Polski przemysł zbrojeniowy traktowany po macoszemu (Świdnik odpada z przetargu). Amerykanie i Francuzi uzbroją polską armię (MON wybrał „Patrioty” i „Caracale” – opinie podzielone). MON weryfikuje akty prawne („Si vis pacem, para bellum”).


1. PZL-Świdnik: Armie świata kupują maszyny produkowane w swoich krajachPracodawcy RP: Wykorzystujmy potencjał polskich firm przy zakupach dla wojskaSiemoniak – przetarg na śmigłowce prawidłowy.

Warszawa, 16.04.2015 (ISBnews) – W przetargu na dostawę śmigłowców dla polskiej armii kluczowym kryterium wyboru powinna być oferta przemysłowa producenta i korzyści wynikające z produkcji maszyn na miejscu, przede wszystkim nowe etaty i transfer technologii, wynika z wypowiedzi prezesa PZL-Świdnik Krzysztofa Krystowskiego.

„Obiektywny wybór najlepszego śmigłowca jest zadaniem niezwykle trudnym. Jednak praktyka z wielu krajów pokazuje, że armie wybierają maszyny produkowane w swoich krajach, co tworzy etaty na miejscu. Właśnie tak się rozwiązuje ten dylemat na świecie” – powiedział Krystowski podczas spotkania prasowego.

Prezes wskazał, że konstrukcja przetargu na 70 śmigłowców dla polskiej armii preferuje kryteria techniczne i cenę, a nie uwzględnia w pełni oferty przemysłowej i offsetu.

„Przetarg uwzględnia jedynie, czy oferta przemysłowa jest obecna i czy offset jest obecny, ale nie są to elementy punktowane zależnie od ich jakości” – wyjaśnił prezes.

Według niego, AgustaWestland wraz z PZL-Świdnik jako jedyna oferuje pełną produkcję maszyn, produkcję wielu podzespołów i transfer technologii, a nie tylko montaż w Polsce. Zobowiązuje się także do stworzenia centrum produkcji śmigłowca AW149 dla całej grupy w Świdniku.

Krystowski przypomniał, że wartość zobowiązania w ramach offsetu przekracza 1 mld euro. Co więcej, spółka stworzy pośrednio (wliczając kooperantów) 25-30 razy więcej miejsc pracy więcej niż firma, która jedynie zmontuje maszyny w Polsce. Dla Lubelszczyzny oznaczałoby to blisko 5,9 tys. nowych etatów.

Podobną opinię wyrazili dziś Pracodawcy RP, którzy uważają, że program modernizacji polskiej armii, poza oczywistym efektem w postaci wzmocnienia potencjału obronnego Polski, powinien zostać wykorzystany do modernizacji polskiego przemysłu, pozyskania nowoczesnych technologii i tworzenia nowych miejsc pracy. Według nich, „uderzające jest”, że procedury przetargowe w żaden sposób nie uwzględniają potencjału działających już w Polsce zakładów, a także skali inwestycji, jakie do tej pory poczyniły.

PZL-Świdnik, firma z ponad 60-letnim doświadczeniem, jest największym polskim producentem śmigłowców. Bierze udział w przetargu na dostawę 70 wielozadaniowych wiropłatów dla polskich Sił Zbrojnych. PZL-Świdnik wyprodukował więcej niż 7400 śmigłowców i jest to jedyny polski wytwórca OEM z pełną zdolnością w zakresie projektowania, badań i rozwoju, integracji systemów, produkcji, realizacji wsparcia i szkoleń oraz modernizacji śmigłowców. PZL-Świdnik pełni również rolę kluczowego partnera przemysłowego w sektorze lotniczym, dostarczając struktury lotnicze dla wielu wiodących producentów na całym świecie. PZL-Świdnik jest częścią grupy AgustaWestland od 2010 roku.

(ISBnews)

Warszawa, 16.04.2015 (ISBnews) – Program modernizacji polskiej armii, poza oczywistym efektem w postaci wzmocnienia potencjału obronnego Polski, powinien zostać wykorzystany do modernizacji polskiego przemysłu, pozyskania nowoczesnych technologii i tworzenia nowych miejsc pracy, uważają Pracodawcy RP.

„W ciągu najbliższych lat rząd planuje wydać około 130 mld zł na projekty zbrojeniowe. Środki te w maksymalnym stopniu powinny trafić do polskiego przemysłu. Kupowanie zagranicznego sprzętu za pieniądze polskich podatników w sytuacji, gdy tej samej – a może lepszej – jakości produkty mogą dostarczyć polskie zakłady, jest działaniem na szkodę gospodarki” – powiedział prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski, cytowany w komunikacie.

Organizacja podkreśla, że środowisko pracodawców z coraz większym niepokojem obserwuje przebieg największych programów zakupu sprzętu wojskowego.

„Przeciągające się procedury, niejasne wymogi stawiane oferentom, publicznie formułowane zarzuty o faworyzowanie jednej z ofert – to przykłady problemów, które opóźniają proces pozyskania nowoczesnego wyposażenia dla polskiej armii. Najbardziej niepokojące jest jednak zjawisko ignorowania przez MON doświadczenia i potencjału działających w Polsce firm z branży obronnej. Jaskrawy tego przykład stanowi postępowanie dotyczące zakupu 70 wielozadaniowych śmigłowców. W naszym kraju, dzięki znaczącym inwestycjom, funkcjonują dwaj światowej klasy producenci śmigłowców: PZL Mielec oraz najstarszy i najbardziej doświadczony wytwórca śmigłowców w Polsce – zakłady PZL Świdnik. Łącznie zapewniają one kilka tysięcy miejsc pracy, stworzyły także trwałe sieci kooperacji z polskimi dostawcami, są liderami innowacyjności i kołami zamachowymi gospodarek w swoich regionach” – wskazują Pracodawcy RP.

Według nich, „uderzające jest”, że procedury przetargowe w żaden sposób nie uwzględniają jednak potencjału działających już w Polsce zakładów, a także skali inwestycji, jakie do tej pory poczyniły.

„Opowiadamy się za wolną konkurencją na rynku zakupów w sferze obronności, niemniej uważamy, że dotychczasowy poziom zaangażowania na polskim rynku i realne, a nie tylko deklarowane, perspektywy rozwoju powinny być kluczowym kryterium przy rozstrzyganiu przetargów. Jeśli tak nie będzie, za kilka lat polski rynek obronny zdominują np. wyroby azjatyckie, których atutem będzie niska cena” – przekonuje Prezydent Pracodawców RP.

Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski w liście do Prezes Rady Ministrów Ewy Kopacz zwrócił się z apelem o uwzględnienie potencjału polskich firm przy rozstrzyganiu przetargów w dziedzinie obronności.

Pracodawcy RP liczą na to, że w procesie modernizacji sprzętowej polskiej armii interesy rodzimego przemysłu zostaną uwzględnione w należytym stopniu, podsumowano w materiale.

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej reprezentują 10 000 firm, zatrudniających ok. 5 mln pracowników. Organizacja, która powstała w listopadzie 1989 roku, działa w obszarach związanych z rozwojem przedsiębiorczości, wzrostem gospodarczym kraju i kwestiami społecznymi, w tym dotyczącymi ubezpieczeń społecznych, rynku i prawa pracy. Pracodawcy RP podejmują inicjatywy na rzecz przedsiębiorczości, innowacyjności, wykorzystania nauki do potrzeb gospodarki, a także w obszarze stanowienia prawa.

(ISBnews)

22.04.2015 (IAR) – Szef MON odpiera zarzuty, jakie pojawiły się po wyborze dostawcy śmigłowców dla armii. Najlepszą ofertę złożyło konsorcjum Airbus Helicopters.

Pozostali dwaj oferenci, czyli Sikorsky wraz z zakładami w Mielcu oraz świdnicka fabryka należąca do AgustaWestland, nie spełnili wymagań formalno – technicznych. Obie firmy negatywnie oceniają wybór MON.

Wicepremier Tomasz Siemoniak nie zgadza się z zarzutami rodzimych zakładów lotniczych. „Pretensje ci oferenci powinni mieć do siebie” – powiedział w rozmowie z dziennikarzami szef MON.

Dodał, że nie mogło być innego rozstrzygnięcia, skoro jedna z firm proponowała dostawę śmigłowców cztery, a nie dwa lata po podpisaniu umowy, a druga przedstawiła ofertę maszyn bez uzbrojenia, choć był to jeden z podstawowych wymogów.

Minister obrony nie zgadza się też z zarzutami dotyczącymi rzekomych trudności, jakie teraz będą miały zakłady w Świdniku i Mielcu. Związkowcy już wczoraj alarmowali, że przegrany kontrakt śmigłowcowy oznacza utratę miejsc pracy. Centrala konsorcjum Sikorsky Aircraft Company sugeruje nawet, że będzie musiała zmienić politykę wobec oddziału w Polsce.

„Straszenie w tym momencie pracowników i mówienie o utracie miejsc pracy wydaje mi się dalece niestosowne” – podkreślił szef MON. Przypomniał, że w kontraktach tak to już bywa, że wygrana idzie do jednej firmy. Poza tym – jak tłumaczył wicepremier – obie firmy mają w Polsce zamówienia i produkcję i nic nie wskazuje na to, że brak zamówienia ze strony MON wpłynie na miejsca pracy w Świdniku czy Mielcu.

Minister Siemoniak poinformował przy tej okazji, że w piątek spotka się z przedstawicielami związków, zarówno z fabryki w Milecu, jak i świdnickich zakładów lotniczych.

Zgodnie z wczorajszą decyzją resortu obrony, 50 śmigłowców ma dostarczyć francuskie konsorcjum Airbus Helicopters. Firma oferuje maszyny EC-725 Caracal. Francuzi dostarczą śmigłowce w wersjach dla wojsk lądowych, specjalnych oraz maszyny morskie, w tym śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych. Kontrakt jest wart około 13 milardów złotych.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)/A.Drążkiewicz/wcześniejsze/jj

podobne: NATO: szpica rośnie, więcej wojsk na wschodzie Europy, litewsko-polsko-ukraińska brygada w Lublinie, Moskwa zdziwiona. „Świdnik” centrum produkcji śmigłowca AW149 na cały świat. oraz: Romuald Szeremietiew: Sytuacja polskiego przemysłu zbrojeniowego polecam również: Prokom/Asseco synonimem afery? ZUS znowu musi wyjaśnić sprawę przetargu na system informatyczny. i to: Korupcja w MSZ, GUS, MSWiA, KGP. 20 zarzutów o zmowę przetargową.

2. MON wybrało do testów śmigłowiec oferowany przez konsorcjum AirbusaOpinie: Gruszczyński: Patrioty to dobra decyzjaOpinie: Kiński – trudno ocenić czy dokonano właściwego wyboru uzbrojeniaOpinie: Badowski: Patriot to przestarzały system bez możliwości modernizacji

Warszawa, 21.04.2015 (ISBnews) – Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) w postępowaniu na śmigłowce wielozadaniowe dla Sił Zbrojnych RP, zakwalifikowało do sprawdzeń weryfikacyjnych śmigłowiec oferowany przez konsorcjum Airbusa – „Program EC-725 CARACAL-Polska”, poinformował rzecznik prasowy MON płk Jacek Sońta.

„Oferty złożone przez WSK PZL Świdnik S.A oraz konsorcjum Sikorsky International Operations Incorporation, Sikorsky Aircraft Corporations, wraz z Polskimi Zakładami Lotniczymi Sp. z o. o. z Mielca nie spełniły wymogów formalnych i wymagań technicznych dotyczących m.in. terminu dostaw, wyposażenia śmigłowców w systemy walki, ustanowienia zdolności do serwisowania w WZL-1 Łódź” – poinformował Sońta, cytowany w komunikacie.

W trwającej procedurze pozyskania śmigłowców wielozadaniowych dla Sił Zbrojnych RP MON dokonało oceny formalnej i merytorycznej złożonych ofert dostawy, natomiast Ministerstwo Gospodarki dokonało oceny ofert offsetowych złożonych w tym postępowaniu.

Kolejnym etapem procedury będzie przeprowadzenie sprawdzeń weryfikacyjnych śmigłowców, których celem jest potwierdzenie zadeklarowanych w ofercie dostawy parametrów technicznych.

„Testy planuje się przeprowadzić w Polsce na przełomie maja i czerwca br. Pozytywne zakończenie sprawdzeń weryfikacyjnych sfinalizuje proces wyboru najkorzystniejszej oferty, co umożliwi zawarcie umowy i rozpoczęcie dostaw śmigłowców już od 2017 roku. Z uwagi na charakter postępowania, ostateczna wartość kontraktu zostanie przedstawiona po zawarciu umów offsetowych i dostawy” – zaznaczył rzecznik MON.

MON podało, że po weryfikacji potrzeb operacyjnych Sił Zbrojnych, w tym przede wszystkim uwzględniając możliwość dalszego wykorzystania posiadanych zdolności transportu opartych na będących w użytkowaniu śmigłowcach Mi-17 w perspektywie najbliższej dekady, podjęto decyzję o zmniejszeniu liczby pozyskiwanych maszyn do 50 szt.

Pozyskiwane w ramach tej procedury śmigłowce w wersjach specjalistycznych w pełni zapewnią osiągnięcie nowych oraz rozszerzenie już posiadanych zdolności operacyjnych.

Jednocześnie MON, biorąc pod uwagę zmieniającą się sytuację bezpieczeństwa, podjęło decyzję o przyspieszeniu procedury pozyskania śmigłowców uderzeniowych „KRUK”.

Airbus Helicopters przesłał do agencji ISBnews oświadczenie, w którym napisał, że wraz z partnerem Heli Invest Services z radością przyjął decyzję MON o wstępnym wyborze śmigłowca Airbus Helicopters H225M Caracal.

„Jesteśmy w pełni zdeterminowani, aby Polska otrzymała najlepszy produkt i wsparcie w tym długofalowym strategicznym programie. Wierzymy, że nasza oferta głęboko wzmocni zdolności obronne Polski, tworząc największą wartość w wymiarze operacyjnym, przemysłowym i technologicznym” – czytamy w oświadczeniu.

Obecnie konsorcjum przygotowuje się do kolejnych etapów procesu przetargowego i współpracy w okresie testów, aby odpowiedzieć na wszystkie prośby i pytania Polskich Sił Zbrojnych, a ponadto wykazać, że Caracal odpowiada wszystkim kryteriom przetargu oraz potrzebom operacyjnym, podkreślono.

Zakup 70 śmigłowców wielozadaniowych jest jednym z największych postępowań w ramach programu modernizacji polskiej armii. Jego wartość szacuje się na ponad 10 mld zł. Do przetargu przystąpiły zakłady PZL Świdnik, należące do włosko-brytyjskiej grupy AgustaWestland, ze śmigłowcem AW149, Sikorsky z PZL Mielec ze śmigłowcem S70i Black Hawk. Natomiast konsorcjum z Airbus Helicopters zaproponowało maszynę H225M.

(ISBnews)

21.04.2015 (IAR) – Trudno ocenić, czy Patrioty to dobry wybór – mówi redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”, Andrzej Kiński.

Według ogłoszonej dziś decyzji, do polskiej armii trafi amerykański system obrony powietrznej z rakietami Patriot, a także francuskie helikoptery Caracal.

Trudno powiedzieć, czy dokonaliśmy właściwego wyboru – mówi o Patriotach Andrzej Kiński. Podkreśla, że system w docelowej konfiguracji otrzymamy najwcześniej około roku 2022. Dziennikarz zwraca uwagę, że zaoferowano nam w ramach systemu jeden z najlepszych w swojej kategoii pocisków, choć jego cena też jest na tle konkurencji najwyższa.

Komentując wybór helikoptera Caracal Kiński zwraca uwagę, że był on wysoko oceniany przez przedstawicieli naszego wojska, bo proponuje dobre możliwości transportowe. Wybór budzi jednak kontrowersje, ponieważ powstanie w naszym kraju kolejna już montowia śmigłowców – przyznaje dziennikarz. Andrzej Kiński zwraca uwagę, że maszyna ma swoje zalety i wady, ale to samo można powiedzieć o wszystkich oferowanych śmigłowcach.

Informacyjna Agencja Radiowa/P.Pawełek/Siekaj

21.04.2015 (IAR) – To wybór najlepszy z możliwych – tak Jerzy Gruszczyński z magazynu „Lotnictwo” skomentował ustalenia resortu obrony, dotyczące modernizacji uzbrojenia naszego wojska. MON zdecydował, że śmigłowce dla polskiej armii dostarczy konsorcjum Airbus Helicopter, a zestawy obrony powietrznej w ramach programu „Wisła” – amerykański Raytheon z zestawami Patriot.

Zdaniem komentatora, wybór Patriotów to między innymi gwarancja zaangażowania militarnego Amerykanów w Polsce, wzmocnienie współpracy z przyszłą amerykańską bazą pod Słupskiem i możliwość skorzystania ze wsparcia Waszyngtonu w razie zagrożenia.

Resort obrony zdecydował też o zakupie 50 śmigłowców Caracal. Wcześniej zamierzano kupić 70 śmigłowców. To z powodów ekonomicznych – wyjaśnia Jerzy Gruszczyński dodając, że armia dziś wydaje więcej w związku z zagrożeniem na Wschodzie.

Umowa na śmigłowce z Airbus Helicopters zostanie podpisana jesienią. Konsorcjum ma dostarczyć maszyny w ciągu dwóch lat.

Umowa na zestawy rakietowe Patriot ma zostać podpisana w drugiej połowie przyszłego roku. Dziś rząd rekomendował dalsze negocjacje w tej sprawie z amerykańskim konsorcjum Raytheon.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Agnieszka Drążkiewicz/moc/łp/Siekaj

21.04.2015 (IAR) – Wybrano niekoniecznie najlepsze dla naszego wojska rozwiązania – ocenia Tomasz Badowski z Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi. Według ogłoszonej dziś decyzji, do polskiej armii trafi amerykański system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot, a także francuskie helikoptery Caracal.

System Patriot nie będzie dla nas gwarancją bezpieczeństwa – uważa Badowski. Jego zdaniem, to stary system pozbawiony możliwości modernizacji. Konkurencyjny dla niego nowoczesny europejski system dawał większe możliwości rozwoju i większy udział strony polskiej przy ewentualnej modernizacji – podkreśla ekspert. Badowski dodaje, że nawet Amerykanie nie widzą sensu modernizowania systemu Patriot, także korzystający z niego Niemcy rozważają nowocześniejsze rozwiązanie.

Tomasz Badowski uważa, że francuski śmigłowiec Caracal jest dostosowany do polskich oczekiwań, ale jego ładowność i inne parametry to nie wszystko.

Konkurenci mieli tę przewagę, że ich zakłady są już zlokalizowane na terenie Polski. Jednak biorąc pod uwagę kwestie operacyjne i taktyczne, francuski śmigłowiec nie jest złym wyborem – dodaje ekspert. Badowski zwraca też uwagę, że Caracal nie jest najnowocześniejszym z proponowanych modeli. Czy najlepszym – to ma się dopiero okazać.

Informacyjna Agencja Radiowa/P.Pawełek/Siekaj

podobne: Polska: ćwiczenia z udziałem „Patriotów”, manewry w rejonie Bałtyku, program Wisła (przeciwrakietowy parasol za kilka lat). Rosja: odpowiedź na zbrojenia Polski (Czy Polsce grozi agresja?) Wypowiedzenie traktatu o siłach konwencjonalnych. Broń nuklearna na Krymie? Ćwiczenia pod Stawropolem. Miller o armii europejskiej. Ukraina: Poroszenko o stratach i nowej granicy, pomoc wojskowa z USA. Irak: armia odbija Tikrit  oraz: Modernizacja polskiej armii. Zakup pocisków JASSM (Eksperci podzieleni), PGZ będzie budować polską(?) wersję tarczy (anty)rakietowej „Narew”. Za tydzień umowa na dywizjon rakietowy dla marynarzy. polecam również: Nabici w F-16. Eugeniusz Januła o problemie nie tylko samolotów. Za co Polska musi płacić?

„…A to ci dopiero sensacja. Wszystko wygląda na to, że grube miliardy wypłyną z Polski do Francji, bo to właśnie produkowany tam wielozadaniowy śmigłowiec H225M Caracal przeszedł do dalszych testów w błyskawicznie przyspieszonej procedurze przetargowej. Decyzja wydaje się być tym dziwniejsza, że w Polsce produkuje się dwa nowoczesne wielozadaniowe śmigłowce.

I tak w Mielcu powstaje amerykański S-70i Black Hawk zaś w Świdniku włosko-brytyjski AW-149. Oba zakłady zatrudniają niemal 6 tys. pracowników nie licząc pokaźnej grupy kooperantów. Mało tego, w Świdniku nie mielibyśmy do czynienia ze zwykłą montownią, ale z pełną linią produkcyjną oraz transferem najnowocześniejszej technologii oraz kodów źródłowych do komputerów pokładowych. Decyzja rządu z krzątającym się koło przetargu Komorowskim tym bardziej dziwi, że zakłady w Świdniku miały niepowtarzalną szansę stać się firmą w pełni odpowiedzialną za projekt i być centrum produkcji oraz dalszego rozwoju tego śmigłowca. Z kolei polscy inżynierowie i konstruktorzy mieliby gwarantowaną możliwość przyszłej modyfikacji tej maszyny. Co to znaczy dla Polski chyba nie trzeba tłumaczyć, zwłaszcza, kiedy widzimy, że po likwidacji kluczowych gałęzi naszego przemysłu staliśmy się krajem montowni i dostarczycielem prostych podzespołów produkowanych głównie na rynek niemiecki.

Z kolei produkowany w Mielcu Black Hawk to śmigłowiec oparty na konstrukcji sprawdzonej w warunkach bojowych, wielokrotnie modyfikowany i używany oprócz Stanów Zjednoczonych przez armie przeszło 20 państw, a wśród nich Izrael, Japonię, Hiszpanię, Szwecję czy Turcję. Kto dzisiaj kupi te produkowane w Polsce śmigłowce skoro podstawowe pytanie przyszłych kontrahentów będzie brzmiało: Skoro są takie świetne to, dlaczego nie kupiła ich wasza własna armia?

Jak to się wszystko ma do ostatnich zapowiedzi Komorowskiego o wspieraniu polskiego przemysłu i jego innowacyjności? Oczywiście jak zawsze nijak. Jak mówiła sprzątaczka w filmie „Miś”, ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział.

Oto na naszych oczach zadaje się kolejny cios rodzimej branży przemysłu zbrojeniowego zaś montowanie francuskiego nabytku rzekomo będzie odbywać się w nieistniejącym jeszcze zakładzie, który ma dopiero powstać w Łodzi rządzonej przez prominentną działaczkę PO, Hannę Zdanowską. Czy taki zakład powstanie? Przecież ta sama firma „Airbus”, występująca pod nazwą „Eurocopter” wygrała w 2007 roku przetarg na dostawę do Polski śmigłowców dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zobowiązała się wówczas do wybudowania zakładu serwisującego maszyny i zatrudniającego  200 pracowników. Taki zakład nigdy nie powstał, a przegrany także wtedy PZL Świdnik podobnie jak dzisiaj protestował sugerując, że przetarg pisany był pod konkretną firmę.

Sprowadzanie do Polski kolejnego, trzeciego już producenta śmigłowców, a tak naprawdę budowa zwykłej montowni to totalne nieporozumienie zaś dodatkowe miejsca pracy powstaną głównie we Francji. Głupota, a tak naprawdę sprzedajność i zaprzaństwo rządzących Polską decydentów sięgnęła nie zenitu, ale kompletnego dna.

Widzimy także, że cała realizacja kontraktu może trwać o wiele dłużej niż w przypadku gdyby postawiono na Mielec bądź Świdnik. Mówi się bez przerwy o pośpiechu oraz rosyjskim zagrożeniu i jednocześnie stawia się na produkt i projekt, który wbrew zapewnieniom nie ma szans na tak szybką realizację jak w przypadku działających już w naszym kraju zakładów. Jakimś dziwnym trafem padło na firmę, która już raz nie wywiązała się ze swoich obietnic. Przypadek czy może geszeft pod tytułem „Pendolino II”? Czy ktoś w tym całym zamieszaniu zauważył, że kupujemy, nie jak zapowiadano 70 maszyn, ale tylko 50 z tym, że za 5 miliardów złotych więcej niż planowano na początku? Popularna w supermarketach oferta „więcej za mniej” w przypadku MON i Komorowskiego zamieniła się w „mniej za więcej”.

Oczywiście większość uczciwych i obiektywnych specjalistów z branży, a nie lobbystów i rożnej maści telewizyjnych ekspertów-cwaniaczków odwracających uwagę od kręcenia lodów, uważało, że optymalnym rozwiązaniem byłoby postawienie na sprawdzonego na wszystkie możliwe sposoby i w najróżniejszych konfliktach zbrojnych amerykańskiego Black Hawka. Armia zawsze powinna decydować się na sprzęt już wypróbowany w boju…”  (Mirosław Kokoszkiewicz)

całość tu: wirtualnapolonia.com

3. „Dziennik Gazeta Prawna” – MON przygotowuje Polskę do wojny.

15.04.2015 (IAR) – Ministerstwo Obrony Narodowej weryfikuje akty prawne, które stosuje się w czasie zagrożenia bezpieczeństwa kraju. Od ubiegłego roku resort wydał już 81 rozporządzeń w tym zakresie – czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Jak wyjaśnia gazeta, część rozporządzeń są to zupełnie nowe akty prawne. Pozostałe zostały znowelizowane. Nad blisko 50 kolejnymi projektami trwają prace.

Dyrektor departamentu prawnego MON pułkownik Mariusz Tomaszewski potwierdza „Dziennikowi Gazecie Prawnej”, że szef resortu Tomasz Siemoniak zlecił przejrzenie wszystkich przepisów wojskowych stosowanych w sytuacji mobilizacji. Resort przygotował już nawet projekt rozporządzenia w sprawie gotowości obronnej państwa.

Więcej – w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/”Dziennik Gazeta Prawna”/kry/pbp

podobne: Szwedzi i polski karabinek. Poparcie dla powszechnej służby wojskowej, tylko 1/3 gotowa jest bronić kraju. Palikot: zwiększanie wydatków na wojsko nic nie da. Obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce. Litwa przywraca zasadniczą służbę wojskową. Zachód zaczyna szkolić ukraińskich żołnierzy. Rosja odwołuje alarm bojowy. oraz: Romuald Szeremietiew: Czy będziemy solidarni w obronie? i to: Szeremietiew: „ludzie, którzy zajmują się systemem militarnym, nie wiedzą, co się dzieje w tych strukturach.” a także: “Biała księga” czy biała gorączka? czyli “niebezpieczeństwo narodowe” okiem eksperta.

źródło: stooq.pl

Wojna, profity

Advertisements

3 comments on “Polski przemysł zbrojeniowy traktowany po macoszemu (Świdnik odpada z przetargu). Amerykanie i Francuzi uzbroją polską armię (MON wybrał „Patrioty” i „Caracale” – opinie podzielone). MON weryfikuje akty prawne („Si vis pacem, para bellum”).

  1. Pingback: Ponad 226 mld zł zysku spółek PGZ, modernizacja armii szansą na eksport. Speckomisja bada nieprawidłowości przy przetargach. | Łódź Odysa

  2. Pingback: Większe wpływy Rosji na Ukrainie dzięki Niemcom i Francji. Sikorski: UE odeszła od wspólnej polityki zagranicznej. Duda o bezpieczeństwie a Niemcy o niebezpieczeństwie polskiej racji stanu (Polska strefą buforową). OAS i NATO dwóch prędkości.

  3. Pingback: IV RP kontra III RP czyli lekcja z demokracji. Sprawa Sumlińskiego, niekompetencja w MON i uchwała sejmu ważniejsza od Konstytucji. Czy Duda złożył Rzeplińskiemu propozycję nie do odrzucenia? Na czym polega postkomunizm i czy socjalista może być

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s