Władysław Panasiuk: Artyści nie z tej ziemi czyli… w pogoni za sławą (i pieniędzmi) oraz o braku “złotego środka” czyli dwa cytaty z coryllusa i jeden z Kaczmarskiego. „A Ty siej…”


„…bo niewarta zachodu wszystka chwała ziemska
ani sława – ta zdzira zmienna i ku..wska.
Wyrzuć ją czym prędzej z wyobraźni łona!
Wszak to tylko dziwka co chce być gwałcona”
(John Barth) 

Edmund Blair Leighton - Sława

Edmund Blair Leighton – Sława

 

 

SŁAWA:
Podnieś skronie do góry, do góry
I z wysoka na marny patrz świat!
Ja dla ciebie płaszcz niosę z purpury
I wawrzynu dla ciebie mam kwiat!

Ponad ziemskie podniesion jestestwa,
Czyniąc z ludzi gromadę swych sług,
Nieśmiertelne zyskałeś królestwa,
Gdzie żyć będziesz na wieki: Półbóg!

Posąg tobie postawią z granitu,
Na mogile postawią ci głaz
I laurami ludzkiego zachwytu
Będzie kwitło twe imię wśród nas!

Każde drgnienie twej duszy i powiek
Kiedyś zbada ciekawy twój lud,
Bo, choć żyjesz i cierpisz, jak człowiek,
Ty z geniuszów wywodzisz swój ród!

I wieść obcych do trumny twej będą,
Grając w surmy i bijąc we dzwon,
I ustroją cię cudów legendą,
Mówiąc z chlubą i dumą: „To on!”

POETA:
Och, nie chcę sławy! nie chcę takiej sławy,
Co ma wywlekać każdy ból mój krwawy!
Co mego serca rozpaczliwe hicie
Będzie tłómaczyć i jawnie i skrycie!
I, gdy już w proch się rozpadną me kości,
Zbada tajniki śpiewaczej miłości
I powie: „Dla tej piosnka ta, a dla tej
Tamta; z tej ciernie, a z owej miał kwiaty!”

Nie chcę posągów, wawrzynów i laurów,
Ni dzwonów bicia, ni grania litaurów!
Zaprawdę, jednej szczerej łzy nie warta
Ta sucha sława, na pomnikach wsparta:
I tam, w niebiosach, u Bożych ołtarzy
Na mojej szali więcej mi zaważy
Prostego serca jedno uderzenie,
Niźli marmury i drogie kamienie…

fragment „Sen nocy wiosennej”  autorstwa Artura Oppmana

…bo sława deprawuje tylko (już) zdeprawowanych. A teraz trzy cytaty:

“…kiedyś dziennikarze przyszli do Picassa, żeby im opowiedział o kubizmie to wywalił wszystkich za drzwi krzycząc, że on o żadnym kubizmie nic nie słyszał i żeby szli do diabła. Dobrze to także przećwiczył na własnej skórze Witold Gombrowicz kiedy założył się z Jeleńskim, że da popis surrealizmu w paryskiej restauracji w czasie awangardowej dyskusji o sztuce jakimiś mędrkami z samego paryskiego Olimpu. Jak powiedział tak zrobił. Przy tych wszystkich beszamelach sobie siedzieli, kiedy panicz Witold wstał i jakby nigdy nic zaczął zdejmować spodnie. Tak w ramach artystycznego happeningu. I co? I nic, faceci z nim siedzący nawet nie zwrócili na to uwagi, ich burżujskie wychowania kazało im nie widzieć tego wspaniałego przedstawienia. Siedzieli i spokojnie rozmawiali o tym co było na stole. Prowokacja się nie udała. Utrudniło to wielce życie Witoldowi Gombrowiczowi w Paryżu, bo uznano go za kabotyna, który niczego nie rozumie i bawi się tylko miast – jak oni – oszukiwać i brać za to pieniądze.

W Polsce oczywiście byłoby to samo, Gombrowicz zdejmujący spodnie w restauracji wzbudziłby niesmak Artura Sandauera i zainteresowanie milicji, zaś wielbiący go studenci musieliby zweryfikować swoje o nim opinie, bo oczekiwali wszak poważnego pisarza, a nie błazna. Całe szczęście Gombrowicz nie żyje już od 41 lat i można go wielbić bez strachu, że się gdzieś nagle pojawi bez gaci…” (fragment z książki Gabriela Maciejewskiego „Baśń jak niedźwiedź)

…drugi:

“…Moralność artystów była czymś dalece obojętnym każdemu, a już najbardziej mecenasowi i odbiorcy. Moralność artystów to był temat do rozważań dla samych artystów. W proporcji następującej – im mniej artysta potrafił tym głębsze dyskusje o moralności prowadził z krytykami. To samo dotyczy także krytyków. Im mniej mają do powiedzenia o samej sztuce tym więcej opowiadają o moralności artystów i jej wpływie na ocenę dzieła. Być może sprawy mają się nawet tak, że widz, czytelnik lub słuchacz mając do czynienia z gniotami zaczyna się zastanawiać nad moralnością artysty jako jedynym czytelnym kryterium oceny. Robi to dla dobra samego mistrza. By mu nie powiedzieć wprost, że jest po prostu żaden, mówi – źle namalował bo to świnia i dziwkarz. Nie twierdzę, że tak jest na pewno, ale sami przyznacie, że możliwość taka jest nader kusząca.

Trudno sobie wyobrazić by papieża Juliusza II interesowała moralność Michała Anioła. Gdyby tak było Sykstynę dekorowałby kto inny. Przez całe stulecia egzystowały rzesze artystów, którzy stali jak najdalej od prostej, chrześcijańskiej moralności i nic tym ludziom nie przeszkadzało prosperować. Obok nich żyli inni, którzy po szyję zanurzeni byli w prawym i dobrym życiu i oni także prosperowali. Moralność nie była żadnym kryterium w ocenie dzieła, bo też i funkcja dzieła sztuki, przed stuleciem XIX była nieco inna niż dziś…

…Nawet życie tych rzekomych burzycieli porządku społecznego, którzy pojawili się w XX wieku i zaczęli malować różne „kompozycje” nie odbiegało za bardzo do tego co za moich czasów działo się w akademikach. To nie był temat do dyskusji. Dyskusja zaczęła się później.

Kiedy? Wtedy kiedy artysta stał się człowiekiem politycznym pełną gębą, kiedy zamiast na motyw jechał na manifestacje i zaczynał wrzeszczeć, że wolność, że lud, że praca, że przyszłość i szczęście narodów. Słowem wtedy kiedy wpadł w sidła komunistów reprezentowanych przez całkowicie zdemoralizowany aparat władzy państwa o nazwie ZSRR. Państwo to mając w szeregach swojej administracji, armii i policji narkomanów, zboczeńców, trywialnych alkoholików i zawodowych morderców, prowadziło wielce udaną propagandę wzywającą do naprawy moralnej Zachodu, w czym wydatnie pomóc mieli wyzwoleni moralnie artyści.

I pomagali. Moralność artystów stała się bowiem – wtedy właśnie – w latach międzywojennych i tuż po nich tematem do dyskusji prasowych i domowych. Tak jak już napisałem – im słabsza, głupsza i nędzniejsza była sztuka tym więcej mówiono o moralności. I każdy, naprawdę każdy ćwierćinteligent na planecie Ziemia wiedział, że nie można oceniać dzieła poprzez jego twórcę. Bo dzieło proszę Państwa żyje własnym życiem. I tu mała korekta – żyło. Żyło póki nie wprzęgnięto go do koślawego wózka politycznej propagandy. Wtedy zaczęło żyć tym życiem, które dlań wymyślił towarzysz za odcinek propagandowy odpowiedzialny…(coryllus – O moralności artystów)

…trzeci/czwarty:

“…Samotną nie pyszń się niemocą,
Nie szukaj zbroi w arsenałach,
Żyj tak byś zawsze wiedział – po co
Bezcenny Ci – Kapitel Ciała…”

(Jacek Kaczmarski Zbigniewowi Herbertowi „Kwestia odwagi”)

**

„(…) Niech wstydu się lęka – kto próżnią nadęty,
Niech strachu się wstydzi – kto mężny głupotą,
Niech pytań nie stawia – kto czuje się świętym,
Wyroki niech miota – kto schlebia miernotom.
Łzami niech kłamie – kto się współczuć wstydzi,
Śmiechem niech szydzi – kto nie zaznał skruchy,
W orszak niech wierzy – kto nie wie, gdzie idzie,
Orkiestr niech słucha – kto na głos jest głuchy.
(…)
A ty siej. A nuż coś wyrośnie.
A ty – to, co wyrośnie – zbieraj.
A ty czcij – co żyje radośnie,
A ty szanuj to, co umiera.
I pamiętaj – że dana ci pamięć:
Nie kłam sobie – a nikt ci nie skłamie.”

Jacek Kaczmarski – Niech… (muzyka)

podobne: Sebastian Zaradny – „Auto(ironiczny)portret” oraz… 5 grzechów poety kontra „poeta duszy”  oraz: Sylwia.T. Hryciuk „Lęk przed pozą” i Tadeusz Konwicki o „podobaniu się czytelnikom”. polecam również: Ks. Jacek Gniadek: Nieustanna walka z pierwotną rzadkością i pokusami szatana… czyli „Nie samym chlebem…” (Jak zbudować własną skalę wartości?) i to: „Normalny wariat” i „Żarty na bok” czyli… Gdyby światem rządziły błazny, durnie nie mieliby w nim czego szukać.  a także: Michalkiewicz o chałturze snobów w imię „pedagogiki wstydu”, Kisiel o poszukiwaniu sensu czyli… Jak opisać drzewo? i jeszcze: „Kupa gówna” (w puszce) czyli traktat o „sztuce”.

Jerzy Kossak - Pogoń za sławą

Jerzy Kossak – Pogoń za sławą

Wirtualna Polonia

Wiosna jest szczególną porą roku dla każdego z nas, a już na pewno dla artystów. Mają więcej czasu dla siebie, choć  w Ameryce słowo czas ma zupełnie inny wymiar i znaczenie. Ktoś może zapytać- kto to są artyści i tutaj mamy dylemat. Dzisiaj mało kto nie jest artystą, bo każdy coś tworzy, główkuje i wymyśla. Powstają różne „obrazy” nie do końca sprecyzowane ich kształty, ale niewątpliwie są dziełami, nie daj Boże gdyby ktoś pomyślał inaczej! Tak więc  tworzymy: jedni obrazy i rzeźby drudzy składają do kupy litery i ten skomplikowany zapis określają mianem poezji. Jesteśmy więc artystami wielkiego formatu.

View original post 660 słów więcej

Advertisements

21 comments on “Władysław Panasiuk: Artyści nie z tej ziemi czyli… w pogoni za sławą (i pieniędzmi) oraz o braku “złotego środka” czyli dwa cytaty z coryllusa i jeden z Kaczmarskiego. „A Ty siej…”

  1. Prawdziwego poetę/artystę sława znajdzie sama nie musi o nią zabiegać/gonić po trupach… Dzieła jego, jeżeli przedstawiają wartość – w każdej dziedzinie – potrafią się obronić, są niejako jego wizytówką….
    Myślę, że coraz mniej jest takich artystów (prawdziwych) przez duże A, ale każdy
    (ten i ów) mieni się artystą 🙂 tworząc bohomazy – życie! 🙂

    Lubię to

    • Hmmm… Nie wiem czy to jest tak do końca jak mówisz. Wielu prawdziwych artystów sława nigdy nie odnalazła a wręcz sami ją przeganiali od siebie jak niewierną kobietę 🙂 znając jej niestałość i kaprysy lub po prostu gardząc nią jako zbędnym balastem ciągnącym z wolności ku niewoli (bo sława to pewnego rodzaju niewola jest – uzależnić potrafi, zaburzając trzeźwość osądu i celu uprawiania sztuki)… Dziś zbyt wielu ją miało i zbyt wielu za nią gania by była warta zachodu. Zdewaluowała się! Zwłaszcza w dobie internetu gdzie każdy może nazywać się „artystą” (choćby malował bohomazy maczając w farbie genitalia).

      Lubię to

      • W tym co piszesz jest wiele racji i Twój pogląd/zdanie pokrywa się z moim 🙂
        Bywali tacy artyści co za swojego życia przeganiali sławę i pozostawali w jej cieniu, dopiero po śmierci zostali docenieni, gdy ich dzieła ujrzały światło dzienne, co do niestałości sławy 🙂 myślę, że jak sława zasłużona, to nie opuści tak szybko…, powiem więcej nigdy nie opuści. 🙂
        Tylko trzeba być prawdziwym artystą (geniuszem:) np. jednym z Kossaków 🙂 wówczas sława jest wieczna… 🙂

        PS. Nieraz niewola bywa słodka… 😀

        Lubię to

    • Dzięki… w imieniu Kossaka 🙂 Których (bo jest ich kilku) jestem fanem (zresztą nie tylko ich, ale że to Polacy więc w sposób szczególny). Sam styl malowania i barwy o specyficznym odcieniu – to wszystko razem (wraz z motywem przewodnim) dodaje treści właściwego kolorytu. Dawno chciałem wykorzystać ten obraz, ale nie potrafiłem napisać godnego tekstu aż nadarzyła się okazja i bum 🙂 Pozdrawiam również i ciesze się że przypadło do gustu.

      Lubię to

  2. To miłe, że kilka moich tekstów znalazło się na tej niezwykle sympatycznej stronie. Pozdrawiam z wiosennego Chicago wszystkich Polaków na całym świecie, szczególnie tu komentujących wraz z Odysem.

    Lubię to

    • Jest mi niezmiernie miło powitać Pana w moich skromnych progach i móc pozdrowić osobiście pisarza (mam nadzieję że to właściwe określenie 🙂 ) o tak zacnym piórze którego zawsze chętnie czytam na łamach Wirtualnej Polonii w ramach odskoczni od polityki (choć podobno wszystko w jakimś tam sensie jest polityką 🙂 ). Pozdrawiam Pana i pracującą na zagraniczną markę Polski Polonię z Chicago.

      Lubię to

  3. Pingback: O patologiach na polskich uczelniach. Podręcznikowa korupcja w szkołach. Potrzebujemy nowej koncepcji nauczania matematyki. | Łódź Odysa

  4. Pingback: Cyceron: „Cnota jest doskonałym rozumem”. O uczciwości, przebaczeniu i poświęceniu dla drugiego człowieka. | Łódź Odysa

  5. Pingback: „Śmierć i dziewczyna” czyli… Socjal Demokracja jako sztuka dymania (która sama się nie broni). | Łódź Odysa

  6. Pingback: Prawo do literatury… W połowie „dobry”. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Bogacz potężniejszy od władców czyli… sztuka dzielenia się pięknem | Łódź Odysa

  8. Pingback: Nobel Dylana i promocja obłędu za publiczne pieniądze w „fabryce bestselerów” czyli… Paranienormalny(ch) „klub literata i literatki”. | Łódź Odysa

  9. Pingback: Leszczyna czyli… coryllus o Młynarskim. Po co nam talent? | Łódź Odysa

  10. Pingback: (bez)wstyd Jakóbiak i Ellen za dychę czyli… uważaj na świat stojący otworem. „Pochwała łotrostwa” i „Traktacik o wyobraźni” (Kaczmarskiego) | Łódź Odysa

  11. Pingback: Wyjątkowe przypadki idealistów Swierdłowa, Baumana i Heńka G. czyli o realnym socjalizmie i „polityce jagiellońskiej”, fałszywej historii, doktrynach i świeckich fetyszach. Jacek Kaczmarski: „Odpowiedź na ankietę – Twój s

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s