: ks. Piotr Pawlukiewicz – antykoncepcja, aborcja

Advertisements

5 comments on “Mamo nie zabijaj mnie! (ani siebie)… O „bezkarności” aborcji. Madryt – manifestacja przeciwników aborcji.

  1. Pingback: Dzień Świętości Życia i obywatelski projekt ustawy „Stop Aborcji”. „Jeden z nas” w Parlamencie Europejskim. Michalkiewicz: Papież Franciszek a kara śmierci. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Bioetyka i „zespół komórek” (kiedy zaczyna się człowiek?) Bezpłodność: In vitro nie leczy, naprotechnologia leczy. Sprzedają organy nienarodzonych dzieci! | Łódź Odysa

  3. Pingback: Efekt „państwa opiekuńczego” – rządowe dofinansowanie do grzechu. NFZ należy leczyć wolnym rynkiem a bezpłodność naprotechnologią. Kara śmierci za niezaradność (Jagoda L. o aborcji). | Łódź Odysa

  4. Bo dziecko zawsze przebaczy, kocha bezwarunkowo, kocha już samym tym, że jest, że było. Tworzenie wyrwy w miłości matki jest czymś tak zupełnie wynaturzonym, że musi wyżerać rany najgorszym z kwasów.
    Pomnik Nienarodzonych Dzieci burzy myśli.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Pingback: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. PIS odrzucił projekt ustawy o ochronie życia. Nieubłagany palec postępu wskazał na bezkarność (w drodze do deprawacji) | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s