Konstytucja 3 maja. Masońska czy nie masońska?


„…Zaczynam od niezastąpionych „Dziejów dnia trzeciego i piątego 1791” , opracowanych przez Leona Wegnera – raz tylko wydanych przed stu pięćdziesięciu laty (sic! – w 1865 r.), ale szczęśliwie dostępnych dziś, poza bibliotekami uniwersyteckimi także w Internecie. Nieoceniony Wegner prócz własnego opracowania podał był do druku nigdy już później nie wznawiane relacje malkontentów – na czele z Janem Suchorzewskim, owym niefortunnym naśladowcą Reytana, skopanym w patriotycznym furorze przez zwolenników Konstytucji (o czym wspomniałem na łamach „PCh” w numerze 21. z lipca-sierpnia/2011). Ten przypadek podeptania – dosłownego – demokratycznej procedury jest kluczowym paradoksem trzeciomajowego „święta demokracji”.

Kto jednak zlekceważy egzaltowanego Suchorzewskiego, ten może nie zignoruje zagranicznego obserwatora, dyplomaty Daniela Hailesa (pamiętnikarze zapamiętali charakterystyczną sylwetkę czyniącego sarkastyczne uwagi wysokiego gentlemana z monoklem), który tak raportował z Warszawy do Londynu o dziele 3 Maja:

[…] ambicje marszałka Potockiego, ambaras wynikający ze stanu prywatnych finansów Jego Królewskiej Mości, dobre, lecz chybione intencje niewielu, połączone z niedolą i chciwością większości, działanie z ludźmi zawodzącymi zaufanie, ciemnymi, bądź też miernymi przyniosły krajowi niezwykle poważny kryzys. […] sądzę, iż mogę powiedzieć, że wielki obiekt Rewolucji (jeśli można to tak nazwać) i wszystkie później wynikające z tego manewry [polityczne] w rzeczywistości nie są niczym innym, jak tylko spłatą długów Jego Królewskiej Mość, sięgających obecnie sumy miliona szterlingów, oraz zaspokojeniem masy potrzeb jego dworzan – [ich] siedzib i pensji. […] trudno oprzeć przekonaniu, że Polacy zdają się nie zauważać, że Konstytucja niezdolna do samodzielnego utrzymania się swą wewnętrzną mocą i praktycznym zastosowaniem nie jest w ogóle żadną Konstytucją.

W czerwcu 1792 r., już w czasie nieuniknionej wojny z Rosją, Hailes stwierdzał: […] obecnie niewielu już ma jakiekolwiek wątpliwości, że to dzień 3 maja 1791 r. zadał ostateczny cios polskiej niepodległości [podkr. G.B.]. Cytaty z korespondencji Hailesa podaję za Wojciechem Janikiem, który podał je do druku w księdze pamiątkowej ofiarowanej prof. H. Kocójowi „Dyplomacja, polityka, prawo”(Katowice 2001).

Można oczywiście ignorować opinię sarkastycznego Angola sprzed dwóch stuleci, ale można też podjąć uczciwy namysł nad kosztami rewolucyjnej reformy. Zwłaszcza dziś, gdy dojrzało kolejne pokolenie polskich polityków, którym zdaje się, że nie ma ceny, jakiej nie warto i nie należy zapłacić za mityczną „modernizację”. A wszak lekcja 3 Maja podpowiada uzasadnioną wątpliwość: cóż po takiej cudownej kuracji, skoro pacjent nie przeżył?

Tymczasem akurat w tym roku inny wybitny poddany korony brytyjskiej, Richard Butterwick daje nam nową pomoc naukową miary nieprzeciętnej – nie tylko ze względu na objętość (1 000 stron!): „Polska rewolucja a Kościół katolicki 1788-1792” (wyd. Arcana 2012). Książka ta, czy raczej naukowa cegła o kapitalnym znaczeniu, to wyjątkowy dar – a jej lektura to prawdziwe święto dla ciekawego własnej historii Polaka. Już sama „rewolucja” w tytule obiecuje podejście „rewizjonistyczne” względem naszej poprawno-patriotycznej narracji narodowej. I choć Butterwick w swej fenomenalnej i fundamentalnej pracy nie zmierza bynajmniej ku konkluzjom jawnie obrazoburczym, to ogrom zgromadzonego przezeń materiału mówi sam za siebie. Mówi mianowicie o skali jakobińskich sentymentów i stopniu antykatoliciego zacietrzewienia większości autorów dzieła reformy, której kulminantą było dzieło 3 maja 1791 r.

Butterwick, czego dotąd gremialnie upierali się nie widzieć polscy badacze i publicyści historyczni, opisuje linię sporu (a może raczej: front walki) o zachwianie odwiecznej pozycji i złamanie suwerenności Kościoła w Rzeczypospolitej, jako główny nerw całego reformatorskiego przedsięwzięcia, jako główny przedmiot starań i zabiegów ludzi pokroju Kołłątaja, czy braci Potockich. Wprawdzie jedynie na marginesie notuje kuratelę masonerii nad Polską i bynajmniej nie wyciąga z przynależności do spisku konstytucyjnego takich kreatur jak Mazzei i Piattoli oczywistych, zdało by się, wniosków – ale i tak posuwa się brytyjski badacz znacznie dalej, niż ogół współczesnych polskich historyków, nauczonych przezornie wierzyć, że masoneria „nie istnieje”.

Na marginesie pracy Butterwicka majaczy też inny aktualny moment: element pruskiej prowokacji w dziele 3 Maja. Ale przy tym tempie rozwoju polskiej historiografii na szczerą do bólu książkę o tym przyjdzie pewnie czekać następnych dwieście lat. Chyba że wcześniej znów jakiś Anglik nas wyręczy i objaśni litościwie, co nas właściwie trafiło.” (Grzegorz Braun)

źródło: pch24.pl

podobne: Sejm Wielki i Konstytucja 3 maja. Marian Piłka: Nieodpowiedzialny patriotyzm oraz: Dziedzictwo „króla Stasia” czyli… ”Wyzwoliciele z polskości”. i to: Jacek Drozd: Konfederacja Barska… przyczyny, przebieg i skutki a także: Targowiczanin herbu „Ciołek” i jego naśladowcy herbu „euro”. Milczące psy Katarzyny II polecam również: Prof. Zbigniew Pełczyński: Tożsamość narodowa nie jest wrodzona. O patriotyzmie słów kilka

…Zgadzam się co do tej diagnozy Pana Grzegorza w której mówi że Konstytucja 3 maja była Polsce w tamtym czasie potrzebna jak umarłemu kadzidło i że przyspieszyła agonię państwa. Stanowiła bowiem doskonały pretekst dla zaborców do ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej. Z drugiej jednak strony, jeśli Rzeczpospolita upaść musiała (zwłaszcza że jej byt nie zależał już od Polaków i był tak czy siak przypieczętowany) to równie dobrze mogła sobie pozwolić na każdy samobójczy gest, choćby w postaci światłego aktu normatywnego zaznaczając tym samym swoje miejsce na kartach historii (że jednak walczyła do końca – choćby na papierze tylko) zapisując potomnym jako schedę myśl wartą odrodzenia się w lepszym czasie i w sprzyjających okolicznościach przyszłości, które jak wiemy z historii pojawiły się 123 lata później.

Wszystko to jednak dywagacje nie mające nic wspólnego z tym co się rzeczywiście dokonało. Nie jestem entuzjastą budowania alternatywnych wersji historii kiedy już nie ma się na nią wpływu. Jestem za to gorącym zwolennikiem wyciągania z historii lekcji na przyszłość i odnoszę nieodparte wrażenie że mimo swoich tragicznych skutków (a wręcz właśnie na ich podstawie) można się pokusić o stwierdzenie, że konstytucja majowa była rzeczywiście efektem wyciągnięcia lekcji z przeszłości, i to na tyle dobrym że państwa zaborcze musiały się wtrącić i przerwać proces odnowy, żeby Polska nie miała szansy na odrodzenie się.

Co zaś do masońskich konszachtów nad tą konstytucją to mam pewne wątpliwości czy rzeczywiście sama treść tego aktu (pomijając reputację osób jakie się kręciły wokół) została nimi zarażona. Wszak pod wieloma istotnymi ustrojowymi rozwiązaniami zapisanymi w konstytucji, podpisałby się dzisiaj nie jeden wolnościowiec, monarchista a nawet katolik. Mowa o tym co w komentarzach pod artykułem poruszyli niektórzy internauci… (Odys)

JAQ
„Cóż po takiej cudownej kuracji, skoro pacjent nie przeżył?” Targowicy nie było? Na temat wiarygodności Hailesa – wspomniany przez Grzegorza Brauna Leon Wegner w pracy „Dzieje 3 i 5 maja” Poznań 1865 s. 333 abasadorowie „Bułhaków rosyjski, Essen saski i Hailes angielski (…) Porównywając opisy ich, jakie rządom swym podali o szczegółach posiedzenia tego, opisy przepełnione najoczywistszemi zmyśleniami; z osławioną Odezwą do narodu Jana Suchorzewskiego posła kaliskiego, lub z Uwagami Dyzmy Tomai\’zewskiego, w których szaleńcy ci najbezecniejsze i najldamliwsze ogłosili wymysły, jakie się w zapamiętałej fantazyi ich wylęgły, przypuścić się godzi, że wiadomość ową jedynie na żółci Suchorzewskiego lub zwolenników jego oprzeć mogli.”
JAQ
Pruska prowokacja źródłem naszych reform? Otóż na wieść o zamiarze uchwalenia Konstytucji „gabinet berliński natychmiast wygotował instrukcję, aby stanowczo nie dopuścić do uchwały, bowiem \’Polska dobrze rządzona może się stać niebezpieczną, a nawet zgubną dla Prus… Prusy są dopóty bezpieczne, póki Rzeczpospolita nie może wzmocnić swojego ustroju\’. Instrukcja ta nosiła datę 6 maja…” pisze E. Rostworowski w „Ostatnim królu Rzeczypospolitej”. Wiadomo że wcześniejsze prawo o miastach 18 kwietnia 1791 zaniepokoiło Berlin gdyż „poddani króla Prus mogli by woleć mieszkać w Polsce.”
JAQ
Konstytucja wprowadzała, obok dotychczasowej (istniejącej w Rzeczypospolitej od końca XVI wieku) odpowiedzialności ministrów przed Sądem Sejmowym (podobnej trochę do amerykańskiego systemu „impeachment”), okresowe tajne głosowanie poselskie czy minister cieszy się zaufaniem Izby a przy braku zaufania musiał ustąpić (dotąd stanowiska ministerialne były dożywotnie!). Rozwijająca Konstytucję Ustawa z o Straży Praw (Radzie Ministrów) z 6 czerwca 1791 zastrzegała stanowiska ministerialne tylko dla katolików, czym różniła się od Artykułu 6 Konstytucji USA zabraniającego uzależnienia nominacji urzędników czy sędziów od ich wyznania. W sprawie demokracji zaś gdyby Konstytucja 3 Maja przetrwała do dziś to obecnie (po 2 latach od 2011) odbyły by się wybory do Sejmu (zamiast dopiero za 2 lat) podobnie dwuletnią kadencję ma Izba Reprezentantów USA.
JAQ
Można dodać iż w Senacie z urzędu zasiadali biskupi (art. 6 Konstytucji), Prymas z urzędu był ministrem oświaty (art. 7). Uchwalając Konstytucję naruszono „Porządek Sejmowania” z 1768 z poprawkami z I 1791 lecz „uczyniono to za zgodą większości sejmowej. Sejm, który uchwalił sam regulamin obrad, był zawsze władny odstąpić od niego w sytuacjach nadzwyczajnych. Kierowano się w takich sytuacjach regułą: necessitas non habet legem [konieczność nie zna ustawy]”(Prof. Wacław Uruszczak UJ). „prawo nie określało niezbędnej dla ważności uchwał ilości posłów i senatorów” (Tadeusz Korzon „Wewne?trzne dzieje Polski za Stanisława Augusta 1764-1794” tom 4 Kraków 1897 s. 63) „opozycja była nieliczna i słaba tak względem intelektualnym jako też materialnym. Zdaje się że nie o wiele głośniejszy opór zdołałaby postawić, gdyby ustawa wniesiona była do Izby w drodze zwyczajnej” (tamże s.67) choć uchwalanie trwałoby dłużej. 14 II 1792 większość Sejmików zatwierdziła Konstytucję.
JAQ
Pozytywnie ocenili 3 Maja ang. konserwatysta Edmund Burke i ówczesny papież Pius VI. „Państwo rozstrojone więcej niż stuletnią anarchią, nie umiejące rządzić sobą, ani siebie bronić, okazywało się zdolnem do poprawy, zdolnem stać o swoich siłach, byleby mu nie przeszkadzali sąsiedzi” (ksiądz Walerian Kalinka „Sejm Czteroletni” tom 3)”Choćby też wszyscy uczestnicy \’spisku\’ 3 Maja okazali się członkami lóż wolnomularskich, ich wiekopomne dzieło było tworem polskiego oświeconego i niepodległego ducha, wielkim zwycięstwem nad swojską słabością, szczęśliwym rozwiązaniem tych ustrojowych zagadnień, które wszystkie narody lądowo-europejskie miały dopiero w XIX w. podjąć za przewodem Francji” (Władysław Konopczyński ?Dzieje Polski Nowożytnej?)
JAQ
co masońskiego jest w tej Konstytucji? Zakaz odstępstwa od katolicyzmu „pod karami apostazyi”? „Zamach na demokrację” jest wymysłem targowiczan (na ok. 500 członków Sejmu razem z senatorami i ministrami przeciwko było kilkudziesięciu, Targowicę zrobiło 5 z nich). Konstytucja 3 Maja nie czyniła Poniatowskiego władcą dziedzicznym, wybierała zaś \’vivente rege\’ (za życia króla) na jego następcę elektora saskiego przewidując zawczasu iż po nim tron objąć ma elektorski zięć którego elektor wybierze za zgodą Sejmu (czyli wybierze go Sejm) „zachowując przy narodzie prawo, żadnej preskrypcji podpadać nie mogące, wybrania do tronu drugiego domu, po wygaśnięciu pierwszego” na 1816r. przewidziany był Sejm Konstytucyjny który miał rozważyć nowelizację.
airwe
Pisze Pan o okolicznościach uchwalenia Konstytucji, tak jakby nie znał Pan jej treści. „Podeptanie demokracji”, miało miejsce(całkiem słusznie) poprzez wprowadzenie monarchii dziedzicznej i nadanie jej większych uprawnień. A 3 maja „święto demokracji” to także powszechne kuriozum. Po drugie: Można się obrażać na twórców Konstytucji, że masoni, ale wystarczy ją przeczytać i mamy wpisaną religię panującą(„Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka, ze wszystkiemi jej prawami.”)
Polska w łańcuchach
Advertisements

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s