Adam Gwiazda: Wolność, równość i… nierówności ekonomiczno-społeczne


Nam ZalezyZ Wiplerem o gospodarce – część 3: bieda i rozwarstwienie społeczne

„Różne są przyczyny niepowodzeń polityki niwelacji pogłębiających się nierówności społecznych. Niektórzy autorzy tłumaczą to „powszechnym uznaniem ideału wolności co prowadzi do łatwiejszej akceptacji konkretnych nierówności” (Brand, 1995, s. 91). A właśnie równość obok wolności należy do podstawowych zasad demokracji. Jednak w praktyce politycznej społeczeństwa demokratycznego równość obywateli w sensie nie tylko: jeden człowiek – jeden głos, lecz w sensie równego dostępu do udziału w życiu politycznym i do stanowisk publicznych nie jest respektowana. Różnie też pojmowane jest i interpretowane pojęcie „równości wobec prawa”.

W praktyce życia politycznego wszyscy obywatele powinni być adresatami tych samych norm, ponieważ równość nie jest tożsama z identycznością podmiotów, a dotyczy jedynie jakiejś wspólnej istotnej cechy (Sandurski, 1988, s. 89). Tak więc ustawodawca, który przyznaje prawo wyborcze wszystkim dorosłym obywatelom, uznaje w ten sposób, że płeć, kolor skóry, religia itp. są cechami nieistotnymi z punktu widzenia dystrybucji tych właśnie uprawnień, podczas gdy wiek jest cechą istotną. Ze względu na charakter cech istotnych wyróżnia się trzy znaczenia równości: opisowe, ocenne i rozdzielcze. Równość w znaczeniu opisowym oznacza przynależność danych przedmiotowych do tej samej klasy wyróżnionej ze względu na cechę uznaną za istotną. Równość w znaczeniu ocennym oznacza przyznanie pewnym przedmiotom tej samej pozycji na skali określonej daną hierarchią wartości. Równość w znaczeniu rozdzielczym oznacza potraktowanie danych adresatów decyzji w ten sam sposób przy rozdziale uprawnień i obowiązków, kar i nagród, dóbr i obciążeń. Wymienione trzy znaczenia równości są ze sobą ściśle związane. Równość rozdzielcza opiera się na równości opisowej lub ocennej. Z nią też mamy do czynienia w kontekście filozofii politycznej i filozofii prawa, zarówno bowiem system prawny jak i polityczny reguluje dystrybucję uprawnień i obowiązków w państwie…”

„…W zależności od funkcjonującego w danym państwie systemu politycznego wykorzystuje się w praktyce życia społeczno-politycznego różne formuły dystrybucji owoców wzrostu gospodarczego. Mogą to być albo formuły egalitarystyczne albo formuły merytarne. Formułami egalitarystycznymi określa się takie formuły sprawiedliwości, które za punkt wyjścia przyjmują równość wszystkich osób objętych podziałem i w związku z tym nakazują po prostu dzielić po równo dostępne zasoby dóbr (formuła prostego egalitaryzmu) czy też odpowiednio po równo w stosunku do potrzeb danych jednostek (formuła racjonalnego skorygowanego egalitaryzmu). Natomiast formułami merytarnymi są takie, które za punkt wyjścia przy określeniu podstaw podziału przyjmują jakiś czynnik leżący po stronie podmiotu przyczyniającego się swym działaniem do dobra innych, czy dobra całego społeczeństwa. Jak trafnie podkreślają to niektórzy autorzy, formuła „każdemu po równo” ma pewne walory, ale także ma kilka negatywnych konsekwencji społecznych, z których na czoło wysuwa się jej działanie zniechęcające do twórczej inicjatywy w społecznych przedsięwzięciach oraz marnotrawstwo rozdzielanych dóbr, które nie w jednakowym stopniu są potrzebne poszczególnym członkom społeczeństwa (Ziembiński, 1992, s.101–103). Tak więc formuła „każdemu według jego wysiłku” jest w najprostszym ujęciu formułą merytarną, ponieważ premiuje wysiłki ponoszone dla dobra innych jednostek. Nie bierze jednak pod uwagę tego, czy wysiłki zostały uwieńczone odpowiednim efektem.

Z kolei formuła „każdemu według osiąganych wyników” ma co prawda walor stymulujący, ale pomija etyczny wymiar środków, które jednostkę doprowadziły do pożądanych wyników oraz warunki, w których przyszło jej pracować. Dramatyczność socjalistycznej formuły „od każdego według jego możliwości, każdemu według wyników jego pracy” polega na tym, że system socjalistyczny stwarzał takie stosunki produkcji, w których wyniki pracy okazywały się mierne, a możliwość rozwinięcia indywidualnych zdolności ograniczona. Tak więc walor stymulujący formuły „każdemu według jego pracy” może ujawnić się dopiero w warunkach odpowiednio efektywnego systemu gospodarczego. A takim dominującym na świecie systemem jest, krytykowany nie tylko przez lewicowych intelektualistów, kapitalizm (Luttwak, 2000, s. 20). Poszczególne państwa ingerują jednak – w mniejszym lub większym stopniu – w gospodarkę oraz starają się niwelować powstające i niestety coraz bardziej pogłębiające się w wielu krajach nierówności ekonomiczne i społeczne. Brak jest powszechnej zgody poglądów odnośnie tego czy w ramach demokracji liberalnej państwo powinno lub nie powinno pozostawić kwestii nierówności ekonomiczno-społecznych mechanizmom wolnego rynku (Jessop, 2002, s. 18; Karagiannis, Madjd-Sadjadi, 2007, s. 31). Przedstawiciele monetarystycznej szkoły chicagowskiej twierdzą, że państwo powinno w gospodarce pełnić głównie funkcję „nocnego stróża”, zapewnić ład i pokój, znośny wymiar sprawiedliwości, niskie podatki i takie reguły gry, które umożliwiałyby swobodną działalność sektora prywatnego (Friedman, 1984, s. 16).

Natomiast dyskusje politologów i ekonomistów toczą się często wokół pozornego – jak się wydaje – dylematu: wrogie państwo opiekuńcze czy przyjazne państwo wspierające przedsiębiorców prywatnych i oddolne inicjatywy społeczności lokalnych. Czy państwo opiekuńcze (welfare state) może jednak w nieskończoność rozszerzać zakres świadczeń społecznych i gwarantować każdemu obywatelowi minimum egzystencji? Okazuje się, że nie i zwykle nie jest to „silne” państwo, które potrafi stworzyć odpowiednie warunki dla przyspieszonego rozwoju gospodarczego. Takimi warunkami sine qua non jest sprawnie działająca administracja państwowa i wymiar sprawiedliwości, skuteczny system stanowienia i egzekwowania prawa, nie dającego się „obejść” poprzez korupcję czy polityczną presję grup interesu, szczególnie w odniesieniu do przestępstw gospodarczych. Kwestią wywołującą nadal spory jest pytanie czy państwo powinno być „małe” czyli nie ingerować w wiele sfer życia nie tylko gospodarczego, lecz także społecznego (np. edukację, system opieki zdrowotnej) czy „duże” czyli zaangażowane w gospodarkę i sferę społeczną? Niestety nie ma na to, jak również i innego tego typu pytania, jednoznacznych odpowiedzi, które można by wykorzystać w procesie udoskonalenia współczesnych państw demokratycznych (Powell (red.), 2008, s. 19–23; Gwiazda, 2007, s. 61–62).

W praktyce neoliberałowie dążą zwykle do ograniczenia roli państwa, a socjaldemokraci do rozbudowania jego funkcji. Realizacja obu tych koncepcji w praktyce wywołuje różne skutki. Nie sprawdza się także propagowana przez Anthony Giddensa koncepcja „trzeciej drogi”, która okazała się mało atrakcyjną i przede wszystkim nierealistyczną propozycją ulepszenia istniejącego systemu demokratycznego (Giddens, 1999, s. 62-65). Natomiast realizacja programu neoliberałów doprowadziła w szeregu krajach m.in. do tego, że demokracja w sferze politycznej ma ograniczone możliwości oddziaływania na sprawy gospodarcze (Mac Ewan, 2009, s. 20).

Skuteczna realizacja idei neoliberalizmu wymaga więc silnego państwa. Takie państwo potrzebne jest przede wszystkim po to, aby zagwarantować dominację własności prywatnej i mechanizmu rynkowego. Neoliberałowie zalecają więc dalsze usprawnienie państwa, które ich zdaniem, powinno polegać na wprowadzeniu mechanizmów rynkowych lub quasi rynkowych wszędzie tam, gdzie można to zrobić (Svenson, 2002, s. 43). Wiadomo jednak, że zarówno rynki jak i rząd są systemami niedoskonałymi: oba są też „tworami”, których nie można usunąć z rzeczywistości jaka nas otacza. (…) 

(…)Elity polityczne są w mniejszym lub większym stopniu zainteresowane łagodzeniem nierówności społecznych. We własnym interesie starają się nie dopuścić do protestów społecznych i osłabienia lub utraty swojej władzy. Często więc to właśnie nierówności społeczne są tym decydującym czynnikiem prowadzącym do przejścia w danym państwie z systemu autorytarnego do mniej lub bardziej demokratycznego. Takie przejście po prostu „opłaca się rządzącym elitom pod warunkiem, że utrzymają one swoją władzę, jeśli nie polityczną to ekonomiczną” (Acemogu, Robinson, 2005, s. 43). Brak gwarancji, że utrzymają one swoja dominację w sferze gospodarczej czyli w praktyce posiadany majątek i wysoko płatne stanowiska w korporacjach i spółkach skarbu państwa może hamować reformy polityczne i przejście do bardziej „zdemokratyzowanego” systemu sprawowania władzy. Widać to np. w Ameryce Łacińskiej, gdzie demokratyzacja napotykała i nadal napotyka na opór elit, chociaż w regionie tym występują największe nierówności społeczne i silne dążenia społeczeństw do wprowadzenia systemu demokratycznego. Dotychczasowe elity mogą nie chcieć scedować władzy w ręce demokratycznie wybranego rządu. Ich opór przeciwko wprowadzeniu nowego, demokratycznego systemu zwykle trwa dopóty, dopóki różne grupy społeczne i często skłócone ze sobą partie polityczne nie zjednoczą się i nie podejmą skutecznych działań w kierunku zmiany istniejącego status quo. Nie zawsze jednak „nowy” rząd, jak potwierdza to przykład Wenezueli, potrafi racjonalnie wykorzystywać znacjonalizowany przemysł i inne zasoby, aby jednocześnie nie doprowadzić do zniszczenia bazy dla przyszłego tworzenia dochodu narodowego (Grzegorowska-Gwiazda, 2010, s. 68) (…)

(…)doświadczenia wielu państw z lat 1990’ pokazują, że najlepszym lekarstwem na biedę okazał się wolny rynek – ograniczenie funkcji państwa na rzecz tworzenia nowych miejsc pracy. Biednym nie pomaga się przez skracanie czasu pracy, bo powoduje to podrożenie jej kosztów, co zmusza przedsiębiorców do ograniczania zatrudnienia. Nie pomaga się ubogim, ustalając sztywny – i niski – próg przechodzenia na emeryturę, gdyż ze wspólnej kasy płaci się ludziom, którzy mogliby się utrzymać sami. Nie pomaga się biednym, wydłużając urlopy macierzyńskie, przez co kobiety staja się mało konkurencyjne na rynku pracy. Nie pomaga się biednym na wsi, nie pozwalając na sprzedaż ziemi cudzoziemcom, gdyż powoduje to bezruch na rynku ziemi rolniczej, a zatem stagnację cen na niskim poziomie (Gwiazda, 2006, s. 69).

Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć na podstawie analizy wybranych aspektów funkcjonowania współczesnych państw demokratycznych czy demokracja może lub czy nie może doprowadzić do niwelacji nierówności ekonomiczno-społecznych. Dotychczasowe osiągnięcia „państw dobrobytu” nie potwierdzają wyraźnego związku przyczynowego między nasilającym się interwencjonizmem państwowym a wzrostem dobrobytu przy jednoczesnej niwelacji nierówności społecznych (Saxer, 2009, s. 81-83)…”

całość tu: geopolityka.org

podobne: Prof. Witold Kwaśnicki: Ci wstrętni (neo)liberałowie. A przecież „kapitalizm oznacza własność” oraz:  Liberalizm – to działa! Czyli „Europa kładzie się do trumny” i to: Równość czy hierarchia? Które jest bliższe ideału? polecam również: „Księża a społeczeństwo”… Jawny i tajny socjalizm… Zasady chrześcijańskiego współżycia kontra kolektywizm (w gospodarce). i jeszcze: Piotr Świder: Oda do wolności. Z dedykacją dla poszukiwaczy skarbów wolnego rynku oraz: Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Czy państwo powinno dotować sztukę? (o interwencjonizmie).

socjalizm-vs-kapitalizm

Advertisements

8 comments on “Adam Gwiazda: Wolność, równość i… nierówności ekonomiczno-społeczne

  1. Pingback: Ks. Jacek Gniadek: Kościół niczego nie narzuca. Wiara zasadza się na dobrowolności czyli… wolność religijna i ekonomiczna. | Łódź Odysa

  2. Pingback: KE rozpoczęła procedurę przeciw Niemcom ws. płacy minimalnej. Niemieckie firmy zadowolone z inwestycji w Polsce. USA na „szybkiej ścieżce” negocjacyjnej TTIP i TTP. Rekordowy poziom nierówności między najbogatszymi a najbiedniejszymi.

  3. Pingback: Trzecia rewolucja technologiczna i ryzyko rosnącego bezrobocia w związku z rozwojem robotyki. Receptą na potencjalny kryzys uwłaszczenie (a nie „pomoc państwa”). Michalkiewicza debata o nierównościach. | Łódź Odysa

  4. Pingback: O tym jak państwo „opiekuńcze” zamiast pomagać jednostkom zubaża całe społeczeństwo. | Łódź Odysa

  5. Pingback: Obrońcy etatyzmu i sentymentaliści rodem z PRL kamienują „złodziejski kapitalizm” czyli… dlaczego niewolnicy nie zasługują na wczasy? | Łódź Odysa

  6. Pingback: PIS lepszy od POprzedników… w zadłużaniu Polaków. O jakim „zwrocie z inwestycji” mówią piewcy programu „500+”? Niesprawiedliwość redystrybucji i społeczna funkcja własności prywatnej. | Łódź Odysa

  7. Pingback: Przesądy „polskiej inteligencji”. O monarchii, demokracji, elitach i ładzie (prawie) naturalnym. | Łódź Odysa

  8. Pingback: W USA: prezydenta wybrał Putin, rośnie przepaść między bogatymi i biednymi, Kongres chce zlikwidować Obamacare (w pakiecie reformy gospodarcze) | Łódź Odysa

Dodaj komentarz (byle bez epitetów i wulgaryzmów)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s