Szara strefa w polskiej gospodarce. Ks. Jacek Gniadek: Czy praca na czarno jest grzechem? czyli… „nielegalna” praca w odpowiedzi na „legalny” rabunek.


Szarą strefa w polskiej gospodarce.

20.03.2015 (IAR) – W tym roku szara strefa w Polsce będzie stanowiła 19,2 procent produktu krajowego brutto – wyliczył Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Jak podkreśla Marcin Peterlik z Instytutu, ta nieformalna gospodarka, bez uiszczania należnych podatków i opłat na rzecz państwa, dotyczy wielu obszarów. Wśród nich sektora handlowego, budownictwa, rolnictwa, usług. IBnGR obejmuje swoimi badaniami także korepetycje, prace domowe, opiekę nad dziećmi, a także działalność wróżbiarską.

Badania wykazały, że główną przyczyną prowadzenia działalności w szarej strefie są nadmierne regulacje w gospodarce, wysokie podatki i skomplikowany system podatkowy oraz nieprzejrzyste, nieprzyjazne przedsiębiorcom prawo.

Marcin Peterlik zwrócił uwagę, że zjawisko szarej strefy wywiera negatywny wpływ na gospodarkę. Chodzi nie tylko o to, że budżet państwa nie uzyskuje części należnych podatków, a osoby pracujące „na czarno” nie są objęte systemem zabezpieczenia społecznego. Tracą na tym także uczciwi przedsiębiorcy, którzy muszą stawić czoła nieuczciwej konkurencji.

Z wyliczeń Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że w tym roku dzień wyjścia z szarej strefy przypadł na 11 marca. Jak wyjaśnia Marcin Peterlik, gdyby przyjąć, że od początku roku cała działalność gospodarcza jest prowadzona tylko i wyłącznie w szarej strefie, to 11 marca ta szara strefa by się skończyła. Od tego dnia produkcja odbywa się umownie już wyłącznie w oficjalnym obiegu gospodarczym – wyjaśnia Peterlik.

W ubiegłym roku dzień wyjścia z szarej strefy przypadł na 12 marca. Szara strefa ma się więc w Polsce całkiem dobrze – wynika z danych IBnGR.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Elżbieta Łukowska /ab

…otóż nie jest tak że szara strefa nie płaci podatków, bo tak czy inaczej oraz prędzej czy później wszystkie „nielegalnie” zarobione pieniądze są wydawane w sklepach albo są nimi płacone rachunki, bo nikt tych pieniędzy nie je ani nie chowa. Każdy pieniądz idzie ostatecznie na konsumpcje (tj. usługi i towary innych ludzi) która jest przecież opodatkowana.

Bo w tym kraju WSZYSTKO jest opodatkowane więc siłą rzeczy nie da się podatków całkowicie uniknąć (chyba że ktoś jest całkowicie samowystarczalny, ale wtedy nie można mieć do takiej osoby o to pretensji bo ma do tego prawo). Legalny biznes nic nie traci na szarej strefie (bo przecież istnieje i zarabia na siebie czyż nie?). Jedyną stratę jaką ponoszą „legalne” biznesy to rzecz jasna haracz jaki muszą płacić państwu, od którego nic nie otrzymują w zamian, albo otrzymują w wymiarze nie adekwatnym do tego co są zmuszeni oddawać lub „odkładać”. Jedynym poszkodowanym na szarej strefie sektorem jest pasożytniczy (utrzymujący się z podatków) sektor publiczny i to stąd ten lament nad szarą strefą 🙂

Trzeba też pamiętać o tym, że szara strefa dzięki temu że nie „odkłada” i nie oddaje państwu to i niczego od niego żądać nie może. Szara strefa utrzymuje się więc sama i to BEZKOSZTOWO dla reszty społeczeństwa. Poza tym pełni bardzo ważną funkcję społeczną, gdyż dzięki niej ludzie którzy są bez szans na legalne zatrudnienie z powodu nieopłacalności ich legalnego zatrudnienia mają w ogóle pracę. Zbyt wysokie oskładkowania umów o pracę i tzw. „płaca minimalna” uczyniły z wielu prostych prac kosztowny luksus dla pracodawców, którzy właśnie przez to musieli zrezygnować z legalnego zatrudnienia ludzi o niskich kwalifikacjach. Tak więc dzięki szarej strefie ludzie słabo wykształceni i bez pożądanych na rynku kwalifikacji mogą SAMODZIELNIE przeżyć nie prosząc państwa o wzięcie ich na garnuszek. KAŻDY zatrudniony w szarej strefie żyje tym samym na własny rachunek, nie obciążając państwa bezrobociem a podatników socjalem, więc jest to ewidentny plus pracy na czarno.

Ja proponuję zamienić całą polską gospodarkę w jedną wielką szarą strefę a sektorowi „usług publicznych” podziękować za ich mizerne i zbyt kosztowne usługi a wtedy wszystkim ludziom będzie żyło się lepiej i dostatniej bez tych wszystkich kosztów, które już dziś polskiego podatnika w składkach, podatkach, para podatkach, opłatach i innych ukrytych gwiazdkach kosztują ponad 80% dochodu. Skala wyzysku jaką państwo gnębi swoich obywateli jest jedyną i w pełni niesprawiedliwą przyczyną rozrostu szarej strefy. Dopóki etatyści tego nie zrozumieją i nie zreflektują swojej pazerności to… niech żyje szara strefa! 😉 (Odys)

podobne: ofeR-rma w urzędach bezrobocia – bez znaczenia dla rynku pracy oraz: CBOS: w co czwartej polskiej rodzinie osoby bezrobotne. i to: Konspiracja w odpowiedzi na przemoc – Stanisław Michalkiewicz a także: Tax Care: polska rodzina w szponach fiskusa. Struktura daniny oddawanej państwu.

„…Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że istnieją cztery grzechy wołające o pomstę do nieba. Jako czwarty jest wymieniona  ”niesprawiedliwość względem pracownika” (KKK 1867). Katechetyczna tradycja jest tutaj bardziej precyzyjna i stwierdza, że grzechem tym jest „zatrzymanie zapłaty pracownikom” (por Jk 5,4). To pokazuje, że niesprawiedliwość  polega na niedotrzymaniu umowy przez pracodawcę. Istotą tej relacji jest wolna umowa. Wysokość wynagrodzenia nie jest tutaj istotna, gdyż jest ona zawsze subiektywna.

Czym jest taka umowa? Ludwik von Mises (†1973), austriacki filozof i ekonomista, twierdzi, że wysokość płac za każdy rodzaj pracy zależy na rynku od podaży na pracę i materialnych czynników pracy oraz od przewidywanych przyszłych cen towarów konsumpcyjnych. Do zatrudnienie dochodzi wtedy, kiedy jednostka ceni wyżej wynagrodzenie, które odzwierciedla marginalną produkcyjność świadczonej przez nią pracy, niż pozostanie bez pracy w domu. Pracodawca patrzy na to, co pracownik wyprodukował i to jest dla niego podstawą do przyznania mu według niego słusznego wynagrodzenia. Widzimy, że praca na wolnym rynku jest złożonym procesem. Nie tylko przedsiębiorcy poszukują pracowników, ale również pracownicy potrafią czekać z podjęciem pracy na rynku.

Tak wygląda to w teorii. W praktyce proces ten jest zakłócany przez interwencję państwa, które zmusza pracodawcę do zatrudnienie pracownika legalnie, co wiąże się z dodatkowymi poważnymi fiskalnymi obciążeniami. Wielkość podatków jest zawsze wynikiem arbitralnej decyzji polityków. Podwyższanie podatków i wydawanie tych pieniędzy przez skarb państwa na bieżące wydatki, a nie do akumulacji dodatkowego kapitału przez przedsiębiorców, hamuje rozwój gospodarki i wzrost krańcowej produktywności pracy, a więc związany z nim wzrost płac. Ten rodzaj polityki fiskalnej tylko pozornie uderza w ofiary, czyli bogatych. Tracą na tym przede wszystkim biedni.

Na pierwszy rzut oka zatrudnianie na czarno jest uważane za nielegalne. Ale nie wszystko co jest nielegalne, jest samo w sobie złe i niemoralne. Często takie działanie na rynku jest próbą obrony przed państwem, które nie tylko ogranicza swobodę jednostek do kierowania się własnymi celami, ale „zabiera jednym osobom to, co do nich należy i daje innym osobom, które nie mają do tego prawa”. Francuski wolnorynkowy ekonomista Frédéric Bastiat (†1850) nazywa takie działanie legalnym rabunkiem. Prawo to daje możliwość państwu działania, jakiego przeciętny obywatel nie mógłby się sam podjąć nie popełniając przestępstwa.

Wpływ na wysokość obciążeń podatkowych mamy poprzez wybory do ciał ustawodawczych, ale we współczesnej demokracji to bardzo długa droga. Jednym ze sposobów na unikanie płacenia wysokich podatków przez pracodawcę jest zatrudnianie na czarno, a przez pracownika podjęcie nielegalnej pracy. Czy jest to grzech? To raczej desperacka ucieczka przed państwem agresorem.

Warto w tym miejscu postawić inne pytanie. A czy parlamentarzysta, który głosuje za podniesieniem podatków, nie popełnia grzechu? Czy wyborca, który oddaje głos na partie, w których programach jest podwyższenie podatków i utrzymanie instytucji banku centralnego, nie popełnia grzechu? Czy pożądanie cudzego mienia i kradzież pod przykrywką prawa to nie jest grzech ciężki? Podwyższenie wieku emerytalnego do 67. roku życia zostało ostatnio uznane przez Trybunał Konstytucyjny za zgodne z konstytucją. To zwykłe niedotrzymanie umowy. Czy nie jest to działanie wołające o pomstę do nieba? Mark Twain (†1910) określił to bardzo trafnie: „Niczyje zdrowie, wolność ani mienie nie są bezpieczne, kiedy obraduje parlament”.

Z zatrudnieniem na czarno wiąże się wiele błędnych przekonań. Do jednych z nich należy stanowisko, że zatrudnienie na czarno jest to niesprawiedliwość względem pracownika. Trudno się z tym zgodzić, gdyż nawet w przypadku tych pracowników, których krańcowa wartość produkcyjna jest znacznie wyższa niż ich zarobki, nie można powiedzieć, że są eksploatowani przez pracodawcę. Ich zatrudnienie jest oparte na obustronnej wolnej umowie z przedsiębiorcą i tak długo, jak nie używa on siły, nie można mówić o wyzysku.

Praca na czarno jest szczególnym rodzajem działalności produkcyjnej. Jest ona wyjątkowa ze względu na na jej wyjątkowy ekonomiczne charakter. Pozwala ona najmniej produktywnym jednostkom znaleźć pracę i tym samy nie stają się one ciężarem dla reszty społeczeństwa, które we współczesnym państwie żyłoby na zasiłku dla bezrobotnych. Ci, którzy chcą pomóc biednym, powinni popierać legalizację pracy na czarno. 

Człowiek  nie może być nielegalny. Każdy ma prawo mieszkać, pracować i wydawać swoje pieniądze tam, gdzie uważa to za stosowne. Te osobowe prawa każdego człowieka muszą być respektowane.

Państwo nie może ingerować w swobodę zawierania dobrowolnych umów pomiędzy pracodawcą a pracobiorcą. Jego zadaniem jest kontrolowanie, czy obywatele przestrzegają reguł życia w społeczeństwie w sposób pokojowy, w tym czy dochowują zawartych umów. Nie można zrezygnować z tej formy przymusu i oprzeć społeczeństwa wyłącznie na dobrowolnym przestrzeganiu prawa i umów. Tak uważał nie tylko wcześniej wspomniany austriacki wolnorynkowy ekonomista, ale również św. To­masz z Akwinu (†1274), według którego prawo powinno zakazywać grzechów niszczących ład społeczny, do których zalicza przede wszystkim zabójstwa i kradzieże.

Kiedy byłem w liceum, każdego roku przez miesiąc wakacji pracowałem u wujka w prywatnym zakładzie stolarskim. Pracowałem nielegalnie. Zarobione przeze mnie pieniądze pozwalały mi spędzić następny wakacyjny miesiąc najczęściej na górskich szlakach. Zacząłem wtedy wydawać własne pieniądze. Poczułem ich smak. Dawało mi to ogromne zadowolenie.

Praca na czarno w czasie wakacji to był doskonały pomysł moich rodziców. Do dzisiaj wspominam ją jako prawdziwą szkołę życia w czasach PRL-u. Za zgodą rodziców pracowałem nie tylko na czarno, ale także jako dziecko. Nigdy nie miałem wyrzutów sumienia, że popełniłem grzech. Mój wujek chyba również.  

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Ks. Jacek Gniadek

Tekst pierwotnie został opublikowany na stronie autorskiej księdza Gniadka:  www.jacekgniadek.com

podobne: Kościół katolicki a wolny rynek. Wysokie podatki to grzech.

oraz: Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy.

a także:  Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy podatki dają pracę? (czy może odbierają)

polecam również: Czy liberalizm nas zabije? Nawet gdyby chciał to nie zdąży, bo wcześniej wykończy nas socjalizm czyli… „Polityka społeczna” (dla głupców).

i jeszcze: Dobrobyt pracownika jest ściśle związany z sukcesem przedsiębiorcy pracodawcy.

Robert Gwiazdowski vs Jan Guz

Reklamy

4 comments on “Szara strefa w polskiej gospodarce. Ks. Jacek Gniadek: Czy praca na czarno jest grzechem? czyli… „nielegalna” praca w odpowiedzi na „legalny” rabunek.

  1. Pingback: Ks. Jacek Gniadek: Nieustanna walka z pierwotną rzadkością i pokusami szatana… czyli „Nie samym chlebem…” (Jak zbudować własną skalę wartości?) | Łódź Odysa

  2. Pingback: Myśleć na sposób Boży czyli… Ks. Jacek Gniadek o paradoksach w religii i ekonomii. | Łódź Odysa

  3. Pingback: „Czy się stoi czy się leży” (nowy program dla młodzieży) czyli… „Pierwsza (i ostatnia) praca” za pieniądze zabrane… pracującym. Adam Wielomski: Bezsens polskiej polityki demograficznej. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Stanisław Michalkiewicz z okazji 20 rocznicy „majówki” o „świętości” pracy, trybunale oraz konstytucji dawnej, obecnej i przyszłej. „Teatr na Wyspie” (Gajowniczka) | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s