Mówię do Ciebie (głodny)


Krok w krok za Tobą błąkam się

– z daleka, pożerając po kawałku.

Zamiast bólu czujesz (tylko) motyle

– z bliska, wewnątrz Ciebie.

Co je słowem delikatnie głaszcząc

– w podbrzuszu, zostawiam.

Brzemienną, by na końcu wyłapać

– do klatki, wsadzić całą w skowronkach.

Moją, Nieposkromioną (******) Ciebie

– pragnie(nie)posiadania, brodate.

Wojciech Siudmak - Idylla

Wojciech Siudmak – Idylla

Drapiące, od stóp do głowy

– tak jak lubisz, pikantne motyle.

Zjedzmy je, (raz) na zawsze…

…po cichu.

 

Odys, marzec 2015

podobne: Egzorcyzmowany „Głód”. oraz: sekcja (nie)zwłok (Miłość zabija powoli V) i to: „Ekloga” (Rafała Wojaczka)

FONETYKA – Mówię do Ciebie cicho [sł. Rafał Wojaczek]

Reklamy

64 comments on “Mówię do Ciebie (głodny)

  1. „Zjedzmy je, (raz) na zawsze…”
    Oj tak, oj tak… – PIĘKNY!
    Pozdrawiam. 🙂
    PS. Odczuwam głód….motyle, motyle, motyle dużo motyli 🙂

    Polubienie

    • Tak… Każdy czuje po swojemu, przez co każdy „jeden” raz jest wyjątkowy i do końca świata można o tym pisać bez nadziei na skończenie tematu (ehhhh ta nieśmiertelność duszy – „straszna” perspektywa „męczyć się” tak bez końca 🙂 )

      Polubienie

      • Ale to właśnie ta nadzieja w braku nadziei jest piękna. I jak się okazuje – twórcza, Panie Nadzieją (z)Męczony Poeto. 🙂

        Polubienie

      • Nie wiem, nie mam zdania, nie doświadczyłam wiecznej miłości, więc chętnie posłucham wrażeń tych, którym to było dane… 🙂
        Nadzieja ważna rzecz, tuż przed miłością i czułością. Bez niej nic się nie uda. Że naiwne? Może. Mam to gdzieś! 🙂

        Polubienie

      • No i masz… Teoria do bani bo nie sprawdzona 🙂
        Tyle że na co Ci ta nadzieja, bez celu? W takim wypadku (bez wiary w coś więcej, do czego dopiero się dąży) to tylko bezużyteczny stan złudnej wiary w to co nie istnieje…
        Zdecyduj się marudo! Bo nadzieja bez obiektu którym mogłaby się karmić jest… beznadziejna 🙂

        Polubienie

      • Nadzieja jest ważna dla… samej nadziei. Nie rozumiem, czego nie rozumiesz. 🙂 Beznadzieja zabija (mnie), a ja chciałbym jeszcze chwilę pożyć. I nadzieja nie musi mieć konkretnej „twarzy” (choć oczywiście najlepiej, jeśli ją ma 🙂

        Polubienie

      • O matko… Odysie, nie czepiaj się…
        „By żyć – nie żywiąc ławic pętaków
        I nadaremno nie wzywać nieba –
        Trzeba wciąż żywić nadzieję jakąś,
        Wbrew sobie – sobą żywić ją trzeba.”

        Polubienie

      • Coś z sensem 🙂 Choćby w teorii (moja Ci się nie spodobała choć była przynajmniej logicznie spójna i miała jakiś cel) którą choć chwalisz to sensu nie chcesz zdradzić 🙂 (sobek!)

        Polubienie

      • A dlaczego to niby jestem bez nadziejny? Skoro cel został wyznaczony (a poczytaj sobie uważnie bo pisałem tak o celu jak i o jego „ciężarze” 🙂 ) to i jest nadzieja na jego zrealizowanie

        Polubienie

      • Nie jesteś beznadziejny, tylko (bez)nadziejny. 🙂 Bo się ze mną kłócisz, że nie ma nadziei dla nadziei i że to bez sensu. Jak nie ma nadziei na coś, to ważne, żeby była choć nadzieja na nadzieję…

        są dni
        gdy miast nadziei
        mam tylko
        bledszą niż zwykle
        niepewną swego
        zgarbioną pod
        węzełkiem zwątpienia
        nadzieję na nadzieję

        Polubienie

      • ale sam sens nadziei opiera się właśnie na tym, że jest ona na coś ukierunkowana… Nie ma czegoś takiego jak nadzieja dla nadziei. Tak działa KAŻDE „prawo”. Nadzieja na nadzieję to też jest zależność i znaczy co innego jak nadzieja dla samej nadziei (nie przekręcaj pierwotnego sensu kombinatorko 🙂 )… Masz głowę dla głowy czy do czegoś innego masz tę głowę 😀

        PS. i nie kłócę się z Tobą a tylko rozmawiamy

        Polubienie

      • 😀 Rozbawiłeś mnie. Przeniosłam sobie tę Twoją finalną zależność na inne części ciała… 😀 😀
        Twoja (urocza?!? :-)) kombinatorka

        Polubienie

      • No to milo mi że mogłem Ci się zrewanżować, bo Ty mnie rozbawiłaś jeszcze bardziej… 🙂
        Oooo tak… Uroczo uparta na swoją (nie)rację – za co Cię przepraszam (zgodnie z jednym z moich ulubionych powiedzonek 🙂 )

        Polubienie

      • Wiesz, podobno racja jak… każdy ma swoją…
        Cały czas jednak, nie rozumiem, co chcesz ode mnie usłyszeć. Że mam nadzieję na… miłość/szczęście/zdrowie/powodzenie itd. (niepotrzebne skreślić) Tego ode mnie tu i teraz oczekujesz? 🙂
        A przepraszanie kobiety, gdy nie ma racji jest wyrachowane i wygodnickie… Nie lepiej się siarczyście pokłócić i namiętnie pogodzić? 🙂

        Polubienie

      • Nie wierzę że to napisałaś 😮 (racja to nie gust 🙂 )… Nic nie chcę usłyszeć (co to znaczy chcę?). Ty sama wiesz najlepiej o co Ci chodzi z tą nadzieją i niech tak pozostanie. Ja tylko liczyłem że mi wyjaśnisz ot i cała moja motywacja. Źle się bawiłaś że Cię chciałem wypytać?
        Siarczysta kłótnia i namiętne godzenie sprawdza się tylko w ramach płomiennego romansu… a ja tu prowadziłem dysputę filozoficzną a nie… (no wiesz 🙂 )

        Polubienie

      • Nie wiem, wyjaśnij. 😉 😛
        Dysputa filozoficzna, powiadasz. A nie jest tak, że czasem przefilozofowujesz (wiem, wiem – z premedytacją i wpuszczająco :-P) najprostsze sprawy… I oczywiście, że dobrze się bawiłam, net ma to do siebie, że zawsze można a) zniknąć bez słowa, b) napisać DN i zniknąć, więc jeśli nadal tu jestem, to… Nooo… 🙂
        Odysie, cały czas mam nadzieję, to najważniejsze. Dla mnie. 🙂

        Polubienie

      • Wiesz wiesz… I to nie ja przefilozofowałem a Ty moja droga (już nie wykręcaj ponownie tego kota bo zwymiotuje Ci w końcu! 😀 ).
        Masz nadzieję na coś… A nie samą nadzieję (zapamiętaj to sobie a nie będę Ci już komplikował na co konkretnie ją masz 🙂 bo konkretów Twojej intymności to ja tykać nie zamierzałem – przecież wiesz)

        Polubienie

      • Otóż nie wiem, drogi drugi specjalisto od wykręcania kota ogonem. Trafił swój na swego! 😀 😀
        I nie, lepiej nie dotykaj mojej intymności, to ryzykowne… 🙂 (znów zaśmieciliśmy post z takim pięknym wierszem, może przenieś tę pisaninę do salonu)

        Polubienie

      • Wiesz wiesz. A chcesz mnie tylko wciągnąć w kolejną wymianę niegodną filozofowania 🙂 (tym razem nie dam się podpuścić tek!)
        Toż właśnie nie dotykam! (czy ja piszę niewyraźnie albo po chińsku 😮 ?)
        Bardzo chętnie zapraszam do salonu, ale może jutro (znaczy się dzisiaj) tylko o innej porze bo teraz udam się już na spoczynek.
        Dobrej nocy… Panno Koci Maglu 🙂

        Polubienie

      • Taaak, pora spać. Nawet nie zwróciłam uwagi, że już tak późno i to jest oczywiście Twoja wina 😀
        Jutro, dzisiaj, kiedyś… w salonie, na wyspie, gdzieś… się spotkamy, czyż nie? 🙂
        Dobranoc, Panie (wsysająco) Bagienny 🙂

        Polubienie

  2. Pingback: Studium zapachu | Łódź Odysa

  3. „Taniec motyli”

    roztańczyły się motyle
    na Twój widok
    w brzuchu moim
    do tańca zaproszone
    tańczą ciągle jak szalone
    tańcem wcale nie zmęczone
    wiecznie nim zauroczone

    sowa, sierpień 2015

    Polubienie

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s